Dodaj do ulubionych

Uwag kilka ateisty

20.11.05, 12:07
Tak sobie obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów.
Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z
przeszłości i te teraźniejsze i z coraz większym zdumieniem zastanawiam się
jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego
przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować, i przez niemal
dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi.

Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja.
Bo kościół katolicki jest instytucją.
Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w
doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim.
Jest instytucją i sektą zarazem, roczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób.
Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami
ogromnych mas ludzkich?
Przecież zawsze był jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu,
rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli.
To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i
nieczystą.
To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem
zwanym chrztem.
To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną.
I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego
patriarchalnego tworu.
To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny
grzech.
Seks , miłość wolną, piękną , pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził
do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich
wyznawców do dzisiaj.
To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw,
przeinaczeń.
To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając
maluczkim boskie w tym sprawstwo.
To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i
prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół
piekła bez opamiętania wszystkich , którzy my pod rękę wpadną.
To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych
pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić.
Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i
pozbawiając matkę Chrystusa - czołowej przecież postaci kościoła - wszystkich
pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo
- cielesnej, ale i duchowej.
To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty
nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary.
To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja,
palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu.
To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością
gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy.
Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak
istotą niezwykle dobrą , mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma.
Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny
kościoła , który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg
rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia.
Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna.
Nigdy nie spoczywa na laurach.
Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę.
Czuję się osaczony religią , kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii.
Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu.
Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka.
Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów,
kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie
zajmuje łamy oficjalnych mediów.
Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII.
Co pół roku następny wspaniały film o JPII.
Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem.
Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie,
cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach.
Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i
świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod
szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno
młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to
ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa
tysiąclecia.
Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników.
Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i
absurdalnych budowli sakralnych.
Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i
wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa.
Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się
tylko w obecności hierarchów kościoła.
Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem.
Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie
muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków.
Kościół decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa.
To kościół decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej.
To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności.
Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach
moralnych społeczeństwa To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną..
Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe
pozycje.
Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią.
Jestem wystraszony szturmem kościoła katolickiego, który wciska mi się powoli
wszędzie.
A przecież wydawało mi się , że państwo polskie miało być państwem świeckim z
wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa.
Widać tylko mi się tak wydawało.
Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się kościelne komanda. Taka
religijna policja.
Brrrrrr.....................skóra mi cierpnie.
Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.
Obserwuj wątek
    • ghost25 Re: Uwag kilka ateisty 20.11.05, 12:15
      Będę to powtarzał jak mantrę....Bój to jest ich ostatni.....(katolików)
      Przegrają wszystko całą pulę.To kwestia czasu.W to jedynie wierzę.
      Życzę im tego z całego serca.
    • j.ch Re: Uwag kilka ateisty 20.11.05, 13:26
      ateistazwyboru napisał:

      > Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.

      Po pierwsze dziękuję za pozdrowienia.

      Po drugie dziękuję Ci za piękny tekst. Skondensowany i dzięki temu mocny.

      Po trzecie można stworzyć poradnię leczenia uzależnień religijnych. Wirtualna
      forma takiej poradni właściwie istnieje i właśnie w niej siedzimy. Ale tu
      przychodzą głównie już wyleczeni albo tacy, którzy nigdy nie zachorowali. No i
      takich poradni może być dowolnie dużo, bo do wyleczenia jest kilkadziesiąt
      milionów ludzi.

      Fajnie byłoby mieć na wizytówce "J. Ch., specjalista d/s leczenia uzależnień
      religijnych". Jakby co, to takie stanowisko wymyśliłem pierwszy! smile

      Właściwie praktykę mogę zacząć od zaraz. Każda uleczona osoba to więcej
      szczęścia na świecie.

      J. Ch.
    • wanda43 Re: Uwag kilka ateisty 20.11.05, 14:57
      Albo to ty jestes gargamel777 z Onetu,albo wkleiles jego tekst.
      Ja ten tekst wkleilam w wątku "Scigani za cztery litery" zaznaczając,czyj jest i
      skad wklejony.
    • marzens1 Re: Uwag kilka ateisty 20.11.05, 19:46
      I czy to wszystko sprawilo, ze jestes ateista? A jesli zapewnie cie, ze Biblia,
      ksiega tak czesto wysmiewana na tym forum, zgadza sie z Toba w wiekszosci
      poruszonych tu kwestii?
      Wiec nie badz ateista tylko znajdz religie prawdziwa smile.
      Pozdrawiam.
    • kamajkore przepis na... 21.11.05, 14:32

      > jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego
      > przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować, i przez niemal
      > dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi.
      chyba sam sobie odpowiedziłeś, a w skrócie:
      pranie mózgu od dzieciństwa, szykany społeczne dla odszczepieńców, manipulacja
      psychiką za pomocą straszenia i uspokajania (tzw kij i marchewka) - to jest
      przepis na sukces KK (i wielu innych wyznań).
      na szczęście coraz większy dostęp do informacji sprawia, że metody te stają się
      coraz mniej skuteczne - oczywiście ichniejsi spece od religijnego marketingu
      wciąż obmyślają nowe chwyty, ale to wygląda jak ostatnie zrywy w agonii tej
      instytucji (wbrew pozoromsmile.
      • kociak40 Re: przepis na... 21.11.05, 20:40
        Religia będzie zawsze towarzyszyć ludziom dokąd będą istnieć.
        Będzie ewoluować, dostosowywać się, zmieniać, ale będzie zawsze.
        Ateizm jest też tylko wiarą, nie nazywamy go religią bo ma różne
        założenia w szczegółach. Tak jak w każdej wierze, w ateizmie też
        istnieje swoista dewocja (mam przekonanie, że nikt mnie nie przekona),
        co też jest szkodliwe i stanowi zagrożenie dla harmonii zachowań ludzkich.
        Stałe odnoszenie się ateistów do nauki jako niepodważalnego dowodu
        na nie istnienie Boga jest nieporozumieniem, czymś niemoralnym jak,
        życzenie cnotliwej kobiecie, "przyjemnej nocy".
        • ghost25 Re: przepis na... 21.11.05, 23:10
          kociak40 napisał:

          Tak jak w każdej wierze, w ateizmie też
          istnieje swoista dewocja (mam przekonanie, że nikt mnie nie przekona),
          co też jest szkodliwe i stanowi zagrożenie dla harmonii zachowań ludzkich.
          Stałe odnoszenie się ateistów do nauki jako niepodważalnego dowodu
          na nie istnienie Boga jest nieporozumieniem, czymś niemoralnym jak,
          życzenie cnotliwej kobiecie, "przyjemnej nocy".


          ============================================================================

          Gratuluję Ci Andrzej dobrego samnopoczucia.Szczególnie gratuluję Ci
          stwierdzenia,że w ateiźmie istnieje swoista dewocja,To bardzo interesujący
          wywód.Byłbym wdzięczny gdybyś mi wyjaśnił bliżej na czym polega ta" dewocja"
          gdyż mój umysł jest zby tępy żeby to pojąć.
          dewocja przesadna pobożność; gorliwe, manifestacyjne wypełnianie praktyk
          religijnych.
          • bartosz_kania Re: przepis na... 21.11.05, 23:20
            Prawdziwy, myślący ateista nie próbuje nawet udowadniać istnienia czy nieistnienia bogów. Z definicji jest to niemożliwe.
        • ghost25 Re: przepis na... 21.11.05, 23:28
          kociak40 napisał:

          Stałe odnoszenie się ateistów do nauki jako niepodważalnego dowodu
          na nie istnienie Boga jest nieporozumieniem, czymś niemoralnym jak,
          życzenie cnotliwej kobiecie, "przyjemnej nocy".

          ===============================================================================

          Nauka nie przekonuje o nieistnieniu boga,logika tak,logiką zaś posługują
          się również nie tylko ateiści.Argument Kanta i Hume'a na istnienie boga
          jest argumentem nie do odparcia.
          Cnotliwej kobiecie zawsze warto życzyć dobrej nocy,każdej kobiecie zresztą.

          cytat a Wilkipedi:

          Zagadnieniem, od którego wyszedł Hume było założenie (najpierw za Lockiem), że
          istotnie cała wartościowa wiedza człowieka pochodzi z bodźców, których dostarcza
          mu świat, a nie z jego wnętrza, i dlatego wszystkie czysto spekulacyjne
          rozważania prawie zawsze prowadzą na manowce. Powstaje jednak pytanie, w jaki
          sposób ludzie przyswajają dochodzące do nich bodźce i jak je porządkują w swoich
          głowach. Sposób myślenia Hume'a był więc jakby dokładną odwrotnością koncepcji
          Kartezjusza.

          Stwierdził, że każdy posiada w swoim umyśle trzy rodzaje "obiektów" –
          bezpośrednie impresje wywołane bodźcami, idee proste – czyli uogólnienia owych
          impresji oraz idee złożone będące kombinacjami i przekształceniami idei
          prostych. Przykładem impresji jest obraz drzewa tworzący się w naszym mózgu, gdy
          na to drzewo patrzymy. Przykładem idei prostej jest ogólna definicja drzewa, zaś
          idea złożona to np. drzewostan – czyli zbiór wszystkich drzew na danym obszarze.
          Impresje i idee proste wydają się zawsze oczywiste i zwykle nikt ich istnienia
          ani sensu nie kwestionuje, natomiast idee złożone są zwykle mocno
          kontrowersyjne, a wiele z nich jest przyjętych na wiarę, a więc bez żadnego
          odniesienia do impresji i idei prostych.
          [

          Analiza idei złożonych

          Dalej, zaopatrzony w taki system pojęciowy, Hume wziął pod lupę rozmaite idee
          złożone i doszedł do wniosku, że wartościowe są tylko te, które są logicznie
          utworzone z idei pierwotnych, i które coś o nich konkretnego mówią. W przypadku
          tych drugich, ludzie są skazani na jałowe dysputy, gdyż nie mogą uwiarygodnić
          sądów na temat tych idei wiarygodnymi danymi pochodzącymi z bodźców zewnętrznych.

          Analiza najbardziej abstrakcyjnych idei złożonych – takich jak Bóg, Absolut itp.
          przekonała Hume'a, że wszystkie one są tego drugiego rodzaju i dlatego są co
          najmniej podejrzane. Paradoksalnie jednak dla filozofa wychodzącego od
          empiryzmu, że dokładnie to samo można powiedzieć też o ideach będących podstawą
          empiryzmu, a zwłaszcza o materii i świecie materialnym, które to pojęcia tak
          samo nie mają bezpośredniego odzwierciedlenia w bodźcach, jak idea Boga. Hume
          pytał na przykład: czy ktoś kiedyś doświadczył bezpośrednio istnienia materii?
          Żartobliwie można odpowiedzieć, że każdy nabił sobie kiedyś guza, ale nigdy nie
          zawiniła tutaj żadna czysta materia, a zawsze był to konkretny stół, krzesło,
          kamień, czy inny twardy przedmiot. Tak więc, jeśli istnienie Boga przyjmujemy na
          wiarę, to dokładnie tak samo musimy w gruncie rzeczy zrobić z materią. Dane są
          nam tylko dochodzące do nas bodźce oraz własne myśli – cała reszta jest już
          spekulacją.
          • kociak40 Re: przepis na... 22.11.05, 00:17
            Ryszardzie!

            Definicje dewocji zawarłem w nawiasie, może ze składni nie wynikło
            to jasno, powtórzę więc: dewocja to przekonanie, że nikt mnie nie
            przekona. To jak najogólniej, do cech dewocji należą upartość, brak
            szacunku dla innych poglądów itd. Masz rację, że każdej kobiecie można
            życzyć dobrej nocy, ale ja napisałem to w formie żartu i trochę inaczej,
            "przyjemnej nocy". Jak widzę muszę to tłumaczyć, czyli mój żart się "spalił",
            nie został zrozumiany. Co chciałem w nim przedstawić? Powoływanie się na naukę,
            stawia ludzi o mniejszej wiedzy w sytuacji głupszych, gorszych, że są zbyt
            tępi aby zrozumieć. Jakby byli mądrzejsi, lizneliby więcej wiedzy (ktora
            jest dla nich nieosiągalna) to wtedy jasno by zrozumieli, że Boga nie ma.
            To jest nieprawda, dlatego jest to w pewnym sensie niemoralne (jak to chciałem
            przedstawić żartem). Religia to cały szereg skomplikowanych odczuć i pragnień
            człowieka i należy do jego osobistych sfer. Ja bardzo cenię sobie ateistów,
            tak samo jak i wierzących ludzi, jeśli są wykształceni, mają zasób wiedzy, są
            ciekawymi ludzmi. Ryszardzie, bardzo mądrze piszesz, masz ogromny zasób wiedzy
            w temacie, używasz słynnych nazwisk, piszesz nawet zbyt "górnolotnie" jak na
            forum ale nic nie udowodnisz, sam stajesz przed prostym pytaniem, co jest siłą
            sprawczą, że sam zaistniałeś, że możesz pisać tak mądrze itd. Twoja odpowiedz
            na to jest - "zrobiło się to samo", a inny to co jest w cudzysłowiu nazywa
            Bogiem. Jak to nazwiemy zależy od nas samych, wpływa na to nasza potrzeba
            psychiczna, nasze oczekiwanie itd. itd. itd..... Dalsze poziomy religii są
            tego następstwem spowodowanym naszy wyobrazeniem, oczekiwaniem, nadzieją itd.
    • kapitan.kirk Re: Uwag kilka ateisty 22.11.05, 10:11
      Mam nadzieję, że Cię nie obrażę tym stwierdzeniem, drogi Ateistozwyboru, ale
      byłbyś genialnym autorem "Niedzieli" lub felietonistą "Naszego Dziennika" -
      gdybyś tylko zechciał nieco zmienić poglądy... Dostrzec można po prostu w Twojej
      filipice dokładnie te same charakterystyczne cechy: obraźliwy weredyzm, brak
      empatii, przemieszanie kłamstw z prawdą tak, że żaden Kopciuszek by sobie chyba
      nie poradził z ich posortowaniem; wreszcie tzw. bicie piany, bo wszak swoimi
      słowami nie pragniesz nikogo przekonać - wojujący ateiści i tak myślą mniej
      więcej to samo, zaś wierzący po prostu się obrażą.
      Pisałbyś świetne artykuły o zbrodniach masonerii albo socjalistów wink
      Pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka