Dodaj do ulubionych

Inne dziecko...

24.02.09, 02:43
Znajomej urodzila sie corka z zdeformowana twarza ale nie to jest
problemem. Problemem jest zachowanie 7-letnich kolegow z klasy brata
dziewczynki ktorzy nasmiewaja sie z niej i z niego. Maly nie potrafi
poradzic sobie z ta sytuacja i codziennie wraca z placzem ze szkoly.
Czy macie jakies pomysly jak pomoc temu chlopcu (oczywiscie oprocz
rozmowy z nauczycielka ktora juz zostala przedprowadzona)? Jak
wytlumaczyc dzieciom w tym wieku, ze takie zachowanie jest
krzywdzace. Czy znacie moze jakies ksiazki dla dzieci ktore pomoglby
odnalezc sie malemu w tej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: Inne dziecko... 24.02.09, 03:19
      to chyba jest dosc "normalne" w tym wieku. Niedawno matka kolezanki
      z klasy Alexandry zalila sie ze jej corka jest bardzo przygnebiona,
      dzieci smieja sie ze pani jej nie lubi. A z mojej corki wysmiewal
      sie chlopiec z klasy z ktorym Alexandra jest w tej samej druzynie
      plywackiej, ze sobie gorzej radzi od niego. Mialam poruszyc sprawe z
      wychowawczynia ale przed "wywiadowka" poznalam na korytarzu matke
      tego chlopca i jej przedstawilam sprawe proszac o interwencje -
      pomoglo. IMO najlepiej jest porozmawiac z rodzicami, znajoma powinna
      zebrac informacje ktore dzieci smieja sie z chlopca i porozmawiac z
      kazdym rodzicem indywidualnie, najlepiej twarza w twarz wyluszczajac
      dlaczego i w jaki sposob negatywne komentarze wplywaja na jego
      poczucie wlasnej wartosci. A samemu chlopcu warto wytlumaczyc ze
      inne dzieci moga byc zazdrosne bo nie maja np. siostry, albo nie sa
      az tak bardzo kochane.
      • agnihope Re: Inne dziecko... 24.02.09, 04:33
        Edytkus zgadzam sie z Toba rozmowa z rodzicami powinna byc
        przeprowadzona ... ale na wywiadowce.Indywidualna rozmowa moze
        spowodowac ze rodzice dziecka wysmiewajacego sie, zareaguja zbyt
        radykalnie...i maly nabawi sie wrogow.Pamietam jako mala dziewczynka
        z racji nazwiska bylam wysmiewana...zlapalam wiec berecik jednego z
        wysmiewaczy ,mlodszego niz ja , i ze zloscia wrzucilam do
        piwnicy.Chlopak sie rozryczal...i polecial do mamy.Ta przyszla do
        mojego taty na skarge.Oberwalam ze wyzywam sie na mlodszych;-)
        Chlopaka i jego siostre omijalam szerokim lukiem wysylajac wzrokiem
        fale nienawisci;-)A oni mnie;-) Wystarczyloby gdyby mama chlopca w
        obecnosci mojego taty zapytala "dlaczego" a potem gdyby obydwoje
        kazaliby sie nam nawzajem przeprosic.Tutaj sprawa jest bardziej
        zlozona i dlatego wymaga delikatnosci.Na indywidualna rozmowe jest
        zawsze czas kiedy nie pomoze 'zbiorowka'.Przy czym nie nalezy
        zostawiac tego w rekach tylko rodzicow.Sama porozmawialabym
        z 'wysmiewaczem' w obecnosci jego rodzica/cow ,tak aby nikt nie
        poczul sie urazony."CHCESZ POZYSKAC WROGA?ZAFUNDUJ CZLOWIEKOWI
        JADOWITA KRYTYKE"A.Canergie
        • edytkus Re: Inne dziecko... 24.02.09, 07:24
          agnihope napisała:

          > Edytkus zgadzam sie z Toba rozmowa z rodzicami powinna byc
          > przeprowadzona ... ale na wywiadowce.

          tylko ze tu nie ma czegos takeigo jak zbiorowa wywiadowka a jak juz
          zostalo wspomniane wczesniej problem juz byl przedlozony
          wychowawczyni a mimo to wciaz istnieje. Nie chodzi o to zeby zaczac
          krytykowac czyjes metody wychowawcze z zadaniami zmiany, a spokojnie
          zapytac czy rodzic moglby porozmawiac ze swoim dzieckiem. Ogolne
          apele zazwyczaj maja to do siebie ze nikt sie do nich nie poczuwa,
          na pewno zaden rodzic nie wezwany po nazwisku nie pomysli ze chodzi
          o jego dziecko.


          Indywidualna rozmowa moze
          > spowodowac ze rodzice dziecka wysmiewajacego sie, zareaguja zbyt
          > radykalnie...i maly nabawi sie wrogow.Pamietam jako mala
          dziewczynka
          > z racji nazwiska bylam wysmiewana...zlapalam wiec berecik jednego
          z
          > wysmiewaczy ,mlodszego niz ja , i ze zloscia wrzucilam do
          > piwnicy.Chlopak sie rozryczal...i polecial do mamy.Ta przyszla do
          > mojego taty na skarge.Oberwalam ze wyzywam sie na mlodszych;-)
          > Chlopaka i jego siostre omijalam szerokim lukiem wysylajac
          wzrokiem
          > fale nienawisci;-)A oni mnie;-) Wystarczyloby gdyby mama chlopca w
          > obecnosci mojego taty zapytala "dlaczego" a potem gdyby obydwoje
          > kazaliby sie nam nawzajem przeprosic.Tutaj sprawa jest bardziej
          > zlozona i dlatego wymaga delikatnosci.Na indywidualna rozmowe jest
          > zawsze czas kiedy nie pomoze 'zbiorowka'.Przy czym nie nalezy
          > zostawiac tego w rekach tylko rodzicow.Sama porozmawialabym
          > z 'wysmiewaczem' w obecnosci jego rodzica/cow ,tak aby nikt nie
          > poczul sie urazony."CHCESZ POZYSKAC WROGA?ZAFUNDUJ CZLOWIEKOWI
          > JADOWITA KRYTYKE"A.Canergie
          • piesfafik Re: Inne dziecko... 24.02.09, 18:42
            Dzieci w tym wiecku boja sie tego czego nie rozumieja i reaguja niezbyt
            sympatycznie. Ale z drugiej strony to jest wiek w ktorym wazne jest dla niech
            zdanie dorosych, wiec dorosli nie powinni chowac glowy w piasek i udawac ze
            wszystko jest OK tylko reagowac.
            Moze mozna by bylo zapytac wychowawczycni jakie dzieci w klasie maja najwiekszy
            wplyw na rowiesnikow i poprosic je o pomoc. Wytlumaczyc im ze ich kolega sie
            martwi bo ma chora siostrzyczke, ze ta choroba nie jest zarazliwa (to wazne dla
            dzieci bo sie tego boja), ze siostra moze miec w przyszlosci bolesne operacje
            itp. I poprosic dzieciaki zeby pomogly koledze poradzic sobie z jego
            zmartwieniem - nawet jesli te wlasnie dzieci wysmiewaly sie z niego przedtem.
            Zamiast na nie krzyczec ze zrobily cos zlego dac im szanse zrobienia czegos dobrego
            • aniutek Re: Inne dziecko... 24.02.09, 18:50
              zgadzam sie z Fafikiem.
              brzmi to z sensem, dzieci lepiej zareaguja kiedy zrozumieja problem,
              dziewczynka jest chora, bedzie operowana, beda mialy okazje
              porozmawiac, moze zpytac sie co sie dziewczynce stalo, sam zakaz to
              jak chowanie pod dywan, a dzieciaki sa ciekawe.
              • edytkus Re: Inne dziecko... 24.02.09, 19:22
                a tak w ogole skad dzieci w klasie wiedza ze siostra chlopca ma
                zdeformowana twarz?
    • lilazw Re: Inne dziecko... 24.02.09, 20:00
      Rodzina pochodzi z malej miesciny w Polsce gdzie kazdy kazdego zna.
      Niestety w Polsce brakuje jeszcze zrozumienia i tolerancji dla osob
      niepelnosprawnych czy w jakis sposob pokrzywdzonych przez los. Nie
      mowi sie o tym tak otwarcie jak tutaj. Byc moze nawet ludzie nie
      wiedza jak o tym rozmawiac. Tutaj na kazdy rogu sa grupy wsparcia a
      w Polsce temat dopiero raczkuje ale mam nadzieje, ze z czasem bedzie
      lepiej. Postanowilam napisac ksiazeczke/opowiadanie dla dzieci o
      tolerancji dla innych. Nie wiem czy to dobry pomysl ale sprobowac
      mozna. Jak nie wyjdzie to trudno, nic sie nie zmieni a jak sie uda
      to moze pomoze jakiemus dziecku :) Was tez zachecam do sprobowania!
      Moze ktoras z Was odkryje w sobie basniopisarza :) a inna zostanie
      ilustratorem :)
      • szymina Re: Inne dziecko... 24.02.09, 20:40
        Lila, wspolczuje bardzo... Czytajac ten watek myslalam, ze to
        wszystko dzieje sie tu- w Stanach. I zdziwilam sie, ze nauczycielka
        w zasadze nie zareagowala. Mysle, ze to bardzo rozni te dwa kraje-
        tolerancja, wyrozumialosc, uczenie dzieci wspol-odczuwania. Mylse,
        ze najlepszy wyjsciem jest rozmowa z samymi dziecmi. Wydaje mi sie,
        ze jesli nie sa nauczone "z domu" tolerancji i taktu- to rozmowa z
        rodzicami nie zda sie na wiele... Super pomysl to ksiazeczka-
        odniesienie do jakis bohaterow. Wiesz, ja bym porozmawiala
        indywidualnie z kilkoma na zasadzie "a czy Ty sie czegos boisz?,
        Wstydzisz? a kiedy Ci przykro? " i dalej " a jakbys sie czul, gdyby
        ktos sie z ciebie/Twojej babci/mamy wysmiewal?" Jesli te dzieci
        zrozumieja przez analogie o co chodzi- to przestana. Dzieci sa
        zlosliwe z niewiedzy i glupoty- je latwiej wyprostowac niz rodzicow.
        Trzymam kciuki!!!
        • aneta05 Re: Inne dziecko... 24.02.09, 20:46
          ja tez myslalam, ze chodzi o USA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka