Zastanawiam się, jak wieloletnia komuna i czasy "posuchy religijnej" wpłynęły
na to, co teraz się dzieje. Czy przez ten czas, gdy religia była zepchnięta na
margines, nie skumulowało się to teraz w ludziach i mamy w efekcie rydzyki,
mohery, młodzież wszechburacką i resztę oszołomów? Gdyby PL szła od IIWŚ
normalną drogą, jak kraje zachodniej Europy, katolicyzm może nie rozpanoszyłby
sie tak niemożliwie. A teraz, po latach stłumienia, to wszystko wylazło na
wierzch ze zdwojoną siłą...

No skądś się musiały wziąć te dzisiejsze zastępy religijnych frustratów..