froobek
09.01.10, 11:57
Po jakim czasie można mówić o niepłodności, jeśli kobieta karmi?
Już precyzuję, w czym rzecz. Normalnie uznaje się, że para choruje na
niepłodność, jeśli ciąża nie pojawia się po roku współżycia bez zabezpieczeń.
Jeśli kobieta jest starsza wiekiem, warto pójść do lekarza nawet trochę
wcześniej. Przy staraniach o synka badania zaczęliśmy po 10 m-cach, po 1,5
roku zaczęliśmy leczenie i zaszłam w ciążę przez inseminację. Trudno
powiedzieć, jaki czynnik u nas zaważył. Mąż ma trochę słabsze nasienie, ale,
jak to się mówi "nie antykoncepcyjne" - powinno starczyć na naturalsa. Zresztą
w dniu zabiegu to akurat miał całkiem niezłe parametry! Ja miałam nieregularne
cykle, ale owulacyjne. Pewnie to był zbieg kilku drobnych przeszkód.
Chcielibyśmy jak najszybciej mieć kolejne dzieci, po porodzie w ogóle się nie
zabezpieczaliśmy, pierwszą @ miałam, kiedy synek miał trzy miesiące, od tej
pory jajeczkuję (choć folikularna jest trochę przedłużona) i czekamy.
I pytanie jest takie, po jakim czasie ja mam zacząć badania? W rok od
pierwszej @? Jak to liczyć w tym wypadku? Z jednej strony liczę się z tym, że
płodność przy karmieniu jest obniżona (ale jajeczkuję!), więc może warto
poczekać chwile dłużej z leczeniem. Z drugiej - jeśli będą trudności, jesteśmy
po tamtych doświadczeniach zdecydowani na inseminację, więc można się nadal
starać o naturalsa, ale już się badać, nie? Tych badań trochę jest, zanim nas
zakwalifikują - na pewno nasienie, hormony, serologia i mam nadzieję nie
przechodzić drugi raz przez drożność jajowodów, brrrr.
Był ktoś w takiej sytuacji?