grgkh
03.10.05, 16:37
W Białymstoku odbył się uczniowski marsz milczenia. Solidaryzuję się z bliskimi ofiar, jako cżłowiek im wspólczuję i rozumiem, że przyczyna wypadku była obiektywna, niezależna od celu nieszczęsnej wyprawy.
wiadomosci.onet.pl/1173781,11,item.html
Mimo wszystkio cel istniał. To był kult.
Teraz wszyscy, którzy się modlą, nie czują dysonansu.
Bóg wyłącznie żąda czegoś dla siebie (modlitwa, modlitwa, modlitwa) nic nie dając w zamian. Nic? Prawie. Daje pewien stan psychiki.
Mam kotkę, która przechodzi właśnie ruję. "Nadstawia" się, miauczy żałośnie i namiętnie. Na co dzień zwyczajnie łasi się, ociera, a teraz pożąda poniżenia, maltretowania, zadawania bólu. Im "brutalniej" ją odsuwamy od siebie tym większą rozkosz jej to sprawia.
Nie różnimy się pod tym względem od zwierząt. To jest ten sam mechanizm. Ewolucja z niego nie zrezygnowała lecz zaadaptowała go do "współpracy" z korzystnymi dla relacji międzyludzkich zachowaniami. Religia porządkuje te relacje od tysięcy lat utrwalając "podległość", skłonność do poddaństwa (Bogu), bo nie wszyscy mogą być przywódcami w ludzkich stadach, a stado bez przywódcy przegrywa w rywalizacji ze stadem karnym, dobrze prowadzonym.
A my, pojedyńczy ludzie i ludzie jako całość, wygrywamy, czy przegrywamy na poddawaniu się sterowaniu przez ten mechanizm?