Dodaj do ulubionych

2,5 roku ssania - mam kryzys

05.06.14, 09:42
Mam jakiś kryzys w temacie naszego KP. Zaczyna mnie powoli denerwować. W zasadzie od ponad roku niewiele się w tym temacie zmienia. KP jest do drzemki (w weekend, w tygodniu przedszkole lub tata), na przywitanie po przedszkolu (czasem, ale to czasem, zdarza się że córa jest w tak super nastroju, tak nakręcona, że od razu idziemy się bawić/na spacer i wtedy KP wypada) no i oczywiście wieczorem i w nocy. Córka budzi się średnio po 2-3 godzinach od zaśnięcia i jeszcze z raz-dwa w nocy. Śpimy razem. Mam wrażenie, że to się nigdy "samo" nie zmieni sad

Ja wiem, że ona potrzebuje bliskości i tego ssania, żeby dać radę w przedszkolu (swoją drogą świetnie sobie daje radę...), ale ja zaczynam być zmęczona... Najbardziej mnie wkurza to nocne dydolenie, jakoś tak fizycznie mi to przeszkadza, denerwuje mnie. Wszelkie próby wprowadzenia zamienników w postaci taty, tulenia etc nie działają w nocy - wieczorem udaje się czasem zasnąć z tatą, ale to raczej w weekend jak jesteśmy razem i nie ma deficytu mamy.Przytulać się nie chce jak leżymy, ewentualnie chce leżeć na mnie. Hasło "mleko śpi" czy inne tego typu tłumaczenia też nie działają w nocy - w sumie oboje z mężem jesteśmy śpiochy więc nic dziwnego że i córa w nocy mało kontaktowa.

Powiedzcie coś pocieszającego.
Obserwuj wątek
    • lucky80 Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 05.06.14, 10:30
      Heh, zdarza mi się mieć to samo uczucie, choć karmię nieco krócej - 25 mscy na dziś.
      Całe szczęście, ze nie śpię z małym bo by chyba nie puszczał piersi z buzismile. Muszę przyznać, że od jakiegoś miesiąca rzadko wstaję do niego w nocy, przestał się dopominać, ale jeśli jest więcej niż 2 nocne pobudki, jestem wściekła..niestety. Pracuję już od dawna, mam jeszcze starsze dziecko.
      Ja mam z kolei problemy z tym, że nie mogę nigdzie bez niego się ruszyć, a tego niestety wymaga czasem życie - a tu powinnam jechać w delegację, a nie jadę, a tu mi się chce jechać np na openera, a nie wiem jak to rozwiązać, etc...
      Ja uważam, że jeżeli jesteś gotowa odstawić, po prostu to zrób.
      Mi chyba wciąż jeszcze aż tak nie przeszkadza kp, żeby to zrobić...Ale może wkrótce...
      Głowa do góry, każda z nas ma takie kryzysy...
      • jehanette Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 05.06.14, 12:34
        > Ja uważam, że jeżeli jesteś gotowa odstawić,

        Ha, ja może i jestem (choć tak naprawdę denerwują mnie nocne pobudki, a tu wcale się nie musi zmienić po zakończeniu KP), ale dziecko nie jest jak widać... I co z tym fantem zrobić? sad

        > po prostu to zrób.

        Nie mam pojęcia jak to "po prostu" zrobić. Po prostu to córka zrzuciła pieluchy - jak sama była gotowa, bo też nie wiedzieliśmy, jak to zrobić... no więc cierpliwie czekaliśmy, kupiliśmy wspólnie nocnik, czytaliśmy książkę. Są jakieś książki dla dzieci o kończeniu KP???

        Nie potrafię mówić do swojego dziecka per "Jesteś już taka duża, powinnaś przestać już pić mleko od mamy/spać we własnym łóżku/nosić majtki" kiedy widzę, że to nieprawda. Córka sama podkreśla że jest "mała", prosi czasem żeby ją nosić "jak dzidziusia" owiniętą w kocyk, chyba nie czuje się jeszcze "dorosła"...
        • mama.rozy Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 05.06.14, 13:24
          wiesz, ja mojemu mogłabym mówic wszystko, ale średnio zajarzy wink
          skończył 2 lata w maju smile
          jak sobie radzę z kp? czasem wyjeżdżam na cały dzień. mi pomaga. wracam wieczorem, dziecko żyje, mniej mnie denerwuje
          w nocy już go odkładam do jego łóżka- i nie wiem, kiedy się budzi, bo małż po niego wstaje
          poprzednie ssaki mi się -w porównaniu z nim- szybko odstawiały, ale i też byłam w kolejnej ciązy, to im wystarczało wink
          temu, mam wrażenie, nic nie jest straszne...
          • jehanette Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 05.06.14, 13:28
            No właśnie mamy w planach kupno łóżka dla Młodej, jak wymyślimy, jak to zmieścić w sypialni. Potem będzie urlop który świadomie zaplanowaliśmy w domu - neidawno się przeprowadzilismy i chcemy się nacieszyć nowym mieszkaniem -i wtedy myślę że będzie szansa na przyzwyczajenie się Młodej do tego mebla. Bo będziemy razem.
            Odpoczynek niby mam w pracy, ale w sumie w ciągu dnia to nie jest dla mnie problem, tylko te noce mnie denerwują.
            • mama.rozy Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 05.06.14, 13:38
              mnie teraz drazni jak się dosysa przed okresem, chyba hormony
              u nas łóżeczko jeszcze po najstarszej, takie rozsuwane,kiedyś w ikei były, nie wiem, czy są nadal
              ale pamiętam,że jak chwilę wynajmowaliśmy, to dziecię lądowało na materacu na podłodze, takie dziecię mniej więcej w tym wieku
              mojego zanoszę wieczorem, jak mi padnie przy piersi, od jakiegoś czasu chce mi się wstac i go odłożyc, wcześniej po prostu się obracałam i spałam od razu wink
              więc tak naprawdę to on nie wie, gdzie ląduje wink a jak się budzi, tonie zapalamy światła, tylko go przynosimy do nas i już z nami śpi do rana
            • jurba Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 22.06.14, 12:22
              napisz jak z łóżkiem wypali. Też mam 2,5-rocznego ssaka, który zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy - ciągnie cyca co chwila. I choć nie chcę kończyć, to też jestem podirytowana (Szczególnie sytuacjami, kiedy ucieka od obowiązków w cyca - np. proszę ją, żeby odłożyła zabawki a ona już wisi na cycu! To samo na zajęciach dodatkowych, kiedy Pani o coś ją prosi - przybiega do mamy i do cyca) i marzę o tym, żeby ją przeprowadzić do własnego łóżeczka, tym bardziej, że sama deklaruje, że chce! Że chce mieć własne łóżeczko! Ale nie mamy miejsca w jej pokoju na dwa łóżka, teraz śpię z nią i boję się tego, że po wywaleniu dużego i zastąpieniu go małym - dziecięcym - zyskam tyle, że będę musiała w nocy wstawać, żeby ją nakarmić w niewygodnej pozycji w małym łóżku, by potem wrócić do salonu i tam człapnąć w zwykłym. I tak co dwie godziny...

              --

              good-enough.pl/
    • fizula Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 05.06.14, 23:45
      Wydaje mi się, że taki kryzys jest właśnie w tym wieku. A kilka miesięcy później dziecko zupełnie inaczej zaczyna funkcjonować: szalona różnica. Trudno sobie nawet wyobrazić w tym momencie. Pamiętam, że tak miałam przed ostatnią prostą u najstarszego synka i kilka miesięcy później pięknie się odstawił.
      Jak mogłabyś wypocząć?
      Ja już nie mogę się doczekać urlopu mojego męża i całodziennego wspólnego wędrowania. To mój ulubiony wypoczynek.
    • katriel Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 06.06.14, 00:13
      A długo ssie, jak już ssie?
      Pytam dlatego, że piszesz o fizycznie wkurzającym ssaniu nocnym.
      Mnie też jakoś zaczęło przeszkadzać ssanie mojego synka (ma 2,4). Niby nie boli,
      a drażni, trochę jakby łaskocze, zwłaszcza jak jeszcze łapką za pierś złapie, ogólnie
      masakra. Piersi nigdy na twardo nie odmawiałam, ale marudziłam, tłumaczyłam że
      mi to przeszkadza, drażni, łaskocze... i jakoś tak dorobiłam się dziecięcia, które
      budzi się, ssie 10 sekund z jednej piersi, 20 z drugiej (po czym - zależnie od pory
      nocy i okoliczności - śpi dalej, wstając oświadcza "ja chcę do taty", albo pyta "gdzie
      jest moje auto????"). Drażni dalej, ale co pół minuty to nie dziesięć.
      • jehanette Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 06.06.14, 13:17
        No właśnie jakoś tak łaskocze, irytuje na nieokreślonym poziomie. Nie wiem ile ssie, ale bliżek 5 minut niż 5 sekund. Rzadko "wisi". Najbardziej mnie irytuje podczas tego pierwszego przebudzenia, kiedy często wcale nie chce mleka, tylko ssania dla ssania. Nawet ja czasem wezmę ją na ręce i to ją uspokoi, to potem jak ją odkładam budzi się i jest ssanie. To jest najbardziej irytujące, tym bardziej że przychodzę do niej wtedy oderwana od czegoś co robię, od swojego relaksu i mnie to wkurza - kiedy ja w końcu będę spędzać wieczory jak człowiek a nie jak uwiązana matka?? wink.
        • psotkasia Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 08.06.14, 12:23
          W tym wieku mojego Ssaka, okazało się, że jestem w ciąży i kp też bardzo zaczęło mnie irytować. I nie wiem, czy to kwestia wieku czy ciąży, hormonów, nastawienia... Udało nam się ograniczyć karmienia, ale łatwo nie było (założyłam tu nawet wątek o tym).
          • gkoz Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 08.06.14, 19:54
            moj ssie żeby zasnąć, to mu pomaga, jak chce mu się pić pije wodę, w lipcu kończy 3 la
            • gkoz Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 08.06.14, 19:57
              3 lata, mnie wkurza gdy ssie na sucho, on twierdzi że mleko jest, w nocy budzi się i mówi munia proszę, potem drugiego proszę i nie umiem odmówić, liczę na samoodstawienie smile
              • jehanette Gkoz 09.06.14, 14:24
                No to liczymy razem, tyle że ponoć - "Umiesz liczyć, licz na siebie big_grin

                W ciąży nie jestem i nie zamierzam być, ale faktycznie jak jestem w okolicach okresu to bardziej mnie to dydolenie irytuje.
    • asia_i_p Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 12.06.14, 08:31
      Z mojego doświadczenia z pierwszym dzieckiem, rzeczywiście najciemniej jest zawsze przed świtem. Ilekroć zatrzymanie na jakimś etapie w rozwoju córki zaczynało mi na dobre dokuczać, tylekroć jeszcze parę dni i było po wszystkim.
      Więc może za parę dni zaskoczy - moją chyba właśnie w tym wieku udało mi się przestawić na jedno karmienie na dobranoc.
    • yuppiki Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 13.06.14, 21:46
      w nocy kiedy jeszcze karmilam tez mnie dydolenie denerwowalo, bo bylam zwyczajnie zmeczona i chcialam spac a nie karmic. gdy syn mial 1,5 roku zakonczylam nocne dokarmianie. przez 2,3 noce dawalam mu wode, nie chcial jej pic, piersi odmawialam. byly histerie ale szybko sie oduczyl i przesypial noc ciurkiem.w dzien karmilam na zadanie
    • ta_karola Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 14.06.14, 12:37
      Mnie też zaczęło przeszkadzać nocne karmienie więc przestałam karmić i mój synek już się nie budzi. Zaczęło mnie również denerwować częste podchodzenie i proszenie o pierś i także to zmieniłam. Karmię rano i wieczorem i czasami po południu. Obecnie osiągnęliśmy taki kompromis i obydwoje dobrze się czujemy. Przecież w tym wieku można spokojnie ograniczyć, mamy uczucia też są ważne, nic na siłę.
    • mann_a Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 22.06.14, 17:02
      Karmię 24 miesięcy i też mam takie dni, że kp wkurza mnie straszliwie. Fizycznie trudne do zniesienia, właśnie tak jak tu piszecie, jakieś łaskotanie, ciumkanie, okropnie to irytujące. Ograniczam więc pierś bez wyrzutów sumienia. Je 2-4 razy na dobę.
      • jos_h Re: 2,5 roku ssania - mam kryzys 23.06.14, 19:44
        Mój synek ma 21 miesięcy. Jeszcze do niedawna uwielbiałam karmić piersią, ale jakiś czas temu nagle, nawet nie wiem kiedy, zaczęło mnie to .. drażnić. Mam tak jak Wy! ( Jaka to ulga przeczytać, że nie tylko ja tak mam! ) Zaczęło mnie to męczyć fizycznie, głównie karmienie nocne!- kiedyś nie przeszkadzało mi wcale a teraz.. no takie ciumkanie, kiedy cżłowiek chce spać. Ale zaczęło mnie też irytować, bo to karmienie na żądanie sprawiło, że spożywanie codziennych, innych niż mleko, posiłków było takie chaotyczne, takie.. niewiadome, zgadywanka po prostu. Nigdy do końca nie wiedziałam czy synek się właśnie moim mlekiem najadał do syta czy za pół godziny będzie chciał 'zwykły' obiad czy dopiero za 3 godziny eh Tak naprawdę to zaczęłam mieć wrażenie, że w dzień to on już mało co rzeczywiście je a więcej po prostu ssie, dla przyjemności. Takie uzależnienie, jak od smoczka. Dla mnie to już takie przyjemne po prostu nie było.
        I tak właśnie, prawie z dnia na dzień, odstawiłam karmienie dzienne zupełnie. Tłumaczyłam cierpliwie, że już nie jest dzidziusiem a dużym chłopczykiem jak tatuś- a tatuś przecież nie je mleczka w dzień ( w nocy też nie hehe wink - ale o tym nie wspominałam) . Że piersi mamy w dzień już nie produkują mleka, ale że można się do nich przytulić itd itp. Dzienna drzemka przesunęła się przez to na pewien czas z 14tej na 17 - bo bez piersi to już nie tak łatwo zasnąć. ( Ale tu sukces, nauczyłem się, że w dzień w mamę można się wtulić i zasnąć, bez podjadania! - super po prostusmile .. I , że zamiast mleczka trzeba zjeść śniadanko, obiadek, kolację.. a mleczko będzie wieczorem. Cóż.. łatwo nie było, ale dało radę. Trochę żali, trochę płaczu, trwało to z tydzień. Ale zupełnie inne życie smile Jest super, dziecko zjada wszystkie posiłki, chętnie, do syta. Przynajmniej tu jest spokój, problemu nie ma a piersi odpoczywają smile Odczułam duużą ulgę, a wydaje mi się, że mały już taki duży, że w sumie szybko się przestawił i z zadowoleniem wcina wielkie kawałki kiełbachy wink Karmienie wieczorne i nocne niestety ciągle uskuteczniamy, co zrobić. Ale w najbliższym czasie będziemy likwidować nocne podjadanie. Z pomocą taty - musi się udać, bo już siły nie mam. Karmienie na dobranoc planuje zakończyć jako ostatnie, nie planuję jeszcze kiedy, zobaczymy jak wyjdzie. pozdrawiam serdecznie wszystkie karmiące mamuśki, tak nas coraz mniej, wspierajmy się, dzielne jesteśmy! big_grin
    • jehanette 2 lata 9 miesięcy, nic się nie zmienia... 25.09.14, 14:11
      Znów mam kryzys... taak, to się zbiega z okresem, kiedy mamy jest "mniej"... w czerwcu miałam kilka wieczornych spotkań, teraz też i jest masakra... Chyba do podstawówki pójdzie nadal karmiona piersią uncertain Łóżko też nie kupione, nie ma sensu - mąż zmienił pracę w lecie, przeorganizowała się nam trochę codzienność, młoda jest dłużej w przedszkolu i potrzebuje tego ssania... Jak KP się skończy, to chyba naprawdę nie będę chciała mieć więcej dzieci. Wiem że to dla mojej córki i naszej bliskości ważne, nie okazuję jej że mam dość (chyba że w nocy mówię że mi niewygodnie, że już śpimy, że może ją przytulę...), ale mam dosyć...

      Tyle dobrego, że ssanie w dzień ogranicza się do ssania "powitalnego" po przedszkolu, a w weekendy - do "drzemkowego". Nie mam przynajmniej problemu ciągłego proszenia o pierś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka