Dodaj do ulubionych

A może któraś wie... Niepłodność

09.01.10, 11:57
Po jakim czasie można mówić o niepłodności, jeśli kobieta karmi?

Już precyzuję, w czym rzecz. Normalnie uznaje się, że para choruje na
niepłodność, jeśli ciąża nie pojawia się po roku współżycia bez zabezpieczeń.
Jeśli kobieta jest starsza wiekiem, warto pójść do lekarza nawet trochę
wcześniej. Przy staraniach o synka badania zaczęliśmy po 10 m-cach, po 1,5
roku zaczęliśmy leczenie i zaszłam w ciążę przez inseminację. Trudno
powiedzieć, jaki czynnik u nas zaważył. Mąż ma trochę słabsze nasienie, ale,
jak to się mówi "nie antykoncepcyjne" - powinno starczyć na naturalsa. Zresztą
w dniu zabiegu to akurat miał całkiem niezłe parametry! Ja miałam nieregularne
cykle, ale owulacyjne. Pewnie to był zbieg kilku drobnych przeszkód.

Chcielibyśmy jak najszybciej mieć kolejne dzieci, po porodzie w ogóle się nie
zabezpieczaliśmy, pierwszą @ miałam, kiedy synek miał trzy miesiące, od tej
pory jajeczkuję (choć folikularna jest trochę przedłużona) i czekamy.

I pytanie jest takie, po jakim czasie ja mam zacząć badania? W rok od
pierwszej @? Jak to liczyć w tym wypadku? Z jednej strony liczę się z tym, że
płodność przy karmieniu jest obniżona (ale jajeczkuję!), więc może warto
poczekać chwile dłużej z leczeniem. Z drugiej - jeśli będą trudności, jesteśmy
po tamtych doświadczeniach zdecydowani na inseminację, więc można się nadal
starać o naturalsa, ale już się badać, nie? Tych badań trochę jest, zanim nas
zakwalifikują - na pewno nasienie, hormony, serologia i mam nadzieję nie
przechodzić drugi raz przez drożność jajowodów, brrrr.

Był ktoś w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • fiamma75 Re: A może któraś wie... Niepłodność 09.01.10, 19:38
      pólki karmisz, to nie ma mowy o niepłodności i już. U niektórych
      kobiet poziom prolaktyny pozwala na owulację, ale jest zbyt wysoki
      by umożliwość prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka i/lub faza
      lutealna jest skrócona. Nie wiesz jak to jest u Ciebie.
      Mąż badania może zrobic - jakby było cś nie tak, to przecież może
      zacząć się leczyć juz teraz.
      • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 10:19
        > pólki karmisz, to nie ma mowy o niepłodności i już.

        No to do chrzanu, bym powiedziała!
        Na jakiej podstawie tak piszesz?
        Ciekawe, czy ktokolwiek zechce nas leczyć...
        I co, niby powinnam liczyć potem 12 m-cy od zakończenia karmienia???
        To ja nigdy nie zdążę mieć tych wszystkich dzieci ;-D
        Chyba zapytam na Niepłodności, tam była kiedyś dziewczyna, która krótko po
        zakończeniu karmienia podeszła do inseminacji, bo właśnie miała takie
        nastawienie jak ja, że prawdopodobieństwo problemów jest spore, więc ona woli
        działać.


        > U niektórych
        > kobiet poziom prolaktyny pozwala na owulację, ale jest zbyt wysoki
        > by umożliwość prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka i/lub faza
        > lutealna jest skrócona.

        Lutealna u mnie 12-14 dni, czyli powinna wystarczać smile


        > Mąż badania może zrobić - jakby było coś nie tak, to przecież może
        > zacząć się leczyć już teraz.

        Leczyć się czyli co?
        Nie wiem, z kim rozmawiam, ile wiesz o niepłodności, ale moja wiedza jest taka,
        że leczy się zawsze parę, a nie osobę i nawet przy czynniku męskim to leczenie
        "dotyczy" (dotyka?) bardziej kobiety (zabiegi). Facetowi to się już raczej nic
        nie zrobi (poza rzadkimi wypadkami wymagającymi operacji), może najwyżej brać
        witaminki, wysypiać się i liczyć, że to pomoże smile
        • lacitadelle Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 11:16
          > Lutealna u mnie 12-14 dni, czyli powinna wystarczać smile

          Prowadzisz obserwacje? Jeżeli tak, to wiesz, kiedy "teoretycznie" wróciła Ci
          płodność, wiesz, że karmienie nie skraca Ci lutealnej, więc możesz liczyć ten
          czas do niepłodności od momentu powrotu cykli z normalną fazą lutealną.
          • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 11:18
            Pewnie że prowadzę smile

            Dzięki.
        • fiamma75 Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 11:58
          Troszkę o niepłodności wiem, choc dużo dużo więcej o prolaktynie, a
          raczej jej nadmiarze, bo na takowy cierpię już od 20 lat.
          O córkę staraliśmy się rok, miałam oczywiście za wysoką proalktynę
          choć cykle owulacyjne i niby długa faza lutealna 12-14 dni. okazało
          się, że nieznaczne obniżenie prolaktyny (dalej sporo ponad normę)
          wydłuzyło fazę lutealna o 1 dzień i dopiero wtedy zaszłam w ciążę,
          choć miałam pewne problemy z utrzymaniem.
          W kolejną ciażę zaszłam karmiąc, ku mojemu zaskoczeniu b. szybko
          (myśleliśmy, że potrwa to nawet dłużej niż poprzednio) - do tego
          moja faza lutealna wynosiła wtedy 11-12 dni. Różnie więc jest.
          Mój organizm jednak od 20 lat radzi sobie z za wysokim poziomem
          prolaktyny, jest jednak wiele kobiet, gdzie nieznacznie podwyższona
          prolaktyna uniemożliwia ciążę (podobno obecnie to naczęstszy powód
          problemów z płodnością). Trudno jednak mówić o patologii, gdy
          karmisz. Pierwszą podejrzaną jest właśnie ona.
          A co do facetów, wiem, ze możliwości są ograniczone, zależy też na
          co cierpi - jednak czasami się leczy hormonami itp.
    • kasia_750 Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 11:45
      Mój lekarz twierdził, że dopóki karmię nie ma mowy o wspomaganiu
      zajścia w ciążę. Jeżeli zależy mi na czasie muszę odstawić dziecko
      od piersi i wtedy ustalimy co dalej. I tyle.
      U mnie przy pierszym dziecku 3 inseminacje były nieskuteczne.
      Parametry nasienia różne (ogólnie niezłe), nieregularne owulacje,
      drożność i inne badania ok. Teoretycznie powinnam zajść w ciążę bez
      problemu. Po nieudanych inseminacjach zapadła wstępna decyzja o
      przygotowaniach do in vitro, ale mieliśmy dać sobie jeszcze pół roku
      szansy. I jakimś cudem zaszłam w ciążę naturalnie - w kolejnym
      cyklu, w sumie po 3 latach starań.
      Teraz też się wahałam pomiędzy leczeniem a odstawieniem od piersi.
      Mam 34 lata, więc czas nagli. Pół roku temu byłam na kontroli u
      innego lekarza (nie zajmującego się niepłodnością), w terminie
      owulacji i tej owulacji nie było widać, wg lekarza miałam cykle
      bezowulacyjne. Miesiąc później zobaczyłam 2 kreski na teście
      ciążowymwink Jestem teraz w 19tc. Córka ma 2,5 roku karmię ją średnio
      raz dziennie.
      Jeżeli masz trochę czasu, poczekaj. Może zaliczycie "wpadkę" tak jak
      mysmile A aktualne badanie drożności przed inseminacją to raczej
      standardsad
      • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 12:07
        > Mój lekarz twierdził, że dopóki karmię nie ma mowy o wspomaganiu
        > zajścia w ciążę. Jeżeli zależy mi na czasie muszę odstawić dziecko
        > od piersi i wtedy ustalimy co dalej.

        Czy to nie jest straszne??? Dylemat, który może złamać serce...


        > Teraz też się wahałam pomiędzy leczeniem a odstawieniem od piersi.

        Jak wyżej...


        > Jestem teraz w 19tc.

        Wielkie gratulacje!
        Ale trzy lata różnicy między dziećmi to dla mnie straaasznie dużo.


        > Jeżeli masz trochę czasu, poczekaj.

        Czy mam czas...? Kwestia względna. Boję się po prostu, co będzie. Mam 31 lat i
        marzy nam się czwórka dzieci, a tu dopiero pierwsze na świecie ;-D


        > A aktualne badanie drożności przed inseminacją to raczej
        > standardsad

        Ło matko, już mnie boli :-o
        • kasia_750 Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.01.10, 12:26
          > Czy mam czas...? Kwestia względna. Boję się po prostu, co będzie.
          Mam 31 lat i
          > marzy nam się czwórka dzieci, a tu dopiero pierwsze na świecie ;-D

          Jestem pod wrażeniem! My planowaliśmy dwójkęsmile

          A lekarz...wiem, że jego podejście może nie wszystkim odpowiada, ale
          ja wolę jak ktoś mówi wprost niż daje złudną nadzieję. Nawiasem
          mówiąc, nie miał nic przeciwko długiemu karmieniu piersiąwink Uważał,
          że to bardzo dobre dla dziecka. I życzył nam, żeby udało się zajść w
          kolejną ciążę karmiąc piersiąsmile Pacjentek miał dość, więc na kasie
          mu nie zależało.

          Ja wybrałam karmienie piersią i szczęśliwe dziecko - nawet gdyby
          miało być jedyne.

          Umów się na wizytę i porozmawiaj spokojnie ze swoim lekarzem. Może
          on ma inne podejście niż mój i coś wymyśli. Wiesz, jeżeli wszystkie
          wyniki mieliście w miarę dobre, to może w kolejne ciąże zajdziesz
          naturalnie? To są częste przypadki, nawet u dziewczyn po in vitrosmile

          Powodzenia!
    • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 10.05.10, 22:37
      Chciałam tylko powiedzieć, że zaczynamy badania...
      Mąż idzie na początku czerwca na nasienie, ja w połowie czerwca do ginekologa-endokrynologa... Więc pewnie lipiec krew, sierpień-wrzesień HCG, serologia, październik leczenie.
      Oj...
      • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 10.05.10, 22:43
        > sierpień-wrzesień HCG,

        HSG oczywiście, choć chętnie zamienię na hcg i to przed sierpniem smile
        Czy dwie rzeczy związane z ta samą sprawą muszą się tak podobnie nazywać??? wink
      • verdana Re: A może któraś wie... Niepłodność 10.05.10, 22:43
        Pamietaj jednak o rzeczy istotnej - karmienie dziecka, nawet długie,
        trwa ze trzy lata. A rodzeństwo dziecko będzie miało zawsze. Nie
        wybierasz więc miedzy "szczęśliwym dzieckiem", a "dzieckiem za
        krótko karmionym , więc nieszczęśliwym" - wybierasz też miedzy
        stosunkowo krótkotrwałym dobrem dziecka, a jego dobrem na całe
        życie.
        • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 10.05.10, 22:58
          Nie rozumiem...
          Możesz rozwinąć?
          • andalu Re: A może któraś wie... Niepłodność 10.05.10, 23:52
            a slyszalyscie o naprotechnologii? obecnie szkole sie na doradce npr i przy
            okazji o napro duzo walkuje.

            Podobno naprotechnologia bywa skuteczniejsza od in vitro, a dazy sie w niej do
            naturalnego poczecia.
            Aby zaznajomic sie z tematem, poleacam linki:

            naprotechnology.com.pl/infertility.php
            www.fertilitycare.org/
            forum.psnnpr.com/viewforum.php?f=1&sid=5e713f04e79338751a43d30ea642813c
            Pierwsze dwa linki sa po angielsku, ale sa rewelacyjne. Niesamowicie duzo sie z
            nich nauczylam o bezplodnosci i o wielu bledach w powszechnym do niej podejsciu.

            Naprotechnologia tak dokladnie szuka przyczyn bezplodnosci, ze byl przypadek
            kobiety bezplodnej od 7 lat, ktorej problem po wielu badaniach i wnikliwej
            obserwacji cykli rozwiazano... podaniem witaminy B6!!!

            Niemniej fakt ze w przypadku karmienia piersia sprawa sie komplikuje.
            • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.05.10, 00:18
              Tak, oczywiście. Chyba każda rozsądna para, pragnąca godnego poczęcia, a nie tylko szybkiego, zaczyna od obserwacji. Warto najpierw wiedzieć, czy jest owu, ile trwa folikularna, ile lutealna. Tylko, jak wiadomo, npr / napro jest świetna do czynnika żeńskiego (i to przecież nie we wszystkich diagnozach - jajowodu na miłość boską nie odblokuje - dlatego często mówi się o napro jako o wielkim oszustwie). Na czynnik męski nie poradzi nic albo co najwyżej lekko zwiększy szanse na poczęcie poprzez optymalny wybór momentu współżycia (co robię odruchowo od lat). Nie każdy jest zainteresowany lekkim tylko zwiększeniem szansy. Nie zależy mi aż tak na naturalsie. Byłoby super, ale nie upieram się. Nie mam żadnych religijnych powodów, aby uciekać przed art. Moja motywacja do stosowania npr / fam jest czysto ekologiczna (filozoficzna). Czasem się rozmarzę, jak to fajnie byłoby po prostu zajść w ciążę, jak człowiek, we własnym łóżku - ot taka romantyczna wizja. Ale nie muszę. Naprawdę fajna to jest ciąża, poród, dziecko. Z pełną świadomością godzę się na poczęcie na fotelu ginekologicznym wink Been there, done that.

              Tom się wywnętrzyła ;-P

              Andalu, chcesz pomagać niepłodnym parom, a posługujesz się anachronicznym, zgrzytającym w uszach słowem "bezpłodność"...? Nie czujemy się z mężem "bez-", nic nam nie brakuje smile Jesteśmy co najwyżej chwilowo "nie-". Nie ma też kobiet niepłodnych, są tylko niepłodne pary.
          • verdana Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.05.10, 14:46
            Mogę. ale mnie zwymyslają.
            Jesli w Twoim przypadku karmienie utrudnia zajście w ciążę, warto
            zasdtanowić się, czy dalsze karmienie jest naprawde dobre dla
            dziecka - czy rodzeństwo nie byloby lepsze...
        • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.05.10, 00:45
          Aaaa, chyba już kapuję, nawiązujesz do wypowiedzi Kasi.
          Cóż, najbardziej chciałabym dkp i zajść - to oczywiste.
          Na razie nie widzę powodów do nawet myślenia o odstawieniu.
          Nie przed badaniami. Jeśli nasienie jest słabe, to przecież może się okazać, że odstawię, a i tak zajdę np. za dwa lata. Bezsens. A jak u mnie będą tragiczne hormony, to się zastanowię. Spokojnie i powoli się zastanowię. Pewnie wtedy dociągnę z karmieniem do dwóch lat.
          Zgadzam się, że bycie odstawionym jest pewną formą nieszczęścia, ale imho daleko większym nieszczęściem jest bycie jedynakiem, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Muszę to jakoś wyważyć. Zrobię wszystko, żeby mieć przynajmniej dwójkę, łącznie z ewentualnym odstawieniem synka. W ostateczności. Jestem mentalnie jeszcze bardzo daleko od ostateczności smile Na razie potrzebuję wiedzieć, co mówi o nas przemądra medycyna. Poprzednio to mi się chciało wizualizować, stosować wszelkie zalecenia medycyny azjatyckiej, specjalnie propłodnościowo gotować, chodzić na akupunkturę, jeździć do Wrocka do Preeti... Mężowi wyniki skoczyły po refleksoterapii... Teraz, kurka, nie mamy czasu tongue_out
          • andalu Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.05.10, 11:00
            froobek, nie mialam zamiaru nikogo urazic uzywajac slowa bezplodnosc. i absolutnie nie uwazam zeby bezplodnosc czy jak wolisz nieplodnosc byla czyms uwlaczajacym dla pary czy oznaczala ze im czegos brakuje. Wrecz przeciwnie, jestem zdania ze w wiekszosci wypadkow sa to przejsciowe problemy i ze kazdy z nas moze miec w swoim zyciu okres tymczasowej nieplodnosci (karmienie, stres, choroba).
            Wiesz, mieszkam za granica i na co dzien uzywam tego slowa w innym jezyku i jakos nie uswiadamialam sobie ze slowo bezplodnosc moze ranic. Bede ostrozniejsza jezykowo smile

            A co do prrzestarzalosci napro i tego ze nie leczy sie w niej np. niedroznosci jajowodow toz to za prezperoszeniem bzdura i mit. Tworcy i glowni wykonawcy NaProTechnology jak najbardziej lecza, najpierw diagnozuja,a potem lecza: endometrioze, niedroznosc itd.

            Naprawde polecam Ci doglebne przeczytanie tych linkow,zwlaszcza angielskich.
            Ale oczywiscie to wasza decyzja co zrobicie.
            Pozdrawiam serdecznie i prosze sie na mnie nie obrazac :p wink
            • ahittos Re: A może któraś wie... Niepłodność 27.07.10, 00:42
              Duzo tutaj piszemy o zachodnich klinikach a mnie sie wydaje ze polskie,
              np invimed nie odbiegaja od tych z zachodu
          • verdana Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.05.10, 14:47
            Odstawienie NIE jest formą nieszczęścia. Nieszczęściem jest brak
            milosci, a nie forma karmienia.
            • lacitadelle Re: A może któraś wie... Niepłodność 13.05.10, 12:14
              > Odstawienie NIE jest formą nieszczęścia. Nieszczęściem jest brak
              > milosci, a nie forma karmienia.

              dla uzupełnienia może dodam, że posiadanie rodzeństwa też nie jest formą
              szczęścia czy nieszczęścia.

              Uważam, że para powinna się decydować na dziecko, bo chce mieć dziecko, a nie
              żeby zapewnić rodzeństwo już posiadanemu potomstwu. Znam wiele przykładów tego,
              że posiadanie rodzeństwa nie daje szczęścia. A także sporo szczęśliwych jedynaków.
    • misanka Re: A może któraś wie... Niepłodność 11.05.10, 22:30
      froobek napisała:
      > > Mój lekarz twierdził, że dopóki karmię nie ma mowy o wspomaganiu
      > > zajścia w ciążę. Jeżeli zależy mi na czasie muszę odstawić
      dziecko
      > > od piersi i wtedy ustalimy co dalej.

      > Czy to nie jest straszne??? Dylemat, który może złamać serce...

      Czuję podobnie (to jest STRASZNE), choć dylematu raczej nie mam.
      Raczej nie pozwoliłabym sobie na ostawienie odsiebie mojej małej
      alergiczki, dla której moje mleko to jedyne mleko, jedyny nabiał.

      > Ale trzy lata różnicy między dziećmi to dla mnie straaasznie dużo.

      Ech... Dla mnie też... My chcieliśmy mieć drugie dziecko jak
      najszybciej. zachodzić po 9 miesiacach od pierwszej ciązy itp. Życie
      trochę namieszało nam w tych planach i w chwili obecnej, nawet gdyby
      zaraz udało się nam zajsć, to róznica będzie ze 2,5 roku. Rocznikowo
      3 lata sad Sami mamy rodzeństwo o niedużej różnicy wieku, marzyliśmy
      o tym samych, taka była nasza wizja szcześliwej rodziny.
      • verdana Re: A może któraś wie... Niepłodność 13.05.10, 12:22
        Ależ trzy lata to naprawde idealna róznica wieku. Po paru latach
        niemal niedostrzegalna, a pozwala obojgu maluchom mieć dostatecznie
        duzo rodzicielskiej opieki.
        A co do rodzenstwa i "szczęścia" starszego dziecka - pewnie, ze
        rodzeństwo czy jego brak nie są wyznacznikiem szczęścia - ale jednak
        wydaje mi się, że gdy rodzice bardzo chcą drugiego dziecka, a trzeba
        ybierac między karmieniem a ciążą - naprawde odstawienie żadnym
        nieszczęściem dla dziecka nie jest. A sfrustrowani rodzice i mama,
        ktora karmi,a chcialaby zajść w ciążę i wie, ze dlatego jej sie nie
        udaje - to wcale nie taka dobra dla dziecka sytuacja.
        • carolina01 Re: A może któraś wie... Niepłodność 13.05.10, 13:21
          Podepnę się pod wątek i napiszę wam, że gorzej niż ja nie można chyba mieć. O
          Franka staraliśmy się 5 lat i wydaliśmy fortunę, a jakimś cudem udało się
          naturalnie. Teraz już też chciała bym zaciążyć ale karmię więc raczej marne
          szanse na to ale nawet jak teoretycznie odstawiła bym małego to i tak nie mam
          pieniędzy na bardzo prawdopodobne leczeniesad Na razie karmię i czekam na cudsmile
          • aga_agula82 zaraz po odstawieniu synka od piersi 28.07.10, 00:21
            zaszłam w ciążę zaraz po odstawieniu synka od piersi(ostatnie
            karmienie 12 maja 2009, ostatni okres 17 czerwca 2009 i ciąża,ale
            poroniłam).Moja przyjaciółka odstawiła córcię w kwietniu i w czerwcu
            była w ciąży.Ja okres miałam przez 2 lata karmienia piersia i były
            sytuacje w których "powinnam" zajść w ciażę,ale widocznie parametry
            sie nie zgadzały skoro dopiero po odstwieniu zaszłam,a teraz...boje
            sie zjaść...
      • fizula Re: A może któraś wie... Niepłodność 13.05.10, 13:16
        > > Ale trzy lata różnicy między dziećmi to dla mnie straaasznie dużo.
        >
        > Ech... Dla mnie też... My chcieliśmy mieć drugie dziecko jak
        > najszybciej. zachodzić po 9 miesiacach od pierwszej ciązy itp. Życie
        > trochę namieszało nam w tych planach i w chwili obecnej, nawet gdyby
        > zaraz udało się nam zajsć, to róznica będzie ze 2,5 roku. Rocznikowo
        > 3 lata sad Sami mamy rodzeństwo o niedużej różnicy wieku, marzyliśmy
        > o tym samych, taka była nasza wizja szcześliwej rodziny.

        Mi też się po pierwszej córci wydawało, że warto, żebyśmy mieli małą różnicę
        wieku między dziećmi tak jak miałam z moim bratem (1,5 roku). Wyszło 3,5 między
        najstarszym a średnim i średnim a Tosią. I z perspektywy tych paru lat widzę, że
        dla dzieci taka różnica wieku jest mała. Że one by skorzystały więcej mając
        jeszcze dłużej rodziców na wyłączność. Co więcej widzę, że eksploatujące dla
        organizmu kobiety są bardziej częste ciąże, a mniej karmienie piersią. Organizm
        matki może zwyczajnie nie dojść jeszcze do równowagi, by tak szybko poczynało
        się młodsze dziecko. Stąd pośpiech chyba tu jest tak bardzo nie wskazany:
        dziecko jest zbyt cennym skarbem, by żałować mu siebie, swojego czasu.
        Wypracowanie takiej postawy zrozumienia starszego dziecka, docenienia jego
        potrzeb przyniesie efekty też dla młodszego dziecka, które się w końcu pojawi.
        • lacitadelle Re: A może któraś wie... Niepłodność 13.05.10, 14:21
          > dla dzieci taka różnica wieku jest mała. Że one by skorzystały więcej mając
          > jeszcze dłużej rodziców na wyłączność. Co więcej widzę, że eksploatujące dla
          > organizmu kobiety są bardziej częste ciąże, a mniej karmienie piersią. Organizm
          > matki może zwyczajnie nie dojść jeszcze do równowagi, by tak szybko poczynało
          > się młodsze dziecko. Stąd pośpiech chyba tu jest tak bardzo nie wskazany:
          > dziecko jest zbyt cennym skarbem, by żałować mu siebie, swojego czasu.
          > Wypracowanie takiej postawy zrozumienia starszego dziecka, docenienia jego
          > potrzeb przyniesie efekty też dla młodszego dziecka, które się w końcu pojawi.

          mam bardzo podobne przemyślenia: wydaje mi się, że na początku mała różnica
          wieku raczej nie jest dla samych dzieci zaletą, a później to 3 lata naprawdę nie
          mają znaczenia. Powtórzę: moim zdaniem nie należy decydować się na dziecko ze
          względu na korzyści dla rodzeństwa.
    • ahittos Re: A może któraś wie... Niepłodność 19.07.10, 16:54
      zalozycielce tematu moge polecic ttylko dobrego lekarza ktory mi pomogl w
      podobnej sytuacji ale trzeba go najpierw odwiedzic - dr Dworniak z Warszawy
      • froobek Re: A może któraś wie... Niepłodność 19.07.10, 18:06
        Naprawdę, Dworniak jest na tak?
        W takim razie super, bardzo prosta sprawa smile
        Tyle że na razie mężowi wyszły rewelacyjne parametry, zupełnie inne niż dwa lata temu smile więc to pewnie jednak wina laktacji! Ja zrobię prl i usg w najbliższym cyklu.
        Dzięki, powiało optymizmem smile
      • froobek Ahittos! 27.07.10, 23:25
        > mi pomogl w
        > podobnej sytuacji

        Czy jest szansa, ze napiszesz, jak bardzo podobna była ta sytuacja?
        Inseminowaliście przy karmieniu?
        Dziś odebrałam swoją prl: 160 mU/l, czyli super!
        Chyba chciałabym iui...
        • nutnut Re: Ahittos! 28.07.10, 16:11
          Halo Miłe Panie. Niestety również stoję przed wyborem: albo
          karmienie, albo następne podejście do inseminacji (czynnik
          męski)...Co więcej nie byłam świadoma (o naiwności wielka!) że jedno
          wyklucza drugie. Mam zgłosić się na podgląd w drugim cyklu po
          odstawieniu. Młoda ma 10 mcy, we wrześniu idzie do żłobka więc mam
          plan stopniowego eliminowania karmień pomiędzy 8-16 i dalszego
          zmniejszania od stycznia. A takie miałam plany...Czekać specjalnie
          nie możemy/nie chcemy, bo sprowadzenie na świat pierwszej zajęło nam
          około 3,5 lat. Pozdrawiam Was wszystkie...
          • froobek Re: Ahittos! 29.07.10, 01:19
            Ale dlaczego wyklucza, niech mi to ktoś wytłumaczy... uncertain
            Skoro czynnik męski, to rozumiem, że nie jest potrzebna żadna stymulacja. Dlaczego nie mogą Ci sprawdzić owu w czasie karmienia? Jaką masz prolaktynę? Ja mam 160 mU/l, więc bardzo dobrą!

            Ja idę we wrześniu do lekarza, może to wreszcie zrozumiem.
            Moim zdaniem powinnam zostać poinformowana o zmniejszonych szansach na powodzenie (i tak iui chyba ma od 5 do 20% jak dobrze kojarzę), ale jeśli mimo to zechcę iuiować, to chyba moja sprawa? W zasadzie klinika powinna się jeszcze cieszyć.
            • nutnut Re: Ahittos! 29.07.10, 09:36
              Powiedział mi, że prl znacznie zwiększa ryzyko poronienia. My mamy
              dodatkowe obciążenie w wywiadzie, bo młoda nie jest moim jedynym
              dzieckiem, ale jest pierwszym, które się urodziło. Podczas ostatnie
              wizyty rzeczywiście też byłam w pierwszej połowie cyklu, a nie było
              pęcherzyka przewodzącego. Stymulacja pomaga mocno zwiększyć
              prawdowpodobieństwo, że któremuś ;P się uda i ustawia cykl tak, że
              dokładnie wiesz kiedy masz owu. Osobiście nie mam nic przeciwko
              temu, próbowaliśmy i tak i tak. Po prostu nie dam rady ponownie
              ciągnąć kolejnych miesięcy wgapiając się w kolejne testy, paski
              owulacyjne. Sprawdzę sobie tą prolaktynę w poniedziałek z czystej
              ciekawości ile mam...
              • froobek Re: Ahittos! 29.07.10, 11:21
                > Powiedział mi, że prl znacznie zwiększa ryzyko poronienia.

                OK, to nareszcie jest jakiś argument.


                > Stymulacja pomaga mocno zwiększyć
                > prawdowpodobieństwo, że któremuś ;P się uda i ustawia cykl tak, że
                > dokładnie wiesz kiedy masz owu. Osobiście nie mam nic przeciwko
                > temu, próbowaliśmy i tak i tak.

                A ja nie jestem gotowa na stymulację, tym mniej na odstawienie niespełna półtorarocznego dziecka. A Ty chcesz na razie ograniczyć, a do kiedy odstawić?


                > Po prostu nie dam rady ponownie
                > ciągnąć kolejnych miesięcy wgapiając się w kolejne testy, paski
                > owulacyjne.

                Fajnie, że ktoś mnie rozumie smile
                Tylko ja nie testuję smile


                > Sprawdzę sobie tą prolaktynę w poniedziałek z czystej
                > ciekawości ile mam...

                Podobno przy karmieniu to nie ma aż takiego znaczenia, ale w zasadzie prl oznacza się w 1-4. dniu cyklu, na czczo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka