Dodaj do ulubionych

jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale?

05.03.06, 18:31
Potrzebuję rady odnośnie transportu z Mediolanu do Paso Tonale, ew. Ponte di
Legno. Do Mediolanu lecimy samolotem i chcemy potem jakoś dotrzeć do Paso
Tonale, gdzie mamy zarezerwowny pobyt (najchętniej autobusem lub/i
pociągiem). Może ktoś mi coś podpowie,bo jakioś nie mogę nic znaleźć w sieci
(chodzi mi np. o strony przewoźników, gdzie można znaleźć rozkłady jazdy,
cenniki, może zarezerwować bilety)? Będę wdzięczna za jakś dobrą radę bo
jestem w kropce :) Z góry dzięki :)
Obserwuj wątek
    • ortodox Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 05.03.06, 20:28
      Rozumiem ,że wariant samolotowy został wybrany ze względów na wygodę.
      W takim razie proponuję wypożyczyć auto (jakieś 300€/tydzień z łańcuchami i
      bagażnikiem na narty), trasa wygląda tak:
      tiny.pl/mpf8
      o pociągu można zapomnieć, jeszcze tam nie dojeżdża a busiki jakieś kursują,
      chyba 2x na dobę, więc nie jest to wygodne.
      pozdrawiam ;)
      • run_away83 Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 05.03.06, 20:48
        wariant samolotowy został wybrany ze wzgl. na wygodę i przystępną cenę - ok 600
        pln za dwie osoby w obie strony, więc wyszło taniej niż autobus proponowany
        przez biuro podróży (360 pln od osoby). cena 300€ za wynajęcie auta na tydzień
        jest dla nas zaporowa - nie stać nas (to byłoby prawie drugie tyle ile kosztuje
        nas pobyt). poza tym samochód nie będzie nam potrzebny - będziemy mieszkać
        kilkadziesiąt metrów od wyciągów, więc wynajmowanie auta na okres całego pobytu
        jest trochę bez sensu... potrzebujemy tylko transportu z mediolanu do pso
        tonale i z powrotem - po tygodniu pobytu.

        może jednak ktoś wie coś na temat jakichś autobusów?
        • ortodox Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 05.03.06, 22:34
          Zapewne masz jakieś własne doświadczenia w tym temacie :)
          Moim zdaniem samochód w Val di Solle a tym bardziej na Passo Tonale jednak
          może być potrzebny. Bo co? Będziecie jeździć tylko na Passo Tonale? Znudzi się
          po 2 dniach. Najlepszym wyjściem jest jazda tam własnym autem, bo kosztuje to
          raptem jakieś 800 zł w obie strony. No, ale jeżeli już macie bilet lotniczy,
          to... mam pytanko, skąd piszesz (miasto) i kiedy i skąd wyjeżdżacie
          (wylatujecie)?
          pozdrawiam
          • run_away83 Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 05.03.06, 22:47
            podroz samochodem jest w naszym przypadku bez sensu - to co najmniej 2-3 dni na
            podroz w jedna strone, bo kierowca nie moze jechac bez przerwy, wiec dochodza
            koszty noclegow i wyjazd automatycznie trzeba by o kilka dni wydluzyc - a to
            pociaga za soba problem dlugosci urlopu - szkoda czasu. a lot samolotem trwa
            dwie godzinki. mamy juz bilet (dzieki zarezerwowaniu z wyprzedzeniem wyszlo
            sporo taniej). wylatujemy 25 marca (sobota) z wroclawia liniami centralwings i
            mamy lot bezposrednio do mediolanu. pozostaje do przebycia jakies 150 km i mam
            nadzieje ze uda mi sie to z wyprzedzeniem zaplanowac zeby nie trwalo za dlugo i
            zebysmy nie zbankrutowali :)
            • ortodox Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 05.03.06, 23:15
              Nieee, no nie przesadzaj :) jekie 2-3 dni. Z Wrocławia spokojnie zrobicie to w
              jeden dzień ok 12h:
              tiny.pl/mp1v
              Nie ma żadnej potrzeby noclegu, poważnie, ale jak już kupiliście bilety, to
              mówi się trudno :) zobacz tu:
              www.valdisole.net/ing/pagine/come_arr/pista_pista/transfer1.html
              pozdrawiam
              • ortodox Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 05.03.06, 23:47
                Zobacz jeszcze:
                www.bm-taxi.com/Pol/index.htm
                pociąg do Male a z Male jeździ już skibus, ale nie wiem czy jeszcze o tej
                godzinie:
                tiny.pl/mpjw
                pozdrawiam

    • Gość: med Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? IP: *.chello.pl 06.03.06, 01:23
      Skąpy trzy razy traci. Za te pieniądze spokojnie dojechalibyście samochodem i
      to na miejsce a nie do Mediolanu (ba, nawet nie do M. tylko 50 km obok). A tak
      jeszcze musicie dopłacić za transfer z lotniska w jakieś 'cywilizowane miejsce'
      i z tego na miejsce docelowe(życzę powodzenia w szukaniu transportu). tak to
      jest jak się dziaduje. A samochodem byłoby spokojnie, bez stresów, z Wrocławia
      już bliska na "europejskie autostrady" 10-11 godzin i na miejscu (ktoś tu pisał
      o 203 dniach- buahahahahahaha). Samolotem- owszem i wygodniej, ale nie gdy ktoś
      dziaduje na wypożyczeniu auta. A tak- dziadostwo nie popłaca.
      • Gość: ron5 Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.06, 06:34
        Lecą samolotem jak cywilizowani ludzie a Wy im wciąż dokuczacie.Co to za
        radocha się 12 h tłuc autem?A ja będą korki po drodze?Po co te głupie
        komentarze o dziadowaniu od razu??
      • run_away83 Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 06.03.06, 09:19
        dla mnie "dziadowaniem" jest wlasnie jazda 1200 km samochodem, korki, kolejki
        na granicach, ryzyko awarii, błądzenie po nieznanych drogach, itp. samolotem
        szybciej, taniej, wygodniej i bezpieczniej. a wypozyczac samochodu na tydzien
        nie chcemy, bo nie bedzie nam potrzebny - po kiego grzyba wyrzucac 300 euro na
        auto, ktorego po dotarciu na miejsce nie bedziemy uzywac (i jeszcze pewnie na
        miejscu bulic za jakis strzezony parking)... jezeli komus to pasuje to ok, jego
        sprawa, mnie nie pasuje bo w naszym przypadku byloby to wywalenie duzej kasy w
        bloto, wolimy po prostu wydac kase na cos sensownego (dobre jedzonko i wino
        chocby) a nie na autko ktore bedzie stalo przez pare dni nieuzywane.

        czekam na dobre rady, a forumowiczow ktorzy chca zademonstrowac swoje poczucie
        wyzszosci i olewaja netykiete - olewam.
        • ortodox Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 06.03.06, 11:17
          He, He, gość med (pozdrawiam ;D) okazał się jeszcze bardziej ortodoksyjny niż
          ja. Niestety napisał brutalna prawdę prosto w oczy. Nie ma się o co obrażać.
          Temat podróży na narty do Włoch samolotem był wielokrotnie wałkowany na forum
          narty. Niestety nic sensownego, poza tym co napisałem, nie wymyślono. Myślę, że
          i tu chyba też nic się nie wymyśli.
          Reasumując, jeżeli chcesz wygodnie to niestety musisz odżałować te 300€.
          Jeżeli chcesz tanio, to czeka cię dość długa i też nie tania podróż, bo
          możliwości są takie jak napisałem wyżej. No, a tak naprawdę, to samochód jest
          rzeczywiście najrozsądniejszym wyjściem na narty do Val di Sole. Jak ktoś nie
          lubi dalekich podróży( ciekawe, bo dla mnie to sama radość, właśnie to
          tłuczenie się 12 i więcej godzin) lub się boi, to autobus. Prosto pod hotel a
          360 zł, czyli dla 2 osób 720zł, to chyba najtańsza możliwość dotarcia do Tonale
          i korzystna, zwłaszcza wtedy, gdy nie zamierzacie się ruszać z tego miejsca
          przez cały tydzień. Jakie korki? Jakie kolejki na granicach? Jakie błądzenie?
          O czym Ty piszesz? Tysiące ludzi z całej Polski tak jeździ, nie tylko z
          Wrocławia, skąd masz stosunkowo blisko. Czy to jest dziadowanie, hmm skoro tak
          uważasz, to życzę powodzenia w drodze z Milano do Tonale bez dziadowania.
          Jednak takie są rady doswiadczonych podróżników i z olewaniem netykiety nie ma
          to zbyt wiele wspólnego.
          pozdrawiam :)
          • siamlady Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? 11.03.06, 13:12
            hej, jestem w tej samej sytuacji jak Ty. Wybieram się z córką z Warszawy do
            Mrillevy, i podobnie jak Ty chcę tak dojechać jak najszybciej, najtaniej i
            NAJWYGODNIEJ. Nie mam auta i na pewno nie chcę się tłuc autokarem. ( Jestem z
            branży turystycznej!...)
            Mamy hotel w Marillevie przy gondoli.
            Lecimy z Katowic za jakieś smieszne pieniądze do Beragamo ( wychodzi 300 pln za
            osobę w 2 strony, już z wszystkimi opłatami) i przylatujemy do Bergamo ok 17.
            Niestety bezpośrednie shuttle -busy z Orio al Serio chodzą tylko w niedziele ,
            ok 14. Transfer prywatny jest dość drogi ( 270 EUR) i opłaca się przy np. 5
            osobach. Pozostaje pociąg:


            DETTAGLIO VIAGGIO
            Train Departure Arrival Accomodations
            4969 Bergamo 17:52 Brescia 18:49
            633 Canal Grande Brescia 19:07 Verona Porta Nuova 19:50
            2266 Verona Porta Nuova 20:00 Mezzocorona 21:13

            I tak ok. 21 jestes w Mezzocoronie, stamtąd taxi albo transfer hotelowy (
            kilkadziesiat eur)
            Pozdrawiam !
            • ortodox Super promocja tanich linii ...nie dla idiotów ??? 11.03.06, 16:18
              Skąd w narodzie taka skłonność do komplikowania sobie życia? Skąd ta nieodparta
              chęć do skorzystania z "super okazji", "promocj"i? Sklepy nie dla idiotów,
              obniżki 80%, niepotrzebne nikomu bilety za pół ceny kupowane na pół roku do
              przodu. Jak długo musi dojżewać społeczeństwo do tego, że nie ma nic za darmo i
              za wszystko kiedyś trzeba będzie zapłacić? Tak długo będą nieszczęśnicy, którzy
              złapani w pułapkę przez specjalistów od marketingu i przez własną ...,
              zaślepieni przez chwilę szczęściem jakie ich spotkało, niby przypadkiem a może
              dzięki ich sprytowi, zachodzący w głowę potem przez wiele dni i nocy, jak się z
              tego szczęścia wyplątać.
              Dla pełnego szczęścia miła Siamlady, dodam tylko, że jeżeli już po wielu
              przesiadkach i wielokrotnym przenoszeniu (nielekkiego przecież sprzętu
              narciarskiego), po wielogodzinnej w sumie i nie taniej( pomimo tanich linii)
              podróży, późnym wieczorem a może nawet późna nocą, dotrzecie wreszcie na miejsce
              do "hotelu przy gondoli" w Marillevie (oby ktoś tam na Was czekał w nocy), to
              może okazać się jeszcze, że tam po 10 kwietnia nie ma już zwyczajnie na czym
              jeździć. Czego oczywiście Wam nie życzę, ale z czym powinniście się liczyć.
              Pozdrawiam ;)
              • siamlady Tzw "własny dojazd' - dla idiotów 12.03.06, 00:49
                Samoloty nie są dla idiotów.
                Podróżuje zawodowo od 8 lat ( a prywatnie od 12 roku zycia), i jak trzeba, moge
                jechać na słoniu, na rozlatującej się toyocie z lat 50, na tuk-tuku, na
                katamaranie, tureckim pekaesem jeżeli WYMAGA TEGO SYTUACJA .

                Ale akurat na narty z własnym dzieckiem nie wybiore się autokarem z Warszawy w
                24-godzinną jazdę samochodem, skoro są przeloty za 90 EUR za osobę.
                Po prostu mam z zegarkiem w ręku obliczoną trasę i wiem, że będzie mnie
                kosztować 155- 160 Euro na osobę z Dworca Centralnego w Wwie do samego hotelu
                w Marillevie i zabierze mi dokladnie 12 godzin; z czego 5 ,5 h w pociagu, gdzie
                zrobię sobie przaglad prasy, 2 h w samolocie, gdzie wypiję małe piwko, reszta
                to przesiadki i dojazd busem/transferem. Mam jedną walizeczkę pokładową i torbę
                na buty narciarskie, sprzęt testuję co roku nowy na miejscu, nigdy nie tacham
                za sobą nart. W ten sam sposób organizowałam dla siebie, swoich przyjaciół czy
                klientów podróż - według ich życzeń. są tacy, którzy nie lubią lub boja się
                latać, są tacy którzy nienawidzą i boja się jezdzić samochodem, Jedem das Seine
                jak mówi niemieckie przysłowie.
                Jeżeli miałabym doradzić optymalne dotarcie klientowi, powiedziłabym: niech pan
                leci i wyjmie z lotniska auto ( droższa i najszybsza wersja). Lub: niech pan
                leci w sobotę i dojedzie skibusem ( tansza i ciut dłuższa wersja)
                Dla wiecznie mobilnych ostatecznie: Niech pan wezmie mapę i jedzie wlasnym
                autem ( drogo, długo i męcząco ) . Dla niskobudżetowców i lubiących picie i
                polskie klimaty: podróż autokarem z biura podróży ( 36 godzin męki x 2 , po
                których trzeba chyba od razu iśc na urlop)

                Do podróżownaia trzeba DOJRZEĆ ( przez rz)

                Co do sniegu, możliwe, że masz racje!
                Ale w zeszłym roku w Cervinii o tej porze mieliśmy 26 stopni w dolinie i
                wspaniały śnieg na Valturnenche/ az do Zermatt. I oziebienie do -15 stopnie po
                4 dniach.
                I to jest urok nart w kwietniu!!!
                • ortodox Re: Tzw "własny dojazd' - dla idiotów 12.03.06, 05:11
                  Nikt nie napisał, że samolot jest dla idiotów! Z całą pewnością tak nie jest.
                  Samolot jest takim samym środkiem transportu jak samochód, statek czy wielbłąd.
                  Trzeba jednak używać go sensownie i z jakąś logiką. Spieszy mi się, ma być
                  szybko i wygodnie wybieram samolot. Jednak bądź konsekwentna, i wtedy.
                  Lot z W-wy do Mediolanu liniami Alitalia:
                  tiny.pl/mn79
                  jesteś po 2 godzinach w Mediolanie, tam wypożyczasz auto i jesteś z kolejne 3h
                  w Marillewie ok. godz. 12. Możesz jeszcze tego samego dnia szusować. całkowity
                  koszt transportu wtedy wychodzi Alitalia- 2osoby w obie strony ok 2500zł +
                  1200zł za auto + ok. 120zł za paliwo = 3820zł + taxi w W-wie na lotnisko i z
                  powrotem ok. 80 zł. Razem 3900zł za transport! Nie mało ale można powiedzieć:
                  szybko i wygodnie i chyba nie da się szybciej i wygodniej.
                  Jednak to co Ty próbujesz zrealizować nie ma nic wspólnego z wygodą, szybkością,
                  ani z niską ceną. Bo podróż trawa od 10.10 W-wa cent. do 23.oo Marilleva czyli
                  z dojazdem na dworzec ok. 14h i to pod warunkiem, że nie będzie żadnych
                  opóźnień, bo to doprowadzi do kompletnej katastrofy. Masz do tego po drodze 8
                  (osiem) różnych przesiadek i przenoszenia tobołów. Nawet jak nie bierzesz
                  własnych nart( masz wtedy dodatkowo w plecy 2x70€=140€=530zł), to i tak masz co
                  dźwigać. W rezultacie cała droga w twoim wariancie kosztuje ok. 1870zł na 2
                  osoby a i tak liczyłem klasę ekonomiczną, bo maiało być tanio(Ex Wwa-Kat
                  71+10+35,50+10 w jedna stronę+ 350zł samolot + 110zł kolej w Italii + 90€ taxi
                  (60km)=350zł= 936,50zł w jedna stronę x 2=1873zł. Tanio hi,hi, jeszcze dolicz
                  te 530 zł z wypożyczenie nart to kosztuje razem 2403zł, które można by zabrać
                  do auta lub autobusu za darmochę.
                  Ani tanio 24003ł !! Ani szybko 14h !! Ani wygodnie 8 przesiadek i wszedzie
                  klasa ekonomiczna !!
                  To tyle nauczyłaś się podróżując od 12roku życia i organizując innym wakacje od
                  8 lat. Teraz wiem dlaczego, gdy z jakiś powodów, dawno temu organizacją moich
                  wakacji zajmowali się "profesjonaliści", to wszystko tak wyglądało.
                  Samochody są dla idiotów? Skoro tak sądzisz? Tylko dlaczego 95% wszystkich
                  narciarzy w ten sposób jeździ na narty. Powiem Tobie dlaczego. Bo można zabrać
                  tyle sprzętu ile potrzeba, bo pakuje i wyciąga się go tylko raz, bo nie trzeba
                  się nigdzie przesiadać, bo jedzie się do Maeillevy z W-Wy ok. 14h, bo kosztuje
                  to ok. 800zł za całe auto, bo ma miejscu jest potrzebny i przydatny samochód, bo
                  jadąc po drodze mogę zatrzymać się gdzie tylko potrzebuję i chcę, bo to jest
                  zwyczajnie wygodniejsze niż "tanie linie" i wcale jak widać nie trwa dłużej .
                  Jeżeli nie masz auta, to zamiast cudować z „tanimi liniami” sensowniej jest
                  zwyczajnie wsiąść do autokaru i bez żadnej przesiadki po 24 godzinach wylądować
                  pod hotelem.
                  Dlaczego to trwa 24 h, zamiast powiedzmy 16-18? To Ty jako organizator sobie na
                  to odpowiedz. Moim zdaniem nie musi. Nie jest to może szybko, ale dość wygodnie
                  (kwestia autokaru) i dużo, dużo taniej niż w Twoim rozwiązaniu, bo 300-350zł.
                  Tak jak napisałem, jesteś ofiarą reklamy i specjalistów od marketingu. Być może
                  wmawiając swoim klientom te brednie o wygodzie i taniości "tanich linii", sama
                  już w to uwierzyłaś i stałaś się swoja własna ofiarą.
                  Życze miłej podóży, choć trudno to sobie wyobrazić, przy planie jaki zrobiłas ;)
                  pozdrawiam


                  • siamlady Re: Tzw "własny dojazd' - dla idiotów 12.03.06, 15:28
                    Ale o co własciwie sie spieramy, ortho? I skąd taki zajadły, pouczający ton?

                    Ty wolisz jechac autem i masz w tym przyjemność, trzymasz sie swojego
                    ograniczonego budzetu, i jest ok, ja to akceptuję i nie próbuję Cie
                    przekownywać.
                    I moze spróbuj tez zrozumiec ludzi, ktorzy wolą podróż samolotem ( tanim) i
                    transfer - nawet jezeli Tobie wydaje sie drogi - do hotelu .
                    Nikogo z nas nie przekonasz! ;-)))
                    Bo z jakis powodów ( np. brak auta, brak prawa jazdy, niechec do jazdy po
                    polskich drogach, zmęczenie samochodem) nie chcemy lub nie mozemy korzystac z
                    samochodu. That's it.

                    Jako miłośnikowi excela polecam tobie jeszcze uwzględnienie w MOIM budzecie:
                    -znizki rodzinnej w pociągach EX
                    -taryf cen taksówek w warszawie ( ja płacę ze swojego domu na szczęsl. do
                    okecia ok 14-16 pln)
                    negocjowanych cen taksówek z Mezzocorony ( 40 do 50 eur)
                    cogodzinnych połączeń bergamo -trento/ mezzocorona - nie ma zadnej "katastrofy"
                    jak sie cos opozni
                    aspektu mdlości w podróży u dzieci których chyba nie masz
                    aspektu wygody i przyjemnosci latania
                    aspektu wyzszego budzetu ( dla mnie nawet koszt 1400 pln na osobe na dojazd z
                    waw do marilleva jest absolutnie ok, ale akurat zapłacę mniej)
                    rzeczywistego udziału w rynku turystycznym przelotów do lotnisk narciarskich
                    takich jak Genewa/Lyon/ Zuerich/ Mediolan/ Innsbruck/ Ssalzburg
                    Bo te "95 % narciarzy" wziąłeś zupełnie z sufitu. Mogę Ci powiedziec
                    jako "specjalistka od marketingu" ,że 87% moich klientów dolatuje a nie
                    dojeżdza na swoj urlop w Val Thorens, Val d'Isere, Meribel, Alpes d'Huez, Serre
                    Chevalier, Cervinii, Bad Gastein. wszystko kestią portfela i własnych wyobrażeń
                    o "wygodzie"
                    Opcja dolot + wynajem auta jest na pewno optymalna i najpopularniejsza w
                    upmarketowej turystyce zimowej.

                    Natomiast twoj tok rozumowania jest zupenie nielogiczny.
                    Najdrozej i najszybciej to oczywiście przelot z waw do verony ( nie mediolanu)+
                    wynajem minivanu z kierowca. I co z tego? nie jest optymalny dla mnie.
                    Nie ma zadnej różnicy między klasą eko a bus na europejskich odcinkach opróćz
                    limitu wagi i drinków, bo np akurat w alitalii możesz mieć nawet ten sam
                    szerszy fotel w eco, a jak latasz czesto, to wiesz gdzie zarezerwować. Możesz
                    miec bilet z mil. I co to ma do rzeczy na temat wygody?
                    Samolot NIE JEST TAKIM SAMYM srodkiem transportu jak wielbłąd czy statek.
                    Z warszawy do marillevy 14 h, mnożysz przesiadki podwójnie przez osoby i strony
                    piszesz jakies androny !....
                    nie chce mi się juz z tym polemizowac.

                    Miłych przzyszłych nart samochodem.
                    • ortodox Re: Tzw "własny dojazd' - dla idiotów 12.03.06, 20:08
                      Jaki zajadły, pouczający ton? Może raczej ironiczny, bo jak tu nie ironizować z
                      samozadowolenia spowodowanego masochistyczną podróżą. Nie masz prawa jazdy,
                      auta - rozumiem, ale dlaczego zaraz samochody dla idiotów? Może samolot jest
                      dla Ciebie po prostu koniecznością właśnie z powodu braku auta i awersji do
                      jazdy autobusem. To też mogę zrozumieć, ale nie upieraj się, że to jest wygodne
                      i tanie. Może modne w upmarketowej turystyce zimowej. Wygodne może być ale
                      podałem przykład kiedy i ile to kosztuje. Można i do Verony, wziąć taxi, bo jak
                      nie masz prawa jazdy to nawet wypożyczenie nie wchodzi w grę.
                      Są to jednak rozwiązania wielokrotnie droższe od standardowego dojazdu własnym
                      autem czy autokarem i trzeba o tym jasno powiedzieć. Taki był sens mojej
                      wypowiedzi a nie jak napisałaś, pouczający. Nie jestem przeciwnikiem latania,
                      ale latanie, zwłaszcza tanie latanie bardziej sprawdza się w biznesie niż w
                      turystyce a zwłaszcza w turystyce narciarskiej w Europie. Skąd wiem, że 95% ...
                      wystarczy pojechać na jakikolwiek parking przy alpejskim wyciągu, przy hotelu.
                      Jakoś nie spotkałem jeszcze nikogo podczas moich wielokrotnych wyjazdów
                      narciarskich w Alpy, kto przyleciał by tam samolotem, choć pewnie tacy są.
                      Jedno jest pewne latanie na narty w przeciwieństwie do letniego latania na
                      Kretę czy do Egiptu jeszcze długo a może nawet nigdy nie będzie normą ani tania
                      i wygodna alternatywą. Co najwyżej, dla niektórych koniecznością. Co do
                      ograniczonych środków, hmm, chyba każdy ma w jakiś sposób ograniczone środki.
                      Dlatego wolę 2 tygodnie w Alpach ale "pomęczyć" się samochodem niż jeden
                      tydzień "wygodnie tanimi liniami", bo finansowo wychodzi prawie na to samo a
                      mam z tego 2x wiecej narciarskiej przyjemnści.
                      pozdrawiam :)
                      • siamlady Avoriaz, Wengen ...... 13.03.06, 00:26
                        szkoda,ze nigdy tam nie pojezdzisz...
                        ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                        • ortodox nigdy nie mów nigdy... 13.03.06, 01:02
                          ... bo nie wiadomo. Jest wiele miejsc, których nie zobaczę, mam tego
                          świadomość. Bardzo ubolewam, ale życie jest tak krótkie i na wszystko czasu nie
                          starczy. Jednak do końca nie będzie przesądzone, jakie to będą miejsca.
                          Jedno jest pewne. Najpierw muszę chcieć ;)))
                          pozdrawiam :)))
    • Gość: Treleg Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.06, 10:04
      Wróciłem z Paso Tonale tydzień temu. Dojeżdżałem tam samochodem z przyczepką
      (ograniczenie w prędkości do max 100km/h). Podróż zajęła nam z Poznania 16h .
      Faktycznie bez samochodu dojechac tam trudno, komunikacja prawie nie istnieje,
      a sama miejscowość (oprócz pięknych gór) ma mało atrakcji. Ja mieszkałem w Temu
      ok 7km od Paso Tonale i bez samochodu (który umożliwiał dojazdy) umarł bym tam
      z nudów po 3 dniach. Ale na nartkach można się najeździć.
      • Gość: Z Bergamo na narty Re: jak dotrzeć z Mediolnu do Paso Tonale? IP: *.aster.pl 12.03.06, 13:41
        Orthodox, maksimum słów, minimum muzyki.

        Ptześledziłam bardzo dokłdnie forum Nnarty/Włochy na interesujących mnie
        watkach i stwierdziłam, ze jestem 4. kobieta którą próbujesz przekonać o
        bezsensowności dolotu samolotem na narty. Po co? Jestes w tym śmiertelnym
        wysiłku dość smieszny.

        Zapewniam ciebie, ze sobie świetnie poradzę. Nie zabieram fury rzeczy, nart
        ani "żarcia z Polski" i nie cierpie zupełnie na "stres przedlotowy" jak ty.
        Jeżdziłam na nartach w całej Europie i wszędzie bardzo szybko docierałam wg
        nalezycie przygotowanego planu( zawsze bez wyjątku w kombinacji samolot +
        transfer). Czas to pieniądz. Zrozum tez że są ludzie inni niz ty, inaczej
        myślący, co nie znaczy ze gorzej.

        Nawiasem mówiąc twoje wyliczenia nie trzymają się kompletnie kupy i nijak się
        mają do zakupionych już przeze mnie czy zarezerwowanych świadczeń. Poza tym,
        pomyśl sobie,ze moze dyskutujesz z kimś, kto w swoim życiu podróżował bardzo
        wiele, i naprawdę wie o czym mówi.





        "No właśnie o tym teraz Kasiu rozmawiamy czy warto. Dodaj dodatkowe koszty
        dojazdy z lotniska do nartowiska, brak możliwości zabrania żarcia z Polski,
        brak auta pod ręką we Włoszech, przenoszenie bagaży, oczekiwanie na lot, bus
        lub pociąg do nartowiska, stres przedlotowy... ."

        • ortodox Może konkretniej, proszę! 12.03.06, 17:32
          Gość portalu: Z Bergamo na narty napisał(a):

          > Orthodox, maksimum słów, minimum muzyki.
          *************
          To niestety nie jest monolog, lecz dyskusja. Wypada więc odnieść się do
          przedmówcy i nie zostawiać niedomówień.
          ******************
          > Ptześledziłam bardzo dokłdnie forum Nnarty/Włochy na interesujących mnie
          > watkach i stwierdziłam, ze jestem 4. kobieta którą próbujesz przekonać o
          > bezsensowności dolotu samolotem na narty. Po co? Jestes w tym śmiertelnym
          > wysiłku dość smieszny.
          *******************
          Nikogo personalnie nie mam zamiaru przekonywać do niczego. Moje uwagi na ten
          temat są natury ogólnej i próbują przedstawić mój punkt widzenia na narty w Val
          di Sole. Poparte jest to dokładnymi wyliczeniami zarówno czasu jak i kosztów w
          każdym wariancie. W przeciwieństwie do wielu, jeśli nie wszystkich adwersarek,
          ja już tam byłem. Jednak żadna Kasia czy Joasia nie jest personalnie
          obiektem moich rozważań i przekonywań. Sadzę, że (mam nadzieję) to forum czyta
          trochę więcej ludzi i głównie z myślą o nich, ku przestrodze konsekwentnie jak
          widzisz, przedstawiam swoje zdanie. Tak trochę dla równowagi.
          **********************

          > Zapewniam ciebie, ze sobie świetnie poradzę. Nie zabieram fury rzeczy, nart
          > ani "żarcia z Polski" i nie cierpie zupełnie na "stres przedlotowy" jak ty.
          > Jeżdziłam na nartach w całej Europie i wszędzie bardzo szybko docierałam wg
          > nalezycie przygotowanego planu( zawsze bez wyjątku w kombinacji samolot +
          > transfer). Czas to pieniądz. Zrozum tez że są ludzie inni niz ty, inaczej
          > myślący, co nie znaczy ze gorzej.
          *************************
          Są ludzie, jak widać zwłaszcza kobiety i to przeważnie z W-wy, takie
          nowoczesne, europejskie, tak wyemancypowane, których nic i nikt nie przekona.
          Które wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi zrobią coś głupiego, bo sobie tak
          zaplanowały, bo nikt im nie będzie radził jak jest lepiej.
          Najczęściej samotne, obrażone na mężczyzn i świat, po przejściach. Nie pozwolą
          na to, by znów ktoś nimi dyrygował i wmawiał im co jest dla nich dobre. Bo same
          sobie tak wymyśliły i pierwszy raz w życiu chcą to same zrealizować. Bo wiedzą
          najlepiej! Życzę im wszystkiego najlepszego, tylko nie piszcie wtedy błagalnych
          próśb o pomoc, w połowie drogi. Bo wtedy możecie liczyć tylko na te trochę
          ironiczne uwagi, że należało zrobić od początku całkiem inaczej, Ale co tam ...

          *****************************

          > Nawiasem mówiąc twoje wyliczenia nie trzymają się kompletnie kupy i nijak się
          > mają do zakupionych już przeze mnie czy zarezerwowanych świadczeń.
          *********************************
          W którym miejscu ? Może bardziej konkretnie. Co się nie zgada i nie trzyma kupy?
          *********************************
          > Poza tym,
          > pomyśl sobie,ze moze dyskutujesz z kimś, kto w swoim życiu podróżował bardzo
          > wiele, i naprawdę wie o czym mówi.
          *************************************
          No własnie, jakoś usiłuję i nie bardz to z dyskusji wynika
          *******************************
          > "No właśnie o tym teraz Kasiu rozmawiamy czy warto. Dodaj dodatkowe koszty
          > dojazdy z lotniska do nartowiska, brak możliwości zabrania żarcia z Polski,
          > brak auta pod ręką we Włoszech, przenoszenie bagaży, oczekiwanie na lot, bus
          > lub pociąg do nartowiska, stres przedlotowy... ."
          ******************************
          Czego ten cytat ma dowodzić? Że mam stres przedlotowy? Ma go absolutnie każdy.
          Nawet piloci i obsługa samolotu. Ten kto mówi, że nie ma, albo kłamie, albo
          jest na tyle głupi, że nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń. Można się też
          odstresować paroma głębszymi. Gratuluję!

          pozdrawiam
          • Gość: olgadee Re: Może konkretniej, proszę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 02:22
            Zainteresował mnie ten wątek ponieważ wybieram się do Włoch. Miałam nadzieję
            przeczytać różne propozycje i pomysły dot. podróży. Zastałam jednak darmową
            pseudodiagnozę pt" Dlaczego kobiety tak mają". Nie chcę się nawet zastanawiać
            czego może wynikać ta głęboka chęć analizowania damskiej psychiki na forum o
            turystyce. A gdyby ktoś miał pomysł aby jechać w Alpy przez np. Rzym i do tego
            na osiołku? To co, opluć Go trzeba od razu publicznie, żeby sobie nie myślał,
            że coś ciekawego wymyślił? Przy takiej zajadłości i braku tolerancji to się
            odechciewa czytać o podróżach.
            Ps. W ubiegłe wakacje, jadąc w długą podróż samochodem (bo lubię),mijałam
            człowieka jadącego w tym samym kierunku konnym wozem z budą. Pomyślałam sobie,
            że pewnie ciekawy człowiek i że ma fajny pomysł (chociaż sama pewnie bym się
            nie zdecydowała na coś takiego). W myśl atmosfery wzbudzonej przez Ciebie w tym
            wątku powinnan się zatrzymać i pikietować tego "głupka" który wybrał tak
            nieekonomiczny, wolny i archaiczny środek lokomocji.
            Zawsze myślałam, że forum jest miejscem wymiany pomysłów i doświadczeń, a nie
            źródłem "jedynej, słusznej i absolutnej prawdy" na temat np. dojazdu na narty z
            którą wszyscy powinni się zgodzić. Dyskusja przypomina tą o wyższości Swiąt
            Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem. Każdy ma prawo do własnych upodobań.
            • ortodox Re: Może konkretniej, proszę! 13.03.06, 11:36
              Gość portalu: olgadee napisał(a):

              > Zainteresował mnie ten wątek ponieważ wybieram się do Włoch. Miałam nadzieję
              > przeczytać różne propozycje i pomysły dot. podróży.
              **********************
              Cały wątek jest o tym i jeżeli tego szukasz to znajdziesz w nim wszelkie
              informacje, które są potrzebne do podjęcia decyzji o sposobie dostania się do
              Val di Sole i konsekwencjach z tych sposobów wynikających.
              *********************************
              > Zastałam jednak darmową
              > pseudodiagnozę pt" Dlaczego kobiety tak mają". Nie chcę się nawet zastanawiać
              > czego może wynikać ta głęboka chęć analizowania damskiej psychiki na forum o
              > turystyce.
              ************************************
              Każdy znajduje jednak, to co chce! Jeżeli jedno zdanie, które pozwoliłem sobie
              napisać, w odpowiedzi na dziwnaczne zarzuty anonimowej oponentki, tak Ciebie
              dotknęło, to bardzo przepraszam ale nie miałem zamiaru nikogo urażać.
              Tak się jednak składa, że tylko samotne kobiety wpadły na ten genialny pomysł z
              tanimi liniami do Val di Sole. Którego wcale nie pikietuję, ale ma na temat
              zdanie nieco odmienne, wielokrotnie wyrażane a forum jest po to by je wyrazać.
              > A gdyby ktoś miał pomysł aby jechać w Alpy przez np. Rzym i do tego
              > na osiołku? To co, opluć Go trzeba od razu publicznie, żeby sobie nie myślał,
              > że coś ciekawego wymyślił? Przy takiej zajadłości i braku tolerancji to się
              > odechciewa czytać o podróżach.
              > Ps. W ubiegłe wakacje, jadąc w długą podróż samochodem (bo lubię),mijałam
              > człowieka jadącego w tym samym kierunku konnym wozem z budą. Pomyślałam
              sobie,
              > że pewnie ciekawy człowiek i że ma fajny pomysł (chociaż sama pewnie bym się
              > nie zdecydowała na coś takiego).
              ***************************************
              Widzę, że krótko lub niedokładnie śledisz to forum. Nie jestem wrogiem żadnej
              formy podróżowania. Nawet można by powiedzieć, że jestem zwolenikiem wszelkich
              nie konwencjonalnych form przemierzania Europy. Sam często podróżuje pieszo, na
              rowerze i jestem także zwolennikiem campingowania.
              *********************************
              >W myśl atmosfery wzbudzonej przez Ciebie w tym
              > wątku powinnan się zatrzymać i pikietować tego "głupka" który wybrał tak
              > nieekonomiczny, wolny i archaiczny środek lokomocji.
              ********************************8
              Zcałą pewnością TO nie wynika z żadnej moje wypowiedzi!!!
              Proponuję wczytać się nieco bardziej w ten wątek, masz problemy z rozumieniem
              tekstu? Czy to ja Jednak gdyby ten człowiek na koniu, zaczął wypisywać na foru,
              że jego sposób na dotarcie do Rzymu jest najszybszy, najwygodniejszy i
              pozostałe sposoby sa dla idiotów, to nie omieszkałbym ostro zaprotestować i
              przedstawiłbym moje zdanie na ten temat.
              ****************************************8
              > Zawsze myślałam, że forum jest miejscem wymiany pomysłów i doświadczeń, a nie
              > źródłem "jedynej, słusznej i absolutnej prawdy" na temat np. dojazdu na narty
              > z
              > którą wszyscy powinni się zgodzić. Dyskusja przypomina tą o wyższości Swiąt
              > Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem. Każdy ma prawo do własnych upodobań.
              ******************************
              Trudno się z tym nie zgodzić. Zawsze tak sądziłem a jeżeli moje wypowiedzi są
              odbierane inaczej, to wynika tylko z niedoskonałości mojego warsztatu oraz
              braku chęci do zrozumienia tego co piszę i co piszą inni.
              Trochę więcej obiektywizmu, DZIEŃ KOBIET był parę dni temu;)
              pozdrawiam
            • Gość: Kasia Ortodoksyjny walczy z samolotowiczami IP: *.aster.pl 13.03.06, 12:08
              Nie tylko kobiety walczą z Ortodoksyjnym, miła Olgadee. Wejdz na Narty ABC/ Z
              Bergamo na stoki i zobacz ilu ludziom dostało się po głowie za samą próbę
              zainteresowania się dojazdem z Medolanu/Bergamo do VdS.
              Naliczyłam 5 długich dyskusji. O. walczy zajadle z kazdym niedojeżdżającym
              samochodem. Zwłaszcza kobietom dostaje się za to ,że są z Warszawy, lepiej
              zarabiają, są samotne, z dzieckiem, obrazone na śwat, wyemancypowane, czyli po
              przejsciach i pewnie bez orgazmu.
              Otodoksyjny! Musisz się strasznie nudzić skoro masz tyle czasu na walkę z
              wiatrakami! I wyliczanie w PLN przejechanego kilometra na nartach!!!!

              Setki tysięcy ludzi DOLATUJE do 3 Dolin, Espace Killy, St Moritz, a do
              miejscowosci takch jak Avoriaz czy Skitopregion ( Wengen) nie wjedziesz swoja
              bryką, bo nie wolno! Musisz zostawić auto w dolinie. I nie dyskutuj z ludzmi
              doswiadczonymi i ich nie obrażaj tylko dlatego,że są kobietami.

              Jezeli nie masz nic konstruktywnego do doradzenia chcącym dolecieć i dojechac,
              wyraz swoją skromną opinię i daj se siana. Przejdz na inne wątki, na których
              masz coś interesującego do powiedzenia jako narciarz.
              Wesołych Swiąt ( Dnia Kobiet)
              • ortodox Re: Ortodoksyjny walczy z samolotowiczami 13.03.06, 13:46
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > Nie tylko kobiety walczą z Ortodoksyjnym, miła Olgadee. Wejdz na Narty ABC/ Z
                > Bergamo na stoki i zobacz ilu ludziom dostało się po głowie za samą próbę
                > zainteresowania się dojazdem z Medolanu/Bergamo do VdS.
                *********************
                To może wejdź także na forum narty i zobacz ile jest relacji z wyjazdów na narty
                samolotem. Na palcach jednaj ręki policzysz i jeszcze zostanie. Można by snuć
                domysły, że ci co latają na narty to jacyś niepiśmienni, czy co? A jak już leci,
                to dla wygody, nie oszczędności i wypożycz auto jak człowiek, nie dziaduje, jak
                to ktoś wyżej napisał. No tak, ale do tego trzeba mieć prawo jazdy a to już
                zbyt wielki wysiłek intelektualny i finansowy jak na samotne, wykształcone,
                wyemancypowane ... warszawianki. Śmiać się chce, jakie macie o sobie dziewczyny
                wysokie mniemanie a takie bzdury wypisujecie.
                Na pytanie Kasi:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=38086215&a=38086215
                jak dotąd czisza! Nikt nie leciał a dalej autobusem ...?
                Kto tu jest dziwolągiem?
                No widzisz Kasiu, Olgo ... Jakoś tylko wam marzą się takie cuda.
                ************************************
                > Naliczyłam 5 długich dyskusji. O. walczy zajadle z kazdym niedojeżdżającym
                > samochodem. Zwłaszcza kobietom dostaje się za to ,że są z Warszawy, lepiej
                > zarabiają, są samotne, z dzieckiem, obrazone na śwat, wyemancypowane, czyli
                po
                > przejsciach i pewnie bez orgazmu.
                > Otodoksyjny! Musisz się strasznie nudzić skoro masz tyle czasu na walkę z
                > wiatrakami! I wyliczanie w PLN przejechanego kilometra na nartach!!!!
                ************************
                Bo ja w przeciwieństwie do Was miłe panie, jestem ze wsi, niewykształcony,
                bezrobotny bez zasiłku, nienowoczesny ... ale mam prawo jazdy, niezłe i wygodne
                auto, czas na narty i w dodatku nie muszę lecieć szybkimi i tanimi liniami, bo
                mam czas, także na to żeby posiedzieć przed kompem jak mam na to ochotę i
                żadnych problemów z orgazmem. Może trzeba zmienić środowisko, wyluzować? To
                rada dla Was miłe zwolenniczki tanich linii ;)
                ***************************************************
                > Setki tysięcy ludzi DOLATUJE do 3 Dolin, Espace Killy, St Moritz, a do
                > miejscowosci takch jak Avoriaz czy Skitopregion ( Wengen) nie wjedziesz swoja
                > bryką, bo nie wolno! Musisz zostawić auto w dolinie.
                *****************************
                Póki co rozmawiamy o Val di Sole i passo Tonale. Tak mi się wydawało, ale
                ja oczywiście nigdy nie mam racji, bo myślę w przeciwieństwie do wielu z was
                mózgiem (to takie coś pod czaszką)
                *************************************
                > I nie dyskutuj z ludzmi doswiadczonymi i ich nie obrażaj tylko dlatego,że
                > są kobietami.
                *********************
                Nie obrażaj??? Same sobie wystawiacie miłe panie świadectwo. Ja nic tu nie muszę
                robić więcej.
                *************************
                > Jezeli nie masz nic konstruktywnego do doradzenia chcącym dolecieć i
                > dojechac,
                > wyraz swoją skromną opinię i daj se siana. Przejdz na inne wątki, na których
                > masz coś interesującego do powiedzenia jako narciarz.
                > Wesołych Swiąt ( Dnia Kobiet)
                **************************************
                Jeżeli w tym wątku napisano coś konstruktywnego, to napisał to Ortodox.
                Można to na szczęście przeczytać nieco wyżej miła Kasiu, bo w odpowiedzi na
                Twój "konstruktywny" post nie można już nic bardziej konstruktywnego napisać.
                pozdrawiam
                p.s.
                Tak a propos Kasiu, kiedy wyjeżdżasz przepraszam, wylatujesz do Val di Sole?
                Chyba nie czekasz aż śnieg stopnieje? Chyba nie zniechęciłem Ciebie do tego
                wyjazdu. Nie jestem aż tak przekonywujący, a może?
                • Gość: BOGDAN Re: Ortodoksyjny walczy z samolotowiczami IP: 213.225.48.* 16.03.06, 18:17
                  Jakie chamidelko! Wyluzuj troche, ekspercie z Pcimia Dolnego. Wspolczuje
                  serdecznie twojej zonie, jesli takowa masz. Bardzo wiele ludzi podrozuje
                  samolotem na narty, a w tym akurat temacie chodzi o dojazd do Passo Tonale. Po
                  co zabierasz glos, jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia, oprocz
                  seksistycznych pouczen.
                  • ortodox Witam kolejnego eksperta od taniego latania 16.03.06, 22:16
                    ...właśnie pokazałeś, jak wiele masz do powiedzenia w temacie dojazdu do
                    Passo Tonale. Masz jeszcze coś do dodania?
                    Z przyjemnością poczytam Twoją wersję dotarcia samolotem do Passo Tonale,
                    śmiało pokaż BOGDAN, że potrafisz coś więcej, niż krytykować innych!
                    Wyemancypowane koleżanki z W-wy zapewne czekają jeszcze na jakieś cudowne,
                    tanie i szybkie rozwiązanie. Chyba nie zrobisz im zawodu, ekspercie od tanich
                    linii i zapewne od wszystkiego innego.
                    pozdrawiam :)
                    • run_away83 Re: Witam kolejnego eksperta od taniego latania 19.03.06, 22:48
                      Dawno tu nie zaglądałam a teraz widzę że zakładając ten wątek wywołałam jakąś
                      lawinę kłótni... Szkoda, bo chyba nie do tego forum służy.

                      Do wszystkich zainteresowanych: udało mi się (z pomocą biura inf. turystycznej
                      w Tonale - napisałam do nich maila) zaplanować całkiem sensowną podróż. Na
                      miejscu jestem planowo o 18.30. Po wylądowaniu w Malpensie jadę kolejką (spod
                      samego lotniska) do samego centrum Milano. Potem trzy przystanki metrem na inną
                      stację i stamtąd mamy autobus do Tonale, z jedną tylko przesiadką (w Ponte di
                      Legno). Cała podróż (razem z samolotem) będzie nas kosztowała ok. 500 zeta od
                      osoby w obie strony, trwać będzie niecałe 10 godzin (z lotniska we wrocławiu
                      gdzie mieszkamy do samego tonale) więc o ponad połowę krócej niż podróż
                      autobusem. A że mamy jeden dzień w zapasie, planujemy w drodze powrotnej
                      troszkę sobie obejrzeć Milano - udało mi się znaleźć nocleg w bardzo
                      przyzwoitej cenie (30 euro od osoby) i to nie zaden hostel tylko dwuosobowy
                      pokój w hotelu w centrum Milano!

                      tutaj adresy stronek, może komuś się przydadzą:
                      malpensa express: www.ferrovienord.it/webmxp/
                      SAB autoservizi (autobusy) www.sab-autoservizi.it/

                      A ja na pewno się jeszcze odezwę po powrocie i zdam relację ;)
                      • ortodox do Run_awey83 20.03.06, 00:11
                        Prześledziłem Twoja trasę: Tak różowo nie jest, bo wylot z Wrocławia masz o 8.50
                        Wiadomo, że trzeba być na lotnisku 2 h przed wylotem, i dojechać do lotniska.
                        Powiedzmy, że masz blisko i 20min wystarczy. Musisz wyjść z domu 6.30 a na
                        miejscu w Ponte di Legno będziesz o 18.00, jak wszystko dobrze pójdzie. No i
                        musisz dojechać jeszcze do Tonale, niby nie daleko już ale 30 min trzeba liczyć.
                        Spędzisz wiec w podróży 12h(co najmniej)z 5 przesiadkami. Dokładnie w takim
                        czasie dojeżdżasz autem, bez łaski, bez przesiadek, bez przeładowywania bagaży
                        i nart, prosto pod hotel i masz auto do dyspozycji na miejscu. Z powrotem nie
                        ma połączenia w sobotę! Musisz więc wynająć hotel i dzień poczekać. Dorabianie
                        do tego historii, że akurat chcesz pozwiedzać, zabawne! Wracasz w sumie 2 dni!
                        Finansowo, przyjmijmy nawet Twoje ceny 500zł/osobę i niech to będą 2 osoby.
                        Wychodzi już drożej niż autem ok. (800zł dla wszystkich).
                        Pytam więc, gdzie tu ten zysk? Gdzie luksus i szybkość? Gdzie niska cena? Gdzie
                        sens? Ja nic takiego nie widzę, chyba czas na okulistę :)
                        Nadal uważam takie rozwiązanie za bardziej męczące i droższe od auta ( tak
                        wychodzi). Oczywiście życzę Tobie szczęśliwej podróży i fajnych nart. Chętnie
                        poczytam jak było w podróży i na nartach.
                        pozdrawiam :)

                        • Gość: do ortodoxa :) Re: do Run_awey83 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.06, 10:11
                          odnośnie "przeładowywania bagaży" - deski i buty jadą autobusem z uprzejmymi
                          znajomymi, gigantycznych waliz i siatek z żarciem nie przewidujemy (w
                          przeciwieństwie do pewnych pań jestam bagażową minimalistką - na tygodniowy
                          urlop jadę zwykle z małym plecaczkiem lub torbą na ramię :D) będziemy mieć
                          tylko dwa turystyczne plecaki (niezbyt duże) więc przesiadki nie stanowią
                          większego problemu :)

                          odnośnie "dorabiania historii że chcę akurat zwiedzić mediolan" - chęć
                          zwiedzenia przy okazji mediolanu była jednym z powodów dla których
                          zdecydowaliśmy się na samolot - lubimy duuuże miasta za granicą a tam nas
                          jeszcze nie było więc stwierdziliśmy że skoro już będziemy tak blisko... :)

                          odnośnie alternatywnych sposobów podróżowania, tzn. bez odrywania się od
                          ziemi;) - po pierwsze naprawdę bardzo nie lubimy jeździć autobusem, dla mnie
                          już 6-8 godzin to męka, cierpną mi nogi i boli mnie kręgosłup. a nasi znajomi,
                          którzy właśnie autobusem jadą, mają podróż zaplanowaną na 22-24 godziny...
                          samochodem mogłoby być szybciej i troszkę wygodniej, ale naszym zdaniem, też
                          bardzo męcząco - 1200 km dla jednego kierowcy, który nie ma jeszcze
                          doświadczenia na tak długich trasach, w jeden dzień - to bardzo dużo. tak więc
                          własnym autem balibyśmy się jechać. choć oczywiście nie wykluczam że kiedyś
                          wybierzemy się samochodem, choćby dla porównania i sprawdzenia kto ma rację ;)
                          ale na razie upieram się przy samolotach, bo maniacko lubimy latać i sam lot
                          jest dla nas wielką przyjemnością :) póki co taki styl podróżowania, może
                          trochę skomplikowany (ale za to jaki ciekawy :D) bardziej nam odpowiada :)

                          Pozdrawiam wszystkich którzy śledzą tą dyskusję ;) Może jeszcze przed wyjazdem
                          będę mieć coś ciekawego do dodania :)
                          • ortodox Re: do Run_awey83 20.03.06, 14:50
                            No, musisz przyznać, że Twoja sytuacja jest w takim razie dość wyjątkowa.
                            Przeważnie narty, buty i wiele innych klamotów trzeba dźwigać i wtedy jest
                            niemały problem. Wiem, bo raz to przerabiałem i powiedziałem sobie: nigdy
                            więcej! Co do powrotu, to też widzisz, że akurat Tobie lot w niedzielę może
                            pasuje i może jednemu na tysiąc. Co do jazdy własnym autem, to dojazd tam
                            bez zmiany kierowcy nie jest żadnym wyczynem, ale oczywiście nie każdy to musi
                            lubić, Ja wolę siedzieć za kierownicą niż na fotelu obok czy z tyłu.
                            Zgoda, w wyjątkowych sytuacjach, takich jak Twoja, takie rozwiązanie jest do
                            zaakceptowania. Wcale nie lepsze ale porównywalne, jak ktoś lubi przesiadki.
                            Przeważnie jednak jest to rozwiązanie nie ekonomiczne i wcale nie szybsze i nie
                            wygodniejsze. Nawet nie chcę tu rozpatrywać sytuacji, gdy ktoś do lotniska w
                            Polsce ma 300km jak wyżej( mieszka w W-wie a wylot z Katowic).
                            Jeszcze raz, miłego szusowania, oby było na czym, bo wiosna już zagląda w Alpy.
                            Pozdrawiam :)
                            • run_away83 Re: do Run_awey83 03.04.06, 15:47
                              wczoraj, po ponad tygodniu we włoszech, wylądowaliśmy z powrotem we wrocławiu.
                              jeszcze nie zdążyłam ochłonąć po nadmiarze wrażeń ;) podróż w tamtą stronę
                              przebiegła bez niespodzianek - wszystkie przesiadki, przerzucanie bagaży, itp -
                              bez najmniejszych problemów :) w drugą stronę było troszkę ciekawiej -
                              zgubiliśmy się w stacji metra w mediolanie (chcieliśmy dostać się do hotelu),
                              potem było małe zamieszanie na lotnisku w malpensie - podali nam na bilecie
                              błędny numer bramki, a potem okazało się że nasz samolot odleci z półgodzinnym
                              opóźnieniem. w związku z tym wykorzystaliśmy nadmiar czasu na szaleństwo
                              zakupowe w sklepie bezcłowym :D sam lot trwał niewiele ponad godzinę, a
                              mediolanu - a potem wrocławia, nasze miasto też niczego sobie - widzianego z
                              lotu ptaka na pewno długo nie zapomnę :) co do reszty podróży - włoskie pociągi
                              i autobusy są całkiem tanie, bardzo komfortowe i punktualne. sam pobyt w
                              tonale - raj na ziemi. apartament wygodny i blisko wyciągów, warunki
                              narciarskie o jakich w polsce można co najwyżej pomarzyć, żadnych kolejek do
                              wyciągów, trasy fantastycznie przygotowane. wyjeździliśmy się za wszystkie
                              czasy, a w drodze powrotnej zobaczyliśmy kawałek mediolanu. generalnie jesteśmy
                              bardzo zadowoleni i już planujemy następne wojaże :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka