Dodaj do ulubionych

Nachalna sprzedaż.

12.09.14, 00:50
A sam temat dotyczy problemu, który ostatnimi czasy... napisałabym, że "nie daje mi spać", ale w gruncie rzeczy to "nie daje mi wydawać własnych pieniędzy". Zmierzam do tego, że chociaż lubię zakupy (jak wiele kobiet tongue_out) zarówno odzieżowe, kosmetyczne, jak i po prostu spożywcze i bzdety do domu, to ostatnimi czasy bardzo często przydarzają mi się w sklepach sytuacje, przez które mam ochotę już nigdy nic nigdzie nie kupować, tylko zaszyć się w dziczy i polować na kaczki big_grin

Nie wiem czy mamy jakieś spowolnienie gospodarcze, czy co się dzieje, ale w ciągu niecałego miesiąca (ostatniego) jestem tak nachalnie atakowana w sklepach, ZMUSZANA do zakupu niepotrzebnych mi produktów. Chociaż temat był już wielokrotnie wałkowany w kontekście banków, operatorów komórkowych itp. to mi chodzi o coś innego - ja nie mogę w spokoju iść do fryzjera żeby panienka nie ATAKOWAŁA mnie dlaczego nie chcę rewelacyjnej maski albo chociaż kupić nowej, rewelacyjnej pianki którą ona dystrybuje wink A przecież to takie super, cudowne i TANIE.

I powtarzam (przepraszam że się powtarzam, ale ciągle jestem w szoku) - to są lokalni usługodawcy, małe sklepiki. W mydlarni u franciszka pani nie mogła zrozumieć że mydło za 20zł zupełnie mi wystarczy, że nie chcę go pakować na prezent, nie chcę do niego pudru, że wciskanie mi pudru do ręki nic jej nie pomoże, że tłumaczenie mi, że "to tak ładnie, zapakowac na prezent" NIE sprawi, że ja zacznę myśleć, że "to tak ładnie", NIE sprawi, że wydam 100zł na MYDŁO wink smile

Czeka mnie również w najbliższym czasie nauka robienia sobie w domowym zaciszu henny na brwi (jestem blondynką farbującą na brązy - więc te brwi to mus) - bo pani, której do tej pory płaciłam za ten zabieg 15zł miesięcznie najzwyczajniej w świecie zaczynam się BAĆ. Tak usilnie próbuje mnie zmusić do zabiegów dodatkowych, nie słyszy odmowy (a ja nie mogę wyjść w połowie zabiegu z jedną zrobioną brwią tongue_out) - niekulturalna być nie chcę, a kulturalne NIE przestało działać w świecie biznesu.

Od razu spieszę wyjaśnić. W opisanych sytuacjach NIE chodzi o to, że ktoś mi gdzieś zaproponuje produkt/usługę dodatkową. Ja rozumiem, sprzedaż, oni muszą cisnąć wink Chodzi mi o sytuacje w których ja mówię stanowcze i wyraźne NIE a mimo to jestem z oburzeniem (!!) pytana "czemu nie?" (co kulturalny człowiek odpowiada na takie pytanie? bo mi przychodzą do głowy same pomysły co odpowiada niekulturalny, ale szczery tongue_out mimo to... rodzice nie wychowali mnie na chama, więc mam problem), albo traci się mój czas (autobus mi ucieka, bo panienka mimo odmowy robi prezentację oferty) albo wręcz ktoś probuje mnie na usługę wbrew mojej odmowie "wstępnie zapisać a jakby nie pasowało to pani nie przyjdzie, zaliczka 10zł" wink

Nosz do... smile

proszę, piszcie własne doświadczenia, radźcie, komentujcie. Bo dla mnie to się ostatnio zrobił problem, nie wiem czy mam pecha, czy kiedyś (jeszcze np. rok temu) problem nie był tak rozwinięty... Normalnie nie wiem co myśleć, ani jak reagowac, żeby nie być chamską (a "po dobroci" nie działa...)

Chyba zacznę wszystko kupowac przez internet. Gorzej z usługami...

Obserwuj wątek
    • lilith_dclxvi Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 13:34
      Coś jest na rzeczy wink
      Parę miesięcy temu kupowałam mydło marokańskie 'u franciszka', ponieważ już od dłuższego czasu myślałam o wypróbowaniu olejków do twarzy kupiłam jeszcze olejek z jojoby. Pani bardzo kompetentnie odpowiadała na moje pytania, ale chyba była zawiedziona, że kupiłam tylko mniejszą butelkę (w końcu brałam na próbę) i nie zdecydowałam się na nic do ciała czy do włosów. I jeszcze wyszłam z jakimś kartonikiem rabatowym, którego wiedziałam, że nie użyję, bo mydła starczy mi pewnie na pół roku ^^ Zwykle jak ktoś mi coś wpycha to odpowiadam, że dziękuję ponieważ "niestety jestem alergikiem"- jest uniwersalne zdanie, które kończy wszelkie dyskusje. Nie działa tylko w sklepach z produktami dla alegików ^^ U kosmetyczki i fryzjera działa "muszę się spytać dermatologa czy mi wolno".
      Mam wrażenie, że ubywa wszędzie klientów, stąd potrzeba rozszerzenia oferty. Skutek jest przeciwny do zamierzonego, ludzie jeszcze bardziej unikają zakupów.
      .
      • gom1 Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 14:01
        lilith_dclxvi napisała:
        > "niestety jestem alergikiem"- jest uniwersalne zdanie, które
        > kończy wszelkie dyskusje.

        Na wszelkiej maści telemarketerów, którzy informują o nagrywaniu rozmowy, świetnie działa "nie wyrażam zgody na nagrywanie". Wytrąca WSZYSTKIE argumenty z rąk smile
        • servesi Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 14:32
          No właśnie ja z telefonicznymi nie mam problemu (mówię dziękuję, nie jestem zainteresowana, jeżeli ciągną temat to powtarzam powyższe i się rozłączam). Problem za to mam tam, gdzie trzeba w oczy, i nie można (moim zdaniem nie wypada) po prostu podziękować i wyjść w trakcie, gdy rozmówca "nawija".

          Rozumiecie co mam na myśli? Powiesz "nie" - nawet stanowczo - i automatycznie sprzedawca pyta "ale dlaczego?" - i ja wtedy zupełnie nie mam pomysłu, bo wszystko co mówię oni łatwo zbijają. Właśnie typowe "dziękuję nie" prowokuje sprzedawców do ciągnięcia tematu. Poczytałam nawet trochę artykułów w necie "jak odmawiać" i psychologowie sugerują tongue_out żeby jednak podawać przyczynę. Radzą, że poprawna, asertywna odmowa powinna brzmieć NIE, BO ---------. Tylko, że właśnie oni w tych artykułach podają przykłady rozmowy np. z przyjacielem "Nie pożyczę Ci roweru bo sama go potrzebuję" - i w takiej sytuacji wiadomo, że przyjaciel zazwyczaj zrozumie. A w sklepie oni są przeszkoleni, powiesz "nie mam pieniędzy" to usłyszysz "ale to tylko 60zł, żadne pieniądze" - i czujesz się jak biedak, bo dla Ciebie to są duże pieniądze. Powiesz "nie potrzebuję" - usłyszysz "do takich przesuszonych końcówek (przykład tongue_out) odzywka jest pani wręcz NIEZBĘDNA a pani mówi że nie potrzebuje". Zastanawiam się czy są jakieś odpowiedzi które trudniej zbić, które można by wykorzystać.

          Myślę, że o alergii jest dobre (oby tylko przeszkolona wyszczekana kosmetyczka nie zaczęła tłumaczyć, że to dla alergików właśnie).

          Macie jeszcze jakieś sprawdzone sposoby na kulturalne "spadaj" ?? smile
          • malgosia.w Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 14:53
            Dziekuje właśnie nabyłam produkt konkurencyjnej firmy

            Albo

            Dziekuje ale właśnie mąż mi wczoraj kupił taki produkt

          • bopo123 Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 14:57
            jeśli sprzedawca ciągnie temat i pyta dlaczego nie..... to mówię przepraszam ale nie muszę się tłumaczyć ze swoich wyborów upodobań lub dziękuje ale to ja decyduje na co chce wydać moje fundusze. nie można dyskutować bo to woda na młyn sprzedawcy.
            kiedyś do mojego mieszkania zapukał bardzo nachalny sprzedawca biletów do teatru i na moją odmowę zaczął krzyczeć czemu taka niekulturalna jestem biletów do teatru za jedyne 100 zł nie chcę. wiec zaproponowałam ze mogę mu jako kulturalnemu człowiekowi sprzedać parę książek w dobrym stanie za 200 zł. jakoś nie chciał ale i na bilety już nie namawiał.
            • gom1 Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 15:30
              bopo123 napisała:
              > dziękuje ale to ja decyduje na co chce wydać moje fundusze

              O, to bardzo dobra sugestia. Kulturalnie i zdecydowanie. Ściemniać (np. o zakupach u konkurencji) nie ma co, bo kłamstwo ma krótkie nogi smile
              • verdana Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 15:40
                Nie mam żadnego problemu, aby odpowiadać "Nie muszą pana/pani interesować moje motywacje", albo "Nie chcę i juz, nie muszę sie tłumaczyć", w wypadkach skrajnych "Czego pani nie rozumie w słowie "nie", albo "Nie chcę , bowiem nie kupuję nic od nachalnych sprzedawców, nie umie pan tego sprzedać" ale... Ale wtedy, gdy jest to obcy sklep, marketing telefoniczny. Znacznie gorzej może być w znajomym sklepie czy u wypróbowanego fryzjera.
                Wtedy chyba powiedziałabym z bardzo miłym uśmiechem "Proszę mnie nie namawiać na nic więcej, mam określoną sumę do wydania, jeśli będzie mnie pani namawiała na większe wydatki, będę musiała zacząć chodzić do innego salonu".
                • ichigats Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 18:52
                  A ja zawsze mówię: Dokładnie takie mam, używam i jestem bardzo zadowolona!!
                  Jak powiem, że mam, ale mi się nie podoba/ nie sprawdza itp., to nagabują, że to ulepszona wersja teraz jest i na pewno powinnam spróbować. Moję stwierdzenie mam, używam i jest super zamyka wszelkie gęby.
          • siata2 Re: Nachalna sprzedaż. 15.09.14, 15:21
            Ja bym odpowiedziała coś w stylu "czy jest coś niezrozumiałe w słowie NIE? " jakby nieskutkowalo to "a puder, miałam go. Był okropny zapychal" jakby i to nie poskutkowało to bym powiedziała 'wie pani co? Przez pani nachalnosc odechciało mi się zakupów u pani. Kupię mydło gdzie indziej. "
            • lilith_dclxvi Re: Nachalna sprzedaż. 17.09.14, 22:39
              Skuteczne, ale damie nie wypada.
              • m_sl Re: Nachalna sprzedaż. 18.09.14, 09:06
                Na namowy odpowiadam "Nie, bo walczę z konsumpcjonizmem. Kupuję tylko to, co absolutnie niezbędne."
                Zawsze działa.
    • beatrix_75 Re: Nachalna sprzedaż. 12.09.14, 19:20
      ja mówie , "przykro mi , ale na wiecej mnie nie stać wink"
      mam fajny abonament w UPC ( znaczy relatywnie tani ) i co chwile dzwownią wcisnąc mi to i owo
      odpowioadam z usmiechem , bardzo odpowiada mi aktualny abonament , płace go wam terminowo i nie jestem zainteresowana dodatkowymi usługami , życze miłego dnia i do widzenia ( na jednym wydechu )
    • servesi Re: Nachalna sprzedaż. 13.09.14, 17:18
      Na pewno ukradnę Wam niektóre pomysły smile Ogólnie to zazdroszczę asertywności. Bo powiem Wam szczerze, że jeżeli zdarza mi się ulec w sklepie i np. kupić wyeksponowany towar którego nie miałam na kartce to nawet nie mam wyrzutów sumienia, w tym wypadku wiem, że działa u mnie zasada nieuświadomionej potrzeby (np. lubię eksperymentować z jedzeniem więc jak widzę ulubiony produkt w edycji limitowanej - kupuję bez wyrzutów sumienia). ALE. Jeżeli ulegam sprzedawcy to najczęściej jest to niestety na zasadzie, że on mnie wcale NIE przekonał, ja już w momencie zakupu wiem, że kupuję coś czego nie chcę i nie potrzebuję - tylko dlatego, że ciągle mi się wydaje, że jak będę asertywna, to będę nieuprzejma... Ciężko być ciapą big_grin
      • anus85 Re: Nachalna sprzedaż. 13.09.14, 18:18
        Telefonicznym sprzedawcom mowie "nie jestem zainteresowa,ale dziekuje za telefon i zycze milego dnia". Dziala,pani sie rozlacza po krotkim do widzenia.
        Raz w Hebe pani nie mogla uwierzyc,ze nie chce trzech zeli w cenie dwoch,tylko jeden. Mina-bezcenna.
    • kraina_lesnych_ludkow Re: Nachalna sprzedaż. 14.09.14, 14:24
      Ja tak byłam atakowana ostatnio w Calzedonii. Pani nie mogła zrozumieć, że nie chce tych wspaniałych stopek przecenionych o 50% i starczy mi strój kapielowy... I faktycznie rzecz zdarza się w różnych miejscach coraz częściej. Na ogół powtarzam "nie dziękuję" do znudzenia. Czasem mówię, że nie ma potrzeby aby Pani strzępiła język, bo i tak nie kupię. Ale faktycznie kilka razy zirytowałam się tak (w tym w rzeczonej Calzdedonii), że powiedziałam, że jak będę nagabywana dalej to wyjdę i nie kupię nawet tego co zamierzałam, co mi się podobało a co pani szanowna sprzedająca właśnie nabija na kasę (i faktycznie byłam gotowa wyjść). Poskutkowałosmile
    • mid.week Re: Nachalna sprzedaż. 14.09.14, 17:55
      Ja mówię "nie stać mnie na ten wydatek", czasem dodaję "rozumie pan/i jestem smaotna matką, lewdie mi starcza do 1go, i tak juz zaszalałam". Działa cudownie powoduje pełne współczucia kiwanie głową, a że mam głęboko gdzieś swój PR mogę sobie na to pozwolić.
      • tiszantul Re: Nachalna sprzedaż. 15.09.14, 16:54
        > Ja mówię "nie stać mnie na ten wydatek", czasem dodaję "rozumie pan/i jestem sm
        > aotna matką, lewdie mi starcza do 1go, i tak juz zaszalałam". Działa cudownie p
        > owoduje pełne współczucia kiwanie głową, a że mam głęboko gdzieś swój PR mogę s
        > obie na to pozwolić.

        dobrze, że wyjaśniłaś, bo jeszcze ktoś by pomyślał, że naprawdę Cię nie stać. A na to sobie nie możesz pozwolić...
    • servesi Re: Nachalna sprzedaż. 16.09.14, 20:35
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i rady smile Bez ironii - dziękuję też osobom które napisały (doradziły) że mówią, że ich nie stać - chociaż faktycznie stać.
      Bo ja właśnie mam tak, że mi jest głupio. Głupio mi mówić że mnie nie stać zwłaszcza, że najczęściej mam problem typu: "stać mnie na RZECZ za 100zł ale NIE CHCĘ kupić tej rzeczy którą mi się za tę cenę oferuje" - a że stać mnie tylko na jedną taką rzecz...
      Rozumiecie schemat? smile
      • linn_linn Re: Nachalna sprzedaż. 17.09.14, 08:06
        Ja mysle, ze sprzedawcy potrafia odroznic klientow asertywnych od tych, nad ktorymi trzeba troche popracowac. Piszesz, ze "jest Ci glupio" i nad tym musisz popracowac Ty. Swiat jest pelen towarow: kupuje to, co chce, jest mi potrzebne, stac mnie na to itp. Moim zdaniem wystarczy stanowcze NIE: tym sposobem nie wpadasz do koszyka nieasertywnych i masz spokoj.


        • usiakk Re: Nachalna sprzedaż. 17.09.14, 08:24
          Niestety asertywność trzeba ćwiczyć... Teraz naprawdę nie stać mnie na nieplanowane wydatki, więc nie ma takiej możliwości, żeby mi ktoś wcisnął coś, czego nie chcę / nie potrzebuję / nie będę używać.
          I chyba to w zachowaniu widać, bo nie atakuje mnie nikt tak nachalnie.
          Kulturalny sprzedawca zrozumie stanowcze "nie, dziękuję", dla takiego co nie rozumie ja też nie muszę być grzeczna i nie mam oporów z wyjściem w trakcie prezentacji, którą nie jestem zainteresowana.
          • verdana Re: Nachalna sprzedaż. 17.09.14, 10:55
            Mój syn kończył Liceum Kupieckie, miał sporo przedmiotów zawodowych, miał też praktyki.
            I najważniejszą nauką, którą wyniósł z praktyk było to, że sprzedawcy naprawdę szanują klientów, którzy wprost, z uśmiechem mówią "Nie stać mnie, to dla mnie za drogie, nie kupię, chcę coś tańszego". To dla sprzedawców jest bardzo cenna informacja. Denerwujący są natomiast klienci, którzy zamiast powiedzieć "Dziękuje, nie kupie", wynajdują wymówki, zmuszają sprzedawców do dalszego namawiania i wynajdywania argumentów (bo taka jest polityka sklepu), a i tak wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie. Prywatnie - jak sprzedawca z kogoś sie potem będzie w domu śmiał, to nie z klienta, który powie "Nie stać mnie", tylko z takiego, co zamiast powiedzieć wprost, ze nie kupi - będzie się wił i wykręcał.
            Wielokrotnie mówiłam "Za drogie" i zawsze byłam miło potratowana.
            • usiakk Re: Nachalna sprzedaż. 18.09.14, 13:11
              Ok, jeżeli to jest kwestia tego, że na coś mnie nie stać, jest dla mnie za drogie. Wtedy to mówię i nie ma problemu zazwyczaj. Zdarzyło się, że ktoś drążył "Ale to tylko "x" zł kosztuje" więc mówiłam , że dla Pani/Pana to tylko, ale dla mnie to "aż".

              Ale są sytuacje, że czegoś zwyczajnie nie chcę kupić - nie potrzebuję, nie podoba mi się - nie będę nikomu tłumaczyć dlaczego mi się coś nie podoba lub jest mi nie potrzebne. Mam wrażenie, że sprzedawca też wyczuwa, że klient jest zdecydowany i wie, że czegoś nie chcę - raczej nikt mnie nachalnie nie męczy dalej, jeśli już bardzo rzadko (wyjątki są wszędzie). A jak klient jest niepewny, waha się - to sprzedawca może odebrać, że waha się czy kupić i namawia dalej.
              • linn_linn Re: Nachalna sprzedaż. 18.09.14, 14:01
                Naprawde czujecie sie w obowiazku tlumaczyc z faktu, ze na cos Was nie stac? Jedyna odpowiedz to stanowcze: nie, dziekuje. To, ze na cos mnie stac, nie jest wystarczajacym powodem do zakupu i zadnemu sprzedawcy nic do tego. Gdybym kupowala wszystko na co mnie stac / i tylko z tego powodu /, to bardzo szybko nie byloby mnie stac na nic: nawet na mleko.

                "Ale to tylko "x" zł. kosztuje"? Skoro tak, to dlaczego jako stalej klientce nie dadza mi tego gratis? smile Jak to sie mowi, nie dajcie sie zwariowac.

      • angazetka Re: Nachalna sprzedaż. 17.09.14, 19:23
        Nie masz powodu, by ci było głupio. Może nie być cię stać, możesz nie mieć ochoty wydać tych 100 zł tak, jak tego chce sprzedawca. Twoje prawo. Pamiętaj o tym smile
    • linn_linn Re: Nachalna sprzedaż. 18.09.14, 10:50
      wyborcza.biz/biznes/1,100896,16661529,Nie_dajcie_sie_wkrecic_na_zakupach__Jak_dziala_sprzedaz.html
    • katarzynka791 Re: Nachalna sprzedaż. 18.09.14, 14:48
      W relacji bezpośredniej Zawsze odpowiadam Nie, dziękuję i generalnie w 99% to wystarczy.
      Raz usłyszałam od kolesia na moje nie dziękuję "podziekuje Pani jak pani kupi" Więc powiedziałam "proszę przyjąć do wiadomości, że nie jestem zainteresowana kupowaniem czegokolwiek od pana" I pan to zrozumiał widząc chyba moją irytację.

      Przez telefon
      Pracownicy tmobile, z tymi jest rożnie. Ale mój mąż mowi, że powinni przyjść do mnie na kurs. Rozmowę doprowadzam do punktu: Jestem zainteresowana tylko i wyłącznie produktem marki X w cenie, w jakiej nabyłam telefon marki X starszy model. Gdy widzą cenę jaką zapłaciłam 2 lata temu nie dowierzają i wręcz się śmieją z mojej propozycji. Kończę: Jeśli jest to dla pana niemożliwe (a wiem że jest) szkoda pańskiego i mojego czasu. I życzymy sobie miłego dnia. Dodatkowych bezpłatnych opcji nie pozwalam włączać. Mówię: Kiedyś włączyłam i nie udało mi się wyłączyć w bezpłatnym okresie i już więcej nie zamierzam popełnić tego błędu.

      Z ubezpieczeniami dodatkowymi, tu mnie kilka razy męczyli. Ale rozmowę kończyłam ja: Jeśli będę zainteresowana znajde numer sama i skontaktuje sie z najbliższym agentem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka