Witajcie
Dzisiaj byłam u dentysty poprawić spartoloną plombę sprzed miesiąca (u innego, taniego lekarza, który summa summarum nie był ani tani, a ani profesjonalny). Zostawiłam 200 zł, a i tak zostałam odratowana przed leczeniem kanałowym. Czeka mnie jeszcze usuwanie kamienia i trzeba obserwować inny ząb.
Problem polega na tym, że ja bardzo dbam o zęby! Myję je 2x dziennie Adentem, czasem nawet fluoryzuję (jak byłam zdrowa to regularnie raz w tygodniu, swoją drogą BARDZO polecam nadwrażliwym zębom).
Zastanawiam się, gdzie jest granica pomiędzy dobrym lekarzem, a drogim. Próbowałam iść do przychodni studenckiej, ale jak poczytałam jaką mają "ofertę", to zrezygnowałam. Poszłam do poleconego taniego, ale spartolił sprawę, wziął więcej niż zwykle i zignorował inny psujący się ząb (nie miał chyba tak dobrego sprzętu). Teraz poszłam do innego poleconego i póki co ząb wygląda rewelacyjnie, ale mój portfel więcej takich "atrakcji" nie zniesie.
W związku z tym mam dwa pytania:
1) Czy usuwanie kamienia jest naprawdę potrzebne w profilaktyce?
2) Jak zapobiegać wysokim rachunkom u dentysty i mieć piękny, zdrowy uśmiech? Tylko nie piszcie o odstawieniu herbaty, bo nie piję ani nie palę, to mój jedyny nałóg
Jestem załamana