Dodaj do ulubionych

Oriana Fallaci nie żyje

15.09.06, 15:50
Po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 77 lat w klinice we Florencji zmarła Oriana Fallaci
Śmierć Kobiety z jajami

Najodważniejsza dziennikarka Zachodu, kobieta z jajami, jak lubiła o sobie mówić. Zawsze na linii frontu. Od partyzantki przeciw Niemcom, przez brudne wojny w najdalszych zakątkach świata lat 60., sławne wywiady, a raczej bitwy na słowa z wielkimi politykami aż po ostatnie starcie, które strawiło ostatki jej energii – z wojującym islamem.

[...]

„W każdym moim doświadczeniu pozostawiam strzępy duszy, uczestniczę we wszystkim, jakby mnie to dotyczyło osobiście” – opowiadała kiedyś o swojej technice prowadzenia wywiadów.

[...]

Oriana Fallaci: "Wywiad z sobą samą. Apokalipsa"

-=-=-=-=-=-

Mówiła o tym, jakie zło czai się w dobrych ideologiach i jak bardzo jesteśmy im podporządkowani. Szkoda, że jej już nie będzie...
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Oriana Fallaci nie żyje 15.09.06, 16:10
      -=-=-=-=-=-

      [...] Jeśli jest jakaś walka, którą u schyłku życia sobie odpuściła, to z Kościołem. Kiedy była u szczytu kariery, religia kojarzyła jej się z kolejną formą fanatyzmu. Jedną z niewielu spraw, które mierziły ją w przybranej amerykańskiej ojczyźnie, było tak częste odwoływanie się do Biblii u polityków, mieszanie purytanskiej moralności do polityki. W Europie – opowiadała jeszcze w 1981 r. - to niemożliwe: „Kościoły są puste, a ludzie na placu św. Piotra to tylko turyści. Włochy to kraj pogański. Nawet papieże nie wierzą w Boga. Wiecie jak doszło do wyboru Wojtyły? Zebrali się włoscy kardynałowie i zaczęli głośno myśleć: ”czy ktoś z nas wierzy w Boga? Może ty, Guido? Nie? A może Lugi? Ale mamy wciąż dwa kraje, gdzie się wierzy – Irlandię i Polskę. Spróbujmy z Irlandią. Wszystkie linie zajęte? Ok., niech będzie Polska. Halo, Wojtyła, wierzysz w Boga? Tak? Benissimo, przyjeżdżaj do Rzymu, będziesz naszym papieżem”. [...]

      -=-=-=-=-=-
      • xxara Re: Oriana Fallaci nie żyje 16.09.06, 21:17
        Bardzo interesująca postać, aczkolwiek zdziwiła mnie ta jej krucjata przeciwko
        muzułmanom. Myślę że pod koniec życia zaczęła trochę bredzić.

        >W ostatnim roku życia nieraz wyrażała żal, że Jan Paweł II nie doceniał
        zagrożenia islamem, którego Bóg, jak twierdziła, nie ma nic wspólnego z
        chrześcijańskim. Przypominała papieżowi, że religia wymaga nieraz ataku z bronią
        w ręku, jak to czynił Karol Młot czy Jan Sobieski. Być może o tym właśnie
        rozmawiała z Benedyktem XVI, który przyjął ją na prywatnej audiencji zeszłego
        lata. Ucieszyłyby ją zapewne ostatnie wypowiedzi papieża z pielgrzymki do Niemiec.

        Z przekazu ewangelicznego, jak świadczą jej ostatnie teksty, czerpała
        przekonanie, że świat chrześcijański opiera się na miłości – ale nie wobec
        zadeklarowanych wrogów. Wobec żywiołu „marokańskiego” nie ma mowy o nadstawianiu
        drugiego policzka. Jak przyjdzie co do czego – odgrażała się w wywiadzie dla
        „New Yorkera” w maju b.r. - i muzułmanie postawią meczet nieopodal jej letniego
        domu w Toskanii, to pożyczy dynamitu od dawnych kumpli-anarchistów.
        • grgkh Re: Oriana Fallaci nie żyje 17.09.06, 10:10
          xxara napisała:

          > Bardzo interesująca postać, aczkolwiek zdziwiła mnie ta jej krucjata
          > przeciwko muzułmanom. Myślę że pod koniec życia zaczęła trochę bredzić.

          To się zdarzało wielu wielkim postaciom. Wielkim, bo potrafili w czasie swego życia formułować bardzo trafne poglądy, potrafili znaleźć drogę do pokazania ich szerokiemu gronu swoich słuchaczy i następców, ale gdy ujrzeli beznadziejność ich idealizmu, niemożność wcielenia ich w życie, ich format malał i prostytuowali się. Coś za coś. Świat idei jest zbyt skomplikowany, by dało się go sprowadzić do ZASTOSOWANIA samych prostych zasad, bo jednocześnie odziałuje zbyt wiele czynników.

          Relatywność. Względność. Ten, kto o tym zapomina zawsze w końcu skazywany jest na mękę posiadania wspaniałej recepty, której nie da się zastosować. Człowiek musi być istotą wolną, a więc z założenia skazany jest na błądzenie. Ten, kto musiałby zostać odbiorcą gotowców, tych cudownych recept, jest niewolnikiem.

          Fallaci mówiła najpierw, że wszystkie religie są złe, a gdy zobaczyła, że nie powiedzie się (natychmiastowo i skutecznie) walka z wszystkimi jednocześnie, wybrała jedną - pozornie niezbyt złą, no i "własną", oswojoną - na sojusznika przeciwko tym, które wydawały jej się zdecydowanie gorsze. Tymczasowość? Raczej realizm, bo nie udaje się walka ze wszystkimi naraz, musi być skazana na przegraną. Ale ja ją cenię za to, co i jak mówiła ważnego. Już nie żyje, niczego więcej nie dokona, ale TEN ślad jej działalności jest trwały. I TO się liczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka