Dodaj do ulubionych

Mój syn:-)

11.09.09, 14:36

Kiedyś tu pisałam jako Dagmama, może ktoś pamięta. Nie mam chrztu i
dziecko też nie.

Mój syn, pięć i pół roku, wczoraj w Carrefourze przy pieczywie zadał
mi pytanie:

- Mamo, skąd się wzięli pierwsi ludzie?
- Cóż, synu, istnieją dwie teorie. Jedna, bardzo popularna mówi, że
pierwszych ludzi stworzył Bóg...
- Mamo, ale tak naprawdę! Przecież już mi mówiłaś, że ludzie wzięli
się ze zwierząt!

A tata dodał, że ciągle jesteśmy zwierzętami.
Mówić, że jesteśmy, czy raczej nie?
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Mój syn:-) 11.09.09, 15:25
      broceliande napisała:

      > A tata dodał, że ciągle jesteśmy zwierzętami.
      > Mówić, że jesteśmy, czy raczej nie?

      Mówić. "Zwierzę to brzmi dumnie." wink Naprawdę. To ta paskudna
      spuścizna związana z poreligijnym, związanym z niewolnictwem i
      chciejstwem podporządkowywania jednych istot innym uczyniła w naszej
      kulturze tak duże spustoszenia. Ale, mam taką nadzieję, że
      odwracalne. Dzięki takim jak wy, nasi potomkowie będą mieli szansę
      na lepszy świat.

      Ja przeszedłem już dwa takie wielkie etapy przeszacowania. Pierwszy
      to ten, o którym mówimy, gdy zrozumiałem, że nasza świadomość jest
      nakładką na prawdziwe, niewidoczne dla naszej świadomości procesy,
      które przebiegają w mózgach zwierzęcych i ludzkich identycznie. A
      więc podświadomie wciąż jesteśmy zwierzętami i musimy nimi być, bo
      stamtąd pochodzi wszelkie źródło myśli, z na zawsze nam
      niedostępnych głębin podświadomości.

      I drugie wielkie zrozumienie to takie, że zacząłem świat wokół
      siebie widzieć jako całkowitą, pełną iluzję. Warto i po to sięgnąć...

      Uświadomienie sobie tych obu prawd pozwala na mniejsze skupianie się
      na sobie. Skłania do traktowania reszty świata jako tak samo ważnego
      jak my sami, do ograniczenia poziomu egocentryzmu. I z pewnością ma
      moc czynienia świata lepszym niż jest dotąd. Dla nas i dla innych.
    • astrotaurus Re: Mój syn:-) 11.09.09, 18:48
      broceliande napisała:

      **A tata dodał, że ciągle jesteśmy zwierzętami.
      Mówić, że jesteśmy, czy raczej nie?**

      Masz mądre dziecko, mądrego faceta, skąd te skrupuły?
      Pod rysunkiem > systematyka >
      nadrodzina


      wink


    • broceliande Re: Mój syn:-) 11.09.09, 20:07
      Wiecie, co mnie niepokoi?

      To, że mój syn będzie uważał za prawdę najświętszą (sic!) to, co
      powiem.

      Przecież na tym polega religia i ateizm. Na wmówieniu od małego.
      Religia nie ma sensu, jeśli nie będzie się nią zarażonym w
      dzieciństwie.
      Wychowałam się w ateistycznej rodzinie i ten ateizm przekazali mi
      rodzice.
      W związku z tym nie potrzebowałam żadnych objawień w wieku
      dojrzewania czy późniejszym, że "o jejku, przecież Boga nie ma".
      Ja to wiedziałam od początku. I żaden nauczyciel, koleżanka, ksiądz
      nie mógł tego zmienić.
      Tylko rodzic ma tę władzę wmówienia, że Bóg jest albo nie.

      Mnie ta władza przeraża.

      Syn jest w wieku, w którym mogę wmówić wszystko. Inne mamy z takim
      samym powodzeniem wmawiają przecież, że Bóg nas stworzył.
      I egzekwują podziękowanie za to w codziennych modlitwach tych
      dzieciaczków.

      No nie wiem. Przed chwilą napisałam, że "ateisty od małego" nic juz
      nie przekona, ale boję się.
      Mały wie, że zapłodnienie, ciąża, karmienie ( co do karmienia to,
      gdyby było tu więcej kobiet, założyłabym wątek, czy sztuczne
      karmienie wiąże się z religią i chęcią niebycia zwierzęciem) odbywa
      się tak, jak u innych ssaków.
      Przypisuje ludzkie cechy naszemu psu, uważa, że kaczki, którym sypie
      chleb, oglądają jego rysunek na piasku.

      Czuję i on też chyba czuje, że świat jest naszym miejscem. Jesteśmy
      spokrewnieni z każdą żywą istotą na tej ziemi, od grzyba, szpinaku
      po kota. Jesteśmy tu u siebie.

      Ale boję się, że prędzej czy później w jakiś sposób zetknie się z
      tym religijnym antropocentryzmem. I będzie miał problemy. Takie, jak
      ja miałam. Bezbożnica, która nie zaznała sukienki komunijnej.

      Myślicie, że czasy się zmienią? Przecież religia świetnie się czuje,
      nie, chociaż mój mąż uważa inaczej.

      Mąż odstąpił od religii w wieku kilkunastu lat, dzięki literaturze
      science-fiction, między innymi. Sądzę, że gdyby zamiast mnie
      spotkał "porządną katolicką dziewczynę", miałby i ślub w kościele i
      dziecko ochrzczone. On tu mówi, że tak nie uważa.
      Sądzę, że przyczyniłam się do jego racjonalizmu, nawet bardziej niż
      Dawkins.

      Jeśli mały zapragnie chodzić na religię - nie zabronię, bo może być
      odwrotny skutek. Uważam, że Biblię zawsze można poczytać, choinkę
      ubrać, jajka pomalować, ale tam w grę wchodzi MODLENIE SIĘ.

      Ojej, no to dziękuje za przebrnięcie, bo długo mi zajęło.
      No to stąd te skrupuły.
      • grgkh Ateizm nie jest rodzajem teizmu 11.09.09, 23:31
        Tu chodzi o magiczny styl myślenia. Jeśli czegoś nie wiemy, nie rozumiemy, to
        nie ustawiamy za tym bożka lecz stwierdzamy, że nie wiemy i już. Często nie
        wiemy tylko na razie.

        Gdy Ci syn podrośnie sam sobie sięgnie po odpowiednie argumenty, religijne lub
        ateistyczne, ale już będzie wiedział, że zasad logiki nie wolno łamać. I właśnie
        to jest ważne: powinniśmy przyjmować jako "wytłumaczenie" czegokolwiek to, co
        wynika z logiki, a nie to, co nam każą przyjmować na wiarę.

        Racjonalizm nakazuje we wszystko wątpić i z tego wątpienia rodzi się prawdziwa
        wiedza, a nie z dogmatów, które zakazują poddawać się krytyce. Ateizm nie jest
        dogmatem. To tylko rezygnacja z dogmatów religijnych. Rezygnacja! A brak czegoś
        nie jest tym czymś.

        Wydaje mi się, że tej ostatniej różnicy nie dostrzegasz.

        broceliande napisała:

        > Wiecie, co mnie niepokoi?
        >
        > To, że mój syn będzie uważał za prawdę najświętszą (sic!) to, co
        > powiem.

        Wystarczy, że mu powiesz, że Twoje "prawdy" może w przyszłości poddawać krytyce,
        a jeśli dostrzeże, że są fałszywe, to powinien je odrzucić. Religii nie stać na
        taką deklarację. smile
        • vitmik oczywiście że nie jesteśmy zwierzętami 13.09.09, 21:20
          wiem, ze niektórzy napiszą że ludzie to ssaki etc etc
          ale najprostszy przykład: czy ludzie się za przeproszeniem pie...olą po lesie
          gdzie popadnie jak sarenki czy dziki bo tak im mówi instynkt czy też mają
          uczucia, zasady, przepisy dzięki którym kierują się rozumem, logiką i racjonalizmem?

          że nie wspomnę, że to ludzie latają w kosmos i wymyślają aspirynę a nie jeże czy
          inne kuny wink

          • lis-a Re: oczywiście że nie jesteśmy zwierzętami 14.09.09, 11:45
            "ale najprostszy przykład: czy ludzie się za przeproszeniem
            pie...olą po lesie
            > gdzie popadnie jak sarenki czy dziki bo tak im mówi instynkt"
            niektórzy tak

            co do kierowaia się rozumem i logiką, to też akurat więcej jest jest
            takich, którzy zdecydowanie się nie kierują
          • astrotaurus Re: oczywiście że nie jesteśmy zwierzętami 15.09.09, 20:35

            vitmik napisał:

            **wiem, ze niektórzy napiszą że ludzie to ssaki etc etc ale najprostszy
            przykład: czy ludzie się za przeproszeniem pie...olą po lesie gdzie popadnie jak
            sarenki czy dziki bo tak im mówi instynkt czy też mają uczucia, zasady, przepisy
            dzięki którym kierują się rozumem, logiką i racjonalizmem?**

            Tak, masz rację! Ludzie pier...ą się po lesie, bo mają przepisy, dzięki którym
            kierują się rozumem...!


            Pogratulować, oczywiście głębi myśli!
            A zajrzałeś do linkowanego artykułu w wikipedii?


            **że nie wspomnę, że to ludzie latają w kosmos i wymyślają aspirynę a nie jeże
            czy inne kuny wink**

            Stawiam dolary przeciw orzechom, że Ty nigdy niczego nie wymyśliłeś i nie
            wymyślisz. I pewnie nie zrobisz za wiele, aby odróżnić się rozumem od jeży czy kun.
            • vitmik Re: oczywiście że nie jesteśmy zwierzętami 16.09.09, 14:34
              "Tak, masz rację! Ludzie pier...ą się po lesie, bo mają przepisy, dzięki którym
              > kierują się rozumem...!"
              Jak nie rozumiesz myśli to nie komentuj baranie, chyba mogę cię tak nazwać bo w
              końcu jesteś i czujesz się animalem, nie?

              "Stawiam dolary przeciw orzechom, że Ty nigdy niczego nie wymyśliłeś i nie
              wymyślisz. I pewnie nie zrobisz za wiele, aby odróżnić się rozumem od jeży czy kun."
              Rozumiem, że chodzi o twoje orzeszki które nosisz w mosznie wink.
              Nie słyszałem o kunach i jeżach piszących na forum "kościół,religia" aczkolwiek
              o pewnym baranie już tak wink

              ps. Rozumiem, że jesteś zoofilem w dobrym znaczeniu tego słowa i mieszkasz w
              lesie żyjąc za pan brat z tamtejszymi stworzeniami.
    • broceliande Re: Mój syn:-) 22.11.09, 18:48
      - Mamo, a co było gdybyś przeżyła, jak będziesz kościotrupem?
      - No, fajnie by było. Niektórzy uważają, że można przeżyć, nawet jak
      się jest już kościotrupem. Ale ja w to nie wierzę.
      - Jesteś za młody, żeby wiedzieć na pewno, w co wierzyć.
      - Nie! Ja już bardzo długo czekam, a twoja mama nie wstaje i nie
      wstaje.
      • broceliande Sorry, zjadłam wypowiedź. 22.11.09, 18:49

        broceliande napisała:

        > - Mamo, a co było gdybyś przeżyła, jak będziesz kościotrupem?
        > - No, fajnie by było. Niektórzy uważają, że można przeżyć, nawet
        jak
        > się jest już kościotrupem. Ale ja w to nie wierzę.

        - JA TEŻ NIE.

        > - Jesteś za młody, żeby wiedzieć na pewno, w co wierzyć.
        > - Nie! Ja już bardzo długo czekam, a twoja mama nie wstaje i nie
        > wstaje.
        >

    • facet123 Re: Mój syn:-) 23.11.09, 16:54
      > A tata dodał, że ciągle jesteśmy zwierzętami.
      > Mówić, że jesteśmy, czy raczej nie?

      Oczywiście, że mówić! A co w tym złego? Tyle, że jesteśmy
      zwierzętami szczególnymi, jedynymi na ziemi które stworzyły kulturę
      i cywilizację tak zaawansowaną, że nie mającą niczego podobnego w
      świecie zwierząt (mniej więcej).

      A co do tego, że twoje dzecko będzie uważało to co powiesz za
      święte, to jest to konieczny etap rozwoju. To dobrze, że akurat
      trafiło na rodziców któzy w ramach tej "świętej wiedzy" przekazują
      mu fakty naukowe i racjonalnie o nich rozmawiają, a nie zasmiecają i
      infantylizują umysłu dziecka religijnymi bredniami.

      Tak wychowany młody człowiek, gdy przyjdzie na to pora, będzie miał
      podstawy do samodzielnego myślenia - krytyczny racjonalizm. Póki co
      pzekazujesz mu najlepszą wiedzę jaką ludzkość posiada.
    • broceliande Nie zkładam nowego wątku. 27.11.09, 20:23
      Jak ktoś chce czasem poczytać, co z moim wychowaniem następnego
      racjonalisty, to proszę, jak nie, to nie trzeba otwierać.

      Mały będzie w jasełkach w przedszkolu... Józefem!
      W tym przedszkolu nie ma religii, więc jasełka traktuję tak jak inne
      imprezy: dzień górnika, andrzejki, dzień wody i marchewki i inne
      wynalazki.
      Czuję się dumna i muszę powiedzieć, że Boże Narodzenie było
      swiętowane w mojej niewierzącej rodzinie od pokoleń (bez opłatka)
      jako miła tradycja.
      Poza tym wzrusza mnie ta radość z urodzenia sie dziecka, które zbawi
      świat.
      Wszystko to legenda, ale ładna.
      Szkoda, ze tyle zła narobiła.
      Szkoda, ze wierzący czasem odmawiają nam prawa do lubienia jej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka