Dodaj do ulubionych

Zasada nieoznacznosci Heisenberga

30.10.05, 07:36
Mam do was pytanie- szczególnie pytanie to kieruję do Tess,która mówi
że jest fizykiem,do Kociaka,który ma wiedzę ściśłą i wierzy w istnienie
Boga,do grgkh,który dysponuje ogromną wiedzą.
Ja jestem laikiem w tych naukach jednak interesuje mnie zarówno fizyka
matematyka,astronomia,astrofizyka.Bardzo proszę o polemikę




jak sie ma zasada nieoznaczonosci Heisenberga do wszechmocy bogów ? Czy
bogowie moga zmierzyć pęd cząstki i jej położenie jedncześnie, albo dokładną
energię cząstki w danej chwili ?

Bo jeśli tak, to taki bóg nie doświadcza zjawiska stabilności atomów - dla
niego wszystkie powinny sie nagle zapaść, albo cząstki nie powinny mieć
masy spoczynkowej albo fluktuacje kwantowe i efekt Casmira nie powinien
istnieć.
Zatem dla bogów pewne zjawiska nie zachodzą ! Zatem nie mogą oni doświadczyć
podstawowych zjawisk !

Chyba, ze wszechmocny bóg potrafi a) nie oddziaływać na układ czastek, b) zna
ich parametry (w całym wszechświecie) c) po prostu "wyłączył" sobie te prawa
d) zna inne wyjaśnienie tych zjawisk e) te zjawiska nie zachodzą, a świat to
Matrix
Tu wrzuciłem taki sobie link.zbigkurzawa.tripod.com/przeglad_04.html
Obserwuj wątek
    • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 07:47
      Oraz związane z tym zagadnienie.Jak się ma teoria kwantowa do determinizmu ?

      pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wola
    • 0golone_jajka Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 09:25
      Bóg może wszystko - oto najprostsza odpowiedź zamykająca usta wszystkim wątpiącym.
    • mamalgosia Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 11:14
      Zupełnie jak z tym kamieniem: czy może stworzyć taki ciężki kamień, żeby go nie
      umiał unieść...
      • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 11:32
        mamalgosia napisała:

        > Zupełnie jak z tym kamieniem: czy może stworzyć taki ciężki kamień, żeby go nie
        > umiał unieść...
        --------------------------------------------
        Słowa mojego podziwu.Masz wielka wiedzę.
        • mamalgosia Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 15:16
          Ironia, czy nie ironia. Dla mnie nieoznaczoność Heisenberga sprowadza sie do
          tego, że MY nie potrafimy określić jednocześnie położenia i pędu cząstki.
          Wczoraj elektrony, protony i neutrony,a dziś kwarki. Nie wiemy, co przyniosą
          odkrycia. A Bóg jest ponad nimi
          • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 15:40
            Wczoraj elektrony, protony i neutrony,a dziś kwarki. Nie wiemy, co przyniosą
            odkrycia. A Bóg jest ponad nimi

            Bóg jest ponad ..... no własnie gdzie jest Bóg? I na podstawie jakiego
            rozumowania wyciągasz taki wniosek.
            • mamalgosia Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 15:47
              PONAD nie w sensie miejsca, tylko w sensie wyższości
              • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 16:38
                pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja%3AZasada_nieoznaczono%C5%9Bc
              • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 16:39
                Link twój nie działa.
    • jan_stereo Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 12:49
      Aby było ciekawiej nie mamy pewnosci ze prawa fizyki stosuja sie bezwzglednie
      do organizmów zywych, i tutaj własnie szuka sie szansy na posiadanie wolnej woli
      ( nie bycia zdeterminowanym) u człowieka.
      Co do pytania we wstepie,to ze nie mozemy zmierzyc i podac wartosci pedu jak i
      połozenia danej czastki wynika czysto z ułomnosci na chwile obecna naszych
      aparatów pomiarowych,nie jest to prawo fizyki jakkolwiek.Mozna zatem dopuscic
      ze w przyszłosci nawet człowiek upora sie z tym "problemem",a co dopiero jakis
      bog.
      Co wiecej,to ze my ludzie nie potrafimy obliczyc historii danej czastki albo
      niech bedzie nawet człowieka, wynika czystko z naszych ograniczonych mocy
      przerobowych i niemozliwosci wprowadzenia naraz tylu danych. Nie mniej,taki bog
      znajac parametry poczatkowe wszystkich czastek i posiadajacy odpowiednio
      sprawny umysł moze smiało ustalic ich połozenie,ped i wszystko co tylko mu sie
      zechce dla dowolnej chwili czasowej,stad własnie wynika nasze zdeterminowanie
      jak i wszystkiego co we wszechswiecie istnieje.
    • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 15:44
      www.wiw.pl/delta/kot.asp
    • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 16:45
      Mój też nie wszedł,próbuję jeszcze
      raz.pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja%3AZasada_nieoznaczono%C5%9Bc
    • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 17:20
      Nie wiem dlaczego ten link nie wchodzi.Jest pod tym adresem ciekawa dyskusja
      można samemu wystukać adres.
      Tu mam jeszcze jeden link:www.ift.uni.wroc.pl/~lukier/salon.html
    • hiperrealizm a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 17:38
      Bóg posiada informację absolutną o Wszechświecie. Bóg nie dokonuje pomiarów.
      • celsusz Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 18:33
        A ty skąd o tym wiesz,że istnieje,że posiada doskonałą informację?
        że nie dokonuje pomiarów.Skąd masz taka wiedzę ?
        • jan_stereo Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 18:50
          celsusz napisał:

          > A ty skąd o tym wiesz,że istnieje,że posiada doskonałą informację?
          > że nie dokonuje pomiarów.Skąd masz taka wiedzę ?

          Na tej samej zasadzie na jakiej Ty wplatałes bogów w swój temat zapewne.
          • celsusz Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 18:58
            Jesteś w wielkim błędzie,widocznie nie rozumiesz tematu,oraz związanego
            z tym drugiego pytania,które zadałem wraz z linkiem.
            Pytanie to brzmiałosurprisedraz związane z tym zagadnienie.Jak się ma teoria kwantowa
            do determinizmu ?
            Spokojnie,mam czas wykażę jaki to ma zwiazek z bogiem.Poczekam jeszcze.
            Wiesz jaki zwiazek z zasadą Heisenberga ma mechanika kwantowa ?
            • jan_stereo Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 19:14
              Pytanie jest banalne,pytasz sie jak sie ma zasada nieoznaczonosci z wszechmoca
              bogów,Twoje słowa. Jesli nie wierzysz w istnienie bogów,a nie przeszkadza Ci to
              w zadawaniu podobnych pytan, wiec czemu domagasz sie udokumentowania tegoz ze
              strony wierzacych. Dostałes jasna odpowiedz i pozostaje Ci sie z nia pogodzic
              badz nie, tu nie ma miejsca na dowody matematyczne.A kazdy bog jest taki jak
              chce go widziec wierzacy.

              Mowisz ze wyjasnisz jaki ma to zwiazek z bogiem, a ja zapytam, z jakim bogiem ?
              • celsusz Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 19:19
                Nie trać czasu na zadawanie głupich pytań,tylko na zasadzie żeby zabrać głos.
                • jan_stereo Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 19:23
                  sorki zapomniałem,ze to Twój watek.

                  ps. na marginesie moje pytania wynikaja czysto z Twoich.
                  • celsusz Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 19:25
                    Nie wynikają.Przeczytaj dokładnie,ja to wyjaśnię ale poczekam jeszcze na inne
                    opinie.
                    • jan_stereo Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 19:31
                      To ja widze teraz,ze Ty nie zrozumiałes mojego pytania.
                      Pytasz bardzo prosto jak ma sie zasada nieoznaczonosci do wszechmocy
                      bogów,słowo bog nie jest jednoznaczne,znaczy sie,ze kazdy moze je sobie tak
                      zdefiniowac jak mu pasuje, a tym samym,nie ma najmniejszego problemu z bogiem
                      który byłby wszechmocny pomimo zasady nieoznaczonosci.
                      Skoro nie zdefiniowałes słowa "bog" musisz sie pogodzic z kazda odpowiedzia i
                      przyjac ja za niepodwazalna,mowiac w skrocie,niczego arbitralnego tu nie
                      wykazesz zebys nie wiem jak sie starał.
        • kociak40 Re: a) nie oddziaływać na układ czastek 30.10.05, 19:01
          Zasada nieoznaczoności Heisenberga jest jednym z podstawowych stwierdzeń
          (nie praw)mechaniki kwantowej, ograniczające jednoczesną dokładną mierzalność
          wielkości fizycznych, ktorych operatory nie są przemienne. Ograniczenie to nie
          jest wynikiem niedoskonałości techniki doświadczalnej, lecz faktu, że do pomiaru
          tych wielkości fizycznych, zasadniczo są potrzebne wykluczające się warunki.
          Zasada ta nie tylko odnosi się do składowych położenia i pędu, ale także do
          energii i czasu. Ponieważ w mechanice kwantowej czas "t" jest parametrem i nie
          odpowiada mu żaden operator. Można prościej powiedzieć, że zasada ta wiąże
          czas życia ukladów kwantowo-mechanicznych w stanach wzbudzonych z
          nieokreslonością ich energii.
          Cała dyskusja sprowadza się nie do "mądrości" nauki, ale do faktu naszego
          istnienia, i tego, co rozum ludzki może pojąć (wiedza ludzka jest skończona,
          mózg ma skończoną ilość komórek). To, że człowiek istnieje, wykazuje taką
          mądrość do praw fizycznych, moze być powodem do stwierdzenia, że
          istnieje "większa", która sprawila to wszystko i to w sposób z góry
          przewidywalny i zamierzony.
    • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga 30.10.05, 19:22
      I przeczytaj całą treść pytania i nie dokonuj nadinterpretacji.
    • grgkh Piękno matematyki 30.10.05, 19:24
      Sporo na te tematy pisałem na tym forum, ale jest to rozproszone i nawet ja nie
      podejmuję się wyszukania choćby jednej z wywołanych przez Ciebie kwestii.

      Pewnie łatwiej mi będzie coś od nowa spłodzić, choć nie wiem, na ile mi wena -
      dopisze, a czas - pozwoli, dobić do drugiego brzegu.

      Kto się programowaniem zajmował, kto algorytmy układać próbował ten zauważył
      pewnie, że są one niczym więcej niż krokową realizacją pewnych zapisów
      matematycznych. Ten, kto interesował się fizyką, też szybko skonstatować
      powinien, iż wszystko, co obserwujemy, to raczej "mierzymy", a potem staramy
      się przedstawić w postaci zależności matematycznych.

      Już z tego podobieństwa narzuca się samo, że zmienność świata naszego mogłaby
      być po prostu krokową realizacją jakiegoś matematycznego "uporządkowania".
      Załóżmy więc na początek, że tak właśnie jest, a starajmy się potem znaleźć
      cokolwiek, co by tę tezę mogło podważyć. Teza jest niesłychanie ogólna. Nie
      mówi nam na starcie niczego, próbując zaadaptować wszystkie obserwacje naszej
      rzeczywistości. Chce ona powiedzieć, że fizyka z jednej strony dotyka w całości
      tej rzeczywistości, a z drugiej tłumaczy wszystko wyłącznie poprzez matematykę.

      Matematyka, którą się posługujemy, jest dość chaotycznie uzupełnianą
      zbieraniną, potrzebnych nam w jakimś momencie, lub wykrytych przypadkowo,
      twierdzeń i wynikających z nich konsekwencji. Są to pewne "reguły" gry.
      Algorytmy, czyli właśnie te reguły, zastosowane krokowo, z jakąś określoną
      powtarzalnością, mogą dawać nieskończonie długie sekwencje. Tak samo wygląda,
      technicznie, od strony pomiarowej, nasz Wszechświat.

      Mamy pewne problemy. Jesteśmy więźniami pojęć powstałych dla potrzeb bieżącej
      interpretacji świata, który nas otacza. Pojęcia bardziej ogólne, tak samo
      abstrakcyjne jak cała matematyka, potrzeba dopiero niezależnie, samemu sobie,
      zdefiniować, wyobrazić je sobie. Gdy się wkracza na ścieżkę "próby
      zrozumienia", od tego trzeba zacząć - odrzucić ograniczenia, ciasnotę pojęć
      wywiedzionych ze wzroku, słuchu i pozostałych zmysłów. Trzeba zacząć myśleć
      jak... programista i matematyk, światem abstrakcji. O tym, że to konieczne,
      przekonuje nas każdy moment prawdziwego kontaktu z fizyką, która zamienia
      wszystko w równania.

      Fizyka szkolna, wiedza, z którą większość z nas najczęściej pozostanie do końca
      swego życia, bada stany chwilowe. Pewne wielkości są po lewej, a inne po prawej
      stronie równań.
      Te równania sa prawdziwe pod warunkiem, że "domknięte" w nich jest "wszystko",
      co dotyczy kwantu czasu, w którym się "coś" wydarzyło. A tak wcale nie musi
      być. I jest druga możliwość. Możemy się posługiwać w tych równaniach (wzorach
      fizycznych) wielkościami pochodnymi, które do swojego "wyliczenia się" mogą
      zawierać pewien składnik zewnętrzny, nie uwzględniony przez nas w tym równaniu.
      Tak jest, gdy spojrzymy na to od strony czystej matematyki i informatyki.
      Efektem tego niedookreślenia są reguły nieoznaczoności.

      Jak to dokładniej interpretować? Na przykład tak...

      Elektron, który chcemy jednocześnie określić jako konkretny byt, nadając mu
      energię, pęd i lokalizując go w przestrzeni wokół atomu, może w ogóle NIE
      ISTNIEĆ JAKO "TEN" BYT. "Widzimy" tę cząstkę poprzez efekty jakie ona wywołuje,
      jak oddziałuje na otoczenie, a przecież nie jest to jakaś kulka, jakiś punkt
      materialny - jest to tylko COŚ, opisane pewnymi właściwościami fizycznymi, co
      sobie "wyobrażamy" jako tę kulkę lub punkt i nie mającego z tym nic wspólnego,
      a my chcemy od elektronu wiedzy właściej kulce albo punktowi. Chemia fizyczna
      opisuje elektrony powłok atomowych i cząsteczkowych jako chmury
      prawdopodobieństwa o różnej gęstości, a dla pewnych konfiguracji atomów, po
      rozwiązaniu odpowiednich równań, wyrysowujemy sobie w przestrzeni miejsca,
      gdzie te chmury mają największą gęstość, czyli - gdzie byt zwany elektronem ma
      największą szansę się znaleźć. Nie oznacza to, że my go gdzieś tam dopadniemy.
      Raczej należy o nim myśleć, że jest on jednocześnie wszędzie. Tak więc zakaz
      identyfikacji miejsca nie wynika z naszej nieudolności, lecz z tego, że chcemy
      nadać tej cząstce cechę, która nie jest określona NIGDY, bo nie istnieje jej
      takie określenie. Jeśli spojrzeć na to "od strony" elektronu, to odpowiada to
      niedokładnie podanym współrzędnym przestrzennym, które, dopiero gdy złożymy to
      z równaniami opisu żywota elektronu i jego zależnością od całej reszty świata,
      mogą być określone W NASTĘPNYM kroku. Definicja istnieje - jest nią całość
      fizyczności Wszechswiata, a JESZCZE, w tej chwili, w chwili gdybyśmy chcieli
      znać stan całego Wszechswiata, nie istnieje jego wyliczenie. Jest ono poza
      zasięgiem tej "informacji złożonej" bedącej Wszechświatem. Może jakoś "tak"...

      Wiem, że "pływam" w tym wszystkim, jak ten elektron. smile
      Na pewno TAK jest. Informacji nie dostajemy nie dlatego, że ktoś ją przed nami
      chowa, ale dlatego, że jej pozyskanie jest zakazane strukturą przepływu
      informacji wewnątrz Wszechświata, jest związane z matematyczną naturą
      wszystkich powiązań.


      No tak, dlaczego wszyscy dopuszczacie, że świat działa według określonych
      fizyką zależności matematycznych, a odmawiacie mu prawa do nazwy Matrix? wink))

      Matrix, to macierz. Macierz, to matka? wink)) Można się i tego tu doszukać.
      Przypadek, ale jak dobrze trafiony.

      We Wszechświecie istnieją jakieś "drobiny", "maleństwa", poza czasem i
      przestrzenią. Wchodzą w związki, wpływają na siebie, coś im każe modyfikować
      wartości początkowe cech, które posiadają. Główną cechą tego kieratu, w którym
      muszą harować jest to, że opiekuje się on JEDNOCZEŚNIE WSZYSTKIM. W tym samym
      momencie "1" działa na "2" i "2" na "1", także "1" na "3" i "3" na "1", i tak
      dalej. Gdyby je ustawić w jakimś prostokącie (kwadracie raczej) to
      otrzymalibyśmy macierz, bo tak to nazywa matematyka. Tak jest, gdy tych
      wymiarów jest dwa. Ale może być ich dowolnie dużo. Trzy? To przestrzeń - może
      być ona podmacierzą tej macierzy głównej. Więcej? Dlaczego nie. Cztery główne
      siły przyrody - może oddzielne wymiary, może współczynniki jednego równania?
      Czy może być nieskończenie wiele wymiarów. Zawrót głowy, bo wyobraźnia zaczyna
      się motać. Przeogromna ilość różnych wariantów. Szukajmy. A przecież fizycy
      tego właśnie szukają.

      Jakieś dwa, trzy, cztery maleństwa, które po kolejnym przybliżeniu algorytmu
      uzyskały tę samą wartość współrzędnej przestrzennej stają się cząstką
      elementarną o złożonych własnościach. JUŻ wtedy zapewne wiadome jest KIEDY ta
      cząstka umrze. Nie stanie się to ani wcześniej, ani później, lecz dokładnie
      wtedy, gdy minie pewna ilość cykli, kwantów czasu. Dokładnie wtedy gdy,
      zewnętrznie widziany przez nas dla pewnego wycinka przestrzeni tej macierzy,
      będzie to zgodne z porządkiem obowiązującym w przetwarzaniu tych danych.

      Kiedyś mnie zastanawiało, dlaczego sprawdzają się te krzywe statystyczne,
      rozkłady - normalny (krzywa Gaussa), Poissona... Skąd "wiedzą" zebrane
      przypadkowo w kupkę atomy, że po upływie okresu półrozpadu, te właśnie mają się
      rozpaść? Można je potasować. Można brać z różnych miejsc, a zasada się sprawdzi.

      Nijak inaczej to nie mogłoby działać gdyby: każdy element Wszechświata nie
      widział jednocześnie każdego i... nie było czegoś co można by nazwać, może
      troche poetycko, wibracjami.

      Wszechświat jest przesiąknięty ogromną ilością zależności, które działają na
      zasadzie fal. Wielki Wybuch był taką implozją początkującą wszystko, źródłem
      naruszającym stan początkowy. Na to nakładają się falowo rozpływające się (tym
      ośrodkiem może być nasza, trójwymiarowa, przestrzeń, albo inny wymiar)
      zmienności. Fale się wzmacniają i wygaszają, rozpływając się w nieskończoność i
      wracając stamtąd, może odbite, może z innego źródła. Początkowa jednolitość
      makrokosmosu, także i fizycznie, wobec obserwowalnej masy rozrzuconej po
      przestrzeni, zagęszcza ją i inicjuje ewolucję obiektów złożonych. Od kwarków
    • grgkh Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 19:26
      Wszechświat jest przesiąknięty ogromną ilością zależności, które działają na
      zasadzie fal. Wielki Wybuch był taką implozją początkującą wszystko, źródłem
      naruszającym stan początkowy. Na to nakładają się falowo rozpływające się (tym
      ośrodkiem może być nasza, trójwymiarowa, przestrzeń, albo inny wymiar)
      zmienności. Fale się wzmacniają i wygaszają, rozpływając się w nieskończoność i
      wracając stamtąd, może odbite, może z innego źródła. Początkowa jednolitość
      makrokosmosu, także i fizycznie, wobec obserwowalnej masy rozrzuconej po
      przestrzeni, zagęszcza ją i inicjuje ewolucję obiektów złożonych. Od kwarków
      (strun?), przez cząstki elementarne, atomy, cząsteczki, obiekty gwiazdo- i
      planetopodobne do Czarnych Dziur, całą tę kosmiczną menażerię. Tak samo się
      dzieje na powierzchni naszej Ziemi, gdzie dokonuje się w zamkniętym wycinku
      możliwości fizycznych ewolucja i specjalizacja tworów materii nieożywionej i
      życia.

      We wszystkim tkwią jakieś "programy", które można odczytywać jako rodzaj "fal".

      Gdy się patrzy na rozświetloną słońcem powierzchnię wody, z pomarszczonym,
      sfalowanym piaskiem dna, gdy wiatr, siła napędowa, popychać zaczyna i zaburzać
      regularność gładzi powierzchni, na ekranie, którym to dno jest, zaczynają "żyć"
      jakieś formy, wzory. Są chaotyczne, a jednak uporządkowane, mają wspólne cechy.
      Każda jest inna w szczegółach, ale wszystkie są tego samego "gatunku". Rodzą
      się i umierają.

      Każda gwiazda jest inna, ale wszyskie mają wspólne cechy.

      Każdy organizm żywy jest inny, ale podobny do swych współbraci i składa się z
      komórek, które się wywiodły od jakiejś prakomórki, która niesłychanym wysiłkiem
      zdołała przeskoczyć próg organizacji niezbędny do sformułowania
      programu "życie".

      Cztery oddziaływania, cztery siły, gdy zainicjują działanie pewnego programu,
      program ten ŻYJE. Dlatego "żyją" atomy, choć mogłyby sie rozpaść, dlatego
      istnieją gwiazdy, choć mają konkurencję - pył międzygwiezdny lub planety,
      dlatego istnieje życie. Każdy z tych programów wpływa na otoczenie,
      przystosowując je do siebie i siebie przystosowując do niego. Gdzieś w tym
      wszechogarniającym falowaniu, przenikających wszystko drganiach, jak na tej
      powierzchni jeziornej, lęgną się struktury. Informacja we wszechmacierzy
      lokalnie się porządkuje opanowana przez "pasożytnicze" formy.

      Musiałem wmieszać w to nieco poezji, bo operujemy na pojęciach, które nie mają
      żadnych odpowiedników w naszym języku. To jest suchy język matematyki. Fizyka,
      która się nim posługuje czyta świat wartości i szuka algorytmów, które się nimi
      opiekują.

      We wszystkim można znaleźć piękno. Wszystko jest jednością. I my też jesteśmy
      tym wszystkim.

      ===

      Nie będę tego czytał, by sprawdzić, czy nie ma błędów i jak to w całości brzmi.
      Za długie wyszło. Jeśli ktoś dotarł do tego miejsca, to mu współczuję. wink))
      Czytelniku, jeśli aż tu dotarłeś - powiedz, co o tym myślisz...
      • jan_stereo Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 19:38
        Chyba podszedłes do zagadnienia zbyt po ludzku,a za mało(wcale ?)po bosku,bo tu
        o zdanie boga na te tematy, a nie nauki, celsusz sie dopytywał...
        • grgkh Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 19:40
          Ej, toż właśnie to chciałem powiedzieć: jesteśmy bogom równi smile
          • jan_stereo Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 19:44
            skromnie sie z Toba zgodze ;")
            • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 20:04
              Nie odpowiadaj za mnie janie_stereo.

              Zanim ja napiszę o zasadzie nieoznaczności,a ściślej mówiąc o mechanice kwantowej
              wg.samego S.Hawkinga "Krótka historia czasu" wyjaśnię krótko to co jan stereo
              nie potrafi zrozumieć w moim pytaniu.Tobie zaś grgh,dziękuję za interesujący post
              i proszę mnie wspomóc,gdyż jak powiedziałem jestem laikiem,ledwie liznąłem
              wiedzy matem.-fiz.


              Co do wszechwiedzy boga? w odniesieniu do tej zasady.
              Wszechwiedza boga (wszech-odnośnie stanu wszystkich atomów) musiałaby pociągać
              za sobą fakt niemożliwości jakiejkolwiek kwantowej zmiany.Gdyż nie może się
              "dokonywać"tylko w momencie gdy sie tego nie obserwuje i przybrać daną stałą
              wartość na czas obserwacji.
              • jan_stereo Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 20:13
                A mozesz wyjasnic czego nie zrozumiałem w Twoim pytaniu, bo jesli to jest ten
                tekst wyjasniajacy,ponizej:

                >Co do wszechwiedzy boga? w odniesieniu do tej zasady.
                > Wszechwiedza boga (wszech-odnośnie stanu wszystkich atomów) musiałaby pociągać
                > za sobą fakt niemożliwości jakiejkolwiek kwantowej zmiany.

                To nic nowego nie powiedziałes czego nie byłoby w głownym poscie, a własciwie,
                to sam sobie odpowiadasz na zadanie przez Ciebie pytanie.

                • celsusz Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 20:18
                  Mógłbym cię prosić abyś się wyłączył z tej dyskusji ?
                  Bardzo cię proszę.
                  • jan_stereo Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 20:21
                    było tak powiedziec w swoim pierwszym poscie.
                  • kociak40 Re: Zasada nieoznacznosci Heisenberga - c.d. 30.10.05, 20:39
                    ""Ej, toż właśnie to chciałem powiedzieć: jesteśmy bogom równi smile"" - Grgkh

                    "Aby móc tak powiedzieć, po to aby czymś kierować, trzeba bądz co bądz, mieć
                    dokładny plan, obejmujący jakiś możliwie przyzwoity okres czasu. Jak człowiek
                    może być "równy bogom" skoro pozbawiony jest nie tylko możliwości planowania
                    na choćby jakiś śmiesznie krótki czas, no, powiedzmy tysiąc lat, gdy nie może
                    ręczyć za to, co się z nim stanie następnego dnia? Możemy uważać się za równych
                    bogom, gdy nagle dowiadujemy się, że chorujemy na raka. Interesuje wtedy nas
                    wyłącznie los własny, niczyj więcej, i "rowność" skończyła się. Krewni
                    zaczynają nas okłamywać, czujemy, że coś jest nie w porządku, pędzimy do
                    uczonych lekarzy, potem do szarlatanów, a w końcu być może nawet do wróżki.
                    Zarówno to pierwsze, jak drugie i to trzecie nie ma żadnego sensu, sami to
                    rozumiemy. I cała historia kończy się tragicznie - ten który jeszcze niedawno
                    uważał, że jest równy bogom, że o czymś tam decyduje, spoczywa sobie bez własnej
                    woli w drewnianej skrzynce."

                    parafraza tekstu - "Mistrz i Małgorzata".

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka