aeki 26.11.13, 18:07 kto go zbudował w 12 wieku ?? składanie ofiar co ma sprawić ?? Czy jak dam na mszę to zmniejszę czyszczenie .czy skrócą' o ile i za ile ?? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dunajec1 Re: czyściec 26.11.13, 18:18 Czysciec zostal zbudowany do czyszczenia portfeli i doskonale to robi, jak nigdy nikomu przed tym i podejrzewam ze juz sie nikomu to nie uda. Odpowiedz Link
mieux Re: czyściec 26.11.13, 18:47 > składanie ofiar co ma sprawić ? To test na głupotę i pozwala dobrze zarobić ankieterom. Odpowiedz Link
sclavus Re: czyściec 26.11.13, 20:58 ... mais quand même... - polepsza również samopoczucie(!) oszołomom wszelakim Odpowiedz Link
mieux Re: czyściec 26.11.13, 22:37 Schemat chyba zostaje zachowany: producent badziewia -> eksperci, nałukofcy -> jelenie producent czyśćca -> głosiciele wmawiania potrzeby czyszczenia -> beneficjenci SPA Odpowiedz Link
pocoo Re: czyściec 27.11.13, 15:31 I katolicy w to wierzą. Msze gregoriańskie sa najbardziej skuteczne,bo droższe. A te biedne duszyczki,za które ksiądz modli się raz do roku ,to mogą w czyśćcu przebywać nawet 1000 lat oczyszczane niematerialnym ogniem.Mają pecha. Ten kto wymyślił czyściec,(który nie jest miejscem) był geniuszem. Katolik daje pieniądze za wymienienie przed mszą nazwiska duszyczki.Są to pieniądze spadające księdzu z nieba.Genialne. Odpowiedz Link
kociak40 Re: czyściec 27.11.13, 19:19 Tym geniuszem, który wymyślił czyściec, był papież Grzegorz I. Wprowadził wiarę w czyściec, dla polepszenia finansów kurii rzymskiej poprzez sprzedaż odpustów od kar czyścowych. Było to w 593r. Obecnie daje to bardzo duży dochód nie tylko kurii rzymskiej ale także każdemu proboszczowi. Znam autentyczny przypadek z ubiegłego roku jak znana mi osoba wykupiła msze gregoriańskie za sumę 3600 zł (120 zł x 30 mszy) aby pomóc duszy cierpiącej. Ja mogę to sobie wyobrazić. Np. chcemy pomóc zmarłej ciotce, która pracowała w Agencji Towarzyskiej i wyczyniała te tańce na rurze. Teraz cierpi okropne męki, cała jest we łzach. Za te marne 3600 zł ma przerwę w mękach, może otrzeć łzy, zrobić głębszy oddech w uldze. Czyż nie jest to piękną pomocą? Podejrzewam, że jakby zapłacić księdzu w $ to i flaszkę mógłby jej posłać do czyśca, dla pokrzepienia. Czemu nie?! Finanse otwierają wrota czyśca przez księdza. Odpowiedz Link
pocoo Re: czyściec 27.11.13, 21:53 kociak40 napisał: > Czyż nie jest to piękną pomocą? Podejrzewam, że jakby zapłacić księdzu w $ to i > flaszkę mógłby jej posłać do czyśca, dla pokrzepienia. Czemu nie?! Finanse otw > ierają wrota czyśca przez księdza. A czy dusza ma układ nerwowy żeby ją cokolwiek bolało? Flaszkę to chyba niematerialną, z niematerialną zawartością można do czyśćca podesłać. Tylko kto te dusze w czyśćcu męczy i oczyszcza niematerialnym ogniem? Bóg "męczydusza"? Odpowiedz Link
kociak40 Re: czyściec 27.11.13, 22:15 "Tylko kto te dusze w czyśćcu męczy i oczyszcza niematerialnym ogniem?" - pocoo I tu właśnie jest problem, kto zarządza czyścem, dawkuje męki, ocenia grzechy, prowadzi ewidencje? Aniołowie się do tego nie nadają, diabły mają do dyspozycji piekło, a czyściec? Kiedyś zadałem to pytanie księdzu tz. kapelanowi szpitalnemu (taki ma białą sutannę) i też nie wiedział. Pieniądze bierze, a nie wie kto męczy w czyścu? To już go nie interesuje. Odpowiedz Link
pocoo Re: czyściec 29.11.13, 14:26 kociak40 napisał: > Pieniądze bierze, a nie wie kto męczy w czyścu? To już go nie interesuje. Żaden katolik nie wie,ale pieniądze daje. A może w tym czyśćcu,który nie jest miejscem ,pali się ten niematerialny ogień i niematerialne dusze same się opalają na brąz. Odpowiedz Link
sclavus Re: czyściec 29.11.13, 22:41 ... Że też ci się chce o czyśćcu rozprawiać wiedząc, że to bzdura... piekło już bzdurą jest, ale czyściec? - wręcz piramidalną!!! Odpowiedz Link
pocoo Re: czyściec 29.11.13, 22:48 sclavus napisał: > ... > Że też ci się chce ... A jak myślisz? O piekle ,nie.Wielka szkoda. O czyśćcu ,nie.Maleńka strata. A o czym tak,bez strat? Odpowiedz Link
mieux Re: czyściec 29.11.13, 23:38 sclavus napisał: > Że też ci się chce ... pocoo napisała: > A o czym tak,bez strat? Sclavus, święte słowa, wymiana przemyśleń powinna po fazie dyskusji poszerzać naszą wiedzę o człowieku, wszechświecie, istotach ją zamieszkujących, relacjach między nimi, hierarchii między nimi itp. Też zauważyłam, że można po roku wejść na forum sąsiednie religia, a tam nic się nie zmienia, nadal te same tematy nic nie wnoszące, nadal płatni forumowicze szkalujący religię katolicką i niuchający, czy ktoś czasem przypadkiem nieopatrznie nie zastanawiał się gdybając i być może w pewnych okolicznościach można by w szczególnym przypadku zarzucić mu antysemityzm. Stare zgrzybiałe UB-ki mają wielkie emerytury, ale im mało, dorabiają wpisami. Na to forum te UB-ki też wchodzą, niestety, lecz nie są tak aktywni. Na razie moje wątki omijali. Dlatego tu jest przyjemniej. No, ale cieniutko, żadnych ciekawych teorii, przeżyć liniowych, życia równoległego, wielowymiarowej świadomości, zagadnienia kwantowe ledwie liźnięte, brak klasyfikacji istot. Nie ma nawet wierzeń słowiańskich, a to przecież dla nas podstawa do rozważań. Dyskutowanie o narzuconej Europie religii kilka wieków temu jest bez sensu, gdyż jest to religia nam zupełnie obca. Obecnie zauważa się powrót do religii pierwotnych, naturalnych. Odpowiedz Link
sclavus ... mon cher mieux... 30.11.13, 00:44 jeśli rzeczywiście uważasz, że to, co się pisze o religii katolickiej, to tylko i wyłącznie szkalowanie, to ja ci cholernie współczuję... (je compatis) Mam nadzieję, że rozumiesz, co w tym przypadku znaczy współczucie! Odpowiedz Link
kociak40 Re: czyściec 30.11.13, 01:08 "Też zauważyłam, że można po roku wejść na forum sąsiednie religia, a tam nic się nie zmienia, nadal te same tematy nic nie wnoszące" - mieux Dziwactwo staje się naszą cechą narodową. Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 08:55 sclavus napisał: > ... o niebiańskich rozkoszach > Może chwilami,dla odprężenia... Te diabelskie są piekielnie szalone. Odpowiedz Link
sclavus Re: ;) 30.11.13, 09:45 Trza łączyć - nie dzielić... *** Piekielnie szalone z niebiańską rozkoszą... ... trwaj chwilo - jesteś piękna!!! Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 13:04 sclavus napisał: > Trza łączyć - nie dzielić... > *** > Piekielnie szalone z niebiańską rozkoszą... > ... trwaj chwilo - jesteś piękna!!! Rozmarzyłam się.Chwilo trwaj... Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 16:22 sclavus napisał: > ... z Petrarki zerżnąłem A co za różnica, jak fajne? Odpowiedz Link
kociak40 Re: ;) 30.11.13, 17:56 sclavus napisał: "... trwaj chwilo - jesteś piękna!!! > ... z Petrarki zerżnąłem Czy to raczej nie z "Fausta" - J.W.Goethe? Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 18:17 kociak40 napisał: > sclavus napisał: > "... trwaj chwilo - jesteś piękna!!! > > ... z Petrarki zerżnąłem > > Czy to raczej nie z "Fausta" - J.W.Goethe? No pewnie ze tak,ale jakie to ma znaczenie?Może "Faust" leżał na Petrarce (albo odwrotnie). Też oddam duszę diabłu jeżeli zaznam na tyle rozkoszy ,że wypowiem te słowa. Odpowiedz Link
kociak40 Re: ;) 30.11.13, 18:51 "Też oddam duszę diabłu jeżeli zaznam na tyle rozkoszy ,że wypowiem te słowa. " - pocoo "Jam cząstką części, co wpierw wszystkim była, Cząstką Ciemności, co światło zrodziła" - tak Mefistofeles przedstawia się Faustowi, który podpisuje cyrograf o swoją duszę. Od diabła otrzymuje wszystko, co tylko zapragnie - sławę, bogactwo, miłość kobiet. Te słowa, które mają wypełnić cyrograf - "chwilo - trwaj wiecznie!" wypowiada dopiero wtedy, gdy dał szczęście innym ludziom (osuszył bagna, gdzie mieszkali ludzie i powodowały choroby). Morał jest taki, że prawdziwe szczęście dla siebie osiągnąć można przez dawanie szczęścia innym. Do tego nie potrzeba cyrografu z diabłem. Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 19:21 kociak40 napisał: > Morał jest taki, że prawdziwe szczęście dla siebie osiągnąć można przez dawanie > szczęścia innym. Do tego nie potrzeba cyrografu z diabłem. Dosyć.Dosyć dawania szczęścia innym.A może by tak inni dali mi szczęście.Ja chcę pieprzono egoistycznie wypowiedzieć słowa "chwilo trwaj..." Jak wygląda prawdziwe szczęście?Może jestem szczęśliwa tylko nie zdaję sobie z tego sprawy.Do dupy z takim szczęściem. Odpowiedz Link
kociak40 Re: ;) 30.11.13, 19:31 "Dosyć.Dosyć dawania szczęścia innym." - pocoo Człowiek jest altruistą - nie chce być sam nieszczęśliwy. Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 19:52 kociak40 napisał: > Człowiek jest altruistą - nie chce być sam nieszczęśliwy. Moja bratowa żartuje; "Najbardziej cieszą cudze nieszczęścia". Odpowiedz Link
kociak40 Re: ;) 30.11.13, 22:05 pocoo napisała: > kociak40 napisał: > > > Człowiek jest altruistą - nie chce być sam nieszczęśliwy. > Moja bratowa żartuje; > "Najbardziej cieszą cudze nieszczęścia". Na nieszczęście zawsze można liczyć. Nieszczęścia nikt nie ukradnie. Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 23:07 kociak40 napisał: > Na nieszczęście zawsze można liczyć. Nieszczęścia nikt nie ukradnie. Tego nawet katolik nie ukradnie ,chociaż kradnie co się tylko da. >Zyję swobodnie,wygodnie,nie wadzę nikomu.Jestem wrażliwa na ludzką krzywdę i biedę. Mam cudowna rodzinę.Co to jest szczęście? Slogany...slogany...bla...bla...bla... Odpowiedz Link
sclavus Re: ;) 30.11.13, 23:42 Och... altruizm istnieje jedynie jako antonim egoizmu... Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 01.12.13, 09:16 sclavus napisał: > Och... > altruizm istnieje jedynie jako antonim egoizmu... Wszystko do dupy.Od niedawna uczę się egoizmu.Ale chyba za późno już na naukę.Dobrze,że mam chociaż swój maleńki egoistyczny świat.Szkoda,że taki maleńki. Altruizm...egoizm...W każdym z nas jest trochę anioła i trochę diabła.Reszta to "czyściec"? Odpowiedz Link
sclavus Re: ;) 30.11.13, 18:52 Ja penderolę, tak się penderolnąć... ... a chwalę się, że demencja nie ma do mnie (na szczęście) dostępu Sorry - masz rację Faust!!... Jak byk... (kajam się) Odpowiedz Link
rafiner Re: ;) 30.11.13, 19:15 rp.pl » Wiadomości » Raporty » Batalia o krzyże Krzyż się źle kojarzył Piotr Zychowicz 12-12-2009, ostatnia aktualizacja 12-12-2009 14:05 Z prof. Elżbietą Jastrzębowską z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Piotr Zychowicz źródło: The Bridgeman Art Library Krzyż wysadzany gemmami jako symbol zwycięstwa. Mozaika z apsydy kościoła Sant'Apollinare in Classe w Rawennie, II poł. VI w. źródło: The Bridgeman Art Library Cesarz Justynian z orszakiem, mozaika z kościoła San Vitale w Rawennie, ok. połowy VI w. Na tarczy żołnierza z lewej strony widać chryzmon, pierwszy symbol chrześcijaństwa źródło: Rzeczpospolita +zobacz więcej Rz: Czy krzyż od początku był symbolem chrześcijan? Absolutnie nie. W starożytnym Rzymie był bowiem instrumentem wyjątkowo okrutnej, upokarzającej kary. Kary stosowanej w stosunku do zbuntowanych niewolników. Warto choćby przypomnieć, jak zakończyło się powstanie Spartakusa uwiecznione w zbiorowej pamięci dzięki słynnemu filmowi z Kirkiem Douglasem w roli głównej. Ukrzyżowanie stosowano również wobec zbuntowanych przywódców rozmaitych obcoplemiennych rewolt w prowincjach. Krzyż nie był więc symbolem, którym można się było szczycić? On się po prostu bardzo, bardzo źle kojarzył. Symbol upokarzającej kary nie mógł być równocześnie symbolem ruchu religijnego, który chciał pozyskać nowych członków wśród Rzymian. To jakich symboli używali pierwsi chrześcijanie? Pierwsze źródła i zabytki, z których czerpiemy naszą wiedzę na temat wczesnych chrześcijan, pochodzą dopiero z III wieku. Wcześniej nie mamy nic. Zabytki, o których mówię, to malowidła katakumbowe albo reliefy na sarkofagach znajdujących się w podziemnych cmentarzach Rzymu. To, że pochowany w nich człowiek był chrześcijaninem, poznajemy tylko po tym, że na jego sarkofagu wyryto lub namalowano sceny biblijne. Zarówno z Nowego, jak i Starego Testamentu. Na przykład Chrystusa uzdrawiającego. Czasami na sarkofagach znajdujemy również używaną przez chrześcijan do dziś inskrypcję nagrobną „in pace”, czyli „spoczywaj w pokoju” Nie było jednak wówczas żadnego konkretnego, oczywistego symbolu, który reprezentowałby chrześcijaństwo. A przeżywająca obecnie renesans w formie nalepki na tył samochodu ryba? Muszę pana rozczarować. To mit. Jeszcze przed wojną niemiecki historyk Franz Joseph Dölger napisał na ten temat pięciotomowe dzieło „ Ichthys. Symbol ryby we wczesnym chrześcijaństwie”. Okazało się, że ryba w ikonografii rzymskiej, a zwłaszcza ikonografii nagrobnej, przedstawia po prostu tradycyjny składnik menu przygotowywanego na ucztę pogrzebową. Dieta starożytnych Rzymian w dużej mierze była oparta na rybach, a już na stypach jedzono ją obowiązkowo. W zdecydowanej większości przypadków znak, o którym pan mówi, nie oznaczał więc, że pochowany był wyznawcą Chrystusa, tylko że jego bliscy na pogrzebie zjedli danie z ryby. A w pozostałych przypadkach? Zdarzają się sytuacje, że ryba rzeczywiście występuje na grobach chrześcijan. Ale zawsze w towarzystwie rozmaitych biblijnych symboli i scen. Takie wykorzystanie ryby wiązało się z tym, że greckie słowo „Ichthys” (ryba) jest akrostychem wyrażenia „Iesous Christos Theou Huios, Soter”, czyli „Jezus Chrystus syn Boga, zbawca”. Gdy więc to słowo lub rysunek ryby pojawia się w towarzystwie scen biblijnych, wtedy rzeczywiście może mieć znaczenie chrześcijańskie. Jeżeli jednak występuje bez nich, to oznacza potrawę. Ryba nigdy nie funkcjonowała jako jednoznaczny symbol wyznawców Chrystusa tak jak później krzyż. Nie mamy innych źródeł archiwalnych niż malowidła w katakumbach? Nie, bo to, co znajdowało się w domach i innych naziemnych budynkach i pomieszczeniach, po prostu się nie zachowało. Jedyny wyjątek to Dura Europos, starożytne miasto odkryte w latach 20. XX wieku, które wbrew nazwie znajduje się nad Eufratem, na terenie dzisiejszej Syrii. Nastąpił nieoczekiwany zbieg okoliczności i przetrwało tam wiele bezcennych zabytków. Stało się to dzięki temu, że w połowie III wieku miasto zostało zburzone przez Persów, jego mieszkańcy wypędzeni i nigdy go już później nie odbudowano. W efekcie po kilkunastu stuleciach pod zwałami gruzów znaleziono tam chrześcijański dom, a w nim malowidła biblijne na ścianach. Niestety, żadnego krzyża. Żadne inne chrześcijańskie budynki z epoki się nie zachowały? Nie. Choć często pojawiają się rewelacje na temat pewnego budynku w rzymskim mieście Herkulanum, które zostało zburzone wraz z Pompejami w 79. roku w wyniku wybuchu Wezuwiusza. Na ścianie tego budynku archeolodzy znaleźli klasyczny łaciński krzyż wkuty w tynk. Ogłoszono, że jest to dowód na to, że pierwsi chrześcijanie używali tego symbolu. Niestety już pierwsze poważne badanie dowiodło czegoś zupełnie innego. Był to ślad po... szafce ściennej, która została przed wiekami przytwierdzona w tym miejscu przez gospodarza. Czyli nie wiemy, jak wyglądały pierwsze chrześcijańskie świątynie w I czy II wieku? Jak odprawiano w nich nabożeństwa? Nie, nie mamy żadnych źródeł na ten temat. To na czym oparł się Henryk Sienkiewicz? „Quo vadis” rzeczywiście ukształtowało nasze wyobrażania o praktykach religijnych pierwszych chrześcijan. Wszystko, co Sienkiewicz napisał na ten temat, jest jednak fikcją literacką, produktem jego wyobraźni. Chrześcijanie wcale nie chowali się przed prześladowaniami w katakumbach. Sienkiewicz zresztą wielokrotnie dokonywał w swojej książce manipulacji. Doskonale znał historię starożytnego Rzymu i wiedział, że mury wokół miasta powstały w latach 70. III wieku, za panowania Aureliana. A mimo to wsadził je w I wiek, żeby Winicjusz podczas pożaru Rzymu mógł biegać zrozpaczony od bramy do bramy, szukając Liwii. A za Sienkiewiczem poszli kolejni. Choć on sam podkreślał, że w czasach Nerona nie było jeszcze Koloseum, nie przeszkodziło to Kawalerowiczowi rzucić na jego arenę chrześcijan lwom na pożarcie. Nie mamy tymczasem żadnych świadectw o męczeństwie wyznawców Chrystusa w Koloseum. Wróćmy do chrześcijańskich świątyń. Czegoś takiego w pierwszych wiekach w ogóle nie było. Choćby z Listów Pawła wyraźnie wynika, że chrześcijanie zbierali się na początku w zwykłych domach. Odprawiali nabożeństwa w pomieszczeniach, w których akurat się znajdowali. Na ten czas stawały się one kościołami, bo dla wczesnych chrześcijan kościołem było samo zgromadzanie wiernych. Zwykły stół, który na co dzień służył do jedzenia, stawał się ołtarzem. I z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie adorowano podczas takich modłów krzyża, którego chrześcijanie – tak jak mówiłam – w ogóle wówczas nie używali. Ani tym bardziej ryby. Kiedy więc pojawił się pierwszy krzyż? Późno, bo krzyż wbrew pozorom wcale nie był pierwszym symbolem chrześcijańskim! Zanim się pojawił, znakiem wyznawców Chrystusa był chryzmon. Pierwsze zabytki, na których występuje, pochodzą z przełomu III i IV wieku. Już z czasów cesarza Konstantyna (272 – 337). Chryzmon składał się z dwóch nałożonych na siebie greckich liter – „Chi” i „Ro”, czyli dwóch pierwszych liter w słowie „Chrystus”. W alfabecie łacińskim byłoby to odpowiednio „X” i „P”. To ten symbol przyśnił się Konstantynowi przed bitwą przy moście Mulwijskim w 312 roku? Tak, zostało to później opisane przez Euzebiusza i Laktancjusza, intelektualistów chrześcijańskich, którzy przebywali na dworze Konstantyna. Wiemy od nich, że ukazał mu się chryzmon we śnie i usłyszał słynne słowa „in hoc signo vinces”, czyli „pod tym znakiem zwyciężysz”. Konstantyn, po tym jak się obudził, kazał ten znak namalować na tarczach swoich żołnierzy. Miało to zresztą nie tylko wymiar metafizyczny. Tarcze miały skłonić chrześcijan z wrogiej armii Maksencjusza do przejścia do szeregów Konstantyna. Taktyka okazała się chyba słuszna – zwyciężył. Ale wcale nie wiadomo, czy dzięki temu. Obawiam się, że bardziej przyczynił Odpowiedz Link
pocoo Re: ;) 30.11.13, 19:25 rafiner napisał: > Tak, zostało to później opisane Chyba się nudzisz. Odpowiedz Link