Wróciłem z urlopu. Żarcia była fura. Piwo lało się hektolitrami. Na
szczęście był chleb graham. Ryż niestety zwykły. Mięsko chude.
Jadłem dużo warzyw, sporo jaj, mięsa, niestety sporo ryżu, troszkę
pieczywa. Do tego dziennie z 2 litry piwa. Z przerażeniem wchodzę
dziś - po tygodniu - na wagę. I co? I NIC !!! Wyjeżdzając było 132,5
teraz jest 132,6 - czyli bilans na zero

Wnioski - SB podwyższa
metabolizm, odpowiednie żywienie powoduje brak JOJO, mięśnie zdobyte
na interwałach wymagają regularnego odżywiania, a to kosztuje
organizm dodatkowe kalorie. Drogie Panie i Panowie - SOUTH BEACH
jest GENIALNĄ DIETĄ !!! Szczęśliwy i opalony wracam na fazę 2. I tak
do 80 kilo