Wieści

26.09.10, 22:06
A tak ogólnie do Was piszę, bo dawno nie zaglądałam smile

Adaś zaraz kończy 18 m-cy.
Od miesiąca chodzi - myślałam, że będzie się przez to bardzo dużo budził, ale, nie licząc pierwszych dwóch nocy - wręcz przeciwnie: coraz częściej przesypia całą noc (np. przez ostatni tydzień), a jeśli ssie, to krócej niż dotąd. W ogóle jakby jego potrzeba piersi zrobiła się mniej dramatyczna - karmienia są rzadsze, krótsze, inne. A piersi już właściwie nigdy mi się nie napełniają w odczuwalny sposób.
Od trzech tygodni jest z nami niania, a ja od paru dni jestem w pracy. Adaś nianię uwielbia, rano nie może się ze mną pożegnać, bo jest już zajęty zabawą z nią big_grin Bardzo wydoroślał. Przy niej albo nie śpi w dzień wcale (wtedy jakoś wszystko się lepiej układa - zasypianie wieczorem, spanie w nocy, jedzenie - tak jakby łapał swój optymalny rytm) albo zasypia na spacerze, z czego akurat nie jestem zadowolona, bo kiedyś włożyłam sporo pracy w wyeliminowanie tego zjawiska smile W ramach reakcji na zmiany zaliczył mały regres pieluszkowy - musiałam wrócić do pieluchy na noc, a w chłody i na spacer, ale już jest normalnie. Zakładałam jako zupełną oczywistość, że będzie się na mnie rzucał po pracy, a dla uzupełnienia niedoborów z dnia ssał kilka razy w nocy - nic podobnego! Ssanie po pracy jest krótkie i spokojne. A noc ciężką mieliśmy chyba tylko pierwszą smile Niesamowicie się adaptuje smile

Byłam w klinice leczenia niepłodności - u Dworniaka, jak ktoś na tym forum polecał (że facet pomaga w "takich" sytuacjach - ale to jakieś gigantyczne nieporozumienie). I o ile spodziewałam się samej odmowy inseminacji, to forma mnie zszokowała. Dr Dworniak mało się nie udławił, że karmię 17-miesięczne dziecko, przez resztę wizyty skupił się nie na kwestiach niepłodności, tylko na tłumaczeniu mi, że powinnam przestać. Przekroczył wszelkie granice dobrego smaku: "ja nie mogę ingerować w to, jak pani wychowuje dziecko" (czyli właśnie ingeruję, tak?), "są pewne kwestie psychiczne"... Szczerze mówiąc, rozważałam potem złożenie skargi. Nie miałam siły wyjeżdżać mu z WHO, bo to był istny beton, z takim jeszcze nie rozmawiałam sad W dodatku przecież jak zajdę, to będę musiała odstawić, więc o co chodzi (w sumie to jego główny argument przeciwko leczeniu karmiącej uncertain). Nie, nigdy nie słyszał o karmiącej ciężarnej, tym mniej za wiedzą lekarza prowadzącego... A do nagrody na tym forum nominuję:
1. On: A dużo ma pani pokarmu?
Ja: ?????? Yyyy, mam tyle, że dziecko jest szczęśliwe
On: Ja myślę, że pani ma bardzo mało pokarmu
2. Pytanie: Ale on je coś poza tym?
Mam przyjść miesiąc po zakończeniu laktacji.

Ponieważ poszłam do pracy nie chcąc tego, to mam teraz ważniejsze stresy i problemy niż ewentualne szukanie jeszcze jakiegoś lekarza. Nie dam rady. Podjęłam próbę, tak jak chciałam, nie wyszło, OK.
Ponieważ mam mniej więcej 500 argumentów za karmieniem Adasia i ten jeden (ale za to jaki!) za odstawieniem, to na razie będę kontynuować. Moje osobiste minimum, to do jego operacji, której spodziewałam się w grudniu, a teraz już wiem, że raczej nie będzie wcześniej niż w lutym. Zatem w marcu, około drugich urodzin, pomyślę, co dalej. Tymczasem on, jak pisałam wyżej, powoli rezygnuje z nocnego ssania, więc może mi się prolaktyna jeszcze bardziej unormuje. Zaczynam się obawiać, że różnica wieku między dziećmi będzie już tak duża, że nie będę karmić dwójki sad
    • misanka Re: Wieści 27.09.10, 13:30
      fajnie, ze napisałaś co u Was słychać smile

      Gratulacje z okazji pierwszych kroczków smile to ponoć taki ważny etap w życiu dziecka, że czasem gdy nauczą się chodzić, na jakiś czas zapominają nawet o piersi, bo chodzenie w pionie to dla nich ogromne wydarzenie!

      Rzeczywiście masz już dojrzałego synka. Zazdroszczę przeypianych nocy - moja córeczka (2 latka) czasem przesypia z ok. 7 godzin ciurkiem, a czasem budzi się co 1,5-2 godziny sad( nie mogę się doczekać kiedy przestanie, bo nocne karmienie nawet przy spaniu z dzieckiem bardzo ujemnie wpływa na moje samopoczucie następnego dnia.

      Trzymaj się dzielnie w pracy - to rzeczywiście trudny dla Was moment. Ja wracam do mojej pracy za pół roku. I tej pracy nie lubię za bardzo (stres, pośpiech, nerwy, bo samo sedno sprawy uwielbiam), mam do niej długie dojazdy, kierownictwo już postraszyło, że będą kłody pod nogi po tak długiej przerwie... Już się boję!
      Przy okazji dodam. że mocno kibicuję Twoim staraniom o dziecko i trzymam kciuki smile I życzę w tej materii miłej niespodzianki od Matki Natury, bez lekarzy, lekarstw i zabiegów smile
      • froobek Re: Wieści 07.10.10, 10:27
        Hej, dziękuję za miłe słowa smile
Pełna wersja