Gość: emo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 13:40 Witam,czy może ktoś był w tym hotelu i może podzielić się informacjami? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
paniwaz Przybyłam, zobaczyłam ale zwycięstwa nie było 31.10.09, 18:08 Hotel Continental Palace w Psalidi k/Kos na pierwszy rzut oka wygląda mało zachęcająco, ale po przekroczeniu progu odremontowane lobby rekompensuje niezbyt przyjemnie pierwsze wrażenie. Zamieszkują go głównie niemieccy geriatrycy i właśnie do nich kierowana jest animacja postaci wieczornej muzyczki na żywo i żałosnego zawodzenia "I just call to say I love you". Zasiadają sobie wtedy dziadziusiowie i babcie w wiklinowych fotelach z kufelkami piwa na dziedzińcu z tandetną pseudo-fontanną na środku i miejsce to przeistacza się w niemiecki dom opieki. Ponadto wieczorami raz w tygodniu odbywa się pokaz zorby, raz występ fakira, raz karaoke. Fakir oprócz dziadziusiów ściąga także wszystkie dzieci z całego obiektu. Generalnie coś tam się dzieje, ale osoby łaknące wrażeń, imprez i akcji zanudzą się tam na śmierć. Animacji przy basenie brak. Mini golf porósł mchem i pleśnią, w koszykówkę można grać chyba na parkingu, bo boiska nie zauważyłam, kortów także nie znalazłam (może słabo szukałam?). Bilard i tenis stołowy to dwie namacalne atrakcje hotelu. Plac zabaw malutki, ale huśtawki i zjeżdżalnie są - co prawda nagrzane do czerwoności ale są. Basen jest duży, choć technologicznie prymitywny. Nowa terakota ułożona została przez partacza - różnica poziomów w podłodze to ok. 15cm, przy czym spadki to oczywiście mikro-schodki. Leżaków jest sporo, choć w większości to stare plastikowe łóżka ważące tonę. Basen dla dzieci jest dość głęboki - chyba 0,8m i filtracja wody w nim to fikcja. Bar przy basenie trzyma poziom - jedzenie bardzo smaczne, frappe także. Ogród przy basenie jest rozległy, zatem szukający cienia na pewno go znajdą. Plaża to największa porażka tego miejsca, gdyż jest to klepisko z ustawionymi leżakami na szerokości 10m, gdzie stopy jednego plażowicza dotykają głowy innego, przy samej ulicy, z kamienistym zejściem do wody po obleśnych i obślizgłych workach z piaskiem. Zatoczka w której znajduje się plaża zamknięta jest z jednej strony mariną a z drugiej długim nasypem z kamieni, przez co nie czuć atmosfery morza, nie ma fal i trochę śmierdzi. Najmocniejszą stroną tego hotelu są posiłki - niezwykle urozmaicone, przepyszne, w dowolnej ilości do samego końca ich trwania. Przez 14 dni zupa powtórzyła się raz, ryby i owoce morza regularnie goszczą na bufecie (ośmiornice, krewetki, supia - coś w rodzaju ośmiornicy), raz w tygodniu kolacja zamiast w restauracji serwowana jest przy basenie i wtedy obowiązuje menu grillowe włączając w to wszelkie greckie specjały. Restauracja serwuje typowo grecką kuchnię, nie ulega wpływom dominujących Niemców (no, może trochę przy śniadaniu). Zawsze świeże owoce, desery i lody (kiepskie). Śniadanie również jest urozmaicone z ciasteczkami, ciastem i budyniem dla łasuchów. Czasami gofry i naleśniki. Kucharze niestety nie mają pojęcia o przygotowaniu jajecznicy, gdyż jej dominującym składnikiem jest olej - po prostu jajka pływają w tłuszczu. Pokoje bardzo surowe, tandetnie wykończone ale w porównaniu z łazienką to klasa. Łazienka reprezentuje czeski standard za komuny. Remont nie objął drzwi które w moim pokoju otwierały się razem z futryną. Obok plaży to również najsłabsza strona hotelu. Balkony malutkie. Codzienny serwis z wymianą ręczników. Pokoje z jednej strony w jednym ze skrzydeł wychodzą na rozległą łąkę za która znajduje się więzienie (ok.300m). Widać mury, wieżyczki strażnicze i ogrodzenie. Podobno to więzienie dla dłużników i przestępców finansowych, ale ja tego nie łykam. Goście zamieszkujący pokoje od strony głównego wejścia mają przechlapane przez ryczący klimatyzator. Zagadką dla mnie jest czemu takie głośne urządzenie znajduje się tuż pod oknami i nie jest w żaden sposób wytłumione. Przez nie w nocy otwarcie balkonu jest wykluczone równiez jak i spędzanie na balkonie czasu. W pokojach znajduje się lodówka - mini bar. Włożenie do niej swojego własnego produktu kosztuje 2Euro dziennie. Położenie hotelu jest mało atrakcyjne. Do centrum Kos spacer zajmuje co najmniej 40 minut chodnikiem wzdłuż ruchliwej ulicy, ale autobusy miejskie jeżdżą dość często. Restauracje w najbliższej okolicy hotelu nie serwują typowej greckiej kuchni. Jedna z tawern (po prawej stronie od wyjścia z uliczki hotelowej, k/wypożyczalni skuterów z okienkiem "to go" serwuje gyros z gotowanego!!! mięsa. Najbliższa knajpa z atmosferą mieści się w marinie, tawerny dopiero w centrum Kos. Spacer chodnikiem w okolicach hotelu to przepychanka z rowerzystami i slalom pomiędzy zaparkowanymi skuterami dlatego dla rodziców z dzieckiem to spore wyzwanie. Przez 14 dni gruntowanie zwiedziłam całą wyspę i uważam, ze jest kiepską namiastką Grecji (którą szczerze uwielbiam) ze wszechogarniającym bałaganem i chaosem. Krzesełka dla dzieci w niektórych tawernach to jedyne udogodnienie dla dzieci, poza tym dzieciom wyspa nie oferuje nic. Jej atrakcje architektoniczne są mierne (Asklepiejon czy twierdza w Kos). Gorące źródła - Thermes to nieobjęta jakąkolwiek infrastrukturą większa kałuża z zagęszczeniem ludzi 10os/m2. Plaża w Marmari to największy atut tej wyspy, rozreklamowane Golden Beach, Paradise Beach czy Ag. Stefanos w Zatoce Kefalos są nieporównywalnie słabsze (węższe, kamieniste tudzież żwirkowe). Plaże Mastichari czy Tigaki także są godne polecenia, ale Marmari wygrywa. Ogólnie hotelu nie polecam nikomu zwłaszcza że standard nie jest adekwatny do ceny. Regonu Kos/Psalidi także nie polecam. Z całą pewnością na Kos nie wrócę. Organizatorem wypoczynku był Neckermann Polska. Odpowiedz Link Zgłoś