sdfsfdsf
31.10.03, 16:22
zdobywanie kobiety jest dla mnie jak zalatwianie sprawy w jednej z instytucji
kraju realnego socjalizmu, chodzisz, chodzisz, stoisz w kolejkach, wyznaczaja
ci caly czas inne terminy, w koncu nie wychodzi a ty nie wiesz dlaczego, a
jak niewiadomo o co chodzi to o co chodzi? o pieniadze rzecz jasna
nigdy nie lubilem urzedow i szybko sie zniechecam, prawde mowiac zdobywanie
tych cholernych twierdz zaczelo mnie okropnie nudzic, czy istnieje droga na
skroty? jakis podkop albo drabinka sznurowa?