Dodaj do ulubionych

przebiegły proceder

13.09.07, 16:39
Słyszałam o tym gdzieś w telewizji już jakiś czas temu. Przypomniało mi się jak zaczęłam rozmyślać o oszczędzaniu. Z góry uprzedzam, że ja tego procederu ani nie uprawiam, ani go szczególnie nie pochwalam. Choć jest to dość sprytne wyjście w sytuacji, gdy ktoś ma ambicje do tego, by w oczach otoczenia uchodzić za bagatszego niż jest w rzeczywistości.

Otóż załóżmy, że jest sobie Pani X, która często miewa jakieś przyjęcia czy innego rodzaju "specjalne" okazje, podczas których chciałaby zabłysnąć jakimś modnym, drogim ciuchem, respektując przy tym zasadę, by nie pokazywać się dwa razy w tym samym. Ogólnie chodzi o to, żeby koleżankom "pospadały buty z wrażenia" jak zobaczą, że kupuje sobie sunkienki warte kilka stów, o których one mogą tylko pomarzyć. Piszę "koleżankom", bo wiadomo, że mężczyźni nie studiują kobiecych katalogów z modą. Poza tym im się najbardziej podoba to co pod sukienką.

Co robi Pani X, której z jednej strony nie pozwalają na taką ekstrawagancję zarobki, a z drugiej strony - zachowując elementarne zasady oszczędności - nie chce wydawać kilka stów za sukienkę, którą i tak założy tylko raz, bo przecież nie można się pokazać po kilka razy w tej samej sukience.

Otóż Pani X ma pewne sprytne rozwiązanie. Idzie do upatrzonego wcześniej sklepu i kupuje upatrzoną sukienkę, najlepiej tego samego dnia, co ma być to przyjęcie. Zakłada ją na siebie, wszystkie koleżanki zielenieją z zazdrości. Po czym następnego dnia idzie z tą sukienką do tego samego sklepu i mówi w zależności od humoru dwie wersje:
a) sukienka ją "uwiera" i chce ją zwrócić
b) okazało się, że sukienka ma jakąś drobną plamkę czy dziurkę (w rzeczywistości zrobiła ją po przyjęciu sama Pani X celowo, by mieć uzasadnienie reklamacji). Sklep poczuje się winny i nie chcąc sobie psuć reklamy odda jej pieniądze. Kto udowodni, kiedy plama powstała? Wszak kupowała ją wczoraj, a zaraz na drugi dzień poszła ją oddać.

Slep często nie może proponować wymiany na taką samą sukienkę wolną od wad, gdyż jak wiadomo eklskluzywniejsze sukienki nie leżą hurtowo na zapleczu, więc tej samej sukienki w tym sammy rozmiarze może aktualnie w tym sklepie nie być. A jak wiadomo klientka nie ma obowiązku czekać ani nie ma też obowiązku wymianiać tej sukienki na inny rodzaj. Więc chcąc nie chcąc sklep musi przyjąć reklamację i zwrócić Pani X pieniądze. W przypadku bardziej inteligentnych sprzedawców wystarczy postraszyć rzecznikiem praw konsumenta.

Pani X wychodzi zadowolona, wszak tej sukienki i tak nie mogłaby założyć drugi raz, więc już jej do nieczego nie jest potrzebna. Ale zdążyła w niej zabłysnąć na przyjęciu. Aha, i w związku z kolejnym przyjęciem idzie do innego sklepu i prezentuje na sobie nową sukienkę, powtarzając ten sam proceder.

Powiecie, że powinna iść do wypożyczalni ubrań? Po pierwsze nie są one za bardzo powszechne, a co za tym idzie - mają ograniczony wybór sukienek i rozmiarów. Po drugie - trzeba za to płacić jakąś sumę. A tak to Pani X ma nową sukienkę którą sobie wybrała spośród obszernej oferty w mieście, i co najważniejsze - nie straciła na tym ani złotówki.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: przebiegły proceder 13.09.07, 16:48
      jak dla mnie glupota, ale ja dziwna jestem bo nie mam hopla na
      punkcie ciuchow.
    • ktw2007 Re: przebiegły proceder 13.09.07, 18:48
      Dla nmnie nie do zastosowania ...
      Po pierwsze nie lubie drogich ubrań .NIe czuje sie komfortowo w
      ciuchu wartym np 800pln .Zawsze moze sie coś wylac , podrzec itd
      Po drugie : nie mam nerwow ,zeby kłocic sie ze sprzedawcami przy
      okazji zwrotów
      PO trzecie- zeby kupowac w takim sklepie trzeba na dzien dobry
      odpowiednio wyglądac , inaczej obrzucą cie takim spojerzeniem ze
      pozałujesz ze weszłaś .Dlatego nie wchodze .Ostatnio sukienkę na
      wesele za kwote 200 zł nabyłam na u krawcowej ( miała gotowe wzory
      na handel ) .Teraz czekam na następne okazje by ja założyc.NA dobrą
      sprawe extra kiecki potrzebne są na " uroczystości rodzinne +
      sylwester.Przyjęc w prawdziwym tego słowa znaczeniu nie organizuje ,
      chodzic- też nie chodze ....
    • gochalodz Re: przebiegły proceder 13.09.07, 21:00
      ja słyszałam o czymś podobnym,ale to dotyczyło mebli...

      Otóż w krajach w których można przez jakiś czas zwrócić towar do sklepu bez
      podania przyczyny pomysłowe rodzinki kupują przed rodzinnymi uroczystościami np
      nowe zestawy wypoczynkowe,drogie aby zabłysnąć jak to się im nie powodzi,a po
      tej szopce oddają do sklepu!

      I to jest powszechne!
      • alba.alba Re: przebiegły proceder 13.09.07, 21:46
        Jeżeli to dotyczy różnych produktów to to tylko dowodzi głoszonej przeze mnie często tezy, że wiele ludzi kupuje sobie pewne rzeczy na pokaz, bo chce uchodzić za zamożniejszych, a nie dlatego, że czegoś naprawdę potrzebują.

        Ale wracając do mebli to tutaj są dwa problemy:
        - po pierwsze klienci muszą sami na własny koszt dowieźć te meble z powrotem do sklepu, co wiąże się w wydatkiem związanym z wynajęciem odpowiednio dużego samochodu i ludzi, którzy będą te meble nieśli. Koszt jest spory
        - po drugie te stare meble trzeba gdzieś wywieźć na czas wniesienia tych nowych, więc to też się wiąże z pewnymi kosztami
        - po trzecie przecież rodzina, która odwiedzała tych ludzi, może wpaść do nich niespodziewanie za jakiś czas i co wtedy powiedzą, że tych mebli już nie mają w domu? O ile w tej samej sukience nie wypada się ciągle pokazywać, o tyle meble wypada mieć przez cały czas w domu
        • gochalodz Re: przebiegły proceder 13.09.07, 23:35
          jeśli są z daleka i widujesz ich raz na rok/2 lata to zmiana mebli na nowe co 2
          lata dobrze o Tobie świadczywink
          Czego ludzie nie zrobią by się pokazać...nawet ten transport załatwić
          można-chyba z 30-50zł płaciłam za dowóz mebli,to naprawdę nie dużo jak kupują za
          kilka tysięcy...
    • asia23bb Re: przebiegły proceder 13.09.07, 21:03
      Dobry/drogi/szanujacy sie sklep nie sprzedaje wadliwego towaru, wiec numer z
      dziurka czy plamka, ktora rzekomo "niewiadomo kiedy powstala" nie przejdzie.
      • alba.alba Re: przebiegły proceder 13.09.07, 21:34
        Tzw. mała plamka czy dziurka może się zawsze pojawić, niezależnie czy towar jest drogi czy tani. To, że coś jest drogie, to nie znaczy, że jest nietykalne. Tym bardziej jeżeli szanujący się sklep usłyszy, że w sukience była dziurka czy plamka, to będzie chciał jak najszybciej sprawę "uciszyć" i niezadowolonej klientce zwrócić pieniądze. Poza tym podałam także wersję, że sukienka "uwiera".

        A swoją drogą to ten proceder niekoniecznie trzeba robić tylko w drogich sklepach, można też w tańszych. W końcu dla wielu kobiet wydatek na sukienkę za 150-200 zł też stanowi problem, zwłaszcza, jak nie mają zamiaru się w niej pokazywać po kilka razy. No bo jak - na każdy sylwester w tym samym?
        • ktw2007 Re: przebiegły proceder 13.09.07, 21:44
          ** swoją drogą to ten proceder niekoniecznie trzeba robić tylko w
          drogich sklepach, można też w tańszych. W końcu dla wielu kobiet
          wydatek na sukienkę za 150 **

          Zeby tak robic trzeba miec tupet , ppoza tym po Sylwestrze to
          skleopy standardowo mają iles tam zwrotów ....ten sposob nie jest
          nowy .Kiedys oglądałm to w jakims serialu , głowy nie dam ale
          chyba " BEVERLY Hills 90210 smile .Nie smiejcie sie to było 10 latemu
          chyba
        • asia23bb Re: przebiegły proceder 13.09.07, 21:50
          Ze sukienka nie pasuje - zgoda. Wiekszosc sklepow przyjmuje zwroty. Ale sklep
          nie ma prawa sprzedawac towaru wadliwego - moze go wtedy ewentualnie przecenic z
          uwagi na wade, a wtedy, przynajmniej w Polsce, zwrotow nie przyjmuja.
          Poza tym caly ten proceder wydaje mi sie taki jakis z innej planetysmile
    • kobieta.romana Re: przebiegły proceder 13.09.07, 22:11
      moja znajoma kupiła drogą zastawę,podała w niej obiad na parapetówce,po czym
      umyła,nakleiła metki i oddała do sklepu,że niby nie pasuje kolorystycznie do
      ścian w salonie.to samo zrobiła ze stołem i krzesłami.
      • gochalodz Re: przebiegły proceder 13.09.07, 23:41
        kobieta.romana napisała:

        > moja znajoma kupiła drogą zastawę,podała w niej obiad na parapetówce,po czym
        > umyła,nakleiła metki i oddała do sklepu,że niby nie pasuje kolorystycznie do
        > ścian w salonie.to samo zrobiła ze stołem i krzesłami.

        No właśnie!To najlepszy przykładuncertain
    • dolcevita69 Re: przebiegły proceder 14.09.07, 08:07
      Ciekawe jest to, że nikt z Was nie zauważył jakiego rodzaju jest to
      zachowanie. To jest nieuczciwe i nie ma żadnegi związku z
      oszczędzaniem.
    • zuzazuzazuza Re: przebiegły proceder 14.09.07, 09:09
      W zaprzyjaznionym duzym sklepie ogrodniczym, wlascicielka skarzyla
      mi sie, ze w sezonie letnim co roku, zdarza im sie, ze ktos kupuje
      komplet mebli ogrodowych w piatek i chce oddac w poniedzialek (w
      domysle: po garden party)! Dlatego ona uparcie ostrzega, ze nie
      przyjmuje zwrotow hustawek, stolow i innych mebli.
      PS>A kiedys po prostu powszechne byly wypozyczalnie zastawy stolowej
      itp.
      • advancia Re: przebiegły proceder 14.09.07, 10:06
        Moim zdaniem to nieuczciwe. Poza tym faktycznie trzeba mieć tupet, żeby wciskać
        kity sprzedawczyni, że sukienka nie pasuje, za mała... A już pomysł z umyślnym
        dziurawieniem jej jest straszny. Wiem, że niektórzy tak robią, choć nie
        wszystkie sklepy przyjmują zwroty. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby
        zrobić coś takiego, za to mam problem z butami, który opiszę w osobnym wątku,
        żeby nie robić bałaganu na forum smile
        • alba.alba Re: przebiegły proceder 14.09.07, 14:15
          Kochani, każdy medal ma dwie strony. Opisałam w tym wątku sytuację, że ludzie celowo sobie pewne rzeczy "wypożyczają" ze sklepu i oczywiście tego nie pochwalam. Ale z drugiej strony niektórym ludziom może się rzeczywiście przzytrafić sytuacja, że towar jest wadliwy, albo naprawdę nie pasuje. I wtedy smutno by było, jakby sprzedawcy ją podejrzewali o złą wolę.
          • dominikjandomin Re: przebiegły proceder 14.09.07, 15:49
            alba.alba napisała:

            Ale z drugiej strony niektórym ludziom może się rzeczywiście
            przzytrafić syt
            > uacja, że towar jest wadliwy, albo naprawdę nie pasuje. I wtedy
            smutno by było,
            > jakby sprzedawcy ją podejrzewali o złą wolę.

            To co? Ubranka się nie mierzy przed zakupem? Zwłaszcza takiego
            drogiego?

            Osobiście bym odrzucał wszelkie "nie pasuje". Niech mierzy i mysli
            przy zakupie.
            • alba.alba Re: przebiegły proceder 15.09.07, 13:19
              dominikjandomin napisał:
              > To co? Ubranka się nie mierzy przed zakupem? Zwłaszcza takiego
              > drogiego?
              > Osobiście bym odrzucał wszelkie "nie pasuje". Niech mierzy i mysli
              > przy zakupie.

              Zauważ, że rozmawiamy tutaj nie tylko o ubraniach. Otóż wada towaru może ujawnić się dopiero w trakcie używania, co dotyczy np. butów. Może się po miesiącu czy dwóch oderwać pasek albo pęknąć podeszwa. Poczytaj sobie poniżej wątek o butach, to się przekonasz. A z ubrania po pierwszym praniu może się zrobić szmata. Nawet i bez prania niektóre spodnie z materiału się "fatygują" od samego chodzenia, np. na udach robią się "bobki" (nie wiem jak to nazwać, hehehe) i to po dwóch tygodniach używania.

              A co do mebli to naprawdę może się zdarzyć, że ktoś mimo dokładnego pomiaru pomieszczenia kupi jakiś mebel, który akturat się nie zmieści w to miejsce, na którym miał stać według zamiaru klienta. Sama tak miałam. Niby wszystkie wymiary się zgadzały, a wszystkie meble razem wzięte nie mieściły się na tej ścianie, na której miały stać.

              Podam też kolejny przykład - kupowałam zegarek na bransoletkę. Niby wszystko było dobrze w trakcie przymiarki w sklepie, ale później się okazało, że jak założyłam kurtkę to rękaw od kurtki "odpinał" zapięcie tego zegarka, które było niefunkcjonalne.

              To tylko przykłady. Tak więc niektóre wady naprawdę wychodzą dopiero w trakcie używania.
              • dominikjandomin Re: przebiegły proceder 17.09.07, 15:12
                Nie mówiłem o wadach towaru, tylko nieprzemyslanych zakupach - to do
                butów i temu takich.

                A co do mebli... to zależy. Np. od tego, w jakim stanie wróciłyby.
            • alba.alba Re: przebiegły proceder 15.09.07, 13:24
              Jeszcze coś dodam. Nie wiem czy zauważyliście, że w niektórych sklepach jest jak gdyby słabe oświetlenie. Nie wiem czy celowo, czy z powody oszczędności na elektryczności. Ja sama nieraz miałam problem, bo rzecz którą kupiłam w tym oświetleniu miała innaczej wyglądający kolor w świetle dziennym. Kupowałam bluzkę która w sklepie wyglądała na brązową, a w świetle dziennym jest szara. Ale do czego zmierzam - przez to słabe oświetlenie naprawdę można nie zauważyć jakiejś ewentualnej plamki na odzieży.
              • dominikjandomin Re: przebiegły proceder 17.09.07, 15:14
                Słabego jeszcze nie znalazłem.

                Ale fakt faktem, ze sama barwa oświetlenia jest inna.

                Nawet jest powiedzenie, ze granat w świetle sztucznym jest
                czarniejszy od czerni. Nieraz w sklepie podchodze do okna, nie z
                powodu ciemności, ale barwy światła.
    • serendepity Re: przebiegły proceder 14.09.07, 11:07
      Pomijajac kwestie nieuczciwosci, odpowiedniego tupetu i zdolnosci do wyklocania
      sie, to kto chcialby kupic potem takie ciuchy zwracane po imprezie.
      Trzeba nie miec klasy, zeby tak sie zachowac, czyli zachowanie to pasuje do
      nowobogackich i tych, ktorzy chca sie pokazac.
      • ewaktw Re: przebiegły proceder 14.09.07, 14:34
        I tu tkwi sedno! Ludzie z prawdziwą klasą określają się nie przez to
        co i ile mają, ale przez to kim są! Nie potrzebują otoczki drogich
        ciuchów, żeby stać się dla innych interesującymi. Nie muszą
        udowadniać równie próżnym znajomym, że mając na sobie ciuch za parę
        tysięcy złotych są kimś lepszym. Czytałam jakiś czas temu artykuł o
        arystokratycznej rodzinie w Polsce, nie pamiętam już nazwiska, ale
        znane i ujął mnie ich podejście do życia, do pieniądza. Prawie
        dorosłe dzieci (gimnazja, licea) obnoszą po sobie wzajemnie ciuchy,
        nie szpanują wyglądem, uczą się szacunku dla pieniądza, nie szastają
        nim na prawo i lewo. Zaimponowali mi tym, że mając taki majątek
        wcale go nie pokazują na zewnątrz. I rzeczywiście najczęsciej jest
        tak, że osoby, z których aż kapie pieniądz (ciuchy, wypasiona bryka,
        dom po byku i ten specyficzny tępy tupet na twarzy) tak naprawdę są
        biedakami - wszystko na kredyt i gdyby tak zabrakło pracy, zostaliby
        z niczym.
        • advancia Re: przebiegły proceder 14.09.07, 15:03
          Bardzo mi się spodobało to, co napisała ewaktw. Myślę, że to dobre podsumowanie
          tego wątku smile
          Pozdrawiam big_grin
        • alba.alba Re: przebiegły proceder 15.09.07, 13:41
          Coś mi się przypomniało śmiesznego. Nie wiem, czy to akurat do tego wątku pasuje, ale nie chcę z tej anegdoty robić oddzielnego wątku.

          Otóż moja przyjaciółka wyjechała kiedyś do Niemiec pracować jako opiekunka. Do rodziny dobrze zarabiającej, wszystko mieli: ładnie urządzony dom z pełnym wyposażeniem, 2 samochody itd. Ale jak wiadomo na warunki niemieckie to standard. Mieli dwójkę małych dzieci w wieku przedszkolnym. Dzieci przyzwyczajone do opiekunek-cudzoziemek zmieniających się co roku, same ją uczyły co ona ma z nimi robić. No i ta moja przyjaciółka, opiekunka tych dwójki dzieci zauważyła, że mają one jedną wspólną szczoteczkę do mycia zębów. Najpierw myślała, że dzieci myją wspólną, bo chwilowo któreś z rodziców zapomniało dokupić drugiej. Ale że to trwało już kilka dobrych dni, więc pomyślała sobie, że może rodzice o tym nie wiedzą, a dzieci same sobie coś wymyślają, że muszą mieć współną. Powiedziała tym rodzicom, a oni odpowiedzieli: Das kostet! (to kosztuje!!!!). Ludzie, którzy mają wszystkiego pod dostatkiem oszczędzają na zwykłej szczoteczce do zębów, kiedy jak wiadomo jest to niehigieniczne i każde dziecko powinno mieć własną. To dopiero afera!!!
          • pavvka Re: przebiegły proceder 29.10.07, 15:57
            alba.alba napisała:

            > No i ta moja przyjaciółka, opiekunka tych dwójki dzieci zauważyła,
            że mają
            > one jedną wspólną szczoteczkę do mycia zębów. Najpierw myślała, że
            dzieci myją
            > wspólną, bo chwilowo któreś z rodziców zapomniało dokupić drugiej.
            Ale że to tr
            > wało już kilka dobrych dni, więc pomyślała sobie, że może rodzice
            o tym nie wie
            > dzą, a dzieci same sobie coś wymyślają, że muszą mieć współną.
            Powiedziała tym
            > rodzicom, a oni odpowiedzieli: Das kostet! (to kosztuje!!!!).

            Nie rozumiem gdzie tu oszczędność. Jeśli szczoteczka jest używana
            przez dwoje dzieci to dwa razy szybciej się zużywa, więc w sumie i
            tak wyda się tyle samo co kupując oddzielne szczoteczki dla każdego
            z dzieci.
    • mjermak Re: przebiegły proceder 14.09.07, 17:14
      To co opisujesz to dosc powszechny proceder w USA. Bo tutaj
      niestety sa bogacze ale malo jest parwdziwej arystokracji-takiej,
      jak opisuje ewaktw.
      Tutaj sklepy biora to pod uwage, jest to niejako wliczone w koszty.
      Mozna na tym tez skorzystac, bo potem takie sklepy tych zwroconych
      zreczy nie moga sprzedac normalnie i je przeceniaja albo odstawiaja
      do outletow i mozna kreacje Chanel czy innego Diora kupic za
      kilkanascie dolarow. Tutaj byle miec paragon i towar nie wyglda na
      uzywany to sklep go przyjmie z powrotem , nawet nie trzeba nic
      tlumaczyc, wymyslac powodow i sie wyklocac(nawet po kilku latach-ja
      ostatnio oddalam szal balowy, kupiony 5 lat temu, ktory wsciubilam
      gdzies po stwierdzeniu ze kolor mi nie pasuje i znalazlam dopiero
      przy przeprowadzce-mialam paragon, pani o nic nie spytala, kase
      dostalam w powrotem). Normalne tez jest kupowanie ciuchow niejako
      hurtem, przywozenie do domu i dopiero w zaciszu wlasnej garderoby,
      dopasowujac do posiadanych juz zreczy mierzenie i decydowanie co sie
      chce, reszte spokojnie oddaje sie do sklepu, bo nie ma zupelnie
      przesady, ze shopping to i ulubiony sport i ulubiona terapia
      Amerykanek.
      Oczywiscie takie numery z drogimi rzeczami robia osoby, ktore maja
      klopoty z wlasnym poczuciem wartosci. Kilka lat temu moja kolezanka
      na jakas wielka gale w ambasadzie "wypozyczyla" w ten sposob
      sukienke, ktora kosztowala 2 tys, dolarow. Owszem zrobila na
      przyjeciu furore ale cos sie nastresowala to jej (zeby nie zaczepic,
      nie poplamic, nie spocic sie, nie mogla sie nawet uperfumowac).
      Kiecke ubierala w samochodzie, pod koniec przyjecia poszla ja zdjac
      do toalety juz ubrana w powloczysta peleryne, mezowi podala przez
      okno bo nie wypada zeby "wielka dama" wychodzila z kibla z tobolem.
      A tu pan ambasador prosi ja, juz bedaca w drzwiach, na chwilke
      rozmowy, podbiega jakis obslugant, wyciaga rece gestem gentelmana
      chcac od niej te peperyne odebrac a ona...pod spodem ma bielizne!!!!
      I zamiast wielkiego wrazenia wyszlo wielkie faux pas bo odmowila
      ambasadorowi rozmowy i szczelnie owijajc sie peleryna uciekla z
      przyjecia mamroczac cos o pozostawionym w domu nie wylaczonym
      zelazku!!!!
      • serendepity Re: przebiegły proceder 14.09.07, 17:56
        A czy ktos poczuje sie duzo lepiej, bo jego sukienka ma odpowiednia metke? Tak
        sie pytam, bo ja w ogole nie zwracam uwagi na to. Kupuje to co mi odpowiada i
        dobrze sie prezentuje, a nie to co ma metke. No, ale ja jestem wielka ignorantka
        w temacie mody.
        • asia.asz Re: przebiegły proceder 14.09.07, 18:08
          jak bylam w lo to tak - pamietam ze chcialam miec jeansy lee czy reeboka, ostatnio zauwazylam ze moje kupione to wlasnie takie markowe po prostu teraz nie zwracam na to uwagi - zauwazylam i przypomnialo mi sie wlasnie lo stad pamietam teraz co to za jeansywink
    • remontmam01 Re: przebiegły proceder 15.09.07, 13:06
      Ciekawe, co potem robią z taką "przepoconą", bo przecież nie wypraną sukienką w
      drogim, ekskluzywnym butiku - z pewnością sprzedają następnej klientce. Jak
      uroczo crying
      "Reklamacja kontrolowana", że tak pozwolę sobie nazwać ten proceder jest dla
      mnie oszustwem. Nigdy by mi nawet nie przyszło to do głowy, ale czego ludzie nie
      wymyślą, żeby zabłysnąć.
      BTW moja znajoma została zaproszona na ekskluzywne przyjęcie i nie miała co na
      siebie włożyć. Studencki budżet nie pozwolił jej na zakup odpowiedniej kreacji,
      więc za ok 70 zł kupiła w tzw. "ekskluzywnym lumpeksie" używaną suknię balową, w
      której wyglądała przepięknie.
      A jeśli chodzi o konieczność noszenia wyłącznie nowych, markowych ubrań i
      trampek Lacoste za 600 zł, to zauważyłam ją szczególnie u ludzi, którzy nie
      zarabiają więcej niż 1500 zł. Żałosne.
      • mneznehoklepne Re: przebiegły proceder 15.09.07, 18:50
        Moim zdaniem takie zachowanie jest bezczelne. Tak jak ktoś tu już
        pisał, ciekawe, co z tym zwróconym towarem robi sklep. Jeżeli
        ponownie sprzedaje, nawet za niższą cenę, to po pierwsze na tym
        traci, chyba że ma marżę handlową 100%, po drugie nie wiadomo, kto,
        jeżeli chodzi o ciuchy, kupił to przed tobą. A może pierwszy
        kupujący ma uroczą grzybicę albo coś w tym rozdaju... W szmateksach,
        pomimo dezynfekcji i czyszczenia ubrań zalecają przed noszeniem
        uprać a w sklepie można dzięki zwrotom trafić na piękny syf.
        • alba.alba Re: przebiegły proceder 16.09.07, 10:42
          mneznehoklepne napisała:
          nie wiadomo, kto,
          > jeżeli chodzi o ciuchy, kupił to przed tobą. A może pierwszy
          > kupujący ma uroczą grzybicę albo coś w tym rozdaju... W szmateksach,
          > pomimo dezynfekcji i czyszczenia ubrań zalecają przed noszeniem
          > uprać a w sklepie można dzięki zwrotom trafić na piękny syf.

          A ja dodam, że najbardziej mnie obrzydza to, że jak kupuję nowe buty to mam świadomość, że je przymierzało wcześniej x osób. Ubranie to można wyprać, a butów od wewnątrz nie. A świadomość, że w moje nowe buty wcześniej wsadzało kilka osób swoje przepocone stopy, być może z grzybicą... tragedia. Uważam, że każdy sklep powinien mieć z każego rodzaju butów coś w rodzaju "testerów" w każdym rozmiarze. Ale i tak - nawet gdyby tak było - to większość sklepów jest samoobsługowa, więc i tak nikt by nie pilnował, czy klienci tego przestrzegają.

          Największy problem jest z butami letnimi, bo wtedy klientki nie mają na sobie skarpetek i przymierzają te buty letnie na gołą stopę. Spotkałam się z tym, że w jakimś sklepie powiedzieli, że buty można przymierzać tylko w skarpetkach. Ale skąd wziąć skarpetki??? Upał 35 stopni to nikt skarpetek nie nosi. A przecież nikt nie będzie ze sobą nosił w torebce skarpetek "na wszelki wypadek", bo może danego dnia przechodząc osbok wejdzie do sklepu i mu się jakieś buty spodobają.

          Co na ten temat sądzicie?
          • alpepe Re: przebiegły proceder 16.09.07, 10:52
            co do przymierzania w skarpetkach, to może nie jesteś tego świadoma, ale każdy
            własciwie sklep dysponuje tzw stopkami, które są z reguły jednorazowe, tak jest
            i w ccc i w deichmannie i w bacie i np. w danija, gdzie akurat byłam wczoraj i
            kupowałam obuwie, a pani jednak mi zaproponowała cieńszą stopkę.
            Co do reszty, to się nie wypowiadam, bo śmieszna jest idea testerowych butów,
            nawet nie chce mi się tłumaczyć, dlaczego.
            • alpepe Re: przebiegły proceder 16.09.07, 10:53
              oczywiście te stopki są bezpłatne, ja nawet noszę jedną taką parę z ccc bodajże
              stale ze sobą w torebce.
            • alba.alba Re: przebiegły proceder 16.09.07, 15:52
              alpepe napisała:
              > Co do reszty, to się nie wypowiadam, bo śmieszna jest idea testerowych butów,
              > nawet nie chce mi się tłumaczyć, dlaczego.

              Szkoda, że ci się nie chce tłumaczyć dlaczego, bo ja nie mam pojęcia. Często jak kupuję nowe buty, to zawsze jeden z nich jest "luźniejszy" od drugiego, właśnie na skutek tego przymierzania. I właśnie ta świadomość, że niby buty nowe, a jednak kilka/kilkanaście cudzych stóp mają na koncie, nie za bardzo mi pasuje.

              A co do tych jednorazowych stopek, to jak wiadomo sklepy są samoobsługowe i nie ma nad tym nadzoru, czy klienci rzeczywiście w nich mierzą, czy też na gołe nogi, jeżeli akurat jest lato.

              A swoją drogą, to jeżeli sklepy kosmetyczne są w stanie "poświęcić" kilka nawet drogich produktów na "wypróbowanie" przez klientów, to dlaczego nie mogą tego zrobić sklepy obuwnicze. Nie rozumiem. Przecież każdy klient wolałby mieć pewność, że w kupowane przez niego obuwie nikt wcześniej swoich nóg nie wsadzał, bo to nie jest ubranie, które można wyprać i po sprawie.
              • asia23bb Re: przebiegły proceder 16.09.07, 16:22
                Po pierwsze, co za problem miec ze soba w torebce pare stopek/podkolanowek?
                Bedziesz miala pewnosc, ze sa nowe albo uzywane jedynie przez Ciebie. Po drugie,
                jesli kupuje sie buty, to bierze sie przymierzana pare, bo jak wiadomo, but od
                buta moze sie ciut roznic, wiec pomysl, ze sprzedawca daje nam nieprzymierzana
                pare, jest nie dobry. A po trzecie, gdyby, podkreslam GDYBY byly takie testery
                butow, w kazdym rozmiarze, pomysl ile sklep musialby wydac na nie (zwlaszcza, ze
                pozniej bylby chyba do wyrzucenia, bo kto by je kupil), i wiesz kto by za to
                zaplacil? Ty i inni klienci, bo ceny po prostu by wzrosly.
                Skoro juz przy higienie, to to samo jest w sklepach z odzieza - nawet nie wiesz
                ile osob przymierzalo juz przed Toba bluzke, spodnice czy..stroj kapielowysmile
                Oczywiscie, ze ciuch mozna wyprac przed chodzenie, ale nie zmienia to faktu, ze
                przymierzajac zakladasz na siebie cudze zarazkismile) I co, ubran tez nie bedziesz
                kupowac?smile
                • alba.alba Re: przebiegły proceder 16.09.07, 16:43
                  asia23bb napisała:
                  > Po pierwsze, co za problem miec ze soba w torebce pare stopek/podkolanowek?
                  > Bedziesz miala pewnosc, ze sa nowe albo uzywane jedynie przez Ciebie.

                  Ja napisałam, że mi nawet przeszkadza, jak ktoś przymierza te buty, które kupuję, nawet w skarpetkach. Pisałam już że często jeden z butów jest luźniejszy od tego przymierzania. A butów nie da się wyprać.

                  > jesli kupuje sie buty, to bierze sie przymierzana pare, bo jak wiadomo, but od
                  > buta moze sie ciut roznic, wiec pomysl, ze sprzedawca daje nam nieprzymierzana
                  > pare, jest nie dobry.
                  Bez przesady, przecież buty są produkowane fabrycznie, więc ten sam rozmiar tego samego rodzaju obuwia jest taki sam. Chyba że jest "rozepchany" od tego przymierzania przez różnych ludzi.

                  GDYBY byly takie testery
                  > butow, w kazdym rozmiarze, pomysl ile sklep musialby wydac na nie (zwlaszcza, z
                  > e
                  > pozniej bylby chyba do wyrzucenia, bo kto by je kupil), i wiesz kto by za to
                  > zaplacil? Ty i inni klienci, bo ceny po prostu by wzrosly.
                  Jak już pisałam, w sklepach kosmetycznych są testery i to drogich produktów, i nikt z tego nie robi jakiegoś wielkiego halo.
                  Po drugie, dlaczego nikt się nie oburza, że klient płaci cenę za nowy buty, a w rzeczywistości dostaje "używane" przez innych klientów? Wniosek: klient traci.

                  > Oczywiscie, ze ciuch mozna wyprac przed chodzenie, ale nie zmienia to faktu, ze
                  > przymierzajac zakladasz na siebie cudze zarazkismile) I co, ubran tez nie bedziesz
                  > kupowac?smile
                  Nie przeszkadzałoby mi, gdybym miała jedynie mierzyć buty w tym egzemplarzu z zarazkami, ale kupować ten but to już nie. Dlatego powinien być ten jeden "zmarnowany" na przymierzanie, a do sprzedaży powinny iść absolutnie nowe i przez nikogo nieużywane.
            • alba.alba Re: przebiegły proceder 16.09.07, 16:06
              Ja właśnie tak bym widziała sklepy obuwnicze - każdy rodzaj w każdym rozmiarze wystawiony do przymierzania w dziale samoobsługowym. A te nowe buty "hermetycznie zapakowane" podaje sprzedawca niejako "przy kasie" jak już klient się na jakieś zdecydował i jest gotów za nie zapłacić.
              • zooba Nierealne 16.09.07, 17:44
                Chociażby dlatego, że butów w skrajnych rozmiarach sklepy często kupują tylko po
                jednej parze - ja wchodząc do sklepu pytam jakie ma pani buty w rozmiarze 35 -
                pani pokazuje trzy pary a ja wychodzę, niestety.
                • alba.alba Re: Nierealne 16.09.07, 19:33
                  zooba napisała:

                  > Chociażby dlatego, że butów w skrajnych rozmiarach sklepy często kupują tylko p
                  > o
                  > jednej parze - ja wchodząc do sklepu pytam jakie ma pani buty w rozmiarze 35 -
                  > pani pokazuje trzy pary a ja wychodzę, niestety.

                  Przynajmniej buty które kupujesz w rozmiarze 35 nie są tak masowo przymierzane jak moje 39.
                  • zooba Re: Nierealne 17.09.07, 08:32
                    Masz rację, nigdy nie patrzyłam z tej strony, raczej lamentowałam,
                    że nie ma kobiecych butów w moim rozmiarze smile
              • dominikjandomin Re: przebiegły proceder 17.09.07, 15:48
                Widzisz, ale ja te buty MUSZĘ przymierzyć. A jak będzie w środku coś
                krzywego? Przymierzę i... nie kupię (nier az mie się zdarzało).
                Mimo, że bucior z wyglądu mi się podobał.
            • serendepity Re: przebiegły proceder 17.09.07, 10:02
              Ja zawsze przymierzam buty w skarpetkach. Jak ide na zakupy to zakladam takie
              skarpetki/rajstopy jakie bede nosic w tych butach. Troche sie brzydze
              przymierzac obuwie bez skarpetek.

              W niektorych sklepach (np Ecco) nie pozwalaja przymierzac butow na gole nogi i
              prosza o skorzystanie z darmowych stopek.

              Poza klapkami nie nosze butow na gola stope.
    • gochalodz H&M nie lepszy! 27.10.07, 15:58
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=71143168
      ten wątek mnie zszokował!
      to chyba nie chodzi zatem tylko o butiki i drogie rzeczy.

      ludzie to jednak świnie!
    • alba.alba Re: przebiegły proceder 23.02.08, 17:33
      Nie wiem, czy wiecie, ale przy sprzedaży wysyłkowej można odesłać towar w ciągu 10 dni, bez podawania przyczyny. Nigdy nie kupowałam przez internet odzieży, ale wg. mnie jest to duże pole do nadużyć. Można sobie w danej rzeczy pochodzić i ją odesłać. Tak samo z zakupem np. książek. Można to traktować jako bibliotekę, przeczytać w ciągu 10 dni i odesłać. Oczywiście przy sprzedaży wysyłkowej ten proceder opłaca się jedynie przy droższych rzeczach, bo koszty wysyłki pokrywa konsument, więc gdzieś kilkanaście złotych (wysyłka w obydwie strony) straci.

      Rozumiem, że przy tego typu sprzedaży zagwarantowanie możliwości odesłania jest koniecznością, bo rzeczywiście można źle wybrać rozmiar albo zdjęcie na ekranie może odbiegać od rzeczywistego, ale ten okres 10 dni wydaje mi się zbyt długi. Tak dla pełności obrazu - dotyczy to także bielizny. A ja właśnie dzięki fajnemu forum na gazecie [URL="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32203"]Lobby_Biuściastych[/URL] niedawno odkryłam, że powinnam nosić nietypowy rozmiar stanika (a nie taki jak do tej pory), który ciężko dostać w tradycyjnych sklepach. Ale mam wahania, bo te stringi, które mi przyślą do kompletu, mogły być przymierzane i odsyłane przez wiele wcześniejszych konsumentek.
      • kasiulkkaa Re: przebiegły proceder 25.02.08, 09:56
        >Ale mam wahania, bo te stringi, które mi przyślą do kompletu, mogły >być
        przymierzane i odsyłane przez wiele
        >wcześniejszych konsumentek.
        Taaa, może i przez 10 konsumentek i przyszłoby ci w niepranych gaciach chodzić;p
        Ciekawe jak kupujesz ubrania w tradycyjnym sklepie. Prosisz o nowy egzemplarz
        czy przymierzasz z wieszaka? Nowo kupionego ubrania nie pierzesz przed
        założeniem? To współczuje otoczeniu.
        Paranoja się pogłębia...
        • zooba Re: przebiegły proceder 25.02.08, 10:43
          Jeśli chodzi o termin 10-dniowy - moim zdaniem jest ok, zarówno dla
          kupujacego jak i dla sprzedającego - i tak warunkiem otrzymania
          zwrotu pieniędzy jest odesłanie towaru ometkowanego bez śladów
          noszenia.
          Jeśli chodzi o przymierzanie majtek - ja przymierzam na swoje majtki
          i mam nadzieję, że inne osoby robią to samo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka