Dodaj do ulubionych

chcę SCHUDNĄĆ - ale mam różne przeszkody... help!!

03.10.04, 10:51
Witajcie!!
Chcę schudnąć, ale są pewne czynniki, które mnie trochę od tego odciągają.
Jak po nicku może się ktoś domyślić jestem... zakonnikiem. Mam 100kg a sprawa
schudnięcia jest troszkę dla mnie intymnaci wstydliwa. Wiadomo. Facet tak za
bardzo nie dba nigdy o swje zdrowie a tym bardzoej zakonnik. Jest to o tyle
straszne, ze nie mam funduszy na jakies różne diety czy książki, a schudnąć
trzeba - wypadałoby. Trudno mi iść do jakiejś poradni. Dlatego się chcę coś
dowiedzieć na ten temat. Poleciła mi te forum koleżanka. Jeżeli chcecie
pomóc - piszcie podstawy DSB na forum albo na e-mail: tzbolo_sdb@wp.pl.
Dzięki z góry za wszystko.
Obserwuj wątek
    • kjkk podstawowe wiadomości i zasady :) 03.10.04, 15:02
      Info z Polki na wp.pl:


      Dobra wiadomość: dieta South Beach obiecuje jedzenie dużych porcji smacznych
      potraw, a jednocześnie stawanie się zdrowszą i szczuplejszą. Przy okazji możesz
      schudnąć 5 kilogramów w ciągu 2 tygodni!? Ja postanowiłam spróbować.

      Dwaj panowie A
      Dietę South Beach (Południowa Plaża) wymyślił amerykański kardiolog Artur
      Agatson rozczarowany tym, że jego pacjenci stosujący dietę niskotłuszczową,
      zalecaną zwykle osobom chorym na serce, nie tracili na wadze. Dr Agatson,
      prywatnie zwolennik diety Atkinsa, zmodyfikował tę dietę tak, by mogli ją
      stosować także jego chorzy na serce pacjenci. Największa innowacja polegała na
      tym, że do swojej diety, którą nazwał South Beach, wprowadził też zabronione
      przez Atkinsa węglowodany. Ale tylko te "dobre". Dzięki diecie South Beach
      można obniżyć poziom cholesterolu i insuliny we krwi, a przy okazji schudnąć.
      Pacjenci dr. Agatsona, którzy stosowali tę dietę, chudli prawie dwa razy
      szybciej niż ci na diecie niskotłuszczowej.
      Dlaczego przypadła mi do gustu dieta South Beach? Bo nie jest ani
      niskotłuszczowa, ani niskowęglowodanowa. Mogę jeść ryby, mięso, tłuszcze i
      pieczywo. Chodzi o to, aby zarówno spośród tłuszczów, jak i węglowodanów
      wybierać te zdrowe. Działanie diety polega na eliminowaniu napadów wilczego
      głodu. Wywołują je głównie węglowodany. Zjedzenie rano rogalika z dżemem
      uruchamia procesy prowadzące do szybkiego wzrostu poziomu cukru we krwi. To
      pobudza produkcję insuliny, której duża ilość sprawia, że poziom cukru spada
      poniżej normy. Oznacza to stan hipoglikemii (niedocukrzenia), a w efekcie atak
      niepohamowanego głodu. Dlatego decydujący jest wybór węglowodanów. Polecane są
      te składniki spożywcze, które w ogóle nie uruchamiają produkcji insuliny.
      Zasady są proste. Owoce o małej zawartości cukru (jabłka, gruszki i pomarańcze)
      są lepsze od słodkich bananów, winogron i daktyli.

      Zmiana nawyków
      Dietę South Beach przeprowadza się w trzech etapach. Pierwszy etap trwa dwa
      tygodnie. Jest najbardziej restrykcyjny. Wtedy chudnie się najwięcej, ale
      utrata wagi odbywa się trochę przy okazji (i jest naturalną konsekwencją
      wyeliminowania węglowodanów). Tak naprawdę właśnie wtedy ustalają się nowe,
      zdrowsze nawyki żywieniowe. W tym czasie trzeba zrezygnować ze wszystkich
      węglowodanów (także owoców i soków owocowych). Trzeba jeść 5 posiłków dziennie.
      W drugiej fazie diety chudnięcie przebiega wolniej. Sama zdecyduję, ile czasu
      potrwa ten etap. Aż do momentu osiągnięcia wymarzonej wagi. Będę mogła pozwolić
      sobie na niektóre "dobre" węglowodany. Ale trzeba obserwować, jak reaguje na
      nie organizm. Czy nadal chudnę, czy waga stanęła, a może wręcz przeciwnie -
      zaczynam tyć? Ostatni, trzeci, etap dopuszcza największą swobodę. To także
      będzie czas na eksperymenty. Kiedy już nauczę się jeść zdrowo, wtedy będę mogła
      włączać do jadłospisu większość produktów i obserwować, w jaki sposób wpływają
      na wagę i apetyt. Jeśli po jakimś czasie zacznę tyć, wystarczy, że wrócę do
      pierwszego (bezwęglowodanowego) etapu i zastosuję dwa pierwsze tygodnie diety.

      Etap pierwszy: chudnięcie
      Pierwszy etap jest najtrudniejszy. Nie powinnam jeść tego, co bardzo lubię:
      makaronu, pieczywa i owoców. Nie będzie łatwo.
      Mogę jeść: chude mięso, ryby i owoce morza, skorupiaki, niskotłuszczowe sery,
      twaróg, orzechy, jajka, tofu, warzywa, oliwę z oliwek. Ze słodyczy: sorbety,
      landrynki, kakao.
      Surowo zabroniona jest: marchewka, buraki, kukurydza, ziemniaki, owoce, soki,
      pieczywo, płatki kukurydziane, owsianka, ryż, makaron, ciastka, mleko (także
      sojowe), kefiry, jogurty i alkohol.
      Schudłam 3 kg. Najtrudniej było żyć bez chleba. Bez niego nic nie smakowało.
      Poza tym wysokobiałkowe menu sprawiło, że męczyły mnie lekkie mdłości.
      Brakowało mi energii, którą dają węglowodany. Najbardziej brakowało mi owoców,
      za którymi normalnie nie przepadam. Wystąpiła też huśtawka nastrojów (z powodu
      braku węglowodanów). Ale opłacało się. Schudłam, mimo że nie bywałam głodna. Po
      raz pierwszy miałam też płaski brzuch.
      Przykładowe menu pierwszego etapu
      śniadanie: jajecznica (2 jajka), szklanka soku wielowarzywnego
      drugie śniadanie: mozarella z pomidorami i bazylią, polana oliwą
      obiad: sałata z orzechami i łyżeczką sosu z oliwy, pieczona ryba z grilla lub
      piekarnika
      podwieczorek: szparagi (bez masła)
      kolacja: kurczak z patelni z zielonymi warzywami - cukinią, brokułami,
      groszkiem i papryką.

      Etap drugi: przestawienie
      Mogę sobie stopniowo pozwalać na niektóre węglowodany. Powinnam jednak
      obserwować, co się po nich dzieje. Czy np. "wyskakuje" mi brzuch? Moim celem na
      najbliższe tygodnie jest dalsza utrata wagi przy wprowadzeniu do
      diety "dobrych" węglowodanów.
      Stopniowo wzbogaciłam dietę o: owoce i produkty mleczne: chude mleko, kefiry i
      jogurty owocowe z niską zawartością tłuszczu. Chleb (wieloziarnisty, z
      otrębami, owsiany, żytni, razowy), brązowy ryż, niełuskaną kaszę jęczmienną. Od
      czasu do czasu mogę zjeść czekoladę, budyń bez tłuszczu i wypić kieliszek
      czerwonego wina.
      Nadal unikam: bułek, ciasta, płatków kukurydzianych, białego ryżu, buraków,
      marchwi, kukurydzy, ziemniaków. Z owoców: bananów, ananasów, rodzynek, arbuzów,
      daktyli, owoców z puszki, soków. Miodu, dżemu i lodów.
      Po dwóch następnych tygodniach schudłam jeszcze bardziej i to był efekt, o
      który mi chodziło. To świetna dieta do stosowania latem: sezonowe owoce, lekkie
      sałaty, ryby i mięsa z grilla. Większość dań łatwo przygotować w pracy.
      Zauważyłam, że węglowodany nie smakują mi już tak jak kiedyś. To znak, żeby ich
      jednak nie jeść. Mam mniejszy apetyt.
      Przykładowe menu na drugim etapie
      śniadanie: chudy serek twarogowy polany łyżeczką miodu i posypany borówkami
      amerykańskimi
      drugie śniadanie: kromka razowego chleba z kiełkami, chrzanem i plastrem
      pieczonego indyka
      obiad: sałatka grecka z oliwą
      podwieczorek: maliny
      kolacja: spaghetti ugotowane al dente, czerwone wino.

      Etap trzeci: przyzwyczajenie
      Dieta trwająca do końca życia. Choć brzmi groźnie, nie przeraża mnie. Chodzi
      tylko o to, by wybierać wartościowe produkty. Nie mam już nieposkromionego
      apetytu na coś tłustego, czy słodkiego.
      Batony nie robią już na mnie wrażenia. Schudłam jeszcze z rozpędu następny
      kilogram. Brzuch odrobinę się zaokrąglił (efekt wprowadzenia węglowodanów), ale
      waga nie wzrosła. Zupełnie nie mam ochoty na słodycze. Kuszące jest to, że tak
      naprawdę ta dieta niczego nie zabrania: mogę w niej próbować wszystkiego (no,
      prawie wszystkiego). Nie czuję więc, że to dieta. A jednak pożegnałam się z 7
      kilogramami!
      Przykładowe menu trzeciego etapu
      śniadanie: tost wieloziarnisty z żółtym serem, pomidorem i rzodkiewką
      drugie śniadanie: sałatka z krewetek i jajka z sałatą, ogórkiem i odrobiną
      majonezu (tak!)
      obiad: smażone jajko z papryką i gotowanym bobem (pycha!)
      kolacja: pieczona wołowina z warzywami i kuskusem.

      Joanna Winiarska/Uroda

      Info z VITY:
      Ta dieta jest marzeniem każdego łasucha! Jesz same pyszności, a mimo to
      chudniesz. A na dodatek masz zdrowsze serce.
      Co to jest?

      Przede wszystkim zdrowy styl życia. Dietę South Beach (nazywaną czasami dietą
      Plaż Południa) wymyślił amerykański kardiolog, dr Arthur Agatston. Jest to
      właściwie sposób odżywiania na całe życie. Polega na ograniczeniu jedzenia
      wysoko przetworzonych węglowodanów (np. białego pieczywa, makaronu), które są
      szybko trawione, co sprawia, że zaraz po posiłku znów jesteś głodna. Należy
      unikać także tłuszczów nasyconych. W jadłospisie powinny się za to znaleźć
      białka, węglowodany złożone i tłuszcze nienasycone (oliwa z oliwek, olej
      rzepakowy). Jedną z głównych zalet tej diety jest bezpieczeństwo jej stosowania
      i dobroczynny wpływ na zdrowie. Dieta South Beach jest ostatnio bardzo
      popularna w USA. Stosował ją m.in. Bill Clinton.

      Co zyskujesz?

      Podczas pierwszej fazy (w ciągu 2 tygodni) możesz schudnąć nawet 6,5 kg bez
      szkody dla zdro
      • kjkk c.d. 03.10.04, 15:04
        Co zyskujesz?

        Podczas pierwszej fazy (w ciągu 2 tygodni) możesz schudnąć nawet 6,5 kg bez
        szkody dla zdrowia, unikniesz efektu jo-jo, szybko pozbędziesz się brzuszka,
        skutecznie poskromisz apetyt, zapomnisz o zachciankach na słodycze, obniżysz
        poziom cholesterolu.


        Na czym to polega?

        Nie musisz liczyć kalorii ani odmierzać porcji. Jesz po prostu zalecane
        produkty. Dieta jest podzielona na trzy fazy. Pierwsza trwa 2 tygodnie, druga
        zazwyczaj nieco dłużej (to zależy od Ciebie), a trzecia... przez resztę życia.
        W diecie South Beach, podobnie jak w diecie Montignaca (informacje o niej publi
        kowaliśmy w dodatku do kwietniowego numeru VITY), dużą rolę odgrywa indeks
        glikemiczny (IG ? patrz: ramka na okładce). Na początku trzeba jeść produkty o
        jak najniższym IG. Potem można powoli włączać z powrotem do menu te o wyższym
        IG.

        Kto nie może stosować tej diety?

        Osoby z hipoglikemią (obniżonym poziomem cukru we krwi), chorzy na cukrzycę
        muszą najpierw skonsultować się z lekarzem, dieta w połączeniu z lekami może
        spowodować zbyt drastyczny spadek poziomu glukozy, osoby z wysokim poziomem
        cholesterolu we krwi powinny ograniczyć spożycie jajek (w menu jest ich dużo) i
        zastąpić je np. rybami i drobiem.
    • karamba20 Re: chcę SCHUDNĄĆ - ale mam różne przeszkody... h 03.10.04, 23:50
      Witaj Braciszku...To naprawde super ze chcesz schudnac i ze wybrales te wlasnie
      diete!smilepo pierwsze dlatego ze nie trzeba sie zameczac a po drugie ze nie jest
      bardzo pracochlonna i nie trzeba poswiecac jej zbyt duzo czasu.Na tym forum na
      pewno znajdziesz mnostwo potrzebnych informacji apropo dietki dlatego czytaj i
      do dzielasmilena pewno ci sie uda!!!trzymam kciuki i czekam(y) na wynikismile
      pozdrawiam Karamba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka