Witam wszystkich na forum. To mój 1 post, ale do rzeczy. Facet,wzrost 177 cm,
waga wyjściowa 121,5 kg, waga docelowa 90 kg, waga obecna 113, 5 kg.
I faza od 8.08 do 2.09 2010 - 26 dni bez żadnego złego węglowodanu (tak jestem
dumny)

, spadek 8 kg. od jutra II faza
Kiedyś byłem już na SB, dzięki żonce spadłem z 126 na 108 kg, ale spieprzyłem
to w ciągu roku głównie poprzez fastfoody. Walczę na nowo i się nie poddam -
stąd te 26 dni I fazy. Bo wiecie co? Otyłość to paskudztwo - pomijając aspekty
zdrowotne - obniża jakość życia, wpędza we frustrację, pozbawia energii i
radości z życia. Może trochę przejaskrawiam, nie mniej jednak, otyłość + sth=
nic dobrego. W ciągu 8 latach przytyłem prawie 30 kg, złe odżywianie, siedzący
tryb życia. Podejmuję walkę na nowo i wierzę, że będzie dobrze, wierzę, że
schudnę, bo każdy kg mniej to lepsze życie, mniej energii stracę na wyjście po
schodach, więcej zostanie na coś innego. Będę informował was o moich
postępach, jeśli takowe będą, a być muszą

Pozdrawiam