Dodaj do ulubionych

Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy?

02.07.09, 09:53
No, niby proste, ale jednak... Mam w rodzinie taką bliska osobę, która żyje
ponad stan. Nic mi do tego. Tyle tylko, że od bardzo dawna ta osoba jest mi
dłużna znaczną kwotę pieniędzy i zwleka z oddaniem. A w międzyczasie kupuje,
kupuje, kupuje - rzeczy wcale niekoniecznie niezbędne do życia. A mnie szlag
trafia!

Dodatkowo sytuację pogłębia fakt, że ta osoba jest dość agresywnym typem
człowieka i obawiam się, że wkurzy się na mnie, że ja proszę o zwrot kasy. A
ja ją lubię i nie chciałabym psuć naszych relacji. Jednak nie mogę już dłużej
znieść tego jej życia ponad stan z długami. I muszę jej jakoś to powiedzieć.
Ponadto chciałabym jej dać do zrozumienia, że mnie coś takiego denerwuje, że
nie chcę, by w przyszłości pożyczała ode mnie pieniądze. Łatwo się pisze, ale
jak jej to powiedzieć, żeby źle tego nie odebrała?
Tym bardziej, że ona ma poczucie,że mnie stać na to, żeby ode mnie pożyczać
pieniądze. No, tak, ale ja żyje dużo skromniej niż oni i to za swoje, a nie za
pożyczone.

Najprościej i najuczciwiej byłoby jej powiedzieć to tak, jak tu napisałam, ale
nie chciałabym być oskarżona o zaglądanie jej do portfela i zakupów. Co, fakt
faktem, mimowolnie robię.

Argument, że pilnie potrzebuję pieniądze odpada. Macie jakieś pomysły, jakby
jej to wszystko powiedzieć?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 10:14
      "wkurzy się na mnie, że ja proszę o zwrot kasy."- słuuuucham? A dlaczego
      przejmujesz się tym, że się wkurzy lub nawet obrazi? No to będzie obrażona i
      sfochowana. Ty nie musisz W OGÓLE tłumaczyć się, TO TWOJE pieniądze i zwyczajnie
      mówisz, że chcesz je z powrotem. Myślę, że jesteś mało asertywna, nie potrafisz
      wyrazić swoich oczekiwać, boisz się tej osoby. A przecież zrobiłaś jej
      uprzejmość: pożyczyłaś (co jest głupie, od pożyczek są banki).A teraz jak do
      jeża podchodzisz do upomnienia się o SWOJE pieniądze.
      W ostatnim czasie czytałam kilka postów osób, które tak jak ty pożyczyły i nie
      mogą doczekać się zwrotu i boją się (!!!!) upomnieć i swoje.
      Piszesz,że lubisz tę osobę, ale w sposób jak o niej piszesz, widać, że
      zwyczajnie się jej obawiasz.
      I pamiętaj: chcesz mieć wroga, pożycz mu pieniądze. W wielu przypadkach
      przekonałam się o prawdziwości tych słów, dlatego ani ja od kogoś, ani ja komuś
      nie pożyczam - od tego jest bank, debet, karty kredytowe itp.
      • serendepity Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 12:41
        Zgadzam sie z ta wypowiedzia, na dodatek jeszcze dajesz sie zwyczajnie
        manipulowac tej osobie.

        Jak juz naprawde masz takie opory to wymysl sobie powod dlaczego potrzebujesz
        tych pieniedzy, jesli koniecznie chcesz sie tlumaczyc, chociaz nie powinnas.

        A to jak ta osoba zyje w ogole nie ma znaczenia. To juz sa Twoje osobiste
        odczucia i nie maja nic wspolnego z pozyczka.
    • isia2711 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 10:49

      Ja tu widze 3 rozne tematy:
      1) nie podoba Ci sie, ze zaprzyjazniona osoba rozrzutnie wydaje zbyt
      duzo pieniedzy, zyje ponad stan
      2) nie chcialabys pozyczac tej osobie ponownie
      3) chcialabys uzyskac zwrot pozyczki

      Ad1)
      Jak sama napisalas - nic ci do tego. Jesli nie jest to Twoja
      najlepsza przyjaciolka, ktorej mozesz rabnac prawde prosto w oczy, a
      ona podziekuje za troske - to nie Twoj interes na co ludzie wydaja
      pieniadze. Pogodz sie z tym. Jesli potrzebujesz odreagowac
      emocjonalna frustracje, napisz do niej dlugi list, opisz jak bardzo
      Cie wkurza jej zachowanie, a potem go spal wink

      Ad2)
      To nie jest temat na teraz. Najpierw uzyskaj zwrot dotychczasowej
      pozyczki. A nastepnym razem popracuj nad asertywna odpowiedzia smile
      www.kobieta.pl/uczucia-i-seks/psychologia/zobacz/artykul/naucz-sie-odmawiac-asertywnym-zyje-
      sie-lzej/

      Ad3)
      Pogodz sie ze strata tych pieniedzy i zapomnij o tym. Albo
      zaakceptuj mozliwosc, ze ta osoba sie wkurzy, zareaguje zloscia i
      Wasze stosunki sie ochlodza. Bo w tej chwili meczysz sama siebie.
      Po prostu ludzie tak maja, ze nawet jak najbardziej uzasadnione
      zadania (jak oddanie pozyczki), moga zle odebrac. I nic na to nie
      poradzisz.

      Jesli jednak zdecydujesz sie porozmawiac z ta osoba, ja bym
      powiedziala cos w stylu:
      "Pozyczylam Ci w zeszlym roku 1000 zlotych. Chcialabym odzyskac te
      kwote do konca wrzesnia"
      (nie musisz sie tlumaczyc dlaczego chcesz je dostac. To Twoje
      pieniadze i Twoja sprawa na co ich potrzebujesz)
      Bardzo prawdopodobne, ze osoba ta zacznie sie tlumaczyc, ze nie
      moze, nie ma, nie uda jej sie zebrac takiej kwoty, itp, itd.
      Krok drugi:
      "Rozumiem, ze nie masz tak duzej kwoty. Czy mozemy sie umowic, ze
      bedziesz mi oddawac 200 zl miesiecznie (50 zl tygodniowo), dopoki
      nie splacisz calej pozyczki?"
      Postaraj sie podac taka sume, ktora jest w zasiegu tej osoby.
      Negocjuj miesieczna kwote do zwrotu az sie dogadacie.
      Musisz miec swiadomosc, ze nikt nie splaci pozyczki dopoki nie
      zacznie jej splacac. Czyli najwazniejsza sprawa - naklonic dluznika,
      zeby zaczal wink

      Powodzenia smile
      ISIA
    • magdalaena1977 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 11:27
      > Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy?
      IMHO nie da się.

      Człowiek dobrze wychowany oddaje w terminie z uśmiechem albo przychodzi w
      terminie mówiąc, że stało się to i to - najmocniej mu przykro, ale musi prosić
      o przełożenie terminu zwrotu.
      Osoba, która tego nie robi, jest źle wychowana i nie da się rozwiązać problemów
      z nią elegancko.
      Albo machniesz ręką na forsę albo wprost powiesz, że chcesz zwrotu pieniędzy.
      • marzeka1 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 11:40
        "Osoba, która tego nie robi, jest źle wychowana i nie da się rozwiązać problemów
        z nią elegancko. "- nic dodać, nic ująć.I pewnie ta osoba udaje,że nic się nie
        stało, że kasy nie pożyczyła, nie jest jej głupio, bo chamowatym ludzie z reguły
        rzadko jest głupio. To autorce wątku głupio jest upomnieć się o swoje.
    • beatrix_75 po prostu 02.07.09, 12:39
      Argument, że pilnie potrzebuję pieniądze odpada(...)

      no to innego chyba nie ma .Im bardziej bedziesz wymyślac -tym
      szybciej ta osoba sie zorientuje ,ze blefujesz i skonczy sie
      tym ,ze sie wycofasz , bo bedzie ci głupio ,ze kłamałas .

      POpros o zwrot pożyczki - wyznacz termin na jej odddanie i finito .
      Jeśli ta osoba jest uczciwa - to sie nie obrazi
      Na pryszłosc - wykrec sie sianem wink
      po co przezywac podobne katusze .
      Biednym nie odmawiasz ,wiec kaca moralnego miec nie powinnas .
    • anew3 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 13:16
      zgadzam sie z powyzszymi radami, popros o zwrot poki sie jeszcze
      odzywasz do tej osoby bo czuje, ze ta przyjazn dlugo nie potrwa,
      chyba potrzebujesz troche czasu zeby realnie ocenic ta osobe. ja
      pozyczylam troche pieniedzy kuzynce ,ktora uwazalam za moja
      przyjaciolke, jak sie okazalo to nie byla zadna przyjaciolka opwiada
      nieprzyjemne rzeczy za moimi plecami, wiecej sie do niej nie
      odezwe.Wiec radze ci rozwiaz ta sytuacje jak najszybciej.
    • alina.walkowiak Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 14:26
      Macie całkowitą rację smile Zgadzam się z każdeńką wypowiedzią smile

      Zdaję sobie sprawę z tego, że boję się upominać o pieniądze, ale z drugiej
      strony usilnie szukam jakiegoś usprawiedliwienia/wytłumaczenia, nie wiadomo po
      co tongue_out Macie rację, będę asertywna smile A na przyszłość żadnego pożyczania i tyle.

      Zazdroszczę Wam , że sami potraficie być tacy silni, bo ja jestem miękkie jajo smile
      • marzeka1 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 15:03
        Ja nie jestem silna, ale NAUCZYŁAM SIĘ tego, po zobaczeniu, jak można naciąć się
        na pożyczeniu lub żyrowaniu. Mój szwagier stracił kiedyś ukochane volvo, bo jako
        żyrant musiał spłacać nieswoją pożyczkę, kolega z pracy- dom (wylądował w
        2-pokojowym mieszkanku). To raz na zawsze nauczyło mnie, by na pewno nie żyrować
        nikomu żadnej pożyczki i nie pożyczać nikomu, ani od nikogo.
        • stef63 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 21:08
          Też mam taką koleżankę w pracy, która od lat pożycza co miesiąc dużo kasy od
          wszystkich. Wszystko to oczywiście w wielkiej tajemnicy, żeby jedni przed
          drugimi nie wiedzieli że ona pożycza. Ponieważ jesteśmy małą firmą i wszyscy się
          znamy to się po jakimś czasie wydało, że pożycza od wszystkich.
          W mojej ocenie również żyje ponad stan. Nie pożycza na chleb.
          Na wakacje jeździ trzy razy w roku: góry, morze, wyjazd za granicę.
          Potrafi zadzwonić z wakacji żeby wysłać jej pieniądze bo nie ma za co wrócić.
          Kiedyś jej powiedziałam, że ja jak nie mam to nie jadę,
          w odpowiedzi usłyszałam - ale ja muszę jechać.
          Pożyczone pieniądze do tej pory oddawała, choć czasami z poślizgiem.
          Ja od roku już jej nie pożyczam bo dotarło do mnie, że mi obrabia tyłek za
          plecami. Innym od których pożyczała też tyłek obrabia. Wszyscy jesteśmy dobrzy
          jak jej pożyczamy. Co miesiąc oczywiście prosi o pożyczkę, ale ja jej mówię że
          nie mam. Nie mam też niestety odwagi, aby powiedzieć jej prosto w oczy dlaczego
          jej nie pożyczam.
          A nie pożyczam ponieważ mnie obgaduje za moimi plecami, to niech sobie pożyczy
          od tych z którymi mnie obgaduje, ale oni też jej nie chcą pożyczyć.
          Ja od niej nie pożyczyłam nigdy i z tego co wiem inni też nie.
          • marzeka1 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 22:43
            A gdyby nie obrabiała ci tyłka, pożyczyłabyś? Bo wiesz, ja serio wierzę w to, że
            od pożyczek to bank jest i tyle.A sposób życia, wydawania, wyjazdy- jej sprawa,
            byle nie płacić tego za kogoś.
            • stef63 Re: Do marzeka1 03.07.09, 00:08
              Gdyby nie obrabiała mi tyłka to bym pożyczyła, bo pożyczałam jej przez wiele lat
              wiele razy i nigdy nie pytałam na co. Pożyczam nie tylko jej. Byłam żyrantem
              mojej szefowej dużego kredytu na mieszkanie, jak ja brałam kredyt na mieszkanie
              to ona była moim żyrantem. Obie jesteśmy po spłacie kredytu już od kilku lat.
              Zawsze pożyczałam i pożyczam mojej siostrze i czasami umarzam jej dług - bo to
              jest moja siostra i znam jej sytuację. Pożyczam też innym znajomym jeżeli tylko
              mam kasę (ta koleżanka której nie pożyczam bo mnie obgaduje jest wyjątkiem).
              Może dlatego pożyczam, że się jak na razie jeszcze nie sparzyłam.
              Natomiast ja jak potrzebowałam pożyczyć to musiałam brać kredyt w banku, bo nie
              miałam od kogo pożyczyć.
              Zgadzam się z Tobą że od pożyczania są banki. Pożyczka w banku zawsze kosztuje
              drożej niż pożyczka od znajomych.
              W banku trzeba zapłacić prowizję od przyznania + odsetki od pożyczonej kwoty, a
              u znajomych już tych opłat nie ma. Niemniej nie potrafię powiedzieć nie jeżeli
              mam kasę, a wiem że ktoś kto mnie prosi jest w potrzebie.
              • bosa.nowa Re: Do marzeka1 03.07.09, 09:06
                I tu sie myliszsmile Ostatnio bylo glosno o tym ,ze pozyczki od
                znajomych rowniez powinny byc oprocentowane -skarbowka moze scigacsmile
                Dobry zwyczaj nie pozyczaj.Mnie byloby glupio pozyczac kase od kogos
                spoza rodziny.
              • linn_linn Re: Do marzeka1 03.07.09, 10:32
                "Może dlatego pożyczam, że się jak na razie jeszcze nie sparzyłam."
                Jak to bylo? "Jak sie nie psewrocis, to sie nie naucys" / Kobiela w jednym z
                filmow /.
              • ikame Stef63 06.07.09, 15:13
                Pożycz mi, bo ja też muszę jechać na wakacjewink
                a serio, to dawno się tak nie uśmiałam
        • magdalaena1977 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 02.07.09, 23:34
          marzeka1 napisała:

          > To raz na zawsze nauczyło mnie, by na pewno nie żyrować
          > nikomu żadnej pożyczki i nie pożyczać nikomu, ani od nikogo.
          Aż tak ostrożna bym nie była.
          Dla mnie ma to sens wtedy, jeśli i tak pomogłabym tej osobie, gdyby miała
          problemy finansowe - np. żyrowanie rodzicom / dziecku kredytu na mieszkanie czy
          samochód. Może najbliższej przyjaciółce ..., ale musiałabym znać jej potrzeby
          sytuację życiową itp. i wiedzieć, dlaczego nie pożycza od rodziny.

          Ale nie podżyrowałabym pożyczki koleżance z pracy, bo za słabo je znam. Nie
          pożyczyłabym im jakichś istotnych sum - najwyżej mogłaby założyć za nie, gdyby
          chwilowo nie miały przy sobie gotówki, ale wtedy miałabym pewność, że zaraz mi
          oddadzą.
          • marzeka1 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 03.07.09, 08:37
            Gdy bliscy mają problemy, wtedy czymś oczywistym jest dla mnie pożyczenie,nawet
            danie kasy (moja siostra chorowała, więc wiem, o czym mówię).
            Po prostu nie pożyczam innym dużych sum i tyle, kuzynka pracuje w dużym
            zakładzie w rachubie: oblicza wynagrodzenia, zusy itp.- mówi, że ma całą listę
            osób, którzy spłacają nieswoje kredyty. Żyruję za to bliskim koleżankom kredyty
            dawane z pracy (do 3 tyś. i ściągana rata jest od razu z pensji), to trudno
            nawet nazwać ryzykiem: mają umowy na czas nieokreślony, są rzetelne. Jednak są
            pewne osoby, którym złotówki nie pożyczyłabym.
    • siula5 Re: Jak taktownie poprosić o zwrot pieniędzy? 03.07.09, 23:23
      Jeśli pożyczam kasę, to zawsze pytam "kiedy oddasz?"
      a jak w ten ustalony dzień nie otrzymam zwrotu to ta osoba niech następnym razem
      nawet nie przychodzi pożyczać, bo nie pożyczam kłamczuchom, a ty nie powinnaś
      się szczypać z nią, tylko otwarcie powiedzieć, że nie dotrzymuje słowa, i że to
      dla ciebie męczące dopominać się o swoją kasę, więc aby uniknąć takowych
      sytuacji, nigdy więcej nie pożyczysz jej ani złotówki. Jeśli chodzi o
      wypominanie jej życia ponad stan, to ja bym przemilczała tą kwestię, jej życie -
      niech żyje jak chce, ale niech nie robi z twojej du..y ślizgawki.
      • only_marcopol co do żyrowania 06.07.09, 11:09
        tez nigdy nikomu bym nie podżyrowała ( chyba że jakieś 2 tys max) bo znam osobę
        która podżyrowała i będzie spłacać do końca życia długi nie swoje sad - bardzo mi
        jej szkoda i dlatego tez nigdy bym sie nie zdecydowała żerować większej kwoty. I
        to nie tylko obcemu bo by nie spłacał, ale w życiu różnie bywa czasem ktoś
        bardzo chce a nie ma z czego spłacać bo np stracił prace i co wtedy ?? Ta
        znajoma spłaca bo bank splajtował i tak naprawdę wina nie była ani po stronie
        ich ani nikogo a kto przewidział plajtę banku - dla własnego bezpieczeństwa i
        rodziny nigdy nie podżyruje nikomu
        • alina.walkowiak Re: co do żyrowania 06.07.09, 13:06
          by racja. ale co, jeśli Ty będziesz w WIELKIEJ potrzebie, pilnie będziesz
          potrzebowała pieniędzy to skąd wtedy weźmiesz żyrantów, skoro nigdy nikomu nie
          żyrowałaś? Tak tylko pytam, bo są zawsze dwie strony medalu. Ni
          • magdalaena1977 Re: co do żyrowania 06.07.09, 14:03
            alina.walkowiak napisała:

            > by racja. ale co, jeśli Ty będziesz w WIELKIEJ potrzebie, pilnie będziesz
            > potrzebowała pieniędzy to skąd wtedy weźmiesz żyrantów,
            Ale żyranci są głównie potrzebni do długoterminowych pożyczek i kredytów. Do
            nagłej wielkiej potrzeby wystarczy pożyczka od rodziny i przyjaciół.
            • alina.walkowiak Re: co do żyrowania 06.07.09, 14:18
              Nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji. A jak będziesz potrzebowała
              100-150 tys. na pilną operację za granicą, bo w Polsce to zapomnij...?
              • bosa.nowa Re: co do żyrowania 06.07.09, 14:21
                Rozumiem jesli "naglym wypadkiem " nazwiemy chorobe ,kleske
                zywiolowa kiedy ludzie traca wszystko ,ok ,ale ile ludzi zyruje
                pozyczki na jakies zachcianki typu auto i inne banaly.
              • magdalaena1977 Re: co do żyrowania 06.07.09, 16:01
                alina.walkowiak napisała:

                > A jak będziesz potrzebowała 100-150 tys.
                to wezmę kredyt na hipotece mieszkania

                > na pilną operację za granicą, bo w Polsce to zapomnij...?
                Muszę przyznać, że opowieści o takich operacjach brzmią dla mnie wyjątkowo
                wątpliwie.
                • kroliczyca80 Re: co do żyrowania 07.07.09, 01:11
                  magdalaena1977 napisała:

                  > alina.walkowiak napisała:
                  >
                  > > A jak będziesz potrzebowała 100-150 tys.
                  > to wezmę kredyt na hipotece mieszkania

                  A jeśli kredyt pod hipotekę już wzięłas, bo potrzebujesz 400 tys. na
                  operację dziecka? I teraz brakuje Ci jeszcze połowy tej kwoty?

                  > > na pilną operację za granicą, bo w Polsce to zapomnij...?
                  > Muszę przyznać, że opowieści o takich operacjach brzmią dla mnie
                  wyjątkowo
                  > wątpliwie.

                  No to mało czytasz, mało się rozglądasz po ludzkich nieszczęściach.
                  Myślisz że rodzice wraz z fundacjami dla zabawy błagają o każdy
                  grosz na konkretne, chore dzieci? Nie tak dawno zmarł Kacperek,
                  który miałby przeszczep serca gdyby udało się w porę zebrać jakąś
                  gigantyczną kwotę. Niemiecka klinika dawała gwarancję, że wykona
                  przeszczep jeśli dziecko znajdzie się na ich oddziale. Nie starczyło
                  pieniędzy, choć pół Polski wpłacało, dziecko czekało w naszym kraju,
                  w końcu zmarło. Takich przypadków jest dużo, niestety. Każdego z nas
                  może to spotkać.

                  Tak się wtrąciłam, bo mnie zdenerwowałaśsmile O żyrantach nie mam
                  zdania, sama nie żyrowałam i nie brałam żadnych kredytów. Ale nie
                  wymądrzam się, że nigdy nie będę potrzebować.
                  • magdalaena1977 Re: co do żyrowania 07.07.09, 08:18
                    kroliczyca80 napisała:

                    > No to mało czytasz, mało się rozglądasz po ludzkich nieszczęściach.
                    > Myślisz że rodzice wraz z fundacjami dla zabawy błagają o każdy
                    > grosz na konkretne, chore dzieci?
                    Nie. Myślę, że chwytają się fałszywej nadziei.

                    I zawsze uderza mnie, że że w takich ogłoszeniach jest mowa o tym jakie dziecko
                    jest słodkie (a co marudnemu i złośliwemu leczenie się nie należy ?), a nigdy
                    nie wyjaśnia się dlaczego wymaga leczenia za granicą, a nie w Polsce.
                    O naszej opiece NFZ można powiedzieć wiele złego, ale akurat poziom
                    wyspecjalizowanego leczenia operacyjnego funkcjonuje w praktyce tylko tam, a w
                    krytycznych sytuacjach nie ma problemu z leczeniem.

                    Słyszałam też opinie osób znających się na rzeczy o konkretnych ogłoszeniach, że
                    akurat ten zabieg spokojnie można w kraju.
                    • kroliczyca80 Re: co do żyrowania 07.07.09, 09:58
                      Dziewczyno, nie wiesz o czym mówisz. WIdać, że nie masz dziecka. Gdy
                      dziecko choruje, ciężko, robi się wszystko żeby mu pomóc.
                      I to bzdura, że w ogłoszeniach nie ma wyjaśnień - w ogóle o jakich
                      ty ogłoszeniach mówisz??? Ja mówię o całych stronach internetowych
                      konkretnych dzieci - z galerią, historią choroby, wyjaśnieniami co
                      do leczenia. Ty naprawdę nic nie wiesz, nie czytasz, nie
                      interesujesz się takimi dziećmi (i nie tylko dziecmi, słyszałaś o
                      tancerce Izie która w tej chwili leczy w Chinach nowotwór za cięzkie
                      pieniądze - zebrane po ludziach?), a przyznajesz sobie prawo do
                      publicznego lekceważenia ich "przypadków". A ci twoi "specjaliści"
                      wypowiadający się o jakichś "ogłoszeniach" to kto? mama? tata?
                      chłopak? Żaden normalny lekarz nie wypowie się tak kategorycznie o
                      przypadku, który zna z trzech linijek "ogłoszenia".
                      I pamiętaj jeszcze, że w Polsce można wykonać wiele operacji, ale są
                      kolejki - nawet kiluletnie, np. do przeszczepów. Nie każdy doczeka.
                      I jeśli rodzic wie, że dziecko ma małe szanse poczekać 2 lata, to
                      robi wszystko, żeby zrobić to prywatnie, a to często możliwe jest
                      tylko poza granicami POlski.
                      Na prawdę jesteś tak krótkowzroczna czy po prostu wygodniej ci
                      myśleć w taki płytki, powierzchowny sposób?
                      • magdalaena1977 Re: co do żyrowania 07.07.09, 10:41
                        kroliczyca80 napisała:

                        > Dziewczyno, nie wiesz o czym mówisz. WIdać, że nie masz dziecka. Gdy
                        > dziecko choruje, ciężko, robi się wszystko żeby mu pomóc.
                        Ale ja nie jestem w stanie pomóc wszystkim potrzebującym dzieciom (i dorosłym też).
                        W związku z tym nie daję pieniędzy na te cele charytatywne, które nie wyglądają
                        dla mnie wiarygodnie.

                        > I to bzdura, że w ogłoszeniach nie ma wyjaśnień - w ogóle o jakich
                        > ty ogłoszeniach mówisz???
                        Ogłoszeniach prasowych - np. w gazecie telewizyjnej dodatku do piątkowej GW.
                        Wyglądają jakby wszystkie powstały z jednego szablonu tylko imię dziecka i nazwa
                        schorzenia się zmienia.

                        > Ty naprawdę nic nie wiesz, nie czytasz, nie interesujesz się
                        > takimi dziećmi.
                        Nie. Co chwila na świecie ktoś choruje, umiera i jego bliscy cierpią. Ja też
                        martwię się o zdrowie swoje i swojej rodziny, ale psychicznie nie dałabym rady w
                        ten sam sposób odczuwać cierpienia innych ludzi. Np. płakać nad każdym wypadkiem
                        samochodowym, który widziałam w TV.
                        Zwłaszcza, że od realnej rodziny dostajesz też przekazy pozytywne, a media nigdy
                        nie podadzą, że pani Kowalska z Grudziądza po zdrowej ciąży urodziła ślicznego
                        chłopca.

                        > Na prawdę jesteś tak krótkowzroczna czy po prostu wygodniej ci
                        > myśleć w taki płytki, powierzchowny sposób?
                        Nie życzę sobie, żebyś mnie obrażała w ten sposób.
              • only_marcopol Re: co do żyrowania 07.07.09, 11:58
                alina.walkowiak napisała:

                > Nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji. A jak będziesz potrzebował
                > a
                > 100-150 tys. na pilną operację za granicą, bo w Polsce to zapomnij...?


                Oby nie ale w razie czego kredyt na hipotekę - mieszkanie mamy własne nie
                obciążone niczym
          • only_marcopol Re: co do żyrowania 07.07.09, 11:56
            bede szukac kredytu gdzie nie musze miec żyranta - poza tym jest jeszcze
            kwe4stia tego co t6o jest wielka potrzeba jesli nie bede miała z czego zyć to
            kredytu na to nie wezme a innych rzeczy mozna sobie odmówić
            Oczywiście masz rację ale po tym co spotkało moja znajoma bardzo jestem zrazona
            do żyrowania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka