Dodaj do ulubionych

włoskie smaki

IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.11, 18:44

witajcie,
moje pytanie jakkolwiek może wydać się dziwne, ale dla mnie ważne.
Planuję latem odpoczynek na południu Włoch w hotelu, pytanie dotyczy jedzenia. Nie lubię owoców morza, nie przepadam za rybami - zastanawiam się, co oprócz pizzy i spaghetti może być serwowane na kolację?
Na zdjęciach reklamowych hotelu - krewetki i ośmiornice.Na co ja mogę liczyć?
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: włoskie smaki 15.02.11, 20:26
      Oprocz spaghetti dziesiatki innych makaronow, antipasti zawsze / wedliny, sery, oliwki itp /, w ogole podobne dania jak na obiad.
    • joahal Re: włoskie smaki 17.02.11, 19:08
      A zamierzasz jadać w hotelu? Niektóre hotele mają wyśmienitą, wręcz domową kuchnię i wtedy zawsze jest coś do wyboru, chociaż zestawy dań bywają bardzo ograniczone (nawet do 2-3), ale z pewnością znajdziesz coś "niemorskiego". To dotyczy najczęściej pensjonatów i niewielkich hoteli prowadzonych przez rodziny. Jeżeli hotel jest duży, to jedzenie może być bardziej dostosowane do turystów i wtedy nie będziesz miał problemu :) Osobiście lubię te miejsca we Włoszech, w których podają regionalną, domową kuchnię. Jeszcze się nie zawiodłam na smaku i jakości podawanych dań. Szukaj restauracji, przed którymi stoi dużo aut z lokalnymi tablicami rejestracyjnymi :) I nie obawiaj się, Włosi nie jadają wyłącznie ryb i owoców morza (też za nimi nie przepadam:). Życzę miłych wakacji!
      • vojager29 Re: włoskie smaki 18.02.11, 09:08
        joahal napisała:

        >>Szukaj restauracji, przed którymi stoi dużo aut z lokalnymi
        > tablicami rejestracyjnymi ............

        no, z tym nie ma raczej klopotu, przed wszystkimi restauracjami we Wloszech stoja prawie wylacznie auta na wloskiej rejestracji
        • Gość: b.anka Re: włoskie smaki IP: *.ip.netia.com.pl 18.02.11, 11:56
          dzięki za informacje- marzy mi się wreszcie spróbować włoskiej pizzy i makaronów, nic innego jakoś nie przychodzi mi do głowy, może rizotto jeszcze.
          W restauracjach może być problem jeśli nie zna się włoskiego, a karta dań po włosku - może się skończyć jak w anegdocie o facecie, co zamawiając kurczaka, gdakał sugestywnie i kelner przyniósł mu jajko. :)
          a możecie wpisać dania , których absolutnie powinno się spróbować na południu Włoch po włosku
          • Gość: b.anka Re: włoskie smaki IP: *.ip.netia.com.pl 18.02.11, 12:20
            Do znawców raz jeszcze...czy wchodząc do takiej rodzinnej knajpki można liczyć na to, że zapłacę kartą kredytową?
            • ennka Re: włoskie smaki 18.02.11, 21:42
              W większych miastach ,tak.
              W małych , czy w jakiejś gospodzie wiejskiej,może zdarzyć się różnie.Raczej trzeba mieć gotówkę.
          • joahal Re: włoskie smaki 19.02.11, 09:28
            Jeżeli jedziesz pierwszy raz do Włoch, to próbuj ogólnie znanych dań, one smakują dużo lepiej niż ich odpowiedniki w Polsce. Jeśli lubisz mączne dania, to będziesz w raju :)
            Z kartami kredytowymi jest różnie, raczej miej gotówkę w razie czego.
        • joahal Re: włoskie smaki 19.02.11, 09:15
          "joahal napisała:

          >>Szukaj restauracji, przed którymi stoi dużo aut z lokalnymi
          > tablicami rejestracyjnymi ............

          no, z tym nie ma raczej klopotu, przed wszystkimi restauracjami we Wloszech stoja prawie wylacznie auta na wloskiej rejestracji"

          Napisałam "lokalnymi" a nie "włoskimi" vojager! A Ty zamiast łapać za słówka i robić ferment na forum, mógłbyś coś zaproponować autorowi wątka, znasz się przecież :)


          • vojager29 Re: włoskie smaki 20.02.11, 11:34
            joahal napisała:

            > Napisałam "lokalnymi" a nie "włoskimi" vojager!

            dlaczego jestes agresywna ? czy ja cie zaczepiam ?
            apropos: sadzisz, ze przecietny turysta rozroznia wloskie tablice rejestracyjne na lokalne i nie lokalne ?

            do autora watku: jadaj tam gdzie sa ludzie ale nie w za duzych restauracjach, pewnie podaja tam przyzwoicie zakladajac, ze wszyscy ci goscie nie maja chyba zlego smaku,
            co do "tam gdzie jadaja Wlosi" bylbym ostrozny bowiem
            a) tobie nie musi smakowac to co lubia miejscowi
            b) jak sie dogadasz jesli nie znasz wloskiego ? wlosi raczej nie znaja j.obcych
            c) menu w takich miejscach jest tylko po wlosku

            obs: gdy w uznanej miejscowo restauracji, poprosilem kelnera o cos bardzo typowego dla regionu, zapytal czy napewno bede to jadl ale ja moglem sie dogadac, on mogl mi wytlumaczyc bowie mowie plynnie w 3 jezykach poslugujac sie nimi na codzien od ponad 40 lat
    • jagapo Re: włoskie smaki 19.02.11, 12:35
      Jeżdzimy z Rainbow Tours po różnych krajach i jeśli ktoś ma pytania, to zapraszam: jagapo@wp.pl We Włoszech byliśmy z ITAKĄ... Też było PRZECUDOWNIE!!!
    • shilaa Re: włoskie smaki 19.02.11, 12:56
      Wiekszosc hoteli serwuje dania 'pod turystow', wiec na pewno nie spodziewaj sie lokalnych specjalow czy wymyslnych dan. Przykladowo w wielu hotelach, gdy obsluga wie, ze przyjedzie grupa Polakow, po posilku od razu podaja caffè americano zamiast espresso ;) Beda makarony, wedliny, sery, a nie osmiornice ;)

      Chcesz sprobowac czegos typowego dla poludnia Wloch - ale na poludniu Wloch, czyli gdzie? Kampania, Apulia, Bazylikata, Kalabria, Sycylia? To zupelnie rozne kuchnie...
      • Gość: nucia Re: włoskie smaki IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 18:14
        mnie na przykład interesuje kuchnia Kalabrii
    • jo.hanna w bardzo wielu knajpkach menu nie bedzie 20.02.11, 14:25
      bo wszystko recytuje kelner, informujac klienta co dzisiaj ugotowano. Co nie znaczy, ze nie mozna sie jakos dogadac. W jednej knajpce widzialam jak kelner udawal kure probujac wytlumaczyc co to 'pollo' :-). Nawet w przypadku klientow mowiacych dobrze po wlosku zdarza sie, ze kelner przynosi z kuchni talerz z roznymi rodzajami nieugotowanego makaronu, gdyz roznice regionalne w nazewnictwie sa znaczne. Dla osob kompletnie nie mowiacych po wlosku: warto miec przy sobie rozmowki. A ci gotowi ryzykowac miejscowa kuchnie powinni wykuc sie na pamiec formulke 'puo consigliare' proszacej o pomoc w wyborze potraw regionalnych lub doborze wina. Nigdy nie spotkalam sie z sytuacja w ktorej kelner probowal wcisnac nam najdrozsze wino. Na ogol oferowal dwie opcje: budzetowa i odrobine drozsza, ale nigdy nie zawrotnie droga. I zawsze bylo to wino swietnie dobrane.

      Jezdzac po nieturystycznych regionach nie spotkalam sie z knajpka, w ktorej mozna zaplacic karta kredytowa, raczej wszedzie jest obrot gotowkowy. Ceny za to sa przyjemnie niskie a jedzenie bardzo smaczne.
      • linn_linn Re: w bardzo wielu knajpkach menu nie bedzie 20.02.11, 15:29
        Placena karta kredytowa w restauracjach nalezy unikac. Jesli sa klonowane, to najczescie wlasnie w restauracjach / kelner znika na zapleczu itd. /.
        • ennka Re: w bardzo wielu knajpkach menu nie bedzie 20.02.11, 23:25
          Przy płaceniu kartą trzeba żądać przenośnego terminala.
          Teraz takie są ogólnie dostępne .
          Jeśli mówią ,że nie mają ,to nie płacić kartą.
          Z tym płaceniem kartą bywa różnie. W wielu miejscach bronią się przed tym.
          Kiedyś , w sklepie przy autostradzie ,zrobiłam jakieś ostatnie zakupy.
          Przy kasie powiedzieli ,że terminal się zablokował,ale jak zrezygnowałam z zakupów, to jednak znalazł się czynny.

          • shilaa Re: w bardzo wielu knajpkach menu nie bedzie 21.02.11, 00:37
            W restauracjach lepiej placic gotowka.

            W sklepach placac karta prawie zawsze zadaja okazania dowodu osobistego (szczegolnie w przypadku zagranicznych kart) i pytaja, czy preferuje sie platnosc karta z wprowadzaniem pin-u czy z podpisem na paragonie - wygodniejsza jest opcja z pin-em, wiec wystarczy odpowiedziec sprzedawcy "bankomat".
            • Gość: nucia Re: w bardzo wielu knajpkach menu nie bedzie IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.11, 10:21
              To bardzo ciekawe co tu piszecie. A pytanie do poprzedniczki- bankomat - powiedziane w sklepie oznacza, że chcę terminal do karty? nie do końca to zrozumiałam
              • ennka Re: w bardzo wielu knajpkach menu nie bedzie 21.02.11, 12:18
                Przez kilkanaście lat zdarzyło mi się tylko raz ,że zażądano paszportu,przy płaceniu kartą.
                Było to w początkach lat 90-dziesiątych , w Paryżu.Wtedy byliśmy jeszcze dość egzotycznymi
                turystami dla Europy.Nigdy więcej nie spotkałam się z takim żądaniem.
                Natomiast to, czy wbijasz PIN ,czy podpisujesz wydruk z terminala,zależy wyłącznie od systemu w jakim została wydana karta ,a nie od twojego widzimisę.
                Czy Ty posługiwałaś się kiedyś kartą,bo mam wątpliwości.
                Obecnie banki wycofują się z kart na podpis i wprowadzają kart czipowe z PIN-em.
                • jo.hanna jesli musimy rachunek podpisac 21.02.11, 16:41
                  zawsze pytaja nas o paszport, co akurat niczym zlym nie jest. Jesli wbijamy PIN paszport juz nie jest potrzebny. Jakos na potrzebe wylegitymowania sie nie narzekamy :-), zwlaszcza ze w wielu przypadkach wystarczy pokazac prawo jazdy.
    • jeepwdyzlu szkoda 21.02.11, 12:58
      że rezygnujesz z owoców morza
      nawet jak nie lubisz np ośmiornic
      to langusty, krewetki, małe ośmiorniczki z grilla czy wszystkie ryby - to czysta pychota!!!

      no ale trudno
      na szczęście Włosi jedzą wszystko
      możesz spróbować np skowronków
      :-)
      Nie ma dla Ciebie innej rady niż zachęcenie Cię do komunikacji z kelnerem.
      Ucz się włoskiego, kup słownik i rozmówki
      Podszlifuj angielski
      Będziesz zachwycona
      Mnóstwo dań z fasoli, polenta, risotta
      lepiej moim zdaniem niż w Polsce podawana wieprzowina, genialna wołowina
      i inaczej niż na północy smakujące warzywa...
      Przeróżne przekąski, kanapeczki, pasty, morze serów...
      świetne wędliny...
      Do tego wspaniałe słodycze, lody
      Ech
      Wróciłem z Włoch zaledwie wczoraj - wina, oliwy jeszcze nie wypakowane, sery, mozarella, schpeck i szynka parmeńska nie zjedzone - ale już tęsknię.....
      jeep
      • Gość: nucia Re: szkoda IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.11, 13:39
        Och, zazdroszczę... jednakże liczę iż zasmakuję w tamtejszej kuchni i ja.
        zawsze staram się poznać miejscowe smaki, również przywożę do domu pamiątki .. do kuchni tzn. przyprawy, wino, i coś z miejscowych wędlin czy serów. Turcja, Izrael, Portugalia, Dania, Hiszpania czy Francja są mi znane.Włochy jeszcze nie. Rozmówki zawsze kupuję, podobnie jak przewodniki. Czasem tylko wymowa sprawia trudności w porozumieniu się z tubylcem, ale wtedy są jeszcze rysunki...

        do poprzedniczki:
        karty kredytowe mam nawet dwie, jedna z chpiem , druga bez - w 90% w sklepach wbijam PIN, ale zdarza się( ostatnio rzadko) że proszą o podpis np. u mojego fryzjera od kilku lat tak jest. Pytam o karty, bo nie lubię nosić przy sobie pieniędzy, a przez ponad 2 tygodnie na 2 osoby to chyba sporo trzeba liczyć, jeśli chce się jadać poza hotelem i pojeździć po okolicy. Dlatego pytanie o karty nie jest bezsensowne.
        • jeepwdyzlu a propos kart 21.02.11, 14:09
          pojawiają się pierwsze terminale pay pass
          czyli natychmiastowe wczytanie danych z chipa i do pewnych kwot (chyba 100 eur)
          - bez autoryzacji
          płaciłem tak na stacjach benzynowych i w supermarkecie
          (trzeba mieć kartę pay pass - kilka banków w Polsce już je ma w ofercie)
          duża wygoda bo zapłata natychmiastowa i nie ma autoryzacji..
          ciao
          jeep
          • ennka Re: a propos kart 21.02.11, 18:32
            Nie wiem ,czy to było do mnie,ale jeśli tak ,to nie pisałam ,ze pytanie o płacenie kartami jest bez sensu.
            Natomiast z tą autoryzacją karty jest nieporozumienie.
            Są karty ,które autoryzuje się podpisem i żadnego PIN-u do niej się nie wbije ,bo nie ma możliwości w terminalu.Wzór podpisu jest zeskanowany na karcie.
            Nie mylić z PIN-em do bankomatu ,bo tam jest on potrzebny.
            Tych kart jest coraz mniej ,bo banki przechodzą na karty czipowe, do których PIN jest konieczny.
            Osobiście mam jeszcze taką kartę kredytową CITY banku na podpis ,ale już wymieniają na karty z PIN-em. .
        • shilaa Re: szkoda 22.02.11, 13:55
          Co do kart - pytanie o "bankomat" (tak w sklepie sprzedawcy okreslaja platnosc karta platnicza) pojawia sie w niektorych sklepach zawsze, w niektorych czasami (gdy sprzedawca nie ma pewnosci, czy ma do czynienia z karta platnicza czy kredytowa), w niektorych nigdy. W przypadku karty platniczej zawsze wygodniejsza jest opcja z numerem pin, chociaz zdarzalo mi sie i ciagle zdarza mi sie czasami podpisywac. Przewaznie sprzedawcy nie rozrozniaja kart platniczych od kredytowych i odwrotnie i stad to pytanie (w przypadku i wloskich i zagranicznych kart). Opcja z numerem pin w przypadku karty platniczej jest wygodniejsza niz podpis i dla sprzedawcy, i dla kupujacego.


          "lepiej moim zdaniem niż w Polsce podawana wieprzowina, genialna wołowina"

          Nie wiem, w jakiej czesci Wloch byles (podejrzewam, ze na polnocy), ale na poludniu Wlosi zupelnie nie potrafia przygotowywac miesa (z drobnymi wyjatkami). Moja wloska rodzina i wszyscy znajomi (a takze znajomi znajomych), jesli mieli okazje byc w Polsce albo sprobowac dobrze zrobionych mies nie mogli i nie moga wyjsc z podziwu, ze mozna podawac mieso na tyle nieznanych im sposobow - ich na poludniu nikt nigdy nie nauczyl jak dobrze przygotowac mieso.
          • jeepwdyzlu Re: szkoda 22.02.11, 14:44
            Nie wiem, w jakiej czesci Wloch byles (podejrzewam, ze na polnocy), ale na poludniu Wlosi zupelnie nie potrafia przygotowywac miesa (z drobnymi wyjatkami)
            ---------------
            byłem tydzień na Sycylii i parę dni w okolicach Neapolu
            a poza tym - tak - prawie zawsze na północy
            :-)
            jeep
            • shilaa Re: szkoda 22.02.11, 18:02
              Ha, a ja piszac o nieznajomosci sztuki przyrzadzania miesa mialam na mysli wlasnie przede wszystkim Neapol! :) Ale tez m.in. Kalabrie.

              Notorycznie do przyrzadzania miesa nie uzywa sie tu przypraw, poza odrobina soli. Nie maja w ogole fantazji i polotu w kwestii miesa, w wiekszosci przypadkow po prostu smazy sie kawalek miesa na patelni i po sprawie. Na ogol nie potrafia przyrzadzac miesa z warzywami, robia wielkie oczy, gdy filet z kurczaka - zamiast usmazyc w calosci na patelni - pokroje w kawalki i usmaze z jakimis warzywami. Nie wyobrazaja sobie jak mozna jesc mieso z owocami (suszone sliwki, jablka, pomarancze itd.). Zawsze padaja teksty typu "bo ty potrafisz dobrze przyprawic mieso i zrobic sos".
              Nie krytykuje Wlochow z poludnia za brak wiedzy na te tematy - po prostu w wiekszosci przypadkow nikt ich nigdy tych rzeczy nie nauczyl (a dwa, ze mieso jest tu bardzo drogie i olbrzymia czesc neapolitanskich rodzin to pol-wegetarianie z tego powodu, jedza mieso rzadko, bo ich na nie nie stac). Za to nauczyli sie robic niepowtarzalne makarony czy wymyslili mnostwo sposobow na przyrzadzanie ryb.
              • linn_linn Re: szkoda 22.02.11, 20:27
                Malo znasz i Neapol, i Kalabrie, i Wlochy tez. To, co widzisz w garnku u sasiadow czy znajomych to jedno, a to co sie w ogole jada i w jakich ilosciach to drugie. Np. Kalabria slynie z wyrobow miesnych.
              • anthonyb re: 22.02.11, 21:43
                Pewnie , ze w Neapolu jada sie duzo owocow morza. To przeciez miasto nadmorskie. Nie wiem tylko czy orientujesz sie w cenach ryb i owocow morza ? Wg Ciebie ile kosztuje kg wieprzowiny a ile kg np swiezej osmiornicy czy oraty?
                Poza tym nie uwazam , ze przesyt i roznorodnosc dodanych jednoczenie przypraw podnosi smak potrawy. Powiem Ci szczerze , ze moim zdaniem wrecz przeciwnie. Dodam jeszcze , ze mieszkajac wlasnie tu poznalam smak wielu nieznanych mi mies np. krolika, bazanta, jagnieciny, baraniny ...
                Pozdrawiam.
              • shilaa Re: szkoda 23.02.11, 01:07
                >Malo znasz i Neapol, i Kalabrie, i Wlochy tez. To, co widzisz w garnku u sasiadow czy >znajomych to jedno, a to co sie w ogole jada i w jakich ilosciach to drugie. Np. Kalabria >slynie z wyrobow miesnych.

                Za to Ty starasz sie ciagle udowadniac na forum, ze jestes bardziej wloska od Wlochow. Niestety nie jestes i nigdy nie bedziesz.

                Wyroby miesne (ktorych jakosci we Wloszech nie podwazam, bo sa wspaniale, mam na mysli wedliny, suszone kielbasy itd.), a przyrzadzanie miesa to dwie rozne rzeczy.

                Neapol znam dobrze, ale i mam dzieku komu go poznawac, bo obracam sie w towarzystwie, ktore zna tu kazdy budynek, kazda ulice i kazdy kamien. Kalabrie znam w tych czesciach, w ktorych bylam (i to wlasnie w Kalabrii w jednych z najlepszych restauracji w jednym z miast jadlam bardzo kiepskie mieso, chociaz wszystko inne bylo przepyszne). Jadam bardzo duzo w restauracjach i wiem, co sie podaje nie tylko w domach. Ale domy w okolicy tez poznalam juz rozne, od przecietnej rodziny z neapolitanskich przedmiesc, po dobrze sytuowane rodziny z Capri czy bogatych dzielnic Neapolu.

                >Pewnie , ze w Neapolu jada sie duzo owocow morza. To przeciez miasto nadmorskie. Nie >wiem tylko czy orientujesz sie w cenach ryb i owocow morza ? Wg Ciebie ile kosztuje kg >wieprzowiny a ile kg np swiezej osmiornicy czy oraty?

                Nie, nie orientuje sie, nie robie zakupow, nie gotuje, nie chodze po sklepach itd. :P
                W calkiem wielu przecietnych, a nawet mniej niz przecietnych pod wzgledem zarobkow rodzinach, zwlaszcza w nadmorskich miejscowosciach w okolicach Neapolu, je sie wiecej owocow morza i ryb niz miesa. Po prostu wielu z nich ma w rodzinie rybakow albo z dziada pradziada znaja sie na lowieniu i nie musza kupowac ryb i owocow morza. Owoce morza (mam na mysli glownie mule) z zatoki sa bardzo tanie, ale i zanieczyszczone. Nie uwazam, zeby ryby byly tu drogie. Wole doplacic i kupic dobra rybe niz bladego, hodowlanego kurczaka. Kupujac dobry drob z Kampanii mam kurczaka, za jakim kiedys tesknilam w Polsce, ale tez ma swoja cene.

                >Poza tym nie uwazam , ze przesyt i roznorodnosc dodanych jednoczenie przypraw podnosi >smak potrawy. Powiem Ci szczerze , ze moim zdaniem wrecz przeciwnie.

                Nikt nie mowi o przesycie i roznorodnosci. Jednak w wiekszosci przypadkow mieso smakuje o niebo lepiej, gdy doda sie - w zaleznosci od sposobu przyrzadzania - pieprz, rozmaryn, tymianek itp.


                Dodam tylko, ze niemal wszyscy znani mi Wlosi wracajacy z Krakowa, Wroclawia, Pragi, Monachium czy Budapesztu zachwycaja sie smakiem przyrzadzanych tam mies.
                • linn_linn Re: szkoda 23.02.11, 08:15
                  Nie musze nikomu niczego udowadniac. Kiedy bedziesz miala program w tv wloskiej? Skoro tak chwala Twoje dania, nie przeocza chyba takiej okazji, aby wreszcie nauczyc sie przyrzadzac mieso.
                • vojager29 Re: do shilaa 23.02.11, 11:33
                  halo

                  > Dodam tylko, ze niemal wszyscy znani mi Wlosi wracajacy z Krakowa, Wroclawia, P
                  > ragi, Monachium czy Budapesztu zachwycaja sie smakiem przyrzadzanych tam mies.

                  Ja tez znam wielu takich ale i innych Wlochow ale jedno maja napewno wspolne - po powrocie do domu, czyli do Wloch jadaja tylko po wlosku, nawet wowczas gdy maja wybor.
                  Co do przyprawiania mies a szczegolnie wolowiny, popieram Wlochow, najlepiej smakuje tylko lekko solona, mam na mysli ta z patelni a wiec bistecca ale Polacy tego nie znaja bo do tego musi byc przednia i specjalna wolowina. Nie ta z polskiej krowy mlecznej ale ta z krowek toskanskich czy z wolowiny argentynskiej.
                  Ale skad ty mozesz o tym wiedziec, znajac Italie z okna busa wycieczkowego ?
                  • shilaa Re: do shilaa 23.02.11, 22:56
                    > Ja tez znam wielu takich ale i innych Wlochow ale jedno maja napewno wspolne -
                    > po powrocie do domu, czyli do Wloch jadaja tylko po wlosku, nawet wowczas gdy m
                    > aja wybor

                    Widac znamy roznych Wlochow, ja znam takich, ktorzy we Wloszech z checia jedza nie tylko po wlosku. Ale wszyscy sa wyksztalceni, maja dobra prace, duzo podrozuja, znaja rozne kuchnie i sa ludzmi otwartymi na swiat.

                    > Ale skad ty mozesz o tym wiedziec, znajac Italie z okna busa wycieczkowego ?

                    Mieszkam we Wloszech na stale, we wloskiej rodzinie i na co dzien mam kontakt tylko z Wlochami.
                    • funghettino Re: do shilaa 24.02.11, 01:07
                      moze zwyczajnie nie masz szczescia do mies...
                      szczerze mowiac, nie zauwazylam zeby potrawy miesne byly szczegolnie monotonne czy wrecz niesmaczne. pewnie, poludnie tradycyjnie nie jada mies na slodko (tak jak nie jada ryb w galarecie np) ale twierdzenie w zwiazku z tym, ze miesna kuchnia wloch jest uboga, to przesada. to tak jak mowic, ze w polacy nie umieja gotowac ryb, bo nie podaja ich np na surowo...
                    • vojager29 Re: do shilaa 24.02.11, 08:28
                      shilaa napisała: > Mieszkam we Wloszech na stale, we wloskiej rodzinie i na co dzien mam kontakt t
                      > ylko z Wlochami.

                      z twoich wypowiedzi nie wynika, ze ich znasz, wrecz przeciwnie ..........
                      znam takie panie co to "na co dzien maja kontakt z Wlochami", spotykam je na targu robiace zakupy dla pryncypala ......
            • jo.hanna czy nie za bardzo uogolniasz? 22.02.11, 19:04
              bo Poludnie umie robic dobrze miesa. Wedliny tez. I nie sa to drobne wyjatki.
              • Gość: do znawców języka Re: czy nie za bardzo uogolniasz? IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.11, 16:52
                ,,Co do kart - pytanie o "bankomat" (tak w sklepie sprzedawcy okreslaja platnosc karta platnicza) pojawia sie w niektorych sklepach zawsze, w niektorych czasami (gdy sprzedawca nie ma pewnosci, czy ma do czynienia z karta platnicza czy kredytowa), w niektorych nigdy."

                Nie znam włoskiego, skorzystałam z tłumacza internetowego - na polskie słowo bankomat- wpisał włoskie bankomat. Dlatego mam prośbę- podajcie po włosku - jak brzmi słowo bankomat i pytanie- czy mogę zapłacić kartą?
                • vojager29 Re: czy nie za bardzo uogolniasz? 23.02.11, 20:32
                  >>>> na polskie słowo bankomat-

                  ?????????????????????????????????????????????? sadzisz, ze to polskie slowo ?
                  • funghettino Re: czy nie za bardzo uogolniasz? 24.02.11, 00:56
                    pomijajac pochodzenie slowa, po wlosku bankomat to bancomat. oznacza maszynke do wydawania pieniedzy, ale tez karte zwiazana z kontem bankowym, a wiec nie kredytowa.
                    czy moge placic karta? - posso pagare con la carta (di credito)?
    • sol1117 Re: włoskie smaki 08.03.11, 21:30
      z doswiadczenia wiem ze trzeba znac dobre restauracje bo to co podaja(nazwy dan niezrozumiale i ich specjalnosci nie sa za dobre-wrecz czasem obrzydliwe-kazdy ma inne gusta smakowe,co kraj to obyczaj -rowniez kulinarne)moze nas bardzo "negatywnie zaskoczyc"
      rzadko sie zdarza ze za pierwszym razem trafi sie na super knajpke w danym miejscu.ale wina maja perfekt nawet te za 8 Euro:)ale ja i tak malutko wiem o Wloszech:(
    • linn_linn Re: Ristorante, trattoria czy może enoteca 10.03.11, 12:38
      www.oliwazoliwek.pl/aktualnosci/ristorante-trattoria-czy-moze-enoteca-gdzie-najlepiej-zjesc/
      • jo.hanna Re: Ristorante, trattoria czy może enoteca 10.03.11, 15:22
        autorka zapomniala jedynie dodac, ze w bardzo wielu malych lokalach menu nie ma: kelner recytuje co danego dnia podaja. A pytajac Wlochow o sugestie zamiast pytania 'podaj mi nazwe swietnej restauracji' lepiej zapytac 'do ktorej knajpy chodzisz TY?'.
        • linn_linn Re: Ristorante, trattoria czy może enoteca 10.03.11, 15:31
          O tym, ze czasem nie ma, to ja wiem tylko z tego forum: jeszcze sie z takim przypadkiem nie spotkalam.
          • jo.hanna czyzby to tylko wymysl 10.03.11, 16:11
            z Lacjum, Molise i Abruzji? Chociaz nie, w Apulii tez na taka knajpke trafilismy
            • makda Re: czyzby to tylko wymysl 10.03.11, 16:25
              Ee, nie. Np jedna z naszych ulubionych knajpek w okolicach Bergamo przez lata nie miała menu- zresztą ono się nie zmieniało, gośćmi byli stali bywalcy, którzy wiedzieli, co tam dają do jedzenia. Ale nowe pokolenie (dzieci właścicieli) zarządziło zmiany, no i teraz jest i menu, i nowe pozycje (a stali bywalcy i tak zamawiają to samo od lat, bo najlepsze :-)
              A moje ulubione menu to są te pisane ręcznie na kartkach albo papierowych serwetkach, jak w legendarnej osterii w Montepluciano :)
            • linn_linn Re: czyzby to tylko wymysl 10.03.11, 17:00
              Skoro nie ma menu, to gdzie sa ceny? Ceny, doplaty / np. tzw. coperto, jesli w danym regionie obowiazuje / itp. musza byc widoczne dla klientow i do tego sluzy menu. W menu musi byc np. zazanczone, ze ryby sa mrozone. Jesli menu nie, to powod moze byc prozaiczny: placi sie wiecej niz powinno / Wam sie to zdarza czesciej niz mnie, gdyz ja uchodze za tubylca :) /. Takich miejsc nalezy unikac: mozna miec przy placeniu bardzo niemile niespodzianki. Najbardziej niemile zdarzaja sie Japonczykom, mniej niemile pozostalym cudzoziemcom, srednie Wlochom z innym regionow, a jedynie tybylcy placa tyle , ile sie nalezy. Takie byly wyniki "badan" np. w Wenecji: cena dan zalezala od pochodzenia klienta.
              • makda Re: czyzby to tylko wymysl 10.03.11, 17:15
                Pewnie ceny są do wglądu gdzieś przy kasie.
                W knajpkach, o których piszę, Japończycy się nie pojawiaja. I zapewniam, że nam się tam nie zdarza płacić więcej, niż powinno, bo my- a na pewno mój mąż - "uchodzi za tubylca" ;-) Poza tym to są proste trattorie czy osterie, gdzie pierwsze danie kosztuje ok 5 EUR.
                Te knajpy, o których Ty piszesz i które zdzierają, to oczywiście istnieją- ale raczej w okolicach Piazza Duomo w Mediolanie, a nie we wsi na wzgórzach pod Bergamo. :-)
                • linn_linn Re: czyzby to tylko wymysl 10.03.11, 19:59
                  Przy kasie sa ceny raczej w barach. W restauracji musi byc menu / czasem wyiweszja ceny tzw menu turistico i to jest jasne /. Jesli poprosisz kelnera o karte dan, musi je dac. Wychodzi na to, ze w miejscowosciach turystycznych czasem udaja Greka liczac na to, ze turysta / szczegolnie zagraniczny / nie zna zasad obowiazujacych we Wloszech: prawo jasnosci cen obowiazuje od 1940 roku. Reaguja zreszta zwykle wlasnie Japonczycy, gdyz to oni dostaja astronomiczne rachunki. Inny przeplacaja, ale nawet o tym nie wiedza.
                  Link po wlosku niestety:
                  web.me.com/adiconsum/Alimentazione/Mangiare_al_ristorante.html
                  Np. jesli nie ma menu ani cennika, mozna odmowic zaplaty :)
                  • makda Re: czyzby to tylko wymysl 11.03.11, 08:35
                    Oczywiście, podobnie jak wg prawa przy płaceniu wszędzie we Włoszech powinni dać Ci paragon fiskalny- a jak jest, to chyba sama wiesz? Tak np podczas dwutygodniowego urlopu w Apulii (i codziennych kolacjach w restauracji) ani razu nie dostaliśmy paragonu fiskalnego- parę razy po zobaczeniu świstka nabazgranego na kartce byle jak poprosilismy o paragon, co było przyjęte bardzo niechętnie. Więc - jak to we Włoszech - prawo sobie, praktyka często sobie.
                    Są restauracje z ukrytymi cenami, menu turistico i zdzierstwem: położone w centrach turystycznych, nastawione na naiwnych. I dobrze, że przed nimi ostrzegasz.
                    Ale są też małe osterie, w małych miejscowościach do których chodzą - od lat! - prawie wyłącznie miejscowi, gdzie gotuje się codziennie co innego - jak w domu - i o takich piszemy. Myślę, że jak by się uprzeć i poprosić o menu "pisane", właściciel by pewnie usiadł i nabazgrał na prędce menu na kartce - i już.
                    Nie za bardzo rozumiem, czy próbujesz coś nam udowodnić/wytłumaczyć - bo raz, że wiemy o pułapkach turystycznych, dwa, ze piszemy o czyś zupełnie innym i trzy: johanna, funghettino czy ja we Włoszech mieszkamy, mamy rodziny i przyjaciół, więc pierwsze naiwne nie jesteśmy i byłybyśmy w stanie odróżnić knajpę-zdziercę, od rodzinnej knajpy z brakiem menu dla stałych bywalców.
                    • makda Re: czyzby to tylko wymysl 11.03.11, 09:12
                      A przy okazji ciekawostka: jak pisze Linn, we Włoszech jest obowiązek informowania klientów, czy serwowane ryby były mrożone. Oglądałam kiedyś program w tv (Report) o rybołóstwie we Włoszech i okazuje się, że przepisy sanitarne są takie, że wszystkie ryby muszą być mrożone po połowie- choćby na krótko. W związku z tym ryby całkiem świeże (w sensie: nigdy nie mrożone) są do dostania tylko w miejscach, ktore biorą ryby od indywidualnych rybaków, którzy zresztą nie mrożąc ryb omijają przepisy. O czym nie wie albo nie informuje większość restauratorów.

                      I jeszcze o restauracjach: czytałam ostatnio książeczkę (książeczkę, bo dzieło zupełnie nie wybitne) "Lo chef è un Dio": dziennikarka pism kobiecych, która nie potrafi gotować, dostaje się na staż do Carla Cracco (właściciel restauracji w Mediolanie z 3 gwiazdkami Michelin). I opowiada o tym, jak wygląda praca w takiej kuchni. Do tego wywiady z wielkimi kucharzami i krytykami gastronomicznymi. Ciekawe.
                    • linn_linn Re: czyzby to tylko wymysl 11.03.11, 11:56
                      Niczego nie musze udowadniac. To byla inforamcja dla tych, ktorzy przyjezdzaja z Polski / osoby mieszkajace we Wloszech i znajace jezyk maja mniej problemow: przy okazji, nawet wielu rodowitych Wlochow unika restauracji, ktore nie maja menu /: menu musi byc, a jesli nie ma, nalezy go zazadac.
                      Skad wiecie, czy nie przeplacacie, skoro placicie tyle, ile zazadaja?
                      • funghettino Re: czyzby to tylko wymysl 11.03.11, 13:56
                        nie wiemy. kwestia jest taka, ze jesli ci go nie chca dac pozostaja dwa wyjscia: zostac i ryzykowac ewentualna klotnie przy placeniu rachunku albo wyjsc. zapewniam cie, ze spotkalam sie z miejscami, ktore polecilabym kazdemu z czystym sercem, w ktorym menu nie ma i podejrzewam nigdy nie bylo. i trudno w nich o wolne miejsce. co oczywiscie nie znaczy, ze nie zdarzaja sie oszusci, ale ci zdarzaja sie i z regularnym, drukowanym menu...
              • funghettino Re: czyzby to tylko wymysl 10.03.11, 17:19
                wg prawa manu musi byc, ale praktycznie rzecz biorac roznie bywa. zdarza sie, ze karty nie ma (nie jest podawana podejrzewam, gdyby sie mocno dopytywac to pewnie by sie znalazla) zarowno w ekskluzywnych restauracjach jak i w tych zupelnie nie :)
              • jo.hanna akurat nigdy nie placilismy wiecej niz miejscowi 10.03.11, 17:26
                i nigdy nie spotkaly nas niemile niespodzianki. A moze dlatego, ze jezdzimy po nieturystycznych regionach, gdzie nie tylko Japonczykow ale tez i innych turystow trudno spotkac, wiec nikt nie wpadl na pomysl. Inna sprawa, ze restauracje polecaja nam miejscowi, i na nich sie powolujemy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka