Tydzień temu dałam się namówić przez bratanka i jego żonę-artystkę do
odwiedzenia giełdy staroci - można tam było(jak widniało na ogłoszeniu w
gazecie) zobaczyć/kupić/sprzedać przedmioty "z duszą".
Prawdę mówiąc - okazałam się okropnym dyletantem: zamiast zajmować się
tymi uduchowionymi przedmiotami - patrzyłam na ludzi oglądających
owe przedmioty

)
Zastanawialiście się kiedyś, skąd w ludziach potrzeba posiadania rzeczy,
które były zrobione z myślą o kimś innym, skąd potrzeba wyeksponowania
np. starego zegarka niekoniecznie z wyjaśnieniem, że to nie jest pamiątka po
własnej prababci?
Właśnie usłyszałam w radiu wiadomość o zuchwałej kradzieży (na oczach tłumu
gości galerii ) "Krzyku" Munka.
Nie sądzę, żeby złodzieje kradli obraz dla siebie - raczej za duże pieniądze
oddadzą go jakiemuś koneserowi.
W zwiazku z tym rodzi się we mnie pytanie ( postaram się zadać je
wieczorem

)