Dodaj do ulubionych

Moja walka - moja historia z SB

02.09.10, 20:58
Witam wszystkich na forum. To mój 1 post, ale do rzeczy. Facet,wzrost 177 cm,
waga wyjściowa 121,5 kg, waga docelowa 90 kg, waga obecna 113, 5 kg.
I faza od 8.08 do 2.09 2010 - 26 dni bez żadnego złego węglowodanu (tak jestem
dumny)smile, spadek 8 kg. od jutra II faza
Kiedyś byłem już na SB, dzięki żonce spadłem z 126 na 108 kg, ale spieprzyłem
to w ciągu roku głównie poprzez fastfoody. Walczę na nowo i się nie poddam -
stąd te 26 dni I fazy. Bo wiecie co? Otyłość to paskudztwo - pomijając aspekty
zdrowotne - obniża jakość życia, wpędza we frustrację, pozbawia energii i
radości z życia. Może trochę przejaskrawiam, nie mniej jednak, otyłość + sth=
nic dobrego. W ciągu 8 latach przytyłem prawie 30 kg, złe odżywianie, siedzący
tryb życia. Podejmuję walkę na nowo i wierzę, że będzie dobrze, wierzę, że
schudnę, bo każdy kg mniej to lepsze życie, mniej energii stracę na wyjście po
schodach, więcej zostanie na coś innego. Będę informował was o moich
postępach, jeśli takowe będą, a być musząsmile Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 02.09.10, 21:04
      Dajesz kolego dajesz smile Pozdrawia cię 2 facet siedzący na forum od marca br smile Mnie w pół roku
      poszło 23 kilo, teraz ważę ... 124 przy 176 wzrostu więc WITAJ W KLUBIE. No i powodzenia życzę!
      • izawit1 Re: Moja walka - moja historia z SB 02.09.10, 22:44
        Hej fraudator, witaj i informuj na biezaco smile 26 dni pierwszej fazy, hmm, cos ty jadl? i czemu
        akurat 26 dni?
        • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 03.09.10, 09:37
          Fakt, jak pisze Izawit1 to trochę za długo te 26 dni. Powoli wprowadzaj
          węglowodany ale złożone. Ze swej strony też zachęcam cię do ruchu - rower /
          basen / bieganie / a6w itd.
        • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 03.09.10, 13:04
          26 dni wzięły się w sumie ot tak. Generalnie I faza to 2-3 tygodnie, jak postanowiłem kilka dni
          przeciągnąć, w sumie pierwotnie planowałem miesiąc, ale teraz właśnie skracam do 26 dni. Co jadłem?
          dużo fajnych rzeczy; omlety, ryby, warzywa (np. ciecierzycę z piekarnika), chili con carne, mięsko,
          twarożki, jogurty, etc. Nie narzekałem na brak urozmaiceniasmile Dizisiaj druga faza i wyczekiwany
          grejpfrutsmile. Jakiś tydzień prawie stoję z wagą w miejscu, ale tak to już jest. Grunt to robić swoje a do
          wskazań wagi ( tempa chudnięcia) przywiązywać mniejszą wagęsmile pozdrawiam
    • anmaja76 Re: Moja walka - moja historia z SB 03.09.10, 09:51
      Gratuluję silnej woli i samozaparcia. Wynik piękny, trzymam kciuki za 90 kgsmile
    • kosmosik Re: Moja walka - moja historia z SB 03.09.10, 11:32
      Super wynik! Trzymam kciuki za dalszy ciąg!
    • tata.zbiggy Re: Moja walka - moja historia z SB 03.09.10, 20:51
      no to doleję łyżeczkę dziegciu do tej beczki miodu którą wylały na Ciebie Panie smile
      wg mnie przy 177 wzrostu, o ile nie jesteś napakowany tak jak ja (tzn ja nie jestem smile, to
      powinieneś celować w okolice 80 kg a nie 90

      co do pojawiających się wątpliwości nt. przedłużania I fazy - moje zdanie jest takie im dłużej
      trzymamy się z dala od pszenicy, tym lepiej, nawet do końca życia.

      życzę powodzenia stary,
      z perspektywy czasu widzę że kluczowe jest trwałe przestawienie się z tokiem myślenia nt. zbioru
      rzeczy do jedzenia. a sprawa zbyt małego tempa chudnięcia, zastojów itp. to z takiej perspektywy
      żaden problem
      • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 04.09.10, 11:07
        Moja 86 letnia ciocia mówi - są trzy białe śmierci - biały cukier, biała mąka i biała sól. Popieram Tatę -
        produkty pszenne zawsze będą wrogami ludzi o skłonności do tycia. Dlatego w II fazie przerzuciłem
        się na chleb żytnio-orkiszowy na zakwasie produkcji mojej lubej. Czasem zdarzy sie zjeść jakieś
        śladowe ilości białej mąki, ale to incydentalnie. Ciekawostka - po zjedzeniu raz 2 kawałków pizzy w
        gościach doświadczyłem powrotu 'wilczego' głodu - szybko człowiek po takim szuwaksie robi się
        głodny, więc widać, że takie jedzenie jest po prostu niepełnowartościowe dla organizmu. Popieram
        też Tatę w kwestii samego życiowego podejścia do sprawy wagi i jej gubienia tudzież utrzymania -
        nie wiem ile lat ma założyciel wątku kol. Fraudator, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że
        do kosmicznej wagi 147 kilo dochodziłem od urodzenia do 35 roku życia. Więc jakieś zastoje w
        odchudzaniu (zaliczam właśnie drugi
        • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 04.09.10, 13:01
          bartek, mam 27 lat, tata- 90 kg - to próg minimum, ja do niego dojdę, obysmile, to zastanowię się czy
          dalej ide w dół. Zbity trochę jestem. W czasach licealnych chodziłem przez jakieś 2 lata cztery razy
          w tygodniu na siłkę, tylko człowiek był młody i durny i zamiast rzeźby przybyło masy. Pamiętam
          siebie przed maturą - 96 kg i wyglądałem całkiem normalne. Myśle, że 90 kg i będzie dobrze, a
          wtedy może na fali sukscesu zapragnę 80-85, kto wiesmile Tak czy inaczej dużo pracy przede mną bo
          do 90 kg brakuje jeszcze 23, 5 kg. W tej chwili ważę 113, 5 kg, bardzo pragnę zejść poniżej 110
          kg, a już marzę żeby zobaczyć sprzodu 9, nawet 99,9 kgsmile Małymi kroczkami do celu. pozdrawiam
          wszystkich.
          • izawit1 Re: Moja walka - moja historia z SB 04.09.10, 15:40
            Kurde 96 kg przed matura, to ty kulturysta jestes! Sluchaj jak rozruszasz te wszystkie miesnie to
            zrzucisz tluszcz raz dwa. Cwiczysz cos? Czy jestes jescze za ciezki?

            Sluchajcie, fajnie sie was czyta, normalnie jakby dziewczyny pisaly smile
            • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 04.09.10, 16:42
              Ruch to podstawa. Przy 100 kilo to ja bym chyba już biegał - teraz to zbyt obciążające stawy
              skokowe.
            • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 04.09.10, 18:40
              izawit1 - dzięki za określenie "rozruszam wszystkie mięśnie" - problem jest w
              tym, że jeśil one sąsmile - no dobra coś tam jest - tylko niewiadomo gdzie i czy
              się do nich kiedykolwiek dokopięsmile
              Co do ćwiczeń - 1 tydzień I fazy ćwiczyłem ostro na orbitreku. Narazie tyle, ale
              nie z lenistwasmile jakieś problemy gardłowo- uszkowe mnie dopadły ( nie mylić z
              łóżkowymismile)
              • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 05.09.10, 11:08
                wczoraj zjadłem za mało, tj. solidnego omleta z warzywami, nektarynkę i pół
                grejpfruta, kilkanaście pistacji, kalafior i fasolkę z pary, i waga pokazała
                rano 112, 5 kgsmile Mimo wszystko myślę, że zjadłem za mało i to raczej niedobrze.
              • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 05.09.10, 14:15
                Każdy ma mięśnie wink Bez nich nie byłbyś w stanie siedzieć chodzić a nawet jeść wink
                • izawit1 Re: Moja walka - moja historia z SB 06.09.10, 13:53
                  Hej fraudator,

                  wlasnie cie zacytowalam w innym watku, w kwestiach lozkowych, bo musze przyznac ze sie usmialam, po tym jak mi zajelo dluzsza chwile zastanawianie sie jaki zwiazek ma gardlo z problemami lozkowym w przypadku mezczyzny, ktory nie jest gejem, zanim spokojnie doczytalam do konca twoje wyjasnienie smile))

                  W kwestii twojego ostatnio podanego jadlospisu to jakis taki wegataranski byl? Nie jadasz miesa?
                  • kosmosik Re: Moja walka - moja historia z SB 06.09.10, 18:52
                    Izawit pojechałaś wink
                    A co do jadłospisu to zgadzam się- za mało. Wg mnie kluczowym w zapobiegnięciu jojo jest właśnie nie angażowanie się przesadnie w to dietowanie- trzeba jeść w miarę normalnie- tak by się najadać. Tak jak mówił Zbig, zmienić koszyk produktów i nie przejmować się przestojami a także nie nastwiać na szybki spadek. To mówię ja- a schudłam od początku kwietnia zaledwie 12kg hłe hłe. Niby frustrują mnie posty typu anmai, która w tym samym czasie jeszcze 8kg dorzuciła (zrzuciła) ale z drugiej strony ja też powooooooli ale wciąż w dół... i w końcu to BMI "w normie" u mnie już odległe tylko o coś ponad 2 kg zaledwie (brzmi jak pestka co nie wink)
                    A co do mięśni to skoro raz byłeś taki napakowany to na pewno dasz radę i teraz się usprężyć. Ja obserwuję tak tu ludzi (i siebie) i widzę, że w miarę spadku wagi rośnie chęć kształtowania sylwetki przez ćwiczenia i w ogóle większego ruchu- to świetne uczucie, że można już wreszcie podbiec bez zadyszki czy gdzieś poskakać i nie zabić sobie kolan wink poczekaj, wytrwaj a zobaczysz że nabierzesz ochoty na trening big_grin
                  • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 06.09.10, 20:19
                    wcinam mięsko, aż się uszy trzęsąsmile do tych warzyw miałem przygotowaną rybkę, ale jakoś nie chciało mi się jej zrobićsmile
                    • izawit1 Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 01:27
                      No to sie wyjasnilo u Fraudatora, rybki sa i miesko jest smile

                      A Kosmosik sobie siedzi cichutko, nic nie mowi, a taki piekny wynik - 12 kg, toz to jest swietny wynik, co tam ze powoli idzie, czas i tak uplynie, a przy okazji figura odzyskana, SUPER! Ej Kosmosik nic nie mowilas, a my tu przeciez czekamy na takie dobre wiadomosci. Gratulacje!

                      A z tym uspreznieniem, upreznieniem, usprezynieniem, czy co tam mialas na mysli, hihi, tez fajnie zabrzmialo smile)))) Normalnie taka mi sie glupawka wlacza jak to forum odpalam, ze az milo, kocham to forum, co ja bym bez was wszystkich zrobila smile
                      • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 01:43
                        Paluszki mnie świerzbią żeby Izawit'ce odpisać wink Też KOCHAM to forum, bez Was byłbym pewno dalej załamanym płaczącym nad sobą KAWAŁEM TŁUSTEGO kloca wink

                        Ludziska - tyliśmy tygodniami, miesiącami albo jak ja LATAMI. Tego się nie da zrzucić w 3 tygodnie ... I tak chudnemy szybciej niż przytyliśmy. Nawet zastoje uczą nas pokory, umiejętności wsłuchania się we własne ciało. U mnie stoi (bez ALUZJI - waga oczywiście) od miesiąca, są wahania ale znikome. Nawet nie zakładam kolejnego wątku jak to mnie bardzo wku...rza, bo sobie z tym radzę. Jak będzie stało dłużej znaczy się że coś robię nie tak. Ale nie spodziewam się mojej winy - organizm MUSI odpocząć od odchudzania, musi ustabilizować metabolizm itd itp i tak dalej. Więc czy moje odchudzanie będzie trwać pół toku (już tyle trwa) czy rok czy kurna jego rozczochrana nawet 3 lata to JA SIĘ NA TO PISZĘ smile
                        • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 19:21
                          kosmosik, z jakiej wagi zeszłaś 8 kg? ja myślę matematycznie, jeżeli przykładowo ktoś schudł z 60 kg do 50 kg, czyli 10 kg, to stracił 1/6 swojej masy, czyli niecałe 17%, co się tyczy zejścia np. ze 120 na 110 kg, to ktoś stracił jakieś 8,5 % swojej wagi, a więc paradoksalnie w tym wszystkim kg nie równa się kgsmile)))))
                          • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 19:26
                            Bartek - pełna zgoda. Nie da się zrzucić "masy" w mgnieniu oka. I chociaż rozum mówi, że się nie da i że może ewentualnie szansa na jojo większa, to serce by chciało. Serce by chciało, by codziennie na wadze ubywało, przynajmniej dekagramów. Mój test wytrzymałości w weekend. Impreza firmowa w górach, już sobie postanowiłem, że wódki, ani piwa nie pije, tylko winko wytrawne. Lepsze białe czy czerwone, Agatson pisał, że zdrowsze czerwone, bo zawiera reserwatol. Ale białe nadaje się na większe ilości i ciekaw jestem, które ma mniej węgli. Pozdrawiam
                            • ap.bb Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 20:03
                              ja też nie wiem, co bym bez tego forum zrobiła, na pewno daje kopa i mobilizuje wink Bartek jeszcze jeden post i będziesz moim forumowym erotomanem ;PPPP

                              fraudator życzę powodzenia i trzymam kciuki. Mój mąż ma 178 cm, przed dietą wazyl 92 kg, teraz wazy 79 kg, od kwietnia trzyma wagę bez większych wysiłków ale pilnuje diety z małymi wyskokami. ma kupę energii ;D ( Bartek nawet nie próbuj skomentować wink

                              a teraz zegnam się z wami na 3 tyg, wyjezdzam jutro na wyczekiwany urlop. mam w planie schudnąć z 1 kg i wrocić z wagą 64 - to oczywiscie plany, najwazniejsze, zeby waga nie wzrosła wink jeszcze 70 dkg i będzie - 20 kg. no i... będę szaleć w moim wystrzałowym nowym kostiumie kąpielowym - oczywiscie bikini big_grinDDDD ale czad normalnie !
                              pozdrowionka!!
                              • izawit1 Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 21:58
                                Bartek, Bartek, Bartek, dawaj jeszcze jeden post i zostaniesz forumowym erotomanem, ale tylko z punktu widzenia aerobowego przeciez, coz w tym zlego smile) czyli jak pisalam sport to ma byc przyjemnosc. Bartek kipi energia i to jest swietna sprawa, zaraza pozytywna energia. Dlaczego ja takiego faceta nie spotkalam?

                                Ap.bb pozazdroscic ci energetycznego faceta, takiego z ktorym mozna podietowac. Ja zawsze spotykalam facetow co albo sie mnie wstydzili, albo ze mnie szydzili, albo mi stawiali ultimatum, ze jak nie zrzuce 10 kg to koniec. Kiedys mi moj byly powiedzial, ze spotkal sie z moim przed nim bylym i oboje sie zgodzili co do jednego, ze choc w tym dobrze trafili, ze ze mna byli jeszcze w czasach, jak jeszcze jako tako wygladalam, normalnie az mi sie niedobrze zrobilo, boze z kim ja sie zadawalam. Teraz wprawdzie w domu mam "spokoj", ale za to na forum rozkoszuje sie obecnoscia Bartka i pozostalych panow, ktorzy wiedza co mowia, erotycznie czy nie, ale na temat.

                                O rany fraudator, spojrzalam na tytul watka "Moja walka..." a ja tu swoje 3 grosze nie na temat twojej walki, wybacz smile)))

                                ps. pisz jak idzie

                                • ap.bb Re: Moja walka - moja historia z SB 07.09.10, 22:28
                                  szkoda, że teraz Cię nie widzą.. :p
                                  • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 09.09.10, 12:54
                                    Ja widziałem smile
                                    Iza - ja erotomanem nie jestem smile Miło mi, że tak fajnie mnie oceniasz (w kwestii pozytywnej energii i przelewania jej na Was). Dobra koniec zaśmiecania cudzego wątku wink
                            • zbig2007 Re: Moja walka - moja historia z SB 08.09.10, 08:47
                              ranking zawartości węgli (od najwięcej do najmniej):
                              1. piwo
                              2. czerwone wino
                              3. białe wino
                              4. wódka

                              a więc na imprezę firmową polecam:
                              tiny.pl/hrqb6
                              • kosmosik Re: Moja walka - moja historia z SB 08.09.10, 21:36
                                Zbig oplułam monitor big_grinDD
                                Jednakowoż chyba sama zostanę przy czerwonym... jutro idę na degustację (firmowo) i zobaczymy.
                                A co do mojej wagi to schodziłam z 83 i cos tam - 12 kg więc nie wiem ile to procent mnie zeszło ale dzisiaj poszłam do roboty w kostiumie sprzed 10 lat a jutro założę modną kieckę wink
                                Acha ambicja mnie pokonała jak tak czytałam Wasze posty o ćwiczeniach, nakręcałam się długo ale już przyznam, że kilka razy popełniłam biegi i kończę właśnie 2 tydzień A6W (nudno się zaczyna robić - tak dużo powtórzeń) efekty już widać smile Zaraz właśnie idę ćwiczyć oglądając Szkło kontaktowe- moje ulubione połączenie (w przerwach przełączam na Seks w Wielkim Mieście).
                                Sorry fraudator- Twój wątek się zrobił "kawowy" może powinniśmy zacząć taki wątek dzienny zakładać na ploty?

                                • fraudator Re: Moja walka - moja historia z SB 08.09.10, 22:04
                                  wszystko dozwolone, ja tylko założyłem wątek i piszcie w nim o czym chcecie i tak dużo jak chceciesmile im więcej tym lepiej. pozdrawiam
                                • zbig2007 Re: Moja walka - moja historia z SB 09.09.10, 11:15
                                  no to smacznego kosmosiku smile ,
                                  ja bym też wybrał winko na Twoim miejscu, szczególnie że na degustacji można spotkać egzemplarze, na które sobie w codziennym życiu nie pozwalam
                                  • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 09.09.10, 13:03
                                    Apropo's wina. Mam sporą kolekcję od 1998 roku. Kiedy wyjeźdzalem z lubą na wakacje 2 tygodniowe z racji opieki nad kotem w mieszkaniu mieszkał mój kumpel. Wracam z wakacji a tu ... wino BLONDYNA produkcji krajowej zamiast Nero di Avola 2003. Na szczęście chłopaki pijąc u mnie wódkę wpadli na 'genialny pomysł' podmiany a nie wypicia wink Nero się odnalazło w szafce. Ale zlewkę z żoną mieliśmy nieziemską. Blondynę podarowałem panu Zdzichowi spranionemu żulowi z mojej okolicy. Wypił na miejscu i nie narzekał na rocznik...
                                    • zbig2007 Re: Moja walka - moja historia z SB 09.09.10, 21:40
                                      no to Bartek nie czekaj aż skiśnie tylko umawiamy się na degustację smile
                              • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 09.09.10, 12:57
                                Uff idę dziś na klasową popijawę i też tylko goudę bierzemy pod uwagę, tudzież śledzik na zagrychę. Jutro będę konać na kacu, a jak jakieś idiotyzmy z mojej strony pojawią się w formie pisemnej na forum tak po 23.00 nie biore za nie żadnej odpowiedzialności big_grin
                                • kosmosik degustacja 09.09.10, 18:46
                                  Niestety poległam. Mogłam zostać przy carpaccio z łososia, prosciutto crudo i serku ale pojechałam z dodaniem kilku kromek chlebka z oliwą ech. Nie bijcie zbyt mocno jutro wracam z pokorą...
                                  Nero d'Avola pycha
                                  a ja dzisiaj degustowałam nowozelandzkie i było przepyszne szczególnie Sauvignon Blanc ale i czerwone co mnie pozytywnie zaskoczyło, jak dobre Bordeaux. Winnica Man O'War polecam! Niedługo będzie dostępne w wybranych sklepikach wink
                                  • fraudator Re: degustacja 09.09.10, 21:19
                                    kosmosik, nie jest tak źle, zgrzeszyłaś troszę i tyle. grunt to wrócić do prawidłowej postawy na drugi dzień. U mnie swego czasu, jak przestałem dbać o siebie, a raczej kiedy nie zacząłem, jedna pizza powodowała następną i tak na okrągło. W tygodniu to zdarzało się czasem 4smile to był grzech, Twój to grzeszek. Od jutro do niedzieli też pewnie zgrzeszę; impreza firmowa w górach.. Postaram się trzymać fason. Nie zamierzam mimo wszystko wódki żłopać, bo to puste kalorie. Pewnie będą gadać i się dziwićsmile ale mam to gdzieś. Nie piję wódki i już. Na tym etapie diety i już. To nawet nie kwestia tego, że jakieś straszne skutki w diecie wódka sprawi, tylko powiedziałem sobie, że póki co, piję winko i tyle. Nie chce kolejny raz przegrać ze swoim postanowieniem. Jedno jest w diecie ważne. Jedno zrozumiałem. Jeśli nie schudnę, tyle ile chce, tzn. że jestem słabym człowiekiem, tzn. że PRZEGRAŁEM Z SAMYM SOBĄ...a to nie brzmi dumnie... Trzymajcie się!
                                    • zbig2007 Re: degustacja 09.09.10, 21:49
                                      też myślę, że jak wrócisz (kosmosik) na właściwe tory to nie ma się co biczować smile

                                      fraudator - nie namawiam do wódki, jak jest dobre wino to bym wybrał wino

                                      ale co zasady i do pustych kalorii - wino przecież też je ma!
                                      powiedzmy że aby uzyskać "nirwanę" wypijasz flaszkę - to jest 40% * 0,5L = 20 jednostek
                                      ten sam efekt przy pomocy wina będzie wymagał: 20 jednostek / 12,5% = 1,60 litra wina
                                      czyli zakładając 3 gramy węgli na 100g wina, OPRÓCZ pustych kalorii z alko przyjmujesz też 48 gramów cukru. (to taki dość hardcorowy scenariusz zakładający flaszkę na głowę, dla mnie to już za dużo smile
                                      • fraudator Re: degustacja 14.09.10, 21:08
                                        no to weekend z imprezą firmową minął mi następująco. Wódkę piłem i się nie oszczędzałem, to w pt.- pewnie flaszkę 0,7 wypiłem, w sobotę wypiłem białe wytrawne winko i przerzuciłem się na wódkę. Jedzeniowo trzymałem fason, na szczęście były szwedzkie stoły, to można było w zgodzie z SB jeść. W sumie żadnego grzechu nie popełniłem, no może schabowszczaka z jadłem w panierce - choć panierkę w większości ściągnąłemsmile miałem dużo ruchu, w sobotę pograliśmy w piłkę, kosza, w niedzielę spacerek po górach tak z 1,5 h. Tyle, że do końca nie wiem ile ważę, bo stara waga się spierniczyła i mam nową. Ważyłem siędzisiaj wieczorem po pracy i pokzała 111 kg. Jeśli to nie kwestia wagi, to oczna spadek 10, 5 kg w ok. 40 dni. W sumie mało dzisiaj zjadłem. Śniadanie mozarella light pomidorem, danone naturalny duży, dwie małe nektarynki, danone naturalny duży, sporo brokułów z wody. Jutro wtrące więcej węgli i muszę zacząc jeść więcej, choć nie czuję jakoś specjalnego głodu, no może wieczorem. Walcze dalej. Jestem niedozajebaniasmilePozdrawiam
                                        • fraudator Re: degustacja 17.09.10, 19:25
                                          Witka! nie jest źle. Start 8 sierpień 121, 5 - dzisiaj 111 kg. 10, 5 za mną. Jestem konsekwentny jak nigdy. Bartek pisze, ze mu się nie spieszy. Mnie sie spieszy, chce być chudszy szybkosmilesmile im szybciej tym lepiej. Od 8 sierpnia nie jadłem nic zbożowego, włączyłem tylko owoce,czasem jakiś alkohol i walczę. Ile jeszcze drogi jest przed nami...dużo, ale damy radę, przede mną jeszcze minimum 21 kg. Ale bardzo chciałbym zejść poniżej 100, może do końca roku się udasmile yes yes yessmile
                                          • kosmosik Re: degustacja 18.09.10, 19:34
                                            Super się czyta posty tak naładowane pozytywną energią! Gratuluję wyniku i życzę tego 99 na Sylwestra smile A Ty mi życz 69 tego samego dnia rano ;D dla mnie to tylko albo aż 2,5kg
                                            • fraudator Re: degustacja 19.09.10, 14:56
                                              życzyć Ci 69 - proszę bardzo, choć to może być dwuznacznesmile W każdym razie źle nie życzęsmile
                                              • fraudator aktualna waga 24.09.10, 08:26
                                                8 sierpień 121, 5 kg- dzisiaj 109,8 kg, Pierwszy "magiczny" próg przekroczony (110). Walczę dalej. Unikam wszelkich mącznych produktów. od 8 sierpnia to z produktów mącznych jadłem raz płatki pełnoziarniste, no i jakiś kotlet w panierce się zdarzyłsmile
                                                pzdr. do końca roku nieco ponad 3 miesiące, chcę przełamać 100 kg, to by było coś, po 7-8 latach zobaczyć mniej niż to, dam radę, nie ma ch...ja: we wsismile
                                                • zbig2007 Re: aktualna waga 24.09.10, 08:51
                                                  dajesz smile
                                                  a ciekawe co robi Bartek, wczoraj go widziałem w cukierni jak zamawiał tort ("na miejscu, proszę nie pakować" - powiedział) (joke wink
                                                  • anmaja76 :-))))))) 24.09.10, 09:33
                                                  • izawit1 Re: :-))))))) 24.09.10, 12:29
                                                    Fraudator, gratulacje, idziesz jak burza, mysle ze ci sie uda.

                                                    Zawsze uwazalam ze wulgaryzmy pozwalaja wyrazic najszczersze emocje smile))))))))))))

                                                    Zbig, a czemu od razu wywolujesz Bartka do tablicy, wydaje mi sie ze zadne porownania wagowe/spadkowe sa niemile widziane na forum. No chyba ze towarzystwo meskie nawolujesz do zbiorki smile Z drugiej strony tez wiele razy wygladam na Bartka, jest czy go nie ma? What`s up?
                                                  • zbig2007 Re: :-))))))) 24.09.10, 12:56
                                                    > Zbig, a czemu od razu wywolujesz Bartka do tablicy, wydaje mi sie ze zadne poro
                                                    > wnania wagowe/spadkowe sa niemile widziane na forum.

                                                    (??!) to powyższe zdanie zawiera sugestię, że dokonuję (lub nawołuję do) porównań wagowo-spadkowych, co nie miało przecież miejsca

                                                    > No chyba ze towarzystwo me
                                                    > skie nawolujesz do zbiorki smile

                                                    a no właśnie przypomniał mi się Bartek który gdzieś się zawieruszył
                                                  • izawit1 Re: :-))))))) 24.09.10, 17:43
                                                    wiem wiem Zbigu ze nie kontrola wagowa-spadkowa ci w glowie. Taki zarcik, ale fakt, gdzie jest Bartek? Moze taka dluga trase na rowerze robi? smile))) A moze wyjechal na wakacje?
                                                  • kosmosik Re: :-))))))) 24.09.10, 21:41
                                                    A moze wy
                                                    > jechal na wakacje?


                                                    eee to już by były jego chyba 3 wakacje odkąd go czytam. Nikt nie może mieć tak dobrze! Może na Legii siedzi i kibicuje? wink
                                                  • fraudator Najnowsze wyniki 29.09.10, 21:04
                                                    dzisiaj 108, 5 kg, od 8 sierpnia -13 kg. Te 13 kg mniej gdzieś tam widać, a przynajmniej czuć. hmm, ale jak patrzę w lustro to sobie myślę...chłopie nie jest dobrze...a był czas, że miałem gdzieś te 13 kg więcej, masakra. Ostatnio trend spadkowy jest mniejszy, ale włączyłem ostatnio więcej węgli, np. chlebek. keep goingsmile
                                                  • kosmosik Re: Najnowsze wyniki 30.09.10, 22:46
                                                    Super jeszcze tylko 8,6 i wejdziesz w dwucyfrówkę! A jeśli chodzi o różnicę, to jak wrzucisz fotki ocenimy. Nie ma bata żeby 13kg nie było widać. Toć to 2 rozmiary jak nic! Fajnie, że trzymasz dietę!
                                                  • fraudator Re: Najnowsze wyniki 01.10.10, 09:16
                                                    dwucyfróweczeka to pierwszy duży cel. Do osiągnięcia jeszcze w tym roku. Dam radę albo nie dam rady, ale dam radę, mówie Wam!smile
                                                  • fraudator spacerek 03.10.10, 20:50
                                                    Tak sobie dzisiaj wyszedłem przy ładnej pogodzie na spacer, jak się rozpędziłem to wylądowałem u znajomych 10 km dalej i dobrzesmile
                                                  • fraudator Re: spacerek 13.10.10, 18:44
                                                    hmm..normalnie zaczynają mi mówić, że chudne w oczachsmile najnowsze dane. 8 sierpień 121, 5 kg - 13 październik 105,3 kg = - 16,2 kg
                                                  • fraudator Re: spacerek 06.11.10, 17:33
                                                    Jutro mijają 3 miesiące z SB, rano oficjalne ważeniesmile
                                                  • paolin_ka_86 Re: spacerek 06.11.10, 21:43
                                                    Witam!
                                                    Ponad 16kg piękny wynik gratuluję i czekam na jutro na wyniki z 3 miesięcy bardzo jestem ciekawa, bo u mnie 23.11 minie 3 miesiące, a jak na dziś to 14kg za mną i też jeszcze dużo przede mną, ale powoli ubywasmile
                                                    Pozdrawiam
                                                  • fraudator 3 miesiące na SB- wyniki 07.11.10, 09:30
                                                    po 3 miechach na SB ważę 101, 5 kg, czyli 20 kg mniej, no może jakieś 19 (zmiana wagi). Ale zajebiściesmile cel mniej niż 100 zakładałem do końca roku, ale powinno się udać wcześniej.. pzdr
                                                  • paolin_ka_86 Re: 3 miesiące na SB- wyniki 07.11.10, 17:54
                                                    Gratuluję niesamowity wynik ja czekam do 23.11 na pełne 3 miesiące. Twój pierwszy cel coraz bliżej ja też już osiągnęłam pierwszy cel teraz jeszcze jakieś 6-7kg do drugiego celu i mam ich więcej, ale oszukuję się żeby nie myśleć, że to, aż tyle do zrzuceniasmile Wydaje mi się jednak, że i tak za szybko chudnę wiadomo, że super, ale wolniejsze chudnięcie jest chyba bardziej trwałe.

                                                    Mam pytanko: czy bardzo rygorystycznie trzymasz się zasad SB?

                                                  • fraudator Re: 3 miesiące na SB- wyniki 08.11.10, 13:39
                                                    dzięki, Tobie też gratuluję i walczymy dalej! raczej się trzymam zasad SB; w sumie to nie zdarzyło mi się coś zjeść nie bardzo SB, typu fastfood, biała mąka etc. Jem w miarę regularnie i czasaemi basen + spacery. pzdr
                                                  • paolin_ka_86 Re: 3 miesiące na SB- wyniki 08.11.10, 21:37
                                                    u mnie to różnie jak mam bardzo na coś ochotę to spróbuję a największe grzeszki to kawałek pizzy i 2 kawałki ciasta (oczywiście nie w jednym dniu) no i drinki czasem teraz już raczej piwa unikam, ale i tak jest dobrze. Najważniejsze, że już nie jem słodyczy, bo to chyba było najgorsze w moim wcześniejszym stylu odżywiania no i niestety mało ruchu.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • kosmosik Re: 3 miesiące na SB- wyniki 09.11.10, 19:57
                                                    świetny wynik! Dukanowy wręcz smile Gratuluję
                                                  • fraudator Re: 3 miesiące na SB- wyniki 09.11.10, 20:39
                                                    a co to jest Dukan? nie no, żartujęsmile, łapie mnie schiz, że za szybko chudnę, jojo?
                                                  • fraudator aktualizacja 11.11.10, 14:28
                                                    zbliżam się powoli, a moze szybciej do osiagniecia 1 duzego celu, tj. powrotu to wagi sprzed jakis 7 lat, tj. ponizej 100 kg. Dzisiaj waga rano pokazala 100, 5 kg, mysle sobie, zrob siusiu i zdejmij wszytsko z siebie, moze spadniesz ponizej 100smile, nie udalo się, 100, 1 kg. masakrasmile ale cel jest blisko. dzisiaj wcialem spaghetii na obiad, wieczorem jakies wino ze znajomymi to pewnie cel sie oddali, ale i tak go osiagne, to tylko kwestia czasusmile
                                                  • paolin_ka_86 Re: aktualizacja 13.11.10, 17:57
                                                    Jeszcze trochę i cel będzie osiągnięty a mi też brakuje 1kg do zmiany kodusmile to już będzie druga zmianasmile
                                                  • fraudator Pierwszy duży sukces!!! 14.11.10, 10:08
                                                    No i udalo się! Dzisiaj waga pokazała 99, 8 kg, a to oznacza długo wyczekiwany spadek poniżej 100 kg, w 3 miesiące i tydzień jakieś 20 kg. I tak bardzo fajnie, pozbyć się 1 przed wagą po jakiś 7 latachsmile Cel poniżej 100 kg zakładałem osiągnąć do końca roku, udało się szybciej. Walczę dalej, garderoba do wymiany, a szczególnie garniaki. drogie to chudnięciesmile mam dwa nowe garniaki, kupione jakiś rok temu, kupiłem je trochę małe, tak żeby schudnąć z 5 kilo do nich, trochę o nich zapomniałem (byłem w nich kilka razy) i teraz już nie nadają się na mniesmile no i dobrzesmile tetaz powalczymy o 90 kg, a później zobaczymy; docelowa waga to 85 kg! dam radę, nie ma ch**asmile
                                                  • fraudator NEwsy 15.01.11, 13:04
                                                    Witam, jakos tak ostatnio mało gosciłem na forum. Święta minęły, nie bez grzechów. Ostatnio też zdarza mi się co najmniej raz w tygodniu zgrzeszyć, to pół pizzy, lody, lasagne, ale waga nie idze do góry. Jak sobie trochę popuszczę, to później spokojnie wracam na II fazę i wszystko się stabiluzuje. Mój organizam chyba dobrze toleruje węgle złożone. Jem ich dużo, szczególnie chleb żytni, razowy, orkiszowy, który piecze żonka. Przepysznysmile Ale waga do góry nie idzie. Co najwyżej, spadki są wolniejsze. Jest chyba nieźle. Czasem zdarza mi się zrobić dzień węglowodanowy typu: jakaś jajecznica z chlebem, to gruszka,, jakaś kasza na obiad i chleb na kolację, no moze w między czasie jeszcze jogurt naturalny, ale jest oksmile W przypadku mnie, węgle proste to najgorsze zło. Nigdy nie przepadałem za słodyczami, a przyczyną mojego tycia bez wątpienia były fasfoody. Po ich istotnym ograniczeniu, jest o niebo lepiej (wagowo) smile
                                                    zaczynałem dietę 7 sierpnia z wagą 120, 5 kg, dzisiaj rano było 92, 6 kg. I po raz pierwszy od wielu lat mam BMI oznaczające nadwagę, choć wchodzę w nadwagę tylko 0, 1 kg. Moje BMI na dziś to 29.9. Pierowtnym planem było zejście do 90 kg, ale się przesunęło do 85, może do 83smile Jest to plan już rozłożony w czasie. Powiedzmy na jeszcze jakieś 6 miesięcy. Nie spieszy mi się już teraz tak bardzo, jak ze spadkami z wagi wyjściowej., bo i inaczej (lepiej) się czuję z moją obecną wagą, wszak to spadek jakieś 27 kg. Pozdrawiam i bez nerwów. jeśli zgreszycie raz, dwa, trzy razy, nie wpadajcie w panikę i nie wskakujcie na I fazę, lecz spokojnie grzechy wyeliminujcie II fazą, co najwyżej połączeniem I i IIsmile to pomaga nie katować się psychicznie, bo co to za życie, gdyby człowiek po sprawieniu sobie kilku wyskoków jedzeniowych czuł wewnętrzny imperatyw, że musi być później I fazasmile
                                                  • ap.bb Re: NEwsy 17.01.11, 14:00
                                                    Słuchaj gratuluję Ci bardzo, wierzyć się nie chce, ze zjechałeś z takiej wagi. swoją drogą sam powiedz, piękne to jest jak widzisz zmieniające się cyfry z przodu big_grin u mnie też zmiana dwukrotna, na początku była 8, teraz jest 6 ale mam nadzieję, ze za 3 - 4 m-ce będzie już 5 smile
                                                    jeszcze raz gratuluję, trzymam kciuki za dalsze spadki. Powodzenia!
                                                  • paolin_ka_86 Re: NEwsy 29.01.11, 16:53
                                                    Witam!
                                                    Gratuluję super wynik, pewnie jesteś z siebie dumnysmile To wspaniałe uczucie ta zmieniająca się waga i świadomość, że robimy dla siebie coś dobregosmile U mnie bardzo powoli, ale w dół 22kg za mną. Zaczęliśmy podobnie w sierpniusmile Na święta przytyłam jakieś 3-4kg, ale już się ich pozbyłamsmile
                                                  • bartek8241 Re: NEwsy 31.01.11, 17:10
                                                    To dokładnie jak ja smile +5 kilo a teraz już -6 smile Ogólny bilans od połowy lutego -26 kilo. Ale to 40% normy dopiero w moim wypadku - jednak - czy mi się gdzieś spieszy?
    • bartek8241 Re: Moja walka - moja historia z SB 31.01.11, 17:08
      No moje gratulację stary smile Rządzisz smile Mi idzie ciut oporniej - ale ... wszystko w swoim czasie. Mam podobną wagę do twojej z początku odchudzania. Mój start był na poziomie ok. 148 kilo. Dziś 122,5 kg. Startowałem w połowie lutego 2010. Miałem spore przestoje wagowe - po miesiąc i dłużej smile Potem w listopadzie sobie odpuściłem, jakoś do połowy grudnia się trzymałem jednak ostatnie 2 tyg. grudnia to była masakra - przyszła chcica na słodycze. Ciekawe jest to, że samo jedzenie węgli złożonych nie powodowało wzrostu wagi. Prostych węgli unikałem, ale zdarzało się 1,2 x tyg. coś zgrzeszyć. Masa przybyła momentalnie przy dorzuceniu słodyczy. W 2 tygodnie poszło mi 4,5 kilo ! Od 3.01 znów na właściwych torach i po miesiącu lżej o prawie 6 kilo (2 tyg 1 faza, dalej 2 faza).

      Potwierdza się to co pisałem już setki razy na tym forum - SB jest zdrowym sposobem odżywiania się, dobrym dla przemiany materii, zdrowym dla trzustki, świetnym dla łasuchów. Życzę ci wytrwałości i sobie jej też życzę, bo przede mną jeszcze kawał drogi, która już za tobą smile Chciałbym za rok, półtora mieć 85 w pasie i 80 na wadze smile
      • fraudator Katastrofa:) 04.05.11, 19:08
        Dawno mnie tu nie było. Sierpień 2010 - 120 kg i wejście na SB. na koniec stycznia wazylem 92, 6 kg, dzisiaj 99.6 kg. +7 kg w 3 miesiące! Skandal!!!. A jak to sie stalo? odpowiedz jest prosta; pizza i piwo i generalnie fastfoody kilka razy w tygodniu. Nic, nie ma co lamentować nad rozlanym mlekiem, biorę się do roboty i wyznaczam sobie nowy cel - 87 kg.

        Moral z tego jest taki, ze jak macie chwile slabosci to jest to normalne, ale jak macie - tak jak ja - slabosc 3-miesieczną - to jest patologiasmile

        grunt to mieć siłę wstać i chyba znowu ją mam.

        pozdrawiam!!!!!

        • serce34 Re: Katastrofa:) 04.05.11, 20:59
          Hej,,nie wiem czy moge sie wtrącic?

          Wazysz 99kg tak? i wyznaczyłes sobie 87kg?A po co? nie lepiej male kroczki?bardziej motywuja..tak uwazam.
          Pizza i piwo to tragedia dla flaków...poważnie...szkoda jelitwink

          Dasz rade...jak cos to właz na watek violet....my tam sie wspieramywink)Esbecja jak nie patrzecwink
        • violet84 Re: Katastrofa:) 04.05.11, 23:12
          Masz rację nie ma się co łamać -już się stało. Teraz trzeba odrobić big_grin Powodzenia winktrzymam kciuki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka