Kochane

Ochrzaniałam się ostatnio i wcale do Was nie zaglądałam, ale najwyższa pora
opowiedzieć Wam o moim Cudzie. Wczoraj byliśmy na usg3D. Maciek brykał,
machał łapkami i mam wrażenie, że się uśmiechał do nas. Od wczoraj siedzę
przed telewizorem i wpatruję się w mojego Syna, policzyłam już mu paluszki -
sztuk 20, uszy, dziurki w nosie...
Mały nadrobił troszkę zaległości i ma 24cm długości i waży 650g. Serduszko
bije ładnie, miarowo, nie ma żadnych torbieli w główce, ilość wód płodowych w
normie.
Łożysko jest wysoko, szyjka zamknięta, skurcze się wyciszyły... Niestety
nadal biorę leki - fenetrol, isoptin, magnez, clexanne. Jestem z natury nieco
anemiczna i mam problemy z przyswajaniem żelaza, więc dostałam hemofer -
strasze świńswo, po którym mam mdłości...
Zaczynam oddychać z ulgą. Powtórzyliśmy tokso i cytomegalię, jest ok. Nie
moge się już doczekac, kiedy przytulę Mój Mały Cud.
andzia i maciuś