Dodaj do ulubionych

Magiczna granica roczek malucha

21.03.13, 14:19
Jestem tu nowa, znalazłam to forum jak poszukiwałam informacji o kp, na początku swojej laktacyjnej drogi i tak podczytywałam przez ostanie miesiące. Zbliżam się do magicznego momentu ukończenia roku przez mojego syna i zaczynam kiepsko czuć się w towarzystwie, które w większości nie karmiło piersią lub karmiło krótko, bo nie raz słyszę przykre słowa na temat kp. W moim pokoleniu wszystkie mamy z najbliższej rodziny karmiły piersią ale jeszcze nie było takiej, która nie wprowadzałaby mm po powrocie do pracy, w większości przestawały karmić z różnych względów między 9 a 11 miesiącem życia dziecka, z jednym wyjątkiem dwójka dzieci karmiona po 18m. Moja mama krótko karmiła i nie wierzyła, że uda mi się karmić drugie dziecko (pierwsze z kilku względów karmiłam tylko 3 miesiące), teraz już nie wtrąca się (powiedziałabym że jest dumna za mnie) teściowa jest bardzo za kp ale zaczyna przebąkiwać, że powinno karmić się do 1,5 roku maksymalnie wink W pracy korzystam z przerwy a w zasadzie wychodzę szybciej, też nie wiem jak długo będą patrzyli przychylnym okiem. Mąż niby inteligentny człowiek ale też mówi, że już długo karmię syna, kiedy zaczęłam mu tłumaczyć dlaczego to jest ważne, to powiedział karm ile chcesz ale mi nie chodzi o to, żeby było tak jak ja chcę, tylko żeby zrozumiał moje postępowanie. Zaczynam czuć wielką presję ze strony bliskich i jest mi z tym źle. Chcę karmić i moje dziecię również tego chce (nie zna butelki) jak z tym wszystkim żyć? Dlaczego do ludzi nie trafiają racjonalne argumenty, zwłaszcza że to nie oni robią, nie jest to z żadną strata ani wysiłkiem dla nich? Czy zostaje mi prosty argument, że taniej bo to jedyne trafia albo że jestem za leniwa na mycie butelek :p Drogie panie wesprzyjcie dobrym słowem.
P.S. Serdecznie pozdrawiam mamy karmiące i wszystkie maluchy smile
Obserwuj wątek
    • marcelina_szpak Re: Magiczna granica roczek malucha 21.03.13, 17:27
      Cóż można napisać... To wspaniale, że się nie poddałaś po trudnościach za pierwszym razem. I super, że idziesz dalej. Szkoda tylko, że wsparcia masz nie za wiele. Wielu ludzi jest strasznie zafiksowanych na datach, rocznicach, magicznych granicach: jest im trudno zrozumieć, że rozwój dziecka to proces, odbywający się w szerokim przedziale od-do. Ale nie, dziecko ma siedzieć w wieku x, raczkować w wieku y, zaś w wieku z ma natychmiast założyć majtki zamiast pieluchy i radośnie biegać za potrzebą na nocnik. Nie mówiąc już o słynnej przemianie mleka w wodę po upływie roku, albo i nawet sześciu miesięcy. Trudno to zmienić, bo taką wiedzę dostaje się często w spadku po rodzicach (ostatnio niechcący uświadomiłam koleżankę, doktora biologii, że mleko nie kończy się automatycznie po upływie sześciu miesięcy - tak jej powiedziała mama) - też często Bogu ducha winnych, bo tak ich uczono, tak mówili lekarze i tak stało w książkach za ich czasów. Znajome wokoło słyszą to samo od swoich mam/lekarzy/znajomych...
      Powiedziałabym, że dla Ciebie najważniejsze są w tej chwili: znaleźć wsparcie i podobnie myślące osoby (na forum nas nie brakuje, a gdyby jeszcze udało się na żywo...), poczuć się pewniej w swojej decyzji i pozytywnymi przykładami z Waszego życia zachęcać męża, żeby spojrzał przychylniejszym okiem na dobrą robotę, jaką robisz. Znalezienie w sobie spokoju i upewnienie samej siebie o słuszności własnych decyzji postawiłabym na pierwszym miejscu. Na przekonywanie reszty rodziny szkoda by mi było energii, ucinałabym grzecznie temat (znaczy, ja pewnie mniej grzecznie, bo jestem pyskata, ale poza ekstremalnymi sytuacjami nie ma co big_grin).
      Oszczędność to, swoją drogą, też niebagatelny argument. Nie mówiąc o uldze dla środowiska (bez opakowań, butelek, smoczków, ogromnych ilości wody i energii zużywanych przez krowy i przemysł do produkcji mm) i prozdrowotności dla kobiety: znaczący spadek ryzyka raka piersi, raka szyjki macicy i osteoporozy. To wszystko dla męża, a wobec pań z rodziny i znajomych chyba stosowałabym zmianę tematu i milczenie. Czasem sobie myślę, czy niektóre z nich przypadkiem troszeczkę nie zazdroszczą, czy nie jest im przykro i to czyni je bardziej zajadłymi... Wtedy drążenie tematu byłoby niepotrzebnym okrucieństwem.
    • panna.z.wilka Re: Magiczna granica roczek malucha 21.03.13, 17:28
      Przybijam piątkę wink
      Miałam to samo. Najwięcej niezdrowego zaciekawienia moje kp wywoływało u dziewczyn, którym się nie udało. A dkp znają tylko z opowieści. Karmiąc czułam się trochę jak zwierzę w zoo. Aż w końcu przestałam nieśmiało bąkać pod nosem "nie wiem", gdy mnie kto pyta "jak długo jeszcze". Będę karmić tak długo, dopóki obojgu nam to będzie pasować. Postanowiłam przestać się głupio czuć, tylko dlatego, że ktoś ma inną wizję świata niż ja.
      W ogóle to miałam w sobie jakieś takie dziwne poczucie, że udało mi się coś, co nie każdej matce się udaje. A skoro mi się udało, to nie wypada się z tym obnosić. I tak z tego "nieobnoszenia się" sama siebie schowałam w kąt, pozwalając bez szacunku komentować moje wybory w karmieniu dziecka.
      No, ale mi przeszło wink I dobrze mi z tym. Czego i Tobie życzę ^^
      • sabina_online Re: Magiczna granica roczek malucha 21.03.13, 18:06
        Szczerze?
        Powiem tak na pytanie kiedy przestanę dkp odpowiedź była prosta:
        do 5 r.ż. sama się odstawi smile
        Ale teściowa zrobiła minę bezcenne smile Nie wyobrażam sobie w 3 m wprowadzać zupek bo mm drogie, a w 4 już mięskosad
        Dajemy najlepsze co możliwe, a innym "ciocią dobra rada" dziękujemy lub milczę
        • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 22.03.13, 09:55
          Dziękuję serdecznie za słowa otuchy smile Od razu poprawił mi się humor. Dałam mężowi do przeczytania temat "Zbyt długie karmienie piersią" nie wiem, czy kojarzycie to był głos taty w sprawie karmienia 17 miesięcznej córki, szukał dowodów na to że jest karmiona za długo. Po lekturze ponad 200 postów mąż stwierdził, że będzie mnie wspierał skoro daję dziecku to co najlepsze, spytałam się czy mówi tak na odczepnego, to powiedział że on nie był jakimś gorącym przeciwnikiem tylko nie miał wiedzy w tym temacie i z chęcią będzie bronił mnie przed rodziną wink poza tym wywnioskował, że tak ma za mało seksu i zwalał winę na karmienie piersią big_grin
          Co do problemów to i nie obyło się przy drugim dziecku ale byłam doedukowana i zdeterminowana żeby karmić naturalnie. Po pierwsze planowana cesarka, przystawienie po 20 minutach od powrotu z sali operacyjnej, ssał non stop 1,5h z małymi przerwami ale bez wypuszczania brodawek z ust, niestety mimo ssania brak mleka do 4 doby, dziecko spadło dużo na wadze i mimo brak oznak głodu (szczęśliwe że może ssać ) neonatolog zaleciła dokarmić było to w 3 dobie życia, nie chciałam na to patrzeć, chciałam żeby robiła to pielęgniarka ale powiedziała mi że mam najpierw przystawić dziecko niech ssie tak długo jak chce, później podać butelkę, ryczałam jak głupia, butelka parzyła mnie w rękę, dostał mleko zaledwie 4 razy, nad ranem następnego dnia znów płakałam ale ze szczęścia piersi przybrały i miałam pierwsze mleko, dostaliśmy tego dnia wypis mimo delikatnej żółtaczki fizjologicznej. W domu radość ale też poranione sutki, mimo dobrego przystawiania, myślę że musiały się zahartować a dziecko miało je w ustach przez 20/h, bo tylko zmieniałam piersi. Zaraz nawał, gorączka, dreszcze radziłam sobie liśćmi kapusty i doraźnie paracetamol.
          Cały czas słyszałam chyba masz słabe mleko, bo wisi na piersi, za często je, jedz to nie jedz tego, przyszła położna środowiskowa i pierwsze że mam jeść wszystko a dziecku ( mającemu 8 dni) dawać 3 X 6 kropli esputiconu, stwierdziłam lepiej na wszelki wypadek jeść delikatniej a obyć się bez chemii, na żółtaczkę poić wodą z glukozą, jesli nie przejdzie to odstawić na kilka dni od piersi. Niestety miałam szybki wypływ mleko i kiedy dziecko miało 5 tygodni zachłysnęło się, po dwóch dniach pojechaliśmy do pediatry bo dziecko zaczęło robić brzydkie zielone, strzelające kupy i dostaliśmy skierowanie do szpitala, tam rentgen i zapalenie płuc, które w ciągu dni rozwinęło się, zrobili też badania i wykluczyli rotawirusa, było podejrzenie tymczasowej nietolerancji laktozy przez czas pobytu w szpitalu odciągałam mleko I fazy i wylewałam, byłam na diecie bezmlecznej, spałam na łóżku polowym i brałam małego do siebie, bo on chciał być przy piersi ( z resztą w domu też śpimy razem do dzisiaj ale w trójkę) inaczej musiałabym go nosić całe nocy a nie dawałam rady po dniu spędzonym na krześle, byłam jeszcze w połogu, dostałam krwawienia, przeziębiłam się bo leciałam z wywieszonym jęzorem po szybkim prysznicu u rodziców, bo nie zostawiał małego na dłużej niz godzinę na dobę, na szczęście stan dziecka poprawiał się i wyszliśmy po 11 dniach. W domu wisiał mi jeszcze na piersi do 2mż, później zaczął robić przerwy, jadł co 1,5h i tak coraz dłuższe az do 2,5-3h, zaczęliśmy rozszerzać szybciej dietę bo w 6 miesiącu życia ze względu na niedokrwistość spowodowaną chorobą, nasza pediatra tak nam doradziła, nie chciała żeby dłużej przyjmował syntetyczne preparaty. Dziękuję producentom mm, że poinformowali mnie swoimi reklamami, że mama wracająca do pracy karmi mlekiem sztucznym i spytałam się pediatry jakie mleko kupić big_grin na co ona powiedziała, że najlepiej żadne, tylko ściągać i mrozić smile zrobiłam zapas całą szufladę, tylko moje dziecko nie chciało pić z butelki a kupiłam Avent Natural, trochę ciumkało a kończyło się na tym, że przechodziłam do domu i wylewałam, po 2 miesiącach męczenia dziecka butelką, której nie chciał brac do ust (miał 9m.) stwierdziłam skoro nie, to nie zwłaszcza że dość chętnie je inne posiłki a pije głównie wodę z łyżeczki, niekapka albo przez słomkę. Dostawał kaszki na poczatki Sinclac ale jak zobaczyłam ile ma cukru to stopniowo zaczęłam przestawiać go na te bez a później na normalne kasze jaglaną, mannę itd. Od 10m.ż odmawia jedzenia papek więc żywi się sam BLW lub podaję mu do buzi i choć ma aż 2 zęby to rewelacyjnie gryzie. Karmimy się na żądanie i jesteśmy z tego powodu szczęśliwi. Młody uwielbia tatę mimo, że on go nie karmi piersią ani butelką ale za to wspaniale się z nim bawi a dużo starsza siostra to dla niego ósmy cud świata, pieje z zachwytu na sam jej widok.
          • marcelina_szpak Re: Magiczna granica roczek malucha 22.03.13, 10:13
            Dziewczyno, jestes mistrzyni swiata! Twarda kobieta z Ciebie, ciesze sie, ze mnie az tak zycie nie testowalo, bo moglabym tego egzaminu nie zdac. Tym bardziej ciesze sie, ze Twoj maz rozumie, docenia i popiera cos tak cennego i okupionego tak duzym kosztem.
            • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 22.03.13, 11:51
              dziękuję za miłe słowa, choć ja nie oceniam tego jako wielki wyczyn smile w momencie kiedy mieliśmy największe trudności mimo wszystko karmienie było dla mnie czymś naturalnym i oczywistym chociaż nie wiem jak postąpiłabym gdyby w szpitalu, kiedy dziecko było chore pediatra kazał karmić mm, na szczęście wszyscy wspierali mnie, tylko raz usłyszałam, że mam odłożyć dziecko do łóżeczka, bo je zagniotę jak spaliśmy, jedną noc moje dziecko było w namiocie tlenowym z powodu kiepskiej saturacji i wtedy siedziałam całą noc przy łóżeczku i ta noc jest najgorszym wspomnieniem bo przecież nie poranione sutki czy "wiszenie na cycku" ale strach o zdrowie, życie własnego dziecka.
              Po przejściu tych wszystkich chwil i pokonaniu trudności (pomijam nieprzespane noce, bo karmienie butelką nie gwarantuje nieprzerwanego snu) w końcu kiedy karmienie piersią jest czymś łatwym, przyjemnym dlaczego mam rezygnować? Kiedy pytam się dlaczego ktoś uważa że mleko modyfikowane ze sztucznymi witaminami albo zwykłe mleko krowie jest lepsze od mojego to słyszę, że tyle dzieci wychowało się a jednak żyją.
              • marcelina_szpak Re: Magiczna granica roczek malucha 22.03.13, 12:29
                Pewnie, ze naturalne, ale nie znaczy, ze latwe. Wiele kobiet sie poddaje przy obiektywnie duzo mniejszych trudnosciach, nie nam oceniac, bo subiektywne odczucia moga byc zupelnie inne, niemniej jednak wytrwalosc budzi podziw. I bardzo sie ciesze, ze juz jest latwo i przyjemnie smile Jasne, ze wiele dzieci wychowalo sie na mm, czasem nie ma innego wyjscia, czesto taka jest decyzja, ale jesli mozna lepiej, a w dodatku sprawia to obu stronom radosc, to czemu nie? smile
          • fizula Re: Magiczna granica roczek malucha 23.03.13, 22:55
            Gratuluję, że udało Ci się przejść przez te początkowe problemy i dalej karmisz, pomimo braku wsparcia.
            Mam jednak jedną prośbę. Napisałaś tak:
            > niestety mimo ssania brak mleka
            > do 4 doby, dziecko spadło dużo na wadze i mimo brak oznak głodu (szczęśliwe że
            > może ssać ) neonatolog zaleciła dokarmić było to w 3 dobie życia

            Nawet jeśli dziecko straciło na wadze powyżej 10% swojej wagi urodzeniowej należałoby je karmić swoim własnym mlekiem (dokarmianie-odciąganym), poprawić technikę karmienia, stosować masaż naprzemienny, a nie od razu wlewać w nie modyfikowaną mieszankę. Lekarz powinien wiedzieć, że mleko matki jest mlekiem z wyboru, a nie na pierwszy rzut zalecać sztuczne mleko.
            To, że niektóre kobiety nie mają mleka po urodzeniu to największy mit- po prostu cud! To jest zwyczajnie niemożliwe: skoro to mleko jest w piersiach od 16 tygodnia ciąży poprzez całą ciążę, to nie znika cudownie po porodzie. Przez kilka pierwszych dni (od 2-7 dni po porodzie) to mleko to siara, a potem zmienia się w mleko przejściowe. Trudno, żeby w pierwszym albo drugim dniu to mleko przepełniało piersi, bo dziecko tego zwyczajnie nie potrzebuje. W pierwszej dobie życia jego żołądek ma pojemność około 5 ml czyli tyle co mała łyżeczka od herbaty, w drugim niewiele większą- dlaczego więc mielibyśmy od razu napychać go dużą ilością mleka? Jest to zwyczajnie niepotrzebne, a nawet szkodliwe, bo to siara jest wtedy najlepszym możliwym pokarmem z bardzo wielu względów. Lekarze zdają się o tym nie wiedzieć.
            Proszę więc, żebyś dalej nie rozprzestrzeniała tego mitu, bo inne kobiety też będą myśleć, że nie mają pokarmu po porodzie.
            Ja też nigdy nie miałam większej ilości pokarmu wcześniej niż w czwartej dobie- to nie powód, żeby dokarmiać wcześniej dziecko sztucznościami (ani nawet swoim mlekiem) nawet jeśli dziecko traci na wadze 10%. To się mieści najzupełniej w normie.
            • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 08:34
              Nasza doktor neonatolog jest bardzo za karmieniem piersią, swoje córki karmiła obie po ponad 2 lata, do samoodstawienia jednak zleciła dokarmianie, więc zaufałam jej. Dziecko wyssało siarę ale spadło na wadze bardzo dużo a z piersi nie udało się wycisnąć nawet kropelki siary ani mleka początkowego co miałam zrobić odmówić podania mm na własną odpowiedzialność? W ciągu 3 dni z mojego dziecka zostały kości i skóra a urodził się okrągły jak pączek, gdybym była jakimś znawcą z dziedziny pediatrii, czy choćby bardzo doświadczoną matką, karmiącą któreś z kolei dziecko to może zaryzykowałabym. Nie rozprzestrzeniam mitu, tylko opowiadam jak to było u mnie sad wiem, że dokarmianie nie jest dobre z różnych względów i dlatego tego nie chciałam, bo bałam się że dziecko odmówi piersi jak dostanie butelkę itd Nie miałam co i kiedy odciągać bo po pierwsze dziecko cały czas ssało piersi jak nie byłam wc lub pod prysznicem a jak napisałam nie dało się ręcznie wycisnąć nawet kropli siary (widocznie wszystko wyssał), mimo że próbowały pielęgniarki i położne na wszystkich zmianach, dopiero na 4 dobę było po parę kropli pierwszego mleka. Brodawki mam wypukłe od razu dobrze dziecko złapało, każda pielęgniarka upewniała się i było ok, wierzchołek i część brodawki miało w ustach, ładnie zasysało.
              • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 10:35
                fizula może gdybym miała kogoś takiego jak Ty, kto się zna na rzeczy, widziałby ten nasz konkretny przypadek, wsparłby mnie w tych chwilach, to nie podałabym mm bo całym sercem jestem za kp ale niestety, byłam z tym wszystkim sama, nikt z rodziny nie był takim znawcą, żeby powiedzieć, nie dokarmiaj. To wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie, później już nie dokarmiałam, nawet nie dawałam wody no ale kolejny grzech zaczęliśmy rozszerzać dietę po skończeniu 5 miesiąca jak pisałam dziecko miało niedokrwistość, leczoną od skończenia 2m.ż, drugi aspekt szłam do pracy i chciałam, żeby dziecko jadło coś jak mnie nie będzie a butelki nawet z moim mlekiem nie chciało zaakceptować, w tym przypadku nie wiem co miałam zrobić, zostawić bez jedzenia przez 8h? Mam nadzieję, że jak moja córka zostanie matką, kp będzie przezywało swój renesans i będzie mogła znaleźć pomoc i poradę w każdym z problemów.
              • fizula Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 10:46
                Co to znaczy: spadło na wadze bardzo dużo? Powyżej 10% wagi urodzeniowej? Jeśli do 10%- to jest ok i nic z tym nie trzeba robić. Wiem, że lekarze panikują jak już spadnie 8%, a tak naprawdę to sama smółka niekiedy waży bardzo dużo.
                Oczywiście, że rozumiem, że posłusznie się zachowałaś w tym czasie i sytuacji- to naturalne, że nie musiałaś mieć wystarczającej wiedzy i pewności siebie. W drugim, trzecim dniu po porodzie nikt prawie nie ma tej pewności, każda niemal mama wtedy potrzebuje wsparcia, a nie podkopywania jej wiary w możliwość wykarmienia własnego dziecka.
                Skoro na czwartą dobę czułaś już napełnienie piersi, tzn., że tego mleka było i wystarczająco już wcześniej, ono się nie wzięło nagle z kosmosu. To, że mama, personel nie umie wycisnąć siary- to zupełnie inny problem- zresztą bardzo częsty. Piersi mogą pękać z przepełnienia, a matki czasem nie umieją odciągnąć mleka, podobnie personel. Dlaczego? Bo wydzielanie mleka to nie egzamin. Jak się egzaminujemy z ilości mleka albo pozwalamy egzaminować, to od razu hormon stresu blokuje wypływ (chociaż do buźki dziecka poleciałoby bez problemu).

                Nie rozprzestrzeniam mitu, tylko opow
                > iadam jak to było u mnie sad

                Owszem- rozprzestrzeniasz mit: jakoby mleko po porodzie cudownie znikało. Chociaż piersi przygotowują się do jego wytwarzania od pierwszego miesiąca ciąży, a od czwartego już produkują siarę. Także to mleko w cudowny sposób Ci nie znikło, tylko dlatego że urodziłaś, ani tylko dlatego, że nie umiałaś odciągnąć Ty ani personel. To, że było go odpowiednia ilość w czwartej dobie świadczy, że wcześniej było go również tyle, ile dziecko potrzebowało. Odciąganie nie ma nic do rzeczy, bo jest niemiarodajne. Statystyka 10% - to tylko statystyka, a dzieci są bardziej różnorodne od statystyk.
                Skoro lekarka tak bardzo wspierała karmienie piersią- to dokarmianie powinna zalecić jakąś alternatywną metodą, np.po palcu, łyżeczką itd., a nie butelką. Trzeba o tym wiedzieć i innym mówić- że butelka to nie jest jedyny możliwy wybór w przypadku konieczności dokarmiania. Całe szczęście, że Wam nie zaszkodziła.
                Owszem są wyjątki, że siary bywa za mało, np. zespół Sheeana, kiedy matka ma masywny krwotok i ledwo ją ratują, a przysadka mózgowa jest niedokrwiona, ale to raczej rzadkość. Zazwyczaj występuje zwyczajne niedocenienie siary i dziwne co najmniej oczekiwanie, że mleko ma od razu lecieć strumieniami. Nie byłoby to zazwyczaj korzystne dla dziecka.
                • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 12:29
                  tak dziecko spadło spało prawie 20% masy ciała, dziecko wydaliło smółkę podczas pierwszej kąpieli w drugiej dobie życia, więc nie widziałam ile jej było, co do dokarmiania to rzeczywiście personel nie był aż tak przygotowany, za to były piękne gotowe buteleczki z mlekiem w płynie uncertain Też cieszę się, że syn mimo tego, że był 4 razy dokarmiony to nie przestawił się na butelkę, może dlatego, że resztę doby był przyssany do piersi, byłam pewna że właśnie ta kilkudobowa niemal nieprzerwana stymulacja pobudziła produkcję mleka, nie spałam prawie 5 dób po cc, usnęłam dopiero następnego dnia po powrocie do domu, może ta burza hormonów również spowodowała blokadę wypływu mleka.
                  • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 12:45
                    Napiszę po prostu po urodzeniu ważyło 3600 kiedy zostało zlecone dożywianie ważyło 3150 przesadziłam z tym zbliżeniem do 20% wstyd przyznać ale z matematyki zawsze byłam noga.
        • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 10:25
          He he moja teściowa padłaby na zawał (tfu, tfu) gdybym jej tak powiedziała. Zamierzam mówić póki mnie i synowi pasuję, to będziemy cyckować smile
    • jehanette Re: Magiczna granica roczek malucha 23.03.13, 12:24
      Ale czym się przejmujesz? Argumenty ZA jak piszesz znasz, i chcesz karmić - rodzinie i znajomym nic do tego. Podziwią się i przestaną. Karmcie sie na zdrowie!
      • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 10:21
        Dokładnie tak smile dziękujemy
    • ogz Re: Magiczna granica roczek malucha 23.03.13, 23:54
      Reakcja otoczenia to czysta polska bezinteresowna zawiść. Mnie się nie udało to jej też ma się nie udać. Powiedz ze "współczuciem", że jest Ci przykro że im się nie udało i że to okropne że one muszą stosować te pełne alergenów i chemikaliów substytuty, bo tyle złego już przeczytałaś na temat mieszanek w książce "Polityka karmienia piersią", że bałabyś się je podać dziecku. Cios za cios. Niech też poczują presję.
      • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 10:19
        A propos książki, nie czytałam jeszcze (wiem, grzech wink ) zamówiłam w bibliotece ale strasznie długo to trwa, po niedzieli poszukam na allegro, może ktoś okazyjnie sprzeda, na razie wyczytałam wszystkie darmowe fragmenty z internetu.
        Nie wiem czy mam wystarczająco duże jaja, żeby komuś tak walnąć wink poza tym już i tak mówią że jestem nawiedzona, ewentualnie frajerka bo jak można spać z dzieckiem, nosić w chuście jak są wózki no i dochodzi do tego karmienie piersią dłuższe niż statystyczna Polka. Pomijając fakt, że jak ja mogę nie używać kostek, ziarenek smaku i całego badziewia z glutaminianem sodu i całą resztą wysokich E.
        Szkoda, że zniknął z internetu artykuł "Karmić butelką z godnością", żałuję że nie skopiowałam na dysk.
        Dziękuję i pozdrawiam smile
      • marcelina_szpak Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 11:12
        10/10 z tą zawiścią, a od starszych pokoleń w dodatku "fala" - dosłownie jak w wojsku. Ja jeszcze uwielbiam te "serdeczne" życzenia w stylu "poczekaj, jeszcze zobaczysz, u mnie na początku też było super, ale potem...". Nauczyłam się na to odpowiadać "aż tak źle mi życzysz?" i się skończyło big_grin
        • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 14:53
          No tak ja mówiłam że będę karmiła piersią to słyszałam, że nie wiadomo czy będę miała mleko.
          Nawet dziś mama powiedziała mi że nie mam się czym przejmować, ze na koniec czerwca idę do dermatologa (obejrzeć pieprzyki, zastanawiam się nad usunięciem pod pachą ale nie wiem czy mogę) bo może nie będę już karmiła, wiec spytałam się a dlaczego miałbym nie karmić a ona a jaki ci się mleko skończy big_grin wiec wytłumaczyłam mamie, że mleko będzie dopóty, dopóki będę karmiła a nawet dłużej. Chyba mi trochę nie dowierza. Jedną z osób, które są pozytywnie nastawione do dkp to mój tata, bo pamięta jak matka karmiła go, ile miał lat nie wiadomo, już się nie dowiemy bo babcia nie żyje, legendy mówią że do 4 roku życia.
          • verenne Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 23:26
            Tia... na razie sie dziwią. Jak pokarmisz jeszcze z rok - dwa, to przestaną. Jak wiadomo z wariatami się nie dyskutuje tongue_out
            Wiem, co mówię - mój ssący ssak ma juz prawie 4,5 roku big_grin
            To dopiero patologia jest big_grin
            • mrs.t Re: Magiczna granica roczek malucha 24.03.13, 23:47
              ahahah verenne dobrze mówi wink

              u mnie wtedy tez byla... niepewnosx
              potem po 2gich urodzinach było z jednej strony trudniej bo brak jeszcze pewności, a tu sie dziecko nie odstawia ale bylo tez
              lepiej bo jikt w sumie juz nie pytał, coraz mniej osob wiedzialo (bo akurat karmienia nie wypadadły publicznie tylko rano/wieczorem)
              a teraz (tak od 3cich urodzin njuz nawet ) to luz. . nikt nie porusza tematu, a ja widzac jak synek soe odstawoa sam mam radosc i satysfakcję ze sluchalan natury,dziecka, nie mam wątpliwości ze dobrze robiw (synek jest wspaniały, zdrowy, i w ogóle)

              w kazdym razie karmcie sie na zdrowie
              • naturalna.nie.eko Re: Magiczna granica roczek malucha 25.03.13, 11:14
                dzięki dziewczyny i wzajemnie miłego karmienia smile mnie nie gorszy dziecko 4,5 letnie przy piersi smile

                Czasami zajrzę sobie to tu, to tam w internecie i dziwi mnie jak tak oczywiste sprawy są dla ludzi niejasne. Dlaczego nie widzą że większość problemów zdrowotnych np. gastrycznych dziecka (i później dorosłego) wynika ze złego żywienia zaczynając od początku o ile rzadziej niemowlęta na piersi mają zaparcia, odwadniają się przy biegunkach, wymiotach, zazwyczaj łagodniej przechodzą choroby jeśli w ogóle chorują, rzadziej zarażają się od domowników zwłaszcza od mamy, dzięki jej przeciwciałom itd. itd. itd. ale po co ja Wam o tym mówię, Wy o tym doskonale wiecie big_grin można by napisać cały elaborat na 1000 stron i więcej o dobroczynnym wpływie mleka, karmienia piersią ale dla większości (widać po procentach mam karmiących) mleko modyfikowane i tak jest najlepsze uncertain (nawet dla tych co chciały kp a nie udało się a może dla nich szczególnie) dlatego rzadko wchodzę na kp, bo tam jest mnóstwo osób, które irytują mnie nie tylko ignorancją ale zaciętością w swoich przekonaniach na zasadzie na złość mamie odmrożę sobie uszy, bo co tam eksperci ja wiem najlepiej. Bardzo cenię sobie u ludzi to, że potrafią szukać odpowiedzi na trudne pytania, że zasiane ziarno niepewności kiełkuje a nie ginie na mało żyznej glebie. Sama też potrafię przyznać się do błędu np. fizula wytłumaczyła mi jak Abel krowie na rowie i już wiem, że mleko było w moich piersiach zaraz po cc smile i obiecuję nie powtarzać, tego co napisałam wyżej, choć pewne rzeczy nadal są dla mnie wiedzą tajemną ale nie znam się na fizjologii człowieka, oprócz tego co gdzieś kiedyś wyczytałam i co pamiętam z lekcji biologii w podstawówce.
            • froobek Re: Magiczna granica roczek malucha 25.03.13, 13:06
              Cześć, Verenne, super, że jesteś smile
              • verenne Re: Magiczna granica roczek malucha 25.03.13, 23:38
                smile
                Ależ ja cały czas jestem, tylko rzadko piszę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka