Chodzi o moją szwagierkę i jej kłopoty z karmieniem.
Dziecko ma 10 dni. Urodzony o czasie, sn, waga 3260. Niestety w
szpitalu dokarmiany z butelki, ale wyszli ze szpitala w 3 dobie,
więc krótko. Bezpośrednio po porodzie przystawiony do piersi, ssał.
Potem przystawiany do piersi na żądanie, za każdym razem chwyta
pierś i ssie, czasem krócej, czasem dłużej, zasypia z piersią,
czasem wypluwa brodawkę. Uczyłam szwagierkę jak przystawiać,
wydawało mi się, że jest wszystko ok.
Ale:
1. Młody właściwie bez przerwy chciałby ssać. Przerwa max. 2-
godzinna zdarza mu się rzadko (i nigdy w nocy). Je, zasypia, a po
zabraniu/wypluciu piersi budzi się po kilkunastu minutach z płaczem
i chce pierś. [ja takiego egzemplarza osobiście nigdy nie miałam,
ale wiem, że to może być normalne].
2. Bardziej jednak niepokojący jest przyrost wagi, a raczej jego
brak. Najniższy spadek - 3050, obecnie (po tygodniu) zaledwie 3080.
Pediatra, która widziała młodego kazała kontynuować karmienie
piersią i zważyć za tydzień (wg. mnie sensownie).
3. Od czwartej doby młody robi zielone kupy (nie widziałam, dzisiaj
się dowiedziałam od ojca dziecka).
4. ALE oczywiście szwagierka, nakręcana przez swoją matkę a moją
teściową, oraz kuzynkę pielęgniarkę (karmiła własne dziecko butlą)
zaczęła schizować. Czarownice kazały jej ściągnąć mleko, uciągnęła
60 (znaczy mleko ma, bo oczywiście padł argument o braku mleka),
mały wtrąbił wszystko z butli. Poza tym w domu pojawił się Bebilon,
ale ojciec dziecka (za moją radą) zakazał nawet myśleć o podaniu
sztucznego mleka bez konsultacji z pediatrą (co może chociaż na dwa
dni weekendu powstrzyma czarownice). Opierdoliłam o butlę, ale na
razie grochem o ścianę.
Radźcie! Na moje oko to albo coś jest nie tak z techniką ssania (tę
wersję bym raczej obstawiała), albo może to nietolerancja nabiału w
diecie matki (zielone kupy)?
Co zrobić, co poradzić? Najchętniej to bym młodego do własnej piersi
przystawiła, żeby zobaczyć jak ssie, ale nie wiem, czy to dobry jest
pomysł. Poza tym ja osobiście to bym spokojnie poczekała ten
tydzień, ale boję się, że czarownice (mieszkają razem z moją
teściową) będą bruździć.
Czy w Krakowie jest poradnia laktacyjna? Na stronie KUKP nie ma
namiaru. A może ktoś zna/poleca doradcę lakt. z Krakowa?
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie

)