Dodaj do ulubionych

DKO - problem miejski

17.06.13, 15:39
Witajcie,

czytam was od dłuższego czasu i przywracacie mi wiarę w to, że DKP jest OKej i że są na tym świecie ludzie świadomi tego, jak to ważne dla dziecka.

Ale z innej beczki. Mała moja (18 mc) cyca wyjmuje mi wszędzie. Łapkami dosłownie wyjmuje go z bluzek (wszystkie porozciągane do granic możliwości). W autobusach i tramwajach to jej ulubione zajęcie. Krytyczne spojrzenia współpasażerów mnie dobijają. To powszechne zjawisko? Mieszkam w wielkiej Warszafce, ale jakoś nie spotkałam jeszcze w tramwaju matki, która by tak po prostu z cycem, przez miasto...

No i te komentarze, jak reagować? Odburkiwać, argumentować, tłumaczyć się, dlaczego wybrałam DKP?
Obserwuj wątek
    • kikimora78 Re: DKO - problem miejski 17.06.13, 16:14
      Jakbym nie wyemgrowala to bys spotkala mnie, ale ja mam to gdzies. Ostatnio nawet nie wiem ile "otrzymuje" krytycznych spojzen, bo nawet sie nie rozgladam smile

      A komentarze? Ostatnio natchniona tym wątkiem forum.gazeta.pl/forum/w,21000,144999850,144999850,jak_poradzic_sobie_z_niezadowoleniem_otoczenia.html uśmiecham się i mówię "tak, to ciekawe co mówisz" i robię swoje.
    • marcelina_szpak Re: DKO - problem miejski 17.06.13, 16:28
      Widzę w tym wszystkim tylko jeden problem - dobieranie się do dekoltu (i oczywiście porozciągane bluzki smile ). 18 miesięcy to jeszcze maluszek, ale może próbuj powoli wprowadzać jakiś sygnał werbalny albo gest na oznaczenie 'chcę mleka'. U nas był tylko płacz, szukanie piersi nie było aż takie aktywne. Próbowałam od bardzo dawna nauczyć młodzież znaku migowego na mleko (i paru innych), ale miał w nosie moje machanie rękami smile A potem zaczął mówić trochę więcej i wyłapałam, że oprócz 'mami', 'tati' zaczyna mówić coś w rodzaju 'titi'. Nie wiem, co miało to wg niego oznaczać, ale wykorzystałam sytuację i jakoś tak szybciochem załapał, że 'titi' to wiadomo co smile Zaczęłam mu śpiewać piosenkę 'one titi, two titi' z pokazywaniem smile (mieszkamy w kraju anglojęzycznym i mały liczy po angielsku). Teraz mówi 'titi', czasem pokazuje paluszkiem, którą stronę chce (a potem mówi 'two titi' i zmiana smile ) i jest spokój. Karmię wszędzie, gdzie tylko trzeba, robię to w miarę dyskretnie, ale bez ukrywania się. Ostatnio okazyjnie kupiłam osiem używanych bluzek do karmienia i jest super smile
      PS Oczywiście zdaję sobie sprawę z istnienia rzeczownika 'tits', ale robię dobrą minę do złej gry big_grin
      • norah Re: DKO - problem miejski 17.06.13, 23:07
        u nas tez karmienie nazywa sie titi smile Julcia tak nazwała sobie cyca i nawet sie ucieszyłam, bo teraz mamy taki nasz kod smile ona mówi titi i tylko ja wiem o co chodzi.
        Julka nigdy nie wyjmowała mi piersi - nawet jak była jeszcze młodsza i nie umiała powiedzieć titi. Moze dlatego, ze nawet jak próbowała, to sie nie dawałam. Nie obraź sie, ale to troche przesada, zeby dziecko rozbierało mame w miejscach publicznych. Wydaje mi sie, ze mozna nawet z malutkim dzieckiem coś ustalić smile Staram sie już oduczać Julkę jedzenia wszedzie, wiec mówie: titi bedzie w domku, polezymy sobie itd. Często sie udaje, zwlaszcza jak mam jakiś odwracacz uwagi.
        Poza tym ja raczej z tych wstydliwych wink i nigdy 9oprócz domu) nie karmię wyjmując pierś z dekoltu, tylko raczej podwijam bluzkę z dołu i przykładam dziecko od spodu smile) jest to dyskretniejsze i mozna karmić wszędzie smile
    • nezu-chan Re: DKO - problem miejski 18.06.13, 13:32
      Po prostu jeszcze nie spotkałaś mnie smile
      Mam taką jedną bluzkę do karmienia super dyskretną, ale ją też czasem trzeba wyprać wink I tak sobie jeździmy, synek coraz większy, mówi coś w stylu "chcę cycy" ale i tak sam się obsługuje. Trochę tam go czasem staram się przekonać, że w domu, że może lepiej woda, ale prawda jest taka, że go rozumiem. Nasz autobus potrafi jechać w korkach nawet godzinę, ja się nudzę, on musi się nudzić nieziemsko. Więc jak ma ochotę to go karmię i już. Nikt jeszcze nic nie powiedział negatywnego, czasem ktoś się spojrzy. Parę razy ktoś zagadał, że fajnie, że zdrowo, a w ogóle super śliczny chłopczyk. I żeby nie było on zaraz kończy dwa latka, więc już jesteśmy na tym etapie, że nawet część forumowiczek stąd uważa, że to już na zewnątrz nie wypada.
      Ja po prostu się nie przejmuję. Po którymś tam razie zaczęło mi zwisać, nic złego się nie działo, a dziecko przynajmniej było spokojniejsze. I nawet czuje taką misję wink Może jakaś kobieta nas zobaczy i dzięki temu będzie dłużej karmić swoje dziecko? Może któraś odważy się karmić publicznie? Może ktoś się napatrzy i już przestanie na inne mamy zwracać uwagę? Może do kogoś dotrze, że karmienie dwulatka to normalna sprawa?
    • run_away83 Re: DKO - problem miejski 18.06.13, 15:03
      Po pierwsze - jeżeli fakt grzebania przez dziecko w dekolcie i domagania się piersi w ten sposób jest dla ciebie krępujący i nieprzyjemny, to naucz malucha innej metody komunikowania potrzeby ssania. Półtoraroczny człowiek jest już bardzo rozumny i wiele można mu wytłumaczyć. Zapewne nie będzie to trywialne skoro to ulubiona "zabawa" ale komfort matki jest równie ważny jak zaspokojenie potrzeb dziecka. Dla mnie takie zachowania były nie do zniesienia, piersi służą dziecku do ssania mleka i przytulenia się, nie do miętolenia i zabawy, moje ssaki dość szybko nauczyłam że np. nie życzę sobie być rozbierana, sama odsłonię i podam pierś kiedy maluch da znać że chce mleka. Karmienie było dla mnie źródłem ogromnej radości bo nie pozwoliłam na utrwalenie towarzyszących karmieniu zachowań, które sprawiały mi dyskomfort.

      Po drugie - na nieliczne chamskie komentarze ze strony przypadkowych osób odpowiadałam grzecznie, acz krótko i treściwie że sobie podobnych uwag nie życzę a komentującego kategorycznie proszę o pójście w swoją stronę i zajęcie się własnymi sprawami.

      Po trzecie - Widok obnażonego sutka obcej kobiety w miejscu publicznym nie mieści się w normie kulturowej właściwej dla naszego kręgu cywilizacyjnego, dla wielu osób może być krępujący czy wręcz szokujący. Naprawdę warto w miejscach publicznych karmić dyskretnie. I nie chodzi mi wcale o zamykanie się w WC albo okrywanie jakąś płachtą. Wystarczy ubrać się tak żeby przy karmieniu nie eksponować piersi w całej okazałości (nawet nie są potrzebne specjalne bluzki, ja po prostu używałam koszulek z elastycznym dekoltem, a w torebce zawsze miałam jakąś twarzową apaszkę którą mogłam osłonić dekolt na czas karmienia) i nauczyć dziecko dyskretnego sposobu proszenia o mleko. Dla mnie to taki sam element kultury osobistej, jak np. dbanie o schludny ubiór czy dobre maniery przy stole.
      • nezu-chan Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 09:38
        A ja właśnie chciałabym zmienić tę normę kulturową smile
        Smutno mi, że nawet na tym forum więcej jest taki opinii, że duże dziecko owszem dobrze jest karmić, ale jednak dyskretnie, ale jednak raczej w domu. A jeśli już na zewnątrz to takie małe niemowlę, a dwulatek to już krępujący widok. Skoro nawet ten 1% osób karmiących powyżej roku i piszących tutaj ma takie zdanie, to nie zmieni się to szybko.
        Dla mnie karmienie w bluzce do karmienia, z apaszką czy bez to NIE JEST element kultury osobistej. To zaspokajanie potrzeby dziecka i jak dla mnie jest ok bez względu na sposób. Zresztą jak dla mnie schludny wygląd też nie świadczy o kulturze osobistej. Kiedy woziłam codziennie synka do żłobka i w autobusie podjadał owoce i warzywa to żadne z nas schludne nie było. Pilnowałam, żeby nie zabrudzić nikogo dookoła, żeby mieć suche ubranka do przebrania już w samym żłobku i tyle. Jeśli ktoś uważał, że jestem niekulturalna bo moje dziecko miało bluzkę w nekatarynce zamiast być utuczone suchym waflem to jego sprawa. Ja się cieszyłam, że moje dziecko skoro już jeździ tym autobusem to je zdrowe rzeczy w międzyczasie.
        Życie byłoby piękniejsze gdyby ludzie zamiast oceniać innych i porównywać się z nimi zajęli się sobą.
        • run_away83 Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 16:25
          Widzę że wyraziłam się nieprecyzyjnie i ktoś mógł poczuć się urażony, więc postaram się uściślić.

          Nie uważam żeby sam widok dziecka pijącego mleko z piersi łamał normy obyczajowe, niezależnie od tego czy to niemowlę czy spory trzylatek. Dziecko je, widok osób spożywających posiłek nie jest tabu. Może wywołać zdziwienie, zaskoczenie osób nieobeznanych z tematem, ale raczej nie wywołuje negatywnych emocji.

          Ale już widok nagiej piersi obcej kobiety, obnażonej w całej okazałości (np. przez rozciągnięty do granic możliwości dekolt), bo dziecko lubi tak się bawić, jest dla wielu ludzi szokujący lub wręcz odrażający, ponieważ naszej normie kulturowej nie mieści się obnażanie piersi w obecności obcych osób. I tak, w tym wypadku uważam że dziecko nie musi się bawić piersią mamy w autobusie. Może się napić mleka jeśli jest głodne, może się przytulić jeśli pragnie bliskości - to jest zaspokajanie potrzeb. Ale fakt że dziecko rozbiera mamę "bo to ulubiona zabawa" nie jest już zaspokojeniem potrzeby tylko pofolgowaniem zachciance. I ok, jeśli mamie to nie przeszkadza, ale w domowym zaciszu, w obecności znanych osób, które rozumieją takie zachowanie dziecka i akceptują taki widok. W miejscu publicznym (zwłaszcza typu zbiorkom, gdzie przypadkowi widzowie zwykle nie mogą się po prostu oddalić jeśli taki widok im nie odpowiada i są ściśnięci razem na małej przestrzeni) jest to już mocno ryzykowne, ponieważ łamie normy obyczajowe i uważam że jeśli ktoś czuje się zażenowany tego typu obrazkiem to ma do tego zażenowania pełne prawo.

          Chodzi o tę subtelną różnicę - pierś wystająca trochę z bluzki i ssące dziecko - ok, to jest zaspokojenie jego najważniejszych potrzeb i dziecko ma do tego pełne prawo - pierś obnażona w całej okazałości bo dziecko się nudzi i lubi się tak bawić - niekoniecznie, nie wszystkie zachcianki muszą być zawsze spełniane bez wzgląd na towarzystwo, miejsce i okoliczności.

          Odnośnie porównania do kultury osobistej i przytoczonych przeze mnie przykładów - no przecież piszesz że jecie w podróży, ale masz ze sobą ubranie na zmianę w razie draki i uważasz żeby nikogo nie pobrudzić - to jest właśnie dbanie o schludny ubiór i dobre maniery, dostosowane do potrzeb i okoliczności wink

          I odnośnie oceniania - ja nikogo personalnie nie oceniam, ustosunkowałam się do zjawiska różnych reakcji osób postronnych na karmienie piersią w miejscach publicznych i związane z karmieniem zwyczaje. Wyraziłam swoje prywatne zdanie, w celu wymiany poglądów z innymi użytkowniczkami forum. Jestem świadoma faktu że niektóre forumowiczki mają inne zdanie i akceptuję tę okoliczność smile Ale od tego jest forum żeby podyskutować smile
    • afro.ninja Re: DKO - problem miejski 18.06.13, 18:26
      Rok temu, wlasnie mialam dziecko w wieku 18 miesiecy i karmilam gdzie chcialam, ale nie w komunikacji miejskiej, bo tam sa trudne warunki.

      Ja nosilam duzo w chuscie na boku i dziecko wtedy sie karmilo, wiec moze karmilam dyskretnie, nie wiem... Nosilam tez w nosidle i karmilam, no i oczywiscie jak siedzialam.

      Ogolnie dziecko w komunikacji miejskiej sprzyja krytycznym spojrzeniom, bo jest dzieckiem, takze przyzwyczajaj sie bo i bez karmienia mozesz zaliczac takie spojrzenia.

      Karmienie na miescie mozna zlikwidowac. Moje dziecko w tym roku, wie, ze karmimy sie wylacznie w domku, co zreszta jest pozytywne, bo chetniej idzie do domu i bluzek mi nie targa. smile
    • dzidz_dzidziulec Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 12:57
      Skoro nie spotkałaś, to widocznie jezdzimy innymi liniamismile Ja często karmię w tramwaju, i doprawdy, lepiej chyba znosić widok czyjejś gołej piersi niż wrzask dziecka które domaga się mleka? Ja uważam że wyświadczam przysługę współpasażeromsmile
      Ze spraw technicznych, mniej eksponujacy piers sposob karmienia to na pewno "od dolu". A córę możesz nauczyć, że łapek się w dekolt nie kładzie (moja wie że tego nie znoszę i komunikuje inaczej że chce possać).
      • jurba Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 13:09
        jerry jak się cieszę, że w tym mieście są jednak ludzie, którzy myślą podobnie. Nasza dzielnia jest bardzo specyficzna, mieszkanie tu było moim marzeniem do czasu, aż nie zaczęłam z małą wychodzić do piachu i tu trrrach, zderzenie z lokalsami bywa bolesne. Czyli Praga, no. Na Pradze to się słabo przyjmuje, te cyce. I mamy na placach w szoku, że takiego dużego biegającego z cycem. Niania w szoku, wszyscy tu szok i niedowierzanie. Dla odmiany na szczęśliwickim placu zabaw spotkałam się nawet z uznaniem ze strony jednej z mam... Tygiel taki warszawski. Co dzielnica, to inne obyczaje.

        Podoba mi się idea edukacyjna, ale czasem faktycznie mam dość, szczególnie jak przede mną np. młody chłopak, ja młoda dziewczyna, a tu nagle trrrach... cyc wyskakuje, bo córka akurat sobie postanowiła wyjąć. I zamiast od razu do buzi to jeszcze się do pana pouśmiecha, pogada. Apaszka fajny pomysł, choć nie wyobrażam sobie w taki upał. No i do torebki upchnąć jakoś trzeba, a w moim przypadku to wyższa szkoła jazdy wink
        • afro.ninja Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 15:31
          Z pragi blisko do stu pociech, tam nikt krzywo nie spojrzy na wyciagniety cyc i karmienie malegoo dziecka.
          • jurba Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 22:51
            Zimujemy tam i przeczekujemy deszcze. Kiedyś owszem, widziałam tam matkę karmiącą dziecko w podobnym wieku, co moje. Mimo wszystko latem wolę parki ponad wszelkie kawiarnie. Ale Sto Pociech to faktycznie fajne miejsce, chyba najlepsze na jakie w tym mieście trafiliśmy, odkąd tu jesteśmy (z tych mamowych miejsc)
    • misanka Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 14:54
      > No i te komentarze, jak reagować? Odburkiwać, argumentować, tłumaczyć się, dlac
      > zego wybrałam DKP?

      raczej odburkiwać wink, ale ja bym się nie tłumaczyła (chyba, że się wywiążę dłuższa dyskusja)
      ale najlepiej to się uśmiechnąć i olewać

      moja też mówi na piersi titi, albo tito, ciekawe to bo sąsiadki syn mówił titi na smoczka (karmiony piersią przynajmniej ze 2 lata i smoczkowany do ok 1,5 roku), bo przecież po angielsku są też te "tits"
      • jurba Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 15:01
        generalnie chodzi mi o budowanie też w sobie takich umiejętności społecznych, gdzie mówię "nie podzielam twojej opinii", ale z szacunkiem do innych, nie z wyższością, ale z przekonaniem. Tyle, że w praktyce średnio mi to wychodzi, a zależy mi na budowaniu w ten sposób osobowości mojej córki, tzn. zdaję sobie sprawę, że jak się naookoło będę dawała nagabywać, to moja córka nie będzie miała dobrego wzorca. I tu już nawet nie o same piersi chodzi, ale również o baby, które etykietują moje dziecko w piaskownicy tekstami w stylu "jaka śliczna dzieczynka", lub gorzej "jaki niejadek", "to ty jeszcze tą biedną mamę męczysz?" - kiedy widzą mnie z wiszącym ssakiem u piersi, "ale łobuziak", albo moje ulubione, powtarzane namiętnie przez nianię "nic się nie stało" kiedy mała się przewróci, przestraszy czegoś itp. Jak sobie radzić z takimi właśnie babkami-potworkami co to dobrze chcą, ale wchodzą butami w moje matczyne kompetencje...

        Nie wiem, czy dobrze wyjaśniłam...
        • misanka Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 15:14
          > generalnie chodzi mi o budowanie też w sobie takich umiejętności społecznych, g
          > dzie mówię "nie podzielam twojej opinii", ale z szacunkiem do innych, nie z wyż
          > szością, ale z przekonaniem

          no chyba rozumiem, to bardzo trudne, bo np czasem emocje przeszkadzają, ale bywa, ze i rozmówca nie zrozumie intencji i w tym spokojnym "nie podzielam opinii" dopatrzy się ironii, czy co wink ja częśto miewam takie problemy, np żeby udobruchać mojego tatę dziękję mu za coś, a on zaczyna węszyć jakąś w tym złośliwość i kpinę... ehhh

          a z tymi babkami to nie ma siły chyba za- dziecko się drze, to żle, ze się drze, nie drze sie, ale chodzi ze smokiem, to też skomentują, że po co smok dużemu (akurat jestem przeciwnikiem łażenia za smoczkiem, tylko te baby po co się wtrącają tak, toż to rodziców sprawa, moim zdaniem), albo się troszczą "nie spoci się w tej czapeczce", a jak zdejmiesz to zaraz druga przylezie i powie:"przeziębi się maleństwo z gołą głowką" wink
          • run_away83 Re: DKO - problem miejski 19.06.13, 16:45
            Ja już pisałam wyżej odnośnie komentowania karmienia, ale to się tyczy właściwie wszystkich komentarzy postronnych osób odnośnie mojego postępowania z dzieckiem. Na takie uwagi odpowiadam grzecznie ale stanowczo że się nie zgadzam i sobie nie życzę, a komentującego bardzo proszę o zajęcie się własnymi sprawami i nie wtrącanie się w moje. Ze znajomymi, rodziną chętnie dyskutuję. Czasem nawet podyskutuję z jakąś przypadkową osobą jak mam czas a rozmówca zdradza oznaki umiejętniości prowadzenia konwersacji. Ale na krytyczne uwagi obcych osób wypowiadane do mnie lub dziecka tonem "moja racja jest najmojsza" reaguję ucinając temat.
    • zaisa Re: DKO - problem miejski 26.06.13, 00:38
      Jurba - gdzie na tej Pradze mieszkasz? Bo ja tam zawsze ciepło sie usmiecham do wszystkich karmiących mam. I smiesznie - w okresie karmienia syna, gdy mial koło roku, trafialam na komentarze, co ja karmie takiego dużego - niezaleznie od dzielnicy. Gdy mial dwa - jakoś trafialam na inne - swietnie, ze to robię i zebym karmila jak najdluzejsmile

      W komunikacji miejskiej karmienie bylo tylko w naprawdę awaryjnych sytuacjach. Nie czulam się bezpiecznie, jakby jakies szarpnięcie, ostre hamowanie.

      Samoobsługa bez mojej zgody tez nie byla dobrze widziana. Jak starszak miał 9m i jechalismy na wakacje, specjalnie kupilam jakies bluzki z wiekszym dekoltem, zeby przez ten dekolt piers mu podac, zwlaszcza w czasie transportu dziecia w chuscie. No i sie za bardzo nauczyl. I potem musialam odkrecac.

      Oboje, i starszy i mlodsza dosc szybko nauczyli sie znaku migowego na ssanie - ruch palca na usta, powtorzony lub zatrzymany. I nawet jak sami nie pokazywali, moje migowe pytanie pozwalalo na uzyskanie informacji. Gdy dziecko az sie swiecilo z radosci, wiedzialam na pewno, ze o to dziecku chodzilosmile A takie dyskretne pytanie, pozwalalo uniknac zbednych komentarzy np. na rodzinnym obiedzie u tesciow.

      Pamietam, ze jak syn mial 1.5 roku, jakos tak samo wyszlo, ze karmilismy sie w domu lub w sytuacjach okolomedycznych. Potem wyjechalismy na wakacje i wtedy to juz wszedzie bylo przeciez poza domem. No i mam zdjecie jak karmie 23-miesięczniaka na zakonczenie ekkowalkathonusmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka