Dodaj do ulubionych

Ateizm wrodzony?

09.05.05, 00:29
Noworodek, niemowlę, dziecko nie wyznaje żadnej religii. Nie ma o tym pojęcia. Nie odczuwa potrzeby wielbienia niewidzialnych istot z bajek. Czy można powiedzieć, że człowiek rodzi się ateistą? Czy to jest "naturalny" stan człowieka, który najczęściej zmienia się pod wpływem kształtowania osobowości przez dorosłych (czytaj: pod wpływem wmawiania niesprawdzalnych historyjek)?
Obserwuj wątek
    • psychopata.z.borderline jasne, że tak 09.05.05, 00:40
      S.Freud "Przyszłość pewnego złudzenia"
      lektura obowiązkowawink
      • 0golone_jajka Re: jasne, że tak 09.05.05, 00:43
        Piękna stopka, ale aktywny link by sie w niej przydał!
        • psychopata.z.borderline Re: jasne, że tak 09.05.05, 08:18
          a jak to zrobić?
          • psychopata.z.borderline Re: jasne, że tak 09.05.05, 08:19
            OK, jest
      • marcinlet Re: jasne, że tak 10.05.05, 22:05
        psychopata.z.borderline napisała:

        > S.Freud "Przyszłość pewnego złudzenia"
        > lektura obowiązkowawink
        Polecam również.
    • pereop Re: Ateizm wrodzony? 09.05.05, 08:01
      eee równie dobrze można powiedzieć że jednak dziecko rodzi się z jakąś religią
      ale dopiero potem np pod wpływem rodziców ateistów kształtuję się zupełnie
      inaczej...

      nie udowodnisz ani swojej tezy ani tej teraz przeze mnie wymyślonej
      • marecki997 Re: Ateizm wrodzony? 09.05.05, 09:30
        Właśnie, przecież takiego małego dzieciaka nie można spytać jakiego jest
        wyznania, bo jeszcze nie umie mówić i nie odpowie.
      • ateista.blog.pl Re: Ateizm wrodzony? 09.05.05, 10:30
        pereop napisał:

        > eee równie dobrze można powiedzieć że jednak dziecko rodzi się z jakąś religią
        > ale dopiero potem np pod wpływem rodziców ateistów kształtuję się zupełnie
        > inaczej...
        >
        > nie udowodnisz ani swojej tezy ani tej teraz przeze mnie wymyślonej
        >

        Witam forumowiczów, to mój pierwszy post na tym forum.
        Myślę, że błąd w przytoczonym powyżej rozumowaniu polega na tym, że traktuje
        ono ateizm na podobieństwo zespołu ideii religijnych. Tymczasem ateizm nie jest
        wiarą w jakichś ateistycznych bogów - jest brakiem wiary we wszelkich bogów,
        tak jak zdrowie jest brakiem choroby. I podobnie jak nie istnieją wirusy
        zdrowia, tak nie istnieje ateistyczna "religia". Dlatego jeśli mówię, że każdy
        człowiek rodzi się ateistą, to nie sugeruję w ten sposób, że noworodek ma w
        swym umyśle jakieś ateistyczne idee, lecz mówię jedynie, że nie ma ideii
        religijnych - bo nie wykazano do tej pory, że noworodek ma w umyśle
        jakiekolwiek idee. Nie ma zatem powodów zakładać, że noworodek wierzy w Boga
        lub bogów, a to oznacza, że jest ateistą.
        Pisałem o tym kiedyś na moim blogu, w odpowiedzi czytelnikowi, który twierdził,
        że "każdy człowiek rodzi się z wrodzonym wyczuciem Boga, które potem zostaje
        zagłuszone".
        Przytaczam moją odpowiedź:

        Ten problem ma podobny charakter, co problem nieistnienia Boga. Możesz np.
        powiedzieć: nikt do tej pory nie wykazał, że człowiek rodzi się ateistą –
        mówiąc Twoimi słowami: nikt nie udowodnił, iż człowiek nie rodzi się z
        wrodzonym wyczuciem Boga. Ale też nikt nie udowodnił, że człowiek nie rodzi się
        z wrodzonym wyczuciem pneumy (koncepcja stoicka), mai (wedyzm), yin-yang
        (neotaoizm) czy wiarą w sierotkę Marysię i siedmiu krasnoludków. Nie udowodnił
        dlatego, że negatywne zdania egzystencjalne (X nie istnieje) są niedowodliwe. A
        zatem to nie ja powinienem przeprowadzać dowód braku wrodzonego wyczucia Boga –
        ciężar uzasadnienia tezy przeciwnej leży po Twojej stronie. Czekam więc na
        dowód, iż człowiek rodzi się z „wyczuciem Boga”, a na razie nie widzę powodów,
        abym miał w to wierzyć. Tym bardziej, że istnieją przesłanki, aby twierdzić, że
        wierzenia religijne (w tym również „wyczucie Boga”wink mają charakter społeczny i
        kulturowy i przekazywane są w środowisku – najczęściej, choć nie zawsze,
        poprzez wychowanie w rodzinie.

        Pozdrawiam,
        ateista.blog.pl
        • 0golone_jajka Re: Ateizm wrodzony? 09.05.05, 11:24
          Dzięki za odwiedzenie tego forum. Mam nadzieję, że weźmiesz udział (lub taże zapoczątkujesz) wiele ciekawych i rzeczowych dyskusji.
        • pereop Re: Ateizm wrodzony? 09.05.05, 16:21
          Dziękuje za interesującą wypowiedź. Nie traktuję ateizmu jako odpowiednika
          wiary w Boga. Tu chodzi raczej o schemat niemożności udowodnienia którejkolwiek
          z tez że człowiek rodzi się albo z wiarą w Boga albo niewiarą albo czymkolwiek
          innym.

          > wierzenia religijne (w tym również „wyczucie Boga”wink mają charakter
          > społeczny i
          > kulturowy i przekazywane są w środowisku – najczęściej, choć nie zawsze,
          > poprzez wychowanie w rodzinie.

          a czy kształtowanie przez rodziców ateistów nie ma charakteru społecznego lub
          kulturalnego? (podkreślam jeszcze raz że nie chodzi mi o porównywanie)
          - schamat wg mnie jest podobny. Wszystko jest kształtowane - każdy
          światopogląd czy to mówiący że jest bóg czy też mówiący że go nie ma. Dla mnie
          nie ma większych różnic.




          Uszanowanie:
          Pereop
          • ateista.blog.pl Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 12:40
            pereop napisał:

            > Nie traktuję ateizmu jako odpowiednika wiary w Boga.
            > Tu chodzi raczej o schemat niemożności udowodnienia którejkolwiek
            > z tez że człowiek rodzi się albo z wiarą w Boga albo niewiarą albo
            > czymkolwiek innym.

            Starałem się wykazać, może niezbyt udolnie, że nie są to tezy symetryczne.
            Jeśli domagamy się dowodu na to, że człowiek rodzi się ateistą, to domagamy się
            dowodu na nieistnienie idei religijnych w umyśle noworodka - ale zdania typu "X
            nie istnieje" są zdaniami niedowodliwymi. Udowadnia się istnienie, a nie
            nieistnienie. A zatem obowiązek przeprowadzenia dowodu ciąży na osobie, która
            twierdzi, że człowiek nie rodzi się ateistą, czyli że w chwili narodzin ma swym
            umyśle jakieś pojęcia Boga lub bogów. Innymi słowy, nie musimy przeprowadzać
            dowodu tezy, że człowiek rodzi się ateistą - potwierdzeniem słuszności tej tezy
            jest brak dowodu na to, że człowiek rodzi się wyposażony w jakąś religijną
            wiarę.
            Obrońca tezy o wrodzonych ideach religijnych może utrzymywać, że fakt, iż nie
            potrafimy potwierdzić istnienia tych ideii nie świadczy jeszcze o ich
            niestnieniu, a może wynikać np. z niedoskonałości naszych obecnych metod
            badawczych. To prawda, ale ten sam argument można odnieść do braku
            potwierdzenia istnienia flogistonu, pneumy, jednorożców, Dobrego Mzimu, itp.
            Nikt jednak do domaga się, aby na pytanie o istnienie jednorożców odpowiadać,
            że nie udowodniliśmy ich istnienia ani niestnienia. Odpowiedź: "jednorożce nie
            istnieją" jest uznawana za racjonalną i zasadną. Dlaczego? Bo nie mamy dowodów
            na ich istnienie. Nie możemy wykluczuć, że w przyszłości takie dowody
            znajdziemy, dlatego dla większej precyzji możemy dodać: jednorożce nie
            istnieją, w świetle naszej dotychczasowej wiedzy.
            A więc jeśli domagano by się ode mnie sformułowań precyzyjnych, powiedziałbym:
            w świetle naszej dotychczasowej wiedzy, człowiek rodzi się ateistą.


            > a czy kształtowanie przez rodziców ateistów nie ma charakteru społecznego lub
            > kulturalnego? (podkreślam jeszcze raz że nie chodzi mi o porównywanie)
            > - schamat wg mnie jest podobny. Wszystko jest kształtowane - każdy
            > światopogląd czy to mówiący że jest bóg czy też mówiący że go nie ma.
            > Dla mnie nie ma większych różnic.

            Jeśli poprzez "kształtowanie przez rodziców ateistów" rozumiemy rozwijanie
            racjonalistycznego myślenia, uczenie logiki, krytycyzmu, dyscypliny poznawczej -
            to zgoda. Natomiast jeśli oznaczałoby to wpajanie dzieciom ateizmu czy uczenie
            ateizmu - to z tym się nie mogę zgodzić. Braku wiary w bogów nie trzeba uczyć
            ani wpajać, ponieważ, jak wykazałem powyżej, nie ma powodów, by twierdzić, że
            człowiek rodzi się z wiarą w bogów (w świetle naszej obecnej wiedzy).

            Pozdrawiam,
            ateista.blog.pl
            • pereop Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 13:28
              > Jeśli poprzez "kształtowanie przez rodziców ateistów" rozumiemy rozwijanie
              > racjonalistycznego myślenia, uczenie logiki, krytycyzmu, dyscypliny
              poznawczej
              > -
              > to zgoda. Natomiast jeśli oznaczałoby to wpajanie dzieciom ateizmu czy uczenie
              >
              > ateizmu - to z tym się nie mogę zgodzić. Braku wiary w bogów nie trzeba uczyć
              > ani wpajać, ponieważ,


              ależ trzeba uczyć - zważając na to że większość ludzi jednak w coś wierzy - w
              jakąś siłę wyższą i przecież trzeba jakoś dziecku wytłumaczyć czemu zatem Boga
              nie ma - a czemu inni uczą swoje dzieci że jest. I to kształtowanie jest
              właśnie nauką (bez wdawanie się w oceny czy słuszne czy nie). Nie można nie
              uczyć czy to ateizmu czy wiary - to wg mnie fikcja

              jak wykazałem powyżej, nie ma powodów, by twierdzić, że
              > człowiek rodzi się z wiarą w bogów (w świetle naszej obecnej wiedzy).

              nie uogólniaj że jest to powszechna wiedza - nasza wiedza...to jest tylko twoja
              opinia
              • ateista.blog.pl Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 13:51
                pereop napisał:

                > przecież trzeba jakoś dziecku wytłumaczyć czemu zatem Boga
                > nie ma - a czemu inni uczą swoje dzieci że jest. I to kształtowanie jest
                > właśnie nauką (bez wdawanie się w oceny czy słuszne czy nie).
                > Nie można nie uczyć czy to ateizmu czy wiary - to wg mnie fikcja.

                Częściowo potwierdzasz to, co napisałem wcześniej. Tłumaczenie dziecku,
                dlaczego nie ma powodów do wiary w bogów jest właśnie kształtowaniem
                racjonalnego, krytycznego, logicznego myślenia. Nie jest natomiast uczeniem
                ateizmu, bo dziecko, przychodząc na świat, nie ma w sobie żadnej religijnej
                wiary - a więc jest ateistą.


                > > jak wykazałem powyżej, nie ma powodów, by twierdzić, że
                > > człowiek rodzi się z wiarą w bogów (w świetle naszej obecnej wiedzy).
                >
                > nie uogólniaj że jest to powszechna wiedza - nasza wiedza...to jest tylko
                > twoja opinia

                To nie jest opinia, to wynik logicznego rozumowania. Takiego rozumowania nie
                obala się poprzez stwierdzenie, że jest to tylko opinia jego autora, ale
                poprzez wskazanie błędów w rozumowaniu. Być może takie błędy popełniłem, w
                takim razie wskaż mi je.
                • mr_pope Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 14:20
                  Owszem, ale jest ateistą nieświadomym. Nie wierzy ponieważ nie zdaje sobie
                  sprawy z możliwości istnienia bytów abstrakcyjnych w rodzaju Boga czy aniołów,
                  nie zaś dlatego, że odrzuca z przyczyn racjonalnych istoty nadnaturalne.

                  > Być może takie błędy popełniłem, w takim razie wskaż mi je.

                  Niczego na dobrą sprawę nie udowodniłeś. Przedstawiłeś tezę jakoby wiara była
                  cechą nauczalną, jak historia czy wykonywanie działań matematycznych. Żeby Twoje
                  twierdzenie było prawdziwe należałoby udowodnić, że wiarę się zdecydowanie
                  nabywa, a nie na przykład odkrywa w sobie. Tymczasem ateizm chyba nie opiera się
                  na tym, że się po prostu nie wierzy, ale (jak chyba podkreślałeś) na logicznym
                  (bo racjonalne jest zawsze) rozumowaniu. 2miesięczne dziecko chyba logiczne
                  jeszcze nie jest?
                  • ateista.blog.pl Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 15:28
                    mr_pope napisał:

                    > Owszem, ale jest ateistą nieświadomym. Nie wierzy ponieważ nie zdaje sobie
                    > sprawy z możliwości istnienia bytów abstrakcyjnych w rodzaju Boga czy aniołów,
                    > nie zaś dlatego, że odrzuca z przyczyn racjonalnych istoty nadnaturalne.

                    Nigdzie nie napisałem, że noworodek jest świadomym ateistą – napisałem po
                    prostu, że jest ateistą. Wyobraźmy sobie społeczeństwo składające się
                    wyłącznie z ateistów i nie mające kontaktu z żadnymi społecznościami, w których
                    funkcjonują religijne wiary. Ci ludzie przez całe swoje życie byliby
                    nieświadomymi ateistami – ale brak wiedzy, że jest się ateistą, nie zmienia
                    faktu, że się nim jest.


                    >Niczego na dobrą sprawę nie udowodniłeś.

                    Nie miałem zamiaru czegokolwiek udowadniać. Jak napisałem wcześniej, ciężar
                    dowodu spoczywa na osobie, która twierdzi, że noworodek ma swym umyśle idee
                    religijne. Brak tego dowodu jest potwierdzeniem słuszności poglądu, że człowiek
                    rodzi się ateistą.


                    > Przedstawiłeś tezę jakoby wiara była cechą nauczalną,
                    > jak historia czy wykonywanie działań matematycznych.

                    Takiej tezy nie sformułowałem, nie porównywałem procesu przyswajania wierzeń
                    religijnych do zdobywania wiedzy. Myślę, że ma on nieco inny charakter.
                    Niemniej jednak jest to jakiś proces społeczno-kulturowy i nie mamy powodu
                    przypuszczać, że wiara w bogów jest cechą wrodzoną.


                    > Żeby Twoje twierdzenie było prawdziwe należałoby udowodnić,
                    > że wiarę się zdecydowanie nabywa, a nie na przykład odkrywa w sobie.

                    Nie przedstawiłem żadnego twierdzenia. Sformułowanie „każdy człowiek rodzi się
                    ateistą” nie jest twierdzeniem, bo nie wymaga dowodu. Dlaczego nie wymaga,
                    napisałem powyżej, a szerzej wyjaśniłem w poprzednich postach.
                    Natomiast ktoś, kto twierdzi, że człowiek „odkrywa w sobie” wiarę (domyślam
                    się, że chodzi odkrywania w sobie czegoś, co istniało od naszych narodzin, ale
                    było w jakiś sposób ukryte), powinien to udowodnić. Brak tego dowodu oznacza,
                    że wiara jest czymś nabytym, a nie wrodzonym.


                    > Tymczasem ateizm chyba nie opiera się na tym, że się po prostu nie wierzy,
                    > ale (jak chyba podkreślałeś) na logicznym (bo racjonalne jest zawsze)
                    > rozumowaniu. 2miesięczne dziecko chyba logiczne jeszcze nie jest?

                    Nie pisałem czegoś takiego. Ateizm na niczym się nie opiera, bo jest stanem
                    naturalnym i wrodzonym. Proces racjonalizacji następuje dopiero na skutek
                    konfrontacji z religijnym otoczeniem - gdyby to otoczenie nie istniało,
                    ateiści nie musieliby nawet wiedzieć, że są ateistami – o czym pisałem w
                    pierwszym akapicie tego postu.

                    ___
                    ateista.blog.pl
                    • mr_pope Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 18:32
                      > Nigdzie nie napisałem, że noworodek jest świadomym ateistą

                      Ja nigdzie nie napisałem, że Ty napisałeśsmile Rozwinąłem temat zgodnie ze swoim
                      spojrzeniem na sprawę. Przepraszam jesli odczułeś to jak wciskanie
                      niewypowiedzianych słów.

                      > Nie miałem zamiaru czegokolwiek udowadniać. Jak napisałem wcześniej, ciężar
                      > dowodu spoczywa na osobie, która twierdzi, że noworodek ma swym umyśle idee
                      > religijne.

                      Nie zamierzałeś a mimo to napisałeś "jak udowodniłem". Zawsze udowadniasz
                      przypadkowo?

                      > Brak tego dowodu jest potwierdzeniem słuszności poglądu, że człowiek rodzi się
                      > ateistą.

                      Tego nie neguję.

                      > Takiej tezy nie sformułowałem, nie porównywałem procesu przyswajania wierzeń
                      > religijnych do zdobywania wiedzy.

                      Wyciągnąłem taki wniosek z Twojej wypowiedzi, że o ile nie zacznie się katować
                      dziecka dyrdymałami o Bogu to dziecko nigdy nie uwierzy.

                      > Natomiast ktoś, kto twierdzi, że człowiek „odkrywa w sobie” wiarę (
                      > domyślam
                      > się, że chodzi odkrywania w sobie czegoś, co istniało od naszych narodzin, ale
                      > było w jakiś sposób ukryte), powinien to udowodnić.

                      Proszę bardzo. Moje poglądy religijne są blisko w 100% zbliżone z Sikhami. Nigdy
                      nie interesowałem się sikkizmem i innymi tego typu rzeczami. Skąd się to wzięło?
                      • ateista.blog.pl Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 19:36
                        mr_pope napisał:

                        > Nie zamierzałeś a mimo to napisałeś "jak udowodniłem". Zawsze udowadniasz
                        > przypadkowo?

                        Przejrzałem wszystkie moje posty w tym wątku. Nie znalazłem nigdzie
                        sformułowania "jak udowodniłem". Wskaż więc, który to post i przytocz te słowa
                        w szerszym kontekście.


                        > Wyciągnąłem taki wniosek z Twojej wypowiedzi, że o ile nie zacznie się katować
                        > dziecka dyrdymałami o Bogu to dziecko nigdy nie uwierzy.

                        Określenie "katować dziecko dyrdymałami o Bogu" nie należy do mojego języka.
                        Rozumiem, że chodzi Ci o religijną indoktrynację dzieci. Myślę, że taka
                        indoktrynacja jest jednym ze sposobów przekazywnia wierzeń religijnych, ale nie
                        jedynym. Są przecież przypadki osób, które zaczęły wyznawać jakąś religię w
                        wieku dorosłym. Zawsze jednak te wierzenia są w jakiś sposób nabyte - mniej lub
                        bardziej świadomie - a przynajmniej nie mamy przesłanek, by twierdzić, że nie
                        są.


                        > Proszę bardzo. Moje poglądy religijne są blisko w 100% zbliżone z Sikhami.
                        > Nigdy nie interesowałem się sikkizmem i innymi tego typu rzeczami.
                        > Skąd się to wzięło?

                        Nie wiem, nie znam szczegółów Twojej biografii. Prawododobnie przypadkowo Twoje
                        wierzenia ukształtowały się w taki sposób, że są bardzo zbliżone do sikhizmu.
                        Nie widzę powodów, aby twierdzić, że urodziłeś się z wiarą Sikhów. W każdym
                        razie, do tej pory nie przedstawiłeś mi takich powodów.

                        ___
                        ateista.blog.pl
                • fehu1 Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 14:41
                  Ateisto, czy czasem nie spotkalismy sie na eduseeku.pl?Tylko na milosc boska
                  nie sciagaj tu gali i arura, O nich juz nawet pisza w racjonaliscie, a z
                  drugiej strony... moze by im sie przydal kubel zimnej wody...
                  • fehu1 Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 14:53
                    a swoja droga, ciekawe jest zobaczyc oszolomow koscielnych w czystej
                    oszolomskiej postaci.Dla ateisty jest to bardzo ciekawe., kiedy sie dowiaduje
                    ze nie ma prawa bytu jako ateista, nie moze wyrazac swoich pogladow i jeszcze
                    do tego na pewno jest zboczencem. ludzie jak sie chcecie ubawic, to nie ma
                    lepszego kabarety, Nawet komisja orlenowska wysiada!!!
                  • ateista.blog.pl Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 15:36
                    fehu1 napisała:

                    > Ateisto, czy czasem nie spotkalismy sie na eduseeku.pl?Tylko na milosc boska
                    > nie sciagaj tu gali i arura, O nich juz nawet pisza w racjonaliscie, a z
                    > drugiej strony... moze by im sie przydal kubel zimnej wody...

                    To był chyba jakiś inny ateista smile
                    Na eduseek.pl zajrzałem po raz pierwszy przed chwilą, sprawdzając ten adres.
                    Najczęściej bywam na moim blogu.
                    Zapraszam i pozdrawiam,
                    ___
                    ateista.blog.pl
                • pereop Re: Ateizm wrodzony? 13.05.05, 08:18
                  > Częściowo potwierdzasz to, co napisałem wcześniej. Tłumaczenie dziecku,
                  > dlaczego nie ma powodów do wiary w bogów jest właśnie kształtowaniem
                  > racjonalnego, krytycznego, logicznego myślenia. Nie jest natomiast uczeniem
                  > ateizmu, bo dziecko, przychodząc na świat, nie ma w sobie żadnej religijnej
                  > wiary - a więc jest ateistą.


                  Dziecko nie ma żadnej wiedzy - nie wie czy bóg istnieje - nie wie czy nie
                  istnieje - (przyjmując tę tezę). Nie jest ateistą bo ono nie ma pojęcia co to
                  jest - nie ma pojęcia czy wierzy w Boga czy nie - nie ma żadnych argumentów ani
                  za jedną ani za drugą tezą


                  > To nie jest opinia, to wynik logicznego rozumowania. Takiego rozumowania nie
                  > obala się poprzez stwierdzenie, że jest to tylko opinia jego autora, ale
                  > poprzez wskazanie błędów w rozumowaniu. Być może takie błędy popełniłem, w
                  > takim razie wskaż mi je.

                  ależ proszę - zastosowałeś dość prosty i popularny schemat - skoro coś nie jest
                  czarne to znaczy że jest białe - skoro nie ma religijnej wiary to znaczy że jest
                  ateistą (bo taki był generalnie sens - jako że nie można de facto sensownie
                  udowodnić żadnej z tez - a przynajmniej twoje tłumaczenia to nie było światełko
                  w tunelu które dawało by szanse na zrozumienie tej rzeczy). Takie uproszczenie
                  mógłbym od biedy zastować w przypadku osoby dorosłej ukształtowanej (choć
                  oczywiście ona mogła by mieć inne zdanie) - ale w przypadku dziecka to już dość
                  spore nadużycie - jest to zapewne wygodne wyjaśnienie - ale nie dla mnie
                  • grzespelc Re: Ateizm wrodzony? 13.05.05, 09:12
                    W takim razi enależy przynajmniej przyjąć, że jeśli nie jest ateista, to osobą
                    religijnie indyferentną.
                    • pereop Re: Ateizm wrodzony? 13.05.05, 10:25
                      nie zaprzeczę że jest to bardziej wiarygodne stwierdzenie

                      uszanowanie:
                      Pereop
        • abstrakt2003 Re: Ateizm wrodzony? 28.05.05, 07:35
          Ateisto
          Człowiek rodzi się z POTRZEBĄ wiary! Tak jest ponieważ dobór naturalny
          preferował (i preferuje!) ludzi wierzących!
          ****
          Wiara wzamcnia jednostkę!
          Wiara cementuje społeczności!
          ****
          Człowiek wierzący ma nadzieję, silniejszą wolę, większy poziom optymizmu!
          ****
          Czy nie dostrzegasz tego że społeczności które utraciły wiarę już nie istnieja
          lub dążą do upadku! Popatrz na historię Żydów, Polaków czy Irlandczyków!
          • abstrakt2003 No tochę dałem do pieca :) 28.05.05, 09:08
            Tak powinno być:
            ====
            Czy nie dostrzegasz tego że społeczności które utraciły wiarę już nie istnieja
            lub dążą do upadku!
            ***********************************************************
            Popatrz na historię Żydów, Polaków czy Irlandczyków!
            To wiara była głównym czynnikiem który pozwoli im przetrwać mimo licznych
            przeciwności!
          • watanabe.miharu od kiedy to wiara pomaga w gospodarce 03.08.05, 01:22
            abstrakt2003 napisał:

            > Czy nie dostrzegasz tego że społeczności które utraciły wiarę już nie istnieja
            > lub dążą do upadku! Popatrz na historię Żydów, Polaków czy Irlandczyków!

            A Ty popatrz, co się dzieje np.u Niemców.. potężny, bogaty kraj, a do kościoła
            prawie nikt u nich nie chodzi. Większość krajów Zachodniej Europy też wiarę ma
            gdzieś, nie mów mi, że źle na tym wyszliwink No chyba że taka pobożna Polska jest
            wg Ciebie potężniejsza niż jakieś tam upadłe, biedniutkie kraje w rodzaju
            Szwajcarii, Wielkiej Brytanii czy Szwecjiwink)
            Jakoś nie bardzo widzę, by te kraje "dążyły do upadku". Wręcz przeciwnie,
            wygląda na to, że pozbycie się balastu w postaci religijnych zabobonów pomaga w
            rozwoju... W jakim Ty świecie żyjesz...
            Przypuszczalnie bardziej religijne od PL są np. kraje arabskie. I co, mają tam
            taki raj? Chciałbyś tam żyć? Ja nie, dziękuję bardzo, niech sobie tam wychwalają
            allaha w lepiance z gówna na pustyni. Ot i tyle z tej twojej "wiary".
    • cechatehace Re: Ateizm wrodzony? 11.05.05, 22:08
      Człowiek rodzi się wolny i dopiero rodzice, później społeczeństwo kształtują go
      na modłę ogólnie przyjętych norm, to że nie wierzy w istnienie "wyższego bytu"
      wiąże się pewnie z jego doswiadczeniami, przemyśleniami itd. Generalnie uważam,
      że każdy pogląd jest w jakis sposób kształtowany przez czynniki
      zewnętrzne.Człowiek jest w gruncie rzeczy zawsze formowany przez środowisko w
      jakim się wychowuje.
      • fehu1 Re: Ateizm wrodzony? 12.05.05, 15:04
        I tak by to nalezalo przyjac. Czlowiek bal sie zawsze i dlatego klanial sie
        sloncu i zywiolom.Sadze, ze wszelkie religie powstaly w oparciu o leki.Dzieci
        rodza sie jak niezapisana karta i dopiero przyzwyczaja sie je do tego, ze
        istnieje jakas sila wyzsza. Czy istnieje? nie ma dowodow ani na tak ani na nie.
        sa podobno rzeczy o jakich sie filozofom nie snilo, ale czy nad nami jest
        akurat taki bog a nie inny, tego nie wiadomo.Ksztalt tworzy czlowiek i tak
        koduje dzieciom jak jemu zakodowano. najbardziej mi sie podoba powiedzenie ze
        BOG JEST JEDEN,RELIGII WIELE. niestety, wielosc religii i roznorodnosc
        obrzedowosci spowodowal wiele nieszczesc, zbrodni i przelewania krwi. i
        cokolwiek bysmy nie mowili, trwa to do dzisiaj tylko formy i metody sie
        zmienily.brak toleranji - bo tak naprawde tylko gleboko wierzacy czlowiek i
        ateista sa naprawde tolerancyjni dla cudzych pogladow. niestety, pan Bog usnal
        na pierwszym soborze w nicei a rzady nad duszami przejeli kaplani.(Dokladnie -
        Zywot Briana).
    • grzespelc Jak najbardziej nt. 13.05.05, 09:05
    • kapitan.kirk Re: Analfabetyzm wrodzony? 15.05.05, 14:21
      Ciekawe - dziecko rodzi się również nie umiejąc czytać i pisać, i gdyby mu nie
      powiedziano że się to przydaje również nie odczuwałoby potrzeby nauczenia się. A
      zatem analfabetyzm jest stanem naturalnym, który zmienia się dopiero na skutek
      tendencyjnej ingerencji dorosłych?
      A tak poważniej, to przecież istnienie religii jest faktem, cokolwiek by się nie
      myślało o istnieniu Boga. Przecież sami ateiści uznają, że to człowiek wymyślił
      bogów i religie - a więc widać miał taka potrzebę.
      Pzdr
      • abmiros Na marginesie: kilka cudzych mysli. 28.05.05, 06:18
        Bog=w religiach monoteistycznych istota nadprzyrodzona, najwyzsza, stworzyciel
        swiata.

        “wierzyc w istnienie Boga”

        wierzyc= uznawac cos za prawde

        istnienie=rzeczownik od istniec; istniec=miec miejsce w rzeczywistosci.

        “wierzyc w istnienie Boga”=uznawac za prawde, ze Bog istnieje w rzeczywistosci.

        ateizm=poglad odrzucajacy wiare w Boga, zaprzeczajacy istnieniu Boga.

        teizm=poglad filozoficzno-religijny uznajacy istnienie poza i ponad przyroda
        jedynego osobowego Boga bedacego stworca swiata i rzadzacego nim.

        deizm=kierunek filozoficzno-teologiczny uznajacy Boga z astworce i prawodawce,
        ale odrzucajacy jego bezposednie kierownictwo swiatem.

        henoteizm=stadium posrednie miedzy politeizmem i monoteizmem: wiera w bostwo,
        ktore skupiajac cechy i przymioty innych bostw staje sie przejsciowo jedynym
        bogiem (Np.: “Nie bedziesz mial cudzych bogow przede mna”wink.

        dedukcja=metoda rozumowania polegajaca na uzasadnieniu jakiegos zdania przez
        wskazanie takiego zdania prawdziwego, z ktorego ono logicznie wynika. ( Aby
        dowodzic ta metoda trzeba najpierw uzgodnic z rozmowca twierdzenia wyjsciowe i
        miec wspolna z nim logike.

        indukcja=w logice: rozumowanie polegajace na wyprowadzaniu wnioskow ogolnych z
        przeslanek bedacych szczegolnymi przypadkami tych wnioskow.

        “Jezeli mozolna historia ludzkich i chrzescijanskich zmagan o Boga czegos
        dowodzi, to tylko tego, ze wszelka proba, aby Boga ujac w pojecia naszego
        pojeciowania, prowadzi do absurdu” Joseph Ratzinger: Wprowadzenie w
        chrzescijanstwo, Znak 1996.

        “Ateista, podobnie jak chrzeœcijanin, utrzymuje, że możemy wiedziec, czy Bóg
        jest, czy go nie ma. Chrzescijanin utrzymuje, że możemy wiedziec, że Bóg jest,
        ateista, że możemy wiedziec, że go nie ma. Agnostyk zawiesza sad, utrzymujac,
        że nie ma dostatecznych podstaw, ani za potwierdzeniem, ani za zaprzeczeniem.
        Równoczesnie agnostyk może utrzymywac, że istnienie Boga, chociaż nie
        niemożliwe, jest bardzo malo prawdopodobne. Agnostyk może nawet utrzymywac, że
        istnienie Boga jest tak malo prawdopodobne, że w praktyce nie warto brac
        istnienia Boga pod rozwage. W tym przypadku jest on bliski ateizmowi. Jego
        podejscie podobne jest do podejscia ostrożnych filozofów do problematyki
        istnienia Bogów starożytnej Grecji. Gdyby mnie ktos poprosil o wykazanie
        nieistnienia Zeusa, Posejdona, Hery i pozostalych Olimpijczyków, bylbym
        zgubiony w poszukiwania rozstrzygajacych argumentów. Agnostyk może być
        przekonanym, że chrzescijanski Bóg jest tak samo malo prawdopodobny jak
        Olimpijczycy. W tym przypadku, praktycznie biorac, jest on z ateistami.”
        (Bertrand Russel, w czasopismie “Look”, 1952).


        “A moze Bog sobie mnie upatryl na ateiste?” Stanislaw Jerzy Lec.

        “Czy jestem wierzacy? Bog jeden raczy wiedziec”. Stanislaw Jerzy Lec.

        “Na poczatku bylo Slowo, a na koncu Frazes”. Stanislaw Jerzy Lec.

        “Bog moze byc ojcem, moze byc sedzia, zegarmistrzem kosmosu, matematykiem,
        demiurgiem, ale na pewno nie jest ksiedzem”. Hugo Steinhaus.

        Aniolom latwo byc aniolami. Nie jedza i sa bezplciowi. Gabriel Laub.

        Czasem wydaje mi sie, ze Bog tworzac czlowieka przecenil swoje mozliwosci”.
        Oscar Wilde.

        Jezeli Bog stworzyl czlowieka na obraz i podobienstwo swoje, to czlowiek oddal
        mu pieknym za nadobne”. Voltaire.

        Czlowiek to jedyne zwierze, ktore sie rumieni, i jedyne, ktore ma za co. Mark
        Twain.

        Diabel jest optymista jezli sadzi, ze ludzi mozna uczynic gorszymi. Karl Kraus.
        • abmiros Cudze,c.d. Wiara i wyobraznia sw.Ignacego Loyoli. 28.05.05, 15:56
          Po pierwsze, oczami wyobrazni widze wielki ogien, a w nim dusze w szacie
          plomieni.
          Po drugie uszami wyobrazni slysze lamenty, wrzaski, placz i przeklenstwa
          przeciwko Chrystusowi, Naszemu Panu, i przeciwko Jego swietym.
          Po trzecie, w wyobrazni wyczuwam gorycz lez i smak robactwa gryzacego sumienia
          w piekle.
          ***
          Powinnismy byc zawsze gotowi uwierzyc, ze to co nam wydaje sie biale w
          rzeczywistosci jest czarne, jezeli tak zdecyduje hierarchia Kosciola.
          ***
          Sw.Ignacy Loyola (1491-1556). Zalozyciel zakonu jezuitow.
          • abmiros Ateisci-teisci. 29.05.05, 23:22
            Zabawa pomiedzy ateistami a teistami polega na tym, ze ateisci atakuja teistow
            z pozycji chrzescijanskiej moralnosci, a teisci deklaruja, ze mimo tego kochaja
            rowniez i ateistow. Zadeklarowawszy nieugieta wiare w swoj absolut milosci
            zwany Bogiem nadal robia to co robili od stuleci, zmieniajac od czasu do czasu
            niektore elementy opisu swojego absolutu.

            Obecnie w praktyce ateisci przejmuja role cenzorow chrzescijanstwa z pozycji
            obecnie propagowanego przez papiestwo chrzescijanskiego paradygmatu, czyniac
            chrzescijan bardziej ortodoksyjnymi, a wiec umacniajac chrzescijanstwo. Jest to
            dzialanie analogiczne do tego co robilo (robi?) pismo "Nie" dla Kosciola.
            Majac "Nie" kurie mogly odpuscic sobie wiele ze swojej aktywnosci policyjnej
            wzgledem wlasnego kleru. Nie zdziwilbym sie, gdyby Urbanowi przyznano kapelusz
            kardynalski za zaslugi dla Kosciola, nalezy mu sie bardziej od wielu ktorzy go
            dostali.

            Jan Pawel II ugruntowal w rzymskokatolicyzmie koncepcje kochajacego Boga,
            koncepcje wycofania kleru z bezposredniego kierowania polityka, koncepcje
            dialogu ze wszystkimi, i co tam jeszcze, lista jest dluga. On sam i jego
            wielbiciele wpadli na koncepcje "Cywilizacji milosci". To byl przywodca
            rzymskokatolicyzmu ktory dal wiele powodow aby skutecznosc jego dzialania
            kwitowac najwyzszym uznaniem. Problem w tym, ze juz niewiele potrzeba takich
            sukcesow abysmy wszyscy zgineli.

            Atakowac go z pozycji niedoskonalosci czy usterek jego dziela, jak to zreszta
            robia ateisci, np. ci ktorych mozna czytac na "Forum" i podobnych arenach
            dyskusji, jest oddawaniem mu holdu przez drobne, marginalne negowanie. Rzecz w
            tym, ze jezeli dzielo Jana Pawla II zostanie skutecznie doprowadzone do konca,
            dzielo podjete zreszta przez niego z pozycji wielkiej milosci do wszystkich
            ludzi, ale milosci uksztaltowanej w wyobrazni wypranej z realizmu, bo skazonej
            idea nieba i zycia posmiertnego w obliczu Boga, planeta Ziemia jako calosc
            zamieni sie w Ziemie Swieta, czyli w pustynie.

            Sposob, na jaki do tej pory ateisci atakowali teizm mozna nazwac przedbitewnymi
            zabawami harcownikow, lecz do bitwy jeszcze nie doszlo i daleko aby sie
            zaczela. Ateisci nie maja najwazniejszego co mogloby uksztaltowac z nich armie
            zdolna do bitwy, nie maja emocjonalnej motywacji. Mowia, ze w odroznieniu od
            teistow, nie popelniaja podstawowych bledow poznawczych, ale to jest argument
            intelektualny, ktorym jeszcze nikt nigdy nie zostal zmobilizowany do
            spuszczenia nog z lozka aby wstac o kilka minut wczesniej, nie mowiac o pasji
            potrzebnej do wziecia udzialu w jakiejkolwiek chociazby potyczce.

            Ateistom potrzeba argumentu emocjonalnego, a moga go miec, jezeli zwroca uwage
            na pieklo jakie rozwinie sie na ziemi w zwiazku z narastajacym przeludnieniem,
            (nie pierwszy to bedzie raz w historii, kiedy perspektywa piekla bedzie
            mobilizowala), i zwroca uwage na perspektywe zaglady ludzi jako gatunku w
            miare potegowania sie sily ognia wewnatrz tego piekla. Pieklo to konstruuja
            chrzescijanie swoimi haslami milosci do wszystkiego co ludzkie a zyje,
            niezaleznie jak ono na to zycie zasluguje z punktu widzenia boskich, zimnych,
            nieublaganych zasad walki o byt.

            Do bitwy i do pokonania armii “Cywilizacji milosci” dojsc musi jezeli nie
            chcemy aby sie zrealizowalo to do czego chrzescijanska “Cywilizacja milosci”
            prowadzi: do zaglady ludzi jako gatunku. Poki co ateisci te “Cywilizacje
            milosci” umacniaja przez wytykanie jej tych kilku pryszczow ktore jej
            wyskoczyly na nosie.

            Strzelam z grubej rury, niemniej jednak, patrzac na to co sie dzieje z planeta
            Ziemia po stronie jej ekosfery chyba w koncu trzeba z takiej rury zaczac
            strzelac, liczac na to, ze moze to uratuje nas przed dalszym mnozeniem bomb
            atomowych, mercedesow, i superjetow do miedzykontynentalnego przewozenia tyle
            razy do roku ile razy on zechce kazdego kto ma dwie dziurki w nosie, kosztem
            wszystkiego co zyje.
    • svintuch Re: Ateizm wrodzony? 22.05.05, 01:42
      zwierzęta w nic nie wierzą i tym się róznią od ludiZ.
      • abstrakt2003 Re: Ateizm wrodzony? 28.05.05, 07:42
        svintuch napisał:

        > zwierzęta w nic nie wierzą i tym się róznią od ludiZ.
        *************************************************************
        Chwała! Będę cytować to zdanie! Jest genialne w swej prostocie!
        Waira jako kryterium człowieczeństwa! GENIALNE!
        smile
    • abstrakt2003 Re: Ateizm wrodzony? 28.05.05, 07:25
      Nie drogi jajku. To wiara jest w genach zapisana. Widzisz, wiara powstała w
      wyniku ewolucji biologicznej i kulturowej. Ale pamiętać trzeba o tym że sama
      ewolucja jest tylko narzędziem w reku Boga. Tak więc co byś nie zrobił Bóg jest
      na samym początku! smile
      Pozdro!
    • abstrakt2003 A przy okazji 28.05.05, 07:40
      Drodzy ateiści zastanówcie się (tylko szczerze) w co sami wierzycie. Bo napwno
      w coś wierzycie - stan niewiary nie istnieje.
      • dupekzoledny Re: A przy okazji 28.05.05, 09:13
        my wierzymy -ŻE NIE WIERZYMY.
        • abstrakt2003 Re: A przy okazji 28.05.05, 09:39
          dupekzoledny napisał:

          > my wierzymy -ŻE NIE WIERZYMY.
          **********
          A myślałem że macie pewność!?
          PS
          Ja jestem pewien mojej wiary! smile
          • dupekzoledny Re: A przy okazji 28.05.05, 11:08
            a na jakiej podstawie. tylko nie pisz że pism napisanych przez bozie bo to już
            było.
            • abstrakt2003 Re: A przy okazji 28.05.05, 12:08
              Ha! Nie... Pisma objawione są tylko pomocą w drodze do Boga! Moje przekonanie
              wypływa z głębi moje duszy! Nie ma podstaw materialnych! Samo w sobie jest
              pewnością!
              • dupekzoledny Re: A przy okazji 28.05.05, 13:37
                NIE ROZUMIEM ALE JUŻ MI NIE TŁUM,ACZ BO I TAK NIE ZROZUMIEM.
                • abstrakt2003 Re: A przy okazji 28.05.05, 13:52
                  dupekzoledny napisał:

                  > NIE ROZUMIEM ALE JUŻ MI NIE TŁUM,ACZ BO I TAK NIE ZROZUMIEM.
                  *************
                  Szczerze mówiąc... nie dziwi mnie to smile
    • abmiros Matka i Dziecko w spoleczenstwie. 28.07.05, 13:29
      Szukajac rozwiazan naszych problemow spolecznych poddaje pod dyskusje Karte
      Praw Matki i Dziecka. Po przedyskutowaniu jej tresci glosowalibysmy tylko na
      tych poslow i senatorow ktorzy zadeklarowaliby jej pelne poparcie.


      Karta Praw Matki i Dziecka.

      1. Kobieta otrzymuje opieke lekarska od zajscia w ciaze do pelnoletnosci
      dziecka.
      2. Kobieta otrzymuje wyzywienie od zajscia w ciaze do pelnoletnosci
      dziecka.
      3. Kobieta otrzymuje mieszkanie od zajscia w ciaze do pelnoletnosci
      dziecka.
      4. Dziecko otrzymuje opieke lekarska od urodzenia do pelnoletnosci.
      5. Dziecko otrzymuje zlobek, przedszkole i szkole od urodzenia do
      pelnoletnosci.
      6. Dziecko otrzymuje wyzywienie i ubranie od urodzenia do pelnoletnosci.
      7. Dziecko otrzymuje mieszkanie od urodzenia do pelnoletnosci.
      8. Opieke nad dziecmi do siodmego roku zycia sprawuja tylko kobiety.
      9. Od siodmego roku zycia do pelnoletnosci opieke nad chlopcami przejmuja
      mezczyzni i ucza ich obok innych rzeczy potrzebnych do wydania potomstwa i
      zapewnienia mu bytu, rowniez sztuk walki i obrony.
      10. Dziewczynki chetne do nauk przeznaczonych dla chlopcow rowniez moga
      brac w udzial w tych naukach od swojego siodmego roku zycia, pozostajac jednak
      nadal, do pelnoletnosci, pod opieka kobiet.
      11. Kobiety ktore doprowadzily swoje dzieci do pelnoletnosci korzystaja z
      opieki i przywilejow przyslugujacych kazdemu obywatelowi ktory na nie zasluzyl
      zgodnie z Karta Praw Obywatela.
      12. Srodki na realizacje niniejszej Karty Praw Matki i Dziecka pochodza z
      podatkow nakladanych na pelnoletnich obywateli. Podatki te stanowia oddzielna
      pule dochodow skarbowych i nie moga byc wydawane na zadne inne cele jak tylko
      zgodnie z powyzsza Karta Praw Matki i Dziecka.
    • gauche Czy ty w ogole wiesz o czym piszesz? 06.08.05, 15:04
      watpię. Zacznij od jakiejs zyklej encyklopedii i odszukaj tam termin "ateizm"-
      to poglad zaprzeczajacy istnienia Boga.
      Noworodek, niemowle- ZAPRZECZA?
      czlowiek w tej fazie rozwoju, odzcuwa kilka tylko potrzeb.
      Nie odczuwa np. potrzeby wyszydzania innych ludzi ze wzgledu na wyznawana religię.
      Nie ma te zpojecia o 10000 innych sprawach. I jaki z tego wniosek...?
      Ze mentalnie jestes na poziomie takiego noworodka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka