Dodaj do ulubionych

Od wczoraj na diecie:(

09.05.08, 12:22
Czesc!
Szukam wsparcia, bo dietuje od wczoraj. Kilka lat temu mialam krotki
epizod, ale niedlugo pozniej zaszlam w ciaze i w zasadzie efektu nie
bylo. Teraz mam do zrzucenia 10-12 kg a wiec naprawde sporo. A
problem jest taki, ze nie czuje sie dobrze. Niby nie jestem glodna ,
brzuch mam pelny, ale nie czuje sie dobrze. mam caly czas lekki
cmiacy bol glowy. Na mysl o malym kawaleczku chleba az mnie skreca.
natomaist na mysl o jarzynach (ktore jak dotad uwielbialam) lub
chudym serku juz mi niedobrze. Najchetniej nie jadlabym nic albo
malutko, ale wiem, ze wtedy szybko rzuce sie na pieczywo albo na
slodkie. Czy tez tak mialyscie na poczatku? Czy ten bol glowy i
dziwne oslabienie minie?Chcialabym wytrwac te trudne dwa tygodnie na
I-wszej fazie(mam nadzieje, ze druga bedzie lawtiejsza), bo inaczej
bede mialam problem innej natury -z akceptacja swojej coraz gorszej
figury. A jeszcze jedna sprawa czy wiek ma tu duze znaczenie jesli
chodzi o efekty. napiszcie z doswiadzcenia. WIem, ze mlodszym
latwiej zrzucac. Ja mam 37 lat i boje sie, ze bedzie
trudno.Pozdrawiam inne dietujace Monika
Obserwuj wątek
    • anhes Re: Od wczoraj na diecie:( 09.05.08, 13:29
      myślę że jak się przełamiesz i jednak pojesz to przestanie cię ćmić.
      Moim zdaniem to efekt braku "paliwa". Pierwsze trzy dni bywają
      trudne.

      Powodzenia i wytrwałości smile
    • tata.zbiggy Re: Od wczoraj na diecie:( 10.05.08, 20:09
      co do bólu głowy itd. to zapewne okres przejściowy, coś takiego co u Atkinsa
      nazywa się "induction flu" - może potrwać kilka dni; jak już bardzo nie możesz
      wytrzymać to można złagodzić to jedząc jakieś węgle o niskim IG (ale kosztem
      wolnego albo zatrzymanego chudnięcia).
      co do wieku - jak miałem 32 lata to zrzuciłem 12 kilo w ok. 3 m-ce. i to nie był
      prawdziwy Atkins tylko jadłem ciemne chleby, kasze itd. Teraz mam 37 i moja
      dieta jest o wiele bardziej "czysta" ale efekty przychodzą wolniej - 12 kilo
      zajęło mi chyba ponad 4 miesiące. no ale ogólnie mówiąc da się, nie ma czegoś
      takiego jak "za późno żeby się wziąć za siebie"
      • veterinario Re: Od wczoraj na diecie:( 11.05.08, 18:23
        Hej dołączam do Ciebie smile Ja zaczęłam wczoraj po raz drugi 1 etap
        ponieważ stwierdziłam że ten poprzedni zepsulam jedząc 2-3 Danio
        dziennie. Pocieszę Cię bo ja mam do zrzutu jakieś 20 kg... Na
        poprzednim 1 etapie który zaczęłam 20.04 schudłam 3 kg. Teraz
        trzymam się zasad i ćwiczę więcej no i biorę Therm Line.
        Powodzenia smile
    • springonline Re: Od wczoraj na diecie:( 11.05.08, 18:51
      To naturalne i mija jeszcze w pierwszej fazie. Radzę natomiast
      zmusić się do regularnego jedzenia - choćby to miało być kilkanaście
      orzechów - bo inaczej organizm zrozumie, że ma się szykować do głodu
      i spalać wszystko, tylko nie tłuszczyk.

      Jeżeli trzymasz się zasad, efekt jest na tyle spektakularny, że ten
      początkowy dyskomfort traktujesz potem jak mały pryszcz. Mnie
      pomagała bardzo kawa. W drugim tygodniu było na tyle ok, że
      postanowiłam pociągnąć pierwszą fazę jeszcze tydzień. Pomimo że
      wtedy ani nie mogłam pić kawy ani jeść nic kolorowego czyli jadłam
      strasznie monotonnie, biorąc dodatkowo pod uwagę ograniczenia
      wynikające z diety sb.
      • moniak7 Do tata zbiggy 12.05.08, 14:01
        Rozumiem, ze jstes mezczyzna. Wiesz zapewne, ze kobietom ze wzgledu
        na hormony ale i mniejsza mase miesniowa jest znacznie trudniej
        chudnac. Poza tym mam za soba dwie ciaze, w ktorych dosc sporo moja
        waga szla w gore, wiec pewnie komorek tluszczowych mam wiecej niz
        ty. Ale oczywiscie rozumiejac sytuacje wiem, ze nie bedzie lekko i
        nie zamierzam sie tym razem poddawac, bo z obecna "swoja osoba'
        czuje sie zle. A wiec nic mie nie zostalo tylko walczyc dalej.
        Oczywiscie jem regularnie. Przygotowuje sobie dosc ciekawe posilki,
        (jak na takie ograniczenia), natomaist zauwazylam, ze to cmienie
        glowy przychodzi wlasnie po posilku raczej i dopiero po jakims
        czasie ustepuje. Natomiast po dawce weglowodanow sily nabieralo sie
        natychmiast. Ale juz w ciagu czterech dni ubylo mi 1,5 kg wiec chyba
        jest ok. A wiec pre do przodu. pozdrawiam i dziekuje wszystkim za
        zainteresowanie i dobre rady. Monia
        • tata.zbiggy Re: Do tata zbiggy 12.05.08, 16:54
          no spoko, nie tłumacz się bo na własnym przykładzie doświadczyłem że z postępem
          lat idzie wolniej.

          ale czy "nielekko"? - ja mogę powiedzieć tak: do tej chwili już tyle naczytałem
          się dowodów że robię sobie dobrze, i tak głęboko zinternalizowałem swóje
          podejście do "low carb", jem w zasadzie to co chcę i lubię (oprócz może pizzy bo
          czasem wrzuciłbym na ruszt taką 40-cm smile)
          że czasami zapominam że żyję w kraju gdzie ktoś kto nie je chleba i kartofli
          jest uważany za dziwaka, któremu kiedyś w końcu "przejdzie" smile)

          a to że wolniej będzie ci spadać waga, nie ma większego znaczenia o ile
          zamierzasz pozostać przy low carb przez resztę życia - czy dojdziesz do swojej
          wagi w sierpniu czy w październiku 2008 - ważniejsze jest że będziesz ją miała w
          wieku 47, 57, czy 77 lat smile)
        • anhes Re: Do tata zbiggy 13.05.08, 07:41
          zauwazylam, ze to cmienie
          > glowy przychodzi wlasnie po posilku raczej i dopiero po jakims
          > czasie ustepuje.

          ano właśnie smile nie chce mi się teraz szukać dokładnego opisu jak to
          jest z tą insuliną i procesem trawienia więc mogę coś namieszać ale
          wydaje mi się że jak zjesz to organizm musi zebrać wszystkie siły by
          go strawić a nie ma jeszcze energii z pożywienia za które musi się
          zabrać więc stąd to ćmienie ( brak energii na trawienie)
          • moniak7 Re: Do tata zbiggy 13.05.08, 11:42
            Ciesze sie, ze wytrwalam, bo juz czuje sie lepiej. Cmienie jest
            coraz slabsze, organizm sie chyba przyzwyczaja. jem calkiem smaczne
            zarelko, choc jak robie rodzinie kanapki, gotuje im spaghetti, albo
            inne dobrosci to mnie starsznie korci. Ale nie tak, zeby sie nie moc
            powstrzymac, na szczescie z moja silna wola jest calkiem oki.
            Chyba fasolka po bretonsku (fasolka, piers kurczaka, cebula i
            pomidory) jest ok? Co myslicie? dzisiaj mam curry (piers kurczaka,
            por, baklazan, nie wiem jak z mieszanka curry,no ale to juz trudno).
            Poza tym zajadam sie zupa miso z tofu (w przewodniku AA wyczytalam,
            ze naturalne tofu jest ok wiec to pozeram). Pozdrawiam i dziekuje za
            wsparcie. A tak dodam, ze ciuchy przestalam mnie "obsciskiwac" i
            zniknela jedna oponka na brzuchu, wiec zycie od razu stalo sie
            radosniejsze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka