25.05.05, 23:15
Jean Baudrillard jest byc moze najwybitniejszym filozofem naszych czasow.
Jego wplyw na wspolczesne nurty intelektualne jest nieoceniony. Mysle ze ta
postac moze byc doskonalym tematem nastepnej dyskusji. Nie wiem na ile
poglady Baudrillarda znane sa bywalcom kawiarenki - sam znam je zaledwie
pobieznie - ale jestem pewien ze dyskutowanie ich wywola wiele emocji.
Najslynniejsza ksiazka Baudrillarda, do ktorej zreszta odwoluje sie Ardjuna
to "Simulacra and Simulations" ( czy ktos wie czy zostala ona wydana po
polsku?)
Poglady jakie zamieszcza tam mysliciel to wlasciwie kanwa slawnego filmu
"Matrix"
Baudrillard opisuje proces jaki zachodzi w momencie gdy swiat poprzez
nienasycona ekspansje technologiczna doprowadza do wizualizacji
rzeczywistosci w ktorej zyje i od swiata realnego przechodzi do symulacji.( w
"Robozwierzetach" troche na ten temat rozmawialismy.)
Powstaje twor, ktory porownac mozna do mapy terenu czyli umownej sieci znakow
i symboli opisujacej rzeczywistosc. Mapa to refleks ksiezycowego blasku na
tafli jeziora, miraz, zludzenie.. Nanosimy na mape rozne znaki, zmieniamy
linie topograficzne..Mapa zaczyna zyc wlasnym zyciem i powoli wypiera ona z
naszej swiadomosci to co ma ona wladsciwie przedswtawiac. Nie pamietamy juz
jak wyglada swiat ktory ta mapa miala opisywac - opis staje sie realem.
Tworzymy symulacja, ktora staje sie dla nas nowa rzeczywistoscia czyli
simulacrum.
I jest tak jak w "Matrixie" gdzie nie jestesmy w stanie z cala pewnoscia
stwierdzic co jest realem a co symulacja... mozemy sie jej pokladow tylko
domyslac, wierzac ze cala rzeczywistosc jest gdzies pod spodem, przygnieciona
warstwami hiperrealistycznej symulacji. Problemem jest to jak sie do tego
realu z powrotem przedrzec...
W wierzeniach religijnych Bog jest uosobieniem absolutu - prawdy i wartosci.
Zycie doczesne jest uluda - tylko Bog jest gwarantem dostepu do realnego
swiata.
Islam czy Judaizm zabronily z tego powodu przedstawiania wizerunku Boga, gdyz
taki obraz tworzylby fundament pod powstanie simulacrum.
Spojrzmy na bizantyjskie ikony - ich zdrewnale twarze nie przedstawiaja uczuc
ani emocji.. Po to wlasnie by uniknac sfery simulacrum.
Jest jednak zupelnie inaczej gdy popatrzymy na sklepienie Kaplicy
Sykstynskiej czy obrazy Caravaggia..
Symulacja z czasem uzyskuje pelna autonomie. Zaczyna zyc wlasnym zyciem.
Teren ktory ma symbolizowac nasza mapa powoli zanika az w koncu przestaje
istniec. Mapa zyje wlasnym zyciem.
Dokonuje sie simulacrum a rozpedzony swiat gna ku katastrofie, ktorej
symbolem jest przepowiedziana przez Baudrillarda implozja, gdzie pozbawiony
realnych fundamentow swiat, musi zawalic sie jak domek z kart...
Obserwuj wątek
    • ardjuna Re: simulacra 26.05.05, 00:44
      kule napisał:

      > Najslynniejsza ksiazka Baudrillarda, do ktorej zreszta odwoluje sie Ardjuna
      > to "Simulacra and Simulations" ( czy ktos wie czy zostala ona wydana po
      > polsku?)

      O ile wiem, "Simulacres et simulations" nie zostały jeszcze wydane po polsku,
      znam tę książkę też tylko z przekładu angielskiego. Z twórczości Baudrillarda,
      tego, jak twierdzą niektórzy, "Walta Disneya metafizyki", chyba niewiele
      przełożono na polski. W 1998 r. ukazała się "Ameryka", w 2001 r. - dość ciekawa
      pozycja pt. "Przed końcem", polecam też "Precesję symulaków" w antologii
      "Postmodernizm" pod red. R. Nycza (1997), a dla tych, co się orientują w
      niemieckim - np. świetny esej "Das perfekte Verbrechen":
      www.egs.edu/faculty/baudrillard/baudrillard-das-perfekte-verbrechen.html
      Można nazywać Baudrillarda spadkobiercą Nietzschego i Heideggera, porównywać z
      Popperem, Luhmannem, Adornem czy Habermasem itd., ale nie zmienia to faktu, że
      jego filozofowanie jest nader pociągające w tym naszym zmatriksowanym świecie.
    • kamfora Re: simulacra 27.05.05, 10:53
      kule napisał:

      > Baudrillard opisuje proces jaki zachodzi w momencie gdy swiat poprzez
      > nienasycona ekspansje technologiczna doprowadza do wizualizacji
      > rzeczywistosci w ktorej zyje i od swiata realnego przechodzi do symulacji

      Nie czytałam Baudrillard'a, ale coś mi "nie gra" w tym powyższym zdaniu smile
      Jaka jest właściwie definicja "świata realnego"?
      • ardjuna Re: simulacra 27.05.05, 12:55
        kamfora napisała:

        > Jaka jest właściwie definicja "świata realnego"?

        A to zależy, kto definiuje smile Dla Platona na przykład, jak wiadomo, prawdziwymi,
        realnymi bytami były idee, rzeczy to tylko ich kopie lub odblaski (cienie...).
        Neomarksista Baudrillard, trochę wzorem Hegla, utożsamia realność z
        racjonalnością, która z kolei wiąże się z pewną linearnością - musi być
        przyczyna i skutek, przeszłość i przyszłość, punkt wyjścia i cel itd.
        Platon dał swoim prawdziwym bytom niezniszczalność: wszystko może ulec
        zniszczeniu - prócz idei. Baudrillard twierdzi, że prawdziwy byt ma diablo słabą
        kondycję, zanika i zostawia tylko swoje kopie. Ten świat kopii trwa, ale jest
        już światem symulacji, nie realności. A że zasadą realności jest racjonalność -
        toteż i ona znika wraz z anihilacją realności, a razem z racjonalnością także
        świat dotąd nam znany.
        W ten sposób racjonalność niejako popełnia samobójstwo, bo przecież wszystko to
        wynika z postępu i właśnie razjonalizacji, które wymknęły się nawet spod swej
        własnj kontroli. Zamiast dotychczasowej realności mamy 'hiperrealność',
        rzeczywistość wirtualną, wysoce zautomatyzowaną, nie potrzebujacą podmiotu,
        którego istnienie "nie jest już niczym usprawiedliwione". Tracą sens wszelkie
        ważne funkcje ludzkiego podmiotu, nawet funkcja prokreacji, bo stoimy wszak u
        progu klonowania... Sens traci też czas, bo informacje obiegają Ziemię w jednej
        chwili i wszystko wszędzie może się dziać w tym samym momencie, nie ma więc już
        przeszłości ani przyszłości, jest tylko to, co dzieje się teraz - i o czym
        bardzo szybko zapominamy, zajęci beznamiętnym konstatowaniem kolejnego 'teraz'...
        Przestajemy przewidywać, nie potrzebujemy wizji przyszłości, które dawali nam
        filozofowie - ani tych optymistycznych, ani tych mówiących o końcu - nie ma
        miejsca już nawet na utopię, bo żyjemy wszak w świecie zrealizowanej utopii,
        choć i to mało nas obchodzi, tak jak wszystko inne.
        Baudrillard twierdzi, że koniec już praktycznie nastąpił - koniec prawdziwej (w
        jego rozumieniu) historii, kultury, wolności, filozofii, racjonalności,
        rzeczywistości, słowem: prawdziwej ludzkości - chociaż nie postrzegamy go jako
        końca, gdyż jest on tak ostateczny, że wymyka się naszej zdolności postrzegania...
        Oczywiście, Baudrillard jest tu chlubnym wyjątkiem, albowiem on dostrzega smile
        • kamfora Re: simulacra 27.05.05, 14:08

          ardjuna napisał:

          > A to zależy, kto definiuje smile

          No właśnie! Czy nie wydaje Ci się, że skoro nie ma jednej definicji,
          którą wszyscy bez wyjątku mogliby uznać za swoją - to każda definicja
          inna niż własna jest czymś w rodzaju simulacry?
          I wszystko sprowadza się do znalezienia grupy osób podobnych (najlepiej
          z umiejętnością wyrażania), by wspólnie utyskiwać nad upadkiem "naszego"
          światawink

          Bardzo dużą popularnością cieszą się magia i okultyzm. To też coś w rodzaju
          simulacry. Mam ochotę o tym pogadać, ale teraz nie mogę wink
          • kule Re: simulacra 28.05.05, 05:11
            Realnosc u Baudrillarda nie jest latwa do uchwycenia. Z przyzwyczajenia
            szukamy tego, co moglibysmy nazwac istnieniem w sensie obiektywnym. Takie
            patrzenie na realnosc Baudrillard porownuje do kapitalistycznej ( a jakze smile)
            produkcji. Produkujemy bowiem wizje swiata w okreslonym paradygmacie
            konsekwentnie akumulujac wszystkie iluzje na jego temat. Te iluzje staja sie
            natychmiast jedna wielka iluzja, ktora doprowadza do zaciemnienia znaczenia
            zjawisk i tworzy symulacje realnosci ( tak samo jak obrot dobrami na
            kapitalistycznej gieldzie, ktory z czasem odrywa sie kompletnie od
            rzeczywistosci tworzac kompletnie wyalienowana simulacre).
            W odroznieniu od jednej calkowicie zafalszowanej realnosci Baudrillard
            ustanawia istnienie realnosci zjawisk. Niektore zjawiska moga byc bardziej
            realne od innych i nie mozemy ich pojmowac stosujac kryteria tzw. realizmu
            obiektywnego, bowiem ten ignoruje istnienie czegos nieslychanie waznego, co
            Baudrillard nazywa pokusa.
            Pokusa to wewnetrznie bogata realnosc ktora, nie ma potrzeby ani zaistnienia
            ani udowodnienia tego ze jest realna. To co jest absolutnie pewne to to ze jest
            ona nieunikniona, bowiem jest realnoscia niejako w czystej formie, jest jej
            materia pierwotna...
            • scand Re: simulacra 13.06.05, 11:25
              Zastanawiam się czy juz samo wejscie w kulturę nie jest symulacją. W takim
              wypadku byłaby to bardzo stara symulacja bo już gromady neolitu widziały siebie
              jako uczetników Mitu Wspólnoty (także Przodków) czyli czegoś więcej niz
              wynikałoby to z bezpośredniosci. Człowiek więc od niepamiętnych czasów odczuwa
              potrzebę przeciwstawienia nadrealności temu co natychmiastowe i dotykalne. Gra
              wewnętrzna (czy wewnątrz-społeczna) wyzwala zatem od bepośredniego przymusu.
              Ktoś mógłby powiedzieć że motywacje takie jako nierealistyczne zniewalają ale
              wydaje się że jest przeciwnie. To realizm zniewala najbardziej jeśliby go
              doprowadzić do skrajności.
    • scand Re: simulacra 07.06.05, 11:20
      > Mapa zaczyna zyc wlasnym zyciem i powoli wypiera ona z
      > naszej swiadomosci to co ma ona wladsciwie przedswtawiac. Nie pamietamy juz
      > jak wyglada swiat ktory ta mapa miala opisywac - opis staje sie realem.
      > Tworzymy symulacja, ktora staje sie dla nas nowa rzeczywistoscia czyli
      > simulacrum.

      To bardzo ciekawy myśliciel.


      www.uta.edu/english/apt/collab/baudweb.html
      Nie podzielam może jego radykalizmu ( jeszcze ?!) ale klimat jego wypowiedzi
      jest pobudzający.

      Do symulacji dodałbym do jego myśli jeszcze motyw gry umownej jako
      równoległosci decydującej wobec dialektycznej gry świata.
      Jaka jest najbardziej istotna dla człowieka gra obecnie ?
      Oczywiscie jest to gra w pieniądze w której niemal wszyscy uczestniczymy.
      Świat pieniędzy jest światem autonomicznym rządzącym się swoimi prawami chociaż
      oczywiscie powiązany jakoś z realnością. Ale dla nas to gra raczej
      abstrakcyjna. Oto przyporządkowuje się ludziom liczby , wpisuje na tzw. konta -
      od tych liczb zależy ich zycie. Dlaczego jedni mają przypisane takie liczby a
      inni jakieś inne nie jest to takie oczywiste, z braku lepszych tłumaczeń mówi
      się np. "bo takie są prawa rynku".
      To co wpisuje się temu czy innemu jest w dużym stopniu umowne. Sam pieniądz
      jest umownoscią i symulacją wartości która po to zeby trwać musi byc w
      przeciwienstwie do gier rozrywkowych traktowana śmiertelnie poważnie. Jeśli
      popełniasz błąd w grze np. zaciągasz kredyt ktorego nie jesteś w stanie
      spłacić - musisz za to zapłacić całym swoim życiem - tu nie ma okolicznosci
      łagodzących - gra aby trwać musi mieć twarde reguły.
      Rozmiękczanie reguł czasami zdarza się ale nikomu oczywiscie nie przyjdzie na
      myśl że mogłyby być inne reguły bo już samo takie przypuszczenie poważnie
      narusza grę. Ludzie pragmatyczni oczywiscie nie mogą odrzucić gry bo jest ona
      początkiem realności. To właśnie odwrócenie uważam za ciekawe. To z gry można
      ewentualnie trafić do zródłowego, to z symulacji trzeba przekopywac się do
      realności. To do jakiego stopnia jesteśmy przesyceni grą zależy od powagi z
      jaką ja traktujemy. Wiadomo że niektórzy potrafią popełnić nawet samobójstwo w
      toku gry - ale prawdziwy problem leży nawet nie w tym jak my ją poważnie
      traktujemy tylko jak poważnie traktują ją inni, którzy mają na nas wpływ.
      Symulacja trwa bo każdy jest przekonany że każdy inny jest ( pownien być )
      bezwględnym strażnikiem jej reguł !
    • antyplastikon Re: simulacra 10.07.05, 16:30
      Przy okazji Baudrillard'a warto wspomniec o P. Virillio i o jego koncepcji
      rzeczywistości i virtualności jako światów równoległych. Ciekawe jest napięcie
      między tymi dwiema opcjami. Virillio zaprzecza tezie Baudrillarda jakoby swiat
      realny stawał się powoli swoim własnym simulacrum, inaczej, obok swiata
      powstaje =antyswiat= i nie wiadomo który zwycięży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka