26.09.06, 08:36
Jak długo trzymałyście ścisłą dietę aby nic nie było waszym maluszkom? Moja
córeczka ma już 5 tygodni a ja nadal nie mogę jeść większości rzeczy bo
dostaje wzdęć, nie wspomnąc juz o smażonym sad(
Obserwuj wątek
    • budzik11 Re: Dieta 26.09.06, 10:25
      B. krótko. Jak miała 2 tygodnie, jadłam np. ciastka z orzechami (mam na
      zdjęciu smile
      Długo nie jadłam smażonego (ze 4 miesiące), i potraw wzdymających typu fasola ,
      groch, kapusta (chyba z pół roku). Ale nie była to napewno ścisła dieta. Jadłam
      czekoladę, cytrusy, orzechy, piłam colę i kawę.
      Ale mojej córce nigdy nic nie było ani na tle alergicznym, ani żołądkowo -
      wzdęciowym. Może dlatego, że profilaktycznie od 2 do 4 miesiąca stosowałam
      Infacol. Nigdy nie miała kolki, ani wzdęć.
      • scorpio771 Re: Dieta 26.09.06, 13:22
        A ten Infacol to dla dziecka czy Ciebie? I jak go podawałaś?
        • budzik11 Re: Dieta 27.09.06, 11:42
          Dla dziecka - to jest właśnie specjalny środek zapobiegający wzdęciom i kolkom
          u niemowląt. Ma b. wygodny, miękki aplikator (gumową pipetkę) którą wpuszcza
          się płyn (smaczny, pomarańczowy - próbowałam) bezpośrednio do buzi dziecka
          przed każdym karmieniem.
    • jakw Re: Dieta 26.09.06, 18:33
      Ja głównie pilnowałam się pod kątem kapusty, fasoli itp (ale szparagową
      jadłam) - ale w okolicach 3.5 m-ca przeszło i to. no i buraczki były
      niewskazane. A poza tym jadłam w miarę normalnie (raczej lekkostrawnie). Na
      wzdęcia podobno dobre jest gripe water - mi nie było dane tego przetestować, bo
      akurat nie było w okolicznych aptekach.
    • fizula Re: Dieta 26.09.06, 21:24
      No to zaskoczę Was pewnie, drogie mamy, tym co napiszę. Otóż byłam ok. 3
      tygodni temu na kursie prowadzonym przez międzynarodowego konsultanta
      laktacyjnego i m.in. o tym owa pani mówiła.
      Przytaczała zdanie doskonałej alergolog, która stwierdza, że kobiety w ciąży i
      karmiące piersią nie powinny stosować diety hipoalergicznej. Dotyczy to nawet
      sytuacji, kiedy jedno bądź oboje rodziców jest alergikami. Wyjątkiem jest
      ZDIAGNOZOWANA alergia dziecka. Dieta powinna być po prostu zdrowa i racjonalna,
      zawierać ok. 500 kcal więcej.
      Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią, który zbiera wszelkie naukowe
      informacje dotyczące karmienia piersią tak samo stwierdza, że karmiąc nie
      trzeba stosować specjalnej diety. Nie ma żadnych danych potwierdzających, aby
      unikane często kapusta czy groch (i inne zdrowe produkty) powodowały wzdęcia
      bądź kolki u dzieci.
      Na zdrowy rozum jednak w okresie połogu (6 pierwszych tygodni od urodzenia
      dziecka), kiedy ciało matki się regeneruje, dostosowuje do trudnego zadania,
      jakim jest laktacja, nie należałoby go obciążać dodatkową pracą nad zbyt
      ciężkostrawnymi daniami.
      Z własnego doświadczenia widzę, że mamy nierzadko zupełnie niepotrebnie katują
      się i dziecko (wtedy dostanie mniej witamin rozpuszczalnych w wodzie, m.in. C)
      jakimiś dietami, tracąc nierzadko z tego powodu radość karmienia, zadręczając
      się, obwiniając o każdy płacz swoją dietę (podczas gdy jeszcze się nie
      narodziło takie dziecko, które by nie płakało, miało zawsze idealną skórę itd.).
      Wydaje mi się wręcz, że taka niepotrzebna dieta nierzadko może wywołać kolkę
      bądź alergię. Zdrowe dziecko jest zazwyczaj przyzwyczajone do diety matki z
      okresu ciąży, więc nagła zmiana może u niego powodować dolegliwości bólowe,
      kolkowe. Opychanie się nadmiernie nielicznymi produktami może w końcu
      spowodować alergię na któryś z tych "hipoalergicznych" produktów.
      Skrajnie ograniczona dieta (do 1500-1800kcal) niestety może nawet powodować
      zmniejszenie ilości matczynego pokarmu i niedożywienie dziecka.
      W ogóle zbyt szybkie odchudzanie nie jest polecane podczas karmienia piersią. W
      pierwszych dwóch miesiącach nie powinno się w ogóle odchudzać (organizm musi
      się zregenerować po wielkim wyzwaniu, jakim była cała ciąża, poród), a później
      nie więcej niż 2 kg na miesiąc. Szybsze odchudzanie jest przede wszystkim
      niezdrowe dla dziecka, bo podczas spalania tłuszczu przez mamę uwalniają się z
      tegoż tłuszczu zmagazynowane w nim toksyny.
      Jedyne ograniczenie, jakie można sobie nałożyć w ostatnim trymestrze ciąży i
      podczas karmienia dotyczy orzeszków ziemnych. Te można sobie spokojnie darować,
      bo niejeden już dzieciak z ich powodu zszedł był z tego świata (bardzo silne
      alergie wywoływać mogą u niektórych).
      Jeszcze z mojego doświadczenia pomagania mamom, kiedy dziecko boli brzuszek i z
      trudem się załatwia, często dowiaduję się, że nie jest w tym osamotnione, bo
      mama też ma problemy z załatwianiem. Zastosowanie zdrowszej diety bogatej w
      różnorodne warzywa, owoce, kasze nierzadko przynosiło dobre efekty.
      Ja przetestowałam na swoich dzieciakach, że w miarę od początku można jeść w
      jak najbardziej urozmaicony sposób. Z tymże warto docenić nasze krajowe owoce i
      warzywa, przedkładając je nad obce, egzotyczne, cytrusowe. Wystarczy sobie
      wyobrazić, ile tam chemii, żeby to dojechało przez pół świata i się nie zepsuło
      w międzyczasie. Z kilkudniowym Danielem jadłam czereśnie, truskawki, z
      kilkunastodniowym fasolkę, kapustę. Jak tam się dokładnie odżywiałam karmiąc
      piersią Lidzię nie pamiętam, ale mandarynki zaczęłam zajadać po półtorej
      miesiąca od urodzenia.
      Scorpio771, skoro jesteś już prawie po połogu, to spokojnie możesz sobie
      zaeksperymentować z tymi smażonymi daniami, żeby rozjaśnić swój uśmiech :o). A
      może wzdęcia przestanie mieć dziecko, jak wrócisz do swojej normalnej diety
      sprzed okresu karmienia. Możesz też sama się uraczyć herbatką koperkową, a
      wtedy dziecko dostanie ów koperek w najłatwiej dla niego przyswajalnej,
      najzdrowszej formie, a więc w Twoim mleku (w odróżnieniu od Grape Water czy
      Infacolu, które mogą też zaszkodzić zamiast pomóc).
      W większości krajów podczas karmienia piersią je się tak jak wcześniej, w
      niektórych kulturach ograniczenia dotyczą najwyżej okresu połogu. My też musimy
      się uczyć normalności w tym względzie zamiast cierpiętnictwa. Pracując z mamami
      karmiącymi nasłucham się zawsze, co "według dziadków, rodziców, położnych,
      innych mam, ciotek, itd." nie należy jeść (zresztą każdy ma inną listę takich
      produktów). Jakbym to wszystko spisała, to okaże się, że matka karmiąca w ogóle
      nie powinna się odżywiać, tylko żyć powietrzem.
      Ważny jest też nasz sposób interpretacji płaczu dziecka. Mama nastawiona
      lękowo, obawiająca się płaczu dziecka, że może mu czymś zaszkodzić za każdy
      płacz może zacząć obwiniać swoją dietę, pomimo że dziecko może mieć poza tym
      jeszcze 150 innych powodów do płaczu.
      Nie obraźcie się na mnie za szczere wyznanie. Pozdrawiam Was ciepło!
      • scorpio771 Re: Dieta 27.09.06, 09:59
        Od początku Fizula podzielałam Twoje zdanie - jeszcze przed narodzinami
        dziecka. Jednakże niestety po smażonym mała ma wzdęcia (i po cukini), jak na
        razie jem ale w bardzo małych ilościach i co 3 dni (cukini w ogóle). Dużo
        własnie naczytałam się na temat diet i w większości książek podzielają Twoją
        opinię. Szczególnie te, których autorami są amerykanie - tamtejsze instytuty
        przeprowadzały badania i doszły do takich samych wniosków. Jeżeli chodzi o
        owoce nie ograniczam się bo uważam, że to ostatnia chwila aby mała dostała
        najlepszych witaminek. A wody koperkowej nie mogę zbytnio pić bo po niej
        Różyczka w nocy budzi się i nie może się wyprukać i później długo przez to nie
        śpi i denerwuje się.
      • budzik11 Re: Dieta 27.09.06, 11:47
        Fizula, wcale mnie nie zaskoczyłaś. Od dawna wiedziałam, że nie ma sensu
        stosować diety eliminacyjnej (pod kątem alergii) jeśli dziecku nic nie jest,
        nie ma żadnych objawów alergicznych. Wystarczy bacznie je obserwować. A co do
        smażonych i wzdymających potraw - to nie ma nic wspólnego z alergią - wolałam
        być ostrożna i nie narażać dziecka na bolesne kolki. Mój mąż ma alergię wziewną
        na b. wiele czynników i astmę, ale dziecko na razie na szczęście zdrowe jak
        rybka smile
        • annaparzonka Re: Dieta 27.09.06, 23:42
          Ja praktycznie wogóle nie trzymałam diety jedyne co nie jadłam to fasoli,
          grochu, kapusty itp ale mała nigdy nie miała problemów, zadnych kolek wiec nie
          czułam takiej potrzeby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka