Temat na pewno byl poruszany, ale nie moge znalezc odpowiedzi na moje pytanie.
Karmie corke 19 mies. Przez pierwszych 15 miesiecy mniejszy czy wiekszy
zastoj trafil mi sie moze ze 4-5 razy. Za ktoryms razem odkrylam ze cuda robi
plywanie, potem znalazlam homeopatyka dokladnie na to i nie mam problemow
zeby sobie z nimi radzic.
Od momentu pojsca do pracy, czyli od 4 miesiecy, mam zastoj co jakies 3
tygodnie. Pracuje tylko na pol etatu (9am -1pm), z domu, corka tez jest z
niania w domu. W zasadzie wyeliminowalo sie karmienie ok 11am, ale nadrabia
to kiedy klade ja o 1pm na drzemke. Poza tym corka je bardzo czesto,
zwlaszcza w nocy. Z zastojem z reguly budze sie rano, bez wzgledu na to ile
corka ssala w nocy. Jest to zawsze prawa piers i bardzo uwazam na to zeby ja
czesto corce oferowac (ona sama preferuje jednak lewa).
Tak jak napisalam wyzej, radze sobie z zastojami wzglednie latwo (doskonale
usprawiedliwienie zeby sie wyrwac na basen

), ale intryguje mnie ten nagly
wzrost ich czestotliwosci. Poza tym jestem zdrowa, dobrze sie odzywiam.
Sa na to jakies teorie?