Mam już takie niedobory snu

..że dziisaj rano miałam szalone problemy z
przejściem do świata niedrzemiących ( spalam już ktoryś dzionek po 4
godz)..sniadanie dla domowników- te do stolu...i drugie zapakować...i
zapakowalam sie sama do autka- bo jazda do labolatorium- prozaika

ale....
wsch słońca.......taki kiczowato- różowo- szarawo- niebieski...
pomyslałam- matrix sie psuje- bo zachód był równie uroczy

Jak na p"j"enknej kiczowatej pocztówce

Nie było korków na drodze....
i przed szkołami malo autek...
i miejsce do parkowania przed przychodnią...winda, drzwi, recepcja, gabinet
zabiegowy, recepcja, winda...auto i dom....
sniadanie przed tv, w ręku wyborcza....
i co ja narzekam

Mam motywcję do leżenia- skurcze, bóle, klucia -ała -ojej i au...

Jaki komfort

Zielona herbatka....muzyczka w glośnikach....
Czy to aby na pewno trudna ciąża?
Lęki poszly na chwilę spać...buzia swędzi po nospie, serce telepie sie po
fenoterolu- w planach lenistwo moczenia sie w wannie...
za miesiąc będę jęczeć- "jutro cc"....a
poźniej juz nie będę miała czasu zapisac jęków....




Trudna ciąża....ma swoje zalety
pozdrawiam