18.12.05, 07:24
Czym jest zło, jeśli jest elementem do upowszechniania "dobra"? Czy wciąż tak naprawdę chodzi tylko o walkę o władzę między ludźmi i nad ludźmi, a każda metoda (idea religijna lub społeczna) jest dobra?

wiadomosci.onet.pl/1301496,2678,kioskart.html
wiadomosci.onet.pl/1,15,11,16360313,46086852,1933756,0,forum.html
Czym jesteśmy głupsi, tym łatwiej ulegamy złudzeniu, że tylko siłą coś można w relacjach między ludźmi zmienić.
Obserwuj wątek
    • ateistazwyboru Re: Zło 18.12.05, 09:45
      To straszne. Aż mam ochotę wpłacić dla nich jakieś pieniądze, tym bardziej że dostałem
      w grudniu olbrzymią premię. Ktoś wie gdzie by można ewentualnie wpłacić kasę?
      • cytrynka123 pieniądze przeciekają przez sita urzędnicze 18.12.05, 12:50
        Najlepsza pomocą byłaby adopcja, choćby i zagraniczna. te dzieci i tak duzo
        nacierpialy, każde ułatwienie w życiu, przejaw dobrej woli, sprawi,że nie będa
        czuły sie odtrącone. One juz nie wyczyszczą pamięci i zawsze przeszłość będzie
        się ciagnela za nimi. Pieniądze niewiele pomogą. O wiele bardziej może pomóc
        rodzina, która weźmie takie dziecko "z gwaltu". Dla rodziny tej, znaczenie ma
        tylko dziecko, nie sposób jego poczęcia. Dla prawdziwej matki, takie dziecko
        jest przekleństwem, co przypomina o przemocy. Rodzice adopcyjni sami wyłoza
        środki na utrzymanie dziecka, znacznie przekraczające pojedyńcze datki.
        Pieniądze lubią przeciekać przez palce skarbników.
    • lena_ziemkiewicz Re: Zło 18.12.05, 19:59
      Strasznie tendencyjny ten artykuł. Znowu ci straszni Serbowie i biedni nękani
      muzułmanie. To była wojna domowa. Każdy walczył z każdym, nie było tylko ofiar
      i tylko katów. Wszystkie strony stosowały te same metody walki. Na wojnie
      pojęcie zła czy dobra nie istnieje. Jest tylko "albo ty zabijesz ich, albo oni
      nas".
      • nangaparbat3 Re: Zło 18.12.05, 20:46
        lena_ziemkiewicz napisała:

        > Strasznie tendencyjny ten artykuł. Znowu ci straszni Serbowie i biedni nękani
        > muzułmanie.
        W artykule jest na przykład tak:

        Ofiarowywano nam pieniądze na jej wychowanie. Jednak nie możemy otworzyć na
        jej nazwisko konta bankowego, bo nie ma aktu urodzenia. Władze chorwackie
        odmówiły zarejestrowania dziewczynki, kiedy się urodziła”.

        Więc juz nie Serbowie, i nie wojna.


        To była wojna domowa. Każdy walczył z każdym, nie było tylko ofiar
        > i tylko katów. Wszystkie strony stosowały te same metody walki. Na wojnie
        > pojęcie zła czy dobra nie istnieje. Jest tylko "albo ty zabijesz ich, albo
        oni
        > nas".
        >
        >
        Ale jakoś nie słyszałam o Serbach gwałconych masowo przez muzułmańskie kobiety.
        Ani nawet o muzułmanach masowo gwałcących Serbki.
        Moja znajoma Serbka nie mówiła, ze w czasie wojny "pojecie dobra i zła nie
        istnieje". Mówiła, że wojna jest zła. Niby podobnie, ale jednak zupełnie
        inaczej.
        To, co Ty mówisz, bardzo się zbliza do przyzwolenia na wszelkie zło w czasie
        wojny. Trudno to pojąć.
        • lena_ziemkiewicz Re: Zło 18.12.05, 20:59
          Obejrzyj sobie chocby wstrząsający film "Wybawca".
          Myślisz, że tylko Serbowie i Chorwaci zabijali i gwałcili? Wojny domowe są
          najokrutniejsze, bo toczą się nie o boagactwa naturalne, ale o skrawki terenu i
          to kto będzie na nich żył. To najczystszy z atawizmów.


          > To, co Ty mówisz, bardzo się zbliza do przyzwolenia na wszelkie zło w czasie
          > wojny. Trudno to pojąć.

          A co, mamy przyzwolić na 80 czy na 87% asortymentu zła? Palenie napalmem tak,
          ale gwałcenie już nie? Kto ma tego pilnować? Słyszałeś kiedyś o humanitarnej
          wojnie?
          • grgkh Zło 18.12.05, 23:33
            Wydaje mi się, że zupełnie nieistotny jest ten, konkretny kontekst.

            Jugosławia przez długi czas była państwem wieloetnicznym i wielokulturowym.
            Nacje były przemieszane. Młodzi żenili się ze sobą nie bacząc na język i
            religię. Sąsiedzi pomagali sobie, byli - czasem - w wielkiej przyjaźni.

            Potem przyszła idea. Nacjonalizm. W przymierzu z religią podzielił ludzi i
            doprowadził ogromne, w zupełnej beztrosce istniejace, enklawy do nienawiści.
            Walka o władzę, bo NIC INNEGO pod spodem tej awantury już nie ma. To władza
            domaga się przywilejów dla jednych kosztem innych, to ona chce zabierać i po
            nowemu, dla swoich, dzielić. Zapoczątkowany proces, w mnogości ideowych różnic
            między ludźmi, już automatycznie rozkręcił spiralę krzywd i żądań. To, co
            początkowo było u sąsiada akceptowane, choć odmienne, stawało się narzucaniem
            swojej idei innym.

            Takie są przyczyny WSZYSTKICH ludzkich wojen i tego, co one ze soba przynoszą.
            Te wszystkie idee są ZŁE. I TO WŁAŚNIE MIAŁEM NA MYŚLI inicjując ten wątek.

            Najsłabsi zawsze mają największą szansę stać się ofiarami. Tutaj są to dzieci.
            Wcześniej były kobiety.

            Wojna swoją gwałtownością i bezwzględnością najbardziej przypomina świat istot
            pozbawionych inteligencji - świat zwierzęcy. Ale też jest tą odrobiną rozumu
            naszego gatunku sprowadzona poza granice okrucieństwa obce zwierzętom.
            Kobiety traktuje się jak samice, które powinien zapłodnić samiec dominujący,
            taki, którego zadaniem podstawowym jest zachowanie swoich genów. Stąd te
            gwałty - stając na granicy człowieczeństwa i zezwierzęcenia, istoty ludzkie
            (samce) działają zgodnie z wyjaskrawionym "prawem natury".

            Dzieci zostają po wojnie same dla siebie, bo nasz gatunek nie różni się od
            zwierząt. Można nad tym ubolewać, ale w swojej masie tacy właśnie jesteśmy.
            Dużo szczytnych haseł, wzruszeń i emocji, ale całkowita bezradność wobec
            parszywych idei rzucających nas przeciwko sobie z pianą na pyskach. I tak idea
            zabija nadal ludzkie, pozytywne uczucia.

            Dlatego tak nie lubię idei. Dlatego tak z nimi walczę. Czynią z nas automaty.
            Zawracają nas, bogatszych od zwierząt w sposoby zadawania bólu i cierpienia,
            przeciwko sobie. Ubierają się w owczą skórę, mówią jakie są dobre, ale i tak,
            prędzej lub później, zostaną użyte przeciwko ludziom. Bo ludziom nie chodzi o
            nic więcej niż o to, co zawsze było u podstaw współistnienia organizmów żywych
            w naszej biosferze - miejsce do życia i konkurowanie w dostępie do "dóbr", a
            władza zapewnia oba te elementy.

            Nadchodzą święta, które ze względów nachalnie religijnych czasem mnie wręcz
            irytują, ale... niosą ważne, ponadreligijne i ponadludzkie przesłanie -
            przypominają nam, że ważniejsze od brutalnej konkurencji jest współistnienie.
            Czasem wymaga ono od nas odrobiny rezygnacji z postawienia "na swoim".
            Pamiętajmy o tym. I pamiętajmy, by starać się jak najwięcej rozumieć, by się
            nie poddawać ideom, bo mogą nas poprowadzić w niewłaściwym kierunku.

            Bądźmy dla siebie dobrzy nie tylko od święta.
            • kociak40 Re: Zło 19.12.05, 02:37
              ""Słyszałeś kiedyś o humanitarnej
              wojnie?"" - lena_ziemkiewicz

              Kiedyś amerykanie lansowali tz. "wojnę czystą" czyli bardziej humanitarną.
              Polegałaby, na użyciu broni neutronowej. Byłoby bardzo silne promieniowanie
              typu rentgenowskiego, ktore zabiłoby wszystkie organizmy żywe na danym
              obszarze, bez pozostawiania skażenia terenu. Nawet jedzenie nadaje się do
              spożycia po takim użyciu tej broni. Można dla przykładu wyobrazić sobie taki
              atak na pewne tereny w Polsce. Jest nas ~ 36 milionów, zostaje 15. Loteria, na
              kogo wypadnie. Ci co przeżyją mają dobrobyt. Można mieszkanie sobie wybrać,
              sprzęt, TV, komputer, cały sprzęt domowy, po tych co zginęli i odjechać ich
              samochodem z parkingu. Można też zamieszkać w takim mieszkaniu, już nie ma
              właścicieli, nie byłoby bezdomnych, miejsca w szpitalach są dla wszystkich
              chorych, nie ma bezrobocia. Wszystko jest jak jest, tylko ludzi o połowę mniej.
              Amerykanie lansowali swego czasu taki scenariusz i taka broń istnieje.
              • grgkh Re: Zło 19.12.05, 04:10
                kociak40 napisał:

                > ""Słyszałeś kiedyś o humanitarnej
                > wojnie?"" - lena_ziemkiewicz

                > Kiedyś amerykanie lansowali tz.
                > "wojnę czystą" czyli bardziej humanitarną.

                > Można dla przykładu wyobrazić sobie taki
                > atak na pewne tereny w Polsce. Jest nas
                > ~ 36 milionów, zostaje 15.

                Ponad 20 milionów trupów? A co to ma wspólnego z humanitaryzmem? Hę? wink

                Wojna to z definicji użycie siły i nazywanie jakiejś jej odmiany humanitarną
                jest nieporozumieniem. Chyba przesadziłeś z przekorą? smile
                • tessa18 Re: Zło 19.12.05, 13:33
                  Humanitarne czy nie humanitarne?
                  Czy humanitarne jest zabicie pedofila,który nie okazuje skruchy?
                  • kociak40 Re: Zło 19.12.05, 17:08
                    Humanitarne zabijanie, to takie, aby było szybkie i bez męczarni.
                    Tak powinno zabijać się zwierzęta w ubojniach, a człowiek to też pewnego
                    radzaju zwierzę. Jeżeli już ma być wojna, to zabijanie może być bardziej
                    humanitarne w sposobie. Konwencje, czyli podpisane umowy międzynarodowe, też
                    starają się "złagodzić" sposób zabijania, aby był bardziej bezbolesny. Dla
                    przykładu, nie wolno na bagnetach zakładanych na karabiny stosować "żądła",
                    czyli na górnej części ukośnych zębów, nie wolno stosować pocisków dum-dum,
                    nie wolno stosować broni bakteriologicznej itd. Inną sprawą jest przestrzeganie
                    konwencji.
                  • grgkh Re: Zło 19.12.05, 17:27
                    Zasadą, która leży u podstawy dekalogu (to dla Ciebie), ale jest ogólną zasadą współistnienia (to już dla wszystkich, Ciebie także) jest nie krzywdzić. Nie da się tej zasady przestrzegać, bo zahacza ona o absolut. Dlaczego? Interesy wszystkich krzyżują się i nie sposób wszystkim dać, a nikomu nie zabrać. Humanitaryzm jest ograniczeniem nie krzywdzenia tylko w stosunku do ludzi. Jest kierunkiem, wskazaniem ku czemu trzeba dążyć.

                    > Humanitarne czy nie humanitarne?
                    > Czy humanitarne jest zabicie pedofila,
                    > który nie okazuje skruchy?

                    Humanitarne jest zabezpieczenie postronnych ludzi (dzieci) przed potencjalnymi działaniami tego pedofila. Nie "dołączaj" do tego zabijania. Każde zabijanie jest ostatecznością, a zabicie w obronie własnej także jest zabiciem. A więc, co zabijanie może mieć wspólnego z humanitaryzmem? Nikt, ani pedofil, ani my nie znamy przyszłości i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy nadal będzie on aktywnym pedofilem, a jego skrucha może być tymczasowa i ani ona, ani jej brak o niczym ostatecznie nie świadczy.

                    Jeśli Twoje pytanie nie miało za zadanie prowokować, to masz w głowie groch z kapustą. Pytania trzeba zadawać tak, by miały one sens. Jeśli nie przestrzegasz tej zasady to zaczynasz manipulować. Coraz mniejszą ochotę mam na rozmowy z Tobą.

                    Tesso, popełniasz wciąż ten sam błąd. Ty WIESZ. Posługujesz się prostymi, wyrwanymi z kontekstu absolutami, którym nadajesz znaczenie - to jest dobre, a tamto złe. A absolutów NIE MA.
                    • kociak40 Re: Zło 19.12.05, 18:33
                      Grghk!

                      Nie umiem tego wyrazić słowem pisanym, ale chciałbym abyś chwilę zastanowił się
                      nad tym i wyraził swoje zdanie. Coś mi się wydaje, że żródłem tego zła na tym
                      świecie jest dążenie każdego człowieka (są oczywiście wyjątki, tak jak w każdej
                      regule) aby być lepszym od innych. Przyjemność sprawia człowiekowi w
                      podświadomości to (może nie zdawać sobie sprawy z tego), że inni mu tego mogą
                      zazdrościć, on ma, inni nie. Której dla przykladu kobiecie, nie sprawiłaby
                      rodości świadomość, że ma najładniejszą suknie na balu, inne kobiety jej
                      zazdroszczą, więc odczuwa przyjemność z tego faktu. Rywalizacja sportowa, kto
                      rzuci dalej, kto wyżej skoczy, kto szybciej pobiegnie, czyli kto jest lepszy od
                      innych. Ta chęć bycia lepszym od innych sprawia, że zaczyna się jej realizacja
                      niezgodnie z prawem (może się uda, łatwo o efekt) itd. Co Ty na to?
                      • grgkh Re: Zło 20.12.05, 10:17
                        Kiedyś w tym gronie zachęcałem do przeczytania "Maszyny memowej" Susan
                        Blackmore. Memetyka nieźle wyjaśnia mechanizmy naszego myślenia i działania, i
                        jeśli jej jeszcze nie czytałeś, to daj sie namówić, nie będziesz żałował. smile

                        Mam teraz w rękach książeczkę George'a B. Dysona "Darwin wśród maszyn. Rzecz o
                        ewolucji inteligencji", ledwie ja napocząłem, ale już widzę, że jej tematyka
                        też zahacza o Twoje pytanie.

                        > Coś mi się wydaje, że żródłem tego zła
                        > na tym świecie jest dążenie każdego człowieka
                        > (są oczywiście wyjątki, tak jak w każdej
                        > regule) aby być lepszym od innych.
                        > Przyjemność sprawia człowiekowi w podświadomości
                        > to (może nie zdawać sobie sprawy z tego),
                        > że inni mu tego mogą zazdrościć, on ma, inni nie.
                        > Której dla przykladu kobiecie, nie sprawiłaby
                        > rodości świadomość, że ma najładniejszą suknie
                        > na balu, inne kobiety jej zazdroszczą,
                        > więc odczuwa przyjemność z tego faktu.
                        > Rywalizacja sportowa, kto rzuci dalej,
                        > kto wyżej skoczy, kto szybciej pobiegnie,
                        > czyli kto jest lepszy od innych.
                        > Ta chęć bycia lepszym od innych sprawia,
                        > że zaczyna się jej realizacja niezgodnie
                        > z prawem (może się uda, łatwo o efekt) itd.
                        > Co Ty na to?

                        Zło jest względne, a my je odnajdujemy tam, gdzie dzieje się coś dla nas
                        niekorzystnego. Oczywiście, interesy ludzkie się krzyżują. Jesli ja kupuję w
                        aptece ostatnią szczepionkę przeciwgrypową dla siebie, to nie zostanie nic dla
                        kogoś innego (dla mnie dobrze, dla kogoś źle), ale gdyby bieg wydarzeń zamienił
                        nas miejscami, to i rozumienie dobrego i złego byłoby odwrotne. Nie ma więc w
                        ogóle, ani dobra, ani zła, są tylko korzyści. Mogą być indywidualne lub
                        grupowe, albo i najogólniejsze, na przykład dla całego wszechświata. Jak się
                        głębiej nad tym zastanowić, to nie ma nic z celowości, był tylko kiedyś
                        początek, który uruchomił Wszechświat z jego regułami funkcjonowania, a potem
                        działały wyłącznie programy. Od tych z poziomu kwantowego poczynając, aż do
                        widzenia ich naszymi oczami. A widzimy modelowo, bo przecież wokół nas są
                        atomy, a my doświadczamy nie ich obecności, ale obecności czegoś nadrzędnego,
                        samej materii i energii, uśrednionej i sprowadzonej do kolorów, smaków i tonów.

                        Tak więc o naszym rozumieniu decyduje skala doznań i sposób uogólnienia. To, o
                        czym piszesz to korelacje, działania w tym samym kierunku, pojęcia nastepnęgo,
                        wyższego rzędu, w fizyce odpowiadają im zależności między wielkościami
                        pochodnymi.

                        Nadrzędność formułuje także pojęcie korzyści związanej z możliwością
                        przetrwania i doskonalenia się w kolejnych wersjach organizmów. Program zawarty
                        w RNA, DNA i całej reszcie organicznego tygla naszych organizmów nagromadza,
                        mówiąc językiem programisty, obsługę błędów, czyli sposoby reagowania na
                        czynniki destrukcyjne. Życie na Ziemi mogło się "przymierzać" do rozpoczęcia
                        działalności wiele razy, ale raz mu się powiodło, bo powstała struktura
                        programowa okazała się elastyczna, zdolna do reagowania dla swojej korzyści,
                        dla korzyści życia w ogóle i odtąd ten element jest najważniejszy bodaj -
                        pozwala na zmienność, a ta zmienność nie pozwala na całkowite i ostateczne
                        unicestwienie życia.

                        Wracam znów do Twojej koncepcji. Ma ona sens o tyle, o ile dążenie do tego by
                        być lepszym od innych i lepszym w ogóle pokrywa się z tym, co napisałem o
                        pewnego rodzaju vis vitalis, tej cesze programu życia, która czyni go życiem
                        właśnie. Ponieważ czasem korzyść grupowa jest najlepszą metodą uzyskania
                        korzyści indywidualnej, więc działalność ludzkich grup, dla "dobra" tych grup,
                        jest korzyścią nadrzędną, jest dobrem, a to co w tym przeszkadza jest złem.

                        Wpływ otoczenia na organizm jest postrzegany jako korzystny lub niekorzystny.
                        Tak się dzieje poczynając od form najprymitywniejszych i od najprostszego
                        rozróżniania bodźców przez istotę żywą. W miarę zwiększania się stopnia
                        komplikacji działania istot, zwiększa się różnorodność oceny wartościującej,
                        ale zawsze w końcu następuje jakaś kwalifikacja, coś jest lepszego lub
                        gorszego, a złożenie wielu czynników wpływu otoczenia na nas, powoduje wybór
                        kwalifikacji - dobro lub zło. Bywa, że wahamy się, bo stopień komplikacji tego
                        złożenia nie pozwala na uzyskanie jednoznacznej oceny.

                        Nie wiem, czy zadowolą Cię moje rozważania, trochę może zanadto odbiegłem od
                        tematu, ale skorzystałem z okazji.
                        Na koniec, jako żeś jest właścicielem kotów, opowiem Ci o pewnej swojej
                        obserwacji.
                        Kiedyś mój domowy stwór został zaskoczony moją obecnością z tyłu. Szedłem
                        sobie. Nikt "nie lubi" być rozdeptywany, gdy więc do kociej (pod)świadomości
                        dotarł sygnał o niebezpieczeństwie, w kocim ciele został uruchomiony
                        program "uskok". Widocznie jednak bodziec został "pokryty" nanosekundowo
                        opóźnionym następnym, korygującym. Efekt był przedziwny. Koci tył podskoczył
                        bardzo wysoko, a koci przód ledwo drgnął, tylko tyle, by skompensować
                        ewentualne wytrącenie całego kota ze stanu równowagi. Rzadko zdarza się widzieć
                        tak wyraźnie sekwencję oddziaływania bodźców na organizm żywy i szybkość z jaką
                        to się odbywa. Wywołanie akcji i jej odwołanie w trakcie rozruchu.

                        Gdy spada szklanka, nasza ręka potrafi ją pochwycić, zanim spadnie. Gdy spada
                        nóż, nasze stopy zdążymy odsunąć, by je uchronić przed zranieniem. COŚ WYBRAŁO
                        taki, a nie inny sposób zadziałania. Myśl przychodzi później. Czasem się nawet
                        zdziwimy, że "coś" w nas zadziałało tak sprytnie, szybko, efektywnie. Siedzi w
                        nas automat (zwierzę?). Tak naprawdę, to on WYŁĄCZNIE działa, a myśli
                        przychodzą kilkaset milisekund po podjęciu decyzji. Wszystkie kalkulacje, co
                        dobre, co złe, ocena korzyści, to wszystko jest zapisane w strukturach sieci
                        neuronów naszych mózgów. Wyćwiczone jak moralność, która jest nabytą
                        umiejętnością wkładania zdarzeń do przegródek, nabytą w zakresie decydowania o
                        korzyściach, ale naturalną i elementarnie niezbędną, bo decydującą o
                        możliwościach danego organizmu wśród innych, w konkurencji, a konkurencja, to
                        doskonalenie się w kolejnych pokoleniach.

                        Miałem już skończyć i znów zrobiłem kółko. A to i tak nie wszystko... smile

                  • nangaparbat3 Re: Zło 19.12.05, 20:32
                    tessa18 napisała:

                    > Humanitarne czy nie humanitarne?
                    > Czy humanitarne jest zabicie pedofila,który nie okazuje skruchy?

                    Nie, Tesso, nie jest humanitarne.
                    Skad Ci to przyszło do głowy?
                    • tessa18 Re: Zło 20.12.05, 14:07
                      Powyżej była mowa o humanitarnej wojnie ,ja zapytałam o humanitarne
                      zabijanie,bo to się ze sobą wiąże.Nigdy nie byłam w wojsku,lecz mężczyżni mogą
                      się wypowiedzieć jakiego prania mózgu przeprowadza się w wojsku aby zmusić
                      żołnieży do zabijania.Spotkałam się z następującą relacją pochodzącą z Afryki.
                      Doszło tam do przerażającej wymiany myśli między opiekunem społecznym a
                      chłopcem ,najwyrażniej próbującym ocalić resztki swej niewinności.
                      -Zabiłeś kogoś? - Nie.
                      -A miałeś karabin w ręce? - Tak.
                      -Czy strzelałeś? - Tak.
                      -I co się stało? - Po prostu upadli.

                      Niektórzy z tych żołnierzy mieli po 6 lub trochę więcej lat.Liczba nieletnich
                      żołnierzy na świecie wynosiła w 1999 roku jakieś 200000.
                      Z kolei w jednym z azjatyckich sierocińców podobno wyznaczano 550 dzieci
                      głównie dziewczynek aby umierały śmiercią głodową .Pewna lekarka wyznała:
                      "Te sieroty nie miały pigułek uśmierzających ból.Nawet gdy konały ,były
                      przywiązane do swoich łóżeczek."
                      Udokumentowano też,że w wielu miejscach na ziemi zmusza się do prostytucji
                      miliony dziewczynek są wśród nich też dziesięciolatki.
                      Wykorzystuje się dzieci jako tania siła robocza ,pracują nawet pięciolatki
                      niczym małe roboty pracują w fatalnych warunkach z ogromną szkodą dla organizmów
                      i umysłów.Przeważnie nie chodzą do szkoły ,nie wiedzą co to miłość rodzicielska
                      i dom zapewniający poczucie bezpieczeństwa.
                      Dzieci są zastraszone i milczące ,a najbardziej wstrząsającym wołaniem o pomoc
                      jest telefon od pragnącego uśmierzyć ból spowodowany nadużyciami fizycznymi i
                      seksualnymi dziecka.Obalono już mit,że tym prześladowcą jest straszny
                      nieznajomy.Tak naprawdę w znacznej większości przypadków krzywdzicielami są
                      bliscy krewni lub rodzice.
                      Ostatnie częste pobicia dzieci,a nawet morderstwa wskazują na zupełny upadek
                      moralny społeczeństwa.
                      Jaka jestr tego przyczyna? Główna przyczyna to odłączenie się ludzi od Boga.
                      I ignorowanie jego sprawiedliwych zasad.
                      • kociak40 Re: Zło 21.12.05, 03:41
                        Pani Tesso!

                        Czy za "komuny" słaszała pani o takich ilościach pobicia śmiertelnego dzieci
                        przez rodziców? Przyczyną "zezwierzęcenia" ludzi jest w większości nędza, brak
                        możliwości zarobkowania, stały strach o "jutro", to rodzi stały stress,
                        agresję, przestępczość i wszystko co najgorsze. Dam pani przykład jaki
                        przeprowadzano na zwierzętach, na szczurach. Jakiejś grupie obserwowanej
                        szczurów, dawano wystarczającą ilość pokarmu. Grupa ta zachowywała się jak
                        najbardziej "grzecznie". Wpierw jadły samice i młode, starsze osobniki, była
                        zachowana zgodność, hierarchia, wszystko jak w najlepszym znaczeniu w życiu
                        grupy. Po pewnym czasie, zaczęto ograniczać jedzenie, jedzenia już nie
                        starczało dla wszystkich. Wspólnota grupy rozpadła się, silniejsze osobniki
                        zaczłę atakować słabsze, już hierarchii nie było, doszło do tego, że silniejsze
                        zaczęły zagryzać słabsze, młode szczury nie miały już szans przeżycia.
                        Co ma zrobić człowiek, według pani, który żyje w społeczeństwie i od kilku dni
                        nie ma co jeść? O czym będzie myślał? poświęci czas na czytanie Biblii, czy
                        pójdzie coś ukraść, lub napaść na kogoś? Czy za "komuny" słyszała pani coś o
                        jakiejś mafii? A co mają robić młodzi ludzie, jak ponad 40% z nich nie ma
                        środków do życia? Pojdą do waszej świątyni czy do grupy przestępczej?
                        • tessa18 Re: Zło 22.12.05, 19:07
                          Z tej pana wypowiedzi wynika,że nasze społeczeństwo dokonało złego wyboru
                          głosując za demokracją.Demokracja ludziom była sprzedawana pod płaszczykiem
                          wolności.A w rzeczywistości był to bezlitosny kapitalizm.
                          Lepiej być mądrym i bogatym niż biednym i głupim.Co ma robić ktoś kto nie ma co
                          jeść? Może zapracować na jedzenie.Żadna praca nie hańbi.
                          Gdy ludzie przyjdą do nas otrzymają coś cennego,wiedzę.A kto ma wiedzę ,wie jak
                          postępować w każdej trudnej sytuacji życiowej.
                          • kociak40 Re: Zło 22.12.05, 19:24
                            Pani Tesso!

                            Uprawia pani takie "babskie gadanie". Zapracować? Trzeba mieć gdzie, musi być
                            odbiorca naszej pracy, za ktorą zapłaci. Według pani te miliony ludzi na
                            świecie, które umierają z głodu, to tacy co nie chcą pracować? Wolą umrzeć, niż
                            pracować? Żydzi w getcie warszawskim marli z głodu, bo nie chcieli pracować?
                            Jak mamy na takim poziomie dyskutować, to lepiej już o tej Biblii, przynajmniej
                            jest śmieszniej.
                            • tessa18 Re: Zło 23.12.05, 15:55
                              Lepiej zapracowac niż kraść.
                              • kociak40 Re: Zło 23.12.05, 17:53
                                Lepiej mówić mądrzej niż głupio!
                                • tessa18 Re: Zło 23.12.05, 17:54
                                  Według pana pochwalanie kradzieży jest oznaką mądrości?
                                  • kociak40 Re: Zło 24.12.05, 01:18
                                    Odpowiedz pani była nie na temat, pomijała istotę problemu.
                                    Właśnie pomijanie problemu jest charakterystyczne dla ŚJ.
                                    Chcecie zaistnieć jako religia, a nie sekta, więc musicie dostrzegać problemy
                                    tego świata. Chcąc znaleść się na "liście" religii, musicie wpierw znaleźć
                                    dla siebie miejsce wśród społeczeństw. Musicie usunąć swoją wrogość do innych
                                    religii, gdyż niesie to tylko nienawiść, pogardę i brak szacunku dla ludzi.
                                    Swoich wyznawców, nazywacie "brat", "siostra" a dla innych pogarda. Sam
                                    widziałem na własne oczy, w jednym z waszych pisemek, jak przedstawiliście
                                    zdjęcie JP2 ze swastyką. Tak nie można. Jeżeli macie być religią, musicie wpierw
                                    uszanować inne wiary. Był taki dość znamienny wypadek. W swoim czasie, JP2
                                    zorganizował spotkanie przedstawicieli różnych wyznań i religii, aby można było
                                    zastanowić się wspólnie, jaki może być ich wpływ na lepsze odziaływanie na
                                    ludzi, aby nie było wrogości miedzy religiami, aby było wspólne dzialanie na
                                    rzecz polepszenia całego "klimatu" na świecie. Nie chodiło tam o
                                    żadne "nawracanie" każda religia miała swój szacunek. Były tam reprezentowane
                                    najprzeróżniejsze religie, chrześcijanie, protestanci, katolicy, muzułmanie,
                                    judaiści, religie wschodu, a nawet z Indii. Tylko was nie było. Wy zakładacie,
                                    że wszystko jest to złe, tuż tuż Armagedon, może już jutro, i nic nie warto
                                    robić dla tego świata. Pani Tesso, ten świat istnieje z ludzmi grubo ponad
                                    milion lat, i będzie istniał przez następny. Rolą religii jest właśnie
                                    oddziaływanie aby tu, tu na ziemi, życie było lepsze bo ono trwa i trwać będzie
                                    jeszcze długo.
                                    • tessa18 Re: Zło 24.12.05, 20:24
                                      kociak40 napisał:

                                      > Odpowiedz pani była nie na temat, pomijała istotę problemu.
                                      > Właśnie pomijanie problemu jest charakterystyczne dla ŚJ.

                                      Nie pomijamy problemu,nawet je naświetlamy z różnych stron.Dajemy też
                                      rzeczywistą nadzieję na wyjście z tej sytuacji w jakiej znalazła się ludzkość.

                                      > Chcecie zaistnieć jako religia, a nie sekta,

                                      Nie jesteśmy sektą,choć tak nas nazywają.Nie mamy człowieka jako przywódcy,nie
                                      izolujemy się od społeczeństwa,nasza działalność jest jawna i zalegalizowana.
                                      Jesteśmy zarejestrowani jako legalna organizacja religijna.


                                      więc musicie dostrzegać problemy
                                      > tego świata.

                                      Dostrzegamy,i nie tylko dostrzegamy ale ostrzegamy przed grożącymi
                                      niebezpieczeństwami.


                                      Chcąc znaleść się na "liście" religii, musicie wpierw znaleźć
                                      > dla siebie miejsce wśród społeczeństw.

                                      Nie szukamy sobie miejsca wśród społeczeństw,gdyż naśladujemy Jezusa.On też nie
                                      szukał żadnych układów z ówczesnymi rządami,nie zwalczał ich ani z nimi nie
                                      współpracował.O swoich naśladowcach powiedział:"Nie są częścią tego świata ,jak
                                      i ja nie jestem częścią świata".



                                      Musicie usunąć swoją wrogość do innych
                                      > religii,

                                      Nie jesteśmy wrogo nastawieni do innych rewligii.


                                      gdyż niesie to tylko nienawiść, pogardę i brak szacunku dla ludzi.
                                      > Swoich wyznawców, nazywacie "brat", "siostra" a dla innych pogarda. Sam
                                      > widziałem na własne oczy, w jednym z waszych pisemek, jak przedstawiliście
                                      > zdjęcie JP2 ze swastyką.

                                      Co JP2 ma wspólnego ze swastyką? Chyba coś się panu pomyliło.



                                      Tak nie można. Jeżeli macie być religią, musicie wpier
                                      > w
                                      > uszanować inne wiary. Był taki dość znamienny wypadek. W swoim czasie, JP2
                                      > zorganizował spotkanie przedstawicieli różnych wyznań i religii, aby można
                                      było
                                      >
                                      > zastanowić się wspólnie, jaki może być ich wpływ na lepsze odziaływanie na
                                      > ludzi, aby nie było wrogości miedzy religiami, aby było wspólne dzialanie na
                                      > rzecz polepszenia całego "klimatu" na świecie. Nie chodiło tam o
                                      > żadne "nawracanie" każda religia miała swój szacunek. Były tam reprezentowane
                                      > najprzeróżniejsze religie, chrześcijanie, protestanci, katolicy, muzułmanie,
                                      > judaiści, religie wschodu, a nawet z Indii. Tylko was nie było.

                                      Dlaczego nas nie było?Może JP2nas nie zaprosił?



                                      Wy zakładacie,
                                      > że wszystko jest to złe, tuż tuż Armagedon, może już jutro, i nic nie warto
                                      > robić dla tego świata. Pani Tesso, ten świat istnieje z ludzmi grubo ponad
                                      > milion lat, i będzie istniał przez następny.

                                      To pana zdanie.


                                      Rolą religii jest właśnie
                                      > oddziaływanie aby tu, tu na ziemi, życie było lepsze bo ono trwa i trwać
                                      będzie
                                      >
                                      > jeszcze długo.

                                      Nie przeczę,my jako religia dużo robimy dla tego,by życie na świecie było lepsze
                                      Jak zmienić to życie aby było lepsze? Wielu ludzi odpowiada na to
                                      pytanie:trzeba zmienić człowieka.Jeśli ludzie będą lepsi,to i życie będzie
                                      lepsze.I my właśnie to robimy,zmieniamy ludzi aby byli lepsi.
                      • bloodysunday99 Re: Złooooooooooooooooooooooooooooo! 27.12.05, 12:01
                        Najukochansza tessuniu!

                        Nie wiem dokladnie w jakim kierunku dazysz, opisujac przyklad z mlodym chlopcem
                        ktory bedac zapytany o swoja role w wojnie domowej w srodku Afryki, calkowicie
                        odmawia swojej odpowiedzialnosci: Mysle ze patrzac nawet na sam fakt ze chlopiec
                        mozliwe nie wykonal tego czynu sam, i ze strzelali inni, i ze moze on faktycznie
                        w nikogo nie trafil kiedy strzelal, do tego sa potrzebne badania balistyczne, to
                        zabawmy sie ze jednak tak bylo. Przyjezdza do wioski jeep na ktorym siedzi 20
                        partyzantow, zabieraja chlopca ze soba, daja mu kalasza i przystawiaja mu lufe
                        do glowy, strzelaj, bo zginiesz. Nie wiem, tessuniu, jak ja bym sie zachowal w
                        takim momencie, ale jest realna mozliwosc ze bym strzelil. To ze takie dziecko
                        nie poczuwa do tego odpowiedzialnosci, nie jest zbytnio zaskakujace.

                        Tessuniu, problem swiata nie polega na tym ze "ludzie odlaczyli sie od Boga",
                        nie. Glownym problemem jest to ze z jednej strony mamy te biedne dzieci gleboko
                        w dupie, a z drugiej strony zadamy aby te same dzieci nie zarabialy na zycie
                        ciezka robota a nawet prostytucja, bo to tylko dzieci! Co im zostalo? Usiasc i
                        umrzec z glodu?

                        Mysle ze czesciowa zasluge za moralny upadek spoleczenstwa ma kk. Z jednj strony
                        niby krzycza za ambony aby kochac blizniego, ale przyklad jaki daja, to przyklad
                        najgorszego kapitalisty, wymienie Jaguara, bursztynowy oltarz czy Maybach'a.

                        Tessuniu, kiedy ostatnio dalas pieniazki dla czerwonego krzyza lub UNICEF?
                        • tessa18 Re: Złooooooooooooooooooooooooooooo! 27.12.05, 19:47
                          Wysoki Komisarz ONZ tak stwierdził:"Zagraża nam podział świata już nie na kraje
                          rozwijające się i rozwinięte,lecz kraje nadmiernie rozwinięte i takie ,które
                          nigdy nie będą rozwinięte".
                          Więc przepaść między biednymi i bogatymi staje się coraz głębsza.Jakie koszty
                          musiałaby ponieść 6 miliardowa społeczność międzynarodowa w celu zmniejszenia
                          przepaści między biednymi i bogatymi?Według obliczeń ONZ dodatkowe 9 miliardów
                          dolarów /to jest 1,5 dolara na osobę/rocznie zapewniłoby wszystkim na ziemi
                          dostęp do urządzeń sanitarnych i czystej wody,a kolejne 13 miliardów/2 dolary
                          na osobę/ -podstawową opiekę zdrowotną i wyżywienie.Chociaż są to spore
                          kwoty,to bledną w porównani z innymi wydatkami:niedawno w ciągu roku w skali
                          globalnej przeznaczono na reklamę 435 miliardów dolarów /ponad 70 dolarów na
                          osobę/,a na cele wojskowe 780 miliardów dolarów /130 dolarów na osobę/.
                          Najwyrażniej więc zniwelowanie różnicy między bogatymi i biednymi tego świata
                          jest kwestią nie tyle znalezienia funduszy ,ile raczej ustalenia właściwej
                          hierarchiii wartości.
                          • serhamesar Re: Złooooooooooooooooooooooooooooo! 27.12.05, 19:56
                            Jakże miło Cie widzieć Tesso. Tutaj chyba coś Ci umkneło bo nie odpisałaś smile

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=33856435&a=33950651
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=33856435&a=33963534
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=33856435&a=33953606
                          • bloodysunday99 Re: Złooooooo! 27.12.05, 21:02
                            Do czego dazysz?

                            Tyle im potrzeba pieniedzy ze nie ma sensu dawac? To taka katolicka eutanazja?
                            Mysle ze im wiecej potrzeba, tym wiecej trzeba dawac. Proponuje poczytac sobie
                            tutaj www.maxhavelaar.dk/Default.asp?ID=12 o sprawiedliwym handlu
                            towarem z krajow trzeciego swiata. Kosztuje wiecej niz towar z Lidl, ale mysle
                            ze jesli nie bedziesz dawala na tacke, ani latala do Rzymu aby obejrzec
                            trupa "papy", to na koniec wyjdzie tyle samo. Bursztynowy oltarz nikogo nie
                            ocali, a szczepionka dla dziecka kosztuje mniej niz dwa dolary.

                            Milego wieczoru.
                            • vitmik Re: Złooooooo! 28.12.05, 07:20
                              Nigdy nie czułem potrzeby dzielenia sie z kimkolwiek i czymkolwiek.
                              Jak ktos nie potrafi zadbac o siebie i o swoje dzieci to jego sprawa.widocznie
                              nie zasluguje na istnienie. to jest natura, przyroda ma swoje prawa i my nie
                              mozemy jej zmienic,przezyja tylko osobniki silne,inteligentne,ambitne i
                              zmotywowane. To nie jest zło tylko życie
                              • grgkh Re: Złooooooo! 28.12.05, 08:00
                                W pewnym sensie masz rację. Zło, jak i dobro, obiektywnie, patrząc od zewnątrz, nie istnieje (a może jest tak względne, że często nie daje się go jednoznacznie zakwalifikować?).
                                • nangaparbat3 Re: Złooooooo! 28.12.05, 16:09
                                  grgkh napisał:

                                  > W pewnym sensie masz rację. Zło, jak i dobro, obiektywnie, patrząc od
                                  zewnątrz,
                                  > nie istnieje (a może jest tak względne, że często nie daje się go
                                  jednoznaczni
                                  > e zakwalifikować?).

                                  Zło, jak i dobro, to pojecia abstracyjne, chyba bysmy wrócili do sporu o
                                  uniwersalia. Moze łatwiej rozważać, czy są dobre i złe uczynki, i tu pewnie,
                                  coś co w danej chwili jest absolutnie dobre, może doprowadzić do złych skutków
                                  w przyszłości - więc z zewnatrz i obiektywnie - hehehe, to prawie boska
                                  perspektywa się wyłania.
                                  wiec na rozum się zgodzę, a jakze, a jednak serce mi mówi, ze to jednak
                                  brednia - brednia w sensie skutków, do jakich moze doprowadzić, jak się nią
                                  zacznie posługiwać psychopata na przykład, a przyznasz, że dla psychopaty
                                  poglad to niesłychanie atrakcyjny.
                                  • grgkh Re: Złooooooo! 29.12.05, 17:11
                                    Hm... Nie rozumiem, czego można by się obawiać. Przecież jest, jak jest. Swoimi definicjami nic nie zmienimy, bo nie da się zmienić praw rządzących światem, tak jak nie da się uniknąć grawitacji. smile

                                    > Zło, jak i dobro, to pojecia abstracyjne,
                                    > chyba bysmy wrócili do sporu o
                                    > uniwersalia. Moze łatwiej rozważać,
                                    > czy są dobre i złe uczynki, i tu pewnie,
                                    > coś co w danej chwili jest absolutnie dobre,
                                    > może doprowadzić do złych skutków
                                    > w przyszłości - więc z zewnatrz i
                                    > obiektywnie - hehehe, to prawie boska
                                    > perspektywa się wyłania.

                                    Czy można zabić jednego człowieka, by uratować od śmierci innego, choćby przez zaniechanie jakiegoś działania? Nie ma dobra i zła. Uczynki rodzą konsekwencje korzystne lub niekorzystne.

                                    Nazwijmy to po imieniu - korzyści lub straty - i bilansujmy na bieżąco. A z takiego podejścia juz żaden psychopata skorzystać nie może. To religia wpaja nam pojęcia idealne i absolutne. Świat jest układem otwartym i cokolwiek robimy tu musi powodować konsekwencje wokół "tu".

                                    > wiec na rozum się zgodzę, a jakze,
                                    > a jednak serce mi mówi, ze to jednak
                                    > brednia - brednia w sensie skutków,
                                    > do jakich moze doprowadzić, jak się nią
                                    > zacznie posługiwać psychopata na przykład,
                                    > a przyznasz, że dla psychopaty
                                    > poglad to niesłychanie atrakcyjny.

                                    Dlatego właśnie ta "boska perspektywa" jest chora, "psychopatyczna".

                                    A na marginesie - nie wiem dlaczego rozum miałby być jakoś szczególnie odległy od serca. Jestem za jednością obu. smile
                                    • nangaparbat3 Re: Złooooooo! 01.01.06, 22:42
                                      grgkh napisał:

                                      > Hm... Nie rozumiem, czego można by się obawiać. Przecież jest, jak jest.
                                      Swoimi
                                      > definicjami nic nie zmienimy, bo nie da się zmienić praw rządzących światem,
                                      tak jak nie da się uniknąć grawitacji. smile
                                      >
                                      A jednak w sytuacji "tu i teraz" są uczynki ewidentnie złe i ewidentnie dobre i
                                      na ogół najprostsza ocena jest całkiem sensowna. Jak podstawie staruszce nogę,
                                      zrobie źle, jak jej pomogę wsiąść do autobusu, zrobię dobrze, i nie ma co
                                      cudować.


                                      >>
                                      > Czy można zabić jednego człowieka, by uratować od śmierci innego, choćby
                                      przez
                                      > zaniechanie jakiegoś działania? Nie ma dobra i zła. Uczynki rodzą
                                      konsekwencje
                                      > korzystne lub niekorzystne.
                                      >
                                      Czy chodzi Ci o to, że albo korzystne, albo niekorzystne, czy może że każdy
                                      uczynek niesie za sobą i jedne, i drugie?
                                      Ja jestem za tą drugą mozliwością - części konsekwencji nie jesteśmy i tak w
                                      stanie przewidzieć, więc kierujemy się przypuszczeniami jedynie.
                                      Zresztą zastąpienie "dobra" i "zła" "korzystnymi lub niekorzystnymi
                                      konsekwencjami" i tak nic nie zmienia, bo zawsze pojawi sie pytanie - z czyjego
                                      punktu widzenia korzystne lub nie.

                                      > Nazwijmy to po imieniu - korzyści lub straty - i bilansujmy na bieżąco. A z
                                      tak
                                      > iego podejścia juz żaden psychopata skorzystać nie może.
                                      ależ dlaczego? Jak najbardziej może, i robi to. problem tylko w tym, o czym
                                      pisze powyżej - czyja korzyść, czyja strata, i za jaka cenę.

                                      To religia wpaja nam pojęcia idealne i absolutne.
                                      Świat jest układem otwartym i cokolwiek robimy tu musi powodować konsekwencje
                                      wokół "tu".
                                      >
                                      > > wiec na rozum się zgodzę, a jakze,
                                      > > a jednak serce mi mówi, ze to jednak
                                      > > brednia - brednia w sensie skutków,
                                      > > do jakich moze doprowadzić, jak się nią
                                      > > zacznie posługiwać psychopata na przykład,
                                      > > a przyznasz, że dla psychopaty
                                      > > poglad to niesłychanie atrakcyjny.
                                      >
                                      > Dlatego właśnie ta "boska perspektywa" jest chora, "psychopatyczna".
                                      Chodziło mi o tę perspektywę, z której zaciera sie róznica miedzy złem a dobrem.


                                      > A na marginesie - nie wiem dlaczego rozum miałby być jakoś szczególnie
                                      odległy
                                      > od serca. Jestem za jednością obu. smile
                                      Zgoda smile))
                                      • grgkh Re: Złooooooo! 02.01.06, 11:54
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > grgkh napisał:
                                        >
                                        > > Hm... Nie rozumiem, czego można by się obawiać.
                                        > > Przecież jest, jak jest.
                                        > > Swoimi definicjami nic nie zmienimy, bo nie da się
                                        > > zmienić praw rządzących światem,
                                        > > tak jak nie da się uniknąć grawitacji. smile

                                        > A jednak w sytuacji "tu i teraz" są uczynki ewidentnie złe
                                        > i ewidentnie dobre i na ogół najprostsza ocena jest całkiem
                                        > sensowna. Jak podstawie staruszce nogę, zrobie źle,
                                        > jak jej pomogę wsiąść do autobusu, zrobię dobrze, i nie ma
                                        > co cudować.

                                        Ależ ja nie chcę cudowania. Namawiam jedynie do sprawdzania, czy przypadkiem
                                        nie zachodzi sytuacja względności dobra i zła, a potem rozważenia jak postąpić.
                                        Czasem takie pierwsze, odruchowe wybranie jest fałszywe.

                                        > > Czy można zabić jednego człowieka, by uratować od śmierci innego,
                                        > > choćby przez zaniechanie jakiegoś działania? Nie ma dobra i zła.
                                        > > Uczynki rodzą konsekwencje korzystne lub niekorzystne.

                                        > Czy chodzi Ci o to, że albo korzystne, albo niekorzystne, czy może że każdy
                                        > uczynek niesie za sobą i jedne, i drugie?

                                        Właśnie dokładnie to drugie. Wsiadasz w pociąg - dajesz pracę kolejarzowi
                                        (dobrze), wydajesz na bilet pieniądze, które mogłabyś dać biednemu (źle),
                                        jedziesz, aby wypocząć (dobrze), zajmiesz miejsce w pociągu lub domu wczasowym
                                        komuś, kto też chciałby z nich skorzystać (źle), itd. Niesamowicie poplątane
                                        cele i korzyści. Jedne uznajemy za ważne, innych nie bierzemy nigdy pod uwagę,
                                        bo są błahe (dla nas, ale czy i dla innych?). W tym systemie MUSIMY pogodzić
                                        się, że "w tle" czynimy jakiegos rodzaju zło (wybieramy nasza korzyść kosztem
                                        straty innych), choćby było mało istotne. W takim oglądzie zło i dobro musi
                                        przestać istnieć w kategoriach absolutu. ONE NAPRAWDĘ NIE ISTNIEJĄ. To my
                                        MUSIMY wciąż oceniać wszystko pod kątem korzyści - naszych i nie naszych, a
                                        jeśli "nie naszych", to tych "innych" powinniśmy szanować.
                                        Musimy "współistnieć" ze wszystkimi stworzeniami zywymi i z martwą naturą,
                                        która jest dla tych stworzeń wspólna.

                                        > Ja jestem za tą drugą mozliwością - części konsekwencji nie jesteśmy
                                        > i tak w stanie przewidzieć, więc kierujemy się przypuszczeniami jedynie.
                                        > Zresztą zastąpienie "dobra" i "zła" "korzystnymi lub niekorzystnymi
                                        > konsekwencjami" i tak nic nie zmienia, bo zawsze pojawi sie pytanie -
                                        > z czyjego punktu widzenia korzystne lub nie.

                                        Zmienia. Dobro i zło jest w kategorii - tak/nie, a wartościowanie nadaje
                                        wartość "liczbową", jest MNIEJSZE lub WIĘKSZE. To jest zupełnie inne podejście.
                                        Ja odrzucam absoluty (idealności) bo one nie istnieją, są abstrakcją, mącą w
                                        głowie. Tam gdzie wartościujemy, MUSIMY je odrzucić. Sąd, zanim zdobędzie się
                                        na wyrok, kieruje się wartościowaniem i to je trzeba podkreślać.

                                        Cała filozofia religii opiera na świadomym myleniu dwóch systemów -
                                        wartościowanego, a więc takiego jaki jest najczęściej naprawdę, z idealnie
                                        logicznym, a więc prawda/fałsz. Pod sytuacje dnia codziennego podstawiane są
                                        jakieś nieistniejące "ideały" i logika myślenia idzie w krzaki, bo inaczej być
                                        nie może.
                              • bloodysunday99 Re: Złooooooo! 28.12.05, 12:43
                                Vitul, to ze ty nie masz potrzeby sie z nikim niczym dzielic, mowi wiecej o
                                tobie niz 1000 slow, i raczej mnie nie zaskakuje. Mam jednak nadzieje ze inni
                                forumowiczowie rozumieja jak wiele moze znaczy podanie reki czlowiekowi ktory
                                potrzebuje pomocy.

                                Czlowiek jest w stanie myslec abstrakcyjnie i wspolczuc, dlatego mowienie ze
                                zycie jest okrutne, i zostawie glodujacych i umierajacych na pastwe losu, w tym
                                sensie, jest bestialstwem, a nie cecha pozytywna.
                                • vitmik Re: Złooooooo! 28.12.05, 12:53
                                  To jest raczej osobiste podejście do sprawy, w której większośc ma inne zdanie.
                                  Jak dobrze wiesz, będąc ateistą wiekszość (wierzący) nie zawsze ma racje i
                                  monopol na jej szerzenie.
                                  To jest po prostu egoizm, wolę mieć coś swoejego dla siebie niż dać to komuś
                                  obcemu. Nie mówie tu oczywiście o bliskich mi osobach i prezentach. Ale skoro
                                  głodują afrykanie to niech pomagają im bogaci czarni bracia z usa, jak
                                  muzulmanom w Europie jest zle niech wspomagają ich szejkowie z arabii
                                  Saudyjskiej, jak nie ma pieniedzy biedna rodzina spod Lublina czy z pegieeru
                                  pod Koszalinem to niech zajmie się tym miejscowa parafia bo to pewnie katolicy
                                  są albo ich sąsiedzi.
                                  Kiedyś byłem inny, przez kilka miesięcy pracowałem w pomocy społecznej i
                                  szczerze znienawidziłem to bydło.
                                  Dziwię się że dajesz kasę na afrykańców. Jeśli komuś jest tam źle to niech
                                  stamtąd spływa. Albo nie potrafi albo mu się nie chce bo wie ze jakiś bogaty
                                  frajer z Europy przesle mu czek.
                                  • kociak40 Re: Złooooooo! 28.12.05, 17:23
                                    Potrzeba tz. jałmużny, czyli podzielenia się z kimś potrzebującym w danej chwili
                                    jest bardzo ważna, daje nam poczucie, że jesteśmy dobrym człowiekiem, że mamy
                                    poczucie współczucia oraz dostrzegamy potrzeby innych. Możemy naprawdę robić to
                                    niewielkim kosztem dla siebie, a jednak zyskiwać duże uznanie u innych. Dla
                                    przykładu, co zrobić aby była ta jałmużna, a jednocześnie nie była obciążeniem
                                    zbyt dużym dla nas. Kupno niedrogiego zestawu kluczy i prostych narzędzi,
                                    pozwala nam uzyskać duże oszczędności w naprawach domowych, kranu, piecyka,
                                    żelazka itd. Kupno zaś kropidła (naprawdę groszowy wydatek) pozwala poczynić
                                    bardzo duże oszczędności, już nie musimy przyjmować księdza z tz. wizytą
                                    duszpasterską, bo sami możemy sobie poświęcić mieszkanie i to bardzo dokładnie.
                                    Właśnie w dniu dzisiejszym, będzie taka wizyta duszpasterska w bloku gdzie
                                    mieszkam od godz. 18 - 20, a mając takie kropidło, nie muszę korzystać z
                                    oferowanej usługi, gdyż zrobię to sobie sam. Liczę, że zajmie mi to ~ minuty
                                    (4 pokoje z kuchnią) więc oszczędzę ~ 1zł/sekundę i dlatego jak zobaczę jakąś
                                    kobietę z chorym dzieckiem, która stoi przed sklepem i prosi o datek aby móc
                                    kupić jakiś lek dla dziecka lub na jakić drogi zabieg aby ratować życie
                                    dziecka, to natyczmiast dam, oszczędziłem na świeceniu mieszkania, bo zrobiłem
                                    to sam, mogę pomóc bliźniemu. Sądzę, że nikt na ziemi (może oprócz księdza) i w
                                    niebie nie będzie miał tego za złe, ale za dobre.
                                  • bloodysunday99 Re: Złooooooo! 28.12.05, 21:01
                                    vitmik napisał:

                                    > Dziwię się że dajesz kasę na afrykańców. Jeśli komuś jest tam źle to niech
                                    > stamtąd spływa. Albo nie potrafi albo mu się nie chce bo wie ze jakiś bogaty
                                    > frajer z Europy przesle mu czek.

                                    Posluchaj siebie: "Jeśli komuś jest tam źle to niech stamtąd spływa." Wprawdzie
                                    vitulowa wypowiedz... Nie daje "na afrykanow" lecz dla UNICEF aby te dzieci
                                    ktore nigdy nie prosily aby przyjsc na ten swiat, mogly dostac swoja papke z
                                    kukurydzy, aby mogly isc do szkoly jak inne dzieci, nauczyc sie czytac i pisac,
                                    aby mogly dac inne warunki swoim dzieciom. Daje dla Medicines Sans Frontieres,
                                    aby te same dzieci mogly otrzymac bezplatna pomoc medyczna, i szczepionki.

                                    Mozna oczywiscie powiedziec, ze robie to dla wlasnej satysfakcji, nie
                                    zaprzeczam, jednak robie to tez bo uwazam to za prawidlowe postepowanie dla
                                    ateisty. Twoja "wiara" zrobila z ciebie egoiste. Gratulacje.
                                    • nangaparbat3 Re: Złooooooo! 28.12.05, 23:43
                                      To ja po raz enty powtórzę moj ulubiony cytat (nie wiem z kogo): stosunek
                                      człowieka do Boga poznajemy po jego stosunku do innych zywych istot.
                                      I nieważne, czy wierzymy czy nie wierzymy, co sobie myślimy i co deklarujemy w
                                      tej sprawie.
                                    • vitmik Re: Złooooooo! 29.12.05, 17:52
                                      chrzescijanstwo nie jest religia egoistyczna,wrecz przeciwnie,ale mnie to ryra
                                      jaka ona jest
                                      dziwie sie, ze naukowcy,najczesciej ateisci podniecaja sie odkrywajac jakas
                                      gwiazde albo gwiazdozbior gdzies w pisdu daleko, wydaja miliardy baksow na
                                      badania, loty satelitow,sond i wahadlowcow podczas gdy 5000 km od nich dzieci
                                      padaja jak muchy.
                                      to jest zlo a nie to ze taki pacan jak ja ma to w dupie.
                                      • bloodysunday99 Re: Złooooooo! 29.12.05, 21:29
                                        Witul, to ze ktos inny jest pacanem, nie znaczy ze usprawiedliwia to twoje
                                        pacanstwo. Trzeba po prostu byc tym pierwszym ktory powie ze cos tu smierdzi.
    • adam81w zlo jest wtedy gdy jeden czlowiek zmusza drugiego 02.01.06, 03:46
      czlowieka sila do swojej racji bo nie miesci mu sie w glowie ze ktos moze
      myslec inaczej
      • grgkh Re: zlo jest wtedy gdy jeden czlowiek zmusza drug 02.01.06, 11:59
        > zlo jest wtedy gdy jeden czlowiek zmusza
        > drugiego czlowieka sila do swojej racji
        > bo nie miesci mu sie w glowie ze ktos moze
        > myslec inaczej


        Czy każde przekonanie kogoś innego do swojej racji jest złem?

        Czy każde obstawanie przy swojej, mimo braku w tym sensu, jest dobrem?

        Jak duża ma być "siła", by było to przekonywanie siłą?

        Czy wolno przekonywać "siłą" do dobrej racji?

        Gdzie jest granica? Przecież nie da się jej jednoznacznie określić.
        • adam81w Re: zlo jest wtedy gdy jeden czlowiek zmusza drug 02.01.06, 14:40

          1) nie pisalem o tym ze przekonywanie jest zlem
          2) o tym tez nie pisalem
          3) przekonywanie sila nie ma nic wspolnego z przekonywaniem
          4) nie wolno ( ale to jest wlasnie cos czego wy katolicy nigdy nie zrozumiecie )
          5) oczywiscie ze sie da wyznaczyc granice . np sila fizyczna , uzycie sily
          fizycznej jest granica , przemoc psychiczna jest granica , szantazowanie jest
          granica
          • vitmik Re: zlo jest wtedy gdy jeden czlowiek zmusza drug 02.01.06, 14:53
            grgh - zostałeś nazwany katolikiem który nigdy tego nie zrozumie
            hehehehehhe
    • b-beagle Re: Zło 02.01.06, 10:23
      "Zło jest banalne"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka