trochę skusiłam, ale tylko troszkę no...po pierwsze zorientowalam sie, ze w
soku warzywnym ktorego sie niewinnie napilam sa przeciery z marchwi i buraka
cwiklowego(ale on podobno poprawia przemiane materii

a po drugie...oj no bo
wchodze do kuchni, a tam wielka micha wielkich i wprost przepieknych
truskawek, no po prostu boskie! nie jakies tam wymoczki,wiec nie wytrzymalam
i zjadlam kilka, ale jak tu sobie w upalny, letni dzien odmowic soczystych,
pachnacych truskawek..? och, no bylo, minelo, trudno sie mowi; swoja droga
nie meczy was ten brak owocow w upalne dni? ja bym wtedy mogla jesc tylko
owoce