Dodaj do ulubionych

Średniowiecze...

15.12.11, 22:36
Krzewicielki kp i dkp, załamałam się dziś.
Rozmawiałam ze znajomą o jej synku, również nt. karmienia i powiedziała, że nie karmi niestety. Dziecko w szpitalu bardzo płakało i położna powiedziała jej, żeby nie karmiła, bo tak się zdarza, że dzieci po mleku mamy mają boleści... To przestała karmić jeszcze tego samego dnia, bo co będzie dziecko męczyć. I szkoda jej trochę, bo tak ładnie ssał.

Nie mogę się pogodzić z tym, że zabobon, niewiedza i niechęć personelu medycznego do pomocy matkom rządzą.

My tu dyskutujemy o czterolatkach, a zahukane matki (sama taka byłam zaraz po porodzie...) odstawiają noworodki dla ich dobra, chociaż wcale tego nie chcą.

Gdzie tu logika i jak to kurka zmienić???

Obserwuj wątek
    • klarci Re: Średniowiecze... 15.12.11, 23:49
      masarka sad
      i w sumie to chyba lepiej nie uświadamiać takiej mamy, żeby jej jeszcze gorzej nie załamać sad

      w sumie to na taką położną powinna pójść skarga ... sad
      jak wiesz gdzie i co to może warto się zainteresować.
    • nurfe Re: Średniowiecze... 15.12.11, 23:55
      Zarówno lekarze jak i położne NIE MAJĄ w czasie swojej edukacji zajęć z laktacji. Trudno od nich oczekiwać rzetelnej wiedzy, niestety.
      Nawet doradczynie laktacyjne (zwłaszcza te podległe CNoL) mogą bredzić głupoty jak się CNoL zmienia sposób widzenia i poglądy. Mogą, nie muszą.
      Poziom wiedzy nt. karmienia jest tak żenująco niski, że trzeba docierać bezpośrednio do matek, i to najlepiej przed porodem, dawać im wsparcie, wiedzę i zachęte.
      I tu rola innych kobiet, tych które chcą.
      Wspierać.
      • fiamma75 co to jest CNoL? n/t 16.12.11, 00:26

        • nurfe Re: co to jest CNoL? n/t 16.12.11, 14:37
          Centrum Nauki o Laktacji
      • viva_barca Re: Średniowiecze... 16.12.11, 02:47
        Ja mieszkam w Irlandii i tutaj dopiero jest sredniowiecze..

        Prawie nikt nie karmi piersia, ze wzgledu na lenistwo badz tez brak wiedzy.

        Kilka razy radzono mi przejscie na mm ze wzgledu na dobro dziecka..jak mial odparzona pupke, kazano mi wybierac, czy piers czy pupka (mleko zawiera szkodliwe kwasy). A ostatnio pani doktor stwierdzila, ze jak maly bedzie mial 3 miesiace, to bedzie za duzy na to, zeby przyssac sie do piersi smile

        • mooi1 Re: Średniowiecze... 16.12.11, 08:48
          A wiesz, ja też mieszkam w Irlandii, i mimo, że tu prawie żadna kobieta nie karmi piersią to nigdy w zyciu nie spotkałam sie z niezrozumieniem. Raczej wszyscy, a zwłaszcza słuzby medyczne chwalili, że karmię piersią, i nigdy w zyciu nikt mnie od kp nie odwodził. Oprocz polskich lekarzy, na których czasem trafiam...
          • viva_barca Re: Średniowiecze... 17.12.11, 12:32
            No najpierw chwalili, a potem, przy najmniejszym problemie odradzali...ostatnio wlasnie uslyszalam, ze jak skonczy 3 miesiace, to mam zaczac stosowac stale pokarmy, bo maly bedzie za duzy na piers.
      • katkra75 Re: Średniowiecze... 16.12.11, 09:13
        Nie zgodze sie, bo sama prowadze zajecia dla połoznych i mam w tematyce wykładów laktację, temat ten tez jest powtarzany na zajeciach z połoznictwa i neonatologii, wiec podstawy laktacji połozne maja w programie nauczania. Zwłaszcza te młode. Poza tym ksiązki nie gryzą. Czy się mylę?
    • green.sabcia Re: Średniowiecze... 16.12.11, 09:29
      Wydaje mi się, że starsze panie położne musza odejść na emeryturę, a nowe młode powinny mieć za sobą doświadczenie karmienia piersią ok. roku lub dłużej, jeśli nie osobiście to w najbliższym otoczeniu.
      Co do matek, które tak łątwo się poddają, nie wiem gdzie leży przyczyna, że nie walczą o karmienie? Myślę, ze to sprawa głębsza, niż tylko niewiedza, że matki w ogóle nie podejmują karmienia, albo poddają sie po kilku dniach.
      Wszystkie moje znajome, które nie karmią swoje dzieci, bo sie poddały szybko, bo dziecko ciągle ssało i ssało, i ciągle głodne, więc pewnie one mleka nie mają, to główny argument, który potwierdziły połozne i doradca laktacyjny, nigdy nie słuchały moich rad, ani prób wsparcia, żeby przetrzymać ten okres inetnsywnego ssania, ze za jakiś czas laktacja się unormuje, dziecko rośnie, robi się coraz silniejsze, ma coraz bardziej efektywną technikę ssania itp.itd. Nie chciały słuchać mnie, wolały słuchac kogoś kto utwierdził je w ich przekonaniach, niż powalczyć o to karmienie dla dobra dziecka. A teraz mnie unikają jak diabeł święconej wody, pewnie w obawie, żeby czasem nie wypłynął temat karmienia na powierzchnię i nie miały potem kaca, i poczucia winy, że ja nadal i to trzecie dziecko z kolei!
    • katkra75 Re: Średniowiecze... 16.12.11, 09:42
      A ja troche wsadze kij w mrowisko. Jestem połozną, nauczycielem akademickim i karmie piersia swoja 7 miesieczna coreczkę. Wiec jakies tam pojecie o karmieniu mam wink Moje drogie stane troche w obronie personelu medycznego. Byc moze, gdybym nie pracowala na oddziale neonatologii mialabym podobne mniemanie o wszystkich poloznych. Ale ja juz nie wierze we wszystko, co mowia kobiety. Bardzo mi przykro to stwierdzic, ale najlepiej "zwalic" niepowodzenie karmienia na personel medyczny. Nie mowie, ze wszystkie kobiety kłamią, ale znaczna ich czesc, wstydzac sie faktu, ze nie chca karmic piersia zwyczajnie snuja opowiesci o tym, ze ktos im kazal odstawic dziecko itd. Nie twierdze tez, ze poziom wiedzy poloznych, o lekarzach nie wspomnę, jest super i ze nie ma wsrod nich osob zniechecajacych do kp. A teraz posluchajcie z jakimi dwiema kobietami mialm do czynienia w ostatnia sobote na dyzurze.
      1. Przypadek 1.
      Kobieta, ciaza I, ur dziecko we czwartek. Nasza kolezanka - certyfikowany doradca poszla do niej i przystawiala dziecko do piersi edukujac przy tym. W karcie pielęgnacji noworodka widniał wpis "matka odmawia karmienia piersią noworodka, wezwano pediatrę, po konsultacji pediatry z matką, noworodek karmiony mm na ządanie". Czyli chyba jasna sytuacja, prawda? O i tu myliłybyscie sie, otoz w sobote, w dniu wypisu pacjentki przybiega do nas dr ginekolog z lekka awanturką, ze pacjentce nikt nie pokazal jak sie karmi, jak sie stymuluje laktacje (mamy na oddziale pokoj laktacyjny i mozna sobie zaczac stymulacje), ze ona chce karmic tylko nie wie jak. Wiec ja ide. Przystawiam dziecko do piersi, maly ladie zassal piers, no ale mama niecierpliwa, mowi, ze boli i ona jednak wolałaby sciagac to mleko. No dobrze, poszlysmy do pokoju laktacyjnego. Pokazalam jak sie stymuluje, omowilam metode 7-5-3, dalam ulotki na temat stymulacji, nawalu, pozycji do karmienia, sposobie przechowywania mleka. Całe 20 minut gadałam (byłysmy 2 na dyzurze, wiec to jest sporo czasu, bo noworodkw i matek z roznymi problemami bylo na oddziale 18). Ok. Wyszłąm, spełnilam misję, jest szansa na kp. Nawet dlaam tel do Poradni Laktacyjnej. A ta zesz baba po 10 minutach wyszla z tego pokoju i poszla do gina z prosba o wypisanie lekow na zahamowanie laktacji. No mna wstrzasnelo. Po cholere robic taki cyrk. Nie chcesz karmic, Twoja sprawa, ale na litosc boska szanuj czas innych ludzi (nie wspomne, ze przez ten czas moglabym wytlumaczyc to samo pacjentce, ktorej dziecko lezalo na reanimacji i chciala zaczas stymulacje).
      2 drugi przypadek
      Kobieta ciaza I w piatek ur slicznego dorodnego synka. Maly jak to noworodek chcial ssac, wiec kolezanki przystawialy tego malego, pokazywaly. ALe dziewczyna w okolicach 22 zrobila awanture, ze dziecko glodne, ze ona zada dokarmienia, bo dzwonila do tesciowej i matki i dziecko glodozne byc nie moze. Dziewczyny wytlumaczyly, ze jest odruch ssania i ze moze byc wzmozony i, ze poza sytuacjami wyjatkowymi unikamy dokarmiania. Ona w placz, ze chce z pediatra. Ok wezwaly pediatre, pediatra znowu o fizjologii laktacji... nie dalo sie. No dobrze stanelo na tym, ze dziecko bedzie przystawiane do piersi i dokarmiane. Efekt w nocy nie byl kp tylko mama brala sobie z lodowki mleko modyfikowane i szprycowala dziecko bez opamietania (wg niej zjadal ok 50 ml). Wiec jak ja to uslyszalam rano w sobote, popatrzylam na ten wzdety brzuszek, to znowu o laktacji zaczelam truc. No i same powiedzcie, czy dalybyscie dziecku w I dobie 50 ml mleka modyfikowanego co godzine? A co to wyscig na gesi tuczne? Zaproponowalam, ze moze dopoic malucha... efekt maz polecial na skarge do pediatry, ze nie chcemy karmic dziecka. Na koniec dyzuru okazalo sie, ze najwiekszy problem tej dziewczyny to to, ze ona nie spi od 5 dni, a kp to ona bedzie jak bedzie mleko, a teraz to woda jakas leci (chyba znowu matka lub tesciowa jej to powiedzialy). Nadmieniam, ze jej mowialm o siarze.

      Jak znam zycie obie te Panie powiedza, ze nie karmia, bo im nikt nie chcial pomoc.
      I jeszcze jedno, ja karmie swoje dziecko, ale na kazdym etapie laktacji slyszalam od kolezanek "ja bym na Twoim miejscu juz nie karmiła". Tak było, gdy w 2 tyg po porodzie mialam grzybice piersi, gdy mala wisiala na cycu, gdy wracałam do pracy i teraz, gdy zeby jej rosna i traktuje mnie jak smoka. Dodam jeszcze, ze ja podczas karmienia nie chudne, wrecz przeciwnie i to tez wg niektórych kobiet jest koronny powód, zeby nie karmic. Tak naprawde wsparcie do kp dostalam od kolezanek połoznych i wlasnego meza. Reszta srodowiska wokol mnie "juz by nie karmiła, bo to męczące, wyjsc nie mozna i w ogole nawet drinka sie napic". Sorry za przydługi wywód, ale chciałam, zebyscie zobaczyly druga strone medalu. Pozdrawiam i mam nadzieje, ze uda mi sie karmic ponad rok smile
      • green.sabcia Re: Średniowiecze... 16.12.11, 10:30
        Bardzo Ci dziękuję za Twój dokładny opis sytuacji.
        Co do matek, któe kłamią, żeby nie karmic i szukać wykrętów-zgadzam się w 100%.
        Znam takie matki i im nie wierzę, jak mi ktoś mówi, mały dostał wysypki po 1 miesiącu i lekarz kazał mi odstawić, bo to starszna alergia. No banał kompletny, chyba dla idiotów sensowny tylko. Wszystkie dzieci mam uczulone i karmię i na dzieci jestem po raz kolejny i zyję i dzieci też i dobrze sie w sumie mają!smile
        Matki w większości nie otrzymują wsparcia w karmieniu, bo go nie chcą, bo je odrzucają, z różnych sobie znanych tylko względów. Niestety taka prawda. Jak kobiecie zależy na karmieniu, to będzie o nie walczyć, nawet jak boli, na początku, jak coś idzie ewidentnie nie tak itd.
        • fiamma75 Re: Średniowiecze... 16.12.11, 14:09
          Smutny ten opis sad
          A co do wykrętów - żona kuzyna nie chciała karmić piersią, ale mówiła, że po cc dostała leki p/bólowe, po których nie wolno karmić. Ta...
          Nie rozumiem tego samooszukiwania - nie prościej, lepiej powiedzieć, że po prostu nie chce karmić?
      • asjula1 A ja też wiem, co to koszmarne pielęgniarki. 16.12.11, 17:44
        Leżałam w Szpitalu Praskim - Warszawa.
        Mój lekarz na moje nieszczęście tam pracował.
        Brud, syf, kałuże krwi w toaletach , wymieszane z zimowym błockiem z butów gości, ultra-niegrzeczne pielęgniarki, opierdzielające za wszystko, palenie petów po łazienkach, ordynator u siebie, dym szparami wylatywał na korytarz, myślałam, że padnę nocą, bo obok pokój miałam i leciało spod drzwi..
        Klimaty jak kolonii karnej, serio. Moja poduszka była cała zakrwawiona pod poszewką, co odkryłam po kilku dniach spania na niej.
        Wszyscy się na siebie drą, lekarze na pielęgniarki, te na salowe i siebie nawzajem itd. Jedynie sympatyczne były kucharkiwink, ale za to jedzenie było jak horroruwink

        No, ale karmienie.
        Panie ważyły twardo dziecko przed i po karmieniu. Ciągle słyszałam, że za mało mam mleka, bo "inne mamy to już, wie pani, i po 20 ml maja na raz, a u pani niecałe 10"
        K..sz mac, myślałam, że umrę ze stresu.
        Bez pytania dawały mu bebilon pepti. Skąd wiem? Bo jak mu się odbiło tą chemią, poleciałam pytać, what's the f..
        No to mi pani powiedziała "no co, mu tu zawsze dajemy pepti gdy matka za mało ma mleka"
        Pani doradczyni głownie zajmowała się oprowadzaniem fotografa i rozdawaniem próbek
        herbatek.
        Karmię już cztery lata, ale pierwszy rok zajęła mi walka z depresją poporodową, ktora, moim zdaniem, narodziła się właśnie w ww szpitalu, w którym dowiedziałam się, że nie dam rady wykarmić dziecka, bo za mało mam mleka.
        Ten lęk nie opuszczał mnie potem przez całe wieki i tylko ja wiem, ile wycierpiałam.
        No, taka historia.
        • owianka Re: A ja też wiem, co to koszmarne pielęgniarki. 16.12.11, 22:27
          Przerażające, że takie rzeczy się nadal dzieją, i to w centrum Warszawy...
          • asjula1 Re: A ja też wiem, co to koszmarne pielęgniarki. 16.12.11, 23:39
            Dodam, że to z moim brakiem pokarmu, to były bzdury totalne. Mały w ciągu np. pierwszego tygodnia po wyjsciu ze szpitala przybrał 800 gram. Ale, niestety, robaka, ktorego mi panie sprzedały już nie udało mi się pozbyć przez wiele miesięcy.
            Kupiłam wagę, ba dwie nawet, 3 różne laktatory, cały ekwipunek, a i tak już cztery tygodnie później byłam cięzko chora na MEGA depresję poporodoową.. Zaczęło mi przechodzić ca z półtora roku póżniej, bo takim koszmarze, że najgorszemu wrogowi nie zyczę.

            Tak to wyglądają czasem W PRAKTYCE efekty braku edukacji personelu medycznego w szpitalach. Ot, drobiazg...
      • kropkaa Re: Średniowiecze... 10.02.12, 19:25
        Dobrze Cię rozumiem, bo też mam podobne doświadczenia. Dziewczę jeszcze w ciąży mówiło szwagierce, że chce karmić mm, jak ona, a mi, że chce karmić piersią, jak ja. Oczywiście o rozdwojeniu jaźni nie wiedziałam. Gdy z zakupioną w tajemnicy butelką i paczką mm dalej grała przed teściową i mną, mało ze skóry nie wyszłam, by pomóc. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, nie pomogłam... Jeszcze długo po tym incydencie ze zbolałą miną rozczulała się, jak to ona strasznie żałuje, że jej się nie udało, bo przecież tak chciała, ale gromem rzuciłam i coś powiedziałam, bo już nie wytrzymałam. To, że głupia, to jej i męża problem, ale że kłamczucha - nie znałam wcześniej dorosłych, tak kłamiących osób, był to dla mnie szok.
    • kamooola Re: Średniowiecze... 16.12.11, 16:31
      Dziewczyny, nie chodzi mi zupełnie o to, żeby całą winę zrzucić na położne.
      Napisałam zabobon (czyt. rady teściowych itp.), niewiedza (matek) i niechęć personelu.
      Cała ta sytuacja mnie po prostu rozwala - jak to możliwe, żeby było tak źle??

      A o położnych to z własnego doświadczenia mogę wiele opowiedzieć.
      Pamiętam jak dziś jak mąż dziewczyny , z którą leżałam na sali po porodzie poszedł prosić położne o pomoc w karmieniu, bo żona sobie nie radzi. Na to dyżurująca "to co ja mam mu własnego cycka dać, czy co?" Nie, nie zmyślam.

      Ja mam mamę i ciocię dkp, edukowałam się w temacie, a i tak o mały włos nie poniosłabym na tym polu porażki. Wiedziałam, że noworodek nie potrzebuje dużo w pierwszych dobach, że nie ma takiej sytuacji, że "nie ma mleka", że mleko się wyprodukuje.
      Co z tego, jak było gorąco i mój synek miał gorączkę - wina moja, bo go zagłodziłam, więc ekspresowo go nakarmili i dokarmianie zalecili. I taka byłam zahukana, że jak zbliżał się nawał i synek chciał ssać non stop to zamiast go karmić non stop dokarmiałam tą cholerną mieszanką i myślałam, że płacz spowodowany jest bólem brzuszka. A potem nawał, bardzo utrudniony wypływ i już nie chciał ssać. Tylko spał. Bardzo mi smutno jak sobie to przypominam.

      I położne mnie w karmieniu nie wspierały, o nie. Przy utrudnionym wypływie też nie potrafiły doradzić nic oprócz kapusty. Gdybym nie spotkała przypadkiem położnej z innego oddziału (nota bene starej daty), z którą połączył mnie wcześniejszy szpitalny incydent to nie wiem czy bym karmiła. Przyjechała do domu, odciągnęła ode mnie moją mamę, która robiła mi siłowe masaże i podpowiedziała co i jak.

      Także moje prywatne doświadczenia pokazują, że szpital to absolutnie nie jest miejsce, w którym można by pomocy w temacie kp oczekiwać.
      • jombusiowa Re: Średniowiecze... 16.12.11, 20:21
        A ja się w szpitalu dowiedziałam co i jaksmile Lublin, Kraśnickie. Ze mną leżała dziewczyna-urodziła heheh ze 2 minuty po mnie-w sumie dała mi kopa bo jak usłyszłam,że ona ma parte,a przecież przyszła chwilę temu, to się spięłam, no ale ona miała wklęsłe brodawki-no i mała jej się nie chciała przyssać-to panie walczyły żeby się udało, no ale koniec końców poszły w ruch kapturki. Parę razy przychodziła kobitka do mnie i pokazywała co i jak i sprawdzała. Aczkolwiek wiedzy innej nie dawała.
        Wg mnie właśnie 3/4 kobiet nie chce karmić i się wstydzi przznać-ok, nie karmię bo wolę piwko strzelić, wyjść gdzieś itd...i wymyślają różne bzdury-bo mamusi czy teściowej to można zaraz walnąć gatkę uświadamiającą przecież-żeby sie odczepilysmile
    • aphoper1 Re: Średniowiecze... 16.12.11, 22:08
      Ja niestety podzielam opinię o złych poradach w szpitalu i niewielkiej pomocy. Ale dziś mi się pisać więcej nie chce, mam inne zmartwienie i jeszcze tym nie chcę się dołować. Zawsze jak sobie przypomnę, to się dołuję.
      • aniaturek0409 Re: Średniowiecze... 18.12.11, 23:56
        Syna rodziłam prawie 10 lat temu. Byłam młodziutka, miałam 19 lat. Po porodzie jak przewieziono mnie na salę położna przyniosła mi synka i przystawiała do piersi. Wyglądało to tak, że złapała moją pierś w dwa palce, naciągnęła i wcisnęła synkowi do buzi. Na tym zakończyła się pomoc laktacyjna. Po 2 tygodniach od wyjścia ze szpitala poszłam z małym do przychodni i okazało się, że przybrał tylko 30 gram. Pediatra powiedziała, że mam za słabe lub za mało mleka i kazała dokarmiać. Przez trzy miesiące dawałam małemu jedną pierś potem drugą i dojadał butelką. Po tym czasie mały zrezygnował z piersi i jadł już tylko z butelki. Do tego do dzisiaj nie wiem co było przyczyną ale po kilku minutach ssania czułam tak silny piekąco - palący ból w piersi, że aż płakałam z bólu i zabierałam małemu pierś i podawałam drugą. Po chwili znowu pojawiał się ból nie do wytrzymania i wtedy próbowałam przystawiać do tej pierwszej ale jak tylko mały się przyssał to od razu bardzo bolało. Tak więc po 10 minutach jedzenia z piersi dawałam butelkę, bo mały był dalej głodny i płakał.
        Niecałe dwa lata temu urodziłam przez cc córcię. Przez pierwszą dobę nie dostałam córci wcale do karmienia, ale to chyba nawet i dobrze, bo bardzo źle zniosłam cesarkę i raczej nie była bym w stanie jej karmić, bo bardzo cierpiałam. Następnego dnia rano poszłam po córeczkę i jak przywiozłam ją na salę to przystawiłam do piersi. Przez cały dzień nikt mi nie pomagał przystawiać, nie sprawdzał czy dobrze ssie. Potem po spadku wagi córcia nie przybierała tylko dalej leciała w dół. Wtedy położna się zainteresowała i kazała mi karmić co dwie godziny i szarpała małą za włosy i chciała szczypać po policzku, bo mała słabo ssała i przysypiała a delikatne próby rozbudzania nie przynosiły efektu. Powiedziałam jej że nie życzę sobie, żeby szarpała mi dziecko za włosy, na co ona odpowiedziała mi wzburzona, że jak sobie chcę mogę jej nie rozbudzać, ale wtedy mała jeszcze więcej spadnie i pójdzie pod kroplówkę. Częste próby przystawiana zdały egzamin i Madzia przybrała na wadze i wyszłyśmy do domu. Ze względu na niską masę urodzeniową raz w tygodniu ważyłam ją w przychodni. Na początku słabo przybierała i pediatra truła mi żeby dokarmiać, bo pewnie słabe mleko, ale ja podszkolona na forum KP nie dawałam małej wcale butelki tylko przystawiałam co 2-3 godziny. Budziłam i zachęcałam do jedzenia. Po kilku tygodniach Madzia coraz aktywniej ssała pierś i zaczęła piękne przybierać. Szybko pięła się w górę na siatkach centylowych. Teraz jak pediatra słyszy, że karmię nadal z zadziwieniem pyta: To jeszcze ma pani mleko?
      • aphoper1 Re: Średniowiecze... 19.12.11, 06:55
        To ja jednak też napiszę...
        W szpitalu spędziłam 6 tygodni w czasie ciąży i to był koszmar największy, o którym nawet nie wspomnę.
        Po porodzie... niby szpital pro-kp, ale... urodziłam w czwartek wieczorem, w piątek karmiłam i wydawało się ok, a w sobotę panika, że córka za dużo spadła na wadze, że mam bardzo dużo karmić. Próbowałam, ale Ona ciągle spała, nie chciała piersi... Myślałam, że to przez żółtaczkę, ale okazało się potem, od słowa do słowa, od każdej położnej po trochu, że przy szczepieniu dokarmili ją butelką, potem przy badaniu słuchu chyba też (wynika, że jak tylko mi znikała z oczu, to ktoś ją bez mojej zgody, a nawet wiedzy, karmił!)...
        Najgorsze było straszenie: musi pani dokarmić mm, bo inaczej pod kroplówkę (koszmar!!!). Opowieści, że nie mam pokarmu, "badanie piersi" przez panią pediatrę i opowieści, że duże piersi później mają mleko, a na razie mam karmić mm i czekać aż się mleko pojawi.
        Prośby o doradcę laktacyjnego - zbywane, że jest weekend i nie ma.
        Prośby o laktator - zlewane.
        Każda położna - inna rada. Jedna wygłosiła mi długi pocieszający wykład o tym, że ona karmiła dziecko mm i jest zdrowe i mądre, i że nie ma co się tak szarpać o kp.
        W końcu kolejny pediatra dał małą na noc do inkubatora (dzięki Bogu w sali), a ja wywalczyłam dokarmianie sondą przy piersi (był ze mną Mąż i pomagał). W nocy, pilnując małej w inkubatorze zaczęłam pompować laktatorem, który Mąż przywiózł mi z domu. Mleko aż tryskało! Pokazałam położnej (sensownej) - powiedziała: a dziecko jest skuteczniejsze niż laktator, na pewno pani wykarmi!
        Następnego dnia chciałam już tylko piersią, ale tym razem Mąż spanikował i kazał mi karmić tym mm póki co, więc ściągałam w każdej wolnej chwili i karmiłam najpierw swoim ściągniętym, a potem mm.
        Rano jescze inny pan pediatra powiedział, że można już Małą wziąć z inkubatora i że on by inkubatora nie zlecił (kurka, czy mogą mieć jedną politykę?). Ale przestała być taka senna i pięknie jadła. Pediatra kazał odstawić mm.
        No i tak było. ale ja długo miałam traumę i codziennie ważyłamsad
    • asbu Re: Średniowiecze... 19.12.11, 00:30
      Straszne te historie i bardzo smutne. sad
      U mnie w szpitalu za to był pełen luz. Po porodzie rodem z lat 80-tych (brrr) cała reszta opieki była super. To ja dopytywałam się czy Młody na pewno za mało nie je, a pani neonatolog kazała mi korzystać i spać, bo jak się rozkręci to będę za tym tęsknić. wink
      Dziewczyną, której córeczka urodziła się z hipoglikemią tak się zajęli, że obyło się bez kroplówki (położne co pół godziny przychodziły pytały czy jadła, jak długo, podawały znowu malutką do piersi).
    • luliluli Re: Średniowiecze... 19.12.11, 08:24
      Smutnesad
      Mój synek też bez mojej zgody, a co więcej wiedzy był dokarmiany butelką, cudem uratowaliśmy KP dzięki pomocy jednej jedynej położnej, która zechciała nam poświęcić swój czas, reszta wolała nas jak najszybciej spacyfikować, choćby miało się to odbyć dzięki butelce z wodą z glukoząsad
      Wspominam ten czas źle, dziwię się, że udało mi się wyjść z niego obronną ręką.
      I faktycznie jednym z gorszych doświadczeń - nie tylko w sprawie KP - jest odwieczny konflikt opinii w szpitalu - każdy lekarz, każda położna, wszyscy mówią zupełnie co innego - mam takie wspomnienie także z sali porodowej (miałam "przyjemność"wink rodzić na tyle długo, że doczekałam się kilku zmian lekarzy).
      • jombusiowa Re: Średniowiecze... 13.01.12, 12:56
        Byłam dziś na usg piersi, no i tak mówię lekarzowi-dość młodemu-że ja to jeszcze karmię. On na to,że najlepiej to 3 miesiące po zakończeniu przyjść-ja ze okej, ale karmię 1,5 roku no i nie wiem kiedy skończę a że usg robię regularnie to przyszłam. No a on na to, niestety-bo został tym skreślony z listy moich lekarzy, że mleko jest wartościowe tak 6-7 miesięcy ale to to nie jest jeszcze takie ważne, bo gorsze od tego jest uzależnienie dziecka, takie jego przywiązanie i potem będę miała problemy.... ja tylko się uśmiechnęłam i powiedziałam,że nawet WHo zaleca karmić do 2 r.zże WHO to ma różne pomysły a potem zmieniają się wytyczne... Ale ze 2 razy dodał-ale jak pani chce, to niech sobie pani karmi, bo nic się nie dzieje.
        dalej nie wdawałam się w dyskusje. lekarz o opiniach dość dobrych jako diagnosta, przez te poglądy został skreślony jakoś i zmalał bardzo w moich oczach.
        jak pójde do mojego gina to teraz nie wiem czy się przyznawać, bo lekarz wspaniały,ale jak mi tez by wylazł z takim tekstem, to nie wiemsmile
        • asjula1 Re: Średniowiecze... 13.01.12, 13:16
          No cóż. Mój ukochany lekarz rodzinny, do którego się kolejki o świcie ustawiają po numerek, też właśnie przyzwyczaja swojego nowo narodzonego synka do butelki, bo "on tak swoim mamom poleca wszystkim, żeby można było dziecko także przez ojca nakarmić"

          No i co zrobić.
          Wiele razy próbowałam go edukować, ale w końcu uznałam, że się nie da.

          Brak przygotowania u większości lekarzy/pielęgniarek do "prowadzenia" karmienia piersią jest giga mankamentem ich edukacji. Jakimś nonsensem, absurdem. Nie wiem, czy jakieś pro-karmieniowe organizacje ten temat podejmują, powinny być non-stop słane pisma/protesty/listy do ministerstwa zdrowia, edukacji i gdzie się da.
          • luliluli Re: Średniowiecze... 13.01.12, 15:21
            Tak właśnie się zastanawiam (wciąż pochłaniam "Politykę KP", więc temat magluję codzienniewink), czy kiedykolwiek polskie organizacje na rzecz KP (choćby KUKP) starały się jakoś wpłynąć na tę koszmarną sytuację i zerowe przygotowanie personelu szpitali i placówek służby zdrowia w ogóle w zakresie karmienia piersią i karmienia dzieci w ogóleuncertain
            • green.sabcia Re: Średniowiecze... 13.01.12, 15:55
              Także jestem w trakcie czytania "Polityki KP". We Wrocławiu jest 1 egzemplarz w jednej bibliotece spośró wszystkich jakie są we Wrocławiu, musiałam się na niego zapisać!
              To skandal. Tego typu literatura powinna byc dostępna po kilka sztuk w każdej bibliotece, oraz o połowę tańsza w księgarniach, wtedy maiłąby szansę dotrzeć do większej liczby osób.
              A tak jest jak jest i myślę, że niewiele się zmieni, bo większość społeczeństwa nie ma świadomości, że karmienie mlekiem matki jest jedynym słysznym i najlepszym wyjściem w przypadku niemowląt i małych dzieci, a mm, to nie jego podobizna, tylko troszkę bardziej ułomna.
              Dostęp do poradni laktacyjnych powinien być bezpłatny i refundowany, a nie prywatny. Niewiele kobiet stać na poradnię laktacyjną, kiedy mają problemy, a te co stać to nie karmią.Bo karmi głównie bidota. Tak, myślę, że takie jest przekonanie społęczne, że karmia piersią tylko te kobiety, któych nie stac na mm! One muszą, nie mają wyboru!.
              • momago Re: Średniowiecze... 13.01.12, 17:51
                Green, mam wrażenie, że nawet gdyby ta Polityka KP była w każdej bibliotece, to amatorów czytania nie byłoby wielu.
                Tak jak napisałaś - póki świadomość będzie taka jak obecnie, że mm jest tak samo dobre jak nasze (jedna z forumek - klarci - napisała kiedyś "a może nawet lepsze bo opracowane przez specjalistów smile), to nic się nie zmieni. A lekarz czy położna przekonująca do kp będzie terrorystą laktacyjnym, dokonującym zamachu na wolność wyboru kobiety.
                Co do przekonań społecznych, że kp jest dla biedoty - ja się nie spotkałam. Słyszałam za to o innych - że niewielka grupa kobiet, które nie wiedzą co mają ze sobą zrobić, którym macierzyństwo "siadło na umysł", które nie mają pomysłów na samorealizację - ubzdurała sobie, że kp jest dobre i próbuje ten kit wciskać wyemancypowanym, nowoczesnym kobietom, które nie mają czasu na jakieś fanaberie.
                • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:28
                  Dlatego tak ważna jest praca u podstaw. Tak by matki czuły się pewnie z ym co robią i nie dawały sobie wmawiać głupot. Da się, da się, ale wiele pracy potrzeba.
            • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 22:13
              I powiem więcej: codziennie dostaje @ lub telefony od mam potrzebujących pomocy. Często wiele z nich wcześniej korzystało z poradni laktacyjnych. To co czytam jeży mi włos na głowie, bo rady, które ów mamy dostają w poradniach sa kompletnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem (np. zeby przy nawale odciągać mleko do opróznienia piersi między karmieniami).
              Z racji przesiąknięcia Polityka Karmienie Piersią węsze tu spisek.
              Szkolenia na doradcę laktacyjnego są drogie, sponsorowane (tzn. przerpaszam, we współpracy) i zaczynam dochodzić do wniosku, ze mają na celu poprowadzić mamę prostą drogą do butelki.
              To już niech te poradnie będą płatne. Nawet duzo. A mamy trafiają do LLL.
              • momago Re: Średniowiecze... 14.01.12, 00:01
                To nie jest spisek tylko świadome działanie, z premedytacją.
                Nie wiem jak to jest w Polsce - kto może zostać doradcą laktacyjnym? Może tutaj trzeba coś zmienić?
                Może powinna powstać (a może istnieje tylko ja o tym nie wiem) taka fundacja na wzór Rodzić po Ludzku? Potem duża kampania, wolontariat - tylko skąd kasa...? sad Na karmieniu piersią nikt nie zarobi ani grosza. Trzeba by było przekonać "górę" żeby zadbała o zdrowie przyszłych podatników wink
                • nurfe Re: Średniowiecze... 14.01.12, 19:07
                  Zeby być doradcą laktacyjnym trzeba przejść szkolenia (drogie) organizowane przez Centrum Nauki o Laktacji i zdać u nich egzamin. Myk polega na tym, że CNoL często zmienia zdanie i np. teraz głoszą, że smoczek jest błogosławieństwem matki karmiącej. Poza tym posiłkują się badaniami sponsorowanymi (tfu, ja znowu to samo! Oczywiście "rzetelnie przeprowadzanymi"! ) przez m.in. Fundację Nutricia. Ja mam BARDZO ZŁE zdanie o CNoL, choć wiem, że są doradczynie, które się wyłamują ryzykując wiele. Doradca Laktacyjny ma mówić to co w danej chwili CNoL głosi. I taka np. Monika Staszewska egzaminu CNoL by obecnie nie zdała wink

                  Jest w Polsce Fundacja Mleko Mamy, próbuje działać, ale bez sponsorów i pieniędzy nie jest to łatwe. Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią nie opiera się na wolontariuszach, więc wiadomo, znów pieniądze.

                  No i teraz ściągnęłam do Polski La Leche League (www.lllpolska.org www.llli.org)
                  Działam sama, więc lekko nie jest, ale mam nadzieję, że w miarę upływu czasu będzie nas coraz więcej. To jest działanie non-profit, wolontariat, matki-matkom.
                  I żeby nie było wątpliwości - KAZDA z ponad 40 tys wolontariuszek na całym świecie na absolutny zakaz jakiejkolwiek współpracy z producentami mm.
                  Jesli dostałabym np. body z nadrukiem Nestle nie moge go przyjąć pod groźbą odebrania mi certyfikatu. O korzyściach finansowych nie wspomnę.

                  Wszystko przed nami dziewczyny, ale żeby działać i zmieniać sytuację potrzebna jest pomoc mądrych mam, które będą wspierać te co są na początku mlecznej drogi.
                  • luliluli Re: Średniowiecze... 14.01.12, 22:08
                    Zacznijmy od tego, że obecnie CDL może zostać jedynie lekarz, położna lub pielęgniarka.
                    Bo reszta jest na to za głupiawink
                    Niestety, bo ja na przykład wolałabym, żeby mamom pomagały oczytane pasjonatki spoza branży medycznej niż położne, które postanowiły szybko zdobyć dyplom do kolekcji - jak bardzo podparty wiedzą - to już wiemy my matki, które miałyśmy okazję natknąć się na niektóre porady CDLówuncertain

                    W tym kraju prościej jest teraz odbyć aplikację prawniczą nie mając rodziców prawników niż zostać doradcą laktacyjnym nie pracując na szpitalnym oddziale, szkodauncertain
                    Może gdyby było inaczej, tego rodzaju usługi byłyby powszechnie dostępne, nie tylko dla tych z rozrośniętym kontem lub skrajnie zdesperowanychwink I może wtedy byłoby więcej mam karmiących?

                    Natomiast myślę, że jednak piersią karmią częściej osoby, które byłoby stać na karmienie mm. W wielu różnych sytuacjach widywałam mamy o "niskim statusie społecznym" z butelką - i to już jest prawdziwie smutne, że właśnie na nich zarabia mleczny biznes.
                    No ale większości nie stać na poradę laktacyjną na starcie, pewnie stąd problem.
                    • mad_die Re: Średniowiecze... 14.01.12, 23:03
                      nie nie, to chyba chodzi o coś innego...
                      jak karmisz mm to jesteś wyemancypowana, możesz oddać dziecko komu chcesz i wrócić do pracy kiedy chcesz, poza tym mieszanka to status społeczny, no bo stać Cię na nią, na butelki-gadżety, smoczki z kosmosu, możesz od razu o figurę zadbać, bieliznę seksi nosić, bzykac się do woli, bo od razu po porodzie masz ochotę (bo Ci hormony matczyne mózgu nie zalewają wink) bo jak kasę w kieszenie nestle pompujesz, to znaczy, że awansujesz na tej drabinie społecznej, wchodzisz na wyższą półkę wink
                      a taka matka-polka-bida-karmiąca to co może? no wszędzie biedna z tym cyckiem wywalonym lata, dziecko uwiązane do niej jest do osiemnastki, spać z mężem nie może, bo dziecko..., gdzie tam o seksie mówić, przecież hormony... na sztuczne mleko z wyższej półki jej nie stać, to swoje biedna musi dawać, a czemu jej nie stać? no bo kura domowa w domu siedzi zahukana i karmi te swoje dzieci jedno po drugim wink i nawet jednego-jedynego smoczka dziecku nie da, bo jej nawet na to nie stać wink
                      o, tak to widzę big_grin
                      • momago Re: Średniowiecze... 15.01.12, 09:25
                        Ja też tak to widzę smile
                        Mam akurat wokół siebie kilka młodych mam. Jeśli ogólna statystyka jest taka, to jest gorzej niż źle. Na 5 kobiet - 2 nie karmiły nawet miesiąc, 3 - nie wiem czy dociągnęły do 3 miesięcy. Oficjalna przyczyna - zanik mleka wink
                      • luliluli Re: Średniowiecze... 15.01.12, 09:44
                        No tak, z tej strony też się zgadzam. Nie dość, że biedna zahukana w domu zamknięta z cyckami na plecach, to jeszcze - i to jest też takie nienowoczesnewink - zmusza biedne dzieci do DKP, wbrew ich naturze i chęciom, uwiązuje do cycka, co jak wiadomo - kwalifikuje się tylko do psychoterapii matki i oczywiście biednego dzieckawink

                        Ale ten aspekt wyżej też widzę, pamiętam jak w poczekalni (ja na kwalifikację do porodu w wodzie, a ona z noworodkiem po wypisaniu ze szpitala po coś) czekała ze mną mama, na pierwszy rzut oka (i ucha) widzisz, że biedna kobieta i raczej nie z wyżyn ekonomiczno-społecznych. Karmiła dziecko oczywiście zabranymi jakoś ze szpitala minibuetelkami Bebiko, narzekąjac przy tym, że płaczliwe i żarłoksad
                        Idę o zakład, że jak 9/10 pacjentek, po porodzie została uraczona butelczynami i pomocą chętnych do podkarmienia płaczliwca położnych, a stamtąd już tylko równia pochła do trudności z KP, poranionych brodawek, "nie mam mleka", "nie najada się" i "nie mogłam karmić piersią".
                        Sama karmię tylko dzięki wielkiemu samozaparciu, wiedzy, że po kilku tygodniach może być lepiej niż jest zaraz po dobie, gdy dziecko było w rękach pracowników szpitala i że problemy można przezwyciężyć.

                        Ale fakt - ten aspekt dziwnie pojętego "feminizmu" też widzę. Karmisz=jesteś męczennicą. Tyle że znowu "my" same zgotowałyśmy sobie ten los - dietą matki karmiącej, całej masą durnych zakazów i nakazów dotyczących KP, którymi nikt nie musi się przejmować, karmiąc mm.
                        I nakazemsmile Tym, co nazywa się terrorem laktacyjnym, a występuje u lekarzy - nie wolno Ci nic, masz jeść ryż z wodą, umartwiaj się, ale karmić trzeba! Trzeba koniecznie! BO TAK!
                        Aż sobie zaznaczyłam zakładką w "Polityce KP", bo mnie urzekło to zdanie, tak mocno zgodne z prawdąsmile:

                        "Wszyscy powtarzają jak mantrę, że pierś jest najlepsza i że mleko matki zawiera same cudowności, ale jest to tak samo użyteczne, jak wiedza o tym, że ziemniaki są jadalne i pełne substancji odżywczych, jeśli nie umie się ugotować z nich jakiejkolwiek potrawy"
                      • aleksandra1357 Re: Średniowiecze... 10.02.12, 22:39
                        mad_die napisała:

                        > jak karmisz mm to jesteś wyemancypowana, mieszanka to status społeczny, no bo stać C
                        > ię na nią,
                        > a taka matka-polka-bida-karmiąca to co może?

                        Nie, nie, to nie tak. Tak było może 20 lat temu, nie wiem. Dziś podzieliłabym matki na 3 grupy (pewnie istnieją jeszcze inne wink:
                        1) Matki wyemancypowane, które od początku karmią mm, bo cenią sobie wolność. Bogate i świadome
                        2) Matki świadomie karmiące, często długo karmiące. Bogate w wiedzę i ideologię
                        3) Matki nieświadome, niebogate, najczęściej karmiące mm od początku lub najdalej po 3 miesiącach, bo mleko im znikło.

                        Nie widziałam jeszcze nigdy kobiety bez matury karmiącej choćby do roku smile
                        • truscaveczka Re: Średniowiecze... 27.03.12, 06:30
                          aleksandra1357 napisała:

                          > Nie widziałam jeszcze nigdy kobiety bez matury karmiącej choćby do roku smile

                          Ja w ogóle nie widziałam na oczy więcej, niż 1 kobiety karmiącej piersią powyżej roku (oprócz siebie). Ale masz chyba rację, że to się wiąże z poziomem wykształcenia - ta świadomość.
                          • sylvia1k Re: Średniowiecze... 27.03.12, 08:46
                            to ja chyba się wyłamię z tej statystyki bo mam i maturę i mgr i karmię 20 mies juz (no dobra pierwsze dwa krocej znacznie karmilam). Mam 4 znajome mamy po studiach karmiące pow roku i dwie po maturze też pow 1,5 roku...
                          • luliluli Re: Średniowiecze... 27.03.12, 09:35
                            A znasz w ogóle wiele kobiet bez matury?wink
                            Bo może o to chodzibig_grinbig_grinbig_grin
                            Ja - po dłuższym namyśle - stwierdzam, że nie znam żadnej, oczywiście takiej między 20 a 40 r.z., żeby miało sens porównanie i fakt, że urodziło się dziecko w "naszych" czasach.
                            • ciociacesia ja znam 27.03.12, 11:00
                              odstawila przed 6 mies
                        • fiamma75 Re: Średniowiecze... 27.03.12, 09:15
                          aleksandra1357 napisała:
                          > Nie widziałam jeszcze nigdy kobiety bez matury karmiącej choćby do roku smile

                          mam w rodzinie 2 kobiety - jedna po podstawówce, druga po zawodówce - karmiły po 2 lata smile
                          • mad_die Re: Średniowiecze... 27.03.12, 21:10
                            Rozumiem, ze mowimy o kobietach współczesnych nam, czyli takich co maja aktualnie 20-40 lat tak?

                            Bo dawniej to wiecie jak bylo:
                            miasto - fabryka - dziecko dostawalo butelke szybko bo matka do fabryki szla (i kto wymyslil mieszanke? toc nie kobiety przeciez, tylko mezczyzni... bo im rąk do pracy brakowalo)
                            wies - rola - dziecko ssalo piers bo bylo z matka w polu i ssalo długo (moja babcia wiejska karmila swoje córki po 2-3 lata, moze nawet dluzej)

                            A teraz, pacz pani w pytaniu na sniadanie jakas dzidzia piernik mamusia znana celebrytka "chwali" sie, ze karmi naturalnie, ale jak jej dziecko slabo przybieralo bo malo jadlo bo na bjuscie spalo to zaczela odciagac zeby wiedziec ile zjada - i to bylo kurde podsumowanie tematu o zdrowym zywieniu dzieci - a sorry jeszcze kamelllllll kawaler do wziecia dodal ze tez by chcial tak zasypiac - no zesz kurde fix! to ma byc propagowanie kp?? wtf??
                            • mad_die Re: Średniowiecze... 27.03.12, 21:14
                              a sorry to bylo o karmieniu na zadanie w pierwszych.... uwaga...... TYGODNIACH zycia dziecka....
                              dobrze ze calosci nie widzialam.....
                              www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/dla-mam/karmienie-na-zadanie-a-iq-dziecka/6865877
              • fizula Re: Średniowiecze... 15.01.12, 00:48
                > I powiem więcej: codziennie dostaje @ lub telefony od mam potrzebujących pomocy
                > . Często wiele z nich wcześniej korzystało z poradni laktacyjnych. To co czytam
                > jeży mi włos na głowie, bo rady, które ów mamy dostają w poradniach sa komplet
                > nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem

                Wiesz dlaczego? Wiele z nich jest fikcyjnymi poradniami laktacyjnymi. Jeśli np. szpital uzyskał certyfikat przyjaznego dziecku, to powinien takową mieć, telefon, pod który można zadzwonić. Więc takim telefonem jest np. nr do dyżurki położnych- i która się trafi, ta udziela porady laktacyjnej. Różne są położne, ale wiele z nich samych nie karmi piersią- jak więc mają dobrze radzić?
          • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:25
            Szkoleniami na świecie dla personelu medycznego zajmuje się własnie La Leche League.
            Są to szkolenia odpłatne i to sam personel medyczny musi chcieć.
            W Polsce jako LLL wystepuję tylko ja póki co uncertain i plany mam, a jakże, ale musze je dostosować do własnych możliwości, a dwoje dzieci i duzy ciążowy brzuch póki co mi w tym temacie nie sprzyja.

            A póki w Polsce szpitale będa dostawać granty od Fundacji Nutricia, na szkolenia dotyczące kp (sic!) to się nie zmieni wiele. I póki Doradców Laktacyjnych będzie szkoliło Centrum Wiedzy o Laktacji, z tą że Fundacją blisko współpracujące, to na poprawę nie ma co liczyć.
            Tak więc zostaje praca u podstaw, czyli docieranie do mam.
            • mad_die Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:41
              Nurfe, a jakbym w Holandii zrobiła liderkę LLL to mogłabym Cię w Polsce wesprzeć? Albo jakoś u CIebie zrobić liderkę? big_grin Czy co kraj to obyczaj i nie można tak łączyć?
              • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:56
                U mnie niestety można tylko zacząć, bo staż mam za mały. No i jak do Holandii masz bliżej to będą chcieli żebyś tam robiła, bo trzeba uczestniczyc w spotkaniach. A jak już zrobisz to wesprzeć możesz przyjeżdżając na gościnne występy smile)))
            • momago Re: Średniowiecze... 13.01.12, 23:36
              nurfe napisała:
              A póki w Polsce szpitale będa dostawać granty od Fundacji Nutricia, na szkolenia dotyczące kp (sic!) to się nie zmieni wiele.

              Trafiłaś w sedno, nurfe!
            • green.sabcia Re: Średniowiecze... 14.01.12, 15:48
              Szpitale korzystają i liczą z grantów od koncernów mm, bo są tanie lub całkiem za darmo, a w naszym kraju, jak wiadomo na nic nie ma pieniędzy, a szczególnie nie ma ich na to co ważne i istotne z punktu widzenia polepszenia jakości życia całego społęczeństwa, czego nie zauważają dyrektorzy różnych publicznych placówek, w tym szpiatli, ośrodków zdrowia itd.
              Ja bym zaczęłą np. od umieszczania plakatów "reklamujących" mamy karmiące piersia swoje dzieci w różnym wieku i informujące o tym, czego matka i jej dziecko dzięki karmieniu piersia moga uniknąć w bliższej i dalszej perspektywie. Skoro muszę się gapić, chcąc nie chcąc, na plakaty reklamujące mm i jego "dobrodziejstwa", oraz cudowne właściwości szczepionek "na wszystko", to niech inni się gapią na matki radośnie karmiące sowje dzieci i cieszące się ich zdrowiem teraz i w przyszłości ZA DARMO!
              • nurfe Re: Średniowiecze... 14.01.12, 18:11
                Na stronie www.lllpolska.org/do-pobrania taki plakat jest.
                Można drukować i rozwieszac dowolnie.
                Kilka wątków niżej jest watek o LLL i jak można pomóc.
        • luliluli Re: Średniowiecze... 13.01.12, 15:19
          Jombusiowa, strach gadać o KP, bo się może okazać, że gin też bałwan i trzeba będzie szukać kolejny raz nowego?winkbig_grin Rozumiem tobig_grin
          • momago Re: Średniowiecze... 13.01.12, 17:33
            Dziewczyny, jak już wszyscy ginekolodzy z Waszej okolicy zostaną skreśleni, polecam mojego smile Terrorystą laktacyjnym to On może nie jest, ale też nie komentuje, nie odradza, nie wzdycha znacząco, itp. smile
            • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:29
              Ja mam takiego co od 20 lat zyje propagowaniem kp wink
              Tyż polecić mogę smile
              • mad_die Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:42
                A może jeszcze w Łodzi przyjmuje? Jak tak, to ja poproszę o namiary!
                • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 21:53
                  A przyjmuje smile
                  I jest wielbicielem porodów domowych wink
                  Niestety tylko prywatnie wink)))

                  Dr. Wiliński - znajdziesz w necie, bo mam daleko do komórki, a mi krzyż padł i się nie podniosę...
                  • mad_die Re: Średniowiecze... 13.01.12, 22:22
                    A on odbiera te porody? smile
                    Prywatnie rozumiem, że przyjmuje, tak? To super, jak będę latem w PL to sobie przegląd zrobię wink
                    • nurfe Re: Średniowiecze... 13.01.12, 22:58
                      Mad_die!
                      Porody się PRZYJMUJE, nie ODBIERA! wink
                      Nie, on nie. W Łodzi jest jedna położna domowa....Wiliński gorąco namawia inne położne i wspiera mamy decydujące się na wink
                      Stał się fanem od kiedy taki poród zobaczył wink
                      • mad_die Re: Średniowiecze... 14.01.12, 21:18
                        Przyjmuje? Ok, dzięki za poprawkę smile Człowiek się uczy przez całe życie. Ja myślałam, że poród też można odebrać wink
                        Ale Wilińskiego już sobie zapisałam i serio się do niego wybiorę smile
                        • nurfe Re: Średniowiecze... 15.01.12, 12:36
                          No bo można odebrac poród. I to się nam robi w szpitalach. Lekarz/położna przejmuje ster a kobieta to ma leżeć i nie narzekać tylko Bogu dziekowac, że tacy mądrzy się nią zajmują.
                          A przyjąć poród to dać kobietę swobodę, przywitać na świecie nową osobę w pełni godności.
                          Wiem, że to kwestia nazewnictwa, ale to wiele, naprawdę wiele znaczy.
                          Bo przecież można urodzić, a można po prostu wydalić płód (jak to w podręcznikach dla położnych ładnie jest nazwane....)
                          • mad_die Re: Średniowiecze... 15.01.12, 14:28
                            O kurcze, jak to tak opisałaś, to rzeczywiście czuję różnicę...
                            Brrrr....
                            Na szczęście ja pomimo porodów w szpitalu nie wydalałam płodu, tylko w pełni świadomie i z godnością wydałam dzieci na świat smile
                            I jak tak sobie myślę czasami o swoich porodach, to dojrzewam powoli do decyzji o trzecim maluchu big_grin
        • froobek Jombusiowa! 13.01.12, 17:52
          I jak to jest z tym usg laktacyjnych piersi?
          Da się? Jest sens?
          Kurczę, nie robiłam usg już ponad trzy lata i jeszcze pewnie ze trzy następne pokarmię...
          • green.sabcia Re: Jombusiowa! 13.01.12, 20:12
            Ja nie robiłam nigdy usg piersi, a trzeba?
            • nurfe Re: Jombusiowa! 13.01.12, 21:30
              No przydałoby się od czasu do czasu, tak jak cytologię. W ramach profilaktyki.
              Mój endokrynolog, wielki miłośnik kobiet i ich natury, starszy pan profesor i ogólnie utytułowany i mądry człowiek twierdzi, że póki karmię to usg nie ma sensu, bo obraz wyjdzie nieprawidłowy.
          • jombusiowa Usg piersi 16.01.12, 07:54
            No ja czytałam,że kobitki robią, to poszłamsmile lekarz mówił,że okej, że obraz moze być ciut tam mniej wyraźny,ale nic nie mówił o tym,że zupełnie nie ma sensu, tylko mówił,że 3 miesiące po zakończeniu karmienia warto też przyjść.
            • jombusiowa Re: Usg piersi 16.01.12, 07:56
              Hmmm...czy obraz zamazany to nie wiem-ale moim zdaniem endokrynolog to tak średnio na diagnostyce obrazowej się zna, bo to oddzielna dyscyplinawink
    • mad_die Re: Średniowiecze... 13.01.12, 22:19
      A co do średniowiecza... wtedy to myślę kobiety karmiły, bo jak nie karmiły to dziecko umierało a one zachodziły w następną ciążę ...

      Ja nie mogę narzekać na swoje porody, były szybkie, w miłej atmosferze (rodziłam ze swoją położną), bez zbędnych interwencji medycznych, po porodzie szybko byłam w domu, u siebie.
      Przy córce to byłam zielona w kp więc i było dokarmianie butelką, były kapturki na piersi, ale po około tygodniu-dwóch była już sama pierś. Ja chciałam karmić i wiedziałam mniej więcej jak to ma być. Gdybym rodziła w szpitalu w PL pewnie bym miała gorszy start.
      Przy synu, niby już teoria w palcu i trochę praktyki wink a jednak zniszczyłam jego virgin gut wink sztucznym mlekiem (podawanym przez strzykawkę). Ale jakie miałam wyjście, jak syn duży się urodził i leciał z wagi na łeb na szyję, sikał na czerwono a położna zasugerowała naświetlanie (a ja nigdzie się z domu ruszać nie chciałam wink). Więc młody wypił w sumie może z 50ml mm - tak chyba bardziej dla spokoju mojego sumienia, bo moje mleko zaraz potem ze mnie trysnęło smile

      Co do personelu medycznego to fakt, jak czasami coś powiedzą, to ręce opadają. I niech by tam sobie mówili co chcą, ale niech tym nikogo nie krzywdzą...
      • kamooola Re: Średniowiecze... 13.01.12, 23:30

        > A co do średniowiecza... wtedy to myślę kobiety karmiły, bo jak nie karmiły to
        > dziecko umierało a one zachodziły w następną ciążę ...

        Tłumaczę się co do średniowiecza: chodziło li i jedynie o wszechobecne zabobon, niewiedzę i ciemnogród...
        • zo-parapa Re: Średniowiecze... 15.01.12, 23:52
          Dziewczyny, nie ma reguły, ja rodziłam w Niemczech, niby różnica w waunkach to 3 kosmosy ale też trafiłam po porodzie na butelkowy terror i położną która mi dziecko od cycka odrywała żeby zważyyć ile zjadła, a że ja mleka nie miałam i młoda ssała i tylko krew lciała to zamiast pomocy butlę dostałam-na szczęście przez to że miałam wywoływany poród i 3 dni przed już byłam w szpitalu, m mi laptopa przywiózł to dzięki internetowi nie podałam, ale już noc przed wyjściem do domu zmiękłam, przerażona wizją mnie w domu a Zo niedożywionej pod kroplówką
          i niby klinika szczyci się tym że porody rodzinne, bondng, rooming-in, a trafi się taka jedna co wiarę w siebie zmiażdży i później dziecko po 2-3 razy dziennie w domu ważyłam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka