Dodaj do ulubionych

Tolerancja dla "złotego środka" - smutne...

14.09.05, 11:59
Byłam ostatnio w Chorwacji, gdzie widziałam rodziny różnych narodowości z
dziećmi. Tam nie wstydziłam się karmić piersią mojego 2,5-latka w miejscu
publicznym np. na plaży. Co więcej, kilka razy spotkałam się ze słowami
uznania!

W naszej kulturze nie ma zrozumienia dla wszystkiego co wykracza poza "normę"
(???). Ludziom przeszkadza wszystko co jest "nietypowe": inny kolor skóry,
niejedzenie mięsa, inna religia niż rzym.-kat. i inne.

Jeśli chodzi o karmienie dziecka, są to:
karmienie butelką "zbyt wcześnie" (nawet, o zgrozo!, tuż po narodzinach)
oraz karmienie piersia powyżej 1-go roku życia.

Szukam na tym forum wsparcia, bo spotykam sie z szykanami i głupawymi
uśmieszkami zbyt często. Już nawet kilku lekarzy przy przepisywaniu leków dla
mnie podpowiedziało mi zakończenie karmienia.

Większość znajomych nawet nie wie, że wciąż kontynuuję.

Dlaczego wszyscy muszą się ustosunkowywać do moich decyzji? Mówią "Ja bym tak
nie mogła" "To nie jest normalne". A nawet, jak już pisałam kiedyś pewna pani
psycholog:"Robisz dziecku krzywdę, ja karmiłam tylko 8 miesięcy"

Smutne. Bo co to kogo obchodzi? Nie zamierzam nikomu tłumaczyć mojego
stanowiska na ten temat, ani kłócić się. Dziecku nie robię krzywdy, tylko
ufam naturze. Skończy jak będzie chciał. To przecież moja sprawa... sad
Obserwuj wątek
    • kasiula.m Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 14.09.05, 12:01
      "złoty środek" to może nie doskonałe określenie. Chodziło mi o normy, czyli
      coś "pomiędzy".
      • hania.robus Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 14.09.05, 22:04
        Jesteśmy z Toba(ja i mój synuś, kochający cycać) i mocno trzymay kciuki za Twoje
        decyzje. Niestety wielu z nas uwaza, że wie wszystko najlepiej i ich zdaniem ich
        rady, opinie sa bezcenne i nalezy je wprowadzać w życie. A moze to zazdrość,
        moze tez by tak chcieli???Z ta zazdroscią, to może tak nie do końca prawda, ale
        ja sobie tak to zaczęłm tłumaczyć i jakoś mi za taką świdomościa łatwiej.
        Komentarze odnośnie np. karmienia tak dużego dziecka piersią, spani dziecka w
        moim łóżku...jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam i robię to ostentacyjnie,
        a co tam. Inni mogą ostentacyjnie i z dużą częstotliwością wygłaszać swoje
        poglądy, pomimo,że wiedzą, że sobie tego nie życzę, to ja też mogę ostentacyjnie
        ignorować to co oni mówią. Nie przejmuj sie karmiąca mamusiu, mądrzejsi od nas i
        wszystko wiedzący zawsze się znajdą. Pozdrawiam.
    • millagross Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 11:33
      kasiula.m napisała:

      > Dziecku nie robię krzywdy, tylko
      > ufam naturze. Skończy jak będzie chciał. To przecież moja sprawa... sad


      ciekawe czy dziecko samo będzie chciało iść do szkoły i czy nie będziesz ( w
      razie czego) go przymuszać, bo przeciez ufasz naturze smile)) dziecko w wieku 7
      lat samo powinno poczuc ciąg do szkoły?
      • moofka Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 11:51
        millagross napisała:

        > kasiula.m napisała:
        >
        > > Dziecku nie robię krzywdy, tylko
        > > ufam naturze. Skończy jak będzie chciał. To przecież moja sprawa... sad
        >
        >
        > ciekawe czy dziecko samo będzie chciało iść do szkoły i czy nie będziesz ( w
        > razie czego) go przymuszać, bo przeciez ufasz naturze smile)) dziecko w wieku 7
        > lat samo powinno poczuc ciąg do szkoły?
        ____________________________
        ciekawe co wnoszą takie wypowiedzi
        zeby tak chociaz cos z sensem
        a to tak widze, przyjsc pierdnąć i pojsc
        jesli chociaz tobie ulzylo, to jak rozumiem, cel został osiągnięty uncertain
        • mamanikolki Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 14:37
          Dziewczynki, myślę, że musimy trzymać się razem i nie poddawać! Po prostu karmy
          nasze maluszki, nie zważając na przykre słowa ogółu. Te wszystki kobiety
          karmiące za krótko robią dużą krzywdę swoim maluszkom, one nie dojrzały chyba
          do bycia mamusiami. Ale nie przejmujmy się i karmy! Ja zamierzam karmić tak
          długo, jak moja Niki będzie chciała.
          Pozdrawiam mamusie karmiące-
          Zakochana w długim karmieniu Mama Nikolki
          P.S. Moofka, chyba mówi się "piardnąć", ale nie jestem pewna.
        • millagross Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 20.09.05, 16:16
          moofka napisała:
          > ____________________________
          > ciekawe co wnoszą takie wypowiedzi
          > zeby tak chociaz cos z sensem
          > a to tak widze, przyjsc pierdnąć i pojsc
          > jesli chociaz tobie ulzylo, to jak rozumiem, cel został osiągnięty uncertain


          można było sie spodziewać- wszyscy, którzy uważają, ze długie karmienie piersią
          jest już tylko kaprysem matki, której wydaje sie że daje dziecku Bóg wie co,
          uważani są za niespełna rozumu. wy same nawet lekarzy, którzy odradzaja tak
          długie karmienie, traktujecie jak głupców. to ma być złoty środek, a wy same
          hipertolerancyjne. kon by się usmiał!
          • moofka Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 20.09.05, 16:50
            uwazac to jedno
            ale dobrze umiec uzasadnic dlaczego
            ty tylko napadlas na dziewczyne nie uzasadniajac dlaczego
            dla samej przyjemnosci napasci
            i jeszcze ten siedmiolatek ??
            siedmiolatka nie karmi
      • kasiula.m Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 21.09.05, 09:41
        millagross napisała:

        > kasiula.m napisała:
        >
        > > Dziecku nie robię krzywdy, tylko
        > > ufam naturze. Skończy jak będzie chciał. To przecież moja sprawa... sad
        >
        >
        > ciekawe czy dziecko samo będzie chciało iść do szkoły i czy nie będziesz ( w
        > razie czego) go przymuszać, bo przeciez ufasz naturze smile)) dziecko w wieku 7
        > lat samo powinno poczuc ciąg do szkoły?


        Na obowiązki przyjdzie czas...
        Mojego prawie 5-latka już "dopadło", wiele rzeczy już musi lub powinien smile
        Np. chodzić do przedszkola.



    • situsia Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 15:58
      Widzę, że i nasze forum stało się miejscem, nie wiem co mających pokazać
      zagrywek (spotkałam się z ww "mamusiami" na innych forach).
      Nie odpowiada mi to wulgarne słownictwo ani pyskówki.
      • gosiak7619 Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 16:14
        ...też to tak odbieram.
        Słownictwo świadczy o kulturze osobistej , tego im brakuje : (((
        • elza78 Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 16:22
          piszecie o zlotym srodku to poczytajcie same co wypisujecie jak dla mnie tez
          wykazujecie ekstremalne poglady wzgledem innych smile
          karmic w mieksc publicznym mozna tak zeby nikt nie widzial, a nie wystawiac
          wszystko ogolowi do ogladu w celu uzyskania pochwaly karmienia przez obcych
          ludzi... zgroza smile
          • elza78 Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 16:24
            pierwsza zasadnicza sprawa jest to dla kogo karmicie, dla dziecka czy po to
            zeby was ludzie pochwalali i piali na wasza czesc peany?? jesli to drugie to
            moz elepiej zakonczyc karmienie, a jesli to pierwsze to co was interesuje co
            ludzie powiedza??
            ja tam robie swoje smile
    • moofka Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 17:09
      kasiula.m napisała:

      > W naszej kulturze nie ma zrozumienia dla wszystkiego co wykracza poza "normę"
      > (???). Ludziom przeszkadza wszystko co jest "nietypowe": inny kolor skóry,
      > niejedzenie mięsa, inna religia niż rzym.-kat. i inne.
      ____________________________
      tylko dziwnym trafem kazdy norme umieszcza gdzies tak na poziomie swoim smile
      kto karmi ogolnie przyjete pol roku ten krzywi sie zarowno na widok butelki jak
      i roczniaka przy piersi
      i bez zadnego zazenowania bedzie obrzucał w formie malo wybrednej zarzutami
      (jak millagros na przyklad w tym watku - jesli kogos moja odpowiedz urazila, to
      przepraszam, unioslam sie smile
      ostatnio wyjątkowo duzo tego na forum, w sumie nic nie wnosi, a na celu ma
      jedynie bezinteresowne dokuczenie
      dlatego tylko, ze ktos smie inaczej
      i ty chcyba tez brakuje tego o czym pisala kasiula
      dlaczego kazdy czuje sie upowazniony komentowac czyjes wybory, skoro i matka i
      dziecko sa zadowolone, a krzywdy nikomu nie robią

      pozdrawiam
      • dagmama Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 17:49
        "pierwsza zasadnicza sprawa jest to dla kogo karmicie, dla dziecka czy po to
        zeby was ludzie pochwalali i piali na wasza czesc peany?? jesli to drugie to
        moz elepiej zakonczyc karmienie, a jesli to pierwsze to co was interesuje co
        ludzie powiedza??"

        W zasadzie nie chodzi o peany, tylko zwyczajną tolerancję.
        Jeśli już komuś przyznam się, że karmię półtora roku, niech ten ktoś powie:
        "Naprawdę? A ja tylko sześć miesięcy", a nie, że zwariowałam, wykończę się itd.
        Zapewniam, że to przykre, nawet jeśli niespecjalnie przejmuję się tym, co ludzie
        powiedzą.
        Pozdrawiamsmile


        • elza78 Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 21:06
          dagmamo, ja juz przez trzy miechy ktore moj synek jest na smiecie, zrozumialam
          ze pewne dobre rady i nietaktowne pytania czy inne takie tam komentarze
          wszystkowiedzacych osob trzecich trzeba zwyczajnie "olewac" w koncu to jest
          moje dziecko i ja wiem jako matka co jest dla mojego dziecka najlepsze zarowno
          w sprawie karmienia jak i pieluch (tez odwieczny problem, pampers czy tetra) i
          innych i dobre rady mam w nosie a komentarze puszczam mimo uszu, wiem ze jest
          to moze denerwujace jesli ktos ci sie wpycha z kopytami w twoje sprawy intymne
          bo w sumie karmienie do takich nalezy, ale wtedy mozna tej osobie powiedziec
          zeby pilnowala swojego nosa lepie, a jesli to osoba starsza puscic mimpo uszu,
          i wszyscy beda szczesliwi i zadowoleni nieprawdaz?
          to zasada zlotego srodka smile nie patrzcie na innych tylko robcie swoje skoro
          uwazacie ze jest to najlepsze dla was i waszych dzieci...
          • elza78 Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 21:06
            swiecie mialo byc - literowka hihi
            • dagmama Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 22:01
              "ale wtedy mozna tej osobie powiedziec
              zeby pilnowala swojego nosa lepie, a jesli to osoba starsza puscic mimpo uszu,
              i wszyscy beda szczesliwi i zadowoleni nieprawdaz?"

              Masz rację, Elzosmile
              Jednak wiele naszych dyskusji ten temat bierze się stąd, że słowa krytyki
              słyszymy od lekarzy.
              Szanuję lekarzy i ich słowa trudno mi pogodzić z moim osobistym przekonaniem, że
              karmiąc dziecko "nietypowo długo" robię to dla jego dobra.
              Zdążyłam już być pouczona przez okulistę, ginekologa i internistę (moje dziecko
              nie chodzi do lekarzabig_grin)
              Pozdrawiam
              • elza78 Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 19.09.05, 22:47
                ja tez zauwazylam ze niektorzy polscy lekarze maja jakies dziwne poglady, coz w
                koncu to takze jest pokolenie dajmy na to mojej mamy ktore to karmilo wszystkie
                dzieci butla a 3 miechy karmienia piersia to byla gorna granica, wtedy wszystko
                bylo inaczej...
                robmy swoje, ja tez misia np tormentiolem nie smaruje i plesniawek nie
                zwalczalabym aphtinem gdyby je mial...
                • gosiak7619 Re: elza78 19.09.05, 23:10
                  elza78 napisała:


                  > robmy swoje, ja tez misia np tormentiolem nie smaruje i plesniawek nie
                  > zwalczalabym aphtinem gdyby je mial...
                  >
                  to żart? Zastanawiam się kim jesteś , czemu piszesz takie bzdury i atakujesz
                  te preparaty farmaceutyczne???
                  • elza78 Re: elza78 20.09.05, 14:27
                    no nie no, wiesz co poczytaj lepiej ulotki farmaceutykow to po pierwsze bo oba
                    te preparaty zawieraja kwas borny, (lub jego sole) ktory jest niedopuszczony do
                    stosowania u niemowlat i dzieci do 3 roku zycia, aphtin w ogole mozna u dzieci
                    stosowac od 11 roku zycia, zarzucasz mi ze pisze bzdury, niestety w naszym
                    kraju jest tak ze lekarze przepisuja te specyfiki dla dzieci i niemowlat
                    niewiadomo dlaczego...
                    z czystej rutyny, tak samo jak atakuja wasze dlugie karmienie piersia z czystej
                    rutyny a kim jestem hmmm mam ci sie przedstawiac z imienia i nazwiska??

                    linki do dyskusji na temat tormentiolu:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=29237141
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=29252122
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=27577827&v=2&s=0
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=25590876&v=2&s=0
                    cos jeszcze na temat jesli chcesz poczytac to znajde, to linki ktore znalazlam
                    w przeciagu pieciu minut...
                    zarzucasz mi jakies kpiny a sama nie zadalas sobie trudu zeby cokolwiek w
                    temacie poszukac aby zrozumiec czemu napisalam to co napisalam smile

                    druga sprawa - tak wlasnie wyglada wasza tolerancja tutaj, najlepiej wsiasc na
                    kogos nawet nie zadawszy sobie trudu poczytania czegokolwiek w temacie o ktorym
                    pisze i zjechac dla zasady, soras ale to jest conajmniej smieszne big_grin
                    bo moze gosiak nie zauwazylas faktu ze w sumie was bronie i pisze zebyscie sie
                    nie przejmowaly glupimi docinkami, bycmoze to za duzo jak na twoje IQ zeby
                    pojac to co wynika z moich postow, ze tormentiol i aphtin w tym watku to sprawa
                    poboczna smile
                    • elza78 rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 105, 20.09.05, 14:38
                      www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2002/020934s/020934s2
                      tormentiol i aphtin zawieraja kwas borny (aphtin) lub tetraboran sodu
                      (tormentiol)...
                      nie wiem czy w obliczu tego rozporzadzenia nadal gosiak twierdzisz ze moj post
                      to zarty smile
                      • dagmama Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 14:55
                        Ja też tego nie miałam.
                        Kupiłam sobie, na zajady, babka w aptece mi poradziła i zdziwiła się, że mam
                        dziecko, a tormentiolu w domu nie mam.
                        Ale ja w ogóle tak ostrożnie z lekami...
                        • elza78 Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 14:58
                          tez mam w domu i aphtin i tormentiol, bo wodiedzialam sie o ich szkodliwosci
                          pozniej niz je kupilam, na szczescie przed smarowaniem nimi dzieciaka...
                          • moofka Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 15:04
                            elza78 napisała:

                            > tez mam w domu i aphtin i tormentiol, bo wodiedzialam sie o ich szkodliwosci
                            ___________________________
                            a ja dopiero teraz smile
                            aphtin raczej wszedzie polecali na plesniawki - na szczescie nigdy ich nie
                            widzialam
                            a tormentiol to moja tesciowa uwielbia - na wszystko smile

                            slyszalam tez szamanski sposob na plesniawki od pań w zlobku mojego synka
                            uwaga wrazliwcy - pedzlowac moczem
                            bleeeee
                            i one z dziecmi pracują ...
                            >
                            • elza78 Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 15:28
                              moofka na plesniawki wiem z enystatyne przepisywali, ale ona na recepte smile moim
                              zdaniem aphtin tez powinien byc na recepte, w sumie co z tego jak mi na szkole
                              rodzneia to polecono, na szczescie maly nigdy plesniawek nie mial i zanim
                              zdazylam posmatrowac to sie dowiedzialam ze jest szkodliwy...
                              • elza78 Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 15:29
                                a z moja mama to samo tormentiol = panaceum na wszystko co ze skora u dziecka
                                nie tak jest od potowek po ciemieniuche...
                            • fizula Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 15:52
                              Moofka, nie gniewaj się, ale nie jest to szmpański sposób, tylko bardzo
                              skuteczny sposób. Zastosowany na mojej Liduśce przeciwko pleśniawkom: ani
                              nystatyna, ani Aphtin ani inne świństwa nie mogły wyleczyć pleśniawek. Więc
                              rzeczywiście zaczęłam stosować ten sposób, który też wydawał mi się podejrzany,
                              ale że żadne lekarstwa nie były skuteczne, więc się go imałam. I wreszcie po
                              dwóch miesiącach nieskutecznego leczenia różnymi farmaceutykami, po
                              przecieraniu buziaka dziecka jego świeżo zasiusianą pieluszką tetrową
                              pleśniawki ustąpiły.
                              Pozdrowionko!
                              • moofka Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 16:09
                                fizulu smile
                                one tez chwaliły ze nie ma nic skuteczniejszego
                                ale jak pomyslalam o siuśkach w tej maleńkiej buzi, to mi jakoś tak
                                nieprzyjemnie było ...
                                • mamanikolki Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 20.09.05, 20:59
                                  Moofciu, Ty pewno jesteś z białostockiego albo podlaskiego? Poznaję po takich
                                  fajnych gwarowych wyrażonkach. Wiem, bo mam ciocię pod Białymstokiem i wujka w
                                  Podlaskim i oni też taką lekką gwarą mówią.
                                  pozdrawiam wszystkie długo karmiące mamusie
                                  Zakochana w długim karmieniu Mama Nikolki
                                • fizula Re: rozporzadzenie ministra Rok 2002 - Dz. U. Nr 21.09.05, 10:23
                                  Dla mnie też miłe to nie było, ale jak dwa miesiące leczyłam ją różnymi lekami
                                  i nic nie pomagało, to w końcu i takiej głupiej metody się imałam ;o)
                    • gosiak7619 Re: elza78 20.09.05, 20:08
                      ok.przepraszam , że byłam nie miła .
                      Napisałam farmaceutyki a nie środki do pielęgnacji!
                      1)Większość farmaceutyków , ma działanie uboczne.
                      2)Ulotki leków są dla lekarzy a nie pacjentów.
                      3)Do lekarzy należy wybór leków i podjęcie decyzji odnośnie leczenia ,czy
                      przyniesie więcej korzyści czy wręcz odwrotnie.

                      Jeżeli jesteś taką znawczynią to napewno wiesz , że maść pośladkowa(która jest
                      dość często stosowana na pieluszkowe zapalenie skóry, zresztą polecam ją )
                      zawiera właśnie kwas borny!!!! Bo jest to maść!!! A nie krem!
                      Rozumiem , że nie każdy musi mieć wiedzę na ten temat .
                      • tijgertje Re: elza78 21.09.05, 12:28
                        Dziewczyny, tak lubie sobie tu poczytac, nie odbierajcie mi prosze tej
                        przyjemnosci. Wasza dyskusja doprawdy nie ma sensu. NIe wiem, co chcecie przez
                        to osiagnac. Na wlasnej skorze przekonalam sie, ze ulotki jednak trzeba czytac,
                        bo lekarze sa tylko ludzmi i dyplom medycyny nie powoduje ich nieomylnosci i
                        nie daje im wiedzy o wszystkim. Opinie lekarzy bywaja sprzeczne i to do nas,
                        rodzicow nalezy decyzja, czy takiemu lekarzowi i jego decyzjom ufamy czy nie. O
                        tym samym lekarzu kazdy moze miec inna opinie i ma do tego prawo, wiec
                        przytaczanie argumentow za czy przeciw nie ma sensu. Od siebie rzuce wam jeden
                        przykalad. Moje dziecie poltraroczne dostalo lek dla dzieci od 6 lat. Mimo
                        moich watpliwosci lekarz uznal w jego przypadku ten akurat lek za najlepszy. Z
                        apteki dzwoniono do lekarza z pytaniem, czy to rzeczywiscie o ten lek chodzilo,
                        bo 3 obecne aptekarki mialy ogromne watpliwosci, czy dziecko powinno ten lek
                        otrzymac. NIe bylam do konca przekonana, zadzwonilam do innego lekarza z prosba
                        o jego opinie. Wlasciwosc recepty zostala potwierdzona. Mimo watpliwosci jednak
                        zaufalam lekarzom i lek podalam. Chodzi o spray do nosa. Po 10 minutach dziecko
                        zaczelo wrzeszczec, nos, usta, jezyk i wszystko wokol okropnie mu spuchlo.
                        Pojechalam na pogotowie, gdzie uslyszalam, ze skoro ten lek zostal
                        przepisany,to dziecko spuchlo nie po nim, tylko pewnie dalam mu cos dziwnego do
                        jedzenia. Ocencie same. Ja ten lek od razu wyrzucilam do kosza. Mysle, ze nie
                        na darmo posiadamy takie fajne rzeczy jak rozum i intuicje, wiec prosze sobie
                        ladnie raczki na zgode podac i juz sie nie droczyc.
                      • elza78 Re: elza78 22.09.05, 16:47
                        wlasnie tormentiol to nie srodek do pielegnacji, przez wiele poloznych i
                        pediatrow jest jako taki polecany, wiec powiedz mi gdzie tu logika??
                        tormentiol - dobry na wszystko tak to dziala i wlasnie nim smarowane sa nawet
                        noworodki (zupelnie bez potrzeby) na oddzialach polozniczych, o zgrozo, nie
                        chodzi o przypadki jakichs makabrycznych odparzen czy innych
                        strasznych "skornych" rzeczy, tylko o uzywanie tego specyfiku jako zwyklej
                        masci posladkowej do codziennej pielegnacji, nie uwazasz ze to z deczka
                        przegiecie, bo rozumiem, ze preparat zostanie zaordynowany przez lekarza w
                        momencie kiedy dajmy na to ryzyko uzycia go dla dziecka bedzie mniejsze niz
                        ryzyko rozwiniecia sie dalej jakiejs choroby, ale tormentiol na potowki!!!
                        a to czy skorka jest warta wyprawki, w sensie czy problem jest tak powazny ze
                        trzeba ta masc stosowac, czesto wlasnie pozostaje zrzucone na matke, szczerze,
                        wole miec dziecko z potowkami niz narazac je na skutki uboczne dzialania kwasu
                        bornego na jego malenki organizm...
                        a lekarze hmm to ludzie mylic sie takze niestety myla, mozna sie wtedy sadzic,
                        ale dziecku nikt zdrowia nie wroci a to bezcenne...
    • dobry-dzien Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 10:59
      Dlaczego czytajac te Wasze posty mam wrazenie, ze w tym calym karmieniu jak
      najdluzej i na przekor calemu swiatu, wcale nie chodzi o Wasze dzieci, tylko o
      Was same?
      Lekarze krytykuja, rodzina krytykuje, znajomi krytykuja, w przedszkolu sie
      smieja - caly swiat przeciwko, ale nie - dziecko do Pierwszej Komunii ma ssac
      piers i koniec!
      O co w tym wszystkim chodzi?
      Wam to sprawia jakas dziwna przyjemnosc, prawda? Gdyby nie ten cycek w buzi
      dziecka, to by nie bylo sie czym nakrecac.
      • tijgertje Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 11:39
        No nie, rece opadaja...
        • dagmama Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 12:31
          "Dlaczego czytajac te Wasze posty mam wrazenie, ze w tym calym karmieniu jak
          najdluzej i na przekor calemu swiatu, wcale nie chodzi o Wasze dzieci, tylko o
          Was same?"

          Nie wiem dlaczego. To chyba negatywne podejście...
      • jagandra Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 14:55
        > Dlaczego czytajac te Wasze posty mam wrazenie, ze w tym calym karmieniu jak
        > najdluzej i na przekor calemu swiatu, wcale nie chodzi o Wasze dzieci, tylko
        o
        > Was same?

        Może dlatego, że niezbyt dokładnie poczytałaś forum?
        • dobry-dzien Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 15:26
          Moze tak (bo temat jest dla mnie calkowicie abstrakcyjny).
          Ale z tych przeczytanych postów wiekszosc jest w tonie "Wszyscy mnie
          przesladują, a ja WLASNIE ZE BEDE karmic do upadu".
          A wiecie, co mnie najbardziej zdumiewa?
          Przeciez to karmienie piersia jest bardzo czasochlonne. Dla obu stron.
          Nie lepiej przeznaczyc ten czas na jakies inne formy bycia z dzieckiem,
          bardziej rozwojowe?
          • mamanikolki Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 15:41
            A ja bardzo lubię karmić cycusiem! I moja dzidzi też! To są naprawde
            niepowtarzalne chwile takiej specjalnej bliskości między mamą a maluszkiem!
            Wtedy się czuję taka...niezastąpiona- to chyba najlepsze określenie.
            • dobry-dzien Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 15:58
              Wlasnie DOKLADNIE o to mi chodzi!
              Komu to strasznie dlugie karmienie w takim razie jest niezbedne - dziecku, czy
              matce?
              Bez urazy - po prostu zastanawiam sie, skad u Was taka kompulsywna potrzeba.
              • tijgertje Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 23.09.05, 20:13
                A ja karmie z lenistwa. Na poczatku karmilam przez miesiac tylko butelka, potem
                mieszanie, w koncu po 3 miesiacach wreszcie przeszlam tylko na karmienie
                piersia. Wreszcie karmieniu i zwiazanym z tym czynnosciom nie poswiecalam
                polowy dnia i nocy, no bo trzeba umyc i wyparzac butelki, odciagac mleko, albo
                przygotowywac mieszanke, ktora w dodatku kosztuje majatek. Karmie bo lubie, moj
                syn tez, piers jest nie tylko zrodlem pokarmu, ale przede wszystkim najlepszym
                usypiaczem i pocieszycielem. No i jak mam mu ja odebrac? Walczylam dlugo z
                roznymi osobami o to by karmic piersia ale nie dlatego, ze ja sie przez to
                lepiej czuje, ale dlatego, ze o karmieniu i jego zaletach wiem naprawde sporo i
                jestem pewna, ze nic innego nie da mojemu dziecku tyle dobrego. Pediatrzy
                zalecaja podawanie mleka krowiego nie wczesniej niz w 4-5 roku zycia. Dla mnie
                zupelnie logiczne wydaje sie karmienie do tego czasu wlasnym mlekiem, ktore
                jest przystosowane do indywidualnych potrzeb dziecka. Jak krowie mleko
                niedobre, to znaczy, ze musze dac mieszanke, tylko po co? Bedac w ciazy
                wydawalo mi si, ze dluzej niz rok przy piersi to juz nie wiadomo jaki wyczyn.
                Teraz wiem, ze do dlugiego karmienia dorasta sie wraz z dzieckiem. Maluch przy
                piersi jest po prostu nie do opisania. Nawet jezeli jest to "maluch" biegajacy
                i pyskujacy.
          • jagandra Dobry-dniu... 23.09.05, 17:11
            Nie przejmuj się zanadto postami Mamynikolki, to nasz forumowy troll. O
            jej "wiarygodności" świadczą zwłaszcza takie zdania: "P.S. Moofka, chyba mówi
            się "piardnąć", ale nie jestem pewna.", "Moofciu, Ty pewno jesteś z
            białostockiego albo podlaskiego? Poznaję po takich
            fajnych gwarowych wyrażonkach. Wiem, bo mam ciocię pod Białymstokiem i wujka w
            Podlaskim i oni też taką lekką gwarą mówią."... (łatwo zauważyć, że ona jakoś
            wyjątkowo nie lubi Moofki).
            Ostatnio na tym forum było niemiło, powstało kilka prowokacyjnych wątków i
            zleciało się sporo osób z innych forów tylko po to, by wypisywać "mądrości" w
            stylu "bleeee, ależ to obrzydliwe". Dlatego pewnie jesteśmy teraz trochę
            przewrażliwione i być może stąd - przynajmniej częściowo - Twoje wrażenie.
            Piszę teraz o sobie, ale myślę, że z innymi jest podobnie: karmię, bo mam
            głębokie przekonanie, że jest to dobre dla mojego dziecka. Zresztą długie
            karmienie jest zgodne z zaleceniami WHO, więc to nie jest tak, że wszyscy i
            wszędzie są przeciwko nam. Ale rzeczywiście spotykamy się często z krytyką i to
            nie jest łatwe.
            A np. ten wątek jest o korzyściach, jakie daje długie karmienie:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=28135158&v=2&s=0
            Pozdrawiam
            • mamanikolki Re: Dobry-dniu... 23.09.05, 21:17
              Lubię Moofkę i inne mamy karmiące też. Pozdrawiam Was gorąco! Apeluję o
              wspieranie się nawzajem w długim karmieniu cycuniem.
              Zakochana w długim karmieniu mama Niki
      • kasiula.m Re: Tolerancja dla "złotego środka" - smutne... 24.09.05, 17:15
        To znaczy mam odciągać na siłę, bo ktoś-tam się śmieje???
        Właśnie dzis mój mąż się wygadał przed znajomą, że ja jeszcze karmię i była
        szczerze (znam ją dobrze) pozytywnie zaskoczona! I jest lekarzem. Pediatrą.

        Wiecie co? Ja myślę, że ta dyskusja do niczego nie prowadzi. W Polsce jest dużo
        więcej kkobiet długo karmiących niż widać na tym forum, wiele z nich sie do
        tego nie przyznaje, bo zdarzało im się usłyszeć jakieś głupkowate komentarze,
        głównie od ludzi nie mających o tym pojęcia.

        Do dzien-dobry:
        Nie wiem, jak inne matki, ale ja karmię DLATEGO, ŻE MOJE DZIECKO TEGO
        POTRZEBUJE, zrozum. Ja go nie przystawiam na siłę. Ale też nie zawstydzam, nie
        sugeruję. Intuicyjnie czuję, że jest to dla niego w tej chwili najlepsze. Nie
        sprawia mi to "dziwnej" przyjemności.

        I, jak już pisałam, jeśli nadal będzie potrzeba, decyduję się na karmienie do
        jego 18 urodzin, nie dłużej smile

        Ale dziwną przyjemność sprawiłoby mi rozkwaszenie twojego nosa, który pakujesz
        w nie swoje sprawy smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka