kamfora 13.12.04, 00:27 Ilmatar napisała, że lepiej jest żyć we Francji, niż w Polsce. Nie wiem, czy chodziło o to, że lepiej każdemu tam, niż tu, czy lepiej być Francuzem we Francji niż Polakiem w Polsce? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 13.12.04, 00:37 Co komu lepiej... Mnie by było lepiej być mną we Francji. Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji, nawet kloszard ma się lepiej i pije coś lepszego. Partie polityczne mają tam lepsze, wystawy i muzea, architekturę, chodniki i drogi. Klną ładniej... Odpowiedz Link
kamfora Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 07:15 Co więc skłania ludzi do pozostania tam, gdzie im gorzej? Co skłania Ciebie do tego? Odpowiedz Link
malvvina Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 12:19 niemoznosc wyjazdu (materialna) brak odwagi brak sily nieodpowiedni temperament zawod bez perspektyw przywiazanie do rodziny (dzieci urodzone tu a nie gdzie indziej), przyjaciol, srodowiska etc etc Odpowiedz Link
kamfora Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 17:36 Ale to są argumenty na "lepiej być KIMŚ INNYM" a nie "lepiej być GDZIE INDZIEJ" Może o to zresztą chodzi w tym przekonaniu, że "we Francji byłoby mi lepiej", że jest to jednocześnie przekonanie, że "we Francji byłbym innym człowiekiem"?. Odpowiedz Link
malvvina Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 23:13 nie odpowiem na ten post bo udajesz ze nie rozumiesz > Ale to są argumenty na "lepiej być KIMŚ INNYM" a nie "lepiej być > GDZIE INDZIEJ" > > Może o to zresztą chodzi w tym przekonaniu, że "we Francji byłoby mi lepiej", > że jest to jednocześnie przekonanie, że "we Francji byłbym innym człowiekiem"?. > Odpowiedz Link
kamfora Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 23:31 malvvina napisała: > nie odpowiem na ten post bo udajesz ze nie rozumiesz Odpowiedz, proszę Bo wcale nie udaję. Nie uważam, że mnie byłoby lepiej we Francji, ale gdybym tak uważała - zrobiłabym wszystko, żeby tam wyjechać. "Lepiej" znaczy dla mnie całokształt, a nie tylko jakąś wybraną dziedzinę życia. Odpowiedz Link
malvvina Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 23:45 oczywiscie ze lepiej jest ci w polsce , przeciez to jasne jak slonce - nie widzisz zadnego powodu aby znosic stresy emigracji i nikt ci tego nigdy nie wypominal. > Nie uważam, że mnie byłoby lepiej we Francji, ale gdybym tak uważała - > zrobiłabym wszystko, żeby tam wyjechać. "Lepiej" znaczy dla mnie > całokształt, a nie tylko jakąś wybraną dziedzinę życia. > > Odpowiedz Link
kamfora Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 13.12.04, 23:57 malvvina napisała: > oczywiscie ze lepiej jest ci w polsce , przeciez to jasne jak slonce - nie > widzisz zadnego powodu aby znosic stresy emigracji i nikt ci tego nigdy nie > wypominal. Ale Ilmatar namawia do przeprowadzki do Francji Stąd ten wątek i to wszystko... (Pewnie stresy emigracji i wyobrażanie sobie krzyża wiszącego w szkole oddalonej o kilkaset kilometrów są mniejsze niż stresy powodowane przez wyobrażenie sobie krzyża wiszącego na ścianie w szkole po drugiej stronie ulicy Odpowiedz Link
malvvina Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 14.12.04, 00:22 po co manipulujesz - nie ma to nie ma. Nawet gdy ci sie w glowie nie miesci. No nie ma ... > o kilkaset kilometrów są mniejsze niż stresy powodowane przez > wyobrażenie sobie krzyża wiszącego na ścianie w szkole > po drugiej stronie ulicy > Odpowiedz Link
kamfora Re: Człowiekowi lepiej być człowiekiem we Francji 14.12.04, 00:43 malvvina napisała: > po co manipulujesz manipulowanie to moja specjalność - chyba wiedziałaś? to już wiesz. Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest we Francji 14.12.04, 01:55 Co prawda nie pisałam o życiu umysłowym, ale jest coś takiego jak nastrój nie tyle 'ulicy' co nastrój okolicy. Nastrój okolicy francuskiej jest nie dość że laicki, republikański, obywatelski - to jeszcze do tego intelekt sąsiaduje tam z winem, celebrowaniem jedzenia i wesołości. Esprit, wino i rozmaitości na stole - po trudach dnia są jego jedynie słusznym zwieńczeniem. Draga Ba, co do przeprowadzki, to nie wszystko sie da zrobić tak jak by się chciało. Czy ja bym zniosła te wszystkie dobroci na stałe? Zresztą bywając tam 2 razy do roku staję się cennym towarzystwem, dzięki mnie spotykają się przyjaciele, którzy poza tym "nie mają dla siebie czasu", więc mój styl życia daje bilans dodatni Nie będę się teraz bawić w ocenianie naszej tu rzeczywistości, skrótowo powiem, że jest duszno. Odpowiedz Link
kamfora Lepiej jest być gościem we Francji... 14.12.04, 07:31 ...niż borykać się z problemami codzienności w Polsce Ilmatar, co robiłabyś w Polsce "laickiej", czego nie możesz robić z racji panującej tu "dusznosci"? Czy naprawdę myślisz, że duszno jest Ci między innymi przeze mnie? Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest być gościem we Francji... 14.12.04, 10:55 Miejsce w które się wyjeżdża na wakacje będzie zawsze atrakcyjniejsze niż miejsce w którym pracujemy tydzień w tydzień - choćby to była pustynia Gobi Aby poznać prawdziwy klimat danego miejsca trzeba się nim znużyć, trzeba nie mieć ucieczki od niego (przynajmniej mentalnie), musi być wyborem ostatecznym. *** W Polsce często żyje się ciężko ale chyba raczej z powodu praktycznej "antychrześcjańskosci" naszych rodaków niż ich teoretycznego katolicyzmu. Czym bowiem nie jest np. rozpowszechnione u nas wielopoziomowe złodziejstwo jak nie praktykowanym otwarcie antykatolicyzmem ? Człowiek dorosły z drugiej strony może żyć całkowicie poza religią i w zasadzie nie ma to znaczenia na jego pracę czy styl życia poza pracą. Oczywiście pozostaje mu dyskomfort bycia "mniejszością" ale prawdopodobnie jest to mniejszość teraz już bardzo problematyczna. Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest być gościem we Francji... 14.12.04, 18:39 scand napisał: > Człowiek dorosły z drugiej strony może żyć całkowicie poza religią > i w zasadzie nie ma to znaczenia na jego pracę czy styl życia poza pracą. I tak dokładnie jest. Pracuję w naprawdę dużej firmie i nie ma żadnych różnic w traktowaniu się ludzi różnych wyznań czy bezwyznań. Z drugiej strony - dzieciństwo spędziłam na "zapadłej" wsi, gdzie do dzisiaj mieszka moja Mama, a ja bywam tam tak często i długo jak mogę. Wierzcie mi : nikt nikogo tam nie inwigiluje na okoliczność "chodzenia do kościoła". Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest być gościem we Francji... 15.12.04, 10:48 Mam podobne wrażenie. Motywacje religijne już rzadko wysuwają sie na plan pierwszy w działaniach ludzi. Widać to nawet w polskich serialach takich jak np. "M jak miłość" ktorego akcja częściowo dzieje się na wsi i tam kosciół jest w ogóle nieobecny ! Ludzie mają czasami problemy i dylematy moralne ale rozstrzygają je w zupełnej autonomii od kościoła. Będąc też czasami na "zapadłej" wsi również osobiście mam wrażenie że za pomocą anten satelitarnych następuje tam proces intelektualnej "globalizacji". Niektórzy niecierpliwi mogą myśleć że proces odbywa się za wolno, ale wg mnie jest inaczej - właśnie ta duża szybkość procesu jest częśćiowo odpowiedzialna za poczucie niestałości ( a więc w konsekwencji za brak) norm moralnych w naszym kraju. Odpowiedz Link
malvvina na temat odnosnikow ... 15.12.04, 13:23 w pl mam duze szanse uslyszec komentarz w stylu : a co bedziemy se doo pe zawracac czarnuchami ! na drzewo ! w sumie dobrze ze we francji to niewolnictwo .... Odpowiedz Link
scand Re: na temat odnosnikow ... 15.12.04, 15:11 W Polsce można usłyszeć całą gamę różnych poglądów i wysłuchać bardzo wielu różnych ludzi. Unifikacji jeszcze nie ma. To co przytoczyłaś nie jest dominantą tych poglądów. Odpowiedz Link
kamfora Re: na temat odnosnikow ... 15.12.04, 19:05 malvvina napisała: > w pl mam duze szanse uslyszec komentarz w stylu : a co bedziemy se doo pe > zawracac czarnuchami ! na drzewo ! > w sumie dobrze ze we francji to niewolnictwo .... Byłaś przecież niedawno w Polsce? Usłyszałaś coś takiego? Od kogo? Prawdę mówiąc - jest mi przykro, bo okazuje się, że Twoje zachwyty nad tym, ile się zmieniło na lepsze były udawane... Odpowiedz Link
malvvina Re: na temat odnosnikow ... 15.12.04, 20:28 od dawna wybieram srodowisko w ktorym przebywam a i tak "asfalt" uslyszalam podczas ostatniego pobytu. Na ulicy. To takie banalne ... Odpowiedz Link
malvvina na czym polega... 15.12.04, 20:34 zbrodnia preferowania francji jako kraju w ktorym zyje sie wygodniej (latwiej) ? czy to cos strasznego, Ba ? jestem zdrajczynia ? czego ? kogo ? widzisz mnie raczej jako nacjonalistke ? przykro mi - takie wizje sa mi obce. Odpowiedz Link
kamfora Re: na czym polega... 15.12.04, 20:56 malvvina napisała: > zbrodnia preferowania francji jako kraju w ktorym zyje sie wygodniej (latwiej) > ? Zbrodnia??? Wyobraźnia, Malwinko, wyobraźnia Nie zapominaj, że wątek powstał po stwierdzeniu Ilmatar, że w Polsce jest okropnie i lepiej stąd wyjechać. Myślałam, że sobie porozmawiamy o zaletach i wadach tu i tam, o tym czy warto i dlaczego warto i dla kogo warto Lubię oglądać rzeczy i sprawy ze wszystkich stron, (a potem jeszcze prześwietlić . Tylko po to, żeby ludzi poznać i zrozumieć - nigdy niszczyć czy zmieniać Odpowiedz Link
kamfora Re: na temat odnosnikow ... 15.12.04, 20:49 malvvina napisała: > od dawna wybieram srodowisko w ktorym przebywam > a i tak "asfalt" uslyszalam podczas ostatniego pobytu. Na ulicy. To takie > banalne ... Z racji nieznajomości języka francuskiego nie rozumiałam tego, co mówiono paskudnego we Francji. Mam szczęście. Odpowiedz Link
ilmatar Było przez Ciebie skreślone, a w związku z tym: 13.12.04, 00:47 <<Wiadomość nie została wysłana, powód: nie można odpowiedzieć na tą wiadomość, zaleca się rozpoczęcie nowego wątku>> Powinni byli napisać nieco poprawniej: na tĘ wiadomość. kamfora napisała: > A teraz biegusiem tłumacz, co napisałaś w tym innym ważnym jenzyku Proszę: Dziękuję, mój drogi przyjacielu Wszystko jasne, lepiej się przeprowadzić... Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzięki za przetłumaczenie :-) 13.12.04, 20:48 Mnie tez swietnie zyje sie jako MNIE we Francji. Od 20 lat. Glownie dlatego, ze mam szczescie zyc w kraju laickim. Nie wyobrazam sobie w obecnym stanie rzeczy powrotu do Polski. Odpowiedz Link
kamfora Szczęściaro...;-) 13.12.04, 22:38 ...co konkretnie jest takiego w Polsce, przez co życie tutaj wydaje Ci się niewyobrażalne? (Chodzi mi o przykłady "nielaickości", która mogłaby Ciebie dotyczyć gdybyś wróciła do Polski, a nie dotyczy, gdy jesteś we Francji ) Odpowiedz Link
malvvina Re: Szczęściaro...;-) 13.12.04, 23:12 krzyze na scianach w klasach szkolnych, obowiazkowy katechizm w szkole publicznej !!! ot np... > (Chodzi mi o przykłady "nielaickości", która mogłaby Ciebie > dotyczyć gdybyś wróciła do Polski, a nie dotyczy, gdy jesteś we Francji ) > Odpowiedz Link
malvvina Re: Szczęściaro...;-) 13.12.04, 23:43 rozumiem ze skoro nie jestem toba to twoj los nie powinien mnie obchodzic ? Liczy sie tylko moja doopa ? moja doopa nie lubi przymusu PS myslisz ze mi zabronia ??? ???? > A Ty jeszcze do szkoły chodzisz? Odpowiedz Link
kamfora Re: Szczęściaro...;-) 13.12.04, 23:52 Spokojnie Przecież o tym piszę: że tak samo stresujące jest to, co się dzieje w Polsce dla tych, którzy mieszkają tutaj, jak i dla tych, którzy gdzie indziej. Więc to nie "nielaickość" Polski jest przyczyną emigracji Odpowiedz Link
malvvina Re: Szczęściaro...;-) 14.12.04, 00:20 jak dla kogo a stres stresowi nie rowny lepiej niektorym tony energii wydawac dla przyszlej lepszej (wedle tychze osob) jakosci zycia niz w bigosie wiecznie pedalowac no i istnieja ludzie ktorzy lubia wezwania i ktorzy mysla ze zycie nie jest un long fleuve tranquille (dluga spokojna rzeka) > Więc to nie "nielaickość" Polski jest przyczyną emigracji > Odpowiedz Link
mlody.panicz Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 09:58 kamfora napisała: > Ilmatar napisała, że lepiej jest żyć we Francji, niż w Polsce. > Nie wiem, czy chodziło o to, że lepiej każdemu tam, niż tu, > czy lepiej być Francuzem we Francji niż Polakiem w Polsce? > wszedzie, ale w domu naj - moim zdaniem pozdrawiam mp Odpowiedz Link
witekjs Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 10:15 "Lepiej jest gdzie indziej", niż w Polsce. To tak jak twierdzą liczni, że lepiej mieszkać w Krakowie, Trójmieście lub Poznaniu, niż Warszawie. Przecież takiego postawienia sprawy nie da się obronić. Ci, którzy wyjechali do Francji, Niemiec czy USA, tam realizują się w pracy i rodzinie, są w stanie, niekiedy zapomnieć o niedogodnościach emigracji i nostalgii, która objawia się między innymi, udziałem w polskim forum... Powszechna jest tendencja do myślenia, "wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma". Tak zdarza sie nam myśleć, nie raz w życiu. Najczęściej nie mamy możliwości weryfikowania takiej postawy. Czasami tak i okazuje się, że było to błędne założenie, lub niezwyle kosztowne dla nas i naszej rodziny. Zwiazane z tym jest głebokie przekonanie, że po wyjeździe z kraju trzeba udowodnić sobie, a przede wszystkim innym, że dopiero TAM mogliśmy zrobić karierę. Nie zawsze sie to udaje. Tak samo jak TUTAJ. Znacznie poprawia nam samopoczucie, kiedy jak największa liczba osób pozostawionych, szczególnie tych nieżyczliwych, z zazdrością myśli o naszym sukcesie - TAM. Tak samo myśleliby o nim TUTAJ. Wszak, "najpiękniejszą forma zemsty jest sukces"... Ci pozostawieni, nie są nawet w stanie ocenić ofiar jakie ponoszą emigranci, aby prztrwać. Jako przegrana, odbierany jest powrót do Polski, bez prawdziwego sukcesu w świecie. O tych problemach, między innymi pisze w doskonałej książce "Z głowy", Janusz Głowacki. Obecnie żyje On w pewnym rozdarciu, być może najpełniej w Polsce, odczuwając prawdziwie słodki smak, swojego rzeczywistego sukcesu w NYC. Dodam na koniec, że są mi trochę znane zagadnienia emigracji z autopsji. Jako dziwietnastolatek, w ramach łączenia rodzin, wyjechałem do Ojca w USA. Po kilkunastu miesiącach przyjechałem do Mamy na wakacje, dostałem się na wymarzone studia i pozostałem. Czasami, w różnych trudnych sytuacjach w Polsce zastanawiałem się, czy nie popełniłem błędu. Na takie wątpliwości, nigdy nie ma pewnej odpowiedzi i najlepiej nie stawiać sobie takich pytań... Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 11:05 Często wydaje się że trawa jest zieleńsza na drugim brzegu. Potem okazuje się że to ta sama trawa tylko oświetlenie było nieco mylące. Ale nie da się zaprzeczyć że poszczególne kraje jednak różnią się od siebie ... Odpowiedz Link
witekjs Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 11:27 scand napisał: /.../poszczególne kraje jednak różnią się od siebie ... To prawda, my jednak przywozimy tam wszystkie swoje zalety i wady oraz cały swój bagaż kulturowy. Przypuszczam, że w niemałym stopniu, LOS może zdecydować o naszym powodzeniu lub jego braku. Nie jest to, jak sadzę wprost zależne od nowego miejsca, w którym się znajdziemy. I chyba nie powinniśmy tego traktować jako głównej przyczyny maszego, ewentualnego sukcesu. Witek Odpowiedz Link
felinecaline Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 12:20 Witajcie. Francja (przynajmniej jej malenka "moja" czastka) pograzona jest dzis we mgle porownywalnej tylko do crème chantilly. Postaram sie, zeby moja odpowiedz byla mniej mglista. Moze najpierw odniose sie do wypowiedzi Ilmatar. To, co powiedziala w swoim wczorajszym poscie z 01.55 to slowa jakby wyjete z ust mojego Jeanou-Minou (forumowo krocej zwanego Kicurem) ktorego "szczytem marzen" (nie do spelnienia) jest przeniesienie sie na czas emerytury do ...Polski. On tez Polske zna z pobytow wakacyjnych, nie dotycza go codzienne niedogodnosci, zyje od przyjecia u kuzynow A do imprezy u przyjaciol B, gdzie stoly uginaja sie od obfitosci lokalnych delicyj , trunki plyna umiarkowanym strumieniem a jezyki (dla niego wciaz obce) pracuja niezmordowanie. I cale szczescie, ze moj ojczysty jezyk dla niego pozostal obcym, bo nie moge bywac i udzielac sie towarzysko "wybiorczo"(moge za to wybiorczo tlumaczyc). Przez ta niemoznosc czasami - na szczescie TYLKO czasem musze sluchac slowotoku cytatow z Radyja (u moich bedacych w podeszlym wieku Ciotek rozglosnia ta poczynila w mozgach spustoszenie nieporownywalnie wieksze niz panowie Alzheimer, Creuzweld i Jacob do kupy wzieci). Ze wzgledu na ich wiek mimo wszystko staram sie u nich bywac regularnie - kazde spotkanie moze byc juz ostatnim a wiem, ile one sprawiaja im radosci - prawie tyle, ile kazdorazowe pojawienie sie "£ojca Rydzyka" na antenie). A w odniesieniu do dialogu Kamfory z Malwina odnosnie krzyzy w szkolnych klasach. Tak, mnie przeszkadzaja - te w szkolnych klasach, ten w wmfiteatrze Sejmu - ZWLASZCZA ten. Tu, gdzie zyje mojej wartosci w spoleczenstwie NIKT nie mierzy wyznawaniem takiej czy innej religii, malo: NIKT nawet sie nie zastanawia CZY i jesli tak, to JAKA wyznaje .Nie jestem zmuszona - wbrew sobia a dla "swietego spokoju", bo "co sobie sasiedzi pomysla" do przyjmowania przedswiatecznej "koledy". NIKT zza firanki nie bedzie obserwowal, czy ABY w niedziele ide do kosciola (i na msze "jakiego ksiedza"). Moja uczciwosc mierzy ten czy ow kodeks prawny ( oparty na X przykazan danych ludzkosci na Gorze Synaj a nie wypelnianie przykazan KOSCIELNYCH. I jeszcze pewien drobiazg juz bez zwiazku z poprzednimi argumentami. Moge spokojnie pracowac w ukochanym zawodzie nie lamiac sobie glowy jak "sklonic" chorobe tego czy owego z moich pacjentow, by "sobie poczekala" do pierwszego kwartalu, bo w trzecim czy czwartym "moj CHU" nie ma z czego oplacic niezbednego leczenia. A to dlatego, ze kilkuset panow wybranych w ostatnich wyborach nie bylo w stanie slupic csie na sali sejmowej (tej, w ktorej ze sciany patrzy na nich ukrzyzowany Chrystus) by uchwalic sensowna ustawe "zdrowotna" (to zreszta powtarza sie z kadencji na kadencje). Uchwala natomiast z lekkim sercem i bez najmniejszych wyrzutow sumienia rozne buble czy ustawy wrecz kryminogenne. ..... Nostalgia? Wojtku, to juz zupelnie "zwietrzale pojecie -chocby wlasnie dlatego, ze istnieje internet wraz ze wspanialym wynalazkiem forow dyskusyjnych, ze sprawnie dzialaja telefony, ze nie ma barier granicznych a polaczenia autokarowe czy kolejowe sa "do wyboru - do koloru" nie mowiac juz o mozliwosci codziennych lotow AR. Zreszta powiem Wam w tajemnicy - ja W OGOLE nie uwazam, ze zyje na emigracji - ot, zyje po prostu wlasnie tu a nie gdzie indziej, gdzie istotnie - los pozwolil mi sie zrealizowac. I istotnie, za kazdym razem wracajac z wakacji w Polsce, kiedy na horyzoncie dostrzegam juz panorame mojego miasta wzdycham sobie:..."NARESZCIE , wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej". Z pozdrowieniami z mojego skrawka ziemi FC Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 13:53 Tak, właśnie nasza ustawa zdrowotna jest przykładem że dominuje u nas w praktycznych sprawach podejście antychrześcjanskie. Niezależnie od tego ile będzie krzyży wisiało w Sejmie to i tak dominującą zasadą będzie obecna zasada "pieniądz rządzi wszystkim" - wyznanie nowej uniwersalnej religii , znacznie bardziej rządzącej dziś ludźmi niż zasady wynikające z "chrześcjańskiej demokracji" czy "nauki społecznej kościoła". Nie wiem dlaczego ludziom przeszkadza religia skoro i tak jej praktyczny wpływ jest obecnie stosunkowo mały. *** Co do Francji przyszłą jej religią będzie prawdopodobnie Islam i gdy uzyska w końcu nieco silniejsze wpływy ( powstaną liczące się partie islamskie) dyskusje religijne powrócą Odpowiedz Link
felinecaline Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 15:47 Islam nie bedzie - islam JUZZ JEST JEDNA Z RELIGII uznanych we Francji - jako ROWNORZEDNE. Nie ma jednak zadnego przymusu wyznawania JAKIEJKOLWIEK. Francja jest i ma wszelkie szanse pozostac krajem laickim. Bo ma rowniez szczescie byc panstwem prawa. Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 17:57 felinecaline napisała: > Islam nie bedzie - islam JUZZ JEST JEDNA Z RELIGII uznanych we Francji - jako > ROWNORZEDNE. Czy przez wyznawców islamu również jest on uznawany jako równorzędna religia? Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 18:12 "Będzie" oznacza tu - uzyska siłę polityczną. W demokracji decyduje większość a ponieważ szybciej przybywa muzułmanów niż reszty ( których właściwie ubywa) więc to tylko kwestia czasu. Ale kto wie może do tego czasu wymyślą laicki Islam ?? Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 22:27 felinecaline napisała: > to slowa jakby wyjete z ust mojego Jeanou-Minou (forumowo krocej zwanego > Kicurem) ktorego "szczytem marzen" (nie do spelnienia) jest przeniesienie sie > na czas emerytury do ...Polski. Jednak pisałam o czymś innym. Dla mnie Francja nie jest odległym miescem wakacji, tylko moim miejscem, do którego wracam rzadziej niż mogę. Uczestniczę tam w życiu umysłowym o czystszym oddechu niż nasz tu na miejscu. Obraźcie sie na mnie, ale to polska zaściankowość (mimo licznych wyjątkow) napawa mnie złością. Duszno, bo wciąż górą Giertychy i Rydzyki, a prawica i lewica są po równo do doooooopy. Ludzie wypisują chamskie androny jako komentarze do dowolnego artykułu, potwierdzając degradację umyślową naszego społeczenstwa, lekarze "biorą", pielęgniarki się opier... w pracy, dyrektorzy molestują, prezesi załatwiają pod stołem i jeszcze mamy obowiązek kochać ojczyznę! Nie podoba mi się to wszystko. No i za dużo krzyży. Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 23:22 ilmatar napisała: > Nie podoba mi się to wszystko. > No i za dużo krzyży. Ok. Czyli może pora na pomysły, jak to naprawić? Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 10:32 Ta nasza rzekomo zaściankowość to już chyba tylko mit. Mamy kontakt ze wszystkim co najnowocześniejsze a jeśli chodzi o względną liczbę emigrantów w innych krajach to chyba przewyższamy większość innych narodów europejskich ( np. można by porównać liczbę Niemców i Polaków w Wielkiej Brytanii) Oczywiście nie wszystko musi nam się podobać, ale nie rozumiem skąd mielibyśmy brać entuzjazm do wielu rzeczy które są niczym więcej jak tylko propozycjami. A naśladowców róznych terndów nam i tak nie brakuje. Czego nam właśnie brakuje to oryginalności - no tak ale ta byłaby wzięta właśnie za zaściankowość Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 14:15 scand napisał: > Ta nasza rzekomo zaściankowość to już chyba tylko mit. > Mamy kontakt ze wszystkim co najnowocześniejsze Zaściankowość nie jest moim zdaniem pojęciem przeciwstawnym do nowoczesności lecz do postępowości. Zaściankowy jest ten, kto pragnie zachować rzeczy takimi jakie "zawsze były", nieświadom że panta rhei, co jest mądrością już od czasów Heraklita... Liczba emigrantów w ogóle nie wiąże się z tym tematem. > Czego nam właśnie brakuje to oryginalności - no tak ale ta byłaby wzięta > właśnie za zaściankowość A nie )) Zresztą udowodnij swoją tezę Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 15:23 Dla mnie zaściankowość to brak kontaktu ze światem na zewnątrz zaścianka - brak zaplanowany i podtrzymywany. Polacy natomiast chętnie jeżdżą na wycieczki zagraniczne . Natomiast własna ocena tego świata nie jest zaściankowością. "Pantha rhei" zaś jest stwierdzeniem faktu a nie zaleceniem moralnym - notabene stwierdzeniem ktorym można "uzasadnić" dowolną zmianę ( np. nie ma teraz niewolnictwa - ale kiedyś je wprowadzimy - pantha rhei Czy my bowiem powinniśmy tak czynić aby "wszystko płynęło" i nie było stałych punktów odniesienia ? To wręcz nieludzkie zalecenie. Zresztą ten ujednolicający różne kultury proces "globalizacji" też nie obywa się bez punktów odniesienia, ma po prostu własne. "Dowód" w empirii Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 17:59 scand napisał: > Dla mnie zaściankowość to brak kontaktu ze światem na zewnątrz zaścianka - brak > zaplanowany i podtrzymywany. Oczywiście, masz prawo na takie jak chcesz rozumienie slowa 'zaścianek". To jednak tylko jedno z możliwych podejść. W końcu bielizna pochodzi od bieli, a wcale nie musi być biała itd. Miszkańcy zaścianków raczej nie planowali kultywowania własnej zaściankowości, byli jej nieświadomi. To niewiedza jest charakterystyczna dla tego pojęcia, niewiedza i wrogość wobec świata spoza. > Polacy natomiast chętnie jeżdżą na wycieczki > zagraniczne . I to im dobrze robi > "Pantha rhei" zaś jest stwierdzeniem faktu a nie zaleceniem moralnym A ja to podałam jako zalecenie? Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 19:16 ilmatar napisała: > Oczywiście, masz prawo na takie jak chcesz rozumienie slowa 'zaścianek". > To jednak tylko jedno z możliwych podejść. Zaściankowość to brak niezależności w poglądach. Może się objawiać również przez odczuwanie konieczności zmiany poglądów w zależności od obowiązujących "postępowych tryndów". Wierność poglądom, które jest się w stanie uargumentować nie jest zaściankowością Według mnie myślenie, że Polska w porównaniu z Francją jest krajem zacofanym, to przykład myślenia zaściankowego (mentalności zaściankowej) Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 15:34 Nie znasz zdaje się Francji. Niezależność poglądów jest wielką wartością, jednak nie ma związku logiczno-przyczynowego z zaściankowością. Wierność poglądom nie wymaga umiejętności argumentowania, wielu ludzi ma przemyślane poglądy, a nie ma daru argumentacji. Ani nie oznacza to, że są zaściankowi, ani że postępowi, ani że jacykolwiek: mają po prostu swoje zdanie. > Według mnie myślenie, że Polska w porównaniu z Francją jest krajem zacofanym, > to przykład myślenia zaściankowego (mentalności zaściankowej) Dziękuję za zakwalifikowanie mnie do tej zacnej grupy zaściankowców - jakoś się nie ppoczuwam... Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 16:44 >>>Zaściankowy jest ten, kto pragnie zachować rzeczy takimi jakie "zawsze były", >>>nieświadom że panta rhei, co jest mądrością już od czasów Heraklita... >> "Pantha rhei" jest stwierdzeniem faktu a nie zaleceniem moralnym > A ja to podałam jako zalecenie? > Tak odczytałem "mądrość". Dla mnie jednak jest to tak ogólne jak to że Słońce wschodzi i zachodzi ( chociaż tak naprawdę to ziemia się kręci Odpowiedz Link
tlenek-gipsu Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 17:28 Użylam słowa "mądrość" w znaczeniu analogicznym do "mądrość ludowa", "mądrość wieków". Mamy też określenie "literatura mądrościowa" itd, a nie jako zalecenia. Odpowiedz Link
tlenek-gipsu Scand, pardon za pisanie z cudzego konta 16.12.04, 17:48 wyjaśniam to niżej. pozdrawiam ilmatar Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 17.12.04, 15:03 Z mądrością ludową jest jak z przysłowiami - wszystkie są prawdziwe , niektóre sobie przeczą Odpowiedz Link
scand O postępie. 16.12.04, 16:51 Aby był postęp musi być cel , inaczej jak zmierzymy przebytą drogę ? Czy ludzkość jako całość ma jakiś cel do którego zmierza ? Wątpię.. Odpowiedz Link
tlenek-gipsu Re: O postępie. 16.12.04, 17:38 Chyba może, ale nie musi mieć celu jeśli dotyczy techniki i wynalazczości. Postęp (obecnie skompromitowane nieco pojęcie) może być w różnych płaszczyznach. Techniczny jest na pozór dobry, jednak nawet on budzić może zastrzeżenia. Postęp społeczny mierzy się zazwyczaj podniesienim zdrowotności społeczenstwa, zmniejszeniem śmiertelności noworodkow, poprawa bezpieczeństwa publicznego, upowszechnieniem uczestnictwa w kulturze itp. Pewnie to można zaplanować i następnie zmierzyć... Postęp prawny to by było zwiększenie wykrywalności przestępstw, nieuchronności karania, dostosowania prawa krajowego do umow i konwencji wcześniej podpisanych, pewnie coś pominęłam. Postęp moralny... a to już piekielnie złożone zagadnienie. Kto i jak miałby tu decydować? Moralność to nie prawo. Odpowiedz Link
kamfora Re: O postępie. 16.12.04, 19:33 tlenek-gipsu napisała: > Postęp społeczny mierzy się zazwyczaj podniesienim zdrowotności społeczenstwa, > zmniejszeniem śmiertelności noworodkow, No to zmiejszaniem śmiertelności noworodków to już chyba niekoniecznie znaczy postęp dzisiaj. Chyba, że postawisz zastrzeżenie, z jakiego powodu ta śmiertelność, którą się zmniejsza, dając dowód wymierny postępu. Odpowiedz Link
felinecaline Re: O postępie. 16.12.04, 20:58 Obecnie tzw "kraje wysoko rozwiniete" odnotowuja WZROST smiertelnosci noworodkow.Paradoks postepu medycyny: "donaszanych" jest znacznie wiecej ciazy patologicznych i rodza sie dzieci, ktore dawniej nie tylko przezyc nie mialy szans ale nawet sie narodzic. I to wlasnie wiele z nich umiera PO narodzeniu.Dygresja calkiem niefilozoficzna, zwyklej medycznej "mrowki". Odpowiedz Link
kamfora Re: O postępie. 16.12.04, 21:31 Właśnie to miałam na myśli, ale napisało mi się jakoś "niegramotnie". Dzięki za wyjaśnienie z pozycji medycznej mrówki ))) Odpowiedz Link
scand Re: O postępie. 17.12.04, 15:07 Tylko postęp techniczny mnie przekonuje. Dlaczego ? Bo go można zmierzyć .. Mamy komputery 10 razy szybsze -> postęp jest .. itp. W innych dziedzinach mierzyć jest trudniej. Za to postępu prawnego nie ma bo system działa coraz wolniej mimo coraz szybszych komputerów stosowanych w sądownictwie Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 17:56 witekjs napisał: > Jako przegrana, odbierany jest powrót do Polski, bez prawdziwego sukcesu w > świecie. Szczególnie, gdy wyjazd był pod hasłem "Ja wam pokażę!" Wolność jeśli jest wolnością "od czegoś", jeśli jest skoncentrowana na buncie przeciwko czemuś - nie jest prawdziwą wolnością. Gdy zabraknie demonów - nie ma co z nią zrobić, przygniata człowieka ciężarem zniewolenia. --- ) Ba. może tu? Odpowiedz Link
felinecaline Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 18:28 Tak dlugo, jak dlugo wyznawca Islamu zamierza mieszkac we Francji i korzystac ze swoich praw obywatelskich ma rowniez obowiazek przestrzegania praw tego kraju, ktore stanowia o rownorzednosci religii. Prywatnie moze sobie myslec co chce, jednak nie wolno mu p u b l i c z n i e podjac jakiegokolwiek dzialania, ktore mogloby byc oceniune jako proselityzm. Jesli nie - panstwo ma swoje srodki obrony, do wydalenia wlacznie, o czym niedawno przekonal sie pewien Immam z Lyonu. Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 19:02 felinecaline napisała: > Tak dlugo, jak dlugo wyznawca Islamu zamierza mieszkac we Francji i korzystac > ze swoich praw obywatelskich ma rowniez obowiazek przestrzegania praw tego > kraju, ktore stanowia o rownorzednosci religii. Przypuśćmy, że uważa Francję za SWÓJ kraj i nie ma zamiaru wyjeżdżać... > Prywatnie moze sobie myslec co > chce, jednak nie wolno mu p u b l i c z n i e podjac jakiegokolwiek > dzialania, ktore mogloby byc oceniune jako proselityzm. > Jesli nie - panstwo ma > swoje srodki obrony, do wydalenia wlacznie, o czym niedawno przekonal sie > pewien Immam z Lyonu. Masz rację Feline Jest jednak jedno "ale" - zasada ta obowiązywać będzie dopóty, dopóki OCENIAJĄCYCH będzie więcej, niż wyznawców islamu A teraz będę wredna - udało mi się coś znaleźć. Co Ty na to? polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1188198 Odpowiedz Link
kamfora i jeszcze to 14.12.04, 19:23 polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1175020&MP=1 Odpowiedz Link
scand Re: i jeszcze to 15.12.04, 10:21 Jak będzie się żyło w muzułmańskiej Francji przekonamy się kiedy w jakimś dużym mieście francuskim będzie to większość i będzie mogła tam stanowić suwerennie prawa wg swojego upodobania. Z tego co piszą pierwsza może być Marsylia, tyle że trudno powiedzieć za ile lat. Sytuacja jednak się wciąż zmienia - kiedyś, kiedy Algieria i Maroko wyzwalały się spod kolonializmu francuskiego miały dwa razy mniej ludności niż Francja - teraz mają więcej i to wliczając w to francuskich Arabów. Odpowiedz Link
vicca Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 15:07 Podobno zawsze lepiej tam gdzie nas nie ma A tak na poważnie - różnice między krajami i warunkami życia są ogromne, ale nie trzeba jeździć strasznie daleko "za granic" by się o tym przekonać. Wystarczy się np. przeprowadzić z Warszawy do Katowic... Pzdr ciepło i przekonująco Vicca Odpowiedz Link
witekjs Re: Lepiej jest gdzie indziej 14.12.04, 19:59 Myślę, że zupełnie niepotrzebnym źródłem napięć między nami i "światowymi" rodakami, jest Ich częste wyszukiwanie różnych nieprawidłości i przedstawianie ich w ostrych, krytycznych uogólnieniach dotyczących Polski i Polaków. Czasami wygląda na to, jakby nie chcieli widzieć, jak bardzo przejmujemy się i od kilkunastu lat walczymy ze straszną spuścizną wojny i komuny. Przecież "różności pod dywanem" mają wszystkie narody... Nawet te, które przyjęły Was życzliwie i dały możliwość szczęśliwego rozwoju. Ilekroć przyjeżdamy do jakiegoś kraju możemy dostrzegać piękne kobiety i urocze zaułki lub stojące w wąskich ulicach, "piękności nocy" i ich ponurych opiekunów. Podobnie możemy patrzeć na Kraj naszego dzieciństwa, od którego wspomnień chcielibyśmy czasami uciec... Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
mlody.panicz Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 10:01 witekjs napisał: > Myślę, że zupełnie niepotrzebnym źródłem napięć między nami i "światowymi" > rodakami, jest Ich częste wyszukiwanie różnych nieprawidłości i przedstawianie > ich w ostrych, krytycznych uogólnieniach dotyczących Polski i Polaków. > Czasami wygląda na to, jakby nie chcieli widzieć, jak bardzo przejmujemy się i > od kilkunastu lat walczymy ze straszną spuścizną wojny i komuny. > Przecież "różności pod dywanem" mają wszystkie narody... > Nawet te, które przyjęły Was życzliwie i dały możliwość szczęśliwego rozwoju. > Ilekroć przyjeżdamy do jakiegoś kraju możemy dostrzegać piękne kobiety i urocze > > zaułki lub stojące w wąskich ulicach, "piękności nocy" i ich ponurych opiekunów > . > Podobnie możemy patrzeć na Kraj naszego dzieciństwa, od którego wspomnień > chcielibyśmy czasami uciec... a ja sie tam ciesze, ze na forum tylu swiatowcow, obiezyswiatow, poliglotow i kosmopolitow, o nowych francuzach niewspominajac. serce rosnie, gdy widac, ze znalezli szczescie. szczescie nie tylko dla siebie, ale - dzieki ich swiatlym radom - takze recepte na nie dla nas: usunac krzyze. pozdrawiam rewolucyjnie mp Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 14:24 mlody.panicz napisał: > a ja sie tam ciesze, ze na forum tylu swiatowcow, obiezyswiatow, poliglotow i > kosmopolitow, o nowych francuzach niewspominajac. serce rosnie, gdy widac, ze > znalezli szczescie. szczescie nie tylko dla siebie, ale - dzieki ich swiatlym > radom - takze recepte na nie dla nas: usunac krzyze. > pozdrawiam rewolucyjnie Z obawy, że nie czytujesz wszystkich wątków, powtórka, bo tu, w odpowiedzi takiemu prześmiewcy jak Ty, wyjątkowo pasuje: W aspekcie szanowania każdego czlowieka, krzyże i religia w szkołach to po prostu paskudny przymus. Ten, który nie chce chodzić na religię musi o to zabiegać. Wymaga się od niego większej odwagi i samodzielności niż od stada chodzącego na religię. W małych miejscowościach rodziny wolą ukrywać swoje poglądy, z obawy ostracyzmu. Tzw. światły katolik jest u nas wyjątkiem, ojcorydzykowy jest popularny. Dodam: Twoja religia nie jest lepsza od mojego dystansu wobec każdej religii. Odpowiedz Link
mlody.panicz Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 15:21 ilmatar napisała: > W aspekcie szanowania każdego czlowieka, krzyże i religia w szkołach to po prostu paskudny przymus. > Ten, który nie chce chodzić na religię musi o to zabiegać. > Wymaga się od niego większej odwagi i samodzielności niż od stada chodzącego na religię. W małych miejscowościach rod > ziny wolą ukrywać > swoje poglądy, z obawy ostracyzmu. wydaje mi sie, ze zyjemy w dwoch roznych krajach. pomijam przypadek forum internetowego gw, gdzie niemal kazdy przejaw przywiazania do tradycji spotyka sie z wysmianiem, obrzydzeniem i wyzwaniem (chocby to 'stado'). Religia w szkolach jest dobrowolna, sam sie na nia zalapalem i nigdy nie zetknalem sie z zadnymi przejawami owej nietolerancji. co wiecej, prasa, ktora 14 lat temu bila na alarm, teraz o sprawie milczy. widac fakt jest prosty: religia w szkole nie stanowi zadnego problemu dla uczniow. > Tzw. światły katolik jest u nas wyjątkiem, ojcorydzykowy jest popularny. 1. prosze o dane, inaczej uwazam, ze to Twoja osobista opinia, do ktorej oczywiscie masz prawo. 2. przy okazji: jak wyglada ten stosunek przy okazji innych wyznan, przekonan, orientacji i karnacji? czy tylko katolicy to troglodyci i dzikusy, bijacy swoje zony i niedbajacy o edukacje potomstwa (za wyjatkiem, naturalnie, religii)? > Dodam: Twoja religia nie jest lepsza od mojego dystansu wobec każdej religii. to zalezy. ja uwazam, ze jest lepsza, ale - i o to wlasciwie chodzi - uwazam, ze Ty masz prawo do zdania przeciwnego. chyba ze to Ty uwazasz, ze moje przywiazanie do pewnych wartosci jest bledne i powinienem je na cudza modle zmienic. ogolnie: nie uwazam, ze religia musi byc nauczana w szkolach, ze wszedzie musza wisiec krzyze. ze podczas waznych uroczystosci panstwowych obecny byc musi prymas. sa kraje, gdzie tak nie jest. ale tu i teraz, przy naszych tradycjach i naszej kulturze, uwazam, ze zmiana obecnego stanu rzeczy nie jest przejawem neutralnosci swiatopogladowej panstwa, lecz wprowadzaniem ideologii nowej, ateistycznej. koncentrowanie sie na usuwaniu krzyzy, narzekanie na wszechobecnosc religii (wydumana, moim zdaniem) jest walka z wlasna wyobraznia: nie to jest problemem Polski. problemu predzej upatrywalbym w niedostatecznym sluchaniu przez ludzi nauczania Kosciola. pozdrawiam mp Odpowiedz Link
felinecaline Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 18:13 Nie wdajac sie w filozofowanie - trudno, taki ze mnie filozof jak z koziej..trabka powiem tyle: nie dziala na mnie "widmo Islamu walczacego". Owszem, przyrost naturalny we Francji jest wiekszy w srodowiskach Islamskich (i ogolnie pojetych imigranckich). Przyczyna jest prosta: system dodatkow rodzinnych ("na dzieci"). Dopoki tenze sie nie zmienii bedzie sie oplacalo zyc lekko, latwo i nienazbyt nieprzyjemnie nie pracujac, nie ksztalcac sie, nie wysilajac (np na dzialalnosc polityczna) dopoty sie to utrzyma.Poza tym znaczna czesc imigrantow pochodzenia islamskiego jest we Francji dlatego, ze nie chcialo i nie moglo zyc w panstwie wyznaniowym i im najmniej zalezy, zeby ze swojej aktualnej "terre d'accueil" robic takowe. Kamforo! Prasowke "odrobilam, skomentuje kiedy indziej i gdzie indziej (wylacznie z...braku czasu). I jeszcze drobiazg: NIKOMU nie usiluje wmowic, ze Polacy powinni cokolwiek robic "na wzor" francuski, czy jakikolwiek inny. Powiedzialam tylko jakie jest moje widzenie Polski - nie twierdze, ze dokladne, choc naleze do dalekowidzow i co we Francji MNIE odpowiada. A znam Francje NIE TYLKO Z WYCIECZEK i chocby z racji charakteru mojej pracy znam spoleczenstwo francuskie od kloszarda poprzez imigranta Turka po francuskiego markiza. Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 19:42 Słowa 'stado' użyłam zbyt pochopnie. Nie chodzi mi o wiązanie go z religijnością, która sama w sobie jest dobrym prawem jednostki. Chodzi mi o odruchy stadne. Na religię 'się chodzi w szkole' bo ona w szkole jest. Znam wiele przypadków wymuszania uczestnictwa w religii i żadnych statystyk nie podam, bo zbyt wiele trudu kosztowałoby mnie odnalezienie ich (jeśli są). Gdyby religia była przy parafii, to nikt nie bylby przymuszany, chyba że przez rodzinę, ale to już sprawa wychowania, do którego rodzina ma prawo. mlody.panicz napisał: > wydaje mi sie, ze zyjemy w dwoch roznych krajach. pomijam przypadek forum > internetowego gw, gdzie niemal kazdy przejaw przywiazania do tradycji spotyka > sie z wysmianiem, obrzydzeniem i wyzwaniem (chocby to 'stado'). To nie pomijaj. Obejrzyj dowolny artykuł w gazeta.pl pod którym jest 'zaproszenie do dyskusji'. Zawsze licznie odzywają się prymitywy, ludzie o wyższych wymaganiach umysłowych już przestali w nich uczestniczyć. > Religia w szkolach jest dobrowolna, sam sie na nia zalapalem i nigdy nie > zetknalem sie z zadnymi przejawami owej nietolerancji. Ty i nigdy - to są dowody na powszechność tolerancji? W jak dużym mieszkasz mieście? > co wiecej, prasa, ktora > 14 lat temu bila na alarm, teraz o sprawie milczy. widac fakt jest prosty: > religia w szkole nie stanowi zadnego problemu dla uczniow. To trzeba by sprawdzić. wniosek uważam za pochopny. > > > Tzw. światły katolik jest u nas wyjątkiem, ojcorydzykowy jest popularny. > > 1. prosze o dane, inaczej uwazam, ze to Twoja osobista opinia, do ktorej > oczywiscie masz prawo. Na Feminizmie szaleje kolega Tad, który stale żąda "dowodów". Nie naśladuj go, proszę. Wyrażam oczywiście własne opinie, nie reprezentuję żadnej instytucji, partii czy organizacji. Jednak ten mój pogląd nie jest odosobniony. > 2. przy okazji: jak wyglada ten stosunek przy okazji innych wyznan, przekonan, > orientacji i karnacji? czy tylko katolicy to troglodyci i dzikusy, bijacy swoje > zony i niedbajacy o edukacje potomstwa (za wyjatkiem, naturalnie, religii)? Nie piszę o innych wyznaniach. Nie napisalam nic o katolikach troglodytach i dzikusach, bijących rodziny. Skąd Ci się to wzięło? > > > Dodam: Twoja religia nie jest lepsza od mojego dystansu wobec każdej reli > gii. > > to zalezy. ja uwazam, ze jest lepsza, ale - i o to wlasciwie chodzi - uwazam, > ze Ty masz prawo do zdania przeciwnego. chyba ze to Ty uwazasz, ze moje > przywiazanie do pewnych wartosci jest bledne i powinienem je na cudza modle > zmienic. Jak możesz pisać, że Twoje przekonania są lepsze od moich? Na takie dictum jest nazwa... > uwazam, ze zmiana obecnego stanu rzeczy nie jest przejawem > neutralnosci swiatopogladowej panstwa, lecz wprowadzaniem ideologii nowej, > ateistycznej. Państwo nie musi być 'neutralne', państwo ma dać ludziom święty, nomen omen, spokój i pilnować równych praw wszystkich obywateli. Inwazja krzyży nie jest zdrowa dla państwa i ogółu ludzi. Wiara to sprawa intymna i demonstrowanie jej w skali państwowej jest wyjątkowo szkodliwe. Nie mam pretensji do procesji na drodze publicznej, ale mam pretensję gdy krzyż wisi w sejmie. > nie to jest problemem Polski. problemu predzej upatrywalbym w niedostatecznym > sluchaniu przez ludzi nauczania Kosciola. To też. Rownież pozdrawiam. Ilm Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 19:59 ilmatar napisała: > Słowa 'stado' użyłam zbyt pochopnie. Nie chodzi mi o wiązanie go > z religijnością, która sama w sobie jest dobrym prawem jednostki. Pochopnie, acz szczerze - napisałaś po prostu co myślisz. > Chodzi mi o odruchy stadne. Na religię 'się chodzi w szkole' bo ona w > szkole jest. Odruchy stadne w szkole to rzecz normalna. Szkoła ma między innymi za zadanie nauczyć żyć w społeczeństwie, a nie w stadzie. > Znam wiele przypadków wymuszania uczestnictwa w religii i żadnych > statystyk nie podam, bo zbyt > wiele trudu kosztowałoby mnie odnalezienie ich (jeśli są). To podaj ze dwa przykłady. Ale współczesne. > Gdyby religia była przy parafii, to nikt nie bylby przymuszany, chyba że przez > rodzinę, ale to już sprawa wychowania, do którego rodzina ma prawo. Tak jest teraz w szkołach. To rodzice decydują, czy dziecko uczęszcza na religię, czy na etykę. > Obejrzyj dowolny artykuł w gazeta.pl pod którym jest 'zaproszenie > do dyskusji'. > Zawsze licznie > odzywają się prymitywy, ludzie o wyższych wymaganiach umysłowych już przestali > w nich uczestniczyć. A te "prymitywy" to według Ciebie sami katolicy? > Ty i nigdy - to są dowody na powszechność tolerancji? > W jak dużym mieszkasz mieście? Podaj przykłady na jej brak. > Państwo nie musi być 'neutralne', państwo ma dać ludziom święty, nomen omen, > spokój i pilnować równych praw wszystkich obywateli. Inwazja krzyży nie jest > zdrowa dla państwa i ogółu ludzi. Państwo - czyli kto? > Wiara to sprawa intymna i demonstrowanie jej w skali państwowej jest > wyjątkowo szkodliwe Dla kogo? > Nie mam pretensji do procesji na drodze publicznej, ale mam pretensję gdy > krzyż wisi w sejmie. Dla jednych to symbol wiary, dla innych - próba tolerancji Pozdrawiam. Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 23:14 kamfora napisała: > Pochopnie, acz szczerze - napisałaś po prostu co myślisz. Zawsze piszźę szczerze, nie zawsze po prostu. O stadzie ludzkim nigdy nie myślę dobrze. > > > Chodzi mi o odruchy stadne. Na religię 'się chodzi w szkole' bo ona w > > szkole jest. > > Odruchy stadne w szkole to rzecz normalna. Szkoła ma między innymi za zadanie > nauczyć żyć w społeczeństwie, a nie w stadzie. Szkoła ma różne zadania, których nie wypełnia. Szkoła jest z pewnością odbiciem społeczeństa, a nie instytucją wychowawczą jak byśmy chcieli - powiedzmy większość szkół. Ja mogę sobie pozwolić na tak krytyczną ocenę - nikt mnie za to z rządu czy partii nie wyrzuci, czy nawet nie zagrozi, bo mam konfort być tylko obserwatorką. Pierwszy z brzegu przykład na nietolerancję dużej grupy polityków i zwykłych ludzi, to awantura o wypowiedź M. Środy w Sztokholmie. > > Znam wiele przypadków wymuszania uczestnictwa w religii i żadnych [...] > To podaj ze dwa przykłady. Ale współczesne. Grześ, syn mojej kumpelki Teresy, po przeprowadzce z Warszawy do Pruszkowa (mama była wzywana do szkoły w celu nakłonienia jej do "nierobienia dziecku krzywdy"). Drugi przykład to kolega owego Grzesia, Konrad - obaj pochodzili na religię, odbyli chrzty i I komunie, a po kilku latach obaj zrezygnowali z religii, już na własną rękę. Mnie też wyprowadzono ze szkoły z religią do szkoły bez religii - kiedyś takie też były ("wszyscy chodzą, tylko żydzi nie, my co prawda nic nie mamy przeciwko innowiercom, ale przecież państwo do nich nie należą, prawda?"). To co prawda nie w 100% dzisiejsze, ale w definicji współczesności się mieści. Znam i inne przypadki. > Tak jest teraz w szkołach. To rodzice decydują, czy dziecko uczęszcza na > religię, czy na etykę. Tylko w podstawówkach. Wyżej trzeba się samemu opowiedzieć. Na etykę chodzą także młodzi katolicy. Etyka nie jest sprzeczna z katolicyzmem. > A te "prymitywy" to według Ciebie sami katolicy? Dlaczego tak sądzisz? > Państwo - czyli kto? Państwo, czyli co? Instytucja zarządzająca krajem. Kraj - czyli terytorium. Czy chcesz powiedzieć, że państwo to my? No nie, tak mógł sądzić tylko Ludwik XIV. > > Wiara to sprawa intymna i demonstrowanie jej w skali państwowej jest > > wyjątkowo szkodliwe Pytasz dla kogo? Dla wszystkich. > > Nie mam pretensji do procesji na drodze publicznej, ale mam pretensję gdy > > krzyż wisi w sejmie. > > Dla jednych to symbol wiary, dla innych - próba tolerancji Dlaczego mamy tolerować tylko to, co jest wygodne w propagowaniu obrazu "wiecznego Polaka- katolika"? To jest dzielenie społeczeństwa na lepszych i gorszych, bezkrzyżowych. A Polak niekatolik jaki ma symbol, jeśli nie jest 'komuchem'? (Bo jeśli jest, to powinien nosić oślą czapkę wyhaftowaną na ramieniu ))] Pa Ilm Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 00:05 ilmatar napisała: > Szkoła ma różne zadania, których nie wypełnia. Szkoła jest z pewnością > odbiciem > społeczeństa, a nie instytucją wychowawczą jak byśmy chcieli - > powiedzmy większość szkół. Tak samo kościół - tez jest odbiciem społeczeństwa > Ja mogę sobie pozwolić na tak krytyczną ocenę - nikt mnie za to z rządu > czy partii nie wyrzuci, czy nawet nie zagrozi, bo mam konfort być tylko > obserwatorką. To prawda: być obserwatorem krytykującym to dzisiaj wielki komfort. Dlatego tak mało jest tych, którzy decydują się na działanie. Większości wystarcza krytykowanie (jak zabraknie tych, którzy działają - można zawsze pokrytykować krytykę innych obserwatorów-krytyków) > Pierwszy z brzegu przykład na nietolerancję dużej grupy polityków > i zwykłych ludzi, to awantura o wypowiedź M. Środy w Sztokholmie. To dziennikarze wybierali, kogo zapytać "na gorąco". > Grześ, syn mojej kumpelki Teresy, po przeprowadzce z Warszawy do Pruszkowa > (mama była wzywana > do szkoły w celu nakłonienia jej do "nierobienia dziecku krzywdy"). No i? Dała się "nakłonić" dla świętego spokoju? Była szantażowana? > Drugi przykład to kolega owego > Grzesia, Konrad - obaj pochodzili na religię, odbyli chrzty i I komunie, > a po kilku latach obaj zrezygnowali z religii, już na własną rękę. No i? Gdzie tu nietolerancja? > Mnie też wyprowadzono ze szkoły z religią do szkoły bez religii - kiedyś > takie też były ("wszyscy chodzą, tylko żydzi nie, my co prawda nic nie > mamy przeciwko innowiercom, ale przecież państwo do > nich nie należą, prawda?"). To co prawda nie w 100% dzisiejsze, ale > w definicji współczesności się mieści. Nie, nie mieści się. Tamto były czasy komuny. > Tylko w podstawówkach. Wyżej trzeba się samemu opowiedzieć. N i? Nie powinno być trzeba się opowiedzieć? Kiedyś trzeba przecież, prawda? (a tak na marginesie: liceum mojego syna widać bardzo zacofane, bo kazali rodzicom podpisywać zgodę o uczestnictwie syna w religii.) > Na etykę chodzą także młodzi katolicy. Etyka nie jest sprzeczna z > katolicyzmem. A co to ma do rzeczy? > > > A te "prymitywy" to według Ciebie sami katolicy? > > Dlaczego tak sądzisz? Rozwinęłaś myśl, jakoby wśród katolików rzadkością byli ludzie myślący, poprzez podanie przykładu zabierania głosu na tematy ważne przez "prymitywy". > > > Państwo - czyli kto? > > Państwo, czyli co? > Instytucja zarządzająca krajem. > Kraj - czyli terytorium. > Czy chcesz powiedzieć, że państwo to my? No nie, tak mógł sądzić tylko > Ludwik XIV. Tak, wiem - państwo to zawsze jacyś ONI. > Dlaczego mamy tolerować tylko to, co jest wygodne w propagowaniu > obrazu "wiecznego Polaka - katolika"? A wolałabyś obraz Polaka - komucha? To, czego się nie akceptuje, z czym się nie można identyfikować - to się po prtostu toleruje. Nie możesz wymagać wiecznej tolerancji jedynie od wierzących, bo mają to "wpisane w definicję wiary". > To jest dzielenie społeczeństwa na lepszych i gorszych, > bezkrzyżowych. A Polak niekatolik > jaki ma symbol, jeśli nie jest 'komuchem'? (Bo jeśli jest, to powinien nosić > oślą czapkę wyhaftowaną na ramieniu ))] Masz zadawnione kompleksy - niepotrzebnie. Polak (czy katolik czy nie) - ma za symbol orła. A tak na marginesie : Co to znaczy dzisiaj być Polakiem? Co dla Ciebie to znaczy? Z kim się identyfikujesz? Z jakimiś epokami? Prądami? Czy to tylko to, że są rubryczki: narodowość - polska; obywatelstwo: polskie... Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 16:09 kamfora napisała: > Tak samo kościół - tez jest odbiciem społeczeństwa Czy sugerujesz, że tak jak szkoła nie wypełnia swoich zadań? > To prawda: być obserwatorem krytykującym to dzisiaj wielki komfort. > Dlatego tak mało jest tych, którzy decydują się na działanie. > Większości wystarcza krytykowanie (jak zabraknie tych, którzy działają - można > zawsze pokrytykować krytykę innych obserwatorów-krytyków) To był zawsze wielki komfort. Bycie outsiderem nie oznacza bezczynności. A jak Ty "działasz" i co rozumiesz przez to słowo? Ja pisałam o uczestnictwie we władzy. > > Pierwszy z brzegu przykład na nietolerancję dużej grupy polityków > > i zwykłych ludzi, to awantura o wypowiedź M. Środy w Sztokholmie. > > To dziennikarze wybierali, kogo zapytać "na gorąco". No to co? Kto wszczął protesty i domagał się wyrzucenia jej z posady? > No i? Dała się "nakłonić" dla świętego spokoju? Była szantażowana? Była szantażowana. Potraktowanie swojego dziecka jak czarnej owcy w stadku owieczek bożych. > No i? Gdzie tu nietolerancja? To że zrezygnowali nie jest przykłądem nietolerancji, tylko zakończeniem historii związków tych chłopaków z religią w wydaniu szkolnym. > > Mnie też wyprowadzono ze szkoły z religią do szkoły bez religii - kiedyś > > takie też były ("wszyscy chodzą, tylko żydzi nie, my co prawda nic nie > > mamy przeciwko innowiercom, ale przecież państwo do > > nich nie należą, prawda?"). To co prawda nie w 100% dzisiejsze, ale > > w definicji współczesności się mieści. > > Nie, nie mieści się. Tamto były czasy komuny. Komuna byla jeszcze 15 lat temu. Mentalność sowiecka daje się zauważyć u wielu ludzi, nominalnie przeciwnych komunie. > N i? Nie powinno być trzeba się opowiedzieć? Kiedyś trzeba przecież, prawda? Wyznanie przynależności religijnej "obowiązkiem każdego obywatela"??? To niezłe, jako forma opowiedzenia się... > > Na etykę chodzą także młodzi katolicy. Etyka nie jest sprzeczna z > > katolicyzmem. > > A co to ma do rzeczy? Pisałaś, że to rodzice wybierają i zrozumialam, że katoliccy rodzice zasady wybierają lekcje religii, bo to jest lepsze dla ich dzieci. Czyli - idąc tym torem rozumowania - kto zostaje na etyce? > > > > > A te "prymitywy" to według Ciebie sami katolicy? > > > > Dlaczego tak sądzisz? > > Rozwinęłaś myśl, jakoby wśród katolików rzadkością byli ludzie myślący, > poprzez podanie przykładu zabierania głosu na tematy ważne przez "prymitywy". Niczego takiego nie napisalam - coś mi imputujesz. Prymitywy masowo wypowiadają się pod artykułami z www.gazeta.pl w części zatytułowanej "+ DODAJ swoją opinię". Dzisiejszy przykąłd: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=18638467&v=2&s=0 Prymityw to ten, kto z pianą na ustach i w obelżywych, emocjanolnych słowach miesza z błotem ludzi o innych poglądach i nie reaguje na racjonalne argumenty, mimo to krzyczy na forum. > Tak, wiem - państwo to zawsze jacyś ONI. Przeczytaj może jeszcze raz co napisałam - MSZ państwo to nie ludzie, państwo to instytucja. Żaden zaimek osobowy tu nie pasuje. > > > Dlaczego mamy tolerować tylko to, co jest wygodne w propagowaniu > > obrazu "wiecznego Polaka - katolika"? > > A wolałabyś obraz Polaka - komucha? Wolałabym wznieść się ponad tak schematyczny i nieprawdziwy podział. > > To, czego się nie akceptuje, z czym się nie można identyfikować - to się > po prtostu toleruje. Nie możesz wymagać wiecznej tolerancji jedynie > od wierzących, bo mają to "wpisane w definicję wiary". Ależ nie wymagam tylko od nich, skąd ten pomysł? > > Masz zadawnione kompleksy - niepotrzebnie. > Polak (czy katolik czy nie) - ma za symbol orła. Ta diagnoza... dziwi mnie. Mnie zakazujesz przyjaznych zdrobnień, sobie pozwalasz na publiczne ocenianie mnie? > > A tak na marginesie : Co to znaczy dzisiaj być Polakiem? > Co dla Ciebie to znaczy? Z kim się identyfikujesz? Z jakimiś epokami? > Prądami? Czy to tylko to, że są rubryczki: narodowość - polska; > obywatelstwo: polskie... Ba - za dużo pytań. Przynajmniej jak na ten post i tak długi. Człowiek nie jest kimś raz na zawsze, na szczęście się zmienia. Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 20:21 ilmatar napisała: > > Tak samo kościół - tez jest odbiciem społeczeństwa > > Czy sugerujesz, że tak jak szkoła nie wypełnia swoich zadań? Do wypełnienia zadań tak przez szkołę jak przez kościół potrzebni są ludzie, którzy tworzą szkołę czy kościół. Ludzie nie są idealni, więc i nie wypełniają w pełni owych zadań. > To był zawsze wielki komfort. Bycie outsiderem nie oznacza bezczynności. > A jak Ty "działasz" i co rozumiesz przez to słowo? Ja pisałam o uczestnictwie > we władzy Biorę udział w wyborach - to jest moje dotychczasowe uczestnictwo we władzy. Generalnie staram się nie przeszkadzać tym, którzy mają pomysły na budowanie, a nie tylko na burzenie tego, kto coś zbudował, a od czasu do czasu dodatkowo oprócz nieprzeszkadzania - staram się wspierać. Stawiam też na młodość ( i wspieram w działaniu mojego syna) > Pisałaś, że to rodzice wybierają i zrozumialam, że katoliccy rodzice z zasady > wybierają lekcje religii, bo to jest lepsze dla ich dzieci. Czyli - idąc > tym torem rozumowania - kto zostaje na etyce? To, że do rodziców należy ostateczna decyzja nie oznacza, że nie konsultują jej z dzieckiem. > Wolałabym wznieść się ponad tak schematyczny i nieprawdziwy podział. Dobrze byłoby - zamiast narzekać na konieczność tolerowania równie nieprawdziwego podziału > > Masz zadawnione kompleksy - niepotrzebnie. > > Polak (czy katolik czy nie) - ma za symbol orła. > > Ta diagnoza... dziwi mnie. > Mnie zakazujesz przyjaznych zdrobnień, sobie pozwalasz na publiczne > ocenianie mnie? Napisałam to w odniesieniu do następującego Twojego wpisu: > > > Mnie też wyprowadzono ze szkoły z religią do szkoły bez religii - > kiedyś takie też były ("wszyscy chodzą, tylko żydzi nie, my co prawda > nic nie mamy przeciwko innowiercom, ale przecież państwo do > > > nich nie należą, prawda?"). Przepraszam, ocenianie nie było moją intencją. > Ba - za dużo pytań. No bo dla mnie życie to wieczny znak zapytania Odpowiedz Link
malvvina Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 00:11 tak szczerze mowiac to mnie nieco trafia - tlumaczyc sie glupio i dawac ewidentne przyklady czegos co istnieje i wszyscy o tym wiedza. Tak jak by udowadniac ze nie jest sie wielbladem. Pseudo religijnosc Polakow jest ciezka do zniesienia, a fakt ze kosciol ma cokolwiek do powiedzenia w sprawach polityki (!!!) przyprawia mnie o dreszcze. Hipokryzja pelza jak gad. A ja niby musze udowadniac , pfff rano program dla dzieci (gorzej jak za komunizmu bo tyle tego g...nie bylo !) a w programie o bozi i piosenki (?) jakies katechizmowe czy co w poludnie msza dwie godziny pozniej wywiad z dostojnikiem koscielnym jakims potem konsultacja pt co prymas jakis tam mysli o...(i tu wydarzenie polityczne !) nastepnie dziennik - cos o papiezu oczywiscie albo inauguracja jakies budowli koscielnej spotkanie jakiegos polityka z glowa kosciolu ufff i tak codzien od nowa w kolko i w kolko jak to nie jest pranie mozgu ingerencja i propaganda to ja nie wiem jak nazwac takie programy ... aha zapomnialam koncert muzyki koscielnej (organy - zazwyczaj lubie ale tu juz pekam i puszczam hip hop na caly glos !) i oczywiscie piosenki przez dzieci/ mlodziez to sa w skrocie moje telewizyjne wrazenia z pobytow w polsce aha , zapomnialam, zawsze mi sie uprzejmie przypomina zebym mordy nie darla zem ateistka bo to nie uchodzi (pewnie znow obrazam czyjes uczucia) Konczy sie na tym ze kompletnie sie wylaczam (zeby niby przykrosci nie zrobic rodzinie czy znajomym pfff) Odpowiedz Link
mlody.panicz Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 09:11 ilmatar napisała: > Jak możesz pisać, że Twoje przekonania są lepsze od moich? Na takie dictum jest > nazwa... alez jest to jedyna rzecz, ktora mozna napisac! jesli uznaje jakies poglady za moje, to jakis powod musze miec, nieprawdaz? czymze rozni sie na poziomie meta Twoje przekonanie o rownosci wszystkich pogladow od mojego - o wyzszosci moich? pozdrawiam mp Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 16:22 mlody.panicz napisał: > jesli uznaje jakies poglady za > moje, to jakis powod musze miec, nieprawdaz? > czymze rozni sie na poziomie meta Twoje przekonanie o rownosci wszystkich > pogladow od mojego - o wyzszosci moich? Na poziomie meta wygląda, że zakładasz, że wypowiedź A = wypowiedź B co do prawomocności? I dlatego nie można określić czy A jest lepsze od B? Czy o to Ci chodzi? W rezultacie rozmowa musi zejśc na poziom merytoryczny, prawda? Ale pomijając już technikę metarozmowy, uważam, że moje poglądy są słuszne i dobre, bo są moje. Inne poglądy mają rację bytu i nie oceniam ich pod względem wyższości czy niższości od moich. Dlatego są równie jak moję uprawnione. Oprócz jawnie faszystowskich i rasistowskich, których głoszenia zakazuje zresztą prawo większości państw. Odpowiedz Link
mlody.panicz Re: Lepiej jest gdzie indziej 16.12.04, 17:35 ilmatar napisała: > Na poziomie meta wygląda, że zakładasz, że > wypowiedź A = wypowiedź B > co do prawomocności? > I dlatego nie można określić czy A jest lepsze od B? Czy o to Ci chodzi? W rezu > ltacie rozmowa musi > zejśc na poziom merytoryczny, prawda? niekoniecznie, chyba. ale niewazne, zasadniczo chodzi mi mianowicie o to, ze POGLADY TRZEBA WARTOSCIOWAC. to znaczy: jesli w przyrodzie wystepuja rozne poglady na jedna sprawe, to ja - kierujac sie tym i owym - wybieram jeden z nich, gdyz uwazam go za sluszny. inne poglady moge co najwyzej tolerowac, pozwalajac im wspolistniec. a wiec: pewne poglady sa moje, gdyz uwazam je za sluszne, a nie - na odwrot. > Oprócz jawnie faszystowskich i rasistowskich, których głoszenia zakazuje zreszt > ą prawo większości > państw. slusznosc jest pierwotna w stosunku do prawa (pomijajac sluszna zasade, ze prawa (w domysle - sprawiedliwego, czyli slusznego) nalezy przestrzegac). potepiam wiec rasizm, gdyz jest sprzeczny z moimi (slusznymi!) przekonaniami, a nie dlatego, ze zakazuje tego prawo. pozdrawiam mp Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 19:02 ilmatar napisała: > W aspekcie szanowania każdego czlowieka, krzyże i religia w szkołach to > po prostu paskudny przymus. Niektórzy tak samo mówią o matematyce > Ten, który nie chce chodzić na religię musi o to zabiegać. Musi. U swoich rodziców. > Wymaga się od niego większej odwagi i samodzielności niż od > stada chodzącego na religię. Nie wiem, czy większej. Ale te wymagania stawiają przed nim jego rodzice: życie bez Boga, wybór drogi, gdzie jest się zdanym tylko na siebie - to nie lada odwaga. > W małych miejscowościach rodziny wolą ukrywać > swoje poglądy, z obawy ostracyzmu. Guzik prawda. Tak jak to ktoś już napisał - wszystko to jest wytworem chorej wyobraźni. Ludzie na wsi znają się "od podszewki" i fakt chodzenia czy niechodzenia do kościoła jest w tym wszystkim najmniej ważny. Jak ktoś jest szubrawcem, to żeby dwa razy dziennie latał na msze nie zyska tym lataniem NICZYJEJ aprobaty, a jak ktoś jest dobrym człowiekiem, to każdy się do niego przyzna nawet, jeśli do kościoła mu "nie po drodze". Ale jakoś tak zwykle jest, że szubrawcy upatrują źródło ludzkiej niechęci w stosunku do siebie tylko w tym, że nie chodzą do kościoła. Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 19:51 kamfora napisała: > Nie wiem, czy większej. Ale te wymagania stawiają przed nim jego rodzice: > życie bez Boga, wybór drogi, gdzie jest się zdanym tylko na siebie - to nie > lada odwaga. Żabko droga, wyobraź sobie że tę drogę odbyli już rodzice, a ich dziecko stojące obecnie przed problemem też nie chce szukać jedynie słusznego światła A jak sądzę, żadna odwaga nie jest wymagana, żeby obywać się bez religii. Wystarczy ogólnodostępna przyzwoitość. > > W małych miejscowościach rodziny wolą ukrywać > > swoje poglądy, z obawy ostracyzmu. > > Guzik prawda. Tak jak to ktoś już napisał - wszystko to jest > wytworem chorej wyobraźni. Ludzie na wsi znają się "od podszewki" Znamy wobec tego inne miejsca w Polsce... Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 15.12.04, 20:58 ilmatar napisała: > Żabko droga, Protestuję przeciwko używaniu względem mnie takich zwrotów. Odpowiedz Link
kamfora i jeszcze odnośnie ostracyzmu 15.12.04, 19:34 ilmatar napisała: > W małych miejscowościach rodziny wolą ukrywać > swoje poglądy, z obawy ostracyzmu. Jeśli ktoś mi mówi, że robi coś z obawy przed ostracyzmem, to mam nieodparte przekonanie, że wobec mnie również nie jest szczery. Jeśli X mówi do Y, że go bardzo lubi i ceni, a potem "w zaufaniu" mówi do mnie, że Y to palant, ale MUSI utrzymywać Y w takim przekonaniu w obawie przed...cokolwiek, to X przestaje być dla mnie wiarygodny. Odpowiedz Link
jaro_ss "nie jest lepsza od wobec każdej religii" OK 16.12.04, 07:27 "Twoja religia nie jest lepsza od mojego dystansu wobec każdej religii" Z tym akurat się zgadzam. Ale tak z mojego Cynicznego punktu widzenia Laickość traktuję jak jeszcze jeden rodzaj religii :o) Dystans wobec religii może też być zwykły, tolerancyjny, albo i skrajny, fanatyczny - tyle cynizm. Ludzie fiksują na tle religijnym - zabrońmy okazywania religii, ale ludzie fiksują na tle seksu - zakażmy seksu! Taka jeszcze jedna cyniczna konkluzja... Mój cynizm mi podpowiada, że nie tędy droga, proponuję szukać rozwiązania bardziej oryginalnego... Odpowiedz Link
tlenek-gipsu Re: "nie jest lepsza od wobec każdej religii" OK 16.12.04, 17:44 Jest jeszcze wiara. Oprócz religii. Wiara nie musi być religijna. jak powiada pewien mój mądry znajomy, Bóg to tylko słowo. Slowa mogą być różne, sens jest i tak poza zasięgiem. szukamy go, jedni, inni inaczej. Dobrze jest szukać samodzielnie. Nie jesteś cyniczny... Odpowiedz Link
tlenek-gipsu Pardon - piszę znów od kogoś, tu Ilmatar !!! 16.12.04, 17:47 Komp mi nawalił, cholerka, znowu! Do niebawem! Ilm Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Pardon - piszę znów od kogoś, tu Ilmatar !!! 17.12.04, 07:22 Ja bym powiedział tak, ludzie mają skłonność do zachowań religijnych, lub qyazireligijnych, poglądy, oddawanie czci, wartościowanie oparte na nie do końca racjonalnych przesłankach, tęsknoty duchowe, wiarę w coś tam... Wyrastając w środowisku religijnym, mamy szansę oswoić się z problematyką wiary, wyrobić sobie pewne odruchy, dojsć do jakiejś postaci wiary dojrzałej... Często unikając religii, zaciemniamy sobie pewien obszar życia, można popaść w postawy charakterystyczne dla religii, stosując cały czas wyparcie... Stąd oglądając pewne postawy społeczne (np Panią Labudę, czy Jarugę) mam nieodparte wrażenie, że ich zaangażowanie ma charakter quazi religijmy, wręcz mistyczny..... z innej beczki Jeśli znasz porządek wiary, to rozumiesz np. wahabitów i ich zachowanie staje się bardziej przewidywalne, choć właśnie są oni nurtem racjonalizującym wiarę... Nie ma co odżegnywać się od religii, a fanatyczny ateista to też fanatyk... Odpowiedz Link
ilmatar Dychotomia? 17.12.04, 11:35 Czy widzisz jakąś furkę [chodzi o nazewnictwo] dla mnie? Ani nie jestem religijna (wręcz religii nie lubię, choć nikomu nie zabraniam, ani nie zamierzam zniechęcać), ani nie jestem ateistką... Mam swoje widzenie świata i je wyrażam w tym co robię (nie w tym co mowię). A więc? Odpowiedz Link
witekjs Re: Dychotomia? 17.12.04, 12:00 ilmatar napisała: /.../> Ani nie jestem religijna (wręcz religii nie lubię, choć nikomu nie zabraniam, a ni nie zamierzam zniechęcać), ani nie jestem ateistką... Gdy mówimy "nie lubię" warto się zastanowić dokładnie co przez to rozumiemy. Najczęściej związane jest to z jakąś formą obawy/lęku. Musimy rozebrać to na czynniki pierwsze i wtedy będziemy wiedzieli, co na prawdę nam w tym nie odpowiada. Czasami bywa to dla nas zaskakujace. Niekiedy, nie jesteśmy w stanie sprecyzować przyczyn swojej niechęci. Może nam w tym pomóc ktoś inny. Witek Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Dychotomia? 17.12.04, 14:51 Furtkę już sama znalazłaś - jesteś miła, inteligentna i ciekawa... Mnie chodziło o to, że nie nie można czegoś potępiać bez jakiejś próby zrozumienia, analizy, próby dotarcia do wartości. Oczywiście ma to i drugą stronę, są i wartościowi ateiści, czy ludzie, których religia nie interesuje, ale wiodą ciekawe i niebanalne, wartościowe, nieraz wysoce moralne życie... Kiedyś niejaki Boduin opracował koncepcję teologii rytu (teologii liturgii) na zrębach rytów greckich, a więc pogańskich. Zerwał się głos oburzenia gdzieniegdzie, a dziś jest to wykładane i przyjęte w pismach Waticanum Secundum. To tak jakby widzieć istotę, nie patrząc w szufladki, ale mając zmysł obserwacji i zmysł wartości, i posługiwać się nim w życiu... Odpowiedz Link
ilmatar Re: Dychotomia? 18.12.04, 11:55 Jaro, miło jest mi czytać takie komplementy. To jaka jestem (wg Ciebie), to nie jest sposob, jaki 'wynalazłam', żeby znależć swoją drogę. Cech osobowości się nie wybiera, one są <<naturalne>> (hi,hi). Nie mogę się nazywać ateistką, religie mnie - owszem - interesują. Tylko mam za dużo zastrzeżeń, żeby jakąś przyjmować za swoją. Natomiast rozmowa o tych wszystkich zastrzeżeniach byłaby zbyt długa, jak na cierpliwość forum. A więc: >> Mam swoje widzenie świata i je wyrażam w tym co robię (nie w tym co mowię). Odpowiedz Link
mariposa a orły w szkolach jeszcze wisza? ;-) 03.01.05, 13:06 jestem w Polsce od trzech tygodni prawie. bylam u stomatologa, ginekologa, kosmetyczki, fryzjera, w banku, sklepie, na dworcu PKP i w knajpie. nigdzie nie zauwazylam krzyza (moze dlatego, ze nie jestem zbytnio wyczulona na takie detale ). Za to wielki blyszczacy sztucznymi crkoniami w odcieniu rozu krzyz wiszacy ostentacyjnie na skapo odzianej piersi mlodej panienki w nocnym lokalu razi mnie bardziej niz gdyby sobie moj dentysta powiesil w swoim gabinecie. ale nie bede od razu rozglaszac, ze polskie nastolatki to szczyt bezguscia. Bylam tez 3 razy w kosciele. mam nadzieje, ze sasiedzi odnotowali )) ksiadz nie kazal ani wieszac krzyzy, ani o pieniadze nie wolal. moja siostra stwierdzila, ze nawet fajnie jak tak mozna sobie glosno pospiewac natomiast w radio (wolno juz uzywac "w radiu"?) kilka razy czesciej mozna bylo uslyszec (skad inad moja ulubiona) piosenke "Last Christmas" niz wszystkie polskie koledy razem wziete (moja opinia oparta jest na wyrywkowym sluchaniu kilku przypadkowych stacji komercyjnych ), co z brakiem zimowej aury odbilo sie na spadku swiatecznej atmosfery niestety. naprawde nie rozumiem o co Wam z tymi krzyzami chodzi?!?!?!? natomiast przygladajac sie tej dyskusji zaczyna miescic mi sie w glowie, ze w XXI wieku, w cywilizowanym kraju mozna podkladac bombe sasiadowi, za to ze do innego kosciola chodzi... mi tam krzyz na scianie nie przeszkadza. nie przeszkadza mi pomnik lenina. nie przeszkadza mi nowe auto sasiada. przeszkadza mi bloto (troche) i odmowa zrobienia badan w szpitalu w okresie miedzyswiatecznym. Dzieki Bogu (sic!) sa prywatne kliniki i to nawet w mniejszych miastach. przeszkadzalby mi prawny zakaz stosowania srodkow antykoncepcyjnych i obowiazkowy paciez przed lekcja matematyki. niczego nikomu (oprocz siebie samej) nie staram sie udowodnic. jak mnie pytaja jak jest w Polsce, to zgodnie z prawda odpowiadam, ze wiem jak BYLO kilka lat temu, a teraz sie zmienia, szybko sie zmienia i chyba na lepsze. i z duma w glosie dodaje, ze ciagle mozna pasemka zrobic za 15 euro )) a na zakonczenie powiem Wam jedno - latwiej zyje sie w kraju, za ktory nie jest sie odpowiedzialnym. pozdrawiam serdecznie i przesylam najszczersze zyczenia Szczesliwego Nowego Roku! m. Odpowiedz Link
malvvina Re: a orły w szkolach jeszcze wisza? ;-) 03.01.05, 13:25 latwiej zyje sie w kraju za ktory nie jest sie odpowiedzialnym ? mysle i mysle i tak sie zastanawiam kto jest za jaki kraj odpowiedzialny ? bo to by byl duuuuzy ciezar ja sie nie pisze natomiast wiem gdzie pracuje (jestem odpowiedzialna za prace) gdzie place podatki (o cholera jak ja musze byc za to odpowiedzialna !) place czynsz (za wysoki !) i usiluje byc odpowiedzialna za miesieczny wlasny budzet. wynika z tego ze w Polsce (gdzie nie mam zadnych spolecznych odpowiedzialnosci) zyloby mi sie latwo no ale ze nie lubie isc na latwizne, to se pocierpie jeszcze w tej francji )) Odpowiedz Link
kamfora Re: a orły w szkolach jeszcze wisza? ;-) 03.01.05, 19:43 malvvina napisała: > latwiej zyje sie w kraju za ktory nie jest sie odpowiedzialnym ? > > mysle i mysle i tak sie zastanawiam kto jest za jaki kraj odpowiedzialny ? > bo to by byl duuuuzy ciezar > ja sie nie pisze Możesz sobie kpić, Malwina, ile wlezie, ale to nie zmieni faktu, że Mariposa właśnie trafiła w samo sedno (I powinna zacząć dzienniki pisać, żeby jej potem, jak już do podręczników trafi, życiorysu nie przekręcili i czegoś ważnego nie zapomnieli - na przykład, że w kawiarence pisywała A wracając do tej odpowiedzialności to wydaje mi się, że ma to dużo wspólnego z tym poczuciem tożsamości, o którym mowa w sąsiednim wątku. Podatki to jeszcze nie wszystko, to jedynie coś w rodzaju: "płacę i wymagam" albo "wymagam - więc płacę". Odpowiedz Link
malvvina Re: a orły w szkolach jeszcze wisza? ;-) 03.01.05, 20:13 nie, podatki to znaczy : place bo tego ode mnie wymaga ogol. No, ta jak jej tam, co ja nie bardzo lubisz, republika, res publica znaczy, no demokracja tez... Odpowiedz Link
malvvina Re: a orły w szkolach jeszcze wisza? ;-) 03.01.05, 13:30 orzel jest symbolem panstwa - i jak on ma mi przeszkadzac ? przeciez sobie miejsca urodzenia nie zmienie tylko po to zeby sie nie "poczuwac" ? natomiast krzyz w oficjalnym "panstwowym" miejscu przeznaczonym dla wszystkich polakow sugeruje ze jestem obowiazkowo na marginesie. Lubie marginesy lecz tylko wtedy gdy sama je wybieram PS mnie fryzjer w polsce kosztowal jakies grosze za to we francji 72 euro zeby jakos naprawic koszmar spalonych i obcietych w schody wlosow ! Jestem w rozpaczy bo takiej masakry nigdy nie doswiadczylam ! Ostatni raz , przysiegam ! Odpowiedz Link
witekjs Re: Lepiej jest gdzie indziej 03.01.05, 23:05 Niekiedy piszą do nas ludzie, którzy chcą nas przkonać, że lepiej jest być, na przykład p.o. Francuzem, niż p.o. Polakiem. Chyba żadna z tych ról nie jest zadawalająca... Witek Odpowiedz Link
malvvina Re: Lepiej jest gdzie indziej 04.01.05, 17:44 ??????? > Niekiedy piszą do nas ludzie, którzy chcą nas przkonać, że lepiej jest być, na > przykład p.o. Francuzem, niż p.o. Polakiem. > Chyba żadna z tych ról nie jest zadawalająca... > > Witek > > Odpowiedz Link
ilmatar Re: Lepiej jest gdzie indziej 06.01.05, 02:10 Witku, mam nadzieję, że nie chciałeś nikogo obrazić...? Po namyśle dochodzę do wniosku, że bycie jakiejkolwiek narodowości jest przekleństwem. Człowiek nie wybiera, a ma. Co za zniewolenie. W dodatku bez wyjścia... W żadnym języku tak sprawnie nie mówię, jak po polsku, w żadnym nie liczę, innych tradycji tak dobrze nie rozumiem, ludzie mnie gdzie indziej bardziej zdumiewają... A "nasi" bez niespodzianek. Ciepełko. Nudnawo. Niemrawo. Trochę idealistów, trochę wariatów, sporo zacietrzewionych, większość dba o kasę, jakaś grupa tkwi w przekrętach. Pewnie gdzie indziej też, ale jakoś to mniej doskwiera... Tym miłym akcentem kończę na ten raz i życzę dobrej nocy Odpowiedz Link
kamfora Re: Lepiej jest gdzie indziej 06.01.05, 07:29 ilmatar napisała: > Po namyśle dochodzę do wniosku, że bycie jakiejkolwiek narodowości jest > przekleństwem. > Człowiek nie wybiera, a ma. Co za zniewolenie. To może idźmy dalej: bycie w ogóle jest przekleństwem... Konkretny człowiek nie wybiera sam, czy chce zaistnieć, czy nie, powołują go do życia bez pytania i jeszcze wmawiają, że to dar Odpowiedz Link
witekjs Re: Lepiej jest gdzie indziej 06.01.05, 12:51 ilmatar napisała: > Witku, mam nadzieję, że nie chciałeś nikogo obrazić...? > > > Po namyśle dochodzę do wniosku, że bycie jakiejkolwiek narodowości jest przekle > ństwem. > Człowiek nie wybiera, a ma. Co za zniewolenie. > W dodatku bez wyjścia... > W żadnym języku tak sprawnie nie mówię, jak po polsku, w żadnym nie liczę, inny > ch tradycji tak dobrze > nie rozumiem, ludzie mnie gdzie indziej bardziej zdumiewają... > A "nasi" bez niespodzianek. Ciepełko. Nudnawo. Niemrawo. Trochę idealistów, tro > chę wariatów, sporo > zacietrzewionych, większość dba o kasę, jakaś grupa tkwi w przekrętach. > Pewnie gdzie indziej też, ale jakoś to mniej doskwiera... > Tym miłym akcentem kończę na ten raz i życzę dobrej nocy Nie chcę obrażać, chciałbym jedynie uczulić na to, że pisząc z zewnątrz w polskim forum, powinno się niezwykle uważać na formę. Czym innym jest, choćby ostra krytyka kogoś z naszej najbliższej rodziny, niż to samo mówione, niekiedy z innymi intencjami, przez nawet bliskiego kuzyna... Mam stryjecznego brata, urodzonego w Londynie, obywatela USA, mieszkającego w Szwajcarii. Przed laty w swoich, ostro krytycznych i uogólniających wypowiedziach bywał bardziej amerykański, niż Jego żona,Amerykanka. Dość to typowe, jak wiadomo dla neofitów... Zapominał o tym, że ze swoim nazwiskiem, bywał przez tamtejszych prostaków traktowany jako Polaczek/Polack/. Moja siostra dwadzieściasześć lat mieszka we Włoszech i czuje się tam bardzo dobrze. Nigdy jednak, mimo włoskiego paszportu, nie zapomina o tym, że jest Polką. Jest szanowana i bardzo ceniona, za zawodową kompetencję w miejscu, gdzie wszyscy wiedzą, że jest Polką. Jej włoski syn, jest zainteresowany historią i tradycjami Polski, a mąż jest autentycznym przyjacielem Polski. Nie neguję tego, że każdy może mieć negatywny obraz i nieprzyjazne stereotypy dotyczące jakiegoś Kraju i Narodu. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę i bardzo ważyć słowa. Takich nastawień nie daje się, zbyt długo ukrywać. Bywa również i tak, że Polacy zmuszeni do wyjazdu z Ojczyzny mają głęboki uraz. Ujawnia się on, nawet w stosunkach ludźmi, którzy tu, w Polsce cierpieli i nie mają nic wspólnego z tymi, przez których trzeba było emigrować. Inaczej krytykuje się wszelkie nieprawidłowości, chamstwo czy niekompetencje niektórych naszych polityków, nieuczciwość wielu urzędników państwowych, lekarzy lub księży, tym bardziej tradycje, z pozycji zatroskanego współobywatela... Pewną ilustracją tego o czym piszę, są wypowiedzi Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Hiszpana Josepa Borrella i reakcja na nie w Polsce. Pozdrawiam serdecznie. Witek Odpowiedz Link
malvvina Re: Lepiej jest gdzie indziej 06.01.05, 13:23 ????? tylko przez grzecznosc dla gospodyni i i wiekszosci uczestnikow nie skomentuje bo nie znalazlam przyzwoitej formy wrrr > Nie chcę obrażać, chciałbym jedynie uczulić na to, że pisząc z zewnątrz w > polskim forum, powinno się niezwykle uważać na formę. > Mam stryjecznego brata, urodzonego w Londynie, obywatela USA, mieszkającego w > Szwajcarii. > Przed laty w swoich, ostro krytycznych i uogólniających wypowiedziach bywał > bardziej amerykański, niż Jego żona,Amerykanka. > Dość to typowe, jak wiadomo dla neofitów... > Zapominał o tym, że ze swoim nazwiskiem, bywał przez tamtejszych prostaków > traktowany jako Polaczek/Polack/. > Moja siostra dwadzieściasześć lat mieszka we Włoszech i czuje się tam bardzo > dobrze. > Nigdy jednak, mimo włoskiego paszportu, nie zapomina o tym, że jest Polką. > Jest szanowana i bardzo ceniona, za zawodową kompetencję w miejscu, gdzie > wszyscy wiedzą, że jest Polką. > Jej włoski syn, jest zainteresowany historią i tradycjami Polski, a mąż jest > autentycznym przyjacielem Polski. > Nie neguję tego, że każdy może mieć negatywny obraz i nieprzyjazne stereotypy > dotyczące jakiegoś Kraju i Narodu. > Trzeba sobie z tego zdawać sprawę i bardzo ważyć słowa. > Takich nastawień nie daje się, zbyt długo ukrywać. > Bywa również i tak, że Polacy zmuszeni do wyjazdu z Ojczyzny mają głęboki uraz. > > Ujawnia się on, nawet w stosunkach ludźmi, którzy tu, w Polsce cierpieli i nie > mają nic wspólnego z tymi, przez których trzeba było emigrować. > Inaczej krytykuje się wszelkie nieprawidłowości, chamstwo czy niekompetencje > niektórych naszych polityków, nieuczciwość wielu urzędników państwowych, > lekarzy lub księży, tym bardziej tradycje, z pozycji zatroskanego > współobywatela... > Pewną ilustracją tego o czym piszę, są wypowiedzi Przewodniczącego Parlamentu > Europejskiego, Hiszpana Josepa Borrella i reakcja na nie w Polsce. > > Pozdrawiam serdecznie. Witek > Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 29.08.13, 21:29 Powrót do przeszłości.. prawie 10 lat temu Wiele razy przekonałem się że Polacy nie są tacy źli jak niektórzy ich malują. Oczywiście w tak licznym społeczeństwie są różne jednostki. Od każdego zresztą zależy, jakie jest społeczeństwo i każdy może je w jakiś drobny sposób poprawić... Odpowiedz Link
kicho_nor Re: Lepiej jest gdzie indziej 29.08.13, 21:58 Lepiej jest gdzie indziej -największe okonie są po tamtej stronie- /wędkarskie/ Odpowiedz Link
scand Re: Lepiej jest gdzie indziej 24.05.13, 14:27 We Francji też ludzie czasami mają dość życia.. tvp.info/informacje/swiat/samobojstwo-w-katedrze-notre-dame/11157492 Odpowiedz Link