Dodaj do ulubionych

Wątpliwości....

11.11.12, 18:56
Moi Drodzy, podczytuję to forum od jakiegoś czasu i wiele z porad które są tu zamieszczane wprowadziłam w życie. Ale teraz stanęłam przed dylematem i chciałam się podzielić wątpliwościami. Krótko opiszę sytuację w jakiej się znajduję. Nasza rodzina to ja i mąż, oboje po 40-ce, nie mamy dzieci. Mieszkamy w Warszawie. Nasze zobowiązania finansowe co miesiąc to 3700zł. W tym rata za mieszkanie. Mamy dwa samochody. Oboje mamy etaty (razem 7tys.) plus ja dodatkowe dochody w zależności od miesiąca ok. 1000zł. Myślę, że to nie tak mało. Ale..... Ale stanęłam właśnie przed ogromnym dylematem ponieważ myślę o odejściu z pracy. Wiem, że to w czasach dużego bezrobocia dość odważna a nawet może ktoś powiedzieć, że nieodpowiedzialna decyzja zarabiając 4tys. ale sytuacja w mojej pracy jest nie do zniesienia sad(( Nie będę opisywała szczegółów ale proszę mi uwierzyć, że nie należę do osób które zbyt pochopnie podejmują decyzję ani na zasadzie impulsu. Pracuję w jednym z teatrów, a najbardziej uciążliwe są dla mnie zajęte 20 wieczorów w miesiącu i wszystkie weekendy. Oczywiście w ciągu dnia również jest praca a nie tylko wieczory. Więc po wyjściu z domu ok. 9-tej rano jestem w domu ok. 23.00. Z prac dodatkowych po odejściu z etatu jestem w stanie mieć wynagrodzenie na poziomie 2tys. do tego 3 tys.mojego męża. Co daje jednak znacznie mniej niż teraz. Nie wiem z czego to wynika ale jednak ostatnie przemyślenia dotyczące tak bardzo szybko upływającego czasu i ciągłego gonienia nagle spowodowały nieznośną myśl, że jednak może warto się zatrzymać i może żyć skromniej ale być częściej z rodziną i przyjaciółmi smile)) z którymi teraz nie widuję się praktycznie wcale. Ot, takie przemyślenia którymi chciałam się z Wami podzielić smile)) Chyba brakuje mi po prostu odwagi na taki krok ale tak jakoś "podskórnie" myślę, że może mi się uda utrzymać bez etatu a może to tylko mrzonki ?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 19:04
      czas pracy jest dosyć rujnujący życie, więc rozumiem dylemat; ale może zamiast od razu rezygnować z pracy- najpierw poszukaj innej, nawet mniej płatnej, ale innej- nie wiem, odejść, aby przejść po latach na utrzymanie męża- nie bardzo by mi pasowało, na dodatek w życiu różnie bywa- jednak na twoim miejscu szukałabym po prostu innej pracy.
      • b-b1 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 19:43
        marzeka1 napisała:

        > czas pracy jest dosyć rujnujący życie, więc rozumiem dylemat; ale może zamiast
        > od razu rezygnować z pracy- najpierw poszukaj innej, nawet mniej płatnej, ale i
        > nnej- nie wiem, odejść, aby przejść po latach na utrzymanie męża- nie bardzo by
        > mi pasowało, na dodatek w życiu różnie bywa- jednak na twoim miejscu szukałaby
        > m po prostu innej pracy.

        Ale przecież jest napisane, że po odejściu z etatu i tak zarobi ok 2 tyś, więc nie będzie na utrzymaniu męża.

        Do autorki.
        Okroiłabym wypłatę, do kwoty jaka Ci zostanie po odejściu z etatu(czyli do 5tyś). I spróbowałabym przeżyć miesiąc-dwa za taką kwotę, aby zobaczyć, czy dacie radę.
        Wbrew pozorom zostanie Ci tylko 1300zł na jedzenie/leki/ubrania/ubezpieczenia samochodów, benzynę itp. To niedużo.
        • marzeka1 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 19:52
          Ale ona pisze "z prac dodatkowych"- dla mnie to oznacza , że taka praca może być, ale może jej nie być za jakiś czas- czym innym jest stała praca z taką pensją.
        • ja-ninka Re: Wątpliwości.... 12.11.12, 14:09
          Ciekawy wątek. Popieram pomysł, aby spróbować przeżyć miesiąc - dwa za tę okrojoną sumę. To może rzucić nowe światło na dylemat. Bo jak się ma więcej czasu, wolne wieczory i weekendy jest fajnie. Ale, gdy codzienność przytłacza, bo budżet jest zbyt napięty to czasem się nie chce, albo i brak sił, by tym wolnym czasem się naprawdę cieszyć.
      • zuzanna56 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 19:44
        Marzeka ma rację. Ale dobrze cię rozumiem, też jestem po 40, zarabiam 4 do 4,5 tys na rękę, ale pracuję sporo, często też 3-4 godziny w soboty i niedziele. Czasami mam ochotę rzucić to w cholerę, czuję się wypalona. I co? I nic, mamy dzieci, kredyt, wiadomo. Ale dobrze wiem o co chodzi. Trzymaj sięsmile
      • sylwia20096 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 19:45
        Może to branża w której pracuję powoduje, że chce się być bardziej freelancerem niż etatowcem smile)))
    • zuzanna56 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 19:56
      sylwia20096 napisał(a):

      po wyjściu z domu ok. 9-tej rano jestem w domu ok. 23.00.



      Ciężkosad


      może warto się zatrzymać i może żyć skromniej ale być częściej z rodziną i przyjaciółmi smile)) z którymi teraz nie widuję się praktycznie wcale.



      Racja.
    • anika_ic Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 20:00
      A czy masz szansę na zmniejszenie wymiaru etatu, np. do 1/2 ?? Może to byłoby wyjście? Odchodząc z pracy odetniesz sie od ludzi i miejsca, z którym dotąd byłaś związana. Nie piszesz nic o atmosferze w pracy, tylko czasie jaki pochłania, więc może nie w tym tkwi przyczyna Twoich rozterek. Jeśli lubisz swoją pracę, lubisz ludzi, z którymi pracujesz, nie odcinaj się. Bo jeśli pójdzie coś nie tak? Nie chodzi nawet o te pieniądze, tylko o to, że zaczniesz tęsknić, czego dziś nie bierzesz pod uwagę.
      Nic więcej nie doradzę, każdy musi sam znaleźć swoje miejsce. "Prześpij" się z tą sprawą, poszukaj inspiracji, tam gdzie ich nie szukałaś. Pozdrawiam
      • sylwia20096 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 20:11
        Nie, zmniejszenie etatu nie wchodzi w grę. A co do ludzi i miejsca....to jest to ostatni powód do zostania. W ogóle nie ma to dla mnie znaczenia a nawet decyzja o odejściu jest między innymi tą okropną atmosferą pracy spowodowana. Bez żalu najmniejszego...
        • anika_ic Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 20:25
          A to zmienia postać rzeczy - idź zatem, kobiet,o szukać nowej drogi życia. O nic się nie martw, nastaw się na zmiany. To, co na początku będzie Cię niepokoić, to lęk przed nieznanym, ale jesteś odważna, poradzisz sobie i na pewno szybko okrzepniesz w nowej rzeczywistości. Odnów przyjaźnie i spotkania, zaangażuj w nowe zajęcia, przypomnij sobie porzucone zainteresowania, poświęć sobie więcej czasu - to wszystko zaprocentuje smile. Jeśli masz poczucie, że to jest odpowiednie wyjście, uzgodniłaś to z mężem, żeby nie było później jakichś dziwnych sytuacji, to na pewno zrobisz dobrze. A najlepsze jest dopiero przed Tobą. Moc jest z Tobą, pozdrawiam
          • troll_only Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 21:12
            podpinam sie pod opinie zuzanki - jednak dla mnie wazne byłyby

            relacje z męzem, czy czułabys sie bezpiecznie bedąc uzalezniona w jakies mierze od dochodow meza nawet przez jakis czas (macie duze zobowiazania)

            czy masz/ macie oszczednosci na przynajmniej kilka miesiecy szukania nowej pracy (i ewentualnych problemow w tym czasie np choroba meza lub twoja i wydatki z tym zwiazane, inne nieprzewidziane aczkolwiek zdarzajace sie problemy typu powazny remont mieszkania samochodu itp). Bez conajmniej kilku miesiecznych oszczednosci nie odwazylabym sie na zwolnienie z pracy.
        • zooba Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 22:20
          Rozumiem cię i nawet trochę zazdroszczę dylematu (z kredytem na karku i dwójką dzieci trudniej o odwagę). Jestem w twoim wieku i też czuję, że praca zabiera mi to, co najcenniejsze, czyli czas, nie dając wiele w zamian.
          Czasami myślę, że człowiek w momencie zadania pytania na głos zna odpowiedź smile może też tak masz.
    • araceli Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 22:27
      Ja jestem zwolenniczką 'niegonienia' ale... zejście do poziomu 5tys przy zobowiązaniach finansowych 3,7tys na dwie osoby to dla mnie wejście z lekka w wegetację. 1,3 tys na wszystko? Czynsz, prąd, jedzenie, ubrania?
      • sylwia20096 Re: Wątpliwości.... 11.11.12, 23:34
        Żadnych opłat w tek kwocie 3,7 tys. nie ma. Tyle zostanie na czysto.
    • pyzzi Re: Wątpliwości.... 12.11.12, 09:52
      Sylwia.
      Żyjemy tylko raz i powtórki nie będzie. Czy chcesz swoje życie przesiedzieć w tak niszczącym miejscu, jak Twoja praca ? Sama wiesz, że nie.
      Jak bardzo chcesz zmienić swój styl życia?
      Bardzo, bardzo ?
      To super, bo jeśli postawisz sobie w życiu nowy cel - np. utrzymanie się bez etatu , zapiszesz go sobie na kartce ( ważne, żeby to sobie zapisać) i będziesz krok po kroku uczyła się i próbowała, jak to zrobić i zaczniesz nabierać doświadczeń - to w końcu Ci się uda!
      Tylko nigdy, nigdy się nie poddawaj. To Twoje życie!
    • wyihdia Re: Wątpliwości.... 12.11.12, 13:12
      Sylwia ja Cię rozumiem i popieram zmianę. Jest szansa, że znajdziesz lepiej płatną i mniej wymagającą pracę, niekoniecznie na etat.

      Dopóki tkwisz w systemie 16 godzinnym masz wstręt do pracy w ogóle. Nie masz czasu ani ochoty zastanawiać się nad możliwościami jakie Ci daje Twoje doświadczenie.
      • jacues Re: Wątpliwości.... 12.11.12, 14:18
        zostaje Ci 1300 zł. jeśli zapłacisz swoje stale zobowiązania. mieszkasz w wawie, wiec bardzo drogie miasto. czy we dwoje utrzymacie się za 1300 zł???? dodatkowe 2000 zl. masz ze zlecen, wiec nie są to stale dochody. co się stanie, jeśli zamiast zleceń na 2000 zł. dostaniesz za 1000 zł. ? czy macie jakies oszczedności zeby w razie problemów z nich skorzystać ??? trzeba dążyć do tego aby byc szczesliwym i spełnionym, ale trzeba też jeść, mieszkać i spłacać kredyty. jak się nie ma tego co się chce, to trzeba kochać to co się ma. najważniejsze jest Twoje życie prywatne i jeśli Ci się tu układa, to do pracy sie zdystansuj. Nigdy nie masz pewności, że w nowej pracy będzie lepsza atmosfera. Niestety wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma. Pewnie czytałaś posty osob, ktore maja ciężką sytuacje finansowa i im nie starcza pieniędzy, to jest dopiero stres. przemyśl a najlepiej spróbuj przezyć za te 1300 zł.już teraz. zobaczysz jak to jest i wtedy podejmiesz decyzję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka