Dodaj do ulubionych

Pilnej porady potrzebuję

06.12.08, 15:54
Chodzi o moją szwagierkę i jej kłopoty z karmieniem.
Dziecko ma 10 dni. Urodzony o czasie, sn, waga 3260. Niestety w
szpitalu dokarmiany z butelki, ale wyszli ze szpitala w 3 dobie,
więc krótko. Bezpośrednio po porodzie przystawiony do piersi, ssał.
Potem przystawiany do piersi na żądanie, za każdym razem chwyta
pierś i ssie, czasem krócej, czasem dłużej, zasypia z piersią,
czasem wypluwa brodawkę. Uczyłam szwagierkę jak przystawiać,
wydawało mi się, że jest wszystko ok.
Ale:
1. Młody właściwie bez przerwy chciałby ssać. Przerwa max. 2-
godzinna zdarza mu się rzadko (i nigdy w nocy). Je, zasypia, a po
zabraniu/wypluciu piersi budzi się po kilkunastu minutach z płaczem
i chce pierś. [ja takiego egzemplarza osobiście nigdy nie miałam,
ale wiem, że to może być normalne].
2. Bardziej jednak niepokojący jest przyrost wagi, a raczej jego
brak. Najniższy spadek - 3050, obecnie (po tygodniu) zaledwie 3080.
Pediatra, która widziała młodego kazała kontynuować karmienie
piersią i zważyć za tydzień (wg. mnie sensownie).
3. Od czwartej doby młody robi zielone kupy (nie widziałam, dzisiaj
się dowiedziałam od ojca dziecka).
4. ALE oczywiście szwagierka, nakręcana przez swoją matkę a moją
teściową, oraz kuzynkę pielęgniarkę (karmiła własne dziecko butlą)
zaczęła schizować. Czarownice kazały jej ściągnąć mleko, uciągnęła
60 (znaczy mleko ma, bo oczywiście padł argument o braku mleka),
mały wtrąbił wszystko z butli. Poza tym w domu pojawił się Bebilon,
ale ojciec dziecka (za moją radą) zakazał nawet myśleć o podaniu
sztucznego mleka bez konsultacji z pediatrą (co może chociaż na dwa
dni weekendu powstrzyma czarownice). Opierdoliłam o butlę, ale na
razie grochem o ścianę.

Radźcie! Na moje oko to albo coś jest nie tak z techniką ssania (tę
wersję bym raczej obstawiała), albo może to nietolerancja nabiału w
diecie matki (zielone kupy)?
Co zrobić, co poradzić? Najchętniej to bym młodego do własnej piersi
przystawiła, żeby zobaczyć jak ssie, ale nie wiem, czy to dobry jest
pomysł. Poza tym ja osobiście to bym spokojnie poczekała ten
tydzień, ale boję się, że czarownice (mieszkają razem z moją
teściową) będą bruździć.
Czy w Krakowie jest poradnia laktacyjna? Na stronie KUKP nie ma
namiaru. A może ktoś zna/poleca doradcę lakt. z Krakowa?
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie smile)
Obserwuj wątek
    • kaeira Re: Pilnej porady potrzebuję 06.12.08, 16:40
      Co do kupek: zależy jaki kolor kupki: seledynowy zwykle norma, ciemnoszpinakowy niedobrze.
      Tez bym obstawiała słabą technikę ssania.
      Co do wagi: czy już w szpitalu zaczął przybierać? Bo jak nie, to może jeszcze np 4-5 dnia był spadek, to się zdarza.
      No i jeszcze trzeba pamiętać o możliwym sporym przekłamaniu wagi - tzn. szpitalnej w porownaniu do poradnianej, bo pewnie był wazony w poradni?

      Butlę jak wiesz schować głęboko, albo lepiej wyrzucić. Proponuje zaopatrzyć szwagierkę w strzykawki z rurką (cewnikiem do karmienia niemowląt) (albo w system SNS), żeby - kiedy ze względu na presje czarownic albo chociaż własne nerwy zechce dokarmiać - mogla to robić "bezpiecznie".

      Co do konsultantki w Krakowie - proponuje zadzwoń w poniedziałek do p. Moniki.
      • mama.rozy Re: Pilnej porady potrzebuję 06.12.08, 17:05
        jest poradnia laktacyjna w szpitalu żeromskiego,nie pamiętam kto tam pracuje z
        nazwiska,ale jak zadzwonisz na centralę to albo cię tam przełączą albo na
        oddział.ale słabo dziewczynę widzę z tym karmieniem,chyba że ma bardzo silną
        wolę karmienia.niestety mam wrażenie że czarownice wygrywają.
        a jeśli możesz to zabierz szwagierkę i pojedźcie razem na oddział
        jutro,niedziela to może będzie spokojniej i ktoś popatrzy.powodzenia.
        • akaef Wieści z frontu 06.12.08, 17:42
          Na razie czarownice posabatowały i poszły (poza teściową).
          Postanowione zostało, że przez weekend oprócz piersi młody będzie
          dokarmiany odciągniętym mlekiem, ja dalej krzyczę, żeby nie butlą,
          zobaczymy na czym stanie. Grunt, że chwilowo niebezpieczeństwo
          Bebilonu zostało zażegnane (chłop jej veto postawił smile)

          Jutro się do nich wybiorę na kilka godzin, poobserwuję. Problem
          polega chyba głównie na tym, że młody po kilku "sysach" i łykach
          (które słychać) zasypia. I oczywiście, nienajedzony do syta, po
          chwili budzi się głodny i wrzeszczący. Przydałoby się wytropić
          dlaczego tak się dzieje (może macie jakiś pomysł?). Nie wygląda,
          żeby mu coś dolegało (chyba, że gazy może, bo w sumie cały czas
          spija tylko mleko pierwszej fazy), żółtaczka też to nie jest.
          Aha, podobno po dokarmieniu tą odciągniętą 60-tką zrobił śliczną,
          musztardową kupę. Co dodatkowo wskazywałoby na to, że się skubany po
          prostu nie najada z piersi.

          Jak nic nie będzie lepiej to faktycznie spróbuję ich skontaktować z
          tą poradnią laktacyjną z Żeromskim.
          Aczkolwiek na Wasze bezcenne porady wciąż bardzo liczę smile
          • mama.rozy Re: Wieści z frontu 06.12.08, 17:53
            po pierwsze-nich goście-czarownice-dadzą spokój z odwiedzinami.wiem że rodziny
            najtrudniej się pozbyć,postraszcie wirusami które mogą przynieść.
            po drugie-dzieć jest tak mały,że może się w ogóle nie odsysać,ale jeśli ma
            spokój.jak coś mu nad uchem ciągle gada,nie daj Boże dotyka lub szturcha,to się
            wścieka.dać mu jeść i spać kiedy chce,matki nie stresować bo dziecko będzie
            gorzej karmić.
            i trzecie-wywalić butelkę,bo będzie jeszcze gorzej,potem się będzie
            denerwować,że z piersi gorzej leci i po ptakach.
            dawaj znać.
            a propos-jaki stosunek do tego całego zamieszania ma szwagierka?bo my tu sobie
            możemy,a jeśli ona sądzi coś innego,to i tak zrobi po swojemu.pozdrawiam.
            • akaef Re: Wieści z frontu 06.12.08, 18:19
              mama.rozy napisała:

              > po pierwsze-nich goście-czarownice-dadzą spokój z
              odwiedzinami.wiem że rodziny
              > najtrudniej się pozbyć,postraszcie wirusami które mogą przynieść.
              > po drugie-dzieć jest tak mały,że może się w ogóle nie odsysać,ale
              jeśli ma
              > spokój.jak coś mu nad uchem ciągle gada,nie daj Boże dotyka lub
              szturcha,to się
              > wścieka.dać mu jeść i spać kiedy chce,matki nie stresować bo
              dziecko będzie
              > gorzej karmić.
              > i trzecie-wywalić butelkę,bo będzie jeszcze gorzej,potem się będzie
              > denerwować,że z piersi gorzej leci i po ptakach.

              Święte słowa, ja to powtarzam bez przerwy i do znudzenia.
              Szwagierka twierdzi, że karmić piersią chce bardzo. Problem polega
              na tym, że nie potrafi powiedzieć swojej mamie, żeby się
              odpinkoliła, a mama lat ma 70 i po pierwsze nie pamięta, a po drugie
              dawniej wszystko było inaczej przecież... Poza tym to pierwsze
              dziecko i ona zielona w temacie całkiem (w ogóle nie wiem jak ona
              się taka zielona uchowała... 34 lata, qrka wodna). Chwała bogu, że
              chłopa ma naprawdę przytomnego na głowę smile

              Znać dam, jak coś więcej obczaję w temacie.
              • kaeira Re: Wieści z frontu 06.12.08, 20:26
                akaef napisała:
                > Poza tym to pierwsze
                > dziecko i ona zielona w temacie całkiem (w ogóle nie wiem jak ona
                > się taka zielona uchowała... 34 lata, qrka wodna).

                E, no ja zaczęłam się dokształcać na ten temat dopiero w ciąży, lat miałam 36.

                Wybudzać, jeżeli zasypia po kilku łykach.
                Jak napisała kiedyś koleżanka bathilda:
                "Trzeba niestety budzić stanowczo. Żadnego głaskania i śpiewania czy mruczenia "obudź się aniołku". Najskuteczniejsze u nas było mocne pocieranie żuchwy palcem. Ale tak, żebyś czuła kość."

                I jeszcze może pomóc technika "breast compression", mi się sprawdzało. Tu opis. (ang.)
                www.bflrc.com/newman/breastfeeding/compres2.htm
          • basiak36 Re: Wieści z frontu 06.12.08, 19:01
            I oczywiście, nienajedzony do syta, po
            > chwili budzi się głodny i wrzeszczący. Przydałoby się wytropić
            > dlaczego tak się dzieje (może macie jakiś pomysł?).

            No budzi sie bo znow chce na piers, bo jest noworodkiem ktory wczesniej dostawal
            jedzenie 24/7, i chce byc przy swojej mamie caly czas. Wiec zamiast w ogole
            dopuszczac do sytuacji gdzie sie drze, niech mama kladzie sie do lozka z
            dzieckiem, karmi i odpoczywa. Albo przed tv, czy z ksiazka.
            I nie patrz na placz jako wylacznie wolanie o jedzenie - dla malego czlowieka
            bliskosc mamy jest rownie wazna jak jedzenie. Wiec zamiast szukac przyczyn dla
            ktorych noworodek che ssac po chwilowej drzemce (pewnie zbiera sily na dalsze
            ssanie) niech po prostu zaakceptuja ze noworodek tak potrzebuje.
            I niech dadza mu szanse nauczyc sie ssac bez tego dokarmiania.
    • basiak36 Re: Pilnej porady potrzebuję 06.12.08, 18:58
      Przede wszystkim niech dadza dziecku i matce czas aby mogli sie poznac, byc przy
      sobie, aby maluch mogl nauczyc sie ssac. Niech rozbierze malucha do pieluszki,
      polozy sobie na piersi, niech ssie i lezy przy mamie.
      Zero laktatorow, odciagania, butelek, sprawdzania ile odciaga bo to bez sensu.
      Wazne ze maluch w ogole przybieral, to normalne ze jak sie przechodzi z piersi
      na butelke, to dziecko musi sie nauczyc. Wazne zeby pozwolic aby ssalo kiedy
      chce, pilnowac technki ssania, nie podawania butelek i smoczkow.
      • anqa_77 Re: Pilnej porady potrzebuję 06.12.08, 19:35
        Spokój , tylko spokój tu pomoże. Jak na moje oko, normalnie wszystko przebiega,
        taki typ ssaka, chce ssać i koniec. Mamusia do karmienia, a teściowa i inne
        osoby do garów, nie przeszkadzać karmiącej i noworodkowi, a męża na strazy
        postawić smile i wpuszczać tylko "normalnych". Będzie dobrze, bo mamusia nastawiona
        odpowiednio. A co do zielonej kupy - taki kolor jest ok jeśli nie ma "glutów"
        galarety takiej i jeśli nie śmierdzi tylko ma taki zapach bobasowy heheh, z
        pomarańczowej się utlenia (chyba) i wychodzi zielona smileuwielbiam te opisy smile)
    • kejzi-mejzi Re: Pilnej porady potrzebuję 06.12.08, 20:45
      Ja też myślę, że jest ok. Moje dziecko też tak miało, źle ssało na poczatku,
      trochę mało przybrało w pierwszych tygodniach, ale olałam nagonkę wagowa i
      załapaliśmy w końcu o co chodzi.
      Njagorsze są wydumane problemy i złote rady, jak trafnie okresliłaś, czarownic.
      • akaef Jestescie złote baby 06.12.08, 21:57
        Dzięki, kochane. Ja to wszystko, co piszecie, teoretycznie wiem i
        cały czas powtarzam mojej zestresowanej szwagierce. Kazałam jej
        melisę popijać, popija grzecznie, może się trochę ukoi. A Wasze
        posty mnie utwierdzają w przekonaniu, że dobrze myślę i mówię. Sama,
        tak jak pisałam, doświadczeń z takim typem ssaka nie mam, bo moje
        wszystkie nażerały się po uszy i grzecznie szły spać na jakiś
        przynajmniej czas smile
        Kaeira, dzięki za link do "breast compression", myślę, że w tej
        sytuacji to może być strzał w 10, zwłaszcza, że jedna brodawka
        dziewczynie trochę popękała - co też może być efektem nienajlepszego
        się przysysania dziecia.
        No, zobaczymy. Na razie młoda mamusia przeczytała wszystkie zakładki
        o karmieniu ze strony KUKP, które jej pościągałam (bo nie ma netu) i
        chyba powoli jej się w głowie układa.
        Raportować dalej będę - jak się uda, zawsze bedzie to jeden
        więcej "ocalony" niemowlak smile)
        • akaef PS kupa 06.12.08, 21:59
          Kupa była jednak ciemnozielona, w kolorze zgniłych liści,
          zdecydowanie nie seledynowa (tak zaraportował tatuś). Czyli
          niedobra.
          • fizula Re: PS kupa 06.12.08, 23:57
            Jedna kupa wiosny nie czyni ;o)
            Obserwujcie więc dalej interesującą kolorystykę. Ale na spokojnie.
            Bardzo dobra rada Basi: małego golaska na siebie i niech sobie ssie,
            ile chce. W ogóle warto żeby maluch do karmienia był luźno ubrany
            bądź rozebrany- a więc bardziej aktywny pobudzony ssał (może
            najwyżej czapeczkę, skarpetki, kocykiem od góry przykryć,jeśli
            marznie). Tyle dobrych rad padło, że nie będę się powielać.
            • anqa_77 popękane brodawki 07.12.08, 08:50
              U nas najlepiej sprawdziło się wyciskanie kilku kropli mleka po każdym karmieniu
              i pozostawienie go na brodawce do wyschnięcia.
              Czyli nakarmić, pomoczyć i dać pooddychać piersi smile)
          • basiak36 Re: PS kupa 07.12.08, 10:08
            Kupa niech sobie na razie taka bedzie, zobaczymy jaka bedzie za pare dni jak
            dziecko bedzie w koncu mialo mozliwosc ssac ile chce.

            Sporo mialam podobnych sytuacji wypozyczajac laktatory szpitalne przez ostatnie
            lata, bo zwykle w takich sytuacjach mamy po nie przychodzily. I owszem, mozna
            troche laktacje podkrecac aby dziecku ulatwic zadanie - ale podstawa jest
            pozwolene maluchowi aby byl przy mamie i piersi ile chce. Bez stresu odkladania
            do lozeczka i tym podobnych.
            'Breast compression' dziala tez, byle delikatnie. Mozna probowac karmic po palcu
            jesli bardzo sie denerwuje itp.
            • akaef ssanie do woli 07.12.08, 11:34
              Na razie młody cały czas miał możliwość ssania do woli, tyle, że on
              ostatnio w ogóle nie chce wypuścić piersi. Ssie kilka razy, zasypia
              z piersią w dziobie, poszturchiwania nic nie dają, ale po wyjęciu
              piersi z buzi - od razu wrzask. I tak jest podobno bez przerwy - na
              razie to wszystko z opisu szwagierki wiem.
              Jade po południu z krucjatą to zobaczę na własne oczy jak to
              wygląda. No i wypierniczę wszystkie butelki.

              Co do brodawki - też kazałam smarować pokarmem i wietrzyć i już się
              podgaja. Ale sam fakt, że pękła też może wskazywać na złą technikę
              ssania, nie?
              • kaeira Re: ssanie do woli 07.12.08, 11:45
                A Bepanthen albo Purelan na stanie jest? I nagietek fix (do obmywania piersi, zamiast mydła)
              • fiamma75 Re: ssanie do woli 07.12.08, 12:51
                moja też tak miała, moim jedynym zajęciem na początku było karmienie
                i karmienie, godzinami wisiała na cycu - ten typ tak ma. Trzeba
                uzbroić się w cierpliwość i w dużą ilość dobrych książek smile
                • majelka2 Re: ssanie do woli 07.12.08, 14:59
                  niech sie stara wybudzac i nie za ciepło ubierac, ja swoja urodziłam
                  w lipcu, to nawet czasem na golasa ja karmiłam; jak sie robi
                  cieplutko, to łatwiej zasnąc surprised)
              • basiak36 Re: ssanie do woli 07.12.08, 15:10
                Nawet trzymanie piersi w buzi bez aktywnego ssania dziala na prolaktyne, wiec
                niech sobie spi na piersi. Trzeba pilnowac zeby dziecko bylo lekko ubrane,
                najlepiej w samym body. Za cieplo ubrane dzieci, zapakowane w rozki, zwykle
                szybciej podsypiaja.
              • basiak36 Przystawianie 07.12.08, 15:12
                No i koniecznie trzeba pilnowac jak malucha przystawia, czy lezy wysoko na
                poziomie piersi (na poduszce), czy brzuszek przylega do brzuszka mamy itp
                Tak samo przystawianie do piersi, moze napisz jak wyglada?
                Zerknit tutaj:
                www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=26011&_tc=FF277378CCD8468D8086E219E40738A6
    • ila79 Re: Pilnej porady potrzebuję 07.12.08, 23:13
      Nie czekaj, leć i przystawiaj, za zgodą mamy oczywiście. Ja tak
      kiedyś zrobiłam i przyjaciółka miała żal, czemu tak późno, bo się
      niepotrzebnie namęczyła. Mój mały robił zielone kupy jak zjadłam za
      dużo słodkiego lub chemicznego. Nie wiem czemu znane mi osobiście
      mamy karmiące lubują się w biszkoptach i herbatnikach, które są
      bardzo szkodliwe (chyba, że domowej roboty) - czasem taki banał może
      być przyczyną.
      • akaef Po krucjacie raportuję (długo) 08.12.08, 01:12
        Uffff. Męcząco było. Zraportuję w punktach, będzie mi łatwiej.

        1. Po pierwsze udałam się do apteki, na moje pytanie o strzykawkę z
        rurką do karmienia niemowląt pani aptekarka zrobiła oczy jak spodki.
        Jak wytłumaczyłam o co mi chodzi, zapytała "to tak można??? a po
        co???". No coments. Ostatecznie nabyłam strzykawki 20ml i zestawy do
        wlewów dożylnych (mają dość miękkie silikonowe rurki i pasują do
        strzykawki).

        2. Szwagierka zdeterminowana jest, żeby karmić piersią. W chłopie
        własnym ma oparcie silne, więc mam nadzieję, że jej tej determinacji
        starczy. Jej mamusia natomiast pojąć nie może jak to możliwe, że ona
        od tygodnia tylko karmi i karmi, a efekt taki mizerny... I dziecko
        płacze... no żesz qrka wodna.

        3. Młody przy mnie zrobił ładną, musztardową kupę z grudkami
        serkowymi, sika też ładnie, bezwonnie, kupy 3-4 na dobę.

        4. Ogólnie dziecko wygląda na całkiem zadowolone z życia, ma okresy
        aktywności, silne jest - głową obraca, odpycha się łapami całkiem
        mocno jak się złości, głosik też raczej potężny. No, na
        niedożywionego nie wygląda.

        5. Przystawiłam do własnej piersi - złapał ładnie, głęboko, tyle, że
        ssał delikatnie (ale ja jestem przyzwyczajona do Franka-odkurzacza i
        już trochę nie pamiętam jak ssie noworodek). W każdym razie na moje
        oko technika ssania dobra, przysysa się mocno, policzki pucate,
        wargi wywinięte, nos i bródka dotykają piersi, brodawka głęboko.
        Trudno go odessać palcem smile

        6. Jedyny problem, jaki zaobserwowałam, to faktycznie - młody zasysa
        chętnie, ciągnie kilka razy (przełyka kilka razy) a potem odpływa,
        tylko delikatnie posysając, właściwie bardziej ciamkając pierś.
        Żadne szturchy go nie pobudzają do aktywniejszego ssania, ale jeśli
        się mu zabierze pierś - natychmiast zaczyna szukać i pokrzykiwać. Po
        czym znów łapie, dwa-trzy pociągnięcia i koniec.
        Pokazałam szwagierce "brest compression", trochę działało, młody
        czując mleko w paszczy zaczynał ssać - nie za długo, ale zawsze.

        7. Po kąpieli (dziecko zadowolone, zrelaksowane, pokazałam jak
        delikatnie masować - podobało się młodemu bardzo) przystąpiłyśmy do
        dokarmienia strzykawką z rurką podczas ssania piersi. Jak młodzian
        przestawał ssać samą pierś to z boczku rureczka do dzioba - jak
        tylko poczuł pierwsze krople mleka w buzi, zaczynał intensywnie
        ssać, szwagierka chyba pierwszy raz poczuła jak mleko jej płynie w
        piersi. Wypił 40 ml odciągniętego mleczka przez tę rurkę, ssąc
        jednocześnie pierś. Po czym szczęśliwy (no i chyba najedzony)
        odpłynął.

        8. Aha, no i wyjęłam go z rożka i kazałam karmić bardziej na luzie.
        Ona go tak na sztywno w tym rożku karmiła, bo się bała, ale chyba
        dzisiaj się przekonała jak fajnie jest trzymać taką przylepkę. No i
        sama stwierdziła, że wygodniej jej karmić takiego przyplaszczonego
        do brzucha smile

        Reasumując: na moje oko to tam nie ma dramatu, ale egzemplarz jest
        taki, że je po odrobince co chwilkę. Może po prostu jest jeszcze za
        słabiutki, żeby ciągnąć efektywnie przez dłuższy czas. Może już się
        zaczął rozleniwiać przez tę butelkę, którą kilka razy w życiu
        dostał. Nie wiem. Mam nadzieję, że dzięki temu dokarmianiu przez
        rurkę podczas karmienia po pierwsze rzeczywiście złapie trochę wagi
        (co na bank uspokoiłoby moją szwagierkę), a po drugie może zacznie
        lepiej (znaczy dłużej) ssać, bo mu się najadanie będzie z piersią
        kojarzyć. W każym razie szwagierka obiecała, że butli nie da.

        Myślicie, że dobrze kombinuję?
        W ogóle piszcie dziewczyny kochane co myślicie, bo to wszystko cenne
        rady są.
        Sorki za taki długi post, ale jego napisanie pozwoliło mi też jakoś
        podsumować sobie samej tę dzisiejszą wizytę i posprzątać we własnej
        głowie.
        • kaeira Re: Po krucjacie raportuję (długo) 08.12.08, 08:53
          akaef napisała:
          > 1. Po pierwsze udałam się do apteki, na moje pytanie o strzykawkę z
          > rurką do karmienia niemowląt pani aptekarka zrobiła oczy jak spodki.
          > Jak wytłumaczyłam o co mi chodzi, zapytała "to tak można??? a po
          > co???". No coments. Ostatecznie nabyłam strzykawki 20ml i zestawy do
          > wlewów dożylnych (mają dość miękkie silikonowe rurki i pasują do
          > strzykawki).

          Jak działają, to dobrze - ale tylko ku informacji podam link do tych cewników. Wygląda to np. tak:
          www.ambulans.com.pl/product_info.php?cPath=1_235_244&products_id=1363&ambulans=Cewnik_do_karmienia_niemowl%C4%85t_6CH_FG_

          My je kupowaliśmy w sklepiku w szpitalu położniczy,m (Żelazna, W-wa) oraz w poradni lakt.

          Naprawdę polecam stosowanie jakiejś maści, szczególnie jeżeli sutki są wystawione na mokre mamłanie dłużej niz przeciętnie.

          A w ogóle brzmi dobrze. smile Powodzenia.
        • anqa_77 Re: Po krucjacie raportuję (długo) 08.12.08, 09:01
          Gratulacje!!
          Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej postawy!!!
          Taką pomocnicę mieć do karmienia...super smile)

          Widzę, że się wszystko normuje, leniwy typek z brzdąca ale już rozszyfrowany i
          teraz tylko będzie lepiej, pozdrowionka!
          • akaef Re: Po krucjacie raportuję (długo) 08.12.08, 10:51
            anqa_77 napisała:

            > Gratulacje!!
            > Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej postawy!!!
            > Taką pomocnicę mieć do karmienia...super smile)

            No w końcu jestem ciotką... wprawdzie nie rodzoną, tylko
            spowinowaconą, ale zawsze smile) A jako jedynaczka na inne ciotkowanie
            szans nie mam smile)
        • basiak36 Re: Po krucjacie raportuję (długo) 08.12.08, 21:28
          Brzmi fajniesmile
          I cale szczescie ze juz nie karmi malucha w tym rozkusmile)) Najlepiej dzidzie
          rozebrac do pieluchy, mama sciaga bluzke i stanik i dziecko na piers.
    • akaef Załamka :( 10.12.08, 00:13
      Dostałam dziś sms-a: "młody przybył tylko 60 g. (przez chyba 6 dni),
      dokarmiamy odciągniętym i sztucznym".
      Nawet nie miałam ochoty pytać, czy strzykawką/rurką, czy butelką.
      Ech, szkoda gadać. Przykro mi i tyle.
      • monjan Re: Załamka :( 10.12.08, 08:54
        przykro mi
        ale to ich dziecko i mają prawo robic jak uwazaja za słuszne...
        (kolejna mama zasili szereg "nie miałam pokarmu")
      • kaeira Re: Załamka :( 10.12.08, 09:18
        No ależ dlaczego zaraz załamka? Czemu dokarmianie ma być jakas tragedią?

        U nas przy słabych przyrostach ok.3t konsultantka ICBC sama zaraz zaleciła dokarmianie najpierw mieszanką (rurką na strzykawce), potem w miarę rozkręcenia odciągania odciąganym. Potem wprowadziliśmy jeszcze SNS-a przy piersi.
        Niewątpliwie była to lekka droga przez mękę, koszmarnie męczące (plus ból sutków), udało się tylko dzięki zaangażowaniu partnera (elastyczny czas pracy).
        Ale po ok. 10t udało się wszystko odstawić, i karmiłam tylko piersią do 6m2t.
        Jedyne przed czym mogę przestrzreć, to zbytnia koncentracja na odciąganiu. Ja przegapiłam moment, kiedy zamiast odciągania (pomiędzy prawie każdym karmieniem) trzeba a było po prostu zintensyfikować karmienie, (zwykle co 2g, często nawet co 1,5, niestety)

        Znajdz konsultantkę, przestrzegaj przed butelką, zachęć do kupna SNS i zapewnij, że z całą pewnością sa wszelkie szanse na powodzenie.
      • basiak36 Re: Załamka :( 10.12.08, 12:07
        Ten maluszek caly czas uczy sie ssac, i dopoki sie nie nauczy, trzeba mu pomoc,
        byle to dokarmianie bylo robione przede wszystkim mlekiem mamy, mieszanka jest
        mleka mamy nie da sie odciagnac wystarczajaco. I oczywiscie nie butelka, i jak
        najczesciej na piers.
        Ja bym sie cieszyla ze w ogole przybral i kontynuowala to co robia.
      • mruwa9 swiata nie zbawisz 10.12.08, 17:25
        do matki dziecka nalezy decyzja, jak bedzie karmic swoje dziecko, a
        Twoje forsowanie karmienia piersia moze byc przez owa mame
        traktowane jako rownie nachalne i agresywne, jak forsowanie
        dokarmiania butla przez babcie. IMHO jedyne, co mozna zrobic, to
        uswiadomic kobiecie, co jest przyczyna, a co skutkiem, zeby nie bylo
        potem rozpowiadania po wsi ze "za malo pokarmu" i tym podobne bajki
        z mchu i paproci.Choc znajac poziom ingorancji w narodzie i tak
        kobieta bedzie wiedziala swoje i to jest to, co mnie w takich
        sytuacjach najbardzej slabi.
        • anqa_77 Re: swiata nie zbawisz 10.12.08, 18:11
          Ja dokarmiałam butelką w szpitalu i to się w żaden sposób niekorzystnie nie
          odbiło. Chodziło o wydalenie bilirubiny z organizmu maluszka, wiadomo, że z
          kupką najszybciej można się jej pozbyć. Schemat był taki: najpierw tylko pierś i
          spadek wagi..wiadomo te 10% może spaść ale nie więcej, później słabo przybierał.
          Zdecydowałam się na dokarmianie między podawaniem piersi, dziecko ssało pierś
          przed i po butli, pierś w kółko jak "niby" spało. A jak wyszłam ze szpitala, po
          6 dniach, w domu nie było ani butelek ani modyfikowanego. Żółtaczka się
          oczywiście cofnęła.
          Tą opowieścią chciałam pocieszyć, że nawet dokarmiając noworodka kilka dni butlą
          może mu to nie przeszkodzić w późniejszym dłuuugim karmieniu piersią. Wiec Akaef
          smile może jeszcze być dobrze i będziesmile
          • akaef Re: swiata nie zbawisz 10.12.08, 21:39
            Racja, świata nie zbawię. Dlatego nie dzwonię, nie dopytuję się, nie
            narzucam. W niedzielę jechałam na złamanie karku na wyraźną prośbę
            taty dziecka. A teraz cóż - będą chcieli pomocy, zadzwonią. Nie -
            trudno. Zrobiłam co mogłam, powiedziałam wszystko, co wiem, dałam
            namiary na doradcę laktacyjnego i poradnię, pokazałam tyle, ile
            umiałam.
            Tylko będzie mi bardzo przykro jeśli młody ostatecznie wyląduje na
            butli z modyfikowanym, bo naprawdę tam się nic takiego nie działo,
            co by było groźne dla dziecka albo niemożliwe do zrobienia.
            Wystarczyło tylko chcieć...
            • monicus taaak, ale trzeba sie bylo starac 10.12.08, 21:54
              a przecie mialo byc pieknie. nie martw sie. wiem jak sie czujesz, bo ja sie
              zaraz gotuje jak cos takiego do mnei dociera.
              ludzie sa bezmyslni i leniwi. ale kara za to pierwsze lenistwo jest pozniejsze
              mycie butelek, bo jakby zainwestowli to by mieli luzik. no o oczywistych
              szkodach dla dziecka nie wspomne. mowie tylko o tych "wygodach"
              • fiamma75 Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 09:49
                jak łatwo osądzać sad dobrze, że matka maluszka tego nie czyta.

                też nie rozumiem czemu dokarmianie stanowi największa możliwą
                tragedią. Chyba rzeczywistym problemem są za małe przyrosty a nie
                to, że przez jakiś czas maluszek będzie dostawał sztuczne mleko obok
                maminego.
                Wiele kobiet przez jakiś czas musi (czasem parę dni czasem tygodni)
                dokarmiać maluszki z powodu niskich przyrostów a potem z powodzeniem
                karmią już tylko piersią.
                • monicus Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 09:58
                  wiesz dlaczego? - ja jestem zywym przykladem i znam ich dziesiatki - mleko
                  modyfikowane zwlaszcza w tych pierwszych tygodniach jest generatorem alergii.
                  jakis alergolog z lodzi zrobil nawet badania z ktorych wynika ze 80% dzieci,
                  ktore dostaly w pierwszych dobach mieszanke ma alergie. plus do tego wieksze
                  ryzyko cukrzycy, wieksze obciazenie nerek... sztuczne witaminy.
                  nie wiem dlaczego kazde dziecko ma chudnac i przybierac wg schematu jakiegos tam.
                  moj drugi syn to kompletny okruszek i juz slyszalam, ze powinien byc grubszy i
                  wiekszy. jednak olewam to bo wiem, ze on poprostu jest taki drobny (dziadkowie i
                  wujkowie sa nieduzi i drobni) i nie slucham tylko karmie piersia.
                  a ile trudu kosztowalo mnie karmienie obu synow w pierwszych tyg nie bede mowic.
                  trudu,bólu, lez, zmeczenia, ale karmilam, bo nie chcialam zeby moje dzieci byly
                  takie jak ja.
                  • fiamma75 Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 10:27
                    i co z tego, że Ty jesteś takim przykładem? Czy wszyscy mają jak Ty?
                    Znam dziesiątki dzieci na modyfikowanym mleku i bez alergii i dzieci
                    tylko na piersi z mnóstwem alergii.
                    Poza tym są sytuacje, gdzie trzeba dokarmiać i powie Ci to nawet
                    konsultant laktacyjny (no ale Ty wiesz przecież lepiej).
                    • kaeira Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 10:42
                      fiamma75 napisała:
                      > Znam dziesiątki dzieci na modyfikowanym mleku i bez alergii i dzieci
                      > tylko na piersi z mnóstwem alergii.

                      No oczywiście Monicus ma rację, że wczesna mieszanka nie jest zdrowa i może namieszać - no ale co z tego, kiedy czasami jest wskazana.

                      Moje mała dostawała mieszankę jak pisalam wyżej, najpierw HA (zalecone przez konsultantkę, bo ojciec małej ma katar sienny) potem Nutramigen (lekarka zalecila, bo mała dostała ciemieniuchy na brwiach, co podobno bywa objawem alergii.)
                      W każdym razie te kilka tygodni jej nie zaszkodziły, nigdy nie miała później jakichkolwiek problemow alergicznych ani z trawieniem/przewodem pokarmowym.

                      > Poza tym są sytuacje, gdzie trzeba dokarmiać i powie Ci to nawet
                      > konsultant laktacyjny

                      No właśnie.
              • kaeira Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 10:37
                monicus napisała:
                > ludzie sa bezmyslni i leniwi.

                Niewątpliwie niektorzy tacy są, ale nie widzę przeslanek, żeby akurat ten
                przypadek tak osądzać.
                • akaef Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 11:06
                  kaeira napisała:

                  > monicus napisała:
                  > > ludzie sa bezmyslni i leniwi.
                  >
                  > Niewątpliwie niektorzy tacy są, ale nie widzę przeslanek, żeby
                  akurat ten
                  > przypadek tak osądzać.
                  >
                  >
                  Ja niestety widzę. Znam moją szwagierkę od 16 lat i obawiam się,
                  niestety, że całe to gadanie o chęci karmienia piersią było na pokaz.
                  No cóż, zobaczymy.
                  A poza tym ona ma wystarczającą ilość mleka, żeby dokarmiać własnym
                  odciąganym i podanie sztucznego rzeczywiście wynika tu z lenistwa i
                  wygody.
                  Sama sobie tylko w brodę pluję, że się tak angażowałam. A własny mój
                  chłop (i jej brat) mówił: po co? Było go słuchać.
                  • kaeira Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 12:47
                    No, ciekawa jestem jak to się dalej rozwinie...
                    • tashika1 Re: taaak, ale trzeba sie bylo starac 11.12.08, 20:12
                      wlasnie tych checi...
                      powiem szczerze... mam 26 lat.... ole urodzilam jak miałam 25... zaparłam sie i
                      co karmie.... nie bylo latwo... bo mała miała ze mnie smoczek... bylo w pewnym
                      okresie budzenie sie co 1,5 godziny... od sierpnia 2006 nie pilam piwa (choc mam
                      na nie nieziemska ochote)..zaparłam sie i karmie.... i wiecie co mam nagrode...
                      która potwierdziła mi tez pani doktor , ze to dzieki piersi.... ola chodzi do
                      złoba i co raz miałą zapalenie gardła wirusowe... i zakazenie ukladu moczowego
                      ale na to ja juz i moje mleko nie mamy wpływu (refluks moczowy)...ona zdrowa w
                      tym zlobie jest super...tfu tfu zeby nie zapeszyc... dziewczyna rosnie mi zdrowa
                      silna... a ja dojrzałam do tego, zeby ona sama odstawila sie od piersi kiedy
                      zechce... tylko babeczki jak przekonac m. bo z nim sie ugadałam ze do 2,5 roku
                      bede karmic... i musze to zrobic tak zeby on jakos tak sam poczuł ze dziecko
                      samo sie odstawi od piersi... a i walcze przy tym z polowa rodziny zeby nie
                      gadali Oli ze cycek jest zły bo ona to juz rozumie... haha... wiecie co jestem
                      dumna z siebie jak paw!!!!!!
    • akaef Sytuacja sie rozwija... 12.12.08, 09:33
      tyle, że niekoniecznie w słusznym kierunku.
      Wczoraj wpadł mąż szwagierki, podłamany, bo mówi, że tłumaczy i
      tłumaczy, ale ona i teściowa (w tym przypadku także moja teściowa,
      niestety) wiedzą lepiej.
      Pediatra kazała dokarmiać sztucznym, bo szwagierka nie uciąga
      laktatorem wystarczającej ilości, żeby dokarmiać wyłącznie własnym
      mlekiem (w związku z tym uhodowała sobie oczywiście przekonanie o
      tym, że ma za mało mleka), a młody, po półgodzinnej sesji przy
      piersi (kiedy oczywiście nie ssie efektywnie, tylko posypia) wciąga
      jeszcze z butli 60 ml. Nie wiem tylko, jak to jest, że strzykawką i
      rurką nie chce jeść i podobno mleko mu się wylewa z buzi, a on śpi,
      natomiast z butelki zjada. Oczywiście do poradni laktacyjnej
      pediatra nie poslala, bo po co, wrrrr.....
      Ponieważ teściowa uważa, że w domu przy dziecku musi być 25 stopni,
      a dziecko trzeba dodatkowo okryć (ono w czapeczce też cały czas
      przebywa, jezuuuu!!), żeby broń boże nie zmarzło, to oczywiście
      takim trybem mały jest trzymany. Na spacerze jeszcze nie był (ma 16
      dni), chociaż ich wyrzucałam na spacer już kiedy miał tydzień.
      Wiem, że (jak słusznie napisała Mrówa), świata nie zbawię, i że to
      ich dziecko, i w ogóle muszę się odpinkolić (właściwie już to
      zrobiłam - tam się już nie odzywam, tylko tutaj wyżalam), tylko
      dziecka mi tak strasznie szkoda, no i ojca jego, który wie, że to
      wszystko jest ogonem robione, a niewiele może, bo go od razu baby
      zakrzykują.
      Oczywiście szwagierka nadal twierdzi, że chce karmić piersią i
      bardzo ją boli, ze musi podawać sztuczne mleko. Ale
      odpowiedzialności za własne dziecko nie weźmie, będzie słuchać
      swojej mamusi (wrrrrrrrrrrrrr...) i pediatry (wrrrrrrrrrrrr...), i
      kuzynki pielęgniarki (wrrrrrrrrrrr...).
      Dzisiaj tata dziecka będzie jeszcze dzwonił do poradni laktacyjnej,
      ostatnia szansa, że jak ktoś uprawniony i z autorytetem się wypowie,
      to go posłuchają. No bo ja to przecież wiadomo - nic nie wiem, bo
      mnie wykarmienie trójki dzieci jakoś tak samo przyszło, i mleko
      miałam, i w ogóle żadnych problemów (qjm!!!)
      Ależ jestem zezłoszczona!
      Tata dziecka obiecał też, że dzisiał małego na spacer zabierze,
      nawet wbrew tym torbom grochowym. Ciekawe, czy mu się uda... pogoda
      u nas ładna, w sam raz na spacer.
      • basiak36 Re: Sytuacja sie rozwija... 12.12.08, 10:43
        Z tymi spacerami to faktycznie ciekawe, bo po co kisic w domu zdrowe dziecko i
        niby czemu czekac np tydzien czy dwa ?smile Moj synek byl styczniowy i wyszlam po kilku
        dniach kiedy poczulam sie na silach.
        A 25 stopni w domu to jakis koszmarsad Jak moje dzieci byly male, polozna kazala
        pilnowac aby nie bylo wiecej niz 20 w dzien.

        A cala reszta, to moim zdaniem zrobilas co moglas. Wychodze z zalozenia ze jesli
        mama naprawde chce karmic to zrobi wszystko aby sie udalo, bedzie szukala pomocy
        itp.
      • asia889 Re: Sytuacja sie rozwija... 12.12.08, 12:29
        Chyba znalazłaś przyczynę problemów ze ssaniem. Ciepełko=senność=brak ssania. Szkoda tylko, że nie chcą Ciebie słuchać sad.
      • mruwa9 Re: Sytuacja sie rozwija... 12.12.08, 14:46
        za bardzo sie emocjonujesz. A dziecko jest zapewne kochane przez
        rodzicow i babcie, wiec moze az taka straszna krzywda mu sie ie
        stanie, nawet na butli? Nie pierwsze, nie ostatnie to dziecko
        karmione sztucznie (bo tak sie pewnie za chwile skonczy) i
        smiertelnosc wsrod tych dzieci nie jest az taka straszna...popatrz
        sobie w lustro (nie pamietam, czy pisalas, czy bylas karmiona
        piersia), popatrz na meza, na kolezanki, na szwagierke... toz to co
        najmniej jedno pokolenie, jak nie dwa, ktore praktycznie nie zaznaly
        karmienia piersia. I zyjemy, i nie wszyscy cierpia na otylosc,
        cukrzyce i alergie. Jesli Cie to az tak rusza, potrzasnij
        szwagierka, mowiac DRUKOWANYMI LITERAMI: ze odciaganie pokarmu nie
        jest wyznacznikiem jakosci/ilosci pokarmu, takoz nie jest nim ilosc
        wypitej przez niemowle mieszanki po karmieniu piersia, ani
        zachowanie noworodka, ktory ma prawo wisiec na piersi cala dobe na
        okraglo, ze chyba szwagierka nie chce jednak karmic, skoro wprowadza
        smoczki. Ze jesli wprowadza dokarmianie czy smoczek, to z wlasnej i
        nieprzymuszonej woli CHCE zakonczyc karmienie, krzyzyk na droge.
        Byle nie mylila skutkow z przyczyna. A przegrzewanie niemowlecia
        jest czynnikiem ryzyka smierci lozeczkowej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka