Dodaj do ulubionych

Długie karmienie a wyniszczająca dieta :(

06.01.09, 15:16
Czy któraś z Was karmiła/karmi super alergiczne dziecko piersią będąc sama na
ostrej diecie? Czy to ma sens?

Mój synek ma prawie 12 miesięcy. Jeszcze do niedawna nie chciał niczego tknąć
poza piersią. Doradca laktacyjny powiedział mi, że to najpewniej przez
alergię, że to taki instynkt samozachowawczy. Od samego początku walczę z
wysypkami, liszajami, świądem. Byłam kilka miesięcy na super restrykcyjnej
diecie a następnie ostrożnie powróciłam do większości rzeczy. Po jakimś czasie
problemy powróciły i nie byłam już w stanie dojść, co go uczula: coś w moim
mleku czy w pokarmach, których zjadał mniej niż pół łyżeczki, choć stawiałam
jednak na pokarmy. Niedawno w badaniu krwi wyszła mu alergia na jajko, którego
nigdy mu nie podałam. Alergolog kazała mi więc ponownie odstawić jajka i...
mleko, "bo nigdy nic nie wiadomo". Za czekoladę zrobiła dziką awanturę.
Cytrusów, orzechów i całej listy "bardzo uczulających rzeczy" nie jem od
porodu. No i na koniec przepisała 5 puszek bebilonu pepti i kazała odstawiać
dziecko! Wiadomo, że do niczego mnie nie zmusi, ale jestem strasznie zmęczona.
Na dodatek Mały pogryzł mnie ostatnio pierwszy raz do krwi sad (zęby ma od 5
miesiąca, a to chyba przez straszny świąd w nocysad( Nie bardzo mogę iść się
skonsultować do innego alergologa a tu nie do końca jestem przekonana.

Od początku słyszę, że alergiczne dziecko trzeba karmić piersią. Zwątpiłam w
to po raz kolejny sad Po co długo karmić??? Może ktoś napisze mi w punktach? Ja
nawet jakbym chciała skończyć karmienie już, to i tak nie mogę/nie potrafię,
bo nawet jak przegłodzę Malucha, to i tak jak nie ma nastroju, to nic nie tknie sad

Od porodu zetknęłam się z kilkoma przypadkami typu: w 3 miesiącu pojawiły się
wysypki, pediatra kazał odstawić mleko, jajka itp. Matka wzruszyła ramionami i
przeszła na modyfikowane, bo dziecko tłuściutkie a ona chuchro. Dalej było
tylko lepiej: dziecię rosło, spało i smakowało nowe pokarmy wzorowo. A może to
też mogła być moja historia?? Po co mi tyle miesięcy mąk, pobudek co 45min, za
chwilę minie 365 nieprzespanych nocy, uwiązania, przykrych uwag od kobiet z
pokolenia naszych rodziców czy wspomnianej już pani alergolog??

Dodatkowo w moim przypadku karmienie równa się naturalnej antykoncepcji a
mieliśmy z mężem inne plany...

Dzisiejszy dzień to dzień klęskisad

Chyba nie mam wyboru, powinnam odstawiać, prawda? sama sobie odpowiadam, bo
przecież żeby długo karmić, trzeba być do tego przekonanym, czyż nie?

Jeśli ktoś zechce dodać mi otuchy, to z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 06.01.09, 15:34
      jajka nie musialas podawac dziecku, wystarczylo, ze zjadlas
      schabowego w panierce (jajko!), albo biszkopta czy inne ciastko. W
      mojej rodzinie byl taki przypadek, ze mama juz nie byla w staie
      bardziej ograniczyc swojej diety, po testach z krwi okazalo sie,ze
      maly byl uczulony wylacznie na bialko jaja kurzego i wystarczylo
      wykluczyc tylko ten jeden skladnik z diety mamy (ale radykalnie,
      zadnej panierki, zadnych gotowych wypiekow i zycie znow stalo sie
      piekne. A maly wyrosl z alergii i jest obecnie zdrowym,
      wysportowanym facetem w wieku szkolnym. Inna kolezanka miala dziecko
      uczulone na mleko, ale lacznie z alergia kontaktowa (dotkniecie
      scierki, ktora ktos wytarl rozlane mleko),a skora zaczynala zlazic
      platami. Wystarczylo zastapic mleko krowie owsianym lub kokosowym,a
      maslo maslem kokosowym (do wypiekow np.)i problem udalo sie opanowac.
      Moze niepotrzebnie trzymasz az tak restrykcyjna diete? Poza tym
      skora cierpiec moze wskutek czestych , dlugich kapieli, kontaktu z
      mydlami i detergentami? Smarujesz skore dziecka emulsjami
      zmiekczajacymi nawet 5 razy dziennie? Witamina D w kroplach? Tez
      czasem uczula.
      • deigratia Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 06.01.09, 15:59
        Od dawna nie stosuję witaminy D. Smaruję emolientami przy każdej okazji w ciągu
        dnia. Kąpiemy co dwa/trzy dni, teraz w balneum (bo do oillatum straciliśmy
        serce) specjalnym antyświądowym. Temperatura wody 36. Jajka (całego, bo badanie
        nie było rozbite) nie jem od tygodnia? i pewne liszaje, które od miesięcy nie
        schodziły, ładnie się wygoiły. Wiadomo, że nie tykam panierki czy czegokolwiek,
        co ma śladowe ilości jajka. Jednak Mały wygląda w tej chwili jak ubiczowany
        Chrystus, tak mimo pajaca i krótko obcinanych paznokci potrafi się podrapać. Po
        prostu jest coś jeszcze, co uczula i raczej szybko nie dojdę co i gdzie. Mądra
        pani alergolog kazała dawać zyrtec na świąd i przyjść w marcu, bo "nie będziemy
        tak często kłuli dziecka". Po odstawieniu jajka życie miało być piękne, ale nie
        jest sad
        • kropkaa Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 06.01.09, 23:36
          Spotkałam się raz i byłam wielce zaskoczona - koleżanki dziecko było
          uczulone na... drożdze (i mleko). Nawet się nie spodziewała, że są
          prawie wszedzie...
    • rudzik.2 Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 06.01.09, 15:56
      U nas było podobnie, ale koło 8 miesiąca zaczęło się poprawiać. Karmię już 15
      miesięcy. Przez 8 jadłam wyłącznie ryż, ziemniaki, gotowane jabłka, melasę
      buraczaną i królika. Wyłącznie, czyli absolutna dyscyplina. Próby wprowadzania
      nowości zarówno do mojej diety, jak i diety córki, kończyły się bólami brzucha i
      wysypkami. Nie przechodziła nawet kasza jaglana i dynia. Wycofałam wszystkie
      witaminy. I co...? Schudłam do 47 kg, potem waga stanęła w miejscu. Zęby w
      porządku, włosy wcale nie wypadały. Nic strasznego się nie działo. Mała
      tłuściutka jak pączek. Po miesiącu radykalnej diety bez żadnych nowości córce
      wszystko minęło. Koło 8 miesiąca życia zaczęłam wprowadzać nowości jeszcze raz.
      Bardzo ostrożnie. Wprowadzałam córce, a nie sobie, żeby reakcja była bardziej
      czytelna. Powolutku przechodziło coraz więcej. Gluten dopiero po roku i
      wprowadzany w płatkach owsianych. Mleka do tej pory nie próbowałam wprowadzać.
      Czekolada, cytrusy... zapomniałam o ich istnieniu. Spektakularna porażka po
      próbie z jajkiem... niestety na razie nie dla nas.
      Wnioski... ja wytrwałam, ale tylko dlatego, że widziałam efekty. Inaczej pewnie
      bym się poddała. Tak jak pisała poprzedniczka, obowiązuje żelazna dyscyplina...
      żadnych panierek, gotowych wędlin, itp. I wykluczone chwile słabości, czy
      zapomnienia.Czytać skład produktów bardzo wnikliwie. Nie wiem, czy karmienie w
      jakiś sposób pomogło wyprowadzić córkę z tych wszystkich nietolerancji, ale
      lubię myśleć, że tak. Chyba warto się pomęczyć jeszcze trochę smile)).
    • kogosia Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 06.01.09, 18:55
      ja karmię już 18m-cy
      Od porodu nie jadłam czekolady i nabiału. Od stycznia do marca byłam na diecie
      takiej: jadłam chleb żytni z piecznym indykiem i buraczki.
      Oraz piłam sok winogronowy.
      Do sierpnia od stycznia nie jadłam białego pieczywa.
      Filipek nie chce przejść na Bebilon Pepti, zje tylko 90ml rano i wieczorem.
      A tak to cycuś.
      Od 18 m-cy nie mam przespanej żadnej nocysad
      Nie potrafię i chyba na razie do końca nie chcę go przestać karmić
      Pozdrawiam
      • rudzik.2 Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 06.01.09, 22:47
        Kogosia, a tak z ciekawości... jak się czułaś, kiedy ponownie zaczęłaś jeść
        trochę normalniej? Pytam, bo dla mnie było to ogromne zaskoczenie. Myślałam, że
        po rocznej przerwie pierwszy kęs chleba będzie jak "pierwszy krok w chmurach".
        Naprawdę spodziewałam się, że jak wreszcie zjem jakieś inne mięso niż królik, to
        przeżyję niesamowite uniesienie. I co... Nic. Absolutnie nic z tych rzeczy.
        Żadna rewelacja. Chleb jak chleb, mięso jak mięso. W ogóle jedzenie sprawia mi
        teraz dużo mniejszą frajdę. Dziwne, ale może to i lepiej (Trochę się obawiałam
        jo-jo wink). Pozdrawiam.
        • kogosia Re: rudzik 07.01.09, 18:58
          Cieszę się że mogę jeść normalny chleb z normalnym masłem
          I nie mogę się doczekać kiedy zjem serek, coś z czekoladą lub płatki na mlekusad(
          No i najważniejsze LODY

          Ale wytrwam
    • kejzi-mejzi Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 07.01.09, 12:47
      Ja. Juz tu zakładałam kilka wątków na ten temat. Nasze dzieci są w tym samym
      wieku, mały mój za kilka dni kończy roczek. od wakacji katuję się bardzo
      restrykcyjną dietą, i tak jak Ty, nie wiem, co tak naprawdę dziecku szkodzi. Nie
      wiem też, co mogę jemu podawać do jedzenia. Ogólnie mówiąc kiszka.
      Ale jedną rzecz mogę ci polecić - przelecz pasożyty i candidę, oczywiście w
      ciemno, bez badan, bo nie maja sensu. u nas po podaniu leku przeciw owsikom
      znikło 80% zmian skórnych. niedawno leczylismy lamblie, zobaczymy czy to cos
      dalo. Polecam warszawską Vega Medica, i ogólnie lekarzy medycyny naturalnej.
      za kilka dni planujemy tez kapiel oczyszczajaca - poczytaj o niej na forum alergie.

      Powiem Ci, ze sama sie czasem zastanawiam, czy dobrze robie dlugo karmiac, bo
      eksponuje dzieciaka na rozne alergeny, ale nie wyobrazam sobie podac mu
      sztucznote w postaci nutramigenu. Na chłopski rozum byłaby to zmaiana na gorsze.
      Wydaje mi się, ze to, jak nasze organizmy funkcjonuja zalezy przede wszystkim od
      tego, co jemy, lepsze wiec naturalne z zgodne gatunkowo mleko matki niż pińcet
      razy przerabiane mleko krowie.
      • deigratia Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 08.01.09, 14:37
        Kogosia i rudzik - nie wiem, czy Was podziwiać, czy Wam współczuć. Jak tylko
        czytam, to włos mi się jeży na głowie. Ja jadłam o wiele więcej a i tak schudłam
        i wyglądałam nie wiele lepiej niż z Oświęcimia. Poza tym przy ostrej diecie,
        mimo łykania witamin, pękają mi usta, zaczynają boleć stawy. Taki rygor więc
        chyba nie dla mnie.

        Pomysł z przeleczeniem na pasożyty i candida, muszę przyznać, że tym razem do
        mnie przemówił. Czytałam kiedyś o tym na forum alergia, ale wtedy wierzyłam
        jeszcze, że to z pewnością coś w pokarmie. Teraz już w nic nie wierzę. Mały miał
        niedawno pleśniawki, więc nosicielem candida jest. No zobaczymy, bo nawet jeśli
        nie potrzeba prosić o skierowania na badania, to trzeba jakiegoś pediatrę
        namówić na wypisanie recepty.

        A na koniec karmienia na razie się nie zanosi, bo do tego musiałabym chyba
        jednak wyjechać na kilka dni. Wygląda na to, że ja też (tak jak moje dziecko)
        jestem od tej więzi uzależniona sad((
        • lucjatoja Re: Długie karmienie a wyniszczająca dieta :( 08.01.09, 15:33
          poczytaj, moze Ci to coś pomoże.
          kocia_stronka.republika.pl/alergia.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka