alina.walkowiak
02.07.09, 09:53
No, niby proste, ale jednak... Mam w rodzinie taką bliska osobę, która żyje
ponad stan. Nic mi do tego. Tyle tylko, że od bardzo dawna ta osoba jest mi
dłużna znaczną kwotę pieniędzy i zwleka z oddaniem. A w międzyczasie kupuje,
kupuje, kupuje - rzeczy wcale niekoniecznie niezbędne do życia. A mnie szlag
trafia!
Dodatkowo sytuację pogłębia fakt, że ta osoba jest dość agresywnym typem
człowieka i obawiam się, że wkurzy się na mnie, że ja proszę o zwrot kasy. A
ja ją lubię i nie chciałabym psuć naszych relacji. Jednak nie mogę już dłużej
znieść tego jej życia ponad stan z długami. I muszę jej jakoś to powiedzieć.
Ponadto chciałabym jej dać do zrozumienia, że mnie coś takiego denerwuje, że
nie chcę, by w przyszłości pożyczała ode mnie pieniądze. Łatwo się pisze, ale
jak jej to powiedzieć, żeby źle tego nie odebrała?
Tym bardziej, że ona ma poczucie,że mnie stać na to, żeby ode mnie pożyczać
pieniądze. No, tak, ale ja żyje dużo skromniej niż oni i to za swoje, a nie za
pożyczone.
Najprościej i najuczciwiej byłoby jej powiedzieć to tak, jak tu napisałam, ale
nie chciałabym być oskarżona o zaglądanie jej do portfela i zakupów. Co, fakt
faktem, mimowolnie robię.
Argument, że pilnie potrzebuję pieniądze odpada. Macie jakieś pomysły, jakby
jej to wszystko powiedzieć?