Dodaj do ulubionych

PiS - deseksualizacja szkół

01.10.05, 02:30
Lech Kaczyński wysłał przed wyborami list do proboszczów.

wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/1,67805,2946118.html
Oto fragment artykułu:
...PiS nie godzi się na "przejawy demoralizacji społecznej". Wśród zasług
partii broszura wymienia - wytłuszczonym drukiem - m.in. walkę Lecha
Kaczyńskiego, prezydenta Warszawy, z organizatorami Parady Równości, a także
z targami erotycznymi Eroticon. Proboszczowie dowiadują się też, że Lech
Kaczyński doprowadził do zamknięcia 45 agencji towarzyskich w Warszawie.
Wśród "zjawisk demoralizujących" broszura wskazuje na nazbyt liberalną
edukację seksualną w szkołach oraz pedofilię...

Zaciekawiła mnie zwłaszcza ta "nazbyt liberalna" edukacja seksualna w
szkołach. Do tej pory byłem przekonany, że edukacja może być dobra lub zła,
wystarczająca lub nie, prowadzona na niskim lub wysokim poziomie. Ale okazuje
się, że do edukacji stosuje się również pojęcie liberalizmu. Domyślam się
więc, że np. nauczanie matematyki czy geografii też może być nazbyt
liberalne, za mało liberalne lub liberalne w sam raz. Jest to dla mnie pewna
nowość, ale do szkół chadzałem dawno temu, a od tego czasu w oświacie mogło
się pojawić wiele nowych prądów. Mam więc pytanie do tych forumowiczów,
którzy jeszcze zasiadają w szkolnych ławach, albo opuścili je na tyle
niedawno, że pamiętają szczegóły szkolnych zajęć. Co to się wyrabia w
polskich szkołach na lekcjach wychowania seksualnego? Na czym polega ten
nadmierny liberalizm? Wyobraźnia podsuwa mi różne niepokojące wizje tych
lekcji... Może faktycznie potrzebna jest zdecydowna interwencja polityków?
Bardzo proszę o wyjaśnienie.

Pozdrawiam,
ateista.blog.pl
Obserwuj wątek
    • josarna Re: PiS - deseksualizacja szkół 01.10.05, 06:16
      To wychowanie seksualne w polskich szkołach w ogóle istnieje?! Jestem mile
      zaskoczona!
    • free-mind Re: PiS - deseksualizacja szkół 01.10.05, 14:27
      Jeśli ta "nazbyt liberalna" edukacja seksualna oznacza jej... brak, to wszystko
      się zgadza. smile
    • lena_ziemkiewicz Re: PiS - deseksualizacja szkół 01.10.05, 15:17
      Ciekawe, czy Kaczor w swej naiwności uważa, że klienci tych 45 zamkniętych
      burdeli nagle przestali odczuwać potrzebę korzystania z takich usług, a
      prostytutki i alfonsi przerzucili się na handel zapałkami? Przecież taka walka
      z burdelami prowadzi tylko do ich głębszego zejścia do podziemia, podniesienia
      stawek i wyzysku dziewczyn. Typowo katolskie zmiatanie brudów pod dywan.
      • josarna Re: PiS - deseksualizacja szkół 04.10.05, 19:43
        Wciąż mam nadzieję, że Kaczory nie są tak durne, jak wynikałoby z ich
        niektórych wypowiedzi. Może to takie populistyczne teksty, a potem
        oprzytomnieją? Może tą likwidacją "rozpasanego wychowania seksualnego" w
        szkołach chcą się przypodobać emerytkom? Jak słyszę o pomyśle urzędowej
        regulacji cen podręczników, to widzę już ministra od cen majtek i gwoździ - jak
        za komuny! Potem jeszcze zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej (możliwe?!) i parę
        kolejnych trupów kobiet.
      • mosze_singer Re: PiS - deseksualizacja szkół 04.10.05, 20:41
        nie kłopocz się Lena, o seksualną przyszłość Jarka napewno zadbał
    • danwar1 Re: PiS - deseksualizacja szkół 06.10.05, 23:09

      Korzystając z okazji, aby ostatecznie wyjaśnić wszystkim naszym Czytelnikom ten
      temat, przytaczamy w całości tekst autorstwa Donalda Tuska z
      miesięcznika "Znak" z 1987 r., nr 11-12 (odpowiedź na ankietę), który stał się
      obecnie wyjątkowo niewygodny zarówno dla samego autora, jak i jego zwolenników.

      Polskość jako zadany temat... Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu
      pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i
      marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie
      miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?
      Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia,
      wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z
      polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr
      niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń?
      Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną
      uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje
      u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie
      co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty
      dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i
      każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic
      polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią
      kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko
      koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my
      walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy
      nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza,
      stajemy się normalniejsi.
      Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości - między wyobrażeniem a spełnieniem,
      planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem
      niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą - [----
      ] [Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6
      (DzU nr 20 poz. 99, zm.: 1983 DzU nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny wielkie
      z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do
      ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od
      Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i
      biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu.
      Sama jest mitem.
      Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by
      było inaczej. "Czym jest nasze życie? - pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach
      piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). - Nawijaniem na kawałek
      tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam
      szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego
      przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego - do opowiadań, prawie do
      legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez
      dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem
      pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z
      przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami,
      bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i obtłukują
      przedmioty? To nie jest życie - to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w
      charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem
      mamy być mrówkami?..."
      Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim
      trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem,
      emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez
      historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w
      przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem.
      Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od
      uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym
      świadomym wyborem.
      Donald Tusk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka