Witam wszystkich. Już od dłuższego czasu czytam wpisy na tym forum. Nigdy się tutaj nie udzielałam, ale pomyślałam, że jednak muszę w końcu to zmienić- po to, żeby niektórych ostrzec. Przed tą dietą- bo uważam, że decyzja o przejściu na nią była jedną z najgłupszych w moim życiu. Wiem, że może niektórym wydać się to przesadzone, bo są rzeczy o wiele gorsze niż kilka zbędnych kilogramów, ale dla mnie to było (i jest) ważne i czytając posty na tym forum (i właściwie wielu innych podobnych) wnioskuje, że nie jestem jedyna. Przed dietą sb ważyłam 54 kg. Jeszcze wcześniej odchudzałam się jedząc ok 1300 kcal i udało mi się schudnąć w ciągu kilku miesięcy jakieś 10 kg. Niestety waga zatrzymała się w miejscu (co jest normalne,ale wtedy tego nie rozumiałam), a ja bardzo chciałam schudnąć jeszcze jakieś 3-4 kg. I wtedy na moje nieszczęście trafiłam na informacje dotyczące tej właśnie diety. Na początku wydała mi się wręcz idealna, bo nie trzeba było liczyć kalorii, ale później okazało się, że wcale tak idealnie nie jest

Pomimo tego, że przez 2 tygodnie ściśle trzymałam się zasad diety i ani przez myśl mi nie przeszło żeby zjeść coś niedozwolonego, schudłam niecałe 2 kg. Tak, tak, wiem, że moja waga pczątkowa nie była duża i właściwie nie spodziewałam się spektakularnych rezultatów i przecież powinnam być zadowolona, bo było już blisko celu. Właściwie to byłam zadowolona - tak zadowolona, że postanowiłam to uczcić kawałkiem czekolady- i niestety na kawałku się nie skończyło. To ograniczenie wszystkiego, co do czasu przejścia na sb jadłam (ale w rozsądnych ilościach) sprawiło, że rzuciłam się na słodycze i bułeczki jak bym je pierwszy raz w życiu widziała. Moja silna wola, którą wcześniej miałam znikła tak szybko jak się pojawiła, chęć na słodycze była tak silna jak nigdy przetem i po prostu nie mogłam się opanować. Efekt- teraz, po niecałych 2 miesiącach ważę 60 kg. Nie dość, żę nadrobiła to, co straciłam na sb, to jeszcze wrocila mi większość tego, co zgubiłam wcześniej i strasznie trudno mi teraz wrócić do jakiejkowliek diety

Wybaczcie, że Was tutaj moją historią zanudzam, ale robię to po to, żeby inni mogli uniknąć tego, czego mnie uniknąć się nie udało. Zanim zdecydujecie się na tą dietę, zastanówcie się dobrze, czy rzeczywiście jesteście w stanie kontynuować ją przez całe życie. Mnie wydaje się, że takich osób, które rzeczywiście gotowe są to zrobić jest niewiele. Nie dajcie się zwieść pokusie szybkiego i bezbolesngo odchudzania, bo to nie do końca jest tak, jak może się wydawać. Tym, którzy jednak dalej wierzą w sb życzę powodzenia i silnej woli.