Dodaj do ulubionych

grzyby warszawa

19.02.12, 12:15
Zachęcona Waszą życzliwością w wątku o podwożeniu samochodem nabrałam odwagi aby zadać kolejne pytanie. Otóż jestem maniaczką grzybobrania. Wokół mam masę grzybnych lasów i po sezonie nadmiar suszonych i marynowanych grzybów. Część tego nadmiaru daję w prezencie rodzinie i znajomym. Chętnie sprzedałabym gdzieś w Warszawie pozostałe nadwyżki. I tu jest problem, bo nie mam pomysłu jak zaleźć odbiorcę. Allegro zdecydowanie odpada, certyfikat zbieracza też nierealny bo drogi a ja nie jestem hurtownikiem by koszty tegoż się zwróciły. Może ktoś z forumowiczów ma doświadczenie w upłynnianiu w Warszawie nadwyżek płodów ogrodów i lasów. Zdaję sobie sprawę , że temat raczej niszowy, ale może mi się poszczęści i wskazówki przydatne dostanę. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: grzyby warszawa 19.02.12, 14:01
      Sprzedawanie grzybów bez certyfikatu jest nielegalne. Nie polecam. Oczywiście, można sprzedać na jakims bazarku, ale wtedy możesz drogo zapłacić za brak certyfikatu.
    • volta2 Re: grzyby warszawa 19.02.12, 16:01
      nie wiem jak to się technicznie robi, ale faktycznie na moich bazarkach grzyby zawsze są w sezoniesmile

      z kilkoma grzybami nie ma co się pchać, bo koszt paliwa...

      z tego co wiem, popularnym sposobem przesyłu jest lokalny bus, kierowca pks jadącego do warszawy - tylko byś musiała umówić odbiorcę wcześniej.
      znasz kogoś z warszawy, kto znalazłby dla ciebie nabywcę?

      jak masz dobrą rękę do grzybów, wystarczy, że wyślesz zdrowe i dorodne raz, czy dwa, potem nie będziesz miała problemów z upłynnieniem.

      to co pisze verdana - ma rację bytu, tylko ja np. zatrzymując się przy leśnych punktach sprzedaży nie oczekuję, że ktoś mi pokaże certyfikat. widzę kurki czy prawdziwki, a jak nie widzę, to nie kupuję.

      no i jak nie sprzedaż świeżych - to zawsze możesz zasuszyć - tylko takie jeszcze trudniej chyba sprzedać? bo już nie widać gatunku.

      co do cen - ja kupuję grzyby by je przywieść za granicę, tu gdzie mieszkam, grzybów nie zbieram, i na lotnisku za dużą torbę prawdziwków zapłaciłam 70 zeta. oczywiście po namoczeniu za 20% pokazało również dorodne ususzone robaki.

      kupowałam też z jednej firmy w tesco mrożone podgrzybki i prawdziwki na zupę. i wszystko było ok, gdy gotowałam to w polsce, w/g wskazań producenta, czyli wrzucałam do zupy nierozmrożone. gdy wzięłam je zagranicę i rozmroziły się po drodze w domu po przejrzeniu nie został mi nawet mały ułamek - wszystko z robalami.

      tak więc, jak ktoś uczciwie będzie chciał sprzedać - to może jednak kupca znajdzie? jak raz podrzucisz robaczywki, na zbyt nie będziesz mogła liczyć,

      i czemu warszawa? nie masz nic bliżej?
      • madali Re: grzyby warszawa 19.02.12, 20:25
        >Sprzedawanie grzybów bez certyfikatu jest nielegalne. Nie polecam. Oczywiście, można >sprzedać na jakims bazarku, ale wtedy możesz drogo zapłacić za brak certyfikatu.
        No wiem. Na bazarze stać nie będę. Leśne punkty sprzedaży też odpadają. Na allegro, choć tam nikt nie żąda certyfikatu nie mam wprawy,czasu i cierpliwości.
        Dlatego szukam możliwości sprzedaży w Warszawie bo mam właściwie dwa domy i w Wawie i na głębokiej prowincji. Zbieranie grzybów to moja pasja, hobby, uzależnienie. Nawet obierać i przerabiać je lubię. Kompletne szaleństwo. Na tyle jestem w tym dobra, że dużo ich znajduję i nie mam jak zużytkować na obiady. Trudno cały rok jeść je dzień w dzień.
        Pisząc ten post liczyłam na jakiś pomysł zamiany suszonych i marynowanych na pieniądze na który ja nie wpadłam. Wiem, że to prawie niemożliwe ale kto pyta nie błądzi, więc pytam. A nuż..?

        • xxxtabxxx Re: grzyby warszawa 19.02.12, 20:52
          A może jacyś znajomi, albo znajomi znajomych lubią grzyby, a nie mają czasu zbierać? Czasem wystarczy rozpuścić wici i ludzie pytają w pracy itd. Akurat u mnie w firmie cokolwiek ktoś przyniesie to zawsze się znajdzie chętny do kupienia wink Grzybów jeszcze nikt nie sprzedawał, ale kto wie. Do mojej teściowej do banku różne cuda przynoszą, co jakiś czas wiejskie kurczaki czy jajka nam załatwia.
        • volta2 Re: grzyby warszawa 20.02.12, 08:16
          jeśli masz dom w warszawie, to pewnie i jakieś życie zawodowo-towarzyskie?

          to chyba jedyna i sprawdzona droga upłynniania produktów?
          nie mówię, byś sprzedawała znajomym(tych pewnie przyzwyczaiłaś do podarków?) - ale już znajomi znajomych?
          nie próbowałaś nawet do tej pory, że pytasz?


          pamiętam jeszcze taki fajny motyw ze "sprzedażą" jabłek u moich teściów w klatce - ktoś z sąsiadów w wejściu postawił jabłka w skrzyneczce, i napisał kartę" szanowni sąsiedzi, to są jabłka z naszej działki na mazurach, w związku z tym że już nie mamy co z nimi zrobić proszę się częstować a dowolną kwotę wrzucić do pudełka - zasili konto domu dziecka w x na mazurach".
          no, ale z grzybami to chyba nie przejdzie? za któtkotrwały towar.

          ja bym jeszcze zamieniła w gotówkę słoiczki z grzybkami w occie - zamiast kupować prezenty z okazji.... bym zostawiła gotówkę w kieszeni, a podarowała home mede. ale to pewnie już robisz?
          • kugorki Re: grzyby warszawa 20.02.12, 10:54
            Ja bym proponowała znaleźć wici w "zakładach pracy"-brzmi jak PRL, ale to nadal działa wink prowadzę działalność wynajmując lokal w gimnazjum-tu ciągle ktoś przyjeżdża i sprzedaje-skarpetki albo miód wink ten z miodem zostawia w sekretariacie kilka słoików, zostawia ceny i umawia się, że będzie w godz. np. 12-14. I wtedy się kręci...Najlepiej jeśli znasz jakąś nauczycielkę, niech rozpuści wici, rozezna się w zbycie, a potem Cię "wpuści" na teren szkoły.
            Nie musi być szkoła, może być instytut naukowy lub nawet służba zdrowia. Byleby dużo ludzi w jednym miejscu smile
            • verdana Re: grzyby warszawa 20.02.12, 12:08
              Nie da rady. Żaden zakład pracy nie pozwoli na oficjalna sprzedarz grzybów bez atestu. Myślę,z e to można zrobić wyłącznie towarzysko. Gdyby u mnie w pracy sprzedawano grzyby z niewiadomego źródła, sama bym protestowała, a w razie koniecznosci zawiadomiła sanepid.
          • zosia711 Re: grzyby warszawa 20.02.12, 10:56
            hej, doskonale znany mi jest ten typ grzybiarza smile
            mógłby iść za wszystkimi, a i tak znajdzie najwięcej smile
            taka sama jest moja mama, w sezonie jest codziennie w lesie.
            Nadmiar grzybów oddaje do skupu jeżeli jest dobra cena, ale z tą ceną bywa różnie
            największy zbyt ma przez sąsiadkę, która pracuje w firmie zatrudniającej dużo kobiet. One generalnie składają zamówienia. pomyśl, może znasz kogoś pracującego w większej firmie, kto znalazłby klientów...
    • plum1234 Re: grzyby warszawa 20.02.12, 12:20
      ja bym troche kupila tongue_out
      • madali Re: grzyby warszawa 20.02.12, 15:56
        plum1234 napisała:

        > ja bym troche kupila tongue_out.
        Jeśli chcesz, zapraszam na priv. Pozdrawiam.
    • madali Re: grzyby warszawa 20.02.12, 15:53
      Pomysł z dużym zakładem pracy jest w sumie dobry, sama kiedyś w takim pracowałam i kupowałam wiele rzeczy, spożywczych i innych.
      Teraz jednak pracuję z małą ilością ludzi i nie ma mowy o sprzedaży. Znajomym oczywiście w prezencie daję, jakoś nie mam śmiałości prosić nikogo o pośrednictwo. Może jednak się przemogę?
      >Nie da rady. Żaden zakład pracy nie pozwoli na oficjalna sprzedarz grzybów bez atestu. >Myślę,z e to można zrobić wyłącznie towarzysko. Gdyby u mnie w pracy sprzedawano grzyby >z niewiadomego źródła, sama bym protestowała, a w razie koniecznosci zawiadomiła sanepid.
      Rozumiem Twoje intencje. Jednak strach przed grzybami z niewiadomego źródła nie jest do końca uzasadniony i wynika z niewiedzy. Jedyne trujące śmiertelnie grzyby zbierane i zjadane w Polsce to muchomory sromotnikowe. Są blaszkowe i mylone z kaniami. Śmiertelne zatrucia zdarzają się w sezonie letnio-jesiennym. Nie widziałam w sprzedaży ani marynowanych ani suszonych kani, więc poza sezonem nikt się nie otruje. Kanie zbieram, mam tak duże doświadczenie, że nie ma możliwości pomyłki. Gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości nie wzięłabym grzyba. Wszystkie zebrane przez gości grzyby zawsze sprawdzam i to fakt, bywa że niedoświadczony grzybiarz zerwie muchomora. Ja kanie robię na świeżo lub suszę i smażę jak kotlety, są przysmakiem na specjalne okazje, zwłaszcza dla wegetarian i zawsze wykorzystuję wszystkie zebrane.
      Poza ww. muchomorami pozostałe "niebezpieczne" grzyby pospolicie występujące są po prostu niejadalne i mogą wywołać jedynie niestrawność, jeśli ktoś ma wrażliwy żołądek. Grzybem, którego boją się ludzie a może znaleźć się w koszyku jest grzyb popularnie zwany"szatan". Nie jest trujący lecz niejadalny, ma bardzo gorzki smak, wiec w razie pomyłki niedoświadczonej osoby potrawa będzie po prostu niezjadalna a więc bezpiecznasmile. Pozostałe szkodliwe dla zdrowia grzyby nie są mylone ze "zbieralnymi" nie nadają się na przetwory, sam ich wygląd odstrasza. Słyszałaś kiedyś o niebezpiecznym zatruciu w okresie wigilijnym, kiedy to najczęściej je się grzyby? Na pewno nie.
      Grzyby są też ciężkostrawne, wrażliwiec żołądkowy po ich zjedzeniu w nadmiarze może czuć się "ciężko", ale ja nie przypominam sobie takiej sytuacji w moim grzybnym domu, wierzę jednak że się zdarzają.
      --
      • verdana Re: grzyby warszawa 20.02.12, 16:04
        Problem w tym, ze 100% grszybiarzy jest przeświadczonych,z e nigdy błąd im się nie trafi. I nawet wierze,z ę Tobie się nie trafi - bo znasz sie na grzynbach. Ale jesli Twoje grzyby będą mogły byc sprzedawane, to także grzyby pani Frani, ktora się zna jako-tako i tylko chce dorobić. A klienci nie musza się na grzybach znać - i nieszczęście gotowe.
        • kugorki Re: grzyby warszawa 20.02.12, 16:34
          co do kani to polecam do suszenia-znakomicie zdają egzamin jako zagęszczacz do sosów wink ja nieraz nie biorę kani, bo nie mam pewności, czy to nie czerwonawa uncertain
          życzę Ci znalezienia Klientów big_grin
          • madali Re: grzyby warszawa 20.02.12, 17:07
            > co do kani to polecam do suszenia-znakomicie zdają egzamin jako zagęszczacz do
            > sosów wink ja nieraz nie biorę kani, bo nie mam pewności, czy to nie czerwonawa :
            > /
            Tak, grzyby są fajne do zagęszczania, panierowania, czasem robię np. placki ziemniaczane z dodatkiem grzybowego proszku. Mają ciekawy smak. Ja najczęściej wrzucam do sosu całe suszone łebki. Kani nie mielę, moi trawożercy by mi tego nie darowali, dostają jako substytut schabowych. Na zimno na chleb są też b. dobre.
            Czytałam o toksycznych kaniach czerwieniejących, one podobno od niedawna w lasach występują. Do mojego jeszcze nie trafiły. Na szczęście są łatwe do rozpoznania, uszkodzenie grzyba powoduje zmianę barwy w miejscu uszkodzenia, więc nie ma siły aby wiedząc o toksyczności zakwalifikować go do zjedzenia. Co ciekawe niektórzy uważają je za jadalne, ale tylko młode kapelusze. Ja bym nie ryzykowała.
        • madali Re: grzyby warszawa 20.02.12, 16:34
          Chyba nie przeczytałaś dokładnie mojego postu.Trudno mi sobie wyobrazić, że pani Frania w zimie będzie sprzedawać świeże muchomory sromotnikowe i ludzie bez strachu je kupią. Tak więc prawdopodobieństwo nieszczęścia=0.


          • verdana Re: grzyby warszawa 20.02.12, 17:27
            Ale w sezonie może, czyż nie? Trudno postawić barierę, ze mozna sprzedawać grzyby tylko poza sezonem..
      • paszczakowna1 Re: grzyby warszawa 21.02.12, 00:03
        >Grzybem, którego boją się ludzie a może znaleźć się w koszyku jest
        > grzyb popularnie zwany"szatan". Nie jest trujący lecz niejadalny, ma bardzo go
        > rzki smak, wiec w razie pomyłki niedoświadczonej osoby potrawa będzie po prostu
        > niezjadalna a więc bezpiecznasmile.

        Z tego co wiem, borowik szatański (Boletus satanas) faktycznie jest trujący, ale w Polsce praktycznie nie występujący. (Borowik purpurowy już się prędzej zdarzy, też trujący zresztą - kiedyś ze znajomymi znaleźliśmy takie podejrzane, i długo siedzieliśmy w internecie usiłując na pewno odróżnić od ceglastoporych, które są jadalne). Te tzw. "szatany" to na ogół goryczaki (kilka różnych gatunków) i rzeczywiście potrawy z nimi człowiek nie przełknie.

        W każdym razie na upartego i grzybem rurkowym by się można otruć, choć trzeba by strasznego pecha mieć. W praktyce madali ma rację: nigdy nie słyszałam, by ktoś otruł się czymś innym niż muchomorem sromotnikowym.
    • zosia711 Re: grzyby warszawa 20.02.12, 17:30
      madali bardzo mądrzesz piszesz
      wiem jacy są prawdziwi grzybiarze i wierzę że tacy nie robią pomyłek
      dlatego nie kupuje się od przypadkowo spotkanych ludzi lub od Pani Frani jeżeli się człowiek sam na grzybach nie zna
      albo kupuje się i można w Sanepidzie dać do przeglądu
      dlatego warto mieć zaufanego grzybiarza, z polecenia
      poza tym od przypadkowych ludzi, bądź na rynku czy w sklepie nigdy nie kupię suszonych, mogę nie jeść wcale. Jeżeli zapasy się skończyły, nie mam już od mamy to trudno...
      Do suszenia idą wszystkie grzyby, jak leci, nie trujące, ale z robakami
      skup bierze wszystko

      mylą się głównie ci, którzy koniecznie chcą kanie jeść, a jest tyle innych grzybów...
      • volta2 Re: grzyby warszawa 20.02.12, 18:01
        no właśnie, raczej nie kupuje się od przypadkowych ludzi, tylko takich co się zna.
        a ciebie i twoje przetwory znają twoi znajomi - i w zasadzie tylko na nich możesz liczyć.

        nie bój się poprosić o pośrednictwo, to nie wstyd żaden.
        oczywiście, ktoś tam może mieć opory natury moralnej, jak verdana, ale to wtedy powie ci wprost, albo po prostu nikomu nie przekaże informacji.

        natomiast nie ma co popadać w panikę, verdano - nie jesz u nikogo w domu grzybów?
        nie kupujesz w słoiczkach?
        ja grzyby uwielbiam, ze zbieraniem mi średnio wychodzi, ale poczęstowana - nie odmówię nigdy, czy to w occie, czy w pierogach.


    • kufferrek Re: grzyby warszawa 20.02.12, 19:41
      Ja żebym nie wiem jak dobrze znam grzybiarza - nie kupię od niego grzybów. Boję się. Jedyne grzyby jakie jadam to pieczarki, lub grzyby kupowane z certyfikatem (baardzo rzadko).
      Pamiętacie przykład Tomka? jego tata był doskonałym grzybiarzem. Do pierwszego błędu
      • madali Re: grzyby warszawa 20.02.12, 21:44
        kufferrek napisała:
        > Ja żebym nie wiem jak dobrze znam grzybiarza - nie kupię od niego grzybów. Boję
        > się. Jedyne grzyby jakie jadam to pieczarki, lub grzyby kupowane z certyfikate
        > m (baardzo rzadko).
        > Pamiętacie przykład Tomka? jego tata był doskonałym grzybiarzem. Do pierwszego
        > błędu
        Absolutnie nie namawiam Cię do zmiany poglądów, jednak może Cię zainteresuje parę informacji. Masz zaufanie do pieczarek, a jedyne niebezpieczne grzyby to właśnie blaszkowate. Czy wiesz, że np. pieczarka płaska, pieczarka żółtawa i jeszcze parę innych rodzajów niezwykle podobnych do pieczarki jadalnej to grzyby trujące? Nie odróżnisz.
        A na przykład najbardziej chyba znany grzyb muchomor czerwony, mający najgorszą opinię, nie jest wcale trujący? Tyle,że jest niesmaczny to się go nie zbiera.
        Powtórzę pytanie, które trafnie ktoś zadał powyżej: nie jadasz u cioci na imieninach czy w restauracji pierogów z grzybami, krokietów, uszek w barszczu,grzybów marynowanych? A jeśli jadasz to prosisz ciocię o pokazanie certyfikatu? Idąc podobnym do Twojego tokiem rozumowania nie powinno się kupować np. jagód, borówek bo mają swoje bardzo podobne trujące odpowiedniki. Przykłady można mnożyć. Wieprzowina to włośnica, jajka salmonella, wołowina choroba dzikich krów a w szpitalu najłatwiej się zarazić sepsą.
        W drewnianym kościele cegła na głowę też może spaść.
        Szkoda, że dziennikarze piszący art. o zatruciach grzybami straszą ludzi nie podając prawdziwych informacji. Tata Tomka nie mógł być dobrym grzybiarzem. To zwykle kłamstwo. Nie był żadnym grzybiarzem, skoro nakarmił dziecko muchomorami sromotnikowymi, które w praktyce są JEDYNYMI grzybami zbieranymi w Polsce, które mogą być przyczyną śmierci czy bardzo poważnego zatrucia.
        Mój osobisty apel do konsumentów, którzy się nie znają na grzybach: strzeżcie się grzybów blaszkowatych, grzyby rurkowate są bezpieczne.
        • kufferrek Re: grzyby warszawa 20.02.12, 22:17
          Pieczarki kupuję w sklepie, paczkowane. Może 2-3 razy w roku. O tym, że mogą być trujące nie wiedziałam. Z łatwością z nich zrezygnuję smile

          NIe jadam w restauracjach nic z grzybami, naprawdę. Ble. Nie kupię krokietów gotowych, i innych w żadnej z garmażerek. Nie kupuję tego typu (naleśniki, kopytka, pierogi) gotowych dań, naprawdę. Wiele lat przepracowałam w gastronomii, i nie jadam na mieście tego typu rzeczy od kilkunastu lat. I nic mnie nie przekona. Nie tknę i już uncertain Nie mogę się przemóc, brrrr.

          Pieczarki jadam tak jak pisałam 2-3 razy w roku - jeśli muszę zrobić jakiś sos na szybko, np. z pieczarkami i kurczakiem. Nie kupuję i nie jadam grzybków marynowanych i tym podobnych. Nie jadam nawet grzybów mun, omijam szerokim łukiem wszelkie mieszanki warzyw, gdzie są te grzyby.

          Nie mam żadnych złych doświadczeń z grzybami - nigdy się nie strułam itp. Uważam je za ciężkostrawne, śmieciowe jedzenie, mające tylko jakiś walor smakowy (dla grzybiarzy i smakoszy), i żadnych wartości odżywczych.

          Nie znam się na grzybach - kiedyś mój ex chłopak zabrał mnie na grzyby. To był trudny dzień. On latał jak poparzony a ja snułam się zanim wściekła i zmęczona. I powiedziałam sobie - nigdy więcej. Nie rozumiem tej radości. Jednak nie krytykuję Ciebie. Ale mnie żadna siła nie zaciągnie do lasu, nic nie jest mnie w stanie przekonać aby kupić grzyby.

          Kapustę z grzybami jadam raz w roku w Wigilię- wtedy moje ciocia kupuje paczkowane grzyby z atestem ( tak jak pisałam) i robi kapustę z grzybami. Aha, i barszcz z uszkami - zrobionymi przez moją teściową ( nie tknę kupowanych) - ona też grzyby kupuje paczkowane z atestem.

          I tyle.
          • madali Re: grzyby warszawa 20.02.12, 23:09
            Nie zrozumiałaś mnie. Kupuj pieczarki bo te dostarczane do sprzedaży są bezpieczne. Tak samo bezpieczne jak wszelkie grzyby rurkowe świeże i suszone, których co by się nie napisało nie będziesz kupowała, bo się boisz. Nie ważne jest przy tym czy lubisz grzyby czy nie. Usiłowałam Ci pokazać jak nieracjonalne jest myślenie stereotypami, bez wiedzy na konkretny temat, ale mi się nie udało.
            Opowiem ci pewną historię : młoda gospodyni piecze szynkę na święta, zanim włożyła do brytfanki odkraja końcówki z obu stron. Czemu to robisz? -pyta koleżanka. Trzeba tak robić, moja mama tak ją szykowała do pieczenia. Uparta koleżanka prosi by spytać mamę w czym rzecz. Mama odparła: moja mama tak zawsze robiła. Idą do babci dziewczyny. Babcia na to: a bo ja krótką brytfankę miałam i mi się cała szynka nie mieściła.
            • volta2 Re: grzyby warszawa 21.02.12, 08:43
              kuferrek ma jakieś ostre schizy, żeby grzybów nie lubić i się ich bać - rozumiem, ale żeby od razu wiązało się to z unikaniem lasu, miejsca doskonałego na wypoczynek - to już nie rozumem.

              do autorki - świetnie piszesz o grzybach, jeszcze trochę popełnisz zaangażowanych postów i się przekonam, że warto u ciebie te grzyby kupićsmile

              sama grzybów nie zbieram, choć jak jestem w lesie to nie umiem iść inaczej niż ze wzrokiem przy ziemi, a nuż coś się trafi?
              ale ja za mało wytrwała jestem, z ojcem - to i owszem, sama - jakoś już nie.

              dzieci zawsze na grzybobranie wysyłam z dziadkiem, myślę, że takiej podstawowej umiejętności im nie zaszkodzi.
              grzyby lubimy wszyscysmile
              • aurinko Re: grzyby warszawa 21.02.12, 08:48
                Ja bym nie kupiła suszonych grzybów od obcej osoby nie posiadającej certyfikatu. Świeże tak, bo mogę je obejrzeć, jeśli coś byłoby podejrzanego to bym po prostu nie kupiła. Przy suszonych tak dobrze nie widać jakie to grzyby (plus dochodzą do tego robaki).
              • kufferrek Re: grzyby warszawa 21.02.12, 15:35
                To ja Ci wytłumaczę smile :

                Nie lubię lasu, nie lubię łazić po lesie. Miałam kiedyś chłopaka, który po skończeniu studiów w mieście kupił leśniczówkę i zamieszkał w dzikim lesie. Próbował mnie przestawić na mieszkanie w leśniczówce, ciągał mnie po lasach, latał między drzewami przytulając je i coś do nich gadał. Łaziłam po tym lesie zła i dzielnie znosiłam to przez jakiś czas. Las był jednym z tych, do których człowiek się raczej nie zapuszcza - na ziemi było kilka kilkuletnich warstw jesiennych liści. Jak szłam to zamiast spaceru pilnowałam swoich zapadających się nóg i modliłam się aby nogi sobie nie złamać. Nie widziałam na czym stanę przy każdym kroku. Te spacery trwały po 4-5 godzin. Mój ex wymyślił sobie, że będę pasła krowy, świnie, hodowała kury, zbierała i suszyła grzyby, zioła, a jajka będę sprzedawała w pobliskim miasteczku na ryneczku, itp. Ja urodziłam się i wychowałam w mieście i za nic nie wyobrażam sobie mieszkania na wsi i utrzymywania się z gospodarstwa, posiadania 5 dzieci i chodzenia w fartuszku zapasanym na szerokich od rodzenia biodrach. No wybaczcie.
                Dlatego nie lubię lasów ( źle mi się kojarzą) - odpocząć można nie tylko w lesie.

                Lubię za to parki, ławeczki itp.

                Nikt mnie nie zaciągnie do takiego lasu o jakim pisałam wyżej. Miałam kiedyś "przyjemność" iść przez ten las, jesienią po g. 19:00, bo mój ex stwierdził, że on po mnie nie wyjedzie, bo ja po prostu się przespaceruję, zaczerpnę świeżego powietrza, porządnie się dotlenię. Weszłam w ten las i modliłam się żeby nie zabłądzić ( ciemno było jak cholera). Musiałam pokonać 3 km po ciemku. Nie wiedziałam, czy biec w panice, czy iść powoli. To ten typ lasu, gdzie biega dzika zwierzyna ( dla mnie dzika). To nie na moje nerwy. W życiu tak się nie bałam.
                Pomęczyłam się parę miesięcy, po czym uprzejmie panu podziękowałam za takie rozrywkowe życie.
                To jest moja prywatna schiza nt. lasu.

                Co do grzybów nie lubię ich bo tak jak pisałam - dla mnie nie przedstawiają żadnych wartości odżywczych. Nigdy nie będę miała pewności, że kupię dobre grzyby. Więc skoro mam być niepewna - to po co kupować?
            • kufferrek Re: grzyby warszawa 21.02.12, 15:23
              Zrozumiałam Ciebie, naprawdę.
              Chodziło mi o to, że ja nie kupię grzybów u żadnej osoby, która grzyby sprzedaje. Nie wiem jak by się nie chwaliła, ile to ona już te grzyby zbiera. Po prostu nie mam zaufania i 1000% pewności, że się nie pomyli. Osoba, która nie ma certyfikatu, nie jest dla mnie wiarygodna. Pomijając całą kwestię mojego osobistego stosunku do grzybów. Wbrew pozorom - moim zdaniem - można się pomylić. Moim zdaniem tak się mylą grzybiarze, którzy lądują co jakiś czas w szpitalach i kwalifikują się m.innymi do przeszczepu wątroby. Zbierali, zbierali, czasami latami, aż się pomylili.Jaką możesz mi dać gwarancję, że się nie pomylisz?
              • madali Re: grzyby warszawa 21.02.12, 17:31
                Ok. Ok. Nie dziwię się, że nie lubisz lasu. Każdy ma inaczej, jeden lubi krowy inny pekińczyki. Każdy ma prawo mieć swoje lubstwa.
                > Wbrew pozorom - moim zdaniem - można się pomylić. Moim zd
                > aniem tak się mylą grzybiarze, którzy lądują co jakiś czas w szpitalach i kwali
                > fikują się m.innymi do przeszczepu wątroby. Zbierali, zbierali, czasami latami,
                > aż się pomylili.Jaką możesz mi dać gwarancję, że się nie pomylisz?
                Nie pomylę pociągu z autokarem, chociaż oba przewożą ludzi. Ci co zbierają muchomory, nie znają się na grzybach i tyle, żadni z nich grzybiarze. Setki tysięcy ludzi zbiera grzyby,a w sezonie jest przeciętnie kilka zatruć, choć muchomory sromotnikowe są pospolitymi grzybami. Tak więc nie jest to częste. Częściej kierowcy posiadający prawo jazdy ( rodzaj certyfikatu) popełniają pomyłki na drodze. Większe zaufanie mam do siebie jako grzybiarza niż jako kierowcy, choć prowadzę od wielu lat. Ty wiesz swoje, ja swoje. Niech każda zachowa swoje przekonanie, tym bardziej że nie ma to większego znaczenia czy będziesz kupowała grzyby czy nie, oraz czy ja będę je zbierała czy też sobie grzybobranie odpuszczę.
                • kufferrek Re: grzyby warszawa 21.02.12, 21:11
                  No to w takim razie jesteś jedyna niepowtarzalna nieomylna.
                  Zazdroszczę.
                  Ja jestem zwykłym człowiekiem i pomyłki mi się zdarzają.
                  Nie pomylę autokaru z pociągiem, ale zdarzyło mi się pomylić cukier z solą, białko z żółtkiem ( nie to zostawiłam co trzeba ( przykład z ostatniej niedzieli) Po prostu zamyśliłam się, zwiedziona rutyną sięgnęłam nie po ten słoik, lub bez zastanowienia wykonałam jakąś czynność.
                  Tydzień temu w pracy pomyliłam 2 okresy czasu potrzebne mi do realizacji powierzonego mi zadania. Pomyliłam okres 0-2 lata i 2-4 lata. No ale ja jestem omylna i się do tego przyznaję. POmyłkę mogę naprawić ( dzisiaj posiedziałam dłużej nad tabelką i popoprawiałam). Pomyłki na grzybach tak łatwo nie da się odwrócić, może być groźna w skutkach.
                  • madali Re: grzyby warszawa 21.02.12, 22:34
                    Proszę daj już spokój. Oczywiście bywam jak Ty i inni omylna. Na grzybach się znam, rozróżniam je i jestem zawsze bardzo uważna przy ich zbieraniu i segregacji. Jest kilka barier bezpieczeństwa: widzisz grzyba, zrywasz, oglądasz, decydujesz czy do koszyka (jeśli cień niepewności wyrzucasz), sama czyszczę, obieram i przetwarzam, więc ponownie go dokładnie oglądam. W czasie grzybobrania jest się bardzo skoncentrowanym ( może to to tak kręci?), nie robi się niczego automatycznie. W związku z powyższym prawdopodobieństwo, że przetworzę muchomora jest zerowe, bo on ma inny kapelusz, inną nogę i inny pierścień niż mylona z nim kania. To tak nieprawdopodobne jakbyś ze żłobka odebrała obce dziecko, spędziła z nim wieczór położyła spać i nie zauważyła , że to nie Twoje. Jeśli natomiast nie zna się własnego dziecka, co jest teoretycznie możliwe, może się tak zadziać.
                    Inaczej już nie umiem wytłumaczyć i więcej nie będę usiłowała.
                    • verdana Re: grzyby warszawa 21.02.12, 22:53
                      Absolutnie wszyscy, którzy smiertelnie zatruli się grzybami, mowili to samo. Nikt przy zdrowych zmysłach nie majac 100% pewności, że NIGDY sie nie pomyli nie będzie zbierał potencjalnie trujących grzybów. I jednak ludzie umierają. Myślisz, ze ci, którzy podali własnym dzieciom trujące grzyby nie byl;i w rownym stopniu co Ty przekonani o nieomylności, tylko pomysleli "A co ta, mogę się raz w życiu, najwyżej dziecko mi umrze".
                      • madali Re: grzyby warszawa 22.02.12, 01:08
                        Nie będę zmieniała Twoich poglądów. Ty nie zmienisz moich. Zważ jednak, że certyfikat to papier, tak jak np. prawo jazdy, które można zdać bądź jak piszą czasem w gazetach, kupić. Idąc Twoim tokiem rozumowania: wydający i otrzymujący certyfikaty to ludzie, którzy uważają, że się na grzybach znają. Dlaczego nie zakładasz, że się mogą pomylić?
                        I na tym skończę, bo dyskusja nie ma sensu. Pozdrawiam.
                        • verdana Re: grzyby warszawa 22.02.12, 09:14
                          Zakładam, ze kazdy się może pomylić. Jednak zatrucia grzybami nigdy nie zdarzyły się po kupnie grzybów z certtyfikatem. Natomiast wszystkie zdarzyły się, gdy własną rodzine otruli doswiadczeni grzybiarze, absolutnie przekonani, ze wiedza co robią.
                          Jeszcze samemu sobie można zaufać - ale zaufać komuś tylko dlatego,z ę sam siebie okresla jako znawcę jest po prostu głupotą.
                        • nvv Re: grzyby warszawa 22.02.12, 13:24
                          > I na tym skończę, bo dyskusja nie ma sensu. Pozdrawiam.

                          I tak daleko wytrwałaś, podziwiam Cię za cierpliwość.

                          Zawsze się znajdą tacy, którzy "wiedzą lepiej". Co bywa przezabawne gdy ignorant z uporem maniaka poucza eksperta w danej dziedzinie; w psychologi nazywa się to efekt Krugera-Dunninga: osoby które obiektywnie mało wiedzą, przeceniają swoją wiedzę.

                          Szkoda czasu udowadniać że białe jest białe, wg mnie lepiej odpuścić i dać im "ostatnie zdanie", szczególnie gdy jest tak oczywiście fałszywe jak np. to (cytuje verdane): "Natomiast wszystkie [zatrucia grzybami] zdarzyły się, gdy własną rodzine otruli doswiadczeni grzybiarze, absolutnie przekonani, ze wiedza co robią." (podkreślenia i pogrubienia moje, nie mogłem się powstrzymać).

                          P.S.
                          Udowadnianie komuś na forum, że białe jest białe, przypomina mi taki obrazek:
                          https://imgs.xkcd.com/comics/duty_calls.png
                          • verdana Re: grzyby warszawa 22.02.12, 13:35
                            Naprawde sadzisz, ze ludzie, którzy otruli się grzybami, byli przekonani, ze nie znają się na grzybach i jedli wszystko jak leci?
                            Otóż nie - poczytaj sobie realcje tych, którzy iotruli siebie czy rodzinę - na ogół mowią, ze zbierają grzyby od lat, znają się doskonale i cóż - raz się pomylili.
                            Nie jest ekspertem w dziedzinie ktoś, kto twierdzi, że kupowanie niezbadanych grzybów od nieznanego człowieka jest bezpieczne tylko dlatego, ze sam sprzedający przedstawia się jako ekspert.
                            Ale prosze bardzo, kazdy ma prawio kupować, tak jak ma prawo brać niesprawdzone leki od "znającej" się sąsiadki, która całą rodzinę już wyleczyła.
                          • aurinko Re: grzyby warszawa 22.02.12, 13:35
                            nvv napisał:

                            > Zawsze się znajdą tacy, którzy "wiedzą lepiej".

                            A ja myślę, że nie w tym rzecz, tylko w tym, że nie ma ludzi nieomylnych, po prostu.
                          • astrum-on-line Re: grzyby warszawa 22.02.12, 21:03
                            nvv napisał:

                            > > I na tym skończę, bo dyskusja nie ma sensu. Pozdrawiam.
                            >
                            > I tak daleko wytrwałaś, podziwiam Cię za cierpliwość.
                            >
                            > Zawsze się znajdą tacy, którzy "wiedzą lepiej". Co bywa przezabawne gdy ignoran
                            > t z uporem maniaka poucza eksperta w danej dziedzinie; w psychologi nazywa się
                            > to efekt Krugera-Dunninga: osoby które obiektywnie mało wiedzą, przeceniają swo
                            > ją wiedzę.
                            >
                            > Szkoda czasu udowadniać że białe jest białe, wg mnie lepiej odpuścić i dać im "
                            > ostatnie zdanie

                            Ave!

                            Zwłaszcza trafne jest porównanie certyfikatu do prawa jazdy. To papier i to papier. Tragiczne jest to, że ci którzy zabijają innych na drodze w zasadzie zawsze czują się świetnymi kierowcami i mają stosowny certyfikat. I jakoś wszyscy jeździmy, chociaż to dużo bardziej ryzykowne niż jedzenie grzybów.

                            Lekarze też się mylą, co jakiś czas słyszy się o błędnej diagnozie, czy błędnym leczeniu.
                            Jak ktoś się boi jeść grzybów to niech ich nie je. Tylko pozwoli żyć innym, którzy może lubią je jeść.

                            Co do certyfikatu to uwierzcie, że są na tym świecie ludzie, którzy na czymś się znają, ale nie mają w tym kierunku formalnych uprawnień. I nie robią ich, bo nie są im do szczęścia ani niczego innego potrzebne. Co nie zmienia faktu, że mają wiedzę większą niż niejeden specjalista.
                            • kufferrek Re: grzyby warszawa 22.02.12, 21:51
                              Czuję się wywołana do tablicy smile
                              Ja nikomu nie przeszkadzam żyć.
                              Są błędy i błędy. Jedne są groźne w skutkach: błędy lekarskie, błędy kierowców, błędy grzybiarzy i inne błędy. Kierowca bez prawa jazdy za spowodowany wypadek poniesie karę, lekarz ( teoretycznie też). A grzybiarz, który sprzeda trefny grzyb? Raczej nie. Trefny grzyb kupiony od grzybiarza na bazarku nie wywoła konsekwencji. Wydaje mi się, że ciężko będzie udowodnić grzybiarzowi, że ktoś się zatruł jego grzybem. Ewentualne konsekwencje poniesie najbliższa rodzina, która zje tego grzyba nieświadomie. Jeśli kupisz grzyby na bazarku, czy też przy drodze - robisz to na własne ryzyko. Ja tego ryzyka nie popełnię, a sporo osób tak robi - ich sprawa.

                              Przykład:
                              Znajomi budowali dom, i poszukiwali hydraulika, który położy im hydraulikę w domu. Znaleźli gościa z papierami, który za położenie całej instalacji zaśpiewał sobie porządną kwotę, za dużo, niż mieli w budżecie. Więc zaczęli szukać kogoś tańszego. Znaleźli chłopaka, który nie miał papierów, ale pracował z mistrzem i doskonale zna ten fach. Instalację im zrobił za połowę kwoty. Bezbłędnie. Ale jeśli by się pomylił - można by było ten błąd naprawić. Nikt by przy tym nie doznał usterki na zdrowiu, lub stracił życia. Jeśli pomyli się grzybiarz - skutki mogą być opłakane.
                              • paszczakowna1 Re: grzyby warszawa 23.02.12, 13:33
                                >Wydaje mi się, że ciężko będzie udowodnić grzybiarzowi, że ktoś się z
                                > atruł jego grzybem. Ewentualne konsekwencje poniesie najbliższa rodzina, która
                                > zje tego grzyba nieświadomie.

                                Nie znam osoby, która kupowałaby od przygodnych sprzedawców (czy w ogóle od kogokolwiek) kanie lub dzikie pieczarki (można pomylić z muchomorem sromotnikowym) lub gąski (można pomylić z muchomorem zielonym). Zresztą takich grzybów normalnie się nie sprzedaje (jako że nikt nie kupuje). A jak kupuje, to jest zachowanie wysokiego ryzyka.

                                A pomylenie koźlaków, podgrzybków czy borowików z grzybami trującymi to jest zagadnienie typu "pomylenie w sklepie pomidorów z cebulami", co usiłowała wyjaśnić madali. Z wyjątkiem jedynie możliwości trujących borowików (borowik szatański, borowik purpurowy, ewentualnie borowik ceglastospory, choć to sprawa kontrowersyjna), które są: a) niezwykle rzadkie w Polsce, b) dość charakterystyczne z wyglądu (każdy grzybiarz borowiki starannie ogląda w celu zróżnicowania z goryczakami, a zresztą w Polsce panuje obsesja lękowa nt borowików szatańskich i każdy różowawy grzyb jest wyrzucany), c) znacznie mniej trujące niż muchomory. Zresztą nigdy nie słyszałam o zatruciu borowikiem szatańskim albo purpurowym, wszystkie przypadki dotyczą muchomorów.
                                • volta2 Re: grzyby warszawa 23.02.12, 15:12
                                  kilka lat temu właśne znaleźliśmy 3 czy 4 borowiki - to bez pudła, ale były tak dziwnie czerwonawe, że aż podejrzane.
                                  wiem, że grzyby mogą się nieco różnić lokalnie, to był inny region, nie mój i ja takie coś widziałam pierwszy raz.

                                  grzyby ze sobą zabraliśmy, licząc że będzie je znała ciocia, grzybiarka, w końcu to jej rejon.

                                  od zebrania do pokazania minęło może 4 godziny.
                                  ciocia popatrzyła, chciała nas odesłać do instancji jeszcze lepiej się znającej, ale odpuściliśmy - z atlasu grzybów wynikało że to były borowiki ceglaste(ceglastoczerwone?)

                                  ale ja nie znam się na grzybach, tzn. wiem mniej więcej, zbieram zwykle w towarzystwie ojca, do niego mam zaufanie.
                                  sama to tylko rydze...

                                  które przez kilka krajów są uznawane za trujące/niejadalne i nikt ich nie zbiera - pamiętam z relacji jakiegoś podróżnika, jak w bułgarii znalazł całą torbę rydzów, zebrał i w schronisku sobie zaczął przyrządzać.
                                  ludzie się na niego rzucili, żeby nie jadł, bo się rano nie obudzi.

                                  a on zeżarł całą patelnię na ich oczach - i z rana obudził radosnym śpiewaniem.
                                  nie mogli uwierzyć...że gość nie zszedłsmile
                                  • paszczakowna1 Re: grzyby warszawa 23.02.12, 15:31
                                    > od zebrania do pokazania minęło może 4 godziny.
                                    > ciocia popatrzyła, chciała nas odesłać do instancji jeszcze lepiej się znającej
                                    > , ale odpuściliśmy - z atlasu grzybów wynikało że to były borowiki ceglaste(ceg
                                    > lastoczerwone?)

                                    Pewnie borowiki ceglastopore, które nie są takie rzadkie i chyba wcale nie są trujące - też kiedyś je znaleźliśmy. W różnych źródłach różnie o nich piszą: że jadalne i bardzo smaczne, że trujące na surowo (kto je borowiki na surowo?), że nie trujące, ale łatwe do pomylenia z borowikami czerwonymi/ponurymi/szatańskimi, że trujące. Nie dojdziesz. Na wszelki wypadek nie jedliśmy.

                                    > które przez kilka krajów są uznawane za trujące/niejadalne i nikt ich nie zbie
                                    > ra

                                    W Anglii w ogóle nie uznają nic poza pieczarkami (i ewentualnie truflami). Włosi borowiki owszem, ale mało co poza tym.

                                    > ludzie się na niego rzucili, żeby nie jadł, bo się rano nie obudzi.

                                    Jedna pani kiedyś z przerażeniem rzuciła się na mnie (młoda byłam), jak zbierałam łochynie. Bo to wilcza jagoda i trujące.
                                    • madali Re: grzyby warszawa 24.02.12, 12:04
                                      Przykład pomylenia pomidora z cebulą bardzo dobry. Jak ktoś nie widział cebuli i pomidora to może się do upadłego kłócić, że podobne, o pomyłkę nie trudno, wielu doświadczonych znawców warzyw się myli itp.
                                      Jeszcze jeden argument mi przyszedł do głowy, przytaczam go ku poszerzeniu wiedzy i zapobiegawczo przed nadmierną grzybofobią. Nigdy nie widziałam kani, tym bardziej muchomorów w sprzedaży też z tego powodu, że są nietrwałe, trudne w transporcie i szybko tracą estetyczny wygląd. Wszystkie przypadki zatruć o jakich słyszałam to wynik niewiedzy zbieracza=konsumenta ew. najbliższej rodziny, nie słyszałam aby zatruł się nabywca grzybów.
                                      • agpagp Re: grzyby warszawa 24.02.12, 13:38
                                        Przyjedzcie do mnie do Puszczy Noteckiej w sezonie ( a zaczyna się jak tylko pojawią się kurki i trwa aż pogoda pozwoli ) kupicie absolutnie wszystko od ludzi z wiosek porozrzucanych po puszczy. Sprzedają przy drogach kurki, kanie , podgrzybki, prawdziwki, gąski, kozaki , maślaki i opieńki. A do tego jagody.
                                        Tych których znam i mam kontakt mówią wprost że do skupu praktycznie nie jeżdżą bo wszystko się sprzedaje. Mimo że nie mają certyfikatów a jedynie swoją wiedzę co zbierać , gdzie i jak.
                                        • agpagp Re: grzyby warszawa 24.02.12, 13:44
                                          a jako ciekawostkę napiszę Wam jak moja ciocia ( pracownik leśny w zachodniopomorskim) zbierała i suszyła prawdziwki a odkupowały je od niej restauracje... też nikt nie pytał o certyfikat. Podobnie jak jej sąsiadów.
                                          • zosia711 Re: grzyby warszawa 24.02.12, 14:07
                                            Już nie chciałam pisać, że w restauracjach są grzyby bez certyfikatu....
                                            oczywiście restauratorzy kupują je bezpośrednio od ludzi zbierających grzyby. Taki układ każdemu pasuje. Szef restauracji ma taniej, a grzybiarz więcej niż w skupie. Zresztą oddanie do skupu to ostateczność, bo ceny zawsze są tam najniższe.
                                            Moja mama zbiera grzyby na obrzeżach puszczy noteckiej. W sezonie jest jest ich zatrzęsienie. Głównie kurki.

                                            Czy tata Tomka (lub inni, którzy się podtruli) mógł powiedzieć inaczej, niż to,że zbiera grzyby od lat i jest bardzo dobrym grzybiarzem? Nie, taki odruch... nie powie przecież, że się nie zna, że jest słaby, a dziecku grzyby przyrządził... oczekuje zrozumienia, a nie potępienia.

                                            Już poza wszystkim, zbieranie grzybów to doskonały sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów. Chodzi się spokojnym tempem, jednak nie zawsze jednostajnym, po niezbyt równym terenie, górki, pagórki, wykonuje się skłony... Sposób opatentowany przez mamę, co roku chudnie. Niestety przez zimę przybiera na wadze ponownie, ale tylko dlatego,że jest łasuchem i nie stara się wagi utrzymać.
                            • verdana Re: grzyby warszawa 22.02.12, 22:16
                              No tak.
                              Ale raczej nie wsiadasz do samochodu kogoś, kto w ogóle nie ma prawa jazdy. Dlaczego?
                              • astrum-on-line Re: grzyby warszawa 22.02.12, 23:06
                                verdana napisała:

                                > No tak.
                                > Ale raczej nie wsiadasz do samochodu kogoś, kto w ogóle nie ma prawa jazdy. Dla
                                > czego?

                                Ty masz prawo jazdy, wsiadasz do samochodu kogoś kto też ma. Teoretycznie, bo praktycznie nie żąda się od znajomych pokazywania prawka. Ale na drodze nie jesteś sama i nie wiesz ile osób wkoło ciebie nie ma prawa jazdy. A najśmieszniejsze, że posiadanie prawa jazdy niczego nie gwarantuje, wypadki powodują ci, którzy prawko jak najbardziej mają.

                                Ja już wolę grzyby. Suszonych nie kupuję, bo mają absurdalne ceny. Jem to co sama zbiorę (czyli mało, ja jakoś grzybów nie widzę) albo to co zbiorą mądrzejsi ode mnie. Kupuję ewentualnie świeże, co do których jestem pewna że się nie otruję.
          • aurinko Re: grzyby warszawa 21.02.12, 08:52
            kufferrek napisała:

            > Uważa
            > m je za ciężkostrawne,

            Tu się z Tobą zgadzam, grzyby są bardzo ciężkostrawne, między innymi z tego powodu nie powinno się ich podawać dzieciom.
            • madali Re: grzyby warszawa 21.02.12, 12:38
              Też się zgadzam. Pisałam o tym wyżej. Ja bym tylko uściśliła, nie wolno podawać dzieciom grzybów blaszkowych. Natomiast sitkowe w pierogach, uszkach i krokietach są mieszane z kiszoną kapustą i te większym dzieciom podawane w rozsądnych ilościach nie zaszkodzą.
              • el-an Re: grzyby warszawa 21.02.12, 19:41
                "Ci co zbierają muchomory, nie znają się na grzybach i tyle, żadni z nich grzybiarze.|
                Przecież zatrucie to jest ich pierwsza pomyłka w życiu! I zwykle ostatnia. Często po wielu latach bezpiecznego zbierania, z dziada pradziada.
      • jolunia01 Re: grzyby warszawa 24.02.12, 15:21
        kufferrek napisała:

        > Pamiętacie przykład Tomka? jego tata był doskonałym grzybiarzem. Do pierwszego
        > błędu

        No, nie wiem, jak z tą doskonałością. Podawane regularnie w mediach informacje o pomyleniu kani z muchomorem sromotnikowym zawsze wywołują u mnie ataki chichotu. Trochę się na grzybach znam i dlatego pojąć nie mogę jak udaje się te dwa gatunki pomylić.
    • a_ja_zawsze_w_drodze Re: grzyby warszawa 21.02.12, 20:09
      znajomym dajesz słoiczek marynowanych, mały wianuszek suszonych i mówisz, że sprzedajesz, podajesz cenę i tyle. nasz dzialkowy sąsiad tak robił z miodem. spróbowalismy i kupilismy. teraz za jego namową mamy własne ule a on nas uczy. ale z grzybami inaczej niz z ulami. jak masz normalnych znajomych to poza prezentem kupia i przy okazji spotkania ze znajomymi, gdy twoje grzybki trafia na stół i zachwyt gości, powiedzą, że sprzedajesz i za ile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka