Dodaj do ulubionych

Potwierdzenie

23.02.12, 18:39
Jednak wszystko jest w porządku. Niedawno obiegła swiat nauki niestamowita wiadomość, podważająca całość znanej nam fizyki - elementarne cząstki mające szczątkową masę, której to masy nawet nie można wyznaczyć, ze względu jej "małość", neutrina, w zderzaczu Hadronów, na drodze 730 km uzyskały większą prędkość niż prędkośc światał, co odwracało "do góry nogami" naszą obecną wiedzę. W dniu dzisiejszym "sprostowano" tą fantastyczną rewelację, to wynik błędu żle podłączonego kabla. Odetchnąłem - Ufffff!
Jestem wielkim zwolennikiem nauki, ktorą stawiam na pierwszym miejscu przed przekazem religijnym. To do nauki trzeba dostosowaywać swoje wierzenia, nigdy odwrotnie. Teoria względnosci A.Eisteina, to mój ulubiony temat, mogę o tym dyskutować w nieskończoność (chociaż nie mam z kim). To ta teoria pozwoliła poznać wielkość Kosmosu, odtworzyć Wielki Wybuch i początek Wszechświata, zrozumieć jak tworzy się "rzeczywistość" i ogólnie zrozumieć w częsci otaczający świat. Dzięki niej mamy lasery, telefony komórkowe, nawigację satelitarną, komputery, elektrownie atomowe, broń atomową i termojądrową oraz wszelkie najnowocześniejsze "dobro". Złe podłączenie jakiegoś kabla, mogło "spowodować", że wszystkie podręczniki do fizyki trzeba by wyrzucić na śmietnik. Ta pierwsza, nieprawdziwa jak się okazało, podważająca teorię względności, wiadomość, trochę mnie załamała. Okazuje się, że tylko mamy nowe potwierdzenie słuszności tej teorii i na jej bazie możemy w nauce posuwać się dalej "do przodu". Dla tych, co nie wchodzili w szczegóły tej teorii, podam najważniejsze jej własności w formie jak najprostrzej do zrozumienai:
- W przyrodzie nie istnieją oddziaływania natychmiastowe
- A zatem musi istnieć maksymalna prędkość oddziaływania
- Największą możliwą prędkością oddziaływania jest prędkość oddziaływania elektromagnetycznego
(Jest to zaburzenie wektora pola magnetycznego i elektrycznego o kierunku do siebie prostopadłym, przemieszczające się w przestrzeni) - najszybsze w prózni.
- Taką prędkością oddziaływania elektomagnetycznego jest prędkość światła
- Prędkosć światła jest maksymalną możliwą we Wszechświecie prędkością

Jest to jedyna we Wszechświecie stała wartość (dla danego ośrodka) dla wszystkich układów ruchomych i spoczynkowych, i wszystkich obserwatorów w tych układach (transformacja Lorentza). Jest to odwrotność do twierdzenia Newtona - "Interwały czasowe i przestrzenne są absolutne, a prędkość światła jest względna". To A.Einstein to udowodnił, że - "Prędkość światła jest absolutna, a interwały czasowe i przestrzenne są względne". Co to oznacza?
Ozanacza to, że tylko prędkość światła ma stałą wartość we Wszechświecie, a wszystki inne -siła, moment, masa, pęd, czas, tworzona i odbierana rzeczywistość itd. są zmienne.
Żadna cząstka posiadająca masę nie może osiągnąć prędkości światła, gdyż wraz ze wzrostem prędkości, rośnie masa do nieskończoności, czas maleje do zera, wymiar liniowy po wektorze prędkości maleje do zera.
Przykład (oczywiście z masą więc niemożliwy ale teoretyczny). Będąc w układzie spoczynkowym obserwujemy podróznika w rakiecie, który po osiągnięciu prędkości światła do przodu zaświecił latarką. Dla tego podróznika w rakiecie prędkość fotony z latarki jest c.
A dla obserwatora spoczynkowego prędkość tego fotonu z latarki? Rakieta ma prędkość c i foton z latarki "do przodu" rakiety też c, czyli co? 2c? NIE! Też c. Dlaczego? Własnie nad tym A.Einstain myślał i głowił się ponad 10 lat, i to tak intensywnie, że jak sam później powiedział, był bliski roztroju nerwowego. On jako pierwszy czlowiek na świecie, zrozumiał, że coś dziwnego musi dziać się z czasem. Czas dla obserwatora spoczynkowego inaczej "biegnie" niż czas w rakiecie. Proszę o zapamiętanie - "Czas zależy od prędkości i grawitacji". Aby we Wszechświecie prędkość światła była jednakowa dla wszystkich układów pomimo różnej sile grawitacji i prędkości, zmienia się czas. W każdym miejscu Wszechświata czas jest inny.
Do prędkości 0,4 c mozemy stosować wzory Newtona (błąd jest tak mały, że nie ma znaczenia) ale od prędkości 0,4 c trzeba przejść na wzory Einsteina. Krótko mówiąc, jak staniemy obok piramidy Cheopsa w Egipcie, to czas dla nas jest wolniejszy niż dla osób znajdujących się w oddaleniu (większa siła grawitacyjna przy piramidzie, bo dodatkowa duża masa piramidy) ale nie ma to żadnego praktycznego znaczenia, ale tak jest.
Wraz ze wzrostem siły grawitacyjnej czas zwalnia (na orbicie gdzie krążą satelity jest czas szybszy dokladnie o 8 milisekund na trzy doby). Przyjmuje się, że we wnętrzu "czarnych dziur" czas jest bliski zero lub nawet równy. Jak ktoś będzie podrózował w rakiecie z prędkością 0,8 c, to jak u niego minie 30 lat, to na ziemi minie 50 lat. Nazywa się to dyletacją czasu.
Nie chcę zanudzać ale wynika z tej teorii względności również (co jest bardzo ważne), że nic nie może się wydarzyć bez działania siły. Odbierana "rzeczywistość" może być rózna dla układu ruchomego i spoczynkowego, i tworzona jest przez przepływ energii, ktorą odbierają nasze zmysły. Jakby wydarzył się nam przypadek, że nagle ujrzeliśmy anioła, to nie biegnijmy do klęcznika z modlitewnikiem ale raczej zamawiajmy wizytę u psychiatry.
Obserwuj wątek
    • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 25.02.12, 19:23
      Teoria względnosci A.Eisteina, to mój ulubiony temat, mogę o tym dyskuto
      > wać w nieskończoność (chociaż nie mam z kim).
      hmmm.. to możesz mi wytłumaczyć jak działa grawitacja?

      Ta pierwsza, nieprawdziwa jak si
      > ę okazało, podważająca teorię względności, wiadomość, trochę mnie załamała.

      no cóż a dlaczego? przecież jak w jakims przypadku teoria nie pasuje do rzeczywistości to wcale nie musi oznaczać błedu teorii w szczególności czy nauki w ogólności ale odkrycie jakiegoś nieznanego obszaru

      błąd kolumba oznaczał "tylko" błąd obliczeń (a może jak chcą niektórzy zbytnią wiarę w opowieści) co nie zmienia faktu że tak czy siak odkrył dla swojej cywilizacji nowe lądy...

      > - W przyrodzie nie istnieją oddziaływania natychmiastowe
      a stan splątany?

      Przyjmuje się, że
      > we wnętrzu "czarnych dziur" czas jest bliski zero lub nawet równy.

      a nie jest tak że horyzont zdarzeń przesuwa się wraz z obserwatorem?
      • kociak40 Re: Potwierdzenie 26.02.12, 01:09
        Mechanika kwantowa dotyczy opisu zjawisk w skali atomów i mikrocząstek, i nie można jej odnosić do "rzeczywistości" tworzonej przez przepływ energii w skali makro, a tego drugiego dotyczy teoria względności. Nie ma "równości" zjawisk w skali cząstek elementarnych i odnoszenia do odziaływania grawitacyjnego na masy. Splątanie nie łamie teorii względności. W szczególności stan splątany nie może być wykorzystany do przekazywania informacji szybciej od światła, np. nie da się stwierdzić zmiany stanu jednej z cząstek z singletu, bez dodatkowego sygnału przesłanego klasyczną "podświetlną" drogą. Pomieszały Ci się Twoje wiadomości z fizyki. Teoria względności jest bazą, na której oparta jest współczesna wiedza.
        Z teorii tej wynika, że skutek (powstała rzeczywistość) jest ZAWSZE po przyczynie do tego skutku. Jakby (nawet cząstka posiadajaca masę) mogła mieć szybkość przemieszczania z prędkością wiekszą od prędkości światła, to czas mogłby być nie zero ale być ujemnej wartości i skutek mógłby być przed przyczyną jaka go wywołała. To tak najogólniej. Teoria względnosci (w swoim odniesieniu) umożliwia jakby "podróżowanie" tylko do "przodu" z różną dyletacją czasu. Układ spoczynkowy i ruchomy może tylko odnosić się od czasu dodatniego do 0, nie może się cofnać na wartości ujemne czasu. Głównym warunkiem brzegowym (podstawą) teorii wzgledności, na której opiera się jej całość rozumowania jest to, że nawiększą maksymalną prędkością we wszechświecie jest prędkość oddziaływania elektromagnetycznego. Jak podważasz to założenie, eliminujesz całość współczesnej wiedzy z fizyki. Dlatego to jest tak ważne. Trochę parafrazując, mechanika kwantowa dotyczy tego co dzieje się we wnętrzu atomu z jego elementami, a teoria względnoci, co dzieje się we "wnętrzu" wszechświata.
        Jak działa grawitacja, to zapewne wiesz, chodzi Ci zapene "czym to jest"? Tego obecnie nikt na świecie nie wie, także i A.Einstein nie wiedział, czym jest masa i grawitacja ani dlaczego ciała są taką cechą obdarzone. Np. pojęcie masy definiujemy na kilka sposobów - jako masę grawitacyjną (z prawa ciązenia), masę bezwładną (z drugiego prawa Newtona), ilością materii ale nikt nie wie dlaczego taką cechę mają ciała. Przyjmuje się, że masa grawitacyjna jest rówwna masie bezwładnej ale matematycznie tego udowodnnić nie można.
        Dlatego powstał wielki zderzać hadronów aby wykryć isnienie (obecnie istnienie tylko teoretyczne) bozonu Higgsa, elementarnej cząsteczki istniejącej tylko przez milisekundy po Wielkim Wybuchu, która to nadała taką cechę ciałom jaką one obecnie zachowują.
        Dwa przeciwne skierowane strumienie protonów rozpędzone do prędkości bliskiej prędkości światła, zostaną zderzone. Według teorii Alberta masa ich będzie odromna, a czas zwolni do
        milisekund. Zostaną odtworzone warunki jakie były w milisekundach po Wielkim Wybuchu.
        • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 26.02.12, 10:00
          > Jak działa grawitacja, to zapewne wiesz, chodzi Ci zapene "czym to jest"?

          no właśnie nie wiem, a w zasadzie nie za bardzo trafiają do mnie ogólnie dostępne wyjaśnienia.
          pewnie można znaleźć wiele prac na ten temat które całkiem zgrabnie wyjaśniają wiele aspektów z nią zawiązanych ale tak naprawdę trudno w nich znaleźć sensowne wytłumaczenie skąd się berze siła i jak jest "przekazywana" przez przestrzeń.

          W szczególności stan splątany nie mo
          > że być wykorzystany do przekazywania informacji szybciej od światła, np. nie da
          > się stwierdzić zmiany stanu jednej z cząstek z singletu, bez dodatkowego sygna
          > łu przesłanego klasyczną "podświetlną" drogą. Pomieszały Ci się Twoje wiadomośc
          > i z fizyki.

          tak czy inaczej istnieje związek niezależny od czasu i przestrzeni.

          > Jak podważasz to założenie, eliminujesz całość współczesnej wiedzy
          no cóż błąd Kolumba wcale nie obalił teorii że ziemia jest kulą,. Einstein nie wyeliminował teorii Newtona
          • kociak40 Re: Potwierdzenie 27.02.12, 01:10
            Powtórzę, nikt obecnie nie wie dlaczego ciała posiadają właściwość określaną jako "masa" i podlegają zjawisku grawitacji. Co więcej, nierównomierność rozmieszczenia masy we wszechświecie świadczy o tym, że w chwili tuż po Wielkim Wybuchu grawitacja była ujemna (masy odpychały się) oraz prędkości istniejących tylko cząsteczek elementarnych były większe od prędkości światła. Cała struktura początkowa przed utworzeniem tego co nazywamy obecnie "masą" była wypełniona cząsteczką elementarną obecnie teoretycznie nazwaną - bozonem Higgsa. To ta cząsteczka nadawała własciwości i zmieniała kierunek grawitacji.
            W bardzo krótkim czasie po Wielkim Wybuchu przestała istnieć, tworząc te wlaściwości, ktore mogły utworzyć ciała masowe i nadać im cechy, które obecnie istnieją. Powodem skonstruowania tej największej "maszyny" jaką stworzył człowiek, zarazem i najdrożeszej (~80 miliardów funtów) - zderzacza Hadronów, jest właśnie znalezienie odpowiedzi na te pytania, na ktore obecnie nauka nie może dać odpowiedzi. Mechanika kwantowa (inaczej zwana mechaniką kwantową, falową) powstała w latach dwudziestych XXw. na skutek niemożności wyjaśnienia wielu zjawisk związanych z promieniowaniem. Jej początkowym twórcą był M.Planck zajmujący się rozkładem gęstości energii w promieniowaniu ciała doskonale czarnego. Np. inną sprawą była sprzeczność w nieciągłosci procesów emisji i absorcji w przekazywaniu energii. Nie można także np. było zastosować równań mechaniki i elektrodynamiki do ruchu elektronów w atomie w polu dodatnio naładowanego jądra. Elektron winien w sposob ciągły promieniować energię, spadając w rezultacie na jądro atomu. Tak się nie dzieje, atom jest stabilny. Tak samo było niezrozumiałe zjawisko fotoelektryczne i zjawisko dyfrakcji elektronów na kryształach itd. Tak już najprościej jak tylko można.
            W ujęciu klasycznym zakladano zawsze, że energia może przyjmować wszystkie wartości, a zatem zmiany energii mogą zachodzić w sposób ciągły. M.Planck odkrył całkowicie nowy obraz mechanizmu promieniowania. Zmiany energii atomowego źródła wysyłającego promieniowanie mogą zachodzić tylko określonymi porcjami, tzn. w sposób nieciągły. Porcja wypromieniowanej energii E (zwana kwantem promieniowania lub fotonem) wyraza się słynnym wzorem Plancka E=hv gdzie h - oznacza stałą Plancka (nie pamiętam wartości, ale jest w każdym podręczniku do fizyki), a v - częstotliwość emitowanego promieniowania.
            To równanie jest podstawą, na ktorej rozwinęła się teoria kwantowa promieniowania.
            Wykorzystując tą wiedzę, A.Einstein wyjaśnił zjawisko fotoelektryczne, za co otrzymał nagrodę Nobla. Dla tych co nie wiedzą, a chcieliby wiedzieć, podam na czym polega to zjawisko w najprostszy sposób. Polega np. na usnięciu elektronów z powierzchni metali przez oświetlenie metalowej płytki naładowanej ujemnie odpowiednim rodzajem światła. Np. oczyszczoną cynową płytkę łączymy z elektroskopem (wytwarza ładunki eletryczne czyli ujemne elektrony). Tak naładowaną ujemnie powierzchnię płytki łaczymy z galwanometrem (to taki przyrząd do pomiaru bardzo małych napięć), który wskarze odpowiednie napięcie elektryczne. Kierujemy wiązkę światła bogatą w nadfiolet (np. lampa łukowa lub rtęciowa) i galwanometr wskarze zanik napięcia. Co się stało? elektrony zostały "wybite" z powierzchni przez strumień fotonów. Elektron posiada masę, a więc musiała zadziałać na niego siła, żeby go usunąć. Skąd ta siła jeśli foton nie posiada masy? To rozwiązał Albert. za pęd fotonu przyjął E=hv czyli porcję promieniowania według M.Plancka. Siła razy czas, to masa razy prędkość zwana pędem. Pierwszym zastosowaniem zjawiska fotoelektrycznego było udzwiękowienie filmów niemych. Na kliszy filmowej (nie jest feromagnetykiem) jest cieniutki pasek o róznej przejrzystości dla światła i światło po przejściu przez ten pasek oddziaływuje na elektrycznie naładowany odbiornik dając rózne napięcia, a dalej już sprawa prosta.

            Twierdzisz, cytuję - "istnieje niezależny związek od czasu i przestrzeni". Ja nie znam nic takiego, a chętnie był poznał. Twierdzę obecnie, że każde zdarzenie jest tylko możliwe, jak istnieje przestrzeń, czas, energia i materia. Jak usunie się choć jeden czynnik, nic nie może się wydarzyć ani zaistnieć. Więcej, twierdzę, że nie może być żadnego zdarzenia bez działania siły. "Zdarzeniem" nazywamy także punkt w czasoprzestrzeni. Chętnie rozszerze swoją wiedzę, bo wiedzy zawsze zbyt mało.
            Teraz o Newtonie. Jego podstaw mechaniki klasycznej A.Einstain nie usunął, a nawt na nich się oparł, bo do prędkości 0,4c błąd jest pomijalny. Albert tylko tak "rozszerzył" wiedzę, że nastąpiła mozliwośc poznania wielkości Wszechświata, co nie dawały załozenia Newtona.
            Opierając się tylko na Newtonie możemy poznać nasz układ planetarny, bo jest możliwość wylicznia odległosci do planet na zasadzie rozwiazywania trójkatów. No, może i do najbliższej gwiazdy (poza Słońcem) Proximy. Można jeszcze do Proximy utworzyć mierzalny trójkąt z pozycji obserwacji tej gwiazdy z przeciwległych pozycji Ziemi na orbicie wokółsłonecznej Ziemi.
            Powtórzę: Newton założył - interwały czasowe i przestrzenne są absolutne, a prędkość światła jest względna (czyli dowolnie zmienna). Tak jednak nie jest, a jak jest?
            To sformuował A.Einstein - "Prędkość światła jest absolutna (niezmienna od obserwatorów i układów), a interwały czasowe i przestrzenne są względne"
            Dla Netona masa, czas, siła itd. miały wartość stałą bez względu na prędkość, siłę grawitacyjną itd. Prędkość zaś światła była dowolna, taka aby masa, czas, siła, itd. miały wszędzie jednakową wartość we wszechświecie. To był ogromny błąd, który w naszych warunkach ziemskich i dotyczących spraw dla jednego układu - Ziemi i małych prdkości, trudno było nawet wykryć. To Albert doszedł do tego, że jedyną stałą (absolutną) wartością we wszechświecie jest prędkość fali elektromagnetycznej, a wszysto inne jest zmienne - przestrzeń, czas, masa, siła itd. Te wielkości tak są zmienne aby prędkość światła była absolutna dla całego wszechświata, dla dowolnych układów i obserwatorów.
            Chyba miałeś na uczelni takie zadanie z teorii względności (z podręcznika) - "Jaką prkość trzeba nadać leżącej drabinie, która wymiar długosciowy ma większy od stodoły, aby zmieściła się w tej stodole?". Wzorami Netona tego nie obliczysz, bo takiej możłiwosci nie ma, natomiast rozwiniętymi wzorami Newtona przez A.Einsteina, jak najbardziej i to bez problemu.
            Albert rozwinął i uzupełnił wzory Newtona. Pytasz się także, jak przekazywana jest energia na odległość (w pustce kosmicznej). Tylko na obecnie znane nam dwa sposoby - jako fala elektromagnetyczna (zaburzenia wektra pola elektrycznego i magnetycznego o kierunku do siebie prostopadłym) oraz w formie kwantowej (jako fotony).
            Przepraszam za błędy ortograficzne i pomyłki literowe. Bardzo słabo piszę na klawiaturze, tylko jednym lewym palcem, bo prawym chętnie uderzam w enter oraz spację, bo łatwo w te klawisze trafić, (klawisze największe).
            • dunajec1 Re: Potwierdzenie 27.02.12, 03:06
              Dzieki kociak.Warto poczytac co piszesz.
              • kociak40 Re: Potwierdzenie 27.02.12, 22:10
                dunajec1 napisał:

                > Dzieki kociak.Warto poczytac co piszesz.

                Dziękuję za pochwałę, bo jednak ktoś chce czytać to co piszę.
                Jak widzę interesujesz się nauką, a to jest bardzo cenne.
                Aby podkreślić jeszcze róznicę między mechaniką klasyczną (Newton), a tym co udowodnił A.Einstein podqm w skrócie:

                Newton - 1. Interwał (przerwa, odstęp itp.) czasowy
                pomiedzy zdarzeniami nie zależy od ruchu obserwatora.
                2. Interwał przestrzenny (długość) ciała nie zależy od ruchu obserwatora
                Einstein - Interwały przestrzenne i czasowe są względne (zmienne) i w pełni zależą od
                ruchu obserwatora.

                Wraz z prędkością zwalnia czas, maleje wymiar po kierunku wektora pędkości, masa rośnie.
                Mozna założyć, że dysponujesz nieskończoną energią i możesz działać siłą na poruszające się ciało. Ono będzie sie poruszało coraz prędzej (impulsy działającej siły dają przyspieszenie), prędzej i prędzej ale prędkości światła nie może przekroczyć bo jego masa będzie rosła do nieskończoności, wymiar po kierunku wektora pdkości będzie malał do zera, a takze i czas.
                Zabraknie jakby czasu aby moc zadzialać siłą na ciało (przyczyna nie wywola skutku) a pomimo dostarczania energi (wykonuje się pracę przez dzialanie siły), wlożona praca nadaje ciału większą bezwładność. To jest bardzo ważne - Jeżeli włozona praca zwiększa bezwładność ciała (zwiększa masę), to bezwładność musi obejmować również energię!
                To stwierdzenie jest punktem do wyprowadzenia słynnego wzoru E=mc2.
                Wynika z tego, że nawet elektron (posiada masę) i nie wykonuje żadnej pracy (ten elektron) to i tak posiada energię równą E=mc2. Najsłynniejszy wzór XXw. Parafrazując, taka cząstka elementarna, pozostaje w spoczynku, a posiada ogromną energię, bo posiada masę, i to tak znikomą ale c jest do kwadratu i wynosi ~ 300 000 km/s, więc energia jest duża. Przy wybuchu bomby atomowej, tylko bardzo mały procent masy zamienia się w taki ogrom energii.
                Większą znacznie energię otrzymuje się przez wybuch bomby wodorowej (reakcja termojądrowa polegająca nie na rozbijaniu łańcuchowym atomów ale na fuzji, syntezie).
                Taka reakcja termojądrowa trwa na Słońcu, z dwóch atomów wodoru, powstaje atom helu, itd.
                • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 28.02.12, 19:14
                  > Dziękuję za pochwałę, bo jednak ktoś chce czytać to co piszę.

                  bo widać że wiesz o czym piszesz - i nie udało mi się wprowadzić Cię na minę Owink
                  bardzo mi przypadło do gustu Twoje wyjaśnienie dotyczące grawitacji.
                  jak do tej pory spotykałem się z rożnymi dętymi słowami na ten temat ale tak naprawdę sprowadzały się one do tego co Ty ująłeś w jednym zdaniu.

                  tyle że nie odpowiedziałeś dlaczego Cię to zamieszanie "zmartwiło"

                  były dwie możliwości albo błąd albo nowe zjawisko - w jednym i drugim przypadku racjonale podejście do świata by nie ucierpiało, w pierwszym przypadku efektem będzie poprawienie "narzędzi" w drugim było by poprawienie teorii - tak czy owak zawsze korzyści smile
                  • kociak40 Re: Potwierdzenie 29.02.12, 01:32
                    truten.zenobi

                    Pytasz się dlaczego mnie to "zamieszanie" zmartwiło? Narusza to podstawę założenia do teorii względności i dałoby wprost fantastyczny (prawie jak w bajce) efekt, że skutek mógłby być przed przyczyną. Dla przeciętnych ludzi bardzo trudne jest zrozumienie (a bez znajomości fizyki niemożliwe) dyletacji czasu. Przeciętny człowiek ma w swoim odczuciu i wyobrażeniu, że wszechświat jest jakby "zanurzony" w czasie, ktory jest jednakowo odmierzany wszędzie.
                    Nawet jak już jakoś przyjmie "niech już tam" i zgodzi się, że czas zależy od prędkości, to będzie uważał, że jak on będzie leciał rakietą to i jego zegarek będzie chodził wolniej na jego ręku i on to zauważy. Trzeba jeszcze zrozumieć, że rzeczywistość jaka powstaje, tworzona jest przez przepływ energii. Dopiero jak powróci do układu spoczynkowego będzie mógł zauważyć tą dyletację czasu. Może przykład. Są dwa identyczne zegarki. Jeden będzie miał na ręku obserwator w układzie spoczynkowym, drugi na ręku ten co poleci rakietą.
                    W chodzi pasażer do rakiety, zaczyna przyspieszać, porusza się coraz prędzej i prędzej i nic nie zauważa dziwnego obojętnie z jaką prędkością będzie się poruszał. Zegarek będzie tak samo tykła, rakieta będzie miała taką samą długść niezależnie od prędkości itd. Wszystko jest tak samo jak przed startem rakiety. W przeciwnym razie zasada względności Galileusza byłaby błędna, będąc w układzie (dla pasażera układ jest spoczynkowy) mógłby odkryć ruch bez odniesienia się do układu zewnętrznego. On jest w tz. "ścieżce czasu", może tylko odczuwać upływ czasa, mierzyć go, ale nie ma odczucia poruszania się w przestrzeni (w rakiecie nie ma okna aby odnieść się do układu zewnętrznego). Zasada względności Galileusza i prawo Dopplera (szybkość fali nie zależy od prędkości żródła fali ani odbiornika ale tylko od ośrodka w jakim przemieszcza się fala) były podstawą dla Einsteina, na których on oparł swoje rozumowanie. To dla obserwatora, który pozostał na ziemi, rakieta będzie coraz krótsza, czas w rakiecie coraz wolniejszy, masa rakiety coraz większa itd.
                    Może inaczej. Zakładamy, że obaj jesteśmy w jednym wieku. Ty wsiadasz do rakiety i poruszasz się z prędkością 0,8 c (kiedyś tak dobrałem dane aby liczby ze wzorów Einsteina były całkowite). Jeśli będziesz leciał, że czas u Ciebie minie 30 lat, to u mnie na ziemi minie 50 lat. Jak powrócisz na ziemię, ja będę starszy od Ciebie o 20 lat. To nie wszystko. Lecąc rakietą obserwujesz ziemię i ona jest dla Ciebie ukladem ruchomym, oddala się od rakiety ziemia ze mną. U Ciebie mija 50 lat, a u mnie 30 lat. Jakbyś mnie "sprowadził do swojej rakiety", to ja będę młodszy o 20 lat od Ciebie. Tak będzie. Tego to już nikt nie potrafi zrozumieć, kto nie wgłębił się w teorię względności. Ludzie nie mogą zrozumieć, że "rzeczywistość" jest jakby zawarta w przepływie energii, a nie to czy to istnieje czy nie.
                    Obserwujemy gwiazdy, galaktyki oddalone o np. 5 milionów lat świetlnych, 4 miliardy lat świetlnych itd. To znaczy, że energia potrzebuje taki czas aby tu odziaływać na nasze zmysłu i tworzyć rzeczywistość, a jej już nie ma, to może już nie istnieć. Ta oddalona np. gwiazda
                    o 5 milionow lat świetlnych po 2 milionach rozpadła się, zniknęła już jej nie ma, a dla nas będzie jeszcze przez 3 miliony lat. Będziemy ją obserwować, odbierać energię, obliczać jej masę, określać jakie tam są pierwiastki itd. W naszej rzeczywistośc ona będzie chociaż już jej nie ma. "Rzeczywistość" zawarta jest w docierającej od niej energii, ktora "podróżuje" w przestrzeni kosmicznej. Samą dyletację czasu można zrozumieć dość łatwo jak się zastosuje tz. szczególny zegar świetlny zaprojektowany przez fizyka Feynmana. Jego nie trzeba "robić", wystarcza jak się go narysuje (a składa się zę żródła światła, płaskiego lustra i rejestratora czyli odbiornika. Rysuje się w układzie transformacji Lorentza symboliczną żarówkę, odcinek prosty jako lustro i kwadracik jako odbiornik. Z twierdzenia Pitagorasa trzeba rozwiązać trójkąty odpowiednio oznaczone i mamy słynny wzór Einsteina t = t' w liczniku /, w mianowniku pierwiastek, a w jego "wnętrzu" 1 - v2/c2. (kwadraty v i c)
                    t" - czas upływający w rakiecie (można podstawić te 30 lat - układ ruchomy)
                    v - pdkość rakiety (podstawiamy 0,8 c)
                    c - prędkość światła
                    t - czas na ziemi
                    Po podstawieniu t=50 lat jakie upłynie na Ziemi

                    Jakby prędkość światła nie była maksymalną prędkością, to moje wszystkie wywody
                    wzięłyby "w łeb" i to mnie właśnie zmartwiło.
                    • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 01.03.12, 08:34
                      > Jakby prędkość światła nie była maksymalną prędkością, to moje wszystkie wywody
                      > wzięłyby "w łeb" i to mnie właśnie zmartwiło.

                      ale jak do tej pory teoria sprawdzała się w praktyce, więc ja tam nie brałem pod uwagę możliwości jej obalenia. nowe zjawisko raczej by wpłynęło na jej rozwinięcie albo zredukowania do szczególnego przypadku (podobnie jak było z teoriami Newtona)

                      jakieś 500 lat temu ktoś mógł stwierdzić że nie da się opłynąć ziemi w jeden dzień. i to stwierdzenie w dalszym ciągu jest prawdziwe pomimo iż wiemy że da się ją okrążyć w mniej niż 24 h. po prostu osiągnięto to w całkiem inny sposób.

                      mając taką wiedzę chyba nie powinieneś się martwić? tym bardziej ze zdajesz sobie sprawę że jeszcze jest sporo do wyjaśnienia (zaczynając od grawitacji)
                      • kociak40 Re: Potwierdzenie 01.03.12, 16:54
                        truten.zenobi

                        Masz całkowitą rację. Jest tylko u mnie pewien indywidualny "szkopuł" związany z teorią względności, a dokładniej ze Szczególną Teorią Względności obejmującą przestrzeń i czas (dodanie do tego grawitacji to Ogólna Teoria Względności). Związane jest to z pewnym moim przeżycie. Byłem wtedy po ukończeniu 10 klasy w liceum i podróżowałem na wakacje nad rzekę Bug. W tamtym czasie linia kolejowa była zelektryfikowana tylko z Warszawy do Tłuszcza, tam trzeba było przesiąść się na podstawiony pociąg, którego ciągnęła do Białegostoku lokomotywa parowa. Ja podróżowałem do Małkini. Tu jeszcze pewne konieczne wyjaśnienie. Byłem ogolnie mniej niż średnim uczniem w nauce ze względu na przedmioty tz. humanistyczne, a dokładniej przez język polski gdzie czytanie ówczesnych lektur, ortografia, gramatyka, były ponad moje siły. Muszę przyznać szczerze, że jestem bardzo leniwy i nie chciało mi się czytać lektur. Natomiast z matematyki, fizyki i chemii bylem najlepszym uczniem w liceum i to tylko powodowało, że nauczyciele nadciągali moje bardzo słabe oceny z j.plskiego. Byłem wtedy w przekonaniu, że matematyka i fizyka - to wszystko, reszta zbędnym balastem. Wracam do tej podróży. Był koniec czerwca, piękna pogoda, ja w doskonałym humorze, przesiadłem się na ten podstwiony pociąg, pusty przedział, usiadłem samotny w tym przedziale pod oknem. Po chwili weszło jakiś dwóch (wtedy dla mnie - starszych) panów.
                        Romawiali tylko ze sobą i właśnie jeden drugiemu tłumaczył tą teorię względności, o ktorej ja nawet pojęcia nie miałem, że coś takiego jest. Przerażało mnie to, że ten co słuchał, co pewien czas przytakiwał - "tak, teraz rozumiem", a ja nie rozumiałem "ni w ząb", tak jakby rozmawiali po chińsku. Jak jeszcze usłyszałem, że czas jest inny, to poczułem ulgę, że wysiadłem w Małkini, a oni pojechali dalej. Załamało mnie to kompletnie, bo uważałem, że coś z fizyki umiem, a tu okazuje się, że tak nie jest. Jak studiowałem później na Politechnice Warszawskiej i w programie nauczania była ta teoria w krociótkim tylko zarysie (jeden wykład i jedno kolokwium), to postanowiłem trochę indywidualnie pogłebić tą wiedzę, aby móc tłumaczyć innym własnymi słowami, a nie "suchym" trudno zrozumiełym jezykiem podręcznikowym. Tak "na chłopski rozum" aby ktoś kto nie zna fizyki też mógł zrozumieć.
                        Pozwól, bo może ten post będzie czytany przez innych, że podam najistotniejszą sprawę najprościej aby inni mogli zrozumieć.
                        Istotą jest twierdzenie, że w przyrodzie nie ma oddziaływań natychmiastowych. Każde oddziaływanie (tworzenie rzeczywistości) związane jest z przepływem energii (oznaką jest dziłanie siły), a przepływ ten ma skończoną prędkość. Jeśli tak, to rózna jest rzeczywistość w układzie spoczynkowym i ruchomym, bo inne są odległosci dla przepływu energii w jednym układzie i z jednego układu do drugiego. Dlatego w teorii jest "względność" bo to zależy gdzie jest obswerwator odbioru powstałej rzeczywistości. Przykład:
                        W pociągu po środku wagonu jest pulsujące światło. Zakładamy, że jak jest błysk światła, to otworzą się drzwi wagony przednie i tylne, jak zgaśnie to się zamkną. Obserwator znajdujący się w tym wagonie, ktory może poruszać się z dowolną prędkoscią, aż do prędkości światła, bez względu jak szybko będzie poruszał się wagon, zawsze będzie widział, że drzwi przednie i tylne otwierają i zamykają sie jednocześnie. Natomiast obserwator z nieruchomego nasypu, będzie widział, że drzwi tylne otworzyły się wcześniej, a przednie poźniej. W miarę jak będzie rosła prędkość wagonu, to opóźnienie będzie większe, aż do osiągnięcia wagonu prędkosci światła (nic co posiada masę, nie może osiągnąć takiej prędkości), bo wtedy drzwi otworzą się ale już nie zamkną, czas jest 0, żadna nowa rzeczywistość nie może powstać, bo energia już nie dotrze do obserwatora na nasypie.
                        A jak tłuimaczę zależność czasu od grawitacji? Też tak "na chłopski rozum". Oczywiście, tak parafrazując. Podrózuje sobie foton (foton w spoczynku nie istnieje) z prędkoscią światła, maksymalną prędkością możliwą. Na niego zaczyna działać wieksza siła grawitacyjne i foton chciałby poruszać się szybciej, ma jakby większą "chęć" do tego ale czas się zwalnia i dalej może zachować tylko tą prędkość, pomimo większej "chęci". Jak grawitacja maleje (mniejsza siła grawitacyjna), to foton robi się jakby bardzie leniwy, nie chce mu się podrózować z taką prędkoscią ale czas przyspiesza i dalej ma tą prędkość maksymalną. Oczywiście, nie jest to związane z "chęcią" i "lenistwem" fotonu ale ze zmianą przestrzeni i to trudniej wytłuczyć osobie nie znającej fizyki. To czy "coś" istnieje, warunkuje odbiór naszych 5 zmysłów podstawowych (dotyk, słuch, wzrok, węch, smak) oraz 2 fizjologicznych (odbiór "ciepła" powierznią ciała i równowagi - kierunku i zwrotu siły grawitacyjnej docierającej energii i przetworzenia tego działania w naszy mózgu.
                        Teraz możesz lepiej zrozumieć moje "przerażenie" po tej wiadomości o większej prędkosci niż prędkość światła, bo wszystkie moje przykłady, które sobie wymyśliłem aby łatwo tłumaczyć tą teorię musiałbym zmieniać, a tego już mi się nie chce.
    • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 03.03.12, 09:01
      pewnie problem z tłumaczeniem polega na tym że tak naprawdę nie da się tego dobrze wytłumaczyć odwołując się do wyobraźni i doświadczenia.
      powstają w ten sposób takie gnioty jak "żywomartwy kot"
      matematyka daje co prawda eleganckie wytłumaczenie (prawdopodobieństwo 50%) ale jest zrozumiała dla niewielu.

      tak czy inaczej życzę powodzenia w Twojej Don Kichot-owskiej misji
      wink
      • dunajec1 Re: Potwierdzenie 03.03.12, 15:46
        A ja nie mam nic przeciwko zebys cos napisal o fizyce, czytam wszystko i staram sie zrozumiec, dzieki.
        • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 03.03.12, 16:40
          mam pewną wiedzę ale jest ona jakby kompilacja podręczników z przed 20 lat i artykułów popularnonaukowych tak więc pozwolisz ze nie będę popisywał się swoją ignorancją.

          w dyskusjach tego typu mogę uczestniczyć bardziej stawiając pytania niż coś wyjaśniając.
        • kociak40 Re: Potwierdzenie 04.03.12, 00:13
          dunajec1 napisał:

          > A ja nie mam nic przeciwko zebys cos napisal o fizyce, czytam wszystko i staram
          > sie zrozumiec, dzieki.

          Jak widzę tylko Ciebie nie denerwują moje wywody z fizyki. Pozyskanie od kogoś wiedzy już jakby przetworzonej z naukowych wykładów i podręczników w sposób bardzo prosty jest szybsze do zrozumienia dla innych, którzy chcieliby coś "zyskać" z takiej wiedzy.
          Aby zakończyć już tą "teorię względności" (największe osiągnięcie myśli ludzkiej jak do tej pory) jeszcz tylko dodam taki przykład. Stoisz na ziemi jako nieruchomy obserwator i obserwujesz zegar umieszczony w rakiecie, która porusza się coraz prędzej i prędzej. Zegar ten niech nie "cyka" tylko miga światłem. Zamiast cyk, cyk ,cyk jest błysk, błysk w takim samym interwale np. co sekunda. Błysk, to przesłanie energii w postaci fotonu. Nie ma oddziaływań natychmiastowych, największą prędkością oddziaływania (czyli tworzenia rzeczywistości) jest prędkość światła w próżni. Ty stojąc na ziemi odbierasz tą rzeczywistość, czyli przesyłanie energii, którą odbierają Twoje zmysły. Masz taki sam zegar obok siebie tu na ziemi. Ten zegar błyska zawsze jednakowo ale inaczej widzisz to obserwując zegar w ruchu.
          Jest u Ciebie na zegarze, przy którym stoisz, błysk i odległość przekazu energii do Twojego oka jest zawsze taka sama, więc błysniecia będą w tej same częstotliwości. Między jednym a drugim błyskiem odległość od żródła do odbiornika nie zmienia się. W zegarze ruchomym jest inaczej. Jest błysk, który zobaczysz, tam będzie drugi błysk ale zegar ruchomy zwiększy odległość i energia ma większą drogę do Ciebie. Prędkość światła nie zależy od prędkości żródła ani prędkości odbiornika, tylko zależy od ośrodka w jakim jest przekazywana. Wobec tego następny błysk z ruchomego zegara odbierzesz później. Obserwując ten zegar w rakiecie wraz ze wzrostem prędkości rakiety będziesz widził, że zegar w rakiecie chodzi coraz wolniej, przerwy miedzy błyskami są coraz dłużesze, bo odległość w przestrzeni jest większa, aż do ... jest błysk i już następnych nie będzie. Czas jest 0, rakieta (co jest niemożliwe) osiągnęła prędkość światla, nie mozna już odebrać energii tu na ziemi przesyłanej z rakiety.
          Najważniejsze - wszystkie poruszające się zegary odmierzają czas wolniej, niż zegary spoczywające. Każdy obserwator musi dostrzegać tę samą prędkość światła bez względu na to, jak sam porusza się (oczywiście ruchem jednostajnym).
          Uważasz, że to już nudne? Ostatecznie to Ty chciałeś dowiedzieć się czegoś o teorii względności, prawda?
          Ciężar (ciała materialnego
          • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 04.03.12, 09:28
            no dobrze, a skąd czas wie kto porusza się a kto stoi?

            rakieta wylatuje z z ziemi i na nią wraca, ale ruch jest względy można by przyjąć że to rakieta stoi a ziemia się porusza i powinniśmy otrzymać dokładnie przeciwny skutek astronauta wraca starszy od swojego rówieśnika.

            zresztą ziemia się porusza wokół słońca, słońce wokół jądra galaktyki, galaktyka..
            jak więc określić skalę i kierunek dylatacji czasu?
      • kociak40 Re: Potwierdzenie 03.03.12, 23:20
        truten.zenobi

        Tz. "kot Schrodingera" dotyczy mechaniki kwantowej, czyli zjawisk w skali mikroskopowej (np. jądro atomu). Jest to przykad myślowy na wykazanie, że zgodnie z tradycyjnym rozumowaniem mechaniki kwantowej stan jądra jest nieokreślony do czasu przeprowadzenia obserwacji. W przykładzie tym, ten uczony zaproponował takie doświadczenie myślowe. W pudełku jest żywy kot, próbka materiału promieniotwórczego i pojemniczek z cyjankiem. Zamykamy pudełko i nie widzimy już wnętrza. Rozpad jądra promieniotwórczego wyzwala mechanizm, ktory uwalnia cyjanek. Jeżeli po pewnym czasie jądro ulegnie rozpadowi, to kot zdechnie, jeśli nie to kot będzie nadal żywy. Zatem nie wiemy jaki jest określony stan, dopóki ktoś nie otworzy pudełka. Oczywiście, że to paradoks, bo wiąże się on z istotną róznicą między zjawiskami w skali mikroskopowej (jądro atomu) i w skali makroskopowej (kot).
        Jest tylko jakby obrazowym przedstawieniem, że w mechanice kwantowej cząstka jest opisywana funkcja falową, która wyraża prawdopodobieństwo znalezienia jej w określonym obszarze w przestrzeni. Mnie nie podoba się tylko to w tym przykładzie, ża ogromnie lubię koty i Schrodinger mógłby umieścić w tym pudełku robaka, mysz czy inną żywą cholerę, a nie kota, który ma być trochę żywy, trochę martwy.
        Jeśli rozmawiamy o teorii względności nie odnośmy do tego mechaniki kwantowej.

        "tak czy inaczej życzę powodzenia w Twojej Don Kichot-owskiej misji" - piszesz. Dziękuję za życzenie ale ja nie mam żadnej misji, jak ktoś pyta, to przekazuje to co umiem i tyle, bo lubię fizykę.

        • dunajec1 Re: Potwierdzenie 04.03.12, 01:11
          Kociak, nic nie nudne , a ze mozna cos sie wiecej dowiedziec to dzieki za to, (nauka kosztuje)
          co prawda na takim wysokim poziomie mnie ona raczej niepotrzebna, ale zawsze cos noewgo dla mnie.
          • kociak40 Re: Potwierdzenie 04.03.12, 11:57
            dunajec1 napisał:

            > Kociak, nic nie nudne , a ze mozna cos sie wiecej dowiedziec to dzieki za to, (
            > nauka kosztuje)
            > co prawda na takim wysokim poziomie mnie ona raczej niepotrzebna, ale zawsze co
            > s noewgo dla mnie.

            Mechanika kwantowa i teoria względności dla naszej otaczającej nas rzeczywistości i naszego życia jest niepotrzebna. Wystarcza tylko wiedzieć jako ciekawostkę, że czas zależy od grawitacji i prędkości, znać najsłynniejszy wzór E=mc2 i zauważyć, że m=E/c2 co powoduje, że stare prawo chemiczne, prawo zachowania masy jest już nieaktualne. Zostało zastąpione prawem zachowania materii, ktore obejmuje rekacje jądrowe, w ktorych jako produkt reakcji pojawia się również promieniowanie nie podlegające na przenoszeniu obdarzonych masą cząstek, lecz porcji energii. Każdemu wyzwoleniu energii towarzyszy ubytek masy, każdemu pochłonięciu energii - przyrost masy. Dotyczy to wszystkich postaci eneergii. Np. rzucisz kamień czyli przekazałeś od siebie energię kamieniowi i jego masa wzrosła, a twoja zmalała.
            Zagotujesz wodę w czajniku, to masa gorącej wody ma masę większą od wody zimnej itd.
            Te zmiany są tak niewielkie, że trudno to wykryć ale tak jest.
            Wystarczają prawa mechaniki klasycznej (Newtona) w naszym otoczeniu. Trzeba może dokładniej rozumieć co to jest masa, a co to jest ciężar ciał materialnych.
            Najkrocej - masa to ilość materii np. spalenie bryły węgla w dowolnym miejscu kosmosu (oczywiście dostarczjąc do reakcji spalania tlen), wydzieli taką samą ilość energii.
            Ciężar to siła równa wypadkowej siły ciążenia działającej na ciało oraz siły pozornwej wynikającej z ruchu układu odniesienia. Np. stoisz sobie na wadze sprężynowej (taka jak łazienkowa) na zawieszonej wysoko platformie na linie. Zakladamy że masz ciężar ciała wskazany przez wagę 80 kG (jednostka siły już nieaktualna, zastąpiona Niutonem, stale się myliło z kg jednostką masy). Cialo spoczywające nieruchomo na nieruchomej podporze tyllko wtedy ma ciężar równy masie, czyli przyjmujemy wartość masy twojego ciała za 80 kg.
            Przecinasz linę i spadasz w dół, waga spręzynowa, na której stoisz, wskaże 0 ale masa nie zmieni się. W układzie tym dalej masz masę 80 kg ale nie masz ciężaru (stan nieważkosci).
            Przy dowolnych oznaczeniach literowych:
            P=mg (ciężar równa się masa razy przyspieszenie) gdzie g = |a - u| gdzie a - przyspieszenie grawitacyjne, a u - przyspieszenie układu odniesienia. Dlatego w module, bo u może mieć zwrot przeciwny do a, np. szarpniesz kogoś za włosy i podniesiesz do góry, przez chwilę będzie cięższy. Jak rozumiesz równania Newtona, rozumiesz co to masa, co ciężar, to wiesz wszystko co potrzeba aby rozumieć wszelki ruch w swoim otoczeniu. Jak nawet tą wiedzę zastąpisz religią, będziesz wiedział wszystko i to bez trudu nauki.
            Tam gdzie od lat jeżdzę nad Bug, na ryby, do małej wsi połozonej nad samą rzeką, rzeka ta na odcinku paru kilometrów płynie z południa na północ. Po stronie lewej koryta rzeki jest wysoka skarpa brzegowa i nieużytki porośnięte krzakami, to państwowe tereny. Po prawej jest brzeg płaski i są tam pola uprawne. Rzeka stale podmywa tą wysoką skarpę lewego brzegu i cały nurt rzeki przesuwa się w lewo, a jednocześnie powiększa plaże po prawej i nie zagraża polom uprawnym, odsuwa się od nich. W wiosce są prawie tylko starsi ludzie, którzy doskonale wiedzą dlaczego tak się dzieje, to nawet wiedzą niepiśmienne babcie i w całej pełni swojej wiedzy to rozumieją. To diabeł chce szkodzić ale nie może robić to po stronie pól uprawnych, bo corocznie te pola są święcone w bardzo uroczystej procesji. Pola święci sam prałat i odprawia w tej intencji uroczystą msze (nie za darmo oczywiście, widać to po samochodzie jakim przyjeżdza, co dwa-trzy lata nówka). Ja trochę wiem niby więcej. Jak jest jednoczewsny ruch postępowy i obrotowy (woda płynie, a sama ziemia jednocześnie się kręci w ruchi obrotowym wokół własnej osi obrotu) wystepuje tz. przyspieszenie Coriolisa. Jak jest przyspieszenie to jest to oznaka działania siły, a więc działa siła Coriolisa, która jest zawsze prostopadła do wektora prędkości. Na kierunku ruchu postępowego z południa na północ, działa w lewą stronę i choć niewielka ale działa bez przerwy na cząsteczki wody, przez co nurt wody wywiera większy napór na lewy brzeg koryta rzeki. Ot i cała tajemnica, ale tego się tym ludziom nie wytłumaczy, tego i tak nie zrozumieją. Nawet jakbym spróbował, to uznają, że jestem ateista-komunista i w dodatku głupi, bo gadam jakieś niedorzeczności, ktorych nikt nie rozumie i tylko "walczę" z wiarą i religią. Więc nawet nie próbuje i dlatego od wielu lat jeżdzę starym samochodem. Mogę tylko pozazdrościć ks. prałatowi, że tak dobrze żeruje na głupocie ludzkiej i za dobrodzieja uchodzi. Ludzie go uważają, słuchają, ma autorytet, pomaga ludziom aby ich bliscy nie za długo cierpieli w czyścu, łaskawie odpuszcza im grzechy itd. Po co temu księdzu znajomość machaniki kwantowej, teorii względności, a nawet tej Siły Coriolisa? Do nieczego to nie jest to mu potrzebne, tak samo jak tym starszym ludziom.
            Tak na marginesie - jak samolot leci ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód, to siła Coriolisa powoduje, że raz jest trochę cięższy, a drugi raz trochę lżejszy (o ~ 1,5 promila cięzaru samolotu).
        • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 04.03.12, 09:03
          użyłem tego przykładu bo dla mnie jest on skrajny i najlepiej obrazuje to o co mi chodzi. parokrotnie czytając jakieś popularno naukowe artykuły natykałem się na jakieś obrazowe tłumaczenia zjawisk fizycznych po czym autor stwierdzał ze to nie do końca jest tak a w zasadzie jest całkowicie inaczej (tyle ze nie da się tego opisać odwołując się do wiedzy i wyobraźni przeciętnego człowieka).
          • kociak40 Re: Potwierdzenie 04.03.12, 10:32
            truten.zenobi

            Nauka daje pewne odpowiedzi ale także stale rozszerza zakres tego czego nie wiemy.
            Wracając do tego twojego pytania o grawitację, jako przykład. Z teorii Einsteina wynikają równania matematyczne dokładniej opisujące zjawiska grawitacyjne, a przyciąganie się ciał teoria tlumaczy tym, że każde ciało zakrzywia wokół siebie przestrzeń. Jeśli nawet już dokładnie wiemy, jak objawia się jej oddziaływanie, jeżeli wiemy, że przyciąganie grawitacyjne jest wynikiem zakrzywiania przestrzeni, to ciągle nie wiemy wszystkiego. Co zakrzywia przestrzeń? Jak to się właściwie odbywa? itd. Jak nauka wyjaśni to, to powstaną nowe pytania, na które nie będzie odpowiedzi.
            • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 04.03.12, 16:21
              a
              > przyciąganie się ciał teoria tlumaczy tym, że każde ciało zakrzywia wokół siebi
              > e przestrzeń.

              no dobrze a skąd się bierze siła...
              taki standardowy model membrana na której są kule - wszystko ładnie tylko siła która powoduje ich ruch i zbliżanie się to siła grawitacji ziemi.

              poza tym taka membrana średni się sprawdza jako model ciał poruszających się/ orbitujących, z kolei stalowy "lejek" świetnie się sprawdza jako taki model tyle że średni obrazuje wzajemne(!) przyciąganie (brak ugięcia dla ciała poruszającego się.)

              zresztą obserwując te ugięcia nasuwa się taki problem. w modelu z membraną ugięcie pochłania energię ruchu przez co ciała nie za bardzo chcą orbitować a i "spadanie" też jest trochę dziwne. z tego by wynikało ze zakrzywienie przestrzeni wymaga energii (w postaci masy lub kinetycznej) ale jej nie pochłania
              następne pytanie to o kierunek tego ugięcia ( w modelu kierunek sił wynika wprost z grawitacji) i czy odbywa się to w ramach "naszej przestrzeni czy poza nią?
              • kociak40 Re: Potwierdzenie 04.03.12, 21:08

                Te pytania także stawiał A.Einstein i sądził, że "kluczem do rozwiązania" jest połączenie w jedno teorii elektryczności i grawitacji. Nad tym problemem głowił się do samej swojej śmierci w 1955r. Wciąż jeszcze można to zrobić, nagroda Nobla czeka!
                Ja dlatego bardzo cenię A.Einsteina, że jego analiza myślowa prowadząca do zrozumienia teorii względności była tylko na zasadzie matematycznej, bez możliwości praktycznego potwierdzenia. Za jego życia tylko potwierdzono zakrzywienie czasoprzestrzeni na masie Słońca, ktore on obliczył matematycznie na 1,75 sekundy kątowej. W 1919 roku, a więc po ogłoszeniu przez Einsteina jego teorii w Afryce i Ameryce Południowej wystąpiły całkowite zaćmienia Słońca i można było praktycznie sprawdzić, czy zgodnie z teorią zjawisko rzeczywiście występuje. Obserwacje i dokonane pomiary dokładnie potwierdziły wyliczenie Alberta. Na potwierdzenie doświadczalne E=mc2 trzeba było czekać, aż zbudowano akceleratory i betatrony i wtedy wzór ten został sprawdzony doświadczalnie. Einstein swoją teorię względnosci ogłosił przed mozliwością sprawdzenia tego doświadczalnie i dopiero później została ona praktycznie potwierdzona, jego rozumowanie było prawidłowe.
                • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 06.03.12, 11:38
                  najbardziej sensownym wytłumaczeniem jakie znalazłem było takie iż przestrzeń uginając się nie rozciąga się symetrycznie a więc materia także i z tej asymetrii rozciągnięcia powstaje siła poruszająca materię

                  tyle że tu też jest parę "ale" bo niby wszystko fajnie ale tylko dla modelu statycznego, jak jest przekazywana energia (chyba ciało uginające przestrzeń powinno ją tracić(?))
              • kociak40 Re: Potwierdzenie 05.03.12, 18:48
                truten.zenobi

                Pogadaliśmy sobie o fizyce dla odprężenia ale czas przejść do tematów poważnych, religijnych.
                Zwróciłem uwagę na przytoczoną wypowiedz księdza w sprawie tej katastrofy kolejowej, oto ona - cytuję:
                "- Tuż po katastrofie natychmiast udałem się na miejsce z Najświętszym Sakramentem i udzielałem rozgrzeszenia ogólnego. Panował nieopisany ścisk, zamieszanie, płacz, przerażenie; modliliśmy się w grupach, przemieszczałem się od jednej do drugiej grupy osób - opowiada proboszcz miejscowej parafii."
                Tego najbardziej widać oczekiwali ci uwięzieni ranni ludzie - pomocy księdza. Na przyszłość w każdym pociagu powinny wisieć rózańce, i to w zasięgu ręki. W razie katastrofy "jak znalazł", bo nie zawsze jakiś ksiądz dotrze na czas na miejsce wypadku. Automatycznie numer alarmowy powinien powiadamiać - księdza, pomoc medyczną i straż pożarną, a na końcu policję. Ogromną mocą dysponuje ksiądz, może rozgrzeszać ogólnie. To trzeba pamiętać.
                • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 06.03.12, 11:25
                  może to i śmieszne ale przynajmniej robi co głosi...

                  w różnych religiach najbardziej podłe jest to że ich głosiciele robią zwykle coś zupełnie przeciwnego do tego do czego namawiają ludzi i w ten sposób ich wykorzystują.
                  • kociak40 Re: Potwierdzenie 06.03.12, 20:53
                    truten.zenobi napisał:

                    > może to i śmieszne ale przynajmniej robi co głosi...

                    Muszę przyznać, że nigdy nie słyszałem o "rozgrzeszeniu ogolnym", jak leci, bez żalu za grzechy, postanowienia poprawy itd. Może to i dobre ale powstaje pewien problem. Własne grzechy są własnością prywatną i bez naszej woli nie wolno nam ich zabierać. Ktoś może pewne grzechy bardzo lubić, żal się z nich spowiadać, dobrze jest z nimi. Tu nagle, nie wiadomo co i jak, ich już nie ma, bo nieświadomie znalazł się w polu - "rozgrzeszenia ogólnego", mocy działającej jakiegoś księdza? A jak nie jest to bezpłatna usługa? Nie dość, że zabrano ulubione grzechy, to jeszcze płacić będzie trzeba? W dzisiejszych czasach tyle już powymyślano róznych usług aby tylko pieniądze wyciagnąć, że wszystko jest mozliwe.
                    • truten.zenobi Re: Potwierdzenie 07.03.12, 12:26
                      coś na temat:
                      The Saga Of Biorn

                      www.youtube.com/watch?v=MV5w262XvCU
                      wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka