12.09.12, 15:14
Jedną z zalet organizacji tekstu w tego typu forach jest możliwość wstawiania odnośników.
W tekście odniesienia też mogą być odnośniki i tam dalej też, itd. Zamiast więc statycznej wypowiedzi mamy od razu całą sieć znaczeń rozciągniętą w przestrzeni i w czasie.
Czy to nie zmienia jakby sposobu istnienia, gdy mogę przekierować w tak prosty sposób do np. swojej wypowiedzi (odczuć, przemyśleń) sprzed np. 10 lat ?
Czyżbyśmy teraz byli w stanie odszukać nawet swoje echo i wszystko scalić w jedną całość ?
Zamiast przemijającej jednej warstwy ciągła kumulacja, ciągłe zaplątywanie sieci.
Obserwuj wątek
    • illmatar Re: Sieć 12.09.12, 18:21
      Gorzej, że inni też mogą dotrzeć do moich myśli sprzed dziesięciu lat wink
      • scand Re: Sieć 13.09.12, 09:36
        To jest właśnie wielowarstwowość, chwila nie mija ale nachodzi jedna na drugą, ciekawe jak można by tę koncepcję przenieść do malarstwa, może należałoby malować farbami półprzeźroczystymi ? - nie, to chyba niemożliwe w tradycyjnym malarstwie, w grafice komputerowej byłoby to tworzenie grafiki na różnych warstwach, dość skomplikowane ale jednak chyba wykonalne..

        • illmatar Umiar 13.09.12, 10:35
          Scand, półprzezroczystość, jako strategia odbioru rzeczywistości oprócz poliwalencji pachnie relatywizmem (co popieram), stoicyzmem (też) i obojętnością (nie popieram).

          A teraz przejdę do techniki: grafika komputerowa bez warstw nie istnieje. Najdrobniejszy graficzny bełkocik wymaga używania warstw, tak samo jak klawisza enter i wszystkich innych.

          Co warstw przezroczystych > 0%: jak każde nadużywane narzędzie prowadzi do mechanicznego traktowania go, inaczej łatwizny, w sumie do maniery. Niczego nie należy nadużywać.
          smile
          • scand Re: Umiar 13.09.12, 10:50
            Myślałem o takim mechanizmie graficznym. Rysujemy na warstwach - oczywiście jakaś warstwa
            musi być na samym wierzchu i tę widzimy. Jednakże możliwe jest odsłanianie warstw głębszych np. poprzez kliknięcie na obiekt ( jak w linku) W ten sposób moglibyśmy się cofać w czasie a obiekt w istocie okazałby się kumulacją obiektów odsłanianym na różne sposoby.
            Jest jeszcze tu problem granic, co uważamy za wyróżniony obiekt a co nie - w sumie bez granic obiekty nie istnieją ale trudno np. czasami wskazać gdzie dokładnie trawa przechodzi w las.
            W sumie nie wiem czy jest możliwe technicznie, tzn. czy są takie programy.
          • scand Re: Zagadka półprzeżroczystości(2) 13.09.12, 10:57
            Ale tego zdania nie rozumiem, a jest bardzo frapujące ..

            " półprzezroczystość, jako strategia odbioru rzeczywistości oprócz poliwalencji pachnie relatywizmem (co popieram), stoicyzmem (też) i obojętnością (nie popieram). "

            Skąd związek półprzeźroczystości ze stoicyzmem ?
            A czy relatywizm nie jest powiązany mocnym spoiwem z obojętnością ? (stąd wyprowadziłbym w twojej tezie , droga Ilmatar, pewną dwoistość i niezdecydowanie)
            • illmatar Re: Zagadka półprzeżroczystości(2) 13.09.12, 23:57
              No, popatrz!

              Dla mnie frapujący jest Twój pomysł z odkrywaniem warstw w realizacji graficznej.
              Nie wiem, czy jest taki program, ale zaczęłam kombinować nad tym jak bym wykonała takie zadanie.
              Jest kilka możliwości i one mogą dać niezły rezultat. Ale to sprawa techniczna, jak to zrealizować. Czy jako grę, animację czy serię obrazów, czy jeszcze inaczej. Ważniejsze byłoby wymyślenie dobrej treści. Wiesz, mam taką strategię: najpierw (wiedzieć) CO, a potem (myśleć) JAK.
              Na razie mamy to JAK (powiedzmy, że mamy, raczej możemy mieć). Rozważam przez moment jak by się to dało zrobić, ale to nie ma sensu, gdy nie wie się co jest do powiedzenia.
              Tak naprawdę, warstwy w grafice komputerowej są całkowicie przezroczyste. Wypełnia się je treścią nie w całości, lecz w wybranych miejscach. Widać więc to co jest na wszystkich warstwach. Chodzi o to, że można je przesuwać, odkrywać i zakrywać różne fragmenty. No i także można zastosować inną przezroczystość na poszczególnych warstwach, więc coś będzie trochę widoczne, coś całkowicie itd.

              A dla Ciebie frapujące jest to, co mi się napisało. To straszne, że można narysować / namalować / skomponować itd. coś, co autora przerasta. Niestety, nie należy pisać czegoś, czego się nie umie uzasadnić, chyba że jest to poezja miłosna.

              Przyznaję, że pisząc słowa, o które pytasz raczej byłam w nastroju niezbyt poważnym. Wyobraziłam sobie, że widzę świat częściowo przezroczysty, a więc także że widzę inne możliwości dziania się sytuacji jakie się pozornie rozgrywają. (To znowu odniesienie do Wytworów i koncepcji z przestrzenią fazową, ale już raczej jako moje osobiste odczytanie).

              Lub też, inna opcja, że widzę ukryte znaczenia, bo mam jakiś radar, który pozwala widzieć co jest ukryte, a nie tylko się domyślać. Takie naiwne marzenie o czapce niewidce, temat poruszany przecież w literaturze.

              Po pierwsze, obie te rzeczy dosadnie ujawniają wielowartościowość, czyli poliwalencję rzeczywistości.
              Po drugie, gdy się widzi różne wersje wydarzeń i znaczeń, to "pachnie relatywizmem". Wszystko zależy jak zdefiniować ten relatywizm. On ma bardzo złą prasę w kręgach katolickich. Jak dla mnie jest pozytywny, bo skłania do przyjrzenia się różnym możliwym interpretacjom. Co się potem z tym zrobi, to dalsza sprawa. Poza tym relatywizm jest wyraźnie postawą opisową i analityczną (ten na serio). Za łatwo osądzamy (ja też, niestety), więc raczej dobrze jest ćwiczyć się w neutralnej obserwacji. Nie mówić stale "uważam że", lecz "patrzeć co" się dzieje.

              Teraz stoicyzm. Myślę, że uczciwe rozpatrzenie różnych możliwości i uświadomienie sobie, że wielka część czynników umyka wszelkiej obserwacji mogą prowadzić do rozpaczy, a co najmniej do trudności w rozstrzyganiu. Tylko stoicyzm może pomóc znieść taką sytuację. Jak dla mnie, skoro nie mam oparcia w opatrzności.


              Ostatni element, obojętność. Ty chyba też nie jesteś jej zwolennikiem? Dodałam tę kwestię, dla podkreślenia, że nie uważam stoicyzmu za to samo co obojętność. Może, może trochę za postawę związaną z wyrozumiałością i wolnością.

              I w końcu jest przecież tak, że widzimy tylko fragmenty, a nie ogarniamy całości.
              Obawiam się, że teraz to już całkiem namieszałam... wink
              • scand Re: Zagadka półprzeżroczystości(2) 14.09.12, 15:27
                Tak, teraz lepiej Cię rozumiem.
                Choć gdyby wziąć na logikę to "absolutny" relatywista musiałby być całkowicie obojętny bo przecież nie ma żadnego wyróżnionego kierunku więc w którą stronę się zwrócić ?
                Zatem pewne kierunki muszą być wyróżnione jeśli w ogóle chcemy się poruszać i w ogóle mieć jakiś układ odniesienia.
                Tak naprawdę całkowita obojętność jest nie do osiągnięcia w tym świecie nawet gdy ktoś by takowej chciał. No chyba że się kompletnie odetnie od świata ( polecam bezludne wyspy wink
                Z drugiej strony częściowa obojętność jest na nas wymuszona ze względu na ograniczone zasoby naszego czasu i sił - gdybyśmy na wszystko reagowali z jednakową pasją to chyba byśmy zamęczyli samych siebie..
                • kicho_nor Re: Zagadka półprzeżroczystości(2) 14.09.12, 21:39
                  Relatywista odpiął ostatni guziczek i ukazały się jej piękne piersi
                  • scand Re: Zagadka półprzeżroczystości(2) 15.09.12, 12:17
                    Kichonorze ..
                    dokazujesz,
                    ale
                    czy
                    przez TO
                    psujesz ?
                    Niech się
                    inni
                    wypowiedzą
                    może
                    oni
                    lepiej wiedzą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka