Mój ssak zrobił się totalnym cycoholikiem w okolicy trzynastu miesięcy.
Wcześniej ograniczyłam jej ssanie do 4 razy na dobę: rano, po południu, wieczorem i raz w nocy.
Ona nie protestowała, a dla mnie to była akceptowalna liczba karmień. W ostatnich tygodniach zaczęła się domagać dodatkowych karmień, przed południem, po południu, w nocy, w sumie ssie teraz średnio 7-8 razy na dobę, prawie jak noworodek
Karmienie samo w sobie nie jest dla mnie problemem, ale martwią mnie wyjścia. Zazwyczaj jestem w domu i mogę ją karmić, jak jej się zachce. Ale jak mnie nie ma, to mam cały czas stres, czy ona nie cierpi. Teraz pracuję w domu, ale nie wiem, co będzie za kilka miesięcy, to się może w każdej chwili zmienić.
No i jeszcze wiem, że znów będę mieć super wyjazd

jak ostatnio wyjechaliśmy, młoda w dzień nie chciała w ogóle ssać, bo tyle było ciekawych rzeczy a ja chodziłam z koszmarnym bólem piersi i koszulką mokrą do pasa. Teraz wyjeżdżamy na święta i pewnie będzie to samo. Znów muszę wziąć laktator, żeby się ratować, a miałam nadzieję już go nie wyciągać.
Moje pytanie: czy to jest normalne, że takie duże dziecko nagle zostaje cycoholikiem? Kiedy jej to przejdzie, jeśli w ogóle?