23.04.05, 19:43
Tak mi jakoś ostatnio nie do pisania...Ale podejrzewanie ks. Malińskiego
o donoszenie na JPII wzburzyło mnie okrutnie i skłoniło do refleksji.

Kiedy mówienie o kimś jest donosem?
Obserwuj wątek
    • lynx.rufus Re: donosy 23.04.05, 21:37
      kamfora napisała:

      > Kiedy mówienie o kimś jest donosem?

      a kiedy rzucanie potwarzy, ze ktos jest donosicielem jest donosem?

      pozdrawiam
      lynx
      • kamfora Re: donosy 23.04.05, 22:16
        lynx.rufus napisał:

        > a kiedy rzucanie potwarzy, ze ktos jest donosicielem jest donosem?

        No właśnie: kiedy?

        Co w ogóle warunkuje możliwość zaistnienia "donosu"?
        • witekjs Re: donosy 24.04.05, 17:32
          Donosem jest chyba jedynie to, gdy mówiąc o kimś wiemy, że może to być
          wykorzystane przeciwko niemu.

          Witek
          • kamfora Re: donosy 26.04.05, 09:07
            witekjs napisał:

            > Donosem jest chyba jedynie to, gdy mówiąc o kimś wiemy, że może to być
            > wykorzystane przeciwko niemu.

            Czy donosiciel musi być związany z tym, na którego donosi, czy z tym, któremu
            donosi? Która relacja jest prawdziwa, a która udawana? Czy też prawdziwa jest
            jedynie relacja donosiciel-pieniądz?
            • scand Re: donosy 26.04.05, 10:09
              Status donosiciela jest uwarunkowany kulturowo - np. w kulturze niemieckiej
              donosicielstwo jest bliskie powinnosci obywatelskiej, w polskiej jest to sprawa
              raczej wstydliwa.
              • kamfora Re: donosy 26.04.05, 19:25
                scand napisał:

                > Status donosiciela jest uwarunkowany kulturowo - np. w kulturze niemieckiej
                > donosicielstwo jest bliskie powinnosci obywatelskiej, w polskiej jest to
                > sprawa raczej wstydliwa.

                No a mnie się donosicielstwo kojarzy ze zdradą. Jeśli "donosiciel" nie jest
                w jakiejś relacji z tym, na którego "donosi" to nie jest żadne donosicielstwo,
                tylko po prostu informowanie (na takiej samej zasadzie jak informacją
                są/powinny być "donosy" dziennikarskie).
                W przypadku podanej jako przykład przez Ciebie kultury niemieckiej - nie uważam
                również tego za donosicielstwo, a po prostu obywatelską troskę o wspólne dobro.
                Przeciwieństwem tej troski jest tzw. "znieczulica społeczna" czyż nie?
                • scand Re: donosy 27.04.05, 09:46
                  Informowanie.
                  Większość więc tzw. donosów można zaliczyć do informowania. Donosicielami są
                  więc dziennikarze. Współczesne społeczeństwo nie może istnieć bez donosów
                  inaczej byłoby pełno afer, przekrętów a nawet zbrodni ("Łowcy skór").
                  Zastanawiam się więc dlaczego np. donoszenie w socjalizmie jest teraz tak
                  zbiorowo piętnowane ?
                  Jeśli ktoś np. chciał trwania tamtego ustroju to czyż moralne nie było dla
                  niego informowanie służb, którym ufał wink , że ktoś np. planuje niszczenie
                  ustroju, co zresztą stało się celem, jak wiemy, zrealizowanym.
                  Co różni dzisiejsze moralne donoszenie od apriori niemoralnego hurtem
                  donoszenia z przeszłości ? Czy tylko osoba tego komu się donosi ?
                  • witekjs Re: donosy 27.04.05, 19:56

                    Czy można nazwać donosem poinformowanie władz, przez lojalnego, zauroczonego
                    ideami komunizmu obywatela PRL, że kilku 13-15 letnich wyrostków ma zamiar
                    dopuścić się sabotażu.
                    Miał on polegać na dosypaniu laxigenu do zupy grochowej, która miała być podana
                    towarzyszom zastępcom członków BP, generałom ze Sztabu Generalnego,
                    Komendantowi ludowej Milicji i podejmujacym Ich, gospodarzom z Komitetu.
                    Patriotyczna postawa obywatela, udaremniła ten wrogi, nieobliczlny w skutkach
                    akt dywersji ideologicznej.
                    Myślę, że z podobnym potępieniem spotkałoby się potraktowanie obecnie, Jego
                    Eminencji, Naczelnego Kapelana naszej Armii i słynnego prałata w pełnej gali...

                    Witek wink smile)
                    • scand Re: donosy 28.04.05, 09:04
                      Każdy czas ma swój rodzaj donosów.
                      Kiedyś były to bardziej donosy polityczne bo polityka przesłaniała ekonomię,
                      dzisiaj w czasach, gdzie najważniejszy jest pieniądz i politykę da się ustawić
                      za pomocą odpowiedniej sumy pieniędzy najbardziej dotkliwe są donosy do
                      bezwględnego w swoich działaniach Urzędu Skarbowego czyli swoistej współczesnej
                      służby bezpieczeństwa obrotu pieniężnego która ludzi załatwia już nie
                      straszeniem więzieniem a odpowiednim wyrównaniem podatku wink
            • witekjs Re: donosy 26.04.05, 10:39
              Donosiciel nie musi być z wiązany z żadnym z nich.
              Gratyfikacja to nie tylko - pieniądz.
              Zapomniałaś również o "bezinteresownej zawiści"...
              Bardzo istotną sprawę poruszył Scand.
              "Obywatelska postawa" nakazuje taką współpracę również w Anglii i USA, gdzie
              ludzie są dumni z tego, że współpracują z z wywiadem swojego kraju.
              W Polsce, nawet prokurator, policjant czy żandarm w rodzinie, nie są powodem do
              dumy.

              Witek
              • scand Re: donosy 26.04.05, 12:03
                > W Polsce, nawet prokurator, policjant czy żandarm w rodzinie, nie są powodem
                do
                >
                > dumy.

                Nie przesadzajmy - jeśli tylko wykonują swoją pracę w świetle dnia to nie mają
                się czego wstydzić. W Polsce naganne jest raczej to do czego nikt jawnie się by
                nie przyznał - tu nie lubi się wokół siebie osób które byłyby skłonne wbić
                komuś znienacka nóż w plecy i to cudzymi rękoma smile.
                W Niemczech wiedzą że takie osoby są, wykonują swoje zadanie z dumą i dlatego
                ludzie się tam lepiej pilnują ( co daje ten efekt że generalnie są uczciwsi )
                • kamfora Re: donosy 26.04.05, 19:36
                  scand napisał:

                  > W Polsce naganne jest raczej to do czego nikt jawnie się by
                  > nie przyznał - tu nie lubi się wokół siebie osób które byłyby skłonne wbić
                  > komuś znienacka nóż w plecy i to cudzymi rękoma smile.

                  Nie "komuś" tylko "mnie".
              • kamfora Re: donosy 26.04.05, 19:34
                witekjs napisał:

                > Donosiciel nie musi być z wiązany z żadnym z nich.
                > Gratyfikacja to nie tylko - pieniądz.
                > Zapomniałaś również o "bezinteresownej zawiści"...

                Myślisz?
                Ale po to, żeby można było na kogoś donosić - ten ktoś musi mieć coś
                do ukrycia przed tym, do którego się donos kieruje.
                • witekjs Re: donosy 26.04.05, 21:05
                  Każdy ma coś do ukrycia.
                  Trzeba tylko spotkać kogoś, kto będzie chciał to poznać.
                  Zapewniam Cię, że jest takich wielu.
                  Są to ci, którzy wiedzą gdzie tę wiedzę dobrze sprzedać tym, od których w
                  pewnym momencie zechcesz kupić milczenie.
                  I tak się to kręci od zarania dziejów...

                  Oto jedna z wielu możliwości wink smile)

                  Witek };-})=
              • jaro_ss Re: donosy 30.04.05, 10:52
                O przepraszam, zależy co robi.....

                W dobrze zżyrych rodzinach, zna się człoków, wie się kto był SBkiem, kto
                uczciwym mili, a teraz policjantem, kto konspirował....

                Dlatego z jednych się jest dumnym a o innych wie i się z nich teraz już tylko
                podśmiechuje....

                bądźmy normalni....
    • otryt Re: donosy 24.04.05, 13:53
      Czasem może to być bardzo niewiele, np jakie stosunki panują w rodzinie osoby
      inwigilowanej. Gdy rozpracowywano Jerzego Turowicza bardzo ciekawi byli
      wszystkich, nawet błahych informacji:

      "Rozpracowywano także stosunki rodzinne Turowicza. Z uwagą odnotowywano, iż
      wśród 4 rodzeństwa miał 2 braci księży, a także, że miewał kłopoty z córkami.
      Próbowano powiązać i wykorzystać te fakty w pracy operacyjnej. Tajną
      charakterystykę Turowicza z 1962 r. rozpoczynano od słów: "Turowicz wywodzi się
      z rodziny inteligenckiej. Jego ojciec był sędzią na terenie Krakowa.

      Ze strony matki ma dużą domieszkę krwi semickiej, jedno z jej rodziców było
      narodowości żydowskiej. Podobnie jak liczne jego rodzeństwo był zaangażowany
      bardzo silnie od okresu studiów w działalności klerykalnej. Studiował na
      Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie ma jednak pewności czy otrzymał magisterium.
      Tu zetknął się i brał udział w działalności organizacji ´Młodzież
      Wszechpolska´. Później zbliżył się do chrześcijańskiej demokracji, gdzie
      stawiał pierwsze kroki jako działacz katolicki".

      www.polonica.net/Rozbic_Kosciol_od_srodka.htm
      Pozdrawiam



      • oldpiernik Re: donosy 25.04.05, 08:01
        To może mniej poważnie.
        W czasach schyłkowego PRL-u pewien milicjant dostał zadanie zebrania informacji
        o młodym człowieku. Milicjant, ściślej dzielnicowy, znający swój rewir, prosty
        człowiek, zapukał do drzwi najlepiej poinformowanych, tzn. rodziców owego
        młodzieńca. Sporządził szegółowy raport i przesłał "gdzie trzeba".
        Ci rodzice... jak mogli! ;0)

        Po kilku tygodniach młodzieniec został poddany próbie zwerbowania do "służb".
        Wyobraźcie sobie jego rozbawienie, kiedy kapitan owych "służb" zakomunikował
        biedakowi, tu cytat "Wiemy o tobie wszystko!"
        No pewnie, że wiedzieli.
        Do dziś wdzięczny jestem rodzicom za wyczerpujące informnacje na mój temat
        udzielone poczciwemu mundurowemu. Kochani donosiciele. :0)
        Być może nawet mam gdzieś tam teczkę, mimo, że współpracy być nie mogło.

        OLDIPN ;0)
        • otryt Re: donosy 25.04.05, 16:01
          oldpiernik napisał:

          >Wyobraźcie sobie jego rozbawienie, kiedy kapitan owych "służb" zakomunikował
          >biedakowi, tu cytat "Wiemy o tobie wszystko!"

          To jakiś partacz musiał być smile



          • oldpiernik Re: donosy 25.04.05, 17:11
            Raczej - niebezpieczny błazen.
    • scand Re: donosił (?), ten który prowadził 28.04.05, 09:19
      Jednak nie Maliński a podobno ojciec Konrad Hejmo - opiekun pielgrzymów do Ojca
      Świętego.
      Czy my Polacy musimy wszystko zepsuć - nawet Żałobę Narodową ?
      • oldpiernik Re: donosił (?), ten który prowadził 28.04.05, 10:27
        pomiesznie uczuć, to za mało, by oddać stan mojego ducha
        chyba skreślę IPN jako wiarygodne źródło informacji
        nie ze względu na treść, bo ta została dana
        ze względu na sposób
        i tyle

        OLD
        • scand Re: donosił (?), ten który prowadził 28.04.05, 10:28
          Ale jak skreślic kogoś kto rozdaje karty do gry, którą pasjonuje się tak wielu ?
        • kamfora treść i forma ...szkiełko, oko i preparat 29.04.05, 08:21
          oldpiernik napisał:


          > chyba skreślę IPN jako wiarygodne źródło informacji
          > nie ze względu na treść, bo ta została dana

          Jeżeli możliwe było wykraść pewne hmm... "treści" z tajnych sejfów IPN,
          to jakie jest prawdopodobieństwo podrzucenia tam innych?
          • scand Re: treść i forma ...szkiełko, oko i preparat 29.04.05, 09:34
            Jednak dużo mniejsze - takie oszustwa nie jest aż tak łatwo przeprowadzić
            ( trzeba by np. specjalnie postarzać papier, itp).
            • kamfora Re: treść i forma ...szkiełko, oko i preparat 30.04.05, 08:14
              scand napisał:

              > Jednak dużo mniejsze - takie oszustwa nie jest aż tak łatwo przeprowadzić
              > ( trzeba by np. specjalnie postarzać papier, itp).

              No to ja właśnie ja o tej "skali trudności" smile
              Jest w człowieku coś takiego (nie jestem psychologiem, więc nie wiem, jak to
              się fachowo nazywa, ale wiem, że jest smile co sprawia, że postrzegamy świat
              na zasadzie prawdopodobieństwa. Krążyło kiedyś w necie zdjęcie twarzy
              z odpowiednio "wkomponowaną" drugą parą oczu: nie można było patrzeć na to
              zdjęcie, mózg się gubił. Podobnie jest z tzw. "figurami niemożliwymi".
              W przypadku oszustw zazwyczaj dopuszczamy (ba, uważamy za "normalne"), że
              "wszyscy kłamią", ale szybko stawiamy granicę (niemożliwe, żeby aż tak).

              Minęło już chyba z 15 lat albo więcej, gdy oglądałam ten program w tv.
              Rzecz dotyczyła oszustw (w zamierzchłej historii, żeby nie było wink. Znaleziono
              podwójne, równie autentyczne chociaż sprzeczne ze sobą dokumenty, z pieczęciami
              autentycznymi. W zależności od tego, jak potoczy się historia - prawdopodobnie
              jedne miały zostać zniszczone.

              W każdy dowód trzeba uwierzyć - nie ma innej możliwości smile
              • jaro_ss Re: treść i forma ...szkiełko, oko i preparat 30.04.05, 11:04
                Poza tym bądźmy rozsądni, jakoś dziwi mnie ten fakt, że śpośród wielu, na
                prawdę wrednych donosicieli, wybrano księdza....

                Może właśnie miało to wywołać w społeczeństwie falę spzeciwu, a i klerowi, tak
                nielubianemu z "lewej" strony sie dostało....

                Tymczasem inwigilacja kleru, to sprawa od dawna, przynajmniej klerowi znana...
                i tak na prawdę co tu donosić było, specjalnie wiadomo, że ten kler był z
                jedyną tak szeroko zorganizowaną i jawnie działającą opozycją, i wiadomo było,
                że z pewnych i działań i przekonań nie zrezygnuje - iinna rzecz o szczegóły,
                kontakty z "cywilami", przepływ pewnych funduszy.....

                Co do osoby O.Heimo - to wrażenie zbyt rozgarniętego na mnie nie zrobił, co on
                tam mógł "nadonosić", powinno jego nazwisko spokojnie znaleźć się razem z
                innymi, a krótką adnotacją co i jak.... a nie tak jako "sensacja tygodnia"....

                Ja tam czekam na "tych innych".... czekam na osądzenie Jaruzela Rakowskiego,
                Kiszczaka i paru innych.....

                Jeżeli ktos uważa, że postąpili, jak im rozsądek podpowiadał,
                minimalizując "zło", to ja odpowiem, mimo to właśnie mieli pecha, że te
                stanowiska, będące synonimami zdrady narodowej akurat zajmowali... i osobiście
                w żadną tam ich "anielskość" nie wierzę, raczej głupotę....
                • witekjs Re: treść i forma ...szkiełko, oko i preparat 30.04.05, 11:46
                  W liście Wildsteina O. Heimo nie ma.
                  Znaczyć to moze, ze albo jest ona niepełna albo, że nie był agentem.
                  Chyba jednak komuś bardzo zależało na tym, aby ukrócić tę nadmierną "erupcję"
                  pozytywnych reakcji w stosunku do Watykanu, wiary i całego Kościoła.

                  Witek
    • lo_ntek Re: donosy-ciągły remis 30.04.05, 11:12
      Traktowanie IPN-u (to przecież instytucja naukowa- i co z tego) jako
      donosiciela donoszącego na donosicieli to nasze uwarunkowane
      historycznie „doniosłe” zadanie. Zostawieni sobie przez większą część
      historyczno-państwowego bytu nie mogliśmy mieć zbytniego zaufania do nikogo.
      Potwierdzenia tego faktu, które teraz odkrywamy(i dawniej) tylko nas w tym
      utwierdzają. Skala tych „doniosłych” zadań troszkę się skundliła ale to
      niezbywalna cecha naszych czasów i polityki. Podejrzewanie, że IPN
      skonstruowany na donosach może być nimi sterowany leży w interesie tych, co
      jeszcze nie przeglądali się w zlustrowanym lustereczku jak i tych z drugiej
      strony lustereczka i co ciekawe niczego to nie zmienia ciągle pół na pół w
      sondażach. Przechodzenie z jednej strony lustra na drugą jest naszym narodowym
      sportem (niezrozumiałym dla innych, – choć tacy np. Niemcy mieli lustereczko
      przez pewien czas postawione w środku państwa i odczuli ból i tragedię
      przechodzenia z jednej na drugą stronę) i nic nie zmienia faktu, że ciągle z
      jednej i drugiej strony tyle samo zawodników(i całe szczęście, bo lustereczka
      polaryzujące powiedzmy narodowościowo rozsadziły by nasze boisko z wielkim
      hukiem). Niestety tężyzna narodu jakoś na tym cierpi, ale to nie nowość. Ja tam
      nigdy nie lubiłam sportu.smile
      pozdr zdrapka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka