skarbonka-bez-dna
03.05.12, 10:01
No i stało się. Po przejrzeniu szafy stwierdzam, ze się nie dopinam w prawie żadną letnią kiecę, a te które dopinam albo nie nadają się do pracy, albo sprawiają, że wyglądam jak w ciąży.
Odchudzanie już więc nie fanaberia, ale konieczność. Tylko jak to zrobić żeby nie zbankrutować? Nie mam za dużej praktyki, nie chcę też eksperyemntować z wymyslnymi dietami czy głodówkami, ale myslę, że racjonalna dieta (dużo warzyw, razowe pieczywo, chude ryby i mięso) jest droższa niż dieta oszczędnych. Jak sobie z tym radzić? Na jakie kompromisy się godzić?
Co do ćwiczeń - na pewno nie będę szła do żadnych fittness klubów - ani to przyjemność ani podejrzewam skutki - ale może warto kupic hantelki? Jaki tani sport polecacie? Bieganie? rower? basen? spacery? Może są jakies bezpłatne grupy ćwiczące na wolnym powietrzu w Wawie? eh.. no i jak się zmotywować?
No i ostatnie -suplementy - popatrzyłam w aptece internetowej - drogie toto jak cholera wszystko i wszystko zachwalane że pomaga zrzucić kg - to prawda? Warto zainerstować w jakieś tabletki? herbatki?
Będę wdzięczna za wszelkie porady/przepisy/ propozycje diet?