Dodaj do ulubionych

podzial oplat w zwiazku

18.06.09, 10:44
witam
czytalem juz w kilku roznych watkach o dziwnych podzialach oplat w zwiazkach
(jak np ten ostatni "oszczedzanie a maz") i czasami szokuje mnie to, jak te
sprawy sa rozwiazywane
u mnie jest tak, ze zarabiam okolo 3x wiecej niz narzeczona, wiec do zycia
(mieszkanie, oplaty, jedzenie itp) daje 3 x wiecej niz Ona
czyli jest sprawiedliwie, tak mi sie wydajesmile
jesli chodzi o wakacje to stosujemy podobny przelicznik, chyba ze jedziemy
gdzies w miare blisko (i tanio) wtedy dzielimy sie po polowie
i choc wplacam 3x wiecej na wspolne konto a do tego, choc jako facet jem
wiecej to jednak kosztuje mniej nasz wspolny budzet (nie lubie wielu rzeczy
jak oliwiki, owoce moza itp) to jakos nie czuje sie poszkodowany bo i tak
procentowo nadal wiecej zostaje mi na oszczednosci (ktore w koncu i tak pewno
zostana wydane na wspolne rzeczy, w tym mieszkanie lub splate kredytu)

a jak jest u Was? przewaza pol na pol, czy raczej proporcjonalnie do zarobkow?
bo mam nadzieje, ze takie sytuacje jak w "oszczedzanie a maz" to raczej wyjatki...
Obserwuj wątek
    • woman-in-the-city Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 11:02
      Wszelkie podziały finansowe na moje i twoje, gdy chodzi o parę jest dla mnie
      niezdrowe.
      W moim małżeństwie, a wczesniej narzeczeństwie nigdy nie było osobnych
      pieniędzy, zawsze wspólne mimo sporej różnicy między moimi, a jego zarobkami.
      Męza mam tradycjonalistę, który uważa, ze kobiecie należą się własne pieniądze
      chocby i z kieszeni męza. Bo tak, bo ma prawo chocby i do wacików. Finansami
      zajmujemy się wspólnie, a ponieważ mąz mnie bardzo dobrze zna i wie, ze na
      bzdety niczego nie przetrwonię mam dostęp do wszystkich jego, czyli naszych
      pieniędzy, dziecko mamy wspólne, wiec dlaczego z całą resztą miałoby byc
      inaczej?
      • 0skar Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 21:16
        No właśnie, ja tego też nigdy nie mogłem zrozumieć - dzieci wspólne,
        łóżko wspólne a konto osobne? Paranoja. Skoro tworzymy RODZINĘ to
        nie ma podziału na moje-twoje a kasa zarobiona przez jedno z
        małżonków należy do obojga bo przecież oboje wkładają jednakowy
        wysiłek w trwanie związku, czyż nie?
        • kotwtrampkach Re: podzial oplat w zwiazku 21.06.09, 01:52
          a swoje zachcianki gdzie? jak jest małżeństwo to już nie mozna mieć prywatnych
          wydatków? wink mój mąż pragnął mp3-ki, ja uważam to za zbytek. Ale jemu słuchanie
          muzyki w drodze do pracy sprawia przyjemność - dlaczego nie? musimy wszyscy na
          tym oszczędzać? On sobie kupi tańsze buty, on nie kupi coli w pracy tylko wypije
          herbatę, on nie kupi obiadu, a weźmie zrobioną w domu sałatkę. Przecież to jego
          kasa - jego wysiłek wink

          łatwiej mieć wspólne konto, kiedy trzeba płacic za wspólne rzeczy - ale nie
          popadajmy w paranoję - dobrze mieć też SWOJE pieniadze - nawet w małżeństwie. A
          moze szczególnie w małżeństwie smile

          taki joke: "kochanie kupiłam Ci krawat od xxx na urodziny. Do końca miesiąca
          mamy już tylko makaron i pasztet do jedzenia.."
          • snowlove Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 10:29
            no i właśnie w związku wpowinno być tak, że nie liczę mężowi coli na
            która ma ochotę czy jakiejs innej zachcianki -konto jest jedno,
            życie jest jedno a jak ochote na coś i mam pieniadze to to sobie
            kupuje. Mąz musi to zrozumiec i jak muszę zrozumieć jesli on ma na
            coś ochotę wink
            • kotwtrampkach Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 13:20
              hmm, no właśnie ja mam inaczej. Mamy kasę na przyjemności - ale każde z nas
              sobie wybiera, jakie to mają być przyjemnosci. Czy wydaję pieniądze na piwo i
              colę, czy kupię sobie zamiast tego buty smile Łatwiej mieć wspólne konto, jak się
              ma więcej pieniędzy - kiedy trzeba się zastanawiać gdzie przyoszczędzić, zeby
              tydzień przed wypłatą nie żyć na suchym makaronie - sprawdzają się konta
              indywidualne smile przynajmniej u mnie.
              • woman-in-the-city Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 13:27
                Mamy kilka kont, wszystkie są wspólne, a jak mam ochotę kupic sobie nową
                torebkę, czy kiecki co tez niedawno uczyniłam to po prostu kupuję.
                Inna rzecz, że ja mam męza, który sam mi wiele rzeczy kupuje, dlatego lubię z
                nim robic odzieżowe zakupy, ja przymierzam on płaci wink
                Kto powiedział, ze mając wspólne konta nie ma się własnych pieniędzy?
                Jestem obecnie na wychow. wiec nie wpływa na konto moja pensja , a i tak mam
                swoje pieniedze, o co dba mój małzonek, wiec o co hallo?
        • jusytka osobne konta 29.06.09, 22:57
          A ja nie widzę w tym nic niezdrowego, mam swoje konto i mąż nie interesuje się
          nim, nie jest nawet upoważniony, bo nigdy o to nie prosił. To na nim spoczywa
          ciężar utrzymania rodziny - ja jestem upoważniona do jego kont, ale z tego
          upoważnienia nie korzystam, bo na własne wydatki zarabiam. Większe zakupy robimy
          wspólnie.
          Uważam, że zdrowy układ to taki, w którym żadna ze stron nie czuje się pokrzywdzona!
    • reni_78 u mnie brak podziałów finansowych 18.06.09, 11:18

      a ja wogóle nie rozumiem podziałów finansowych w związku
      tym bardziej w Rodzinie

      pieniądze nie są ani moje, ani Twoje, one są nasze

      ja zarabiam, Ty zarabiasz, ale każde z nas zarabia na rodzinę

      a to kto ile zarabia jest sprawą informacyjną na podstawie której
      planuje się rodzinny budżet, a nie ambicjonalną, bo zobacz, a ja mam
      więcej od Ciebie...

      i jak mówi powiedzenie 'bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje
      chciało naraz' - i jak mówi inne 'miłość to nie patrzenie sobie w
      oczy, tylko patrzenie w tym samum kierunku' /czy jakoś tak/


      a wątki o wydziałach, podziałach, podkradaniu w obrębie
      małżeństwa/rodziny/domowników, kojarzą mi się bardziej z ubóstwem,
      gdzie liczy się każdy grosz, albo z ubogą więzią emocjonalną,
      czyli 'moje jest ważniejsze, od Twojego!'

      oczywiście biorę pod uwagę, że wszędzie są tzw 'umowy niepisane'
      jeśli dwoje się godzi, na takie rozwiązania to OK
      ale gdzieś kiedyś komuś to zacznie uwierać, i jest problem
      a potem okazuje się, że zamiast małżeństwa, jest dwoje niezależnych
      od siebie ludzi, albo jedno uzależnione od drugiego, a rodzina to
      tylko nieudany biznes, który generuje koszty a nie nakłady na
      inwestycje, czyli wspólne dobro Rodziny

      takie są przynajmniej moje obserwacje

      Pozdrawiam
    • elen.ce Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 11:33
      Miałam się wypowiedziec w tamtym wątku o mężu co to płaci opłaty i
      żonie płacącej za jedzenie, ale w sumie ten wątek jest bardziej
      ogólny, wiec zabiorę głos tutaj.
      U nas pieniądze są wspólne. Mamy dwa konta - mąż swoje i wspólne, z
      którego korzystam praktycznie tylko ja. Mąż gdy dstaje pensję, od
      razu wypłaca trochę kasy na własne wydatki i kartę banomatową daje
      mnie. Ja aktualnie jestem w domu z dziecmi, ale dorywczo cos tam
      dorabiam, kasę dostaję do ręki i w całości dokładam do rodzinnego
      budżetu. Gdy pracowałam na etacie też całą kasę przeznaczałam na
      rodzinę, a pieniądze z dodatkowych zarobków były na te
      przysłowiowe 'waciki', czy do odłożenia. Jako że to ja się zajmuję
      budżetem, planowaniem wydatków i oszczędzaniem to pieniądze są w
      moich rękach i ja nimi przede wszystkim obracam. Ja płacę rachunki,
      ja planuję, ja szacuję ile kasy potrzebne na cotygodniowe zakupy, ja
      rozliczam PIT, ale wszystko ze wspólnej puli.

      Dla mnie dziwne są podziały, że pensje są oddzielne i z nich ktoś
      płaci ratę i rachunki, a drugi żywnośc i powiedzmy leki i opiekę
      zdrowotną. Zawsze wydawało mi się, że jak małżeństwo pracuje to ma
      wspólne dochody, które zasilają budżet rodzinny. Ale w sumie nie
      krytykuję, jeśli taki podział obydwojgu odpowiada to ok. Byle nie
      było tak, że jedna osoba czuje się permanentnie poszkodowana.
      • miska_malcova Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 12:07
        Ja też uważam, że podział pieniędzy w związku na "twoje", "moje" jest chory.
        Mamy z mężem wspólne pieniądze. Oddzielne konta na które przechodzą pensje i z
        których płacimy rachunki. Rachunki płacimy zgodnie z nazwiskiem na nich, czyli
        ja płace za te, na których widnieję jako płatnik (czynsz, prąd, gaz) i
        analogicznie mąż.

        Co zostaje - jest do wspólnej dyspozycji. Mąż ma hasło do mojej karty
        bankomatowej i jak ma potrzebę - idzie z nią do bankomatu.

        Ponieważ ja mam większą żyłkę do oszczędzania, to ja lokuję nasze nadwyżki.

        Robiliśmy tak nawet jak nie byliśmy małżeństwem. Ba! Nawet wtedy, gdy
        mieszkaliśmy razem, a tylko on pracował.
    • serendepity Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 12:39
      Mamy wspolny budzet. Sprawy finansowe ustalilismy na samym poczatku zwiazku,
      zeby nie bylo niejasnosci.

      Mamy wspolne konta, jedna karta kredytowa jest na spolke, tzn ja jestem
      wspoluzytkownikiem, a reszta indywidualna ale ja tego wszystkiego pilnuje i
      zarzadzam finansami.Obie pensje wplywaja na jedno konto i z tego konta wszystkie
      rachunki placa sie same.

      Maz ma dostep do kont, gdyby chcial zalogowac sie i sprawdzic ich stan.

      • listopad2009 Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 13:49
        my tez mamy pieniadze wspolne i nie wyobrazam sobie, zeby bylo
        inaczej...

        tak bylo tez, jak zamieszkalismy razem, a nie dopiero po slubie
        (mieszkalismy razem 5 lat przed slubem), sa momenty, ze ja zarabiam
        wiecej, a sa, ze M. zarabia wiecej

        ale kasa jest WPOLNA i jezeli gdzies w zwiazku jest inaczej, to moim
        zdaniem jest to CHORE i nie wrozy dobrze przyszlosci ZWIAZKU
        • diamnetoweoko ! 18.06.09, 14:41
          Chore to jest nie pilnowanie swoich pieniedzy

          Za 2 dni. 10 lat sie rozejdziecie i co?
          Bedzieszm ial pretensje do niej ze przeciez oplaciles jej wakacje,
          zarcie i oliwke?

          Niestety, ale pieniadze do milosci maja sie nijak

          P.S. mam ze swoim chlopcem dziecko i mimo tego, licze sowje, licze
          jego..
          • akacjax Re: ! 18.06.09, 17:03
            W małżeństwie wg polskiego prawa jest wspólnota majatkowa. Innymi słowy gdy
            dochodzi do rozstania jest szansa na podział dorobku. W związkach nieformalnych
            jest trudniej. Ale może to ich urok?
            Nie rozumiem tylko z jakiego powodu ludzie często chcą w takich związkach
            takich samych praw jak w małżeństwie.wink
            • araceli Re: ! 18.06.09, 17:39
              akacjax napisała:
              > W małżeństwie wg polskiego prawa jest wspólnota majatkowa.

              Niekoniecznie, można ją zgodnie z prawem wyłączyć smile
              • akacjax Re: ! 18.06.09, 18:00
                Owszem, można. Na różne sposoby ustalając podział w przypadku rozstania.
                Generalnie chciałam zaznaczyć różnicę między piszącymi tu osobami ze wspólnotą a
                osobami w związkach nieformalnych.
                • araceli Re: ! 18.06.09, 18:08
                  akacjax napisała:
                  > Generalnie chciałam zaznaczyć różnicę między piszącymi tu osobami ze
                  > wspólnotą a osobami w związkach nieformalnych

                  No ale generalnie to nie ma różnicy - kwestia indywidualnych ustaleń. To, że masz wspólnotę wcale nie znaczy, że cała kasa idzie na jedno konto i opłaty ponoszone są niezależnie kto ile zarabia. I odwrotnie - to że jesteś w związku nieformalnym nie oznacza, że wszystkie koszty dzielone są równo po połowie.
                  • akacjax Re: ! 18.06.09, 18:26
                    Różni te osoby prawo. Nawet gdy we wspólnocie część kasy nie idzie na konto
                    wspólne-to jest to kwestia umowna, bo są one i tak wspólne(z małymi wyjątkami).
                    W związku nieformalnym nie ma praw do dochodów partnera.

                    I ta sytuacja generuje odmienne poglądy. Albo nawet takie same poglądy rozróżnia
                    w świetle prawa.
                    • woman-in-the-city Re: ! 18.06.09, 18:33
                      Właśnie prawo.
                      Zgodnie z prawem moja znajoma po orzeczeniu rozwodu dostanie pół majątku,
                      wszystko, czego dorobiło się małzeństwo w większosci dzieli sie sądownie po
                      połowie, no chyba,ze strony sie dogadają inaczej.
                      Moja druga znajoma zas przez 6 lat żyła w zwiazku nieformalnym i konkubent
                      zostawił ją z niczym. Zmienił zamki w mieszkaniu , wiec mebli, które de fakto
                      ona zakupiła orzz wszelkiego sprzetu od agd po rtv zabrac mu nie mogła, w
                      swietle prawa nic jej się nie należało. Papierów nie podpisywali, wiec w grę
                      wchodziła tylko dobra wola konkubenta, który tej woli nie wykazał, bo sobie inną
                      panią przygruchał.
                      • araceli Re: ! 18.06.09, 19:07
                        woman-in-the-city napisała:
                        > Właśnie prawo.
                        > Zgodnie z prawem moja znajoma po orzeczeniu rozwodu dostanie pół majątku,
                        (...)
                        > Moja druga znajoma zas przez 6 lat żyła w zwiazku nieformalnym i konkubent
                        > zostawił ją z niczym. Zmienił zamki w mieszkaniu

                        Gdyby prawo było takie proste smile Jak Twoja druga znajoma wyszłaby za konkubenta też zostałaby z niczym bo mieszkanie nie weszłoby do majątku wspólnego.

                        No i jeszcze jedna kwestia, którą przemilcza się przy wspólnocie - można dostać połowę majątku lub połowę długów smile

                        Wspólnota majątkowa to pozornie fajne rozwiązanie ale niestety to miecz obosieczny.
                        • woman-in-the-city Re: ! 18.06.09, 19:21
                          Małe wyjaśnienie.
                          Znajoma nie rosci sobie praw do tego mieszkania tylko do tego co w nim zostało
                          zakupione przez nią. Mieszkanie było brane przez niego na kredyt, który spłacany
                          był takze z jej zarobków, na tych pieniądzach połozyła kreskę choc przez kilka
                          lat to się tego by uzbierało. Cóz skorzystał na tym były konkubent. Gdyby byli
                          małżenstwem sprawa wygladałaby inaczej.
                          • serendepity Re: ! 19.06.09, 13:40
                            Moze wystapic do sadu z wnioskiem o zwrot tych pieniedzy, jak bedzie mogla to
                            udokumentowac.

                            Gdyby byli malzenstwem, a mieszkanie bylo majatkiem odrebnym jego to bylaby w
                            dokladnie takiej samej sytuacji i rowniez musialaby wystapic do sadu jesli nie
                            mogliby sie dogadac sami.

                            A wyrok sadu to tez jeszcze nic, bo potem trzeba te pieniadze odzyskac.
                            • foreze mieszkanie nabyte przed slubem 22.06.09, 14:50
                              nie to nie do konca tak gdyby mieszkanie było nabyte przed ślubem to nie miała
                              by prawa do mieszkania ale do wszystkich rzeczy zakupionych po slubie do
                              mieszkania juz tak
                        • akacjax Re: ! 18.06.09, 20:42
                          Z długami od 20.01.2005 już nie jest tak prosto w małż. Nie podpisane-nie Twoje.
                    • araceli Re: ! 18.06.09, 19:08
                      akacjax napisała:
                      > Nawet gdy we wspólnocie część kasy nie idzie na konto
                      > wspólne-to jest to kwestia umowna, bo są one i tak wspólne

                      Są tak bardzo wspólne, że zobaczysz je przy rozwodzie smile

                      > I ta sytuacja generuje odmienne poglądy.

                      Tu się nie zgodzę. Poglądy nie wynikają z prawa.
                      • akacjax Re: ! 18.06.09, 20:41
                        Ja piszę o mozliwościach, skutki i rzeczywistość.....to już co innego
          • araceli Re: ! 18.06.09, 17:36
            diamnetoweoko napisała:
            > P.S. mam ze swoim chlopcem dziecko i mimo tego, licze sowje, licze
            > jego..

            Liczysz swoje - liczysz jego a żyjesz na koszt rodziców smile Nie ma to jak się dobrze w życiu ustawić big_grin
            • gad.forumowy Re: ! 18.06.09, 17:40
              araceli napisała:
              > Liczysz swoje - liczysz jego a żyjesz na koszt rodziców smile Nie ma
              > to jak się dobrze w życiu ustawić big_grin

              Co to zazdrość robi z człowiekiem tongue_out
              • araceli Re: ! 18.06.09, 17:51
                gad.forumowy napisał:
                > Co to zazdrość robi z człowiekiem tongue_out

                Zazdroszczę jej rodzicom big_grin
            • miska_malcova Re: ! 18.06.09, 20:17
              araceli napisała:

              > diamnetoweoko napisała:
              > > P.S. mam ze swoim chlopcem dziecko i mimo tego, licze sowje, licze
              > > jego..
              >
              > Liczysz swoje - liczysz jego a żyjesz na koszt rodziców smile Nie ma to jak się do
              > brze w życiu ustawić big_grin

              ja nie mogłabym tak żyć, ale niektórzy jeszcze mają dobre samopoczucie i 150
              tys. na koncie smile
        • maja8549 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 19:53
          uwielbiam ta gleboka tolerancje dla pogladow innych osob.
          u nas konta osobne, oszczednosci tez.skladka na oplaty , na jedzenie itp
    • gad.forumowy Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 17:09
      konto_calkiem_nowe napisał:
      > (nie lubie wielu rzeczy jak oliwiki, owoce moza itp)

      Dla autora wątku mam doskonałą lekturę do poduszki:
      merlin.pl/Slownik-ortograficzny_Anna-Stankiewicz/browse/product/1,596514.html
    • gad.forumowy Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 17:26
      Byłem za modelem jednego wspólnego konta, na które wpływa wypłata zarówno moja jak i wybranki serca mego. Jakoś to funkcjonowało nawet w połączeniu z rejestrem i planem finansowym, nie kłóciliśmy się, do czasu. Pewnego dnia zapragnąłem zrealizować swoje marzenie i kupić sobie samochód. Samochodem moich marzeń miał być dwumiejscowy kabriolet (mercedes sl 600). Pojazd kilkunastoletni, ale trzyma cenę więc powiedziałem, że musimy trochę zacisnąć pasa. W komputerku wszystko wyglądało pięknie. Głodem przymierać nie będziemy, ewentualnie zrezygnujemy 1 raz z wakacji za granicą. Pięknie szybko być przestało gdy luba moja uświadomiła sobie co to za samochód ta sl-ka. Awanturom nie było końca i przez zakupem jak i po. Samochód się nie podobał (tylko jej) a każdy drobny wydatek kwitowała słowami "a mówiłam, że to ruina". Koniec końców zostałem bez baby a z sl-ką a później już bez stresów dokupiłem sobie jeszcze motocykl smile .
      Teraz mamy dodatkowe konto rozliczeniowe na które oboje (z nową wybranką serca mego) wpłacamy mniej więcej po równo i z tego konta idą pieniądze na utrzymanie. W przypadku większego wspólnego wydatku (np. wakacje) najczęściej kasę wykładam ja (kobieta ma być księżniczką wink ). Nowa luba uwielbia jeździć sl-ką więc często zajmuję miejsce pasażera, jeździ też na plecach moich (na moto) ale niedawno zapisała się na kurs A. Czyli szykuje się kolejny duży wydatek wink .
      • lolarun Re: podzial oplat w zwiazku 21.06.09, 18:40
        Myślisz, że powodem rozstania był tylko pieniądze i rodzaj samochodu? A może
        raczej rozbieżność planów i wizji przyszłości?
        Ja nie wnikam w hobby mojego męża (stare samochody) on w moje. Wzajemnie
        uczestniczymy we własnych pasjach (ja lubię jeździć z nim na zloty starych
        samochodów). O pieniądzach, które jesteśmy wstanie na nie przeznaczyć decydujemy
        wspólnie.
        A co to wątku głównego
        Pieniądze mamy wspólne. Konto wspólne, plany na przyszłość wspólne. Może to i
        naiwne, ale nie zakładam, że za 10 lat się rozwiedziemy. Z takimi założeniami
        nie byłoby sensu brnąć w związek. Ale nawet jeśli to wierzę, że obydwoje
        będziemy mieć na tyle klasy i honoru żeby załatwić pewne sprawy tak jak się
        powinno.
        Na temat wydatków osobistych nie wyobrażam sobie nie pozwolić dorosłemu
        człowiekowi kupić sobie przykładowej mp3. Bo dorosły człowiek zrozumie np. dołek
        finansowy w danym miesiącu, planowy poważny wydatek i wstrzyma się z mp3 czas
        jakiś gdy będzie nas na to stać.
    • izzunia Re: podzial oplat w zwiazku 18.06.09, 18:57
      pieniadze wplywaja na konto, jedno wspolne, na nim idzie dzielenie - oplaty,
      rachunki, karty + nieprzewidziane wydatki, reszta na lokaty / akcje / fundusze, etc.

      od zawsze tak bylo, a byl czas, ze nie pracowalam i bylam na utrzymaniu jeszcze
      wtedy nawet nie narzeczonego.

      nie wyobrazam sobie sytuacji "ty wplacasz na zycie tyle, a ja tyle". dla mnie to
      chore.
      • lady2009 Re: podzial oplat w zwiazku 19.06.09, 08:47
        zaznacze ze nie jestesmy małżeństwem

        każdy ma swoje konto. Nic nie dzielimy, niczego nie liczymy.
        Rachunki płaci on - zlecił zlecenie stałe ze swojego konta. Pytałam,
        czy chce żebym mu oddała połowe kasy - "poki nie ma takiej potrzeby
        to ja bede to placil"
        jesli chodzi o jedzenie/chemie - placi ten, kto akurat robi zakupy,
        albo ma przy sobie karte.
        ubrania, kosmetyki - kazdy za swoje placi sam, ale jesli zapomne
        karty (albo on zapomni) to sobie kupujemy
        zarcie dla kota zazwyczaj kupuje ja
        rzeczy do domu (ozdoby swiateczne, wazony, doniczki) zazwyczaj ja bo
        jemu nie sprawia zadnej frajdy ich wybierania

        Jeszcze raz podkreslam nic sobie nie wyliczamy. Pieniadze kazdy ma
        swoje, ale korzystamy z nich wspolnie.
    • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 02:07
      Zaskakujace, jak wiele osob wystawia diagnoze CHORE dla ukladu ktory jest inny
      od tego, ktory sami maja.
      Gdzie jest napisane, ze posiadanie osobnych kont przez malzenstwo/zwiazek jest
      chore? I kto to okresla? Dlaczego wspolnota majatkowa musi od razu oznaczac
      wspolne konta?
      Jestem w stalym zwiazku, mamy osobne konta. Co gorsze (!) nie mamy dostepu do
      swoich kont.
      Ja robie zakupy spozywcze, moj partner oplaca mieszkanie i rachunki. Pod koniec
      miesiaca podliczam jego wydatki i moje wydatki (na podstawie paragonow
      wrzucanych do puszki i opatrzonych inicjalem), roznice (zawsze ja wydaje mniej)
      wrzucam na konto o nazwie 'wakacje'. Moim zdaniem jak najbardziej mamy wspolnote
      majatkowa, ale taka, jaka nam pasuje. Nie widze w tym ukladzie nic chorego.
      Juz predzej chory jest dla mnie uklad, w ktorym DOROSLY facet przynosi zonie
      cala pensje, bo 'ona sie tym lepiej zajmie'. Kazdy powinien miec na tyle rozumu,
      zeby sie zajac swoimi wydatkami, a jednoczesnie umiec poniesc odpowiedzialnosc
      za wydatki wspolne.

      Co ciekawe - moi rodzice mieli 'wspolnote majatkowa' polegajaca na wspolnym
      koncie. Zarabiaja co do zlotowki tyle samo, wiec niby nie powinno byc problemow.
      Po 20 latach malzenstwa doszli do wniosku, ze wola miec osobne konta + jedno
      wspolne do oplat i od kiedy tak zrobili sa duzo szczesliwsi nie maja problemow
      na tle finansowym.

      Ludzie - dajcie zyc innym tak, jak im sie podoba i nie mowcie, ze uklad jest
      CHORY, bo jest inny niz Wasz.
      • akacjax Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 07:30
        Sama przeszłam różne organizacje wspólnej (i nie wspólnej kasy), obserwuję jak
        to wygląda u innych. I mam taki wniosek, tam gdzie małżeństwo mimo oczywistej
        wspólnoty majatkowej dzieliło konta, wydatki itp. przychodzi moment
        niezadowolenia, frustracji, niepewności. Zazwyczaj wtedy, gdy jedna ze stron ma
        mniej i czuje się pokrzywdzona.
        Po latach nie jest łatwiej zmienić zasady, ale znacznie trudniej. I zaczynają
        się niedomówienia, stresy itp. A ponoć udowodniono, że dopóki para dogaduje się
        finansowo, to jest szansa na wyjście z każdego innego kryzysu, gdy problemem są
        finanse-żadna terapia nie pomoże.
        • snowlove Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 10:41
          Ja nie wiem, jakoś nie rozumiem tych "problemów" z organizacją kasy
          w związku. 1,5 roku przed ślubem odkładaliśym pieniązki na tę
          uroczystość już wtedy mielismy wspólne konto. Owszem zdarzały się
          wydatki, ale mieszkaliśmy wtedy z rodzicami, wiec nie było rachunków
          do opłacenia. Nigdy nie robiłam uwag narzeczonemu ze wydał na coś
          pieniądze -ustalislimy, że taka i taka kwota ma zostać co miesiąc i
          już -częśto zdarzało się, że zostawało więcej wink

          Teraz nadal mamy to samo konto, wiemy ile miesiecznie idzie na
          opłaty, ile na życie i ile chcemy oszczedzić. Jesli chcemy sobie coś
          kupić i sa na to fundusze to kupujemy. Mąż nie wypomina mi nowej
          bluzki ja nie wypominam mu jego zachcianki.

          Dopoki para ma poczucie, że tworzy rodzinę a jeszcze w drodze jest
          dziecko nie ma potrzeby posiadania "własnych' pieniędzy. Małżeństwo
          to kompromis i szacunek dla drugiej strony -rownież jej zachcianek wink
          • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 11:45
            Dopoki para ma poczucie, że tworzy rodzinę a jeszcze w drodze jest
            > dziecko nie ma potrzeby posiadania "własnych' pieniędzy.

            Ale dlaczego piszesz to tak, jakby to byly fakty? To tylko Twoja opinia. Ja mam
            ogromna potrzebe posiadania 'wlasnych' pieniedzy, ktore sobie moge wydac na
            cokolwiek i nikt mi w nie nie zajrzy. Nie sadze, zeby dziecko czy cokolwiek
            innego to zmienilo.
            • akacjax Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 15:57
              Ja mam
              > ogromna potrzebe posiadania 'wlasnych' pieniedzy, ktore sobie moge wydac na
              > cokolwiek i nikt mi w nie nie zajrzy.

              Zastanawia mnie skąd to się bierze?
              Czy to brak zaufania, sposób na dowartościowanie siebie, czy skutek przeszłości,
              czy sytuacji obecnych?
              Rozumiem, że bywaja powody, dla których istnieje pewien dystans finansowy w
              małżeństwie, ale może wtedy zamiast tworzyć fikcję lepiej podpisac rozdzielność
              majątkową i gospodarować wg innych uzgodnień.
              • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 17:00
                Z faktu, ze od dawna jestem samodzielna osoba, ktora przyzwyczila sie do swojej
                niezaleznosci - lubie miec swoj kawalek miejsca w mieszkaniu, gdzie moge sobie
                siedziec i nikt mi tam nie wchodzi (ta role spelnia nasza sypialnia, gdzie
                goscie nie maja wstepu), lubie swoja prywatnosc na przyklad w internecie i
                uwzam, ze zaufanie polega nie na tym, ze znamy wszystkie swoje hasla, tylko ze
                nie mamy potrzeby ich znac.
                Nie potrzebuje sie dowartosciowywac, facetowi wlasnemu ufam w 100%. Po prostu
                nie uwazam za konieczne zeby wszystko w zwiazku bylo wspolne - kazdy powinien
                miec sobie cos, co jest tylko jego.
                Nie wiem o jakiej fikcji mowisz - nie jestesmy malzenstwem, jestesmy zwiazkiem,
                ktory funkcjonuje bardzo dobrze od ponad 3 lat, nie mielismy nigdy zadnych nie
                porozumien ani dystansow na plaszczyznie finansow. Zadnej rozdzielnosci nie
                musimy podpisywac, bo prawnie nie mamy wspolnoty, natomiast faktycznie ponosimy
                rowna odpowiedzialnosc za wspolne wydatki - wspolnota majatkowa naprawde nie
                musi oznaczac wspolnego konta.
                • akacjax Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 22:44
                  A to ja źle zrozumiałam, myślałam, że jesteście małżeństwem. Co do wolnych
                  związków to nie zabieram głosu na tematy finansowe, dla mnie to zbyt
                  abstrakcyjne. A dokładniej mówiąc nie wyobrażam sobie, by wtedy było cokolwiek
                  wspólne. Ot, taka ..samosia ze mnie.
                  • araceli Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 23:04
                    akacjax napisała:
                    > Co do związków to nie zabieram głosu

                    Nie ma wolnych związków - to związki nieformalne.
                    • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 23:16
                      Dzieki araceli.
                      Jeszcze dodam, ze w zaleznosci od kraju zwiazki te sa mniej lub bardziej
                      'formalne', ze tak powiem. Poniewaz mieszkam w UK (stad forum glownie czytam,
                      malo pisze, bo realia zupelnie inne), to w zasadzie mozemy uchodzic za
                      konkubinat - gdyby nam zalezalo to moglibysmy miec prawa bardzo podobne do
                      malzenskich (nie chce za bardzo offtopowac, ale do obowiazkow sie poczuwamy bez
                      regulacji prawnych wink).
                  • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 23:17
                    Nie za bardzo rozumiem - czyli nie mieszkalas ze swoim mezem przed slubem? I po
                    slubie przeszliscie 'rewolucje' z moje-Twoje na 'nasze'?
      • elen.ce Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 10:30
        nsc23 napisała:
        > Juz predzej chory jest dla mnie uklad, w ktorym DOROSLY facet
        przynosi zonie
        > cala pensje, bo 'ona sie tym lepiej zajmie'. Kazdy powinien miec
        na tyle rozumu
        > ,
        > zeby sie zajac swoimi wydatkami, a jednoczesnie umiec poniesc
        odpowiedzialnosc
        > za wydatki wspolne.
        Hmmmm, to u mnie jest właśnie taki chory wg ciebie układ. To ja
        jestem lepsza w finansach, wiem gdzie odkładac, umiem zrobic plan
        finansowy na miesiąc, pół roku, wiem ile będzie potrzeba i ile
        zabraknie (bądź nie), wiem ile przeznaczyc na zakupy i w ogóle.

        A co do podziału opłat i wspólnych kont to ja mogę uważac, że to
        dziwne że małżeństwo nie ma wspólnej kasy, ale jeśli tylko im to
        odpowiada to ok. Nawet układ, gdzie jedno za wszystko płaci, a
        drugie za nic jest ok, jeśli obu stronom odpowiada. A niestety
        często zdarza się, że takie dzielenie doprowadza do nieporozumień i
        jedna osoba czuje się poszkodowana i frustracja narasta...
        • foreze Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 10:58
          My tez mamy zatem taki "chory" układ mój mąż nie chce kasy - bierze sobie ile mu
          trzeba na drobne wydatki, Nikt nikomu nie wylicza chce sobie cos kupic kupuje
          nie bronię mu ani on mnie ale konto jedno, z ktorego ja robie opłaty i ja
          głwonie pilnuje zeby do konca miesiaca nie brakło i planuje oszczedności itd itp
          - nam to pasuje więc nikomu nic do tego
          • foreze Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 11:07
            Poza tym nie wiem co tu rozum ma do tego, jakby byla potrzeba to by sie tym
            zajmował ale ja to lubię wiec nie rozumiem cow tym chorego - chore jest dla mnie
            to jak ktoś nie potrafi znieść, że ktos inny zyje inaczej a może zazdrość - moze
            tez bys chciała zeby maz ci akse przyniósł ;P
            • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 11:52
              chore jest dla mnie to jak ktoś nie potrafi znieść, że ktos inny zyje inaczej a
              może zazdrość - moze tez bys chciała zeby maz ci akse przyniósł ;P

              No coz, widze, ze przeczytalas z mojego posta tylko to, co chcialas przeczytac.
              Nie, nie zazdroszcze nikomu. Nie, nie chcialabym, zeby mi moj partner pieniadze
              przynosil. Radze sobie i bez jego pieniedzy, a na co mi dodatkowo organizacja
              jego wydatkow na glowie?
              I nie zabraniam nikomu zyc jak mu sie podoba - wrecz przeciwnie, caly moj post
              traktuje wlasnie o tym, ze widze w tym watku bardzo duza nietolerancje wzgledem
              osob, ktore nie maja wspolnego konta. Proponuje, zebys przeczytala moj post
              jeszcze raz.
              • snowlove Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 13:34
                Nsc -no właśnie o tym pisze, że u nas nie ma ograniczeń -chce i sa
                pieniadze to wydaje na co chce i mąż mi w to nie zagląda. Nie mówię
                że inne układy są "chore" każdy zyje tak jak chce. Tak stweirdzam
                jak wygląda fakt wg mnie -mam zachcianke i mnie na nia stac to ja
                realizuje wink
              • foreze Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 14:36
                czytałam

                jeśli chciałaś zwrócić uwagę na brak tolerancji słowami, ze cos jest chore na
                pewno nie udało ci sie tego zrobic - sama go lepiej przeczytaj jeszcze raz i
                następnym razem wyrażaj się taktowniej i delikatniej to nikt nie zrozumie cie
                opatrzenie - jesli oczywiście tak jak piszesz chciałaś tylko zwrócić uwagę
                • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 16:49
                  Opatrznie? Chyba opacznie.
                  Zauwaz jedynie, ze ja uzywam wokol slowa 'chore' takich slow jak: 'moim zdaniem'
                  i 'juz predzej'. Nie stwierdzam (jak bodajze miska malcova powyzej)
                  kategorycznie, ze jezeli ktos ma inaczej niz ja to jest CHORY (tak, wielkimi
                  literami, zeby czasem ktos nie przegapil). Jezeli nadal nie widzisz roznicy to
                  przykro mi, ale prosciej sie tego nie da wytlumaczyc.
                  • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 17:14
                    Przepraszam, nie chodzilo mi o post miski malcovej, a post listopad z numerem. W
                    ogole duzo w tym watku bardzo kategorycznych postow, ze cos jest takie a takie,
                    albo ze ktos ma chory uklad. I to mnie razi, a nie kto jaki uklad ma w domu -
                    jak mowilam, moja chata skraja.
                  • miska_malcova Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 18:10
                    nsc23 napisała:

                    > Opatrznie? Chyba opacznie.
                    > Zauwaz jedynie, ze ja uzywam wokol slowa 'chore' takich slow jak: 'moim zdaniem
                    > '
                    > i 'juz predzej'. Nie stwierdzam (jak bodajze miska malcova powyzej)
                    > kategorycznie, ze jezeli ktos ma inaczej niz ja to jest CHORY (tak, wielkimi
                    > literami, zeby czasem ktos nie przegapil). Jezeli nadal nie widzisz roznicy to
                    > przykro mi, ale prosciej sie tego nie da wytlumaczyc.

                    no, to zauwaz, że ja napisałam: "dla mnie taki układ jest chory", co oznacza, że
                    takie jest moje zdanie. A jak ktoś chce się w to bawić, to jego życie
                    • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 18:16
                      Misko malcova, dopisalam ponizej, ze pomylilam nicki, nie chodzilo mi o Twoj post.
                      • miska_malcova Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 18:38
                        oki smile nie zauważyłam, zwracam honor smile
      • magda.o3 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 14:19
        nsc23 napisała:

        "Ja robie zakupy spozywcze, moj partner oplaca mieszkanie i
        rachunki. Pod koniec
        > miesiaca podliczam jego wydatki i moje wydatki (na podstawie
        paragonow
        > wrzucanych do puszki i opatrzonych inicjalem), roznice (zawsze ja
        wydaje mniej)
        > wrzucam na konto o nazwie 'wakacje'."

        No ok, a co będzie jeżeli np. męża zwolnią z pracy i kilka m-cy nie
        będzie miał dochodów. Będziesz mu pożyczała pieniądze, które on
        będzie Ci później w ratach spłacał?
        A co jeżeli Ty np. zachorujesz i nie będziesz mogła zarabiać, albo
        Twoje dochody spadną do takich, że nawet i do jedzenia mąż będzie
        musiał dokładać? On będzie miał na swoje zachcianki, rachunki a Ty?
        Będziesz u niego pożyczała?
        A co jeśli będzie dziecko i będziesz chciała iść na wychowawczy - 3
        lata bez swojej pensji? Mąż będzie Cię utrzymywał? Bez żadnego ale
        będzie wszystko kupował, włącznie z Twoimi zachciankami?
        Myślę, że taki podział może być dobry gdy jedna i druga strona ma
        spore dochody i po opłaceniu opłat jeszcze sporo zostaje. Nie sądzę
        aby ktoś, kto zarabia 1200 zł a druga strona ma 6000 zł była
        zadowolona z takiego podziału.
        • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 22.06.09, 16:54
          Na wychowawczy najprawdopodobniej pojdzie moj partner o ile w ogole ktores z nas
          sie na to zdecyduje - ja na pewno nie.
          Reszta sytuacji jest do rozwiazania w ten czy inny sposob.
          Moj partner byl juz bez pracy pare miesiecy, jeszcze zanim mieszkalismy razem i
          owszem, pozyczylam mu pieniadze, jak nie starczylo mu zasilku i on mi je oddal.
          Gdyby teraz byl bez pracy, to bysmy sie dogadali, ale to nie jest sytuacja
          dlugofalowa.
          • ahma Re: podzial oplat w zwiazku 02.07.09, 23:29
            to znaczy, ze jak bedzie "dlugofalowo" bez pracy lub chory, to go rzucisz, bo ci
            się finanse nie będą zgadzały?
            • nsc23 Re: podzial oplat w zwiazku 04.07.09, 02:16
              Tak, rzuce w cholere inwalide, bo mi sie juz nie bedzie podobal.

              Czy naprawde musze miec gotowa odpowiedz na kazda ewentualnosc? Przeciez
              'standardowo' zwiazek to nie jest inwalida plus osoba pracujaca i raczej
              nieczesto sie zdarza, ze jedna osoba nie moze zarabiac - reszta jest kwestia
              dogadania.
              Nie wiem co bym zrobila, bo nie mam przewidzianej odpowiedzi na kazda
              ewentualnosc - poza tym gadac to sobie mozna, a praktyka i tak dopiero w praniu
              wychodzi.
    • rx55 miłość też rozliczacie? 30.06.09, 09:17
      Jeśli jest się w związku opartym na miłości, to w ramach konsekwencji czyli
      poświęcenia dla drugiej istoty w ramach współpracy jaką miłość generuje,
      oddajemy bezwarunkowo drugiej istocie samych siebie. Wówczas nie ma sensu
      zadawać pytania o udział w finansowaniu. Oczywiście taki sens istnieje, jeśli
      związek jest zaburzony w procesie dawania i brania - w zdrowym związku występuje
      w tym aspekcie równowaga.
      Innymi słowy, wspólne konto, wspólne rozliczanie bez względu na to ile kto
      zarabia i jakie ma potrzeby. W zdrowym związku opartym na zdrowych zasadach
      eliminacji nadmiernej konsumpcji i nastawienia na życie wewnętrzne nie ma
      potrzeby stosowania analiz finansowych w ramach porównywania wydatków i
      stosowania granic. Zdrowy związek, to związek bez granic. Życzę wszystkim
      takiego związku i takiej miłości.
    • mmena Re: podzial oplat w zwiazku 30.06.09, 12:40
      > a jak jest u Was? przewaza pol na pol, czy raczej proporcjonalnie
      do zarobkow?


      Ani tak, ani tak. Wrzuamy wszystko do jednego wora i nie
      zastanawiamy sie jak podzielic oplaty.
    • asia.asz Re: podzial oplat w zwiazku 03.07.09, 08:25
      u nas teraz maz zarabia a ja jestem z maluchem w domu, oboje mamy do pieniedzy dostep (zreszta nawet predzej jak ja tez zarabialam i wyplaty trafialy na dwa rozne konta to kazdy mial karte do konta z ktorego zylismy, a drugie nie ruszalismy - bylo "oszczednosciowe")
      co do zakupow to planujemy je, a wieksze wydatki konsultujemy (innymi slowy jak chce kupic sobie np chuste to pytam o zgodewink )
      ale to dlatego ze wydatki te same, a wyplata jedna wiec raczej trzymamy sie planu zeby nie wydac wiecej i nie brac zaoszczedzonych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka