Czy któraś z Was karmiła/karmi super alergiczne dziecko piersią będąc sama na
ostrej diecie? Czy to ma sens?
Mój synek ma prawie 12 miesięcy. Jeszcze do niedawna nie chciał niczego tknąć
poza piersią. Doradca laktacyjny powiedział mi, że to najpewniej przez
alergię, że to taki instynkt samozachowawczy. Od samego początku walczę z
wysypkami, liszajami, świądem. Byłam kilka miesięcy na super restrykcyjnej
diecie a następnie ostrożnie powróciłam do większości rzeczy. Po jakimś czasie
problemy powróciły i nie byłam już w stanie dojść, co go uczula: coś w moim
mleku czy w pokarmach, których zjadał mniej niż pół łyżeczki, choć stawiałam
jednak na pokarmy. Niedawno w badaniu krwi wyszła mu alergia na jajko, którego
nigdy mu nie podałam. Alergolog kazała mi więc ponownie odstawić jajka i...
mleko, "bo nigdy nic nie wiadomo". Za czekoladę zrobiła dziką awanturę.
Cytrusów, orzechów i całej listy "bardzo uczulających rzeczy" nie jem od
porodu. No i na koniec przepisała 5 puszek bebilonu pepti i kazała odstawiać
dziecko! Wiadomo, że do niczego mnie nie zmusi, ale jestem strasznie zmęczona.
Na dodatek Mały pogryzł mnie ostatnio pierwszy raz do krwi

(zęby ma od 5
miesiąca, a to chyba przez straszny świąd w nocy

( Nie bardzo mogę iść się
skonsultować do innego alergologa a tu nie do końca jestem przekonana.
Od początku słyszę, że alergiczne dziecko trzeba karmić piersią. Zwątpiłam w
to po raz kolejny

Po co długo karmić??? Może ktoś napisze mi w punktach? Ja
nawet jakbym chciała skończyć karmienie już, to i tak nie mogę/nie potrafię,
bo nawet jak przegłodzę Malucha, to i tak jak nie ma nastroju, to nic nie tknie
Od porodu zetknęłam się z kilkoma przypadkami typu: w 3 miesiącu pojawiły się
wysypki, pediatra kazał odstawić mleko, jajka itp. Matka wzruszyła ramionami i
przeszła na modyfikowane, bo dziecko tłuściutkie a ona chuchro. Dalej było
tylko lepiej: dziecię rosło, spało i smakowało nowe pokarmy wzorowo. A może to
też mogła być moja historia?? Po co mi tyle miesięcy mąk, pobudek co 45min, za
chwilę minie 365 nieprzespanych nocy, uwiązania, przykrych uwag od kobiet z
pokolenia naszych rodziców czy wspomnianej już pani alergolog??
Dodatkowo w moim przypadku karmienie równa się naturalnej antykoncepcji a
mieliśmy z mężem inne plany...
Dzisiejszy dzień to dzień klęski
Chyba nie mam wyboru, powinnam odstawiać, prawda? sama sobie odpowiadam, bo
przecież żeby długo karmić, trzeba być do tego przekonanym, czyż nie?
Jeśli ktoś zechce dodać mi otuchy, to z góry dziękuję.