Dodaj do ulubionych

Continental Palace Kos

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 13:40
Witam,czy może ktoś był w tym hotelu i może podzielić się informacjami?
Obserwuj wątek
    • paniwaz Re: Continental Palace Kos 05.08.09, 11:25
      up
      • paniwaz Re: Continental Palace Kos 16.08.09, 18:31
        Może ktoś wrócił?
        • paniwaz Przybyłam, zobaczyłam ale zwycięstwa nie było 31.10.09, 18:08
          Hotel Continental Palace w Psalidi k/Kos na pierwszy rzut oka wygląda
          mało zachęcająco, ale po przekroczeniu progu odremontowane lobby rekompensuje
          niezbyt przyjemnie pierwsze wrażenie. Zamieszkują go głównie niemieccy
          geriatrycy i właśnie do nich kierowana jest animacja postaci wieczornej
          muzyczki na żywo i żałosnego zawodzenia "I just call to say I love you".
          Zasiadają sobie wtedy dziadziusiowie i babcie w wiklinowych fotelach z kufelkami
          piwa na dziedzińcu z tandetną pseudo-fontanną na środku i miejsce to przeistacza
          się w niemiecki dom opieki. Ponadto wieczorami raz w tygodniu odbywa się pokaz
          zorby, raz występ fakira, raz karaoke. Fakir oprócz dziadziusiów ściąga także
          wszystkie dzieci z całego obiektu. Generalnie coś tam się dzieje, ale osoby
          łaknące wrażeń, imprez i akcji zanudzą się tam na śmierć. Animacji przy basenie
          brak. Mini golf porósł mchem i pleśnią, w koszykówkę można grać chyba na
          parkingu, bo boiska nie zauważyłam, kortów także nie znalazłam (może słabo
          szukałam?). Bilard i tenis stołowy to dwie namacalne atrakcje hotelu.
          Plac zabaw malutki, ale huśtawki i zjeżdżalnie są - co prawda nagrzane do
          czerwoności ale są.
          Basen jest duży, choć technologicznie prymitywny. Nowa terakota ułożona
          została przez partacza - różnica poziomów w podłodze to ok. 15cm, przy czym
          spadki to oczywiście mikro-schodki. Leżaków jest sporo, choć w większości to
          stare plastikowe łóżka ważące tonę. Basen dla dzieci jest dość głęboki - chyba
          0,8m i filtracja wody w nim to fikcja. Bar przy basenie trzyma poziom - jedzenie
          bardzo smaczne, frappe także. Ogród przy basenie jest rozległy, zatem szukający
          cienia na pewno go znajdą.
          Plaża to największa porażka tego miejsca, gdyż jest to klepisko z
          ustawionymi leżakami na szerokości 10m, gdzie stopy jednego plażowicza dotykają
          głowy innego, przy samej ulicy, z kamienistym zejściem do wody po obleśnych i
          obślizgłych workach z piaskiem. Zatoczka w której znajduje się plaża zamknięta
          jest z jednej strony mariną a z drugiej długim nasypem z kamieni, przez co nie
          czuć atmosfery morza, nie ma fal i trochę śmierdzi.
          Najmocniejszą stroną tego hotelu są posiłki - niezwykle urozmaicone,
          przepyszne, w dowolnej ilości do samego końca ich trwania. Przez 14 dni zupa
          powtórzyła się raz, ryby i owoce morza regularnie goszczą na bufecie
          (ośmiornice, krewetki, supia - coś w rodzaju ośmiornicy), raz w tygodniu kolacja
          zamiast w restauracji serwowana jest przy basenie i wtedy obowiązuje menu
          grillowe włączając w to wszelkie greckie specjały. Restauracja serwuje typowo
          grecką kuchnię, nie ulega wpływom dominujących Niemców (no, może trochę przy
          śniadaniu). Zawsze świeże owoce, desery i lody (kiepskie). Śniadanie również
          jest urozmaicone z ciasteczkami, ciastem i budyniem dla łasuchów. Czasami gofry
          i naleśniki. Kucharze niestety nie mają pojęcia o przygotowaniu jajecznicy, gdyż
          jej dominującym składnikiem jest olej - po prostu jajka pływają w tłuszczu.
          Pokoje bardzo surowe, tandetnie wykończone ale w porównaniu z łazienką to
          klasa. Łazienka reprezentuje czeski standard za komuny. Remont nie objął drzwi
          które w moim pokoju otwierały się razem z futryną. Obok plaży to również
          najsłabsza strona hotelu. Balkony malutkie. Codzienny serwis z wymianą
          ręczników. Pokoje z jednej strony w jednym ze skrzydeł wychodzą na rozległą
          łąkę za która znajduje się więzienie (ok.300m). Widać mury, wieżyczki strażnicze
          i ogrodzenie. Podobno to więzienie dla dłużników i przestępców finansowych, ale
          ja tego nie łykam. Goście zamieszkujący pokoje od strony głównego wejścia mają
          przechlapane przez ryczący klimatyzator. Zagadką dla mnie jest czemu takie
          głośne urządzenie znajduje się tuż pod oknami i nie jest w żaden sposób
          wytłumione. Przez nie w nocy otwarcie balkonu jest wykluczone równiez jak i
          spędzanie na balkonie czasu. W pokojach znajduje się lodówka - mini bar.
          Włożenie do niej swojego własnego produktu kosztuje 2Euro dziennie.
          Położenie hotelu jest mało atrakcyjne. Do centrum Kos spacer zajmuje co
          najmniej 40 minut chodnikiem wzdłuż ruchliwej ulicy, ale autobusy miejskie
          jeżdżą dość często. Restauracje w najbliższej okolicy hotelu nie serwują typowej
          greckiej kuchni. Jedna z tawern (po prawej stronie od wyjścia z uliczki
          hotelowej, k/wypożyczalni skuterów z okienkiem "to go" serwuje gyros z
          gotowanego!!! mięsa. Najbliższa knajpa z atmosferą mieści się w marinie, tawerny
          dopiero w centrum Kos. Spacer chodnikiem w okolicach hotelu to przepychanka z
          rowerzystami i slalom pomiędzy zaparkowanymi skuterami dlatego dla rodziców z
          dzieckiem to spore wyzwanie.

          Przez 14 dni gruntowanie zwiedziłam całą wyspę i uważam, ze jest kiepską
          namiastką Grecji (którą szczerze uwielbiam) ze wszechogarniającym bałaganem i
          chaosem. Krzesełka dla dzieci w niektórych tawernach to jedyne udogodnienie dla
          dzieci, poza tym dzieciom wyspa nie oferuje nic. Jej atrakcje architektoniczne
          są mierne (Asklepiejon czy twierdza w Kos). Gorące źródła - Thermes to
          nieobjęta jakąkolwiek infrastrukturą większa kałuża z zagęszczeniem ludzi
          10os/m2. Plaża w Marmari to największy atut tej wyspy, rozreklamowane Golden
          Beach, Paradise Beach czy Ag. Stefanos w Zatoce Kefalos są nieporównywalnie
          słabsze (węższe, kamieniste tudzież żwirkowe).
          Plaże Mastichari czy Tigaki także są godne polecenia, ale Marmari wygrywa.

          Ogólnie hotelu nie polecam nikomu zwłaszcza że standard nie jest adekwatny do ceny.
          Regonu Kos/Psalidi także nie polecam. Z całą pewnością na Kos nie wrócę.
          Organizatorem wypoczynku był Neckermann Polska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka