jedynacy

14.01.04, 12:10
jestem jedynaczka, chyba nie taka rozpieszczona i nabzdyczona, jednak
przyzwyczajona, ze jestem jedynym dzieckiem rodzicow, i z tym wiaze sie
pewien moj problem. Bardzo zle znosze brak zainteresowania: malo maili od
znajomych, brak wiadomosci od faceta przez pare dni, czuje sie wtedy
niepotrzebna, odsunieta na boczny tor, wietrze jakies spiski, potem, kiedy
oni pisza, dzwonia, mowie sama sobie, ze glupio myslalam, ale niedlugo to
samo. Wciaz mi sie wydaje, ze skoro sie nie odzywaja, to na pewno sie
obrazili, pogniewali, olali i moje poczucie wlasnej wartosci leci z
predkoscia swiatla ku ziemi... Oczywiscie nie mowie im tego, ale to mnie
boli, nawet czasem wtedy wylaczam komorke, wlaczam automatyczna odpowiedz w
poczcie i mysle sobie: teraz to wy mnie szukajcie, pomartwcie sie. No
paranoja kompletna. Glowa to doskonale wie, emocje nie potrafia pojac.
Czy mozecie cos poradzic, jak sobie poradzic z takim emocjonalnym defektem?
macie jakies doswiadczenia, moze tez ktos z drugiej strony takiego ukladu
moglby sie podzielic swoimi wrazeniami, bede wdzieczna
G
    • kvinna Re: jedynacy 14.01.04, 12:25
      Próbowałaś działać w drugą stronę?
      To znaczy - okazywać komuś swoje zainteresowanie w miejsce czekania na
      cokolwiek?

      • gwinea Re: jedynacy 14.01.04, 13:04
        prawda, ciezko mi to idzie, staram sie to robic, tzn. inicjowac kontakty,
        pytac, nawiazywac do spraw, o ktorych rozmawialismy, pokazywac, ze pamietam, ze
        to, co wazne dla nich, wazne tez dla mnie. Chociaz sporo mnie to koszuje, bo
        mam poczucie napierania na kogos (gdy np. wysylam kolejny mail bez odpowiedzi),
        jednak tak
    • zlewozmywak1 Re: jedynacy 14.01.04, 12:29
      jakiego układu ? Wszyscy vs ty czy jak? Ty mam nadzieje nie czujesz pilnego
      zobowiazania do szybkiego odpowiadania na maile. Dobrze że juz wiesz to co
      wiesz. Jeszcze chwilka i po bólu.

      Jedynak
    • Gość: KIRA Re: jedynacy IP: *.waw.cdp.pl / 213.134.142.* 14.01.04, 12:38
      Hmmm kiedys tez tak milam bo jestem jedynaczka, zastanow sie czy warto,
      zastanów sie dlaczego Ci ludzie sa wokól Ciebie. Nikomu nie chciało by sie z
      Toba spotykac gdyby Cie nie lubili, każdy z nas ma coraz mniej czasu i dlatego
      tak to wszytsko wyglada, ucz sie innych ludzi i wtedy poczujesz sie lepiej.
      Pozdrowienia
    • joanna_1 Re: jedynacy 14.01.04, 12:49
      Dokładnie tak jak napisała Kvinna.
      Gwinea, pomyśl sobie, że jest pewien zbiór pozytywnych emocji. Ten zbiór zawsze
      może mieć jakiegoś nadawcę. Więc jeśli troską jest zapytanie o czyjeś problemy,
      złożenie życzeń imieninowych, wyjście z propozycją wypadu do kina,
      zainteresowanie druga osobą, czy tez zaoferowanie pomocy, i jest to dobre, to
      jest to tak somo dostępne Tobie jak i drugiej osobie. Niewazne kto pierwszy,
      kto ile razy, kto inicjuje - nie bilansuj. Ważne że ten przepływ zachodzi.
      Na początek może to stanowic pewne przewartościowanie, ale z czasem przekonasz
      się, że najważniejsze jest działanie i skutek.
      • gwinea Re: jedynacy 14.01.04, 13:07
        Joanna, dziekuje, postaram sie tak robic, wprawiac w ruch te pozytywne emocje,
        zobaczymy, czy wroca, w koncu jesli sa pozytywne (tzn. dobre i na miejscu w
        danej sytaucji), to reakcja tez powinna byc pozytywna...
        sprobuje :)
        • qw5 Re: jedynacy 14.01.04, 13:49
          Wiesz ja tak do końca nie wiem, co Twoje problemy mają wspólnego z jedynactwem.

          Tak czy owak, na bazie stereotypów powstanowiłam kilka lat temu że zajmę się
          tym właśnie tematem. I okazało się, (wtedy) że literatura na ten temat jest
          tak uboga, trochę tego poprzeglądałam i dałam sobie spokój. Od tej pory jakoś
          tak podchodzę do tego trochę lżej, jasne że są pewne okoliczności podczas
          procesu wychowania w które jedynak jest uboższy, w pewne bogatszy, ale żeby to
          w sumie determinowało jego zycie i zachowanie - bez przesady. Takie mam zdanie.
    • Gość: Sisi Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 14:14
      Podobnie jak qw5 uważam, że twoje problemy nie muszą wynikać z jedynactwa,
      przecież to, że ktoś jest jedynakiem nie powoduje automatycznie psychicznego
      czy emocjonalnego kalectwa. Wydaje mi się natomiast, że masz dość niskie
      poczucie własnej wartości, które opierasz głównie na tym jak zachowują się
      ludzie w stosunku do ciebie. Duże zainteresowanie = dobre samopoczucie, małe
      lub chwilowo żadne = złe samopoczucie.
      Podobnie z sytuacją odwrotną, kiedy ty inicjujesz kontakty, również dręczy cię
      brak pewności siebie, masz wrażenie, że napierasz na innych. Boisz się
      odrzucenia, więc sama rzadko próbujesz. Być może otrzymałaś w życiu zbyt mało
      pozytywnych uczuć czy uwagi, które by ci pozwoliły wytworzyć pozytywny obraz
      samej siebie.
      • gwinea Re: jedynacy 14.01.04, 14:29
        do tej pory interpretowalam je jako wynik przyzwyczajenia do bycia w centrum,
        ale rzeczywiscie w Twoim poscie jest sporo prawdy, poczucie wlasnej wartosci na
        pewno by pomoglo
        Sisi, bardzo mi sie spodobal Twoj post, jest taki spokojny, rzeczowy i...
        pozytywny, dziekuje, tylko ile dalas mojej biednej glowinie materialu do
        przemyslen ;)))
    • Gość: ewe Re: jedynacy IP: *.res.pl / 82.160.26.* 14.01.04, 19:39
      no nie sądze żeby to miało cos spólnego że jesteś jedynaczką. po prostu masz
      taką przychike i nic tego nie zmieni ;)
      Ka osobiście tez jestem jedynaczką i mam sporor kolezanek która sa
      jedynaczkami. Jedna jest BARDZO ROZPIESZCZONYM DZIECKIMRM alr to już nie
      chodzi ze jest jedynaczką.......... to już na inny temat
    • Gość: Bigben Re: jedynacy IP: *.udn.pl 14.01.04, 20:48
      Fakt, jedyanctwo z pewnością nie jest tu decydujące. Kwestia pozcucia własnej
      wartości. Ale ono nie bierze się z nikąd. Ludzie uczą się przez wiele lat
      budować swój własny obraz i samoocenę w taki a nie inny sposób. Ty nauczyłaś
      się widocznie zdobywać pozytywne wzmocnienia w sposób, który teraz okazuje się
      coraz mniej dostępny (ten kłopot często dotyczy ludzi, którzy kilka lat
      przemiszkają w akademiku, a potem nagle zaczynają mieszkać jak ludzie - rzadsze
      kontakty, etc.). Możesz słuchać mądrych rad i je testować, ale to zabierze ci
      wiele czasu i nie możesz być pewna skuteczności. Możesz też zaufać swojej
      psychice - jej mądrości i zdolności do uczenia się. Ona teraz kieruje się
      przeświadczeniem, że stare sposoby budowania obrazu siebie (pozytywnego) będą
      skutkować nadal. One nie skutkują (z przyczyn często niezależnych, np. brak
      częstych kontaktów, itp.), ale psychika ma widozcnie powody, żeby nadal się
      łudzić. Musisz ją pozbawić tego, co pozwala jej się łudzić, sygnałów, które
      każą jejprzypuszczać, że stare sposoby jeszcze mogą działać. Dopiero kiedy
      twoja psyche odpuści sobie to, czego się nauczyła, zacznie szukać nowych
      sposobów, a ponieważ ludzka psychika może naprawdę wiele, na pewno je znajdzie.
      A zatem terapai szokowa, wyprowadź się z domu do innego miasta, tak, gdzie nei
      znasz nikogo. Wyrzuć jakiekolwiek anmiary na kogokolwiek, nie kontaktuj się.
      Sytuacja ekstremalna wzbudzi sprzeciw, bunt, kryzys. Kiedy go przeczekasz i
      zaczniesz z tym żyć normalnie (a stanie się to z pewnością szybko), możesz
      wrócić do swojego miasta.
    • Gość: palfinger Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.04, 20:04
      Racje mają autorzy postów - Twój problem ( jak sądzę ) nie ma nic wspólnego z
      brakiem rodziny. Chodzi o samoocenę, która w Twoim przypadku zależna jest od
      otoczenia. Miałam kiedyś podobnie ........... Może nie tak jak to opisujesz bo
      ja ograniczałam się tylko do kontaktów osobistych. Jeśli były rzadsze i mniej
      ciepłe, naturalne to był to powód do szukania u siebie wad. Zastanawaiłam się
      gdzie zrobiłam błąd w kontaktach z tą osobą, co przeskrobałam, gdzie zawiniłam.

      Da się nad tym zapanować. Najważniejsze to rozpoznawać te momenty w których
      pojawia sie ten idiotyczny schemat i go przełamywać
      pozdrawiam i dużo powodzenia Gwineo :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja